43

W Poznaniu powstanie muzeum poświęcone Enigmie i polskim matematykom. W końcu…

Zygalski, Rejewski, Różycki. Trzy ważne nazwiska w historii Polski. Trzy ważne nazwiska w historii Europy, a nawet świata. Ale ile osób na Starym Kontynencie będzie w stanie powiedzieć, kim byli i czego dokonali? Ile osób w Polsce powie coś na ten temat? Prawdopodobnie padnie jedno słowo - Enigma - i na tym sprawa się zakończy. A szkoda, bo mamy do czynienia z ciekawymi postaciami, wspaniałą historią. Filmową historią. Ten fascynujący element przeszłości prawdopodobnie doczeka się w końcu lepszej "reklamy", szerszej pamięci. W Poznaniu powstanie Muzeum Enigmy.

Oglądaliście film „Gra tajemnic”? Prezentuje on historię „łamania” Enigmy przez Brytyjczyków. Niezły obraz, po obejrzeniu którego zastanawiałem się nad dwiema rzeczami: nieszczęściem Turinga, geniusza stłamszonego przez własne państwo oraz nad ulokowaniem polskiego wątku w historii niemieckiej maszyny szyfrującej. Jeżeli dobrze pamiętam, wspomniano o nim w kilku słowach, ale na tym koniec. W efekcie złamanie Enigmy to dzieło Brytyjczyków. Czy to powinno dziwić? Jak głosi stare porzekadło: Każda pliszka swój ogonek chwali…

Nie liczę zatem na to, że Brytyjczycy czy Amerykanie zrobią film, w którym opowiedzą historię polskiego wkładu w łamanie Enigmy, przedstawia losy trzech matematyków, których nazwiska wymieniłem na początku. Nie, oni tego nie zrobią. Albo zrobią, ale Polacy będą musieli się o to postarać. Jak? Ktoś odpowie, że trzeba będzie wyłożyć pieniądze. Możliwe. Jest jednak inna droga: można zaciekawić świat tą historią, pokazać, że to jest gotowy scenariusz, opowieść, która wbija w fotel i trzyma w napięciu. Można po prostu głośno opowiedzieć coś ważnego i ciekawego. Zakładam, że wtedy tematem mogą się zainteresować filmowcy. Nawet ci z Hollywood. Spełnią się marzenia obecnej władzy o obrazach kręconych za Oceanem a prezentujących polskie dzieje…

Czy chodzi mi o gloryfikowanie Polski, o pokazanie, że naziści wygraliby wojnę, gdyby nie Polacy, że Brytyjczycy czy Amerykanie przywłaszczają sobie nasze zasługi? Nie. Chciałbym po prostu, by w historii Enigmy zaczął być w końcu akcentowany „polski wątek”. Złamanie kodu Enigmy to efekt pracy ludzi z różnych państw, także anglosaskich – nie chcę im niczego odbierać. Ale mogliby się posunąć, by przy blasku tego sukcesu ukazać też innych. Głównie przywołaną już trójkę młodych Polaków. Posuną się, jeśli będziemy o to zabiegać. Ewentualnie walczyć.

Czas przejść do meritum: dlaczego piszę teraz o Enigmie i polskich matematykach? Ponieważ w weekend usłyszałem informację, która wprawiła mnie w naprawdę dobry nastrój: w Poznaniu w ciągu kilku najbliższych lat powstanie w końcu Muzeum Enigmy. Tak, kilkadziesiąt lat po zakończeniu wojny, ćwierć wieku po odzyskaniu niepodległości, nadal nie mamy placówki, która promowałaby sukces naszych kryptologów. Chcemy, by filmowcy „mówili prawdę”, pokazywali wkład „naszych”, chcemy, by świat się dowidział, jak było naprawdę, ale… sami do tej pory nie potrafiliśmy upamiętnić czy wyeksponować tego wątku. Najwyraźniej jednak idzie ku lepszemu.

Marszałek województwa wielkopolskiego zdecydował o przeznaczeniu na muzeum ponad 10 mln zł w ramach Wielkopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2014 – 2020. Resztę dołoży miasto.

– Dotacja przyznana przez marszałka sprawia, że problemem przestają być pieniądze na powstanie muzeum. Dobiegają też końca rozmowy z Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza odnośnie lokalizacji. Na jednym z pięter w dawnym budynku Collegium Historicum będziemy mieli do dyspozycji aulę i kilkanaście innych pomieszczeń – powiedział wiceprezydent Poznania Mariusz Wiśniewski.

– Lokalizacja muzeum jest kapitalna. W budynku, który stał tam wcześniej, znajdowało się biuro szyfrów, w którym pracowali nasi kryptolodzy. Tuż obok stoi pomnik kryptologów i zamek, gdzie kiedyś był uniwersytecki wydział matematyki – dodał.[źródło]

hand

Są pieniądze, jest lokal (nie byle jaki), a co najważniejsze w końcu jest zainteresowanie władz i chęć działania. Podobno spora w tym zasługa poznańskiego dziennikarza Szymona Mazura, który od lat zabiegał o utworzenie Muzeum Enigmy. Jeżeli projekt zostanie zrealizowany, to wypadałoby podkreślić wkład tego człowieka, mam nadzieję, że nie zbiegną się za chwilę hieny, które sobie przypiszą tę inicjatywę. Ale wiadomo, jak jest z nadzieją.

Cieszy mnie nie tylko fakt powstania muzeum – entuzjazm wzbudza forma tej placówki:

Placówka zajmie I piętro budynku, w tym aulę. – Prawdopodobnie tu znajdzie się wejście do muzeum. Znajdą się w nim na pewno repliki maszyn szyfrujących Enigma, w tym jedna przekazana przez Bogusława Wołoszańskiego. Chcemy też ściągnąć do Poznania przynajmniej jedną oryginalną Enigmę – mówi Szymon Mazur, inicjator powstanie muzeum.

Muzeum ma mieć nowoczesną formę – założenie jest takie, by uczyło przez zabawę. – To będzie bardziej centrum rozrywki z kryptologią i matematyką niż tradycyjne muzeum. Każde dziecko ma mieć możliwość spędzenia kilkunastu minut na łamaniu szyfrów – wyjaśnia. [źródło]

Enigma Poznań

A zatem muzeum i centrum edukacji w jednym. Świetna sprawa dla zwiedzających w różnym wieku. Takimi inwestycjami można zachęcić dzieci i młodzież do nauki, w tym przypadku matematyki czy informatyki. Chcesz być superbohaterem? Bądź, jak Różycki! Jerzy Różycki.

Stara mądrość ludowa głosi, by nie chwalić dnia przed zachodem słońca, więc wstrzymam się ze stwierdzeniem, że muzeum będzie super. Pożyjemy, zobaczymy (a z pewnością znajdzie się ono na mojej liście wycieczek po kraju). Ale cieszy już sam fakt poruszenia tego tematu, pchnięcia go na właściwe tory. Potencjał jest olbrzymi i jeśli zostanie właściwie wykorzystany, to mnóstwo ludzi w naszym kraju będzie w końcu mogło poznać historię trzech matematyków zmagających się z niemieckimi szyframi. A szerszej Biura Szyfrów utworzonego w Polsce w latach 30. XX wieku. Jest też szansa na to, że tę historię poznają ludzie z innych państw. I możliwe, że pokiwają głową z uznaniem – HBO czy Netflix nie muszą się zbytnio wysilać pisząc potem scenariusze…