vertu urządzenia
14

Kiedyś ta marka smartfonów była synonimem bogactwa. Dzisiaj idzie na dno

Marzył Wam się kiedyś telefon wysadzany szafirami, wykończony różowym złotem, skórą pytona i hebanem? Jeśli nie, to najwyraźniej nie macie w sobie potencjału na bycie szejkiem czy oligarchą. Bo to m.in. te dwie grupy klientów przez lata kupowały luksusowe telefony i smartfony za dziesiątki tysięcy funtów. Wybierali z ofert kilku firm, jedną z nich był Vertu. Producent znika w odmętach historii.

Vertu ma za sobą całkiem długa historię, mało brakowało, by firma doczekała dwudziestych urodzin. Marka pojawiła się pod koniec XX wieku i był to pomysł… Nokii. Fiński gigant dominował wówczas na rynku telefonów komórkowych, najsilniejsi obecnie gracze z tego biznesu albo nie produkowali telefonów albo nie istnieli. Czasy się jednak zmieniają, Nokia wpadła w kryzys, w końcu musiała się pozbyć oddziału komórkowego. Nim do tego doszło, pod młotek poszła marka Vertu.

Później miało się okazać, że biznes nie był w stanie utrzymać się pod jednym dachem, zmieniał właściciela kilka razy. Wciąż produkował telefony wykorzystując do tego metale szlachetne, drogie kamienie, skórę zwierząt, oferował usługi dodatkowe, np. całodobowego concierge’a, ale przy okazji postanowił się unowocześnić: zaczęto wykorzystywać podzespoły średniej klasy smartfonów (raczej niższej średniej), dorzucono starszą wersję systemu Android. Dla fanów nowinek technicznych wciąż było przedpotopowo, ale przecież nie na to zwracali uwagę klienci: miał być blask, wysoka cena i rozpoznawalna w środowisku marka.

Ostatecznie przestało to przyciągać klientów, a przynajmniej nie było ich tylu, by firma na siebie zarabiała. Okazało się, że biznes ma spore długi (przekraczają 150 mln dolarów), obecny właściciel nie zamierza ich spłacać, więc nastąpi wygaszenie interesu: zakład produkcyjny zostanie zlikwidowany, 200 pracowników straci pracę. Czy to oznacza, że bogacze będą zmuszeni kupować „zwyczajne” smartfony? Po pierwsze, powstają dzisiaj „wypasione” wersje popularnych modeli, np. iPhone‚a, po drugie, Vertu miało konkurencję, więc nie powstanie tu nisza. Lamentów po marce raczej nie usłyszymy. Ale kto wie: może za jakiś czas powróci na rynek niczym Nokia? Ze swoimi korzeniami nie musi mieć nawet wiele wspólnego…

  • Rincewind

    Vertu to raczej synonim kiczu i bezguścia był. Nijaka wydajność? Spoko, nie każdy potrzebuje smartfona. Drogie materiały? Czemu nie? Jak kogoś stać i chce się wyróżnić to jego sprawa. Ale czemu to musi być takie paskudne?

    • Bo taki gust mieli klienci ;)

    • Rincewind

      To chyba jedynymi klientami byli królowie cygańscy.

    • Wspomniani szejkowie i oligarchowie też lubią i potrafią zaszaleć pod tym względem…

    • Rincewind

      No tak, zapomniałem, że u ruskich też szczytem bogactwa jest więcej złota w gębie niż na rękach chociaż sygnety są na każdym palcu. A kogoś takiego trudno o posiadanie gustu posądzić.

    • ŻółtyŻółwik

      Ale wiesz, że proteza ze złota jest tańsza niż z porcelanki? Do tego jest łatwiejsza w „serwisie”, nie uczula i nie osadza się na niej kamień? Nawet popularne kiedyś w Polsce srebrne są droższe, bo srebro, mimo, że tańsze, to jednak trudniejsze w obróbce.

    • Rincewind

      I to jest powód aby pozbywać się zębów?

    • ŻółtyŻółwik

      Ale przecież jak nie myjesz zębów to wypadają. To wtedy trzeba wtedy wstawić nowe. Jak się ich nigdybnie myło, to w wieku 30 lat już wszystkie są złote, na dodatek przez to, że na złotych nie osadza się kamień, to przestaje śmierdzieć z pyska.

    • Rincewind

      Ale oni, przynajmniej kiedyś wyrywali sobie zdrowe aby złoto w gębę wsadzić.

    • ŻółtyŻółwik

      OK, takie coś to już szajba, jednak popularność złotych zębów u ruskich wzięła się z relatywnej taniości złota względem porcelanki i niewątpliwych zalet w postaci odporności takich zębów na choroby (odpada ci próchnica, kamień i kilka innych). Bogaci wstawiali porcelanowe.

      Z drugiej strony to pewnie jest trochę tak jak z paleniem szlugów pośród gówniarzy. Palą, żeby wydawało się, że są dorośli/starsi, w przypadku zębów pewnie też zaradni, bo to trochę jednak kosztuje.

    • Rincewind

      Jedzenie kawiory też się z biedy wzięło. Ja pisałem o modzie a nie praktycznych względach.

    • Adrian Nyszko

      Ceny porcelany do zębów to wogóle nieporozumienie, totalne przegięcie

  • Patryk

    Jejku ale pokpili sprawę. Na ich miejscu zrobiłbym coś na wzór essential phone albo Xiaomi mi miix minimalistyczny z drogimi materiałami typowymi podzespołami i ekranem bez ramek no i np gwarancja aktualizacji androida przez kilka lat. Klienci by się wtedy znaleźli i cena by była uzasadniona.

  • Bartek

    Zamiast jakości wykonania ludzie kupują plastikowoszklane Szajsungi.