121

UE chce, żeby sprzęt elektroniczny żył zdecydowanie dłużej niż obecnie. Jak to zrobi?

Drukarki na dwa lata. Telewizory na trzy. Komputery psujące się tuż po gwarancji. Bruksela mówi stop i szykuje stosowne regulacje.

Temat planowanego postarzania sprzętu nie jest niczym nowym. Od jakiegoś czasu porusza się problem elektroniki, która „dziwnym trafem” lubi ulegać awarii tuż po upłynięciu okresu gwarancji. Nie pierwszy raz znajduje się to na celowniku Brukseli. Tym razem jednak efektem działań unijnych urzędników miałyby być faktyczne regulacje, które wymuszą na producentach bardziej prokonsumenckie podejście.

Jak wynika z kolejnych analiz, cykl życia urządzeń z segmentów RTV i AGD jest coraz krótszy. Szczególnie jest to dostrzegalne w przypadku niewielkich produktów, jak wagi łazienkowe, szczoteczki elektryczne, maszynki do golenia itd. Nie dość, że średnio psują się po 1-2 latach to jeszcze najczęściej są praktycznie nienaprawialne. W przypadku „większych” konstrukcji jest lepiej, ale ciągle daleko im do żywotności urządzeń sprzed lat.

Tajemnicą Poliszynela jest, że producenci celowo projektują swoje urządzenia w taki sposób, aby ich żywotność była ograniczona. W ten sposób najprościej jest skłonić klienta do zakupu nowego sprzętu – szczególnie, że utrudniona jest naprawa. W wielu przypadkach części zamiennych nie produkuje się w ogóle. Producenci oszczędzają też na serwisowaniu, bo jest ono po prostu nieopłacalne – lepiej wymienić produkt na nowy.

W czym problem?

Unia rozpatruje problem dwojako. Z jednej strony takie podejście do tematu przyczynia się do rosnącej liczby wytwarzanych elektrośmieci. Dlatego rozwiązaniem na to miałoby być stworzenie regulacji zmuszających firmy do cyrkularnego podejścia – a więc recyklingu i naprawy uszkodzonych urządzeń (tudzież wykorzystywania komponentów jako części zamiennych).

Druga strona to konsument, który jest narażony na nieświadomy zakup sprzętu o krótkiej żywotności. W związku z tym na urządzeniach miałyby się pojawiać etykiety informujące o ich (deklarowanej przez producenta) żywotności. Proponuje się wręcz stworzenie specjalnego oznaczenia trwałych produktów, które miałyby być zapewne droższe ale też i mniej podatne na awarie.

Wśród pomysłów przewija się również przedłużenie okresu gwarancji oraz wprowadzenie nowych przepisów, które pozwoliłyby m.in. na samodzielną naprawdę urządzeń w okresie obowiązywania ochrony gwarancyjnej. Wiąże się to oczywiście też z obowiązkiem produkcji części zamiennych oraz zapewnienia możliwości naprawy produktów na długo po ich wypuszczeniu na rynek.

Czy to wystarczy? Producenci sprzętu odbiją sobie ewentualne straty wynikające z wprowadzonych regulacji na nas. Nie zdziwię się, jeśli ceny elektroniki nagle poszybują w górę. Planowane postarzanie sprzętu to w końcu prosta metoda na generowanie zysków, napędzanie rynku i utrzymywanie dynamiki sprzedaży na optymalnym poziomie. Powstałą w tenn sposób lukę będzie zatem trzeba czymś załatać.