520

Uber i Airbnb miały być rozwiązaniami idealnymi. Dlaczego zatem są banowane w kolejnych miastach?

Jedziesz na wakacje do większego miasta? Możesz tam dotrzeć z pomocą BlaBlaCar, na miejscu będziesz się przemieszczał dzięki aplikacji Uber, a zamieszkasz w lokalu znalezionym i wynajętym na Airbnb. Dekadę temu wyglądało to zupełnie inaczej, ale czasy się zmieniają, pojawiają się nowe rozwiązania, w założeniu żyje się lepiej. Ekonomia współdzielenia zrobiła swoje i cały czas się rozwija - dotyczy to zarówno przywołanych usług, jak i pomysłów z innych działek - niebawem wszystko będziemy dzielić. Sęk w tym, że w niektórych przypadkach z samej idei już niewiele zostało i sprawy mocno się skomplikowały.

Uber wywołuje kontrowersje od lat – chyba nie muszę tego nikomu uświadamiać. Sprawa nie dotyczy tylko naszego podwórka – chociaż u nas dochodziło do poważnych ekscesów, w ruch poszedł nawet słoik z fekaliami, a taksówkarze kilka razy urządzali duże protesty, to w innych krajach działo się jeszcze bardziej. I regularnie docierają do nas wieści o kłopotach firmy w kolejnym mieście czy kraju. W Polsce też szykuje się zmiana przepisów, która unormuje funkcjonowanie tej usługi. Czy to zakończy spór i zamknie temat? Pożyjemy, zobaczymy. Wiele będzie zależało nie tylko od nowych przepisów, ale też stopnia zadowolenia „starej gwardii”, czyli biznesu taksówkarskiego.

To właśnie on jawi się dzisiaj jako główny przeciwnik uberowców. Podaje argumenty, które nierzadko mają sens, wskazuje np., że Uber to nie ekonomia współdzielenia, wokół której zrobiono tyle szumu, lecz biznes prowadzony poza obowiązującymi przepisami. Z pomocą aplikacji mieli dorabiać emeryci czy studenci, a przerodziło się to w pracę na pełen etat, budowanie firm przewozowych korzystających z platformy. Gdzieś zatracił się pierwotny zamysł tego projektu. O ile jednak narzeka na to konkurencja, o tyle klienci zazwyczaj nie mają z tym problemu: przekonują, że Uber stworzył usługę zmuszającą innych do działania, pozwolił obniżyć ceny. A że są kontrowersje? Trudno, zdarza się.

Jeszcze ciekawszym przykładem jest Airbnb. Niedawno Tomasz opisywał swoje wrażenia po skorzystaniu z serwisu, sam też byłem z niego zadowolony, szybko znalazłem mieszkanie, wynająłem je bez kłopotu, skorzystałem z wzorowej usługi. Sęk w tym, że chwalę jako turysta, a dla lokalnych społeczności serwis stał się koszmarem. Sytuacja podobna: to miała być platforma do dorabiania i łączenia ludzi, przyjezdnych z lokalsami. A przerodziła się w konkurencję dla branży hotelarskiej. Ta domaga się sprawiedliwości, bo obowiązują ją rygorystyczne przepisy, na które właściciele lokali dostępnych w Airbnb mogą machnąć ręką. Ale na alarm biją też mieszkańcu popularnych wśród turystów miast.

Ostatnio zrobiło się głośno o Paryżu, który chce utemperować Airbnb i właścicieli lokali, lecz wcześniej na podobne kłopoty zwracano uwagę w USA czy innych miastach europejskich. W czym rzecz? W rosnących czynszach. Z rynku znikają mieszkania dostępne długoterminowo lub stają się bardzo drogie, bo właściciele wolą je wynajmować na kilka dni. Mieszkania są kupowane pod taki wynajem, niektórzy zrobili z tego lukratywny biznes. A że wszystko wydarzyło się doc szybko, rynek nieruchomości doznał wstrząsu. Chyba nie tak to miało wyglądać, w założeniu serwis nie powinien doprowadzać do takich patologii.

W obu przypadkach zrobiło się nieciekawie, trudno tu mówić o jakimś uwzięciu się polityków, urzędników czy „starego biznesu” na nowe, innowacyjne pomysły. Bo te pomysły obiecywały co innego. I chociaż Airbnb uszczęśliwił turystów, wyrządził krzywdę lokalsom. Pewnie ktoś stwierdzi, że w końcu rynek sam się naprawi i problem zniknie, że nie trzeba tu nakazów i zakazów, ale mnie jakoś trudno w to uwierzyć. Prędzej dojdzie do tego, że starzy mieszkańcy zaczną wyjeżdżać z tych miast. Tyle zostanie ze współdzielenia przestrzeni, emocji i wrażeń. Kto wie, może za jakiś czas ten problem dotknie i nasze miasta? Wtedy będziemy się zajmować nie tylko „rewolucją”, jaką zapoczątkował Uber…

  • Dima Noizinfected

    Nie ma odwrotu od ekonomii. Jeśli zakażą – ktoś zdecentralizuje a inni ominą. Żyjemy w czasach Blockchain, Torrenty mamy dostepne juz od kilkunastu. Golem pracuje nad decentralizacją maszyn wirtualnych. Skoro nawet emisja hajsu jest decentralizowana, a wkrotce same komputery – takie rzeczy jak sharing economy powstaną w kilka chwil i nikt nie będzie w stanie ich zatrzymać. Musicie dostosować się do nowych warunków, bo mleko się rozlało mniej więcej wtedy jak rozpowszechnil sie Internet.

    • Sławomir Lech

      Co mają wspólnego Uber, Airbnb czyli bardzo wydajne sposoby łączenia klienta z usługodawcą, z bańką spekulacyjną kryptowalut?

    • YY

      są to usługi niejasne moralnie i balansujące na granicy prawa (czyt. wałki:)

    • Dima Noizinfected

      Oczywiście, gdy ktoś sie z kimś dobrowolnie dzieli, czy zamienia, to wałek, bo urzedas 1, 2 i 3 nic z tego nie ma xD

    • steve

      nie, nikt sie z nikim juz nie dzieli, poczytaj.

    • Alot

      Ach… czyli pani w sklepie nie sprzedaje mi chleba, ona się ze mną tym chlebem dzieli…

    • YY

      zapominasz o jednym… skoro ten urzędas mi zabiera, to mam prawo się wkurzać, że nie zabiera też tobie

    • Igor

      A sensowniejsze byłoby się wkurzać na złodzieja, że kradnie Tobie. A nie na sąsiada, że jemu jeszcze nikt nic nie ukradł.

    • YY

      A tym złodziejem jest niby państwo? Oj nie, to nie działa w ten sposób.

    • Igor

      Oczywiście że działa. Nie dość że kradną mi pieniądze, to jeszcze na kiepskiej jakości usługi. No i szczytem absurdu jest piramida finansowa (znana też pod nazwą ZUS), która zabiera ogromną ilość pieniędzy z obietnicą, że coś tam kiedyś otrzymam***. Sam bym sobie zapewnił lepsze warunki za swoją pracę.

      * Jeżeli ekipy rządzące się nie zmienią.
      ** Jeżeli PLN będzie miała jakąkolwiek wartość do tego czasu.

    • Bękart Mroku

      I ta obietnica może być nie dotrzymana według widzimisię rządu, jak widać na bieżących przykładach.

    • YY

      Chodziło mi to, że państwo okrada cię w majestacie prawa, ergo może legalnie zabierać wszystkim pieniądze… a skoro powinno wszystkim, to będę się buntował, że zabiera tylko mnie, a nie tobie :)

    • Bękart Mroku

      Takie to polskie ;-)
      A może powinieneś się buntować, że w ogóle zabiera? Albo, że tak dużo? Państwo powinno być minimalne. Ludzie sami sobie dadzą radę jak im nie przeszkadzać.

    • YY

      A może ja uważam, że trzeba dawać dla dobra państwa i dlatego chcę żeby przymusili tych, co tak nie uważają?

    • Bękart Mroku

      Widzisz i tu jest problem. Ty chcesz narzucić komuś coś, ja chcę dać ludziom wybór.
      Pytanie co uważamy za dobro państwa? Utrzymywanie sporej grupy pasożytów którzy są ale nic nie wnoszą do państwa? To jest dobre dla państwa?
      Ja rozumiem zrzutkę na coś czego sam sobie nie zapewnisz. Drogi, policja, straż pożarna. może opieka zdrowotna. Ale na to aby ktoś mógł nic nie robić na mój koszt nie wyrażam zgody.

    • Igor

      No właśnie. To co już poruszałem i Bękart Mroku ładnie podsumował – zamiast buntować się przeciwko państwu, które legalnie nas grabi, to niektórzy chcieliby aby inni mieli tak samo źle. Chyba nie tędy droga ;)

      Co do zapewnienia służb – wszystko da się zapewnić prywatnie. I zapewne byłoby to tańsze niż jest teraz, bo każdy płaciłby za coś, co faktycznie potrzebuje. Jak państwo zabiera się za te usługi, dodatkowo siłą narzucając monopol, to zawsze straci na tym ogół.

