22

W co grać na Nintendo 3DS? — część dziewiąta

I znowu potrzebowałem odrobiny czasu, by zapoznać się z ostatnimi nowościami i wydobyć z nich to, co najciekawsze i warte polecenia czytelnikom AntyWeb. Ale jest już najświeższa odsłona naszego cyklu, w którym podpowiadamy w co warto grać na przenośnej konsoli Nintendo 3DS. W ostatnich miesiącach, poza eShopowymi produkcjami niezależnymi, trudno znaleźć wśród godnych uwagi pozycji coś poza typowo japońskimi produkcjami charakterystycznymi dla rynku — choć jesienny wysyp nowości powinien nieco odświeżyć tę monotematyczną bibliotekę. Dla równowagi sięgnąłem również po klasykę, których tutaj jeszcze nie było… a zdecydowanie powinny były się znaleźć, stąd czas nadrobić zaległości!

Yo-Kai Watch

Długo wyczekiwana przeze mnie gra od Level-5 (m.in. serie Professor Layton i Inazuma Eleven), która w mgnieniu oka zdobyła serca Japończyków. Tam produkcja pojawiła się na rynku w 2013 roku, a kolejny tydzień na szczycie tamtejszych list przebojów mówił sam za siebie — w Kraju Kwitnącej Wiśni ten tytuł pokochano. Jesienią 2015 roku gra zadebiutowała w Stanach Zjednoczonych, my zaś dostaliśmy grę w sam raz na majówkę. Długo przyszło nam czekać, mimo jednak że premiera gry zbiegła się z polską premierą kreskówki, takiego szaleństwa u nas nie widać. Dlaczego?

Nie mam pojęcia! Gra nie bez powodu została przez wielu okrzyknięta nowymi Pokemonami — tutaj również czeka na nas młody bohater, który pewnego dnia odkrywa sekret istnienia świata duchów. Duchów, którymi są tytułowe Yokai. W przeciwieństwie jednak do Asha i spółki — nie jest herosem, którego marzeniem jest znaleźć się na szczycie jakiejkolwiek ligi, ba, nie chce nawet zdobyć świata. Przypadkiem wchodzi w posiadanie tajemniczego zegarka, który pozwala mu podejrzeć świat duchów kiedy tylko zapragnie — od tej pory nasz bohater widzi non-stop istoty, które odpowiedzialne są za dobro i zło w otaczającym go świecie. Z odpowiednim podejściem, a także paczką zaufanych… bitewnych towarzyszy u boku. Bowiem wspomniane Yokaie, niczym Pokemony, możemy przygarniać pod swoje skrzydła, a później używać w walkach — z tym, że nie wystarczy tutaj rzucić magiczną kulką. Każdy z nich sam ocenia na podstawie rozmaitych kryteriów czy chce przynależeć do naszej drużyny.

Dla nikogo nie powinno byś zaskoczeniem, że nasze duszki mogą z czasem przybierać na sile, a także ewoluować w znacznie silniejsze. Same walki w których biorą aktywny udział trzej bohaterowie (kolejna trójka czeka w pogotowiu i możemy je łatwo wymieniać) są, przynajmniej na starcie, dość nudne. Duszki same wykonują ataki, my zaś możemy co najwyżej po zapełnieniu odpowiednich pasków wykonać ciosy specjalne. Napisałem że na starcie, bowiem pierwszych kilka godzin gry to tak naprawdę samouczek który chce nam pokazać co i jak dzieje się w świecie Yo-Kai Watch. Po chwili jednak okazuje się, że te pojedynki potrafią być niezwykle emocjonujące, bowiem każda sekunda ma znaczenie i nie ma ani chwili na odpoczynek.

Smuci jednak brak potyczek sieciowych — nie uświadczymy tam żadnych dodatkowych trybów, które po zakończeniu historii przytrzymałyby nas dłużej przy grze. A szkoda, bowiem konstrukcja świata i projekty bohaterów aż się proszą, by wycisnąć z tego jeszcze więcej. No ale — na pocieszenie dla siebie i dla Was mam świetną wiadomość: kontynuacja w najbliższych miesiącach ma trafić na nasze półki sklepowe!

The Legend of Zelda w podrasowanych wersjach

Z napisaniem o odświeżonych, przystosowanych do standardów przenośnej konsoli, odsłonach serii The Legend of Zelda zwlekałem niezwykle długo. Przede wszystkim dlatego, że… nie należę do największych miłośników serii. Znam, szanuję, acz mam zawsze sporo zarzutów w jej kierunku. Tak naprawdę jednak trudno przejść obok Ocarina of Time oraz Majora’s Mask obojętnie.

Obie produkcje były, w swoim czasie, prawdziwą rewolucją. Obie pokazywały jak mogą wyglądać wirtualne, trójwymiarowe, światy. Rozbudzały wyobraźnie, próbowały czegoś nowego i pozwalały utonąć w tamtejszych światach na długie godziny. Najciekawszy w tym wszystkim pozostaje fakt, że mimo upływu czasu — obie wciąż mają w sobie ogromne pokłady magii. Choć oprawa, ani rozgrywka, nie robią już takiego wrażenia jak tych kilkanaście lat temu, to nieustannie pozostają jednymi z tych produkcji które wypada odhaczyć na swojej liście.

