68

Mam już powoli dość i taksówek, i Ubera

Uber szturmem zdobył serca Polaków. Czy raczej ceną, która była bardzo konkurencyjna w stosunku do klasycznych taksówek. Potem doszły krzywe akcje klasycznych przewoźników, a teraz dużo mówi się o problemach z obcokrajowcami w Uberze. I ja im nie zaprzeczam - ale dziś dostanie się wszystkim.

Uber i obcokrajowcy

Nie znający miasta i języka obcokrajowcy to bez wątpienia jeden z największych problemów Ubera. I mówię to z perspektywy klienta, który korzysta z tych usług. Oczywiście to nie jest tak, że problem mam ciągle – ale zdarzało się, że zwyczajnie nie potrafiłem wytłumaczyć gdzie stoję. To znaczy potrafiłem i z tego co pamiętam nie zatraciłem umiejętności posługiwania się językiem polskim. Mój kierowca jednak tylko go musnął, podobnie jak topografii Warszawy. A niestety bez minimalnej znajomości miasta nie da się efektywnie przewozić osób.

W ogóle mam wrażenie, że wśród obcokrajowców nawigacja to jedyna deska ratunku, bez której można się tylko zatrzymać i rozpłakać. I nawet byłem uczestnikiem takiej sytuacji, na szczęście obyło się bez łez. Nagle nawigacja przestała wyświetlać banalnie prostą trasę (zostały 2 kilometry, wystarczyło pojechać prosto, a później skręcić w prawo). Kierowca się zatrzymał i czekał. Na nic zdała się moja obietnica „ja poprowadzę, jeźdźmy”. Aplikacja odżyła po minucie i dopiero wtedy ruszyliśmy.

Uber i Polacy

Mówi się, że kiedy podjeżdża Polak, w dodatku we własnym a nie flotowym samochodzie – nie ma problemu. Znajomy twierdzi natomiast, że jedyne problemy miał właśnie z rodakami. Sytuacja z dziś – centrum Warszawy, ma przyjechać po mnie Polak. Wychodzę wcześniej – patrzę, że stanął po złej stronie ruchliwej ulicy. Pędzę więc do przejścia, próbując jednocześnie się do niego dodzwonić. Nie odbiera, nie widzi mnie, choć biegnę i macham – odjeżdża. Wracam więc w miejsce, w którym stałem i dzwonię ponownie – znów nie odbiera. Ostatecznie podjeżdża, od niechcenia odpowiada na „dzień dobry” i pyta o adres. Ruszamy, po 10 minutach jazdy widzę, że dłubie coś w telefonie i pisze. Nagle na ekranie mojego smartfona pojawia się wiadomość „SMS poprosze”. Spuszczam głowę w dół, nie wiem co powiedzieć. Ta smutna, żenująca sytuacja w połączeniu z kiepsko pachnącym (choć relatywnie nowym) autem sprawia, że chcę skasować aplikację Ubera i więcej z usług jej kierowców nie korzystać. Ale potem przypominam sobie wcześniejszy kurs z Polakiem – fakt, nie odzywał się, samochód był wygodny i czysty. Ale wysadził mnie…po złej stornie ulicy, choć mógł pod samymi drzwiami lokalu, do którego się udawałem – adres podałem przecież dokładny. Książęca 4, a nie 13.

Klasyczna taksówka

Jestem kierowcą od 1999 roku, od 2005 roku jeżdżę natomiast regularnie po Warszawie. Prawie nie korzystam z komunikacji miejskiej, wybieram samochód. Wbrew temu, co uważa większość kierowców w Polsce, nie mam się do czego przyczepić jeśli chodzi o jazdę Warszawiaków. Sam mam od wielu lat warszawskie rejestracje, więc pewnie jestem tak postrzegany gdy wyjadę poza granice miasta. Tu trzeba jeździć w miarę dynamicznie i nie zamulać, by nie generować korków. Jest jednak pewna grupa kierowców, do których nie mam cierpliwości. To oczywiście taksówkarze, którym w Warszawie wszystko wolno. Jeździć bez kierunkowskazów, stawać na środku ulicy, czy zajmować pół pasa na awaryjnych. Wpychają się jak chcą i gdzie chcą – oczywiście nie wszyscy i trochę generalizuję, ale to moje obserwacje i mam do tego prawo.

Od kilku lat nie zamawiałem taksówki telefonicznie, ale pamiętam same złe rzeczy. Zero kontaktu z kierowcą, jakaś niezaangażowana w sprawę pani na rozdzielni – za dużo osób, zbyt wiele możliwości pomyłki. A te zdarzały się dość często, raz dyspozytorka twierdziła na przykład, że w Warszawie nie ma skrzyżowania o którym mówię, choć sam przy nim stałem. Stan pojazdów też pozostawiał wiele do życzenia, podobnie jak wiszące pod lusterkiem proporczyki, fotele z futerkiem i ciągłe problemy z taksometrem. O cenach nie wspomnę, bo nawet przy przejazdach 10 lat temu dzisiejsze kwoty Ubera są kilkukrotnie niższe, a trasa przecież ta sama. Z lotniskowego postoju nie wziąłbym taksówki nawet gdyby leżał przed nią czerwony dywan. Raz wziąłem i płakałem patrząc na paragon.

myTaxi, iTaxi

Czytam coraz więcej o promocjach w tych dwóch aplikacjach i na pierwszy rzut oka wydają się być najciekawszą i jednocześnie najbezpieczejszą (oraz najbardziej fair – jeśli wiecie o czym mówię) opcją. Tu -30%, tam -50% – no nic tylko brać i jeździć. Pół roku temu wziąłem i pojechałem, choć akurat bez promocji. Oczywiście Polak, taksówkarz który powinien mieć topografię miasta w małym palcu. „Proszę pana, tego adresu nie ma w mojej nawigacji”. „Naprawdę, w mojej jest, a nie jestem taksówkarzem” – odpowiedziałem. No ludzie, jakbym chciał jechać z typem, który nie zna miasta, to bym nie wybierał iTaxi. Ja generalnie nie mam szczęścia do obu aplikacji. Trzy lata temu jechałem z rodziną na lotnisko, wiecie – wakacje, urlop, słońce, dobre humory – i samolot o 10 rano. Zamówiłem taksówkę w aplikacji dzień wcześniej, na konkretną godzinę, tak dla bezpieczeństwa. 8:15, bo na lotnisko jadę 10, czasem 15 minut. O 8:12 dostałem informację, że pojazd nie przyjedzie, bez jakiegokolwiek przepraszam. No halo, to po co ja zamawiałem pojazd 12 godzin wcześniej? Chyba właśnie po to, by uniknąć takiej sytuacji

Rok później skorzystałem z drugiej aplikacji, czyli myTaxi. Identyczna sytuacja, znów lato, znów urlop i znów wyjazd z rodziną. Wszystko pięknie, zamówione, czekam przestawiając walizki do przedpokoju. Dzwoni telefon, mniej więcej w chwili kiedy kierowca powinien powoli podjeżdżać pod mój blok. „Bo wie pan, eee, ja przyjechałem, ale nie tam gdzie trzeba. Miałem jechać na Mokotów, ale pojechałem na Pragę, nie zdążę już do pana dojechać”. I tyle, zero refleksji, zero zastępczego samochodu – nic, a ja w tak zwanej…no właśnie. Rok po roku, Polacy, taksówkarze – pewność i wygoda, boki zrywać.

Nie jeżdżę z przewoźnikami codziennie i wbrew temu, co można odnieść po lekturze tych opowieści podobne sytuacje zdarzają mi się rzadziej niż częściej. Każda z takich akcji przypomina mi jednak, że nie ma przewoźnika idealnego i nawet kiedy Uber wygrywa ceną, korzystanie z usług tej firmy bywa problematyczne. A i często cena nie jest wcale taka atrakcyjna, czasem pojawiają się przecież mnożniki, przez co Uber zwyczajnie się nie opłaca. Dlatego nie co demonizować obcokrajowców czy wychwalać rodzimych usług wspieranych aplikacją. Żaden z przewoźników nie jest idealny choć mam nadzieję, że kiedyś dożyję idealnej usługi. Może będą nią autonomiczne taksówki, w których zostanie wyeliminowane najsłabsze ogniwo – człowiek? Zobaczymy.

Ach gdzie te czasy moich studiów w Toruniu, gdzie w taksówkach nie było kas fiskalnych i wystarczyło zapukać w okno pytając „za dychę na Gagarina dojedziemy?”, wsiąść i niczym się nie przejmować?

grafiki:
carloscastilla/Depositphotos
Vicdemi/Depositphotos

  • YY

    Ja dalej się pytam czy dojadę za tyle i tyle, ewentualnie za ile tam i tam :)
    A w Uberze wkurza mnie to, że Polacy go pokochali, bo tani i mają w dupie, że łamie przepisy. Równie dobrze mógłbym otworzyć sklep z kradzioną elektroniką za pół ceny, a klienci zaczęliby hejtować MediaMarkt, że jest drogi:)

    • Z łamaniem przepisów się wypowiadać nie będę, bo nie siedzę mocno w temacie. Natomiast jeśli chodzi o podatki, to z tego co rozumiem kierowca prowadzi działalność gospodarczą i odprowadza zarówno podatek, jak i niezbędne składki. To samo jest z firmami zatrudniającymi obcokrajowców – podatki idą za leasing aut, którymi jeżdżą kierowcy itd. Sam Uber jako firma (która zawiera z kierowcami umowę o świadczenie usług) jest zarejestrowany w Holandii i tu faktycznie pieniądze nie idą do polskiej kasy.
      Natomiast patrząc z punktu widzenia typowego klienta, sam wiesz co wybierze – tańszą usługę, nie wgłębiając się w szczegóły. O łamaniu polskich przepisów nie decydują media, klienci usługi, przeciwnicy/zwolennicy Ubera tylko odpowiednie organy państwa – więc póki co porównaniu do kradzionej elektroniki jest trochę nie fair:)

    • YY

      może i nie fair, ale chciałem zwrócić uwagę na fakt, że klient patrzy tylko na cenę, mając w nosie czy biznes jest legalny czy nie…
      z tego samego powodu piractwo jest u nas tak popularne

    • Daniel Stawicki

      No cóż w przeciwieństwie do Warszawskich taksiaży, któży swego czasu byli na KRUS-ie kierowcy UBER-a płac podatki.

    • YY

      i to jest argument :)

    • Lukas

      O CZYM Ty gadasz???? Co tu jest nielegalnego????

    • YY

      brak licencji :)

    • kofeina

      Ale to kierowcy, a nie Uber. W umowie z Uberem stoi jasno, żr kierowca powinien dysponować odpowiednią licencją.

    • YY

      ale tego nie sprawdzają, a ponosisz odpowiedzialność za wszystkich których zatrudniasz

    • kofeina

      Właśnie w tym rzecz – nie zatrudniają nikogo, a jedynie nawiązują współpracę. Odpowiedzialność bierze na siebie kierowca. Przynajmniej oficjalnie. Nieoficjalnie, to Uber mówi kierowcom, że nie potrzebują licencji.

    • YY

      czyli cwaniacko omijają przepisy, z radością będę więc patrzył jak im dopierdolą:)

    • Zorial

      Czym to się niby różni od każdego polskiego „biznesmena”? Jeśli się da to każdy korzysta z luk w prawie żeby wykorzystać je dla własnej korzyści finansowej. Ci którzy tego nie robią uważani są za frajerów dających się bić po dupie przez państwo.

    • YY

      Polscy są lepsi bo polscy, a nie zagraniczni :)

    • Spark ✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

      Moja taksówka w Warszawie dziś wjechała w kufer auta z przodu. Dlaczego? Bo pan taksówkarz klikał następny kurs w aplikacji i nie zauważył że jedzie. Ani przepraszam ani pocałuj … Taksówka zamówiona przez iTaxi. Jeszcze się kłócił że za kurs on mi teraz policzy, bo jeszcze samochód ma rozbity. No kur… !!!
      Żeby tego było mało, KAZAŁ mi samodzielnie wypisywać fakturę na druczku w czasie jazdy, bo pod dworcem nigdy nie ma gdzie stanąć, „a to pewnie potrwa”.

    • Maciej Słojewski

      Jakie konkretnie przepisy łamie ?

    • YY

      licencja i egzaminy z topografii :) ja bym im jeszcze nawigację wyłączył, żeby pokolenie znajdę wszystko w necie nabyło trochę własnej wiedzy

    • PolishPig

      To nie Uber łamie ew. przepisy tylko kierowcy – to raz.
      Dwa, przepisy te są bez sensu więc powinny zostać zniesione.

    • YY

      Odpowiadasz za pracowników i podwykonawców
      Prawa nie wolno łamać, nawet jeśli twoim zdaniem jest złe

    • Zorial

      Licencja i egzamin z topografii to parodia. Kolejny pomysł na wyciąganie kasy. Egzamin z zawartości czaszki by się przydał.

    • YY

      Parodię to masz wtedy gdy google-gówniarz zgubi się w lesie przy braku zasięgu z rozładowaną baterią w smartfonie:)

    • Molimo

      Mając do wyboru Uber czy Taxi nigdy Taxi nie wybiorę. Po 1h czas oczekiwania, brak aplikacji do zamówienia, brak podglądu ceny i trasy, nie mówiąc już o naciąganiu.
      Tak. Z Ubera korzystam i nie zamierzam przestać na rzecz Januszów.

    • kofeina

      Gorzej znaleźć się z kierowcą, który po polsku nie mówi ani jednego słowa, a Ty jesteś nowy w danym mieście. Niby mapa jest, ale czasem i tak nie idzie się znaleźć. Albo stanie po drugiej stronie dwupasmówki, której przejście zajmie Ci kilkanaście minut.

    • Molimo

      Fakt. Kiedyś zamówiłem 2 kursy w Warszawie, Ukrainiec za kierownicą i były niezłe jaja. W Pzn nigdy podobnej akcji nie miałem.

    • Bigos Trismegistos

      Za każdym razem jak jestem w Warszawie to tak mam. Zawsze mnie dowożą :) i zawsze zawracają na dwupasmówkach jak jestem po drugiej stronie, chociaż to trochę czasu zajmuje.

    • kofeina

      Jak zawrócą i te trochę czasu nie zrobi Tobie różnicy, to jeszcze jest ok.

      Niedawno we Wrocławiu miałem nerwówkę, bo miałem niedużo czasu o też pechowy dzień. Opóźniony pociąg -> wysiadam na wcześniejszej stacji, bo ma być autobus, który zawiezie mnie na miejsce o czasie -> autobus był punktualnie, ale się zepsuł w trakcie, więc wołam Ubera -> akurat kierowca obcokrajowiec, który stanął po drugiej stronie ruchliwej dwupasmówki z płotem pomiędzy jezdniami i brakiem pasów do przejścia.
      Ale dobiegłem do celu ;)

    • Krzysztof Tukiendorf

      W cale się nie dziwię. Jakieś 3 miesiące temu podjechał po żonkę, bo zabalowała z koleżankami. Ćwoki z taksówek mi drogę zablokowali (dwukierunkowa, ale tak wąska, że stając z lewej i prawej strony można ja spokojnie zablokować), bo myśleli, że jestem z Ubera i podjechałem po klientkę… myślałem, że ich kluczem zdzielę. Także w cale się nie dziwię…

    • YY

      ja tam najczęściej korzystam z MZK ewentualnie z podwózki znajomego

    • Twoja głowa łamie przepisy…

    • YY

      licencję i egzamin z topografii poproszę

    • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

      Gdyby łamał prawo to już by miał bana a nie pozytywną opinię UOKiK

    • YY

      on je kreatywnie omija… cwaniactwo trzeba ukrócić, a nie promować

    • Piotr Wojciech

      Odezwał się Ten co ,,najczęściej korzystam z MZK ewentualnie z podwózki znajomego”, proponuje najpierw trochę skorzystać z taksówek i UBERA a później wygłaszać wszystkie złote myśli :)

    • YY

      Jak jeździłem taksą, to miałem znajomego kierowce z którym się dogadałem i woził mnie za stałą, niską cenę:)

  • Bigos Trismegistos

    Trochę nie rozumiem co się właściwie wydarzyło w tej anegdocie z SMSem. Kierowca najpierw cię nie zauważył, potem podjechał i cię zabrał, a w trakcie przejazdu poprosił cię o wysłanie smsa? Po co? Do kogo miał być ten sms i z jaką treścią? Nic nie rozumiem.

    • kofeina

      Kierowca nie odebrał telefonu. Zamiast oddzwonić na numer, z którego było połączenie przychodzące, odesłał SMS z prośbą o wiadomość. Najczęściej takie się wysyła, gdy nie ma ochoty się rozmawiać z kimś obcym (nieznany numer) lub nie można rozmawiać. Trochę słabo, że wysłał go w czasie jazdy, ale może wydłubał go, gdy nie jechał?

    • Bigos Trismegistos

      A dzięki. To chodzi o to, że nie ogarnął, że dzwonił do niego wcześniej pasażer, którego właśnie wiezie?
      Ee, czy ja wiem czy to takie kompromitujące? Zajrzał w telefon, zobaczył nieodebrane i odpisał to, co zwykle odpisuje jak nie może rozmawiać. Ale fakt, to że pisał w trakcie jazdy to chujówka, to może być niebezpieczne.

    • Niebezpieczne – to raz. Dwa w aplikacji Ubera jest mój telefon, skoro klient który właśnie zamówił przejazd do niego dzwoni to a) wypada odebrać b) wypada wiedzieć, że nie ma co pisać, skoro klient siedzi z tyłu.

    • kofeina

      Serio myślisz, że zapamiętał Twój numer i wiedział, że to Ty?

    • Dokładnie. Ale wysyłać go do klienta, który od 10 minut siedzi na tylnym siedzeniu? Trochę się wypada jednak ogarnąć, choć ja wiem że zaraz święta.

    • airhead

      a może to był jakiś głuchoniemy lub niedosłyszący?

  • Abba

    W Toruniu Hahaha.
    Poza tym nauczcie się że nie zamawia się wcześniej ubiera i innych taxi, czy tak trudno jest wstać wcześniej i wtedy czyli godzinę wcześniej za,owić taki?

    • Dlaczego? Skoro jest opcja zamówienia przejazdu dużo wcześniej, wyznaczenia dokładnej godziny to na zdrowy rozum wydaje się to być bezpieczniejszą opcją, niż zamawianie przed samym wyjazdem – taki przynajmniej jest chyba zamysł funkcji

  • naros

    Facet ty masz po prostu pecha… serio.

    Jeździłem taksówkami ponad 15 lat temu to faktycznie były drogie, teraz to się mocno zmieniło. Ceny mocno spadły, ale nie to jest najważniejsze. Zamawiam… i w ciągu dosłownie 5-7 minut mam taksówkę. Próbowałem kilkanaście razy i tylko raz, ostatnio, facet przyjechał po 15 minutach, a to dlatego, że chciałem większy samochód, bo choinkę chciałem wpakować. Znają miasto, bez problemów dojeżdżają, nie mówiąc o języku polskim. Pani na infolinii jest miła, ale konkretna i krótka, nie muszę podawać swoich danych, tylko gdzie jestem, bo mają mnie w bazie.

    Dla mnie bomba, wolę taksówki, niż zakup nowego, czy używanego auta, wyrzucanie pieniędzy w AC, OC, SreCe plus utrata wartości auta i problem z zaparkowaniem w centrum.

  • Marian Koniuszko

    Problemy pierwszego swiata.
    Raz – Uber jest dla wiekszosci Polakow niedostepny. Bo wiekszosc Polakow nie mieszka w Warszawie czy innym Poznaniu. Dwa – straszny dramat, ze trzeba przejsc przez ulice, bo kierowca zaparkowal nie po tej stronie. Trzy – skoro nie pasuja Ci ani Uber ani taksowki, to dlaczego nie skorzystasz z metra czy kominikacji miejskiej? Cztery – mozesz sam sobie pojechac skoro masz samochod. A moze rower albo hulajnoga dla takiego pana ktory musi sie koniecznie przemieszczac po miescie?

    • Bigos Trismegistos

      Specjalnie dla ciebie to policzyłem. Uber w Polsce jest w zasięgu 7,3 mln osób, to około 20% wszystkich mieszkańców miast, w których Uber funkcjonuje. Do tego trzeba doliczyć ludzi w największych miastach mieszkających, ale niezameldowanych (studenci, imigranci itd) oraz ludzi, którzy do tych miast przyjeżdżają, np. załatwić sprawy urzędowe czy biznesowe. Jak dla mnie artykuł z grupą docelową rzędu 10 mln jest wystarczająco masowy. To tylko u was we wsi podejście jest takie, że „jak coś mnie nie dotyczy to jest nieważne i nikogo nie powinno interesować”.

    • Grzegorz

      Weź pod uwagę fakt, że np. takie Aleje Jerozolimskie nie sa małą osiedlową uliczką tylko 6 pasmową drogą przedzieloną torowiskiem tramwajowym, więc przejście na drugą stronę ulicy jest dosyć kłoptoliwe i może być czasochłonne w zależności, gdzie jest najbliższe przejście dla pieszych.

    • Pamiętaj, że większość Polaków nie ma takich ulic, więc nie jest to problem!

    • Grzegorz

      uwielbiam takie nie merytoryczne odpowiedzi: większość Polaków czegoś nie ma, więc problem nie istnieje. Czyli idąc tym rozumowaniem, możemy powiedzieć np, że większość Polaków nie jest chora na raka, więc nie mamy problemu zachorowań raka, a co za tym idzie nie musimy wydawać pieniędzy na ich leczenie. Itd. itp.

      Proponuję wyjść poza te typowe myślenie: skoro ja nie mam, to inni też nie muszą mieć.

      Specjalnie dla ciebie sprawdziłem, że w 10 największych miastach Polski mieszka ponad 16% ludności. Czyli ponieważ 84% Polaków nie ma takich ulic w swoich miastach (przypuszczalnie), to te pozostałe 16% (6,2 mln osób) się nieliczy?

    • Grzegorz

      Przepraszam, nie zauważyłem komu odpisuję i nie zwróciłem uwagi na to, że to była ironia :-)

    • – mam nie poruszać tematów mnie dotyczących, bo mogą nie dotyczyć reszty Polaków?
      – straszny dramat, że korzystając z płatnej usługi nie jest ona świadczona z odpowiednią dokładnością
      – nie korzystam z komunikacji miejskiej, bo mam możliwość korzystania z wygodniejszego przewozu osób, który dowiezie mnie konkretnie z punktu a do punktu b. 
      – w centrum Wwy nie ma gdzie zaparkować

  • Tomek Niewinnian

    jeździj autem i nie narzekaj :)

    • Michał

      Brak szans. Zaparkował po drugiej stronie ulicy!

    • Tomek Niewinnian

      to jest szeroka i niebezpieczna ulica więc rozumiem ten problem, ale rozwiązaniem jest własne auto

    • Michał

      No właśnie….. Własne auto także jest po drugiej stronie ulicy. Jak rozwiązać ten problem?

    • Które w tej okolicy gdzie postawisz?

  • akki

    uber w godzinach szczytu w Wawie wcale nie jest tani, to samo w przypadku deszczu, z uberem nie smigniesz buspasem itp itd
    poza godzinami szczytu uber jest okay, z ostatniego tygodnia (codziennie jezdze do pracy uberem/taksa), koszt srednio 23pln w okolicach 10 rano, spadl deszcz, uber mi pokazuje 90pln heh i czas dojazdu 15 minut, (zazwyczaj jest max 5 min)

    • Niestety Uber potrafi podnieść stawki tylko dlatego, że po drugiej stronie miasta jest akurat duży koncert, na który się nie wybieram – ba, nie wybieram się nawet w jego okolice. Mimo tego mnożnik potrafi wskoczyć, bo zbyt wielu kierowców obsługuje tamten rejon.

  • Grzegorz Jakobczyk

    A ja zawsze wybieram w Warszawie MPT. Ok, jest drożej ale przecież wszyscy wiemy, że nie może być dobre i tanio. Zawsze taksówka jest kilka minut przed czasem, zawsze dojeżdżam na miejsce. I zawsze po właściwej stronie ulicy :)

  • annamaria

    P. Winairski kup se auto i po sprawie. Nie pierdd przed świętami chłopi.

  • uberrro

    I dla takich ludzi Uber co jakiś czas wysyła SMSy mówiące że te gwiazdki co się wystawia po odbytym kursie to nie są ozdoby choinkowe dla dzieci w afryce ale ocena kierowcy. Ludzie to olewają dają każdemu 5 gwiazdek a potem człowiek wsiada do auta z bucowatym kierowcą patrzy na ocenę i widzi 5.0.

  • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

    Uber jako przewóz jeszcze spoko. Ale gorzej jest z Uber Eats. Krążą pod blokiem i nie potrafią znaleźć domofonu.
    W sumie to jest problem wszystkich przewoźników, czy to uber, taxi czy taxify

  • Rafał R-i

    ranking znienawidzonych zawodów.
    1. poseł peło, nowoczesnej
    2. taksiarz
    3. komornik
    4. sędzia

  • „gdzie te czasy moich studiów w Toruniu, gdzie w taksówkach nie było kas
    fiskalnych i wystarczyło zapukać w okno pytając „za dychę na Gagarina
    dojedziemy?”, wsiąść i niczym się nie przejmować?” – w Azji, choć nie wszędzie będzie ulica Gagarina… ;)

  • Jak dla mnie podstawowy problem to nie brak znajomości miasta czy języka – ale tego kto jakim jest kierowcą oraz jak posługuje się google maps.
    Jak widzę uberowca, my/itaxi, który jest zwyczajnie słabym kierowcą (nie chodzi o grzanie 100km/h przez miasto, ale zachowanie na jezdni, obserwacja otoczenia, współgranie z innymi uczestnikami ruchu, pewność czy dynamika) to nie ważne jak dopracowany będzie algorytm map – zawsze coś może pójść nie tak.
    Druga sprawa to czytanie map – kierowcy niezależnie od pochodzenia, wieku zwyczajnie nie potrafią sprawnie poruszać się przy pomocy map. Brak im wyobraźni, rozumienia poleceń map, kiedy i jak skręcać – w mojej ocenie to są dwa główne powody tych wszystkich problemów.
    Wojna korporacji zawsze będzie trwać, zawsze któraś ze stron będzie narzekać, ale po to jest wolny rynek, aby móc wybierać i korzystać z usług z których się chcę.
    Non stop słyszę z korporacji Ele (moja firma z niej korzysta) jak to uberowcy są złem… jednak sami często zapominają o swoich drobiazgach – brak wolnych taksówek (czytaj za mało kierowców wyjechało na miasto), „którędy Pan chce jechać” ; „gdzie to jest” albo płacz na uberowców że korzystają z nawigacji ; gdzie co drugi taksiarz sam wbija adres w telefon….

  • Zorial

    Przestałem już liczyć ile razy musiałem pilnować taryfiarza, żeby nie przełączał podczas jazdy taryfy na wyższą (nocną w dzień). Ręka w okolicach taksometru powinna od razu wzbudzać podejrzenia że coś kombinuje.

  • poleca tramwaje i jak żona rower :) sam mam też siarczyście dość tych przewoźników, którzy sadza , ze oferują nie wiadomo co.

  • Morski Morświn

    Ehh nie ma to jak wylać trochę żółci przed świętami. Dobrze bo może przy wigilijnym stole nie będziesz tak marudził.

  • adammoo

    Z reguły swoim autem sie poruszam, ale sporadycznie zdarza mi sie z optitaxi skorzystać. Nie przypominam sobie żeby jakiś obcokrajowiec podjechał albo żeby nie znał miasta (Wawa). Tyle jest teraz tych rozmaitych przewoźników na rynku że można zmienić jak coś nie pasuje. Ogólnie zauważyłem wzrost jakości usług jak sie uber i inna konkurencja dla klasycznych taksówek pojawiły