    • Bękart Mroku

      Co do służb częściowo się zgodzę.
      Weźmy na przykład straż pożarną. Albo obowiązkowo wszyscy ubezpieczenie albo państwowa. Bo jak pali się las to kto ma zapłacić za akcję? Jak pali się dom sąsiada a on nie ma abo to straż ma zgasić na Twój koszt czy czekać aż się Twój zapali? Jeśli jest mało pożarów to prywatna straż ma się zlikwidować czy zacząć podpalać ? :D
      To jednak jest usługa która musi być powszechna aby działała.
      Podobnie jest z policją bo prywatna nie bardzo miałaby interes w przestrzeganiu prawa państwa. I kto by ich zmusił do tego jakby nie było państwowej policji?
      Ale edukacja spokojnie może być prywatna.

    • Igor

      To akurat temat na dobrą dyskusję, chociaż nadal uważam że prywatne służby też by działały. To kwestia edukacji i zmiany mentalności ludzi.

      Po pierwsze część osób robi to charytatywnie (vide OSP) i pewnie to by się nie zmieniło. Śmiem twierdzić, że mogłoby się to powiększyć. Po drugie – zapewne powstałoby coś na kształt ubezpieczeń. Płacisz za święty spokój, a jak nie to być może życie to zweryfikuje.

    • Bękart Mroku

      Trzeba by przemyśleć różne warianty. Ale uwolnienie tego by było ryzykowne.
      OSP nie do końca charytatywnie. Mają płacone za wyjazd. I fakt w mniejszych miejscowościach się sprawdza. Ale w mieście chyba już nie koniecznie. Do tego nie interweniują w każdym przypadku brak wiedzy i sprzętu. Na przykład ratownictwo chemiczne wolałbym aby wykonywali profesjonaliści którzy wiedzą co robią a nie ochotnicy którym podoba się pobieganie w stroju strażaka.
      Kto ma zapłacić za akcję ratunkową jak się wykoleił TIR z groźnymi chemikaliami? Przewoźnik czy osoby które nie umarły od wyziewów?
      Jest tak wiele kwestii do uregulowania aby to działało, że może lepiej jednak to w rękach państwa to zostawić.
      Zbyt duży wpływ na wielu ludzi aby oszacować podział kosztów.

    • YY

      to czemu wciąż wszyscy nic nie robią na nasz koszt, skoro nikt nie wyraża na to zgody?

    • Bękart Mroku

      Też mnie to ciekawi.

    • Igor

      Bo państwa zostały zbudowane w oparciu o przymus? Bo jak nie zapłacisz podatku, to US zniszczy przedsiębiorcę? Bo jak nie opłacisz ZUSu, to zostaniesz nazwany złodziejem? Bo gdy długi w stosunku do państwa (czyt. kradzione pieniądze) urosną do jakiejś kwoty, to przyjdzie komornik i siłą Ci zabierze owoce twojej pracy?

      A te pieniądze idą na rozdawnictwo. I nie masz na to wpływu, bo twój głos się nie liczy w rządzie. Tzn. liczy się jak trzeba wybrać świnie do koryta. A później już nie.

    • YY

      to czemuby nie mała rewolucja?

    • Igor

      Myślę, że dobrą drogą byłoby edukowanie dzieci i mówienie, jak ten świat naprawdę funkcjonuje. Rewolucje zazwyczaj prowadzą do przejścia władzy w nowe ręce, bez zmiany systemu wartości etc.

    • YY

      za to plusik

    • Dima Noizinfected

      A ja mam prawo mieć to w dupie, Wywieraj wplyw na urzedasa by nie zabierał a nie na całe społeczeństwo wraz ze mną

    • YY

      uczepię się tego, kto jest łatwiejszym przeciwnikiem :)

    • Dima Noizinfected

      ale z tego co widze na swoim smartfonie, Uber jest dla Was przeciwnikiem wciąż zbyt trudnym. A na dodatek może być nie jedynym ;) Może jednak urzędasy są łatwiejszym? ;)

    • hans

      Wynajem mieszkania niejasny moralnie? Litosci ;)

    • Alot

      Wynajem jest klarowny, jak się go nazywa wynajmem.
      Niejadne jest nazywanie tego ekonomią współdzielenia wyłączxnie w celu uniknięcia posiadania koncesji, licencji czy płacenia podatków.

    • hans

      Wynajem mieszkania czy pokoju jest na rynku od zawsze i nigdy nie wymagal licencji. W czym problem?

    • Alot

      W negatywnym wpływie na ceny długoterminowego najmu w kontekście ograniczonej liczby lokali mieszkalnych dostępnych w danej aglomeracji.

    • hans

      Rynek sobie poradzi. Socjalizm nigdy. Zamiast ograniczen i zakazow zacznij walczyc o uproszczone procedury budowy nowych mieszkan. Tak czy inaczej jesli mieszkan bedzie za malo to zaraz powstana nowe. Prawo popytu podazy. Nie tedy droga aby obecnym wlascicielom zabraniac decydowania o tym co robia ze swoja wlasnoscia.

    • Alot

      Gdzie?
      Zmusisz okoliczne miasteczka i wsie, żeby się dobrowolnie włączyły do dużych miast?
      A może opracowałeś jakąś rewolucyjną metodę budowania w górę/dół?

      Mam wrażenie, że nie masz pojęcia o czym piszesz.

    • hans

      Z Twojej wypowiedzi odnosze wrazenie, ze sam nie bardzo wiesz o co chodzi. Przeczytaj jeszcze raz spokojnie co napisalem.

    • Alot

      Ograniczona przestrzeń miejska. Reszty poszukaj w internecie.
      Mnie się nie chce tłumaczyć oczywistości.

    • hans

      Ograniczona przestrzen miejska. Kolejny wymysl socjalistow. Poki co ograniczenie przestrzeni to ostatni problem jaki mamy.

    • Alot

      Wyjaśnię jak małego, głupiutkiemu chłopcu.

      Warszawa otoczona jest przez inne miejscowości. Ciasno.
      Jedyny sposób powiększenia, oznacza ich likwidację.
      Niedawno było w jednym z nich referendum. 93% mieszkańców było przeciw włączeniu.
      Więc gdzie Wawa ma się rozrastać?

    • hans

      Wyjasnie jak niemowlakowi biurokracie. Budowa mieszkan wokol Warszawy nie musi oznaczac zmian administracyjnych zwiazanych z miastem Warszawa. Prezentujesz myslenie strasznie ograniczone nakazami, zakazami i regulacjami. Stad niezrozumienie nowych narzedzi rynkowych.

    • Bękart Mroku

      Ograniczona czym? W boki miasta mają sporo miejsca. A może trze iść w górę i kondensować zabudowę?

    • Alot

      Opole, do którego niemalże siłą, wbrew woli mieszkańców, wcielono kilka podmiejskich wsi.

      Albo Beverly Hills, otoczone zewsząd LA i regularnie odmawiające włączenia, bo się nie opłaca.

    • Bękart Mroku

      Dało się? Dało. Można otoczyć mniejszą miejscowość i iść dalej. Naprawdę poza sporadycznymi przypadkami nie brak miejsca jest problemem a rozległość powstałego miasta.

    • Alot

      Ale jak to?
      Z jednej strony chcesz wolności dla każdego, z drugiej popierasz SIŁOWE włączenie terenów do miasta?
      Co z prawami tych ludzi mieszkających na wsi? Co z prawami właścicieli gruntów?

      Można je olać, bo nie są sharing economy i nie pasują do obrazka?

    • Bękart Mroku

      Naturalnie te tereny się przyłączą, developerzy kupią grunty, zbudują bloki i ludzie sami zechcą być częścią miasta. Problem jest tylko z odległościami w mieście tak rozległym.

    • YY

      podkradanie klientów hotelom

    • Igor

      Ja tam bym zabronił konkurencji i zakazał sprzedaży produktów w Żabkach, bo Lidl ma przez to gorzej. Już nie mówiąc o Biedronce.

    • hans

      Tzn. konkurencja? To zle?

    • Cezary Sucharek

      Komunizm dopiero umacnia swoje pozycje. Jak się umocni całkowicie to zobaczysz, że będziesz mógł sobie wsadzić sharing economy w odbyt bo urzędnicy zakażą i tyle. Sharing economy opłaca się tylko obywatelom ale nie opłaca się państwu bo na nim nie zarabia tyle ile zarabia na klasycznych usługach. Więc państwo będzie tępiło tego rodzaju działania. A, że mamy socjalizm to państwo może dużo.

    • Piotr

      Opłaca się szczególnie tym obywatelom, których już nie stać na wynajęcie mieszkania długoterminowo.

    • Zaraz się dowiemy, że skoro ich nie stać, powinni sobie wybudować ;)

    • Cezary Sucharek

      Widzę, że Pan Maciej zna mnie już z wcześniejszych wypowiedzi ;-)

    • A rozmawialiśmy już o tym? ;) Po prostu wiem, że takie argumenty padają w dyskusjach na ten temat.

    • Cezary Sucharek

      Poniekąd to bardzo racjonalne odpowiedzi więc nie ma co się dziwić ;-)

    • Poniekąd ;)

    • Cezary Sucharek

      Jeśli obywatela nie stać na długoterminowy wynajem mieszkania w jakiejś konkretnej okolicy to ma kilka opcji do wyboru. Może znaleźć dodatkową pracę i zarobić dość dużo aby stać go było na taki wynajem. Może znaleźć mieszkanie do wynajęcia w innej, tańszej okolicy. Może też wynająć mniejsze mieszkanie w tej samej okolicy. Może też zamieszkać pod mostem jeśli nie podobają mu się trzy podane powyżej opcje. Jak widzisz jest w czym wybierać ;-) A tak bardziej serio to dlaczego uważasz, że właściciel jednego mieszkania powinien być pozbawiony możliwości zarabiania tylko dlatego, że jego sąsiada naraża to na potencjalne straty. To jest sytuacja, w której mamy dwóch obywateli i albo jeden straci albo drugi. Dlaczego uważasz, że jeden z nich może tracić pieniądze a drugi nie może ich tracić?

    • Piotr

      Masz, niestety, sporo racji i nie widzę łatwego rozwiązania. Z jednej strony wolny rynek, z drugiej, hmm, dobro społeczne? Coś, co sprawia, że życie w danym miejscu/społeczeństwie jest przyjemne albo nie.

    • Michał Listowski

      Skoro jeden traci aby drugi mógł zyskać to o jakim dobrze społecznym mówisz?
      Chyba chodziło ci o redystrybucje :)

    • Piotr

      O zrównoważonym rozwoju miasta itp. Przykłady skrajne zachwiania równowagi to Barcelona, Wenecja zdaje się, że Berlin powoli zmierza w tym kierunku. W USA okolice Doliny Krzemowej – ludzie (z klasy średniej, nie patologia) potracili swoje domy z powodu wzrostu cen nieruchomości.
      Z tym, że temat znam nad wyraz pobieżnie – artykuły w prasie itp.

    • Bękart Mroku

      „potracili swoje domy z powodu wzrostu cen nieruchomości” – możesz rozwinąć?
      Jak były ich to raczej powinni się cieszyć z powodu wzrostu cen. A jeśli wynajmowali. życie.

    • Arkadiusz Szechlicki

      chodzi o podatek od nieruchomości, który w USA zależny jest od wartości nieruchomości
      w tym roku wynosi on 40% od wartości powyżej 5.5mln USD
      więc jeśli wartość twojej nieruchomości się podwoiła, i np z 3mln zrobiło się 7mln, nagle wysokość podatku do zapłacenia wzrosła z 0 do 750 tys USD

    • Bękart Mroku

      A widzisz o tym nie wiedziałem. No tak to może zmusić do sprzedaży domu. Ale ze sporym zyskiem ;-)
      Jednak stany to chory kraj. 40% od wartości nieruchomości. Chore. 4% byłoby sporo.

    • Piotr

      Arkadiusz – dzięki za wyjaśnienie, nie znałem dokładnie tego mechanizmu.
      BM – Z tym zyskiem to tak nie do końca. Podobno w okolicznych lasach pojawiły się dzikie obozowiska, których mieszkańcy to przedstawiciele takich zawodów jak technicy, monterzy, księgowi itp.

    • Bękart Mroku

      No jak wartość nieruchomości skoczyła 2-3x to jednak masz zysk i to dobry. Oczywiście finanoswy. Nie mówię o wygodzie życia, czy komforcie psychicznym. Ale firmy powoli to zauważają i niedługo zaczną powstawać kampusy dla pracowników. Pracujesz to masz służbowy przydział na mieszkanie ;-) Blisko do roboty a i pracownik lojalniejszy bo komu się chce przeprowadzać ;-)

    • Krzysztof Tukiendorf

      Dzikie obozowiska w lasach znajdują się w Detroit, ale tam ludzie z innego powodu potracili swoje domostwa…

    • Arkadiusz Szechlicki

      to jest de facto podatek od luksusowych rezydencji, próg wolny od podatku jetst tak wysoko że jakieś 80% społeczeństwa nie płaci ani centa

      problem w tym że sytuacja w dolinie krzemowej jest chora, pierwsza z brzegu rudera kosztuje siedmiocyfrowe kwoty

    • Bękart Mroku

      Nadal czemu karać 20% społeczeństwa? Bo jest wystarczająco bogate? No tego nigdy nie zrozumiem. Podatki powinny być kwotowe, od łebka, każdy tyle samo. Sprawiedliwie. Ale my nie o tym.

      No bo jak się budują tylko biurowce to i taka sytuacja. Ale zaraz zaczną całe kampusy powstawać, pewnie jakieś metro dociągną, czy kolejkę coś jak Shinkansen ;-) Albo jako, że to dolina krzemowa i to zobowiązuje jakiegoś HyperLoopa ;P

    • Cezary Sucharek

      Przecież poziom bredni, które ten gość wygaduje przekracza poziom absurdu ;-) 40% podatek od wartości nieruchomości to nawet Marksowi się nie śnił. W Stanach są ludzie, którzy mają nieruchomości o wartości i 100 mln dolarów. Gdyby taki ktoś miał zapłacić rocznie 40 mln dolarów samego podatku od nieruchomości to by nawet sekundy nie rozmyślał tylko zamieszkał w innym kraju ;-) W Stanach w najdroższym stanie płaci się 2,35% rocznie a w najtańszym 0,27% rocznie. https://www.nytimes.com/2017/03/10/realestate/highest-and-lowest-property-tax-rates-in-the-us.html

    • Adam

      Nie potracili (jeśli byli właścicielami) tylko a) nie stać ich na zakup nieruchomości, b) może ich nie stać na powwyżki cen wynajmu. I rodzi to inny problem – brak pracowników usług potrzebnych na codzień do obsłużenia wszystkich tych ‚bogatszych’ z branży IT. Rynek nie lubi próżni – jest to jakaś szansa na nowe rozwiązanie problemu. Oczywiście z ryzykiem akumulacji przepływów w bogatszych rękach (bo być może pójdzie to w stronę automamtyzacji, która wymaga początkowej sporej inwestycji).

    • Michał Listowski

      Skoro mam dom własnościowy to w jaki sposób mam go stracić z powodu wzrostu cen nieruchomości w okolicy?
      Moją własność mogę tylko i wyłącznie sprzedać, lub stracić w wyniku zrządzenia losu (np. pożar).
      Wzrost cen może co najwyżej doprowadzić iż nie będę w stanie nabyć nieruchomości w interesującej mnie okolicy.

    • Igor

      Ew. w jakiś sposób może wzrosnąć cena raty za dom – tylko w takim przypadku dom nie jest własnością danej osoby, tylko pożyczkodawcy (np. banku). Trzeba brać pod uwagę możliwość wzrostu kosztów kredytu, a nie zapożyczać się ‚pod korek’.

      Chyba bardziej odpowiedź na post Piotra.

    • YY

      primo – państwo może opodatkować sharing economy i zacznie na niej zarabiać:)
      secundo – to bardzo bolesna rewolucja, cierpią całe masy, więc buntują się całe masy
      tercjo – stosuje się nieuczciwą konkurencję i kreatywne omijanie przepisów (czyt. przekręty)

    • hans

      Sharing economy taki jak wynajem mieszkan jest juz od dawna opodatkowany.

    • Cezary Sucharek

      Opodatkowana sharing economy to po prostu zwykła działalność gospodarcza mistrzu logiki ;-)

    • Alot

      Widzisz… sharing economy nie miała na celu zarabiania a dzielenie się zasobami w zamian za zwrot części kosztów ich posiadania/utrzymania. Żeby dobra nie stały odłogiem, gdy mogą komuś się przydać.

      To co propaguje AirBNB i Uber nie jest więc sharing economy, ale jest tak nazywane po to, by przekonać ludzi, że warto tego modelu bronić jak Częstochowy.

      Ale dam Ci przykład realny, żeby nie było.
      Mała włoska miejscowość turystyczna. AirBNB oferował noclegi droższe niż lokalne hotele i pensjonaty. NIC tańszego nie dało się znaleźć w przedziale czasowym sierpień-wrzesień. Co więcej okazywało się zawsze, że za kolejną osobę trzeba jednak dopłacać, choć w anonsie nie było o tym mowy.
      Mało tego, nawet jeśli lokal był dostępny na cały okres, to najmujący, pomimo płacenia żądanej przez niego kwoty, nie chciał się zgodzić na tak długi czas najmu.
      Gość oferuje mieszkanie na dwa miesiące, ale jak chcesz na dwa miesiące, to on zgadza się tylko na tydzień. Dziwne, prawda? W hotelu mi się takie coś nie zdarzyło nigdy.

      Więc sharing czy jednak biznesing?

    • Cezary Sucharek

      Kiedy być może będziesz robił interesy i będziesz zmuszony do fascynujących dyskusji w skarbowym. Tam się dowiesz, że jeśli nie straciłeś to znaczy, że zarobiłeś. Jeśli nie wydałeś na taksówkę 100 złotych bo pojechałeś za 50 złotych Uberem to znaczy, że zarobiłeś 50 złotych. Według nich ;-) A skoro zarobiłeś to powinieneś zapłacić odpowiedni podatek od zysku. Paranoja ale rzeczywista. Tak samo jest z mieszkaniem. Jeśli mieszkasz sam ale masz dwa pokoje i postanawiasz wynająć drugi pokój za 1000 złotych miesięcznie to masz przychód w takiej wysokości. Nie możesz odliczyć kosztów bo nie prowadzisz działalności gospodarczej tylko szering ekonomi. Więc skoro zarobiłeś a nie odprowadziłeś podatku bo uważasz, że ty tylko pomogłeś komuś pomieszkać w magicznej szering ekonomi to znaczy, że oszukałeś skarbówkę. Czyli także biedne dzieci z domów dziecka, które są utrzymywane z podatków ;-) A jeśli chodzi o Włochy to bardzo prosta sytuacja. Jeśli czujesz się źle potraktowany przez właścicieli mieszkań z Airbnb to zgłaszasz to do centrali. Jeśli centrala nic z tym nie robi to po prostu przestajesz korzystać z usług Airbnb. A jeśli w całej miejscowości nie ma innych możliwości niż Airbnb to jedziesz do innej miejscowości. A jeżeli … https://youtu.be/fa_KucP73go?t=26m45s

    • Alot

      Tak. Firma Cię wysyła do LA a ty, jako, że nie mogłeś tam znaleźć odpowiedniego mieszkania, zamieszkasz w LV i będziesz dojeżdżał.
      Normalnie GENIUSZ. Że też na to nie wpadłem, tylko się bujałem z nudów po mieszkaniach.

      Ty naprawdę nie masz pojęcia o czym piszesz.
      Sorry, trafiasz do klubu kokosa.

    • Cezary Sucharek

      Pisałeś o małej miejscowości turystycznej we Włoszech a teraz nagle praca w LA się z tego zrobiła ;-) Zdecyduj się – praca czy turystyka ;-) Jeśli nie znajdziesz odpowiedniego mieszkania w całym LA to znaczy, że jesteś strasznym baranem i żadna firma pożytku z ciebie mieć nie będzie ;-)

    • Art83

      To nie AirBnb oferował noclegi droższe tylko właściciel nieruchomości, który korzysta z usług AirBnb do publikacji swojej oferty. Normalne zachowanie, że skoro brakuje miejsc noclegowych to ceny tych dostępnych idą w górę.

      Druga sprawa to dopłata do kolejnych osób, w ustawieniach cen właściciel może ustawić czy chce pobierać dodatkowe opłaty i jakie, a wtedy są one automatycznie podliczane w cenie jaką płacisz, nigdy nie płaci się nic więcej za wynajem poza AirBnb – co najwyżej podatek turystyczny, płacony miasto a pobierany przez właściciela. Gdy faktycznie nie było to w opisie nigdzie zaznaczone to takich gospodarzy się zgłasza i bardzo szybko są blokowanie. Często jednak się zdarza, że turyści nie czytają oferty do końca ani wiadomości do nich wysyłanych, a potem mają pretensje.

      Dostępność oferty a akceptacja Twojej prośby to są dwie różne sprawy. Nie zawsze muszę się zgodzić na konkretny termin czy długość pobytu, mimo że mam mieszkanie wolne. Mój wybór. Hotel to jest jednak trochę inna specyfika, tam zawsze ktoś jest a w takim AirBnb niekoniecznie, wręcz przeciwnie, rzadko właściciel jest na miejscu.

      Sam wynajmuję poprzez Airbnb swój włoski apartament, pobieram opłatę turystyczną dla miasta, zgodnie z prawem zgłaszam pobyt turystów odpowiednim organom państwowym, płacę podatek dochodowy.

    • Demostenes

      Zawsze myślałem, że bardziej „tertio” niż „tercjo” ;)

    • YY

      nie, bo potem jest kładro :)

    • Igor

      Jednym wielkim przekrętem jest cała wspaniała, socjalistyczna państwowość, dzięki której państwo ma monopol na wiele usług i chciałoby mieć wpływ na jeszcze więcej. Oczywiście w imię dobra wyższego – czyli określonej grupy osób. Tworząc przepisy (czyt. przekręty) doprowadza do szukania od nich ucieczki, co jest całkiem naturalne. I później wprowadza kolejne przepisy, w których w końcu nikt nie jest w stanie się połapać. I zamiast krytykować ten fakt (np. taksówkarze), to uznają to za normę i skupiają się na tym, żeby inni mieli tak samo źle (czyt. byli zarzuceni milionem przepisów).

      Jedyną nadzieją jest, że to kiedyś wszystko się rozsypie, to może nasi potomkowie będą żyli w piękniejszym świecie ;)

    • Bękart Mroku

      Nie rozsypie bo pasożytnicza część społeczeństw jest w większości i oni będą pilnowali aby nie stracić socjalistycznych możliwości żerowania na pozostałej części.
      Jedynym ratunkiem jest emigracja na inną planetę :(

    • Igor

      No tak, to mnie cały czas martwi. Tak naprawdę wystarczyłoby, żeby dali mi święty spokój. To wtedy Ci bardziej chcący będą żyli tak jak chcą, a cała reszta pójdzie w puch. Ale to może na Marsie, w 2024 ;)

    • Bękart Mroku

      Tylko ja dadzą Ci spokój to za co oni będą żyli? Niestety pasożyt potrzebuje nosiciela. Na początek wystarczyłaby bazy orbitalna ;-) Coś ale Elysium :D

    • Krzysztof Tukiendorf

      Taksówkarze, to akurat powinni zamilczeć, bo ta grupa zawodowa znana jest z wszelkiej maści przewałów na licznikach.

    • Igor

      Nie twierdzę, że nie. Główną myślą było to, że zamiast protestować w kierunku zmniejszania ilości przepisów (głównie ich dotyczących), to uderzają nie w tą stronę co trzeba. Chyba lepiej, żeby wszystkich odciążyli i deregulowali rynki niż nakładali kolejne absurdalne przekręty pod płaszczykiem legalności (czyt. przepisy).

    • YY

      Nie chcę żyć w świecie, gdzie taksówkarz uważa, że nie musi znać topografii miasta, bo wystarczą mu mapy Google – toż to pizda, a nie taksówkarz:)

    • Igor

      Ale masz wybór – możesz skorzystać z taksówkarza, który zna miasto. A ja niedługo nie będę miał – pozostanie chyba tylko taksówka po kolejnych zmianach w prawie. I to jest patologia.

      Dużo rzeczy bym nie chciał, część mi się nie podoba, ale to nie powód, żeby innym tego zakazywać lub czegoś nakazywać.

    • YY

      Właśnie! Teraz mam wybór, ale jeśli Uber wykosi taksówkarzy, albo zniosą wymóg licencji/egzaminów to już nie będę miał wyboru… albo za taksówkarza, który ma kwalifikacje zapłacę dużo więcej niż teraz:)

    • Igor

      Czyli ludzie chcący korzystać z Ubera mają zakaz, bo to może podnieść cenę przewozu taksówką? Zaprawdę piękny sposób rozumowania.

    • YY

      Wiesz, ja mam w nosie wspólne, czy twoje dobro… ja myślę o swoim interesie:)

    • Igor

      Ale chcesz siłą narzucić rozwiązania dla mnie. Po co te licencje? Na wolnym rynku na pewno powstałaby jakaś instytucja certyfikująca chętne osoby. I wtedy taki ktoś by sobie powiesił na szybie, że ma odpowiedni certyfikat. I Ty mógłbyś z oferty takiej osoby skorzystać, bo preferujesz kierowcę, który zna miasta. Ktoś inny mógłby skorzystać z tańszego odpowiednika, który certyfikatu nie ma (i np. używa GPSa). Rynek by zweryfikował, która usługa przetrwa.

    • YY

      Rozumiem, że narkotyki też byś zalegalizował i pozwolił działać znachorom? Kto chce się truć, proszę bardzo

    • Igor

      Nie widzę w tym problemu. Jeżeli to czyjś wybór, to dlaczego tego zabraniać? Oczywiście jestem za tym, aby edukować swoje dzieci (i nie tylko), tak aby wyrosły ze świadomością otaczającego świata. Ale jeżeli ktoś będzie chciał się ‚doładowywać’, to lepiej, żeby to robił dobrej jakości narkotykami, niż zapewne jakimiś namiastkami teraz (np. dopalacze).

      Sam nie mam takich potrzeb, ale czy to powód żeby zabraniać innym. Czy ja wiem co jest dla kogoś lepsze?

    • Alot

      Jedną z ról państwa jest gwarantowanie RÓWNOŚCI wobec przepisów prawa.
      Skoro taksiarz do zarobkowego wożenia ludzi musi mieć licencję, to dopuszczenie, by ktoś inny woził ludzi zarobkowo bez licencji jest wyjątkowym i ordynarnym złamaniem wspomnianej wcześniej zasady.

    • Igor

      Jedyną rolą państwa powinno być zagwarantowanie sprawiedliwości – czyli tego aby inna osoba nie mówiła mi jak mam żyć oraz tego abym ja nikomu nie mówił co ma robić. Ale zrobiła się z tego rozrośnięta patologia. I teraz normalne jest „dosranie” wszystkim po równo przepisami, zamiast ich kasowanie.

    • Alot

      Tak, idealnie byłoby kasować przepisy.
      Niestety, chcąc żyć między ludźmi, musisz zrezygnować z części swojej wolności.

    • Bękart Mroku

      Masz rację, kwestią zasadniczą jest z jakiej części wolności musisz zrezygnować.
      Ja twierdzę, że z minimalnej. Socjaliści, chcą kontrolować każdy aspekt życia.

    • YY

      blockchain jest dobry dla wielbicieli adrenaliny :)

    • Dima Noizinfected

      Banka nie banka. Poki co z tego co widać to my mamy racje. Wasza bańka pęknie, te plny i dolary ktore dodrukowujecie w nieskończoność. Bitcoina jest 21 mln, jest unikatowy. Będzie wraz innymi krypto żarł tą gospodarke, która już od dawna żre samą siebie. Co to ma wspólnego z usługami wymienionymi w poście?
      Tyle że jak będą za bardzo regulować, to będziemy za nie rozliczac sie Bitcoinami , Ethereum czy Monero ;)

    • YY

      Zobaczysz, że kryptowalutowcy jeszcze nie raz podzielą los frankowiczów :)
      W tej grze trzeba być pro albo ryzykantem:)

    • Cezary Sucharek

      Widzę, że ty robisz za specjalistę w każdej dziedzinie ;-) dzięki bogu specjalistę tylko w twoim mniemaniu ;-)

    • YY

      Mam nadzieję, że kiedyś doświadczysz totalnie wolnego rynku, który ci się marzy. Mam też nadzieję, że ja nie ucierpię z jego powodu

    • Dima Noizinfected

      czuj sie zaproszony na kryptogiełde ;). Zapewniam Cie że Twoje wnuki będą zbierać tańsze altcoiny latami by kupić 1 Bitcoina (towar luksusowy, który wtedy będzie wart miliony). A zebrane przez Ciebie złotówki nie będa nic warte. Wybór (czy ucierpisz) należy do Ciebie. Obecne zmiany na rynku spowodowane kryptowalutami na całym świecie są nieodwracalne (wiesz ilu ludzi sprzedało za to mieszkania, domy i ile biznesu to już nakręca?), odwrotu od tej rewolucji finansowej już nie ma ;)

    • Cezary Sucharek

      Dziękuję ci bardzo za serdeczne życzenia. Oby się sprawdziły.

    • Sławomir Lech

      Jeżeli bitcoin byłby oparty na złocie, ropie, ryżu, czymkolwiek, to mógł mógłbym się zgodzić. Ale tak nie jest. Nie ma żadnego znaczenia że Honda Civic jest limitowana, jeżeli możesz kupić za jedną trzecią ceny nową Toyotę Corolle. W tej chwili jest bardzo mała podaż kryptowalut, gdy zaczną powstawać tysiące nowych, balon pęknie, bo czym się różni bitcoin od innych kryptowalut? Tylko ceną, ponieważ bezpieczeństwo, limitowane, anonimowość, to wszytko mają inne kryptowaluty. Nie ma żadnej nowej ekonomi, już to przerabialismy z walutą cebulek tulipanów w Holandii. O rząd też bym się nie martwił, można wprowadzić wysoki ryczałt dla Uberowców płatny oczywiście we złotówkach (z tego powodu złotówka ma wartość bo żaden rząd nie przyjmie podatków w kryptowalucie), albo bardziej drastycznie zakazać kryptowalut.

    • Dima Noizinfected

      więc złotówka ma wartość dla rządu. No i ok – przyjmie podatki w złotówkach, na które dopiero co zamieniłem kryptowaluty (w celu zapłaty). No i ten – rząd w Japonii przyjmie podatki w kryptowalucie, i wygląda na tak 10x mądrzejszy od naszego.
      ponieważ bezpieczeństwo, limitowane, anonimowość, to wszytko mają inne kryptowaluty – mimo tego alty stoją a Bitcoin rośnie, gdyż budzi największe zaufanie. Oczywiście, alty proporcjonalnie będą także rosły. I kiedy miałaby pęknąć ta bańka skoro już ludzie zarabiają, wydają i żyją z kryptowaluty? Minerzy? Nawet nie możesz sobie wyobrazić ile biznesów, na całym świecie (nie tutaj w lesie) oparło się na kryptowalutach i jakie inwestycje idą. Można coś nazywać bańką, ale ileż można? Bo wygląda na to że psy szczekają, a karawana jedzie dalej.

      „zakazać kryptowalut” – tak, wtedy ja, posluszny obywatel, kasuje wszystkie prywatne klucze do krypto i pozbywam sie oszczedności – weź nie bądź śmieszny xD Nasz rząd nie potrafi nawet stronek z hazardem ocenzurować skutecznie żeby gimbaza nie wchodziła…

      Zresztą polityk który by chciał zgłosić taką ustawe, dostałby z 10 BTC i zamknąłby d*pe. Nie miałby interesu w niszczeniu swoich aktywów.

      A nie pomyślałeś może że matematyka, algorytmika i niezależna sieć oparta na braku zaufania jest bardziej godna zaufania niż skorumpowane w opór rządy i banki? ;) Nie pomyślałeś że ludzie potrzebują formy sejfu na swoje dobra, i w pewnych warunkach (np komunistycznych) takie zabezpieczenie przed władzą jest na wage złota?

      A na czym wg Ciebie oparty jest Dolar? Złotówka? Bo na wykresach w porównaniu do złota wygląda jak jeden wielki fraud

    • Sławomir Lech

      Jeżeli jutro Microsoft wypuści kryptoakcje, gdzie posiadając 5% dostaniesz dywidendę i miejsce w zarządzie spółki.

      Więc powiedz mi komu sprzedaż swojego „zaufaj mi na słowo bardzo dużo wartego bitcoina”, kiedy wszyscy będą mogli kupić, dużo tańsze, anonimowe, bezpieczne, limitowane i co najważniejsze coś warte kryptoakcje .

    • Dima Noizinfected

      Nikomu na słowo ufać nie trzeba. Bitcoin niczego nie ukrywa. Jego protokół, kody źródłowe są otwarte, każdy kto ogarnia programowanie widzi że nie ma w tym wałka. MS może wydać kryptowalute, ale jeśli źródła będą zamknięte – nie wzrosnie do złotówki. Nie ten biznes gdzie można ukrywać implementacje.
      Jego realna wartość pochodzi z możliwości jakie daje. Chodzi głównie właśnie o anonimowość (towar deficytowy w dobie bankowości elektronicznej), możliwość przelewu dowolnych sum w dowolnym momencie bez pośrednictwa tradycyjnego systemu i walute deflacyjną. Wyprodukowanie jednego BTC kosztuje średnio 1000$. Ile kosztuje wyprodukowanie zwykłego pieniądza? I czemu myślisz że każdy chce być kontrolowany i rozliczany z każdej transakcji? Skąd ta pewność ze obecny system jest doskonaly i choc troche wystarczający?

    • Alot

      Idź kup chleb i zapłać bitcoinem.

    • Dima Noizinfected

      O bitpay slyszal?

    • Alot

      Idź, szybko wróć i wrzuć skan paragonu na którym będzie dzisiejsza cena za chleb wyrażona btc.
      Czekam.

    • Dima Noizinfected

      Cena bedzie w zlotowkach, gielda przewalutuje ;) jaka różnica dla mnie? Ewentualnie znajde piekarza który tez lubi krypto i sie dogadamy w… LTC, ETH czy XMR bo transakcyjne fee w BTC sa za drogie do malych zakupow. Nieruchomość mozna kupic za BTC, McLarena tez, gre na Steamie, pizze na pyszne (sprawdzone przeze mnie osobiście), narkotyki na darkwebie

    • Alot

      czyli równie dobrze mógłbyś napisać, że oszczędzasz w mrożonych truskawkach.
      W końcu zawsze możesz je ‚przewalutować’ na złotówki, po jakimśtam kursie, i iść na zakupy, prawda?

      Albo w truflach, jest ich mniej, bardziej odpowiadają btc.

    • Dima Noizinfected

      Nie do końca. Truskawek nie wysle w 5min na drugi koniec świata. Truskawki czy trufle się zepsują a koszt ich produkcji jest niski, ilosc nieograniczona. Transport jest kosztowny. Dodatkowo truskawkowe „aktywa” mozna latwo ukrasc badz zająć administracyjnie. BTC rozwiązuje te problemy świadcząc wspólny blochchain calemu światu, bez wzgledu na stan ekonomiczny danego miejsca

    • Alot

      Truskawki możesz sprzedać w 5 minut, dostać eskpresowy przelew i puścić go w 5 minut na drugi koniec świata.

      Skoro legalnie zarabiasz, to czemu masz obawy o zajęcie aktywów?

    • Igor

      Ok, chciałbym płacić w truskawkach to jaki w tym problem? Jeżeli dogadam się z kimś kto zaakceptuje mi taki barter to o co chodzi?

      A nie, zapomniałem, że państwo dowali mi jakiś rodzaj podatku, mandat karny i najlepiej więzienie na 2 lata. W końcu wolność mamy.

    • Dima Noizinfected

      Przelew ekspresowy na drugi koniec świata troche Cie będzie kosztował, obawiam sie ze wiecej od btc fee.

      Dlatego że zajmują z innych powodów, czasem bez nawet kontaktu ze mna. Brak biletu, mandaty za pierdoly. A tu dupa – srodki sa pod kryptograficznym kluczem i to ja decyduje kiedy mam splacic dany dlug. Nie ma zajmowania za moimi plecami. Mam poczucie ze jestem jedyna osiba decyzyjna w sprawie moich srodkow, ktorego brakuje przy obcowaniu z bankami

      Sprzedac w 5min? Az kupie Ci 5kg truskawek za btc i sprzedaj je w 5min nie otrzymujac mandatu za brak zezwoleń

    • Alot

      Czyli szukasz sposobu, żeby żyć w społeczeństwie, korzystać z wszystkich przywilejów takiego życia, ale jednocześnie odciąć się i nie ponosić kosztów, które wszyscy ponosimy?

      Mówiąc wprost, chcesz być pasożytem.

    • Dima Noizinfected

      Spoleczenstwo tez optymalizuje swoje koszta. Niektorzy na tym traca bo nie potrafia sie dostosować do zmian. I chyba nie jestem jedyny w twierdzeniu ze czesc spoleczenstwa ma zbyt duze przywileje (z emisja pieniędzy włącznie). I naszym zdaniem takich „praw roota” nie powinien mieć nikt. I nigdzie nie napisalem ze nie splace dlugu. Splace, zawsze splacam, ale wymaga to mojej wiedzy i moich terminów.

    • Dima Noizinfected

      A przelej np rodzinie na Ukrainie 20k to zobaczysz ile prowizji i podatku Ci zezre Ukraina ;) no i hiperinflacja na Hrywni zalatwi reszte wartosci przelewu

    • Alot

      Ale rozumiesz, że w momencie, gdy kryptowaluty staną się pełnoprawnymi walutami, to koszty obrotu nimi wzrosną do poziomu porównywalnego z tradycyjnymi walutami?
      Bo tak działa rynek. I ktoś, kto może wziąć prowizję za usługę, na pewno ją weźmie.

    • Dima Noizinfected

      wiem o tym, już tak jest. Dlatego powstają nowe kryptowaluty gdzie te koszty są tańsze, ale sama krypto ma niższą wartość.

    • Alot

      Ale przeskok na nową krypto będzie Cię kosztował część tego, co zarobiłeś. Zawsze.
      Czyli będzie dokładnie to samo co teraz jest z tradycyjnymi walutami.

    • Sławomir Lech

      Bitcoin jest otwarty dlatego Microsoft skopiuje go. Swoje kryptoakcje wykopie sam, globalną firma nie będzie mieć problemu w znalezieniu taniej energii, zwłaszcza w krajach gdzie są elektrownie atomowe cena spada znacznie w nocy.

      Odpowiedz mi jeszcze raz, kto zapłaci Tobie 1000 dolarów za bitcoina, kiedy będzie mógł zakupić dokładną kopię bitcoina znacznie tańsze kryptoakcje Microsoftu?

    • Dima Noizinfected

      Patrz, wyprzedzasz w myślach MS, jaka szkoda że jeszcze na to wpadli. Krypto MS będzie inną krypto, nie Bitcoinem, nie może opierać sie na tym samym blockchain. Będzie warta znacznie mniej niż Bitcoin, a jeśli nie będzie otwarta – będzie warta 0.

    • Sławomir Lech

      Metafora.

      Dlaczego niby miała by być mniej warta?

    • Dima Noizinfected

      brak zaufania do zamkniętych źródeł, zatem brak transparetności w przetwarzaniu i emisji waluty

    • Sławomir Lech

      Przecież to bedzie dokładna kopia bitcoina, czyli otwarte 21 mln kryptoakcji.

    • Dima Noizinfected

      jeśli będzie otwartą i dokładną kopią Bitcoina będzie jego forkiem (mamy już ich troche) i będzie musiał budować swoją wartość od zera z ogromną konkurencją w postaci BTC, LTC, Monero, Ethereum, LISK, Dodgecoin i wielu innych.

    • Sławomir Lech

      Nie będzie musiała, bo firma ma wartość od początku. Dlatego na debiuty spółek giełdowych jest tylu chętnych.

    • Igor

      Ok, ale to jest dobrowolna decyzja kupującego.

    • Dima Noizinfected

      firma ma wartość, ale jej produkty nie zawsze.

    • Sławomir Lech

      Zakladajac w świecie gdzie cała ludzkość używa bitcoina, ja będę sprzedawać drożdżowki tylko za złotówki, moi klienci będą z programu 500+, zaś Ty będziesz sprzedawał drożdżowki za bitcoiny, oboje musimy zapłacić taki sam podatek, tylko Ty zapłacisz więcej bo wcześniej musisz zakupić złotówki od takich jak ja. Z tego powodu złotówka ma wartość i nie może powstać złotówka numer 2. Przeciwnie do bitcoina, który jak najbardziej jest zastapialny.

    • Igor

      Jeżeli reszta będzie używała BTC, a Ty PLN, to szybko przestaniesz być sprzedawcą (bo inni będą korzystali z BTC) ;) Tak działa rynek. A PLN jest na razie „niezastąpiona”, bo państwo ma monopol na emisję gotówki i nie zgodzi się na używanie substytutu nad którym nie będzie miało kontroli i którego nie będzie mogło opodatkować.

    • Sławomir Lech

      Właśnie NIE. Rząd i tak będzie pobierał podatki we złotówkach i za wszytko płacił we złotówkach w tym 500+. Działając używając tylko bitcoiny i tak będziesz musiał kupić złotówki (nie ode mnie bo ja nie sprzedam moch złotówek za bitcoiny). Więc będziesz płacił więcej , bo jeszcze kurs wymiany.

    • Igor

      To jest niestety smutne, że i tak będą próbowali znaleźć sposób na dobranie się do ludzi, którzy woleliby coś normalnego (a’la BTC), niż lipną walutę która jest teraz drukowana (np. PLN).

    • Igor

      A kto będzie chciał kupić taką kryptowalutę? Chyba że ludzie to ćwoki i nikt nie zorientuje się, że BTC i MS BTC to nie to samo. Przecież są teraz inne kryptowaluty i jakoś inni nagle się na nie nie przerzucili (w dużym stopniu).

    • Dima Noizinfected

      inne oprogramowanie będzie to obsługiwać. Sieć transakcyjna Bitcoin ma stały protokół. Oprogramowanie minerów nie dogada sie z programem który pracuje w innym protokole.

    • Sławomir Lech

      90 mld wsadzone w bitcoina to nawet nie jest promil społeczeństwa, w kasynach gra więcej osób. Większość osób myśli podobnie do mnie i nigdy nie kupi nic niewartego bitcoina, ale byłbym sklony kupić kryptoakcje za rozsądną cenę.

    • Dima Noizinfected

      MS już wypuszcza akcje (nie widze tu sensu używania pojęcia krypto) jak wiele innych korpo. Mimo to ludzie inwestują w Bitcoiny.

      Anonimowe, bezpieczne, działa.

    • Sławomir Lech

      Bagatelizujesz problem. Kryptoakcje wejdą będą mieć te wszystkie zalety co kryptowaluty, a w końcu je zastąpią, bo nie będą się niczym różnić.

    • Dima Noizinfected

      i wszyscy zostaniemy prezesami MS. W jakimś 0.1% czy 0.01%. Krypto to nie tylko program który potrafi przelać kase. To sieć która każdą naszą transakcje poświadcza matematycznym dowodem. Ta sieć nie ma centrum – co też sie liczy. Nie możesz zatrzymać kryptowalut wysyłając oddział w jedno miejsce, bo nie ma takiego miejsca. I co MS będzie mógł dokładnie śledzić na co wymieniamy jego akcje? Nie wszystkim to pasuje. I co jeśli MS nie będzie sobie radził? Bo nie w każdym dziale informatyki sie sprawdził (ile kasy utopili na Windows Phone?)

    • Sławomir Lech

      Przecież Microsoft nie sledzi swoich akcji, sprzedaje je gdy potrzebuje gotówkę i skupuje gdy wie przyszły raport finansowy będzie dobrze wyglądał a akualna cena tego nie odzwierciedla, skupuje gdy wie że cena pójdzie w górę.

    • Dima Noizinfected

      ale będzie mógł to sprawdzić – niekoniecznie nawet z własnej woli – a to już za dużo. I wciąż ufamy tu że pozostanie efektywny i rentowny. Czy wiesz poza tym że komornik może zajmować także akcje? Póki nie chroni tego technologia (szyfrując to, posylajac na inną planete, czy do innego wymiaru, whatever) nie jest to w pełni bezpieczne.

    • Sławomir Lech

      Komornik to kolejny powód dla kryptoakcji. Teraz zobacz ile jest firm na giełdzie na świecie i jak to ma się do przyszłości bitcoina.

    • Dima Noizinfected

      to zmontuj akcje na Blockchain, w zasadzie na pozyskiwanie takich udziałów (nazywa sie to ICO) pozwala Ethereum i jego Smart Contracty ;)

      Teraz zobacz ile masz różnych kryptostartupów. Polski Golem który decentralizuje maszyny wirtualne. Namecoin którego produktem są cenzuro-odporne zdecentralizowane domeny. Monero który jest pieniądzem o ultrawysokim stopniu aninomowości. To o czym piszesz już jest i nie bardzo szkodzi Bitcoinowi, wręcz używa sie Bitcoina jako kredytu zaufania dla startupu ;) Nie mówie że BTC będzie jedyny, jednak idea kryptowalut (co sam zdajesz sie potwierdzać) przynosi owoce w innych dziedzinach i miażdży dotychczasową finansjere. Ale pierwszy byl Bitcoin, który zdobył zaufanie masy krytycznej społeczeństwa.

    • Sławomir Lech

      No to już masz odpowiedz. ICO zrobi korektę na wartości bitcoina, tylko musi wejść duży gracz wielkości PKN Orlen, drobnica dla tłumu jest niewiarygodna.

    • Dima Noizinfected

      Już to widze jak PKN Orlen tworzy Open Source z blockchainem i p2p xD oni nie mają własnych programistów.

      Oczywiście dobra zawieraja sie w wielu kryptowalutach (tak jak wielu ludzi trzyma konta w wielu bankach), ale nie widać by to jakoś szkodziło Bitcoinowi. To nie jest takie proste zrobić ICO. Problem w tym ze forkow Bitcoina jest już za dużo, i krypto musi miec jakąś wartość dodaną, bo kopią Bitcoina mało kto sie zainteresuje (a udzial spolek skarbu państwa, czy jakakolwiek ‚nutka tajemnicy handlowej’ nie wróży dobrych wyników). Ethereum jest frameworkiem do zdecetralizowanych umów a np Monero ukrywa nasz stan konta przed światem, nawet jeśli wykonaliśmy tylko jeden przelew z gieldy ktora nasze dane ma. Dzis juz nie wystarczy kolejna kryptowaluta – tego juz jest za dużo

    • Dima Noizinfected

      No i w końcu – nawet jeśli PKN zrobi swojego… PetroCoina? i będzie on opierał sie na zasadach jakie stosujemy do krypto, i wygra z Bitcoinem to nic straconego – będziemy używac i kopać PetroCoiny. Jednak trzeba pamiętać ze w temacie kryptowalut zamknieta technologia jest uznawana z góry za scam

    • Adam

      Ceną, propagacją i marką. Dlaczego żaden koncern nie rozłożył od 100 lat Coca-Coli? Przeciez to barwiona woda z cukrem. Ponieważ propagacja, zasięgi i marka bronią ich pozycji.

      To trochę jak w walutach FIAT – USD to symbol i marka, z 10 walut o największej kapitalizacji USD ma przysłowiową połowę. Podobnie z kryptowalutami. Nie wiem czy wiesz, kryptowalut funkcjonuje obecnie ponad +800 (bliżej 900). Ich łączna kapitalizacja w USD to poziom m150mld, bitcoin ma z tego praktycznie połowę…

    • Alot

      Coca-cola trwa, ponieważ funkcjonuje pewna umowa społeczna, zwana potocznie prawem stanowionym, dająca relatywnie obiektywnie ustanowioną ochronę każdemu, kto coś wymyśli i chce sprzedawać.
      Dzięki temu negatywne zjawiska niszczące gospodarkę i społeczeństwa są marginesem a nie codziennością.

      Obejrzyj sobie Gangi Nowego Jorku.
      Chciałbyś takiej codzienności?

    • Dima Noizinfected

      to umowe spoleczną należy dostosować do nowych warunków, i zamknąć konkretnym ludziom możliwość emisji pieniądza, gdyż nie można (i już nie trzeba) im ufać. Zresztą wolność nie raz kosztowała krew i życie wielu ludzi, a Ty śmiesz mówić o jakiejś części zarobionego hajsu.

      Już słychać ten kwik różnego rodzaju szemranych ludków z Wall Street którzy poczuli sie Bitcoinem zagrożeni. Ta nadchodząca potrzeba szukania uczciwej pracy ich przeraża ;)

    • Alot

      O tym co jest pieniądzem nie decyduje emitent ale rynek i regulatorzy rynku, wybrani przez jego uczestników.

      Nie możesz stworzyć drużyny i wejść od tak sobie do Ligi Mistrzów, prawda?
      Musisz wypełnić określony zestaw warunków…

      Czy ktoś tworzy alternatywną ligę mistrzów? Jak myślisz dlaczego?

    • Dima Noizinfected

      i jako że w praktyce to nie zawsze działa, coraz więcej ludzi decyduje sie na niezależny Bitcoin, za którym zamiast ludzi stoi sieć niezależnych komputerów.

    • Alot

      Niezależnych komputerów.
      Wiesz jak śmiesznie to brzmi…

    • Dima Noizinfected

      Ty brzmisz śmiesznie podważając matematyke, algorytmike na rzecz zaufania do rządu ;)

    • Adam

      Przecież dzisiaj każdy kto chce produkuje napój potocznie nazywany „colą”, który dla przeciętnego konsumenta swoimi walorami smakowymi praktycznie nie odstaje od CC. To marka, sieć dystrybucji i adopcja sprawiają, że nawet Pepsi CC nie wygryzło z rynku.

    • Alot

      Każdy produkuje colę, ale tylko Coca-Cola produkuje Coca-Colę.

      Tak jak każdy może produkować to, co Ty produkujesz, ale nie może tego oznaczyć tak jak Ty oznaczasz.
      Ergo, może wejść na Twój rynek ze swoim produktem podobnym do Twojego, ale nie może wejść z produktem udającym Twój.

    • Dima Noizinfected

      Alot – może wejść na rynek z lepszym produktem pod własną nazwą. I co wtedy?

    • Alot

      Nic. Jeśli dopełni formalności, spełni wszystkie warunki wejścia na rynek, to droga wolna. Niech walczy i udowodni, że jest lepszy.

    • Sławomir Lech

      W przypadku CocaColi nie musze nikomu wierzyć na słowo , że jest dwa razy więcej warta od konkurencji. Możliwe, że przepłacam za nią bo mogę dostać ten sam produkt w niższej cenie, jeśli nawet to przepłacam 2 razy, nie jak za bitcoina setki tysięcy razy, porównując do reszty kryptowalut.

      Tak jak pisałem poniżej w komentarzu, kryptoakcje akcje będą końcem bańki bitcoina. Dzisiaj w Holandii płacisz normalnie za cebulkę tulipanu, zadziała podaż rolnicy zaczęli produkować więcej tulipanów. To samo czeka kryptowaluty, 800 to wciąż mało rynek potrzebuje więcej.

    • Dima Noizinfected

      czego nie rozumiesz w tym że to środek płatniczy, który po prostu robi to co banki, ale nie podlega ludzkim słabościom bo jest zautomatyzowany? Jaką wartość mają bank przy Bitcoinie, skoro jeden chroni usera, drugi interes swój i Państwa. Jeden jest zupelnie otwarty i transparentny, drugi zamkniety, niejasny, niezbyt godny zaufania. Inaczej – po co bank, skoro jest Bitcoin, który pozwala być niezależnym? Jakoś oparta na algorytmice i matematyce sieć niezależnych kompów (gdzie ja moge w niej uczestniczyć) budzi we mnie większe zaufanie od banku, który działa na zasadzie zaufania pod batutą słabych i poddatnych na grzechy ludzi.

    • Przemysław Rumik

      Ale Uber czy Airbnb są dość powszechnymi usługami, których używają „zwykli ludzie”, blockchain, kryptowaluty i inne podobne takie nie są.
      Do tego emisja pieniądza już jest zdecentralizowana, w tym sensie, że nadal jest 1 oficjalne źródło które może nazwać coś pieniądzem i dokonać np. luzowania ilościowego, ale sam pieniądz na rynek wydostaje się z banków, i to banki kontrolują jak wiele tego pieniądza trafia na rynek. Nie jest to aż tak rozproszone jak z kryptowalutami, ale zdecydowanie mniej scentralizowane niż to było np. 50 lat temu.
      Z tym, że Uber i Airbnb to żadne „sharing economy”, to raczej „grayzone economy” bez ubezpieczeń.

    • Dima Noizinfected

      nikt tego nie kontroluje chyba już dawno ile tak naprawde tworzy sie pieniędzy. Niby jest rezerwa cząstkowa ale kto nie sprawdzi to okazuje sie ze nie jest pokryta.
      Pieniądze powstają na potęge w formie cyfrowej, banki kontrolują siebie, nie inne banki, w ten sposób zwykły pieniądz traci na wartości, co widać m.in. po kryptowalutach. W bankach pracują, i rządzą nimi ludzie, i to wystarczająca przyczyna żeby im nie ufać.

      Gdybym ja założył bank i położył łape na emisji hajsu to przestałbym ufać sam sobie. Każda władza deprawuje.

      Ilość krypto jest constą w kodzie. Jak byk – 21 mln i ani 0.0000001 BTC wiecej. Oczywiscie sa forki i inne krypto, ludzie nie są gotowi do takiej dyscypliny finansowej jaką narzuca im Bitcoin ;)

    • Przemysław Rumik

      @dimanoizinfected:disqus i właśnie w tym jest zabawny haczyk, bo to rynek kontroluje emisję pieniądza.
      Banki kreują masę pieniądza, ale nie mogą go wypuścić na rynek bez ryzyka. Bo wypuszczają ten pieniądz w postaci kredytu. A kredyt wiąże się z ryzykiem.
      Luzowanie ilościowe to sztuczka polegająca na tym, że rząd wykupuje od banków obligacje, czyli zmniejsza swój dług w stosunku do rynku, dopisując liczby na kontach banków w banku centralnym (OK, w USA ciut inaczej bo niby nie mają banku centralnego, tylko FED), ale to banki kontrolują ile kasy wypuszczą na rynek.
      A banki boją się te pieniądze wypuszczać gdy sytuacja gospodarcza jest zła.
      Przez to mimo gigantycznego luzowania w USA, czy w strefie Euro nie było gigantycznej inflacji. Bo ten kto by mógł ją spowodować, czyli banki chcąc nie chcąc chomikują te wirtualne pieniądze i nie mogą ich wyrzucić na rynek jako realny pieniądz.

    • Dima Noizinfected

      Czyli kupują prace za wirtualne pieniądze nie mające w niczym pokrycia. Sterują rozwojem na swój sposób. Chyba wciąż lepiej jeśli jest to sterowane naturalnie i oddolnie, a pieniądz jest tylko systemem elektronicznym nie sterowanym przez nikogo. Niestety – wartość dolara przez lata pokazuje że nie tędy droga

      https://s3.amazonaws.com/liberty-uploads/wp-content/uploads/sites/2003/2015/12/Vijay-Blog1.png

    • Przemysław Rumik

      @dimanoizinfected:disqus pieniądz to jest umowa. Umawiamy się, że pieniądz ma wartość i za 1 jednostkę tego pieniądza dostaniesz X jabłek, albo Y pomarańczy. Sam pieniądz nie ma wartości, wartość ma umowa. A gwarantem tej umowy jest cała gospodarka.
      Amerykański dolar jest walutą rezerwową świata, dlatego że USA mają silną gospodarkę, a do tego silną armię.
      Przejdź się po Manhattanie i cała niewiara w wartość dolara Ci powinna zniknąć. Całe Stany są gwarantem wartości dolara.
      W przypadku kryptowaluty mamy sztuczne ograniczenie. W przypadku Bitcoina z góry określoną liczbę monet, których kopanie staje się coraz droższe. Jak to ma stanowić dowód wartości?
      Zakładając, że cały świat przechodzi na bitcoina, a gospodarka cięgle się rozwija (czyli zwiększa się produkcja) ceny będą naturalnie spadały bo więcej rzeczy będzie można kupić ciągle za tą samą ilość monet. Czyli będzie to rynek ciągłej deflacji. Przy każdym zakupie będziesz się zastanawiał, że przecież jeśli zakup zrobisz jutro, albo za tydzień czy za miesiąc to będzie taniej.
      Raczej to nie będzie dobrze służyło gospodarce i nam, ludziom żyjącym w tej gospodarce. Szczególnie, że za swoją pracę też będziesz dostawał coraz mniej bitcoinów bo populacja świata rośnie, czyli tą samą kwotę trzeba będzie podzielić na tą samą ilości ludzi.
      Do tego popatrz na fluktuację Bitcoina, w ciągu parunastu godzin wartość Twojego portfela może spaść, albo urosnąć 2 razy.
      Użyjesz tego do zrobienia nieśledzonych zakupów, ale nie będziesz w tym trzymał oszczędności (możesz w to zainwestować, ale z dużym ryzykiem i dużym potencjalnym zyskiem).

    • Dima Noizinfected

      greyzone economy też jest potrzebne. Rynek jest przeregulowany i musi się bronić.

    • Przemysław Rumik

      @dimanoizinfected:disqus gdzie jest przeregulowany? Czy naprawdę przeregulowaniem jest wymaganie by ktoś przewożący ludzi pojazdem miał ubezpieczenie, które pokryje koszty zwrotu bagaży tych pasażerów i koszty ich leczenia w razie dojdzie do wypadku? Czy przeregulowaniem jest wymaganie by znał miasto?

    • Dima Noizinfected

      1. Nie jest. Każdy kierowca ma obowiązek sie ubezpieczyć, Uber też nie łamie tego prawa.
      2. Uber. Albo ubezpieczyciel. W systemie zostaje odcinek, płatność i faktura, nie ma problemu niczego przed ewentualnym sądem udowodnić. Nie zdarzało sie by Uber oszukiwał na tym polu.
      3. Przeregulowaniem. Jest Google Maps. Wielu kierowców Ubera poza tym już wyrobiło uprawnienia taksówkarskie. Fakt – daleko nie wszyscy. Ale jeśli ktoś jest przyjezdny i szuka roboty – musi od razu zapie***lać a nie czekać na biurwokracje. Przypominam że hrywnia to 0.13 PLN więc hajs mu sie ze startu kończy.

    • Przemysław Rumik

      @dimanoizinfected:disqus ma obowiązek ubezpieczyć się OC, i to chroni go przed odpowiedzialnością cywilną, ale ubezpieczyciel może „poprosić” ubezpieczonego o pokrycie kosztów odszkodowania dla osób trzecich, jeśli doszło do zdarzenia w przypadku gdy kierowca pobiera opłatę za przewóz. Są droższe ubezpieczenia dla ludzi przewożących „za kasę”, ale Uber tutaj stwierdza, że to jest problem kierowcy by się tak ubezpieczył.
      Uber tutaj umywa ręce.
      Nie, koszty w przypadku wielu, jeśli nie większości kierowców pokryje kierowca. Czyli Uber ryzyko przenosi na kierowcę.
      Ta, Google Maps szczególnie dobrze działa gdy w mieście masz kilka ulic o tej samej nazwie (np. w Krakowie, Warszawie czy Wrocławiu), albo gdy Twoim kierowcą jest obcokrajowiec, który nie do końca zna polski i źle wpisze nazwę ulicy do Google Maps. Albo gdy mu telefon padnie.

    • Dima Noizinfected

      well, mam prawo ryzykować, może lubie. W dupie mam dzwonienie do centrali i czekanie na taxe Bóg wie ile

      to pokryje kierowca, on też ponosi jakąś odpowiedzialność

      Nie jeździłeś Uberem co ;) Trase wytycza Ci serwer Uber, ty możesz ją sobie otworzyć w Google Maps.

      Telefon mu nie padnie bo ma samochodową ładowarke…

      Ja to jestem za tym by była apka Open Source oparta na blockchain która robi to samo, i nie pozwala się ocenzurować. Chcesz zarobić krypto? Kopaj lub przewoź ludzi.

    • Przemysław Rumik

      @dimanoizinfected:disqus masz prawo ryzykować, ale powinieneś być o tym poinformowany. A nie jesteś. Regulacja jest by chronić konsumentów.
      Co szkodzi Uberowi postarać się o licencje i ubezpieczenia dla kierowców?
      Ta firma i tak spala blisko 1 mld USD rocznie i dopłaca do każdego przejazdu zwykle około 50% ceny. Co im szkodzi wziąć na klatę jeszcze te drobne opłaty? A nie mieliby problemów z taksiarzami.
      Jeździłem Uberem i Lyftem, ten drugi fajniejszy. Uberem w Polsce i USA, Lyftem tylko w Stanach.
      W San Francisco trafiłem w Uberze nawet na kierowcę, który był członkiem tamtejszej partii komunistycznej. Co było dość zabawne skoro pracuje jako kierowca w tak mocno libertariańskiej firmie jak Uber.
      Jednak widziałem, że kierowcy często (szczególnie w Krakowie) wpisywali lokalizację w Google Maps i tak dojeżdżali do celu. Bo Google Maps ma lepszą predykcję korków.
      Taksiarze zwykle mają to w głowie, szczególnie gdy są nowe „blokady” których jeszcze żaden z systemów mapowych nie zna.

    • Dima Noizinfected

      taksiarze mają w głowie a inni w Google, masz z tym jakiś problem czy jak?

    • Jack Morgan

      No i biorac pod uwage te wszystkie Twoje doswiadczenia – ile razy telefon padl kierowcy w trakcie przejazdu?

      >> „Taksiarze zwykle mają to w głowie, szczególnie gdy są nowe „blokady” których jeszcze żaden z systemów mapowych nie zna.”
      W Manchesterze na przyklad kierowcy na ogol uzywaja Waze. I jeszcze nigdy sie nie zawiodlem. Zatem tak, wymaganie od kierowcy znajomosci miasta jest przeregulowaniem.

  • doogopis

    Że uber jest usługą przydatną,czy ten drugi to fakt. Tylko działalność ubera jest nadal w dużym stopniu przekrętem. Nie może być normalnie? Po co komu firma która wyprowadza pieniądze nie płacąc podatków?
    Może fajnie to wygląda takie zamawianie przez neta,ale używając tych usług pozabawiamy dochodu pewnych ludzi. A kasa leci nie wiadomo gdzie. To nie jest legalna konkurencja tylko przekręt.
    Niezależnie od poziomu oferowanego przez zwykłe taxi.

    • Wielkie_Nieba

      Przecież Uber dopłaca do biznesu. Nie ma dochody, to nie ma podatku. Pozbawianie dochodu, to bzdura. Przecież nie zjesz zaoszczędzonych pieniędzy, tylko wydasz je gdzie indziej.

    • YY

      dopłaca do biznesu i dlatego może oferować usługi taniej niż konkurencja – ergo stosuje dumping, który jest zakazany

    • Wielkie_Nieba

      No i? Jaki to ma związek z tym co napisałem?