Nazywanie tych produkcji grami wszech czasów nie jest ani odrobinę przesadzone. Pod wieloma aspektami wyprzedzały one swoje czasy, pokazywały jak kreatywnie wykorzystać zabawy czasem, czy jak zagospodarować ogromne przestrzenie i stworzyć wrażenie światów które żyją. W odsłonach 3D obie gry dodają nieco zawartości — w tym nieco odmieniony Master Quest czy tryb Boss Challenge, w którym możemy podjąć wyzwanie wszystkich czyhających na końcu dungeonów przeciwników w jednej turze.

Powrót do obu tych gier w wydaniu na N64 może być trudny z wielu powodów — ich wersje na 3DSa nie tylko są znacznie łatwiej dostępne, ale sam fakt iż możemy je zabrać wszędzie ze sobą działa zdecydowanie na ich korzyść. To rzecz którą znać po prostu trzeba!

Zero Time Dilemma

Gra o której trudno pisać bez wspomnienia choćby słowem o poprzednikach. Jest to bowiem idealne zwięczenie wspaniałej serii, której początki sięgają Nintendo DS i tamtejszego Nine Hours, Nine Persons, Nine Doors. Później otrzymaliśmy równie dobre, a może i lepsze, Zero Escape: Virtue’s Last Reward (3DS, PlayStation Vita) o którym więcej pisałem w drugiej części cyklu. Tym razem tytułowy Zero znowu wciągnął do swojej gry grupkę ludzi, którym przyjdzie walczyć o życie. I jak zwykle postawił on przed nimi dziesiątki dylematów moralnych. Bo oprócz zagadek które będziemy rozwiązywać, będziemy też musieli dokonywać wyborów — nierzadko skazując innych uczestników tej demonicznej zabawy na śmierć. Każdy wybór wiąże się z konsekwencjami, które poprowadzą nas inną ścieżką — stąd, podobnie jak w poprzednich odsłonach, pierwsze przejście gry to dopiero początek zabawy. Dopiero zapoznanie się ze wszystkimi alternatywami wszystko układa się w logiczną całość i można powiedzieć, że poznaliśmy tamtejszą historię. To jest jednak znacznie łatwiejsze niż w 999 — każda część gry została podzielona na krótkie sekcje, do których możemy szybko powracać i zmieniać wybór, przez co w kilka sekund możemy zapoznać się ze skutkami alternatywnego wyboru.

Jak zwykle w serii czeka nas nie tylko tona tekstu do przeczytania, ale także moc zagadek do rozwikłania. To połączenie visual novel z klasyczną (dobrze zaprojektowaną) przygodówką sprawia, że od gry tak trudno się oderwać. Kiedy dodamy do tego trzymającą w napięciu do samego końca historię otrzymamy mieszankę wybuchową, która przykuwa do ekranów konsol na długie godziny. Warto jednak mieć na uwadze, że w Zero Time Dilemma pojawili się znani z wcześniejszych odsłon bohaterowie oraz wątki. Dlatego też by w pełni docenić to, co produkcja ma nam do zaoferowania, warto podejść do niej ze znajomością poprzednich odsłon. Chociaż bez obaw — bez nich również macie szansę na doskonałą zabawę, po prostu wyciągniecie z niej trochę mniej niż wtajemniczeni.

Chime po raz kolejny nie zawiodło, dostarczając znakomitej historii opracowanej w najdrobniejszych szczegółach. Dodajmy do tego wyjątkowo klimatyczną muzykę, a otrzymujemy zestaw obowiązkowy dla każdego miłośnika gier w ogóle! Warto mieć jednak na uwadze, że w Europie gra dostępna jest wyłącznie w wersji cyfrowej.

…zerknijcie też na nowości w VC dla n3DS

Kilka tygodni temu miałem przyjemność napisać kilka słów na temat Virtual Console, w ramach którego można nabyć cały zestaw klasycznych gier za stosunkowo niewielkie pieniądze i zabrać je na wynos. Przenośne produkcje z 16-bitowej konsoli Nintendo, SNESa, dostępne są wyłącznie dla użytkowników konsol new Nintendo 3DS oraz new Nintendo 3DS XL. Ci nie powinni przejść obojętnie obok opublikowanych tam ostatnio produkcji takich jak Mega Man X (więcej o grze przeczytacie w archiwalnym tekście Piotra Rusewicza), Super Metroid, The Legend of Zelda: A Link to the Past czy zestawu bijatyk z serii Street Fighter. Mam to szczęście znać je zarówno z wydania klasycznego, na kartridżach, jak i przenośnego i muszę przyznać, że mimo całej miłości do pierwszego z nich — te w niczym im nie ustępują!

Zobacz też poprzednie części cyklu:

  • Day1721

    Ech, właśnie kupiłem 3DS i nie wiem od czego tu zaczynać. Tyle fajnych tytułów. Pierwszy wybór zrobiono za mnie, bo Link Between Worlds dostałem w pakiecie, a i Shantae i Retro City Rampage mam z HB. Przymierzam się do Mario 3D Land, obu Kirby (Triple i Robobot), Ocarina of Time, Pokemonów. Kurcze, czemu go wcześniej nie kupiłem xD

    • Michał Rawluk

      Złośliwie dodam Ci do listy Fire Emblem xD. A i monster hunter warto znać.

    • Emiel Rohelec

      Tak. Fire emblem jest spoko:)

  • PiK IAndyI

    Pamieta, ze byl podobny cykl tylko z grami na ps Vite.

    Poda ktos linka?

  • superszerszeń

    A ja mam dylemat bo planuję kupić 3dsa w wersji XL i nie wiem czy nabyć starego w zestawie z zeldą za około 550zł czy nowego dopłacając ok 400zł za „lepsze” 3D, c-sticka, zr zl, nfc i trochę więcej mocy + gra.

    • Michał Rawluk

      Ja kupiłem używanego new xl z trzema grami każda 130zl za 800zl chyba.
      Wszystko super sprawnie chodzi. Ogarnij używki, dużo ludzi sprzedaje bardzo zadbane.

    • Wojciech Bielecki

      Gdzie szukać używanych? Na allegro nie widziałem nic ciekawego…

    • Day1721

      zawsze możesz kupić nowego 3DS, a gry dokupić na Allegro ;-)

    • Michał Rawluk

      W większych miastach są sklepy z grami Nintendo tam często jest oferta używek. Poza tym olx, allegro ale naprawdę super szybko znikają.
      Ja miałem szczęście że kupiłem konsolę od kogoś kto sprzedawał razem z grami.

    • Michał Rawluk

      Ja kupiłem na allegro, ale widzę że ostatnimi dniami jest jakiś spory boom na konsolki. Ludzie na wakacje kupowali chyba. Poszperaj jeszcze OLX

    • Kamil

      Cóż, ja jednak polecałbym nabyć skromniejszy zestaw, ale jednak „N”. VC ze SNESowymi perełkami to spora przewaga, ale sama konsola jest po prostu lepiej wykonana.

    • superszerszeń

      VC nie ma na starszym? Jeśli tak to problem z głowy :)

    • Kamil

      Jest — ale gry ze SNESa są na wyłączność n3DSa. NESy i inne działać będą też na starszych :)

  • duoboy

    Czas przenośnych konsol dobiega końca. Kto będzie komplikować sobie życie dodatkowym gadżetem mając smartfona w kieszeni? Pasjonat. ;-) Nikt więcej. No i może ktoś kto dostanie taką konsolę od kogoś, na chwilę. Niech żyje ajFon! :-) Na niczym nie grałem w więcej gier. A gram już od ponad 30 lat. Nie na ajFonie rzecz jasna. Ogólnie.

    • Jerzy Jabłoński

      Ja tam jestem członek mustardrace, ale myślę nad używaną przenośną konsolą. O dobre JRPG na smartfony czy PC ciężko.

    • Day1721

      Smartfon nie zastąpi ci takiego 3DS, bo na niego nie ma tak jakościowych gier. Większość to Pay2Win bądź zabijacze czasu (czyt. klikacze). Jest kilka lepszych tytułów, ale wciąż są nieporównywalne z takim Mario czy Zeldą bądź Pokemonami. Po prostu na smartfonach cała idea gier się trochę wypaczyła i mało co da się z tym zrobić.

    • duoboy

      Jak nie zastąpi (?) jak zastąpi! ;-) Chyba lepiej wiem w co chcę grać…

    • Day1721

      Ale ja ci nie mówię w co masz grać. Po prostu odpowiedziałem na twoje ogólne „Czas przenośnych konsol dobiega końca”, co jest bzdurą IMO. A i w ogóle o gustach się nie dyskutuje ;-)

    • duoboy

      Bo dobiega!!! Zobacz ile sprzedawało się ich 10 lat temu, a ile dzisiaj…

    • Kamil

      Gram bardzo dużo na smartfonach, tabletach i… przenośnych konsolach. O ile Phoenix Wright na iPhonie sprawdza się fantastycznie, o tyle w Dragon Questa nie potrafię pograć dłużej, niż kilkunastu minut. A w podróży, nawet kiedy jadę transportem publicznym, po prostu boję się o baterię mojego „gpsa” ;)

  • Emiel Rohelec

    Z ta okaryna to bym nie szalal. Kupilem sobie jakis rok temu i bylo to najwieksze rozczarowanie (growe) w moim zyciu. Gra jest tak monotonna i upierdliwa, ze nawet nie dalem rady jej skonczyc. Mysle ze trzeba bylo grac w wersje pierwotna, zeby unosic sie na fali nostalgii. Sama okaryna 3d nijak sie nie broni:) generalnie polecam poogladac gameplay przed zakupem. Gra slabiutka. Strasznie meczace sterowanie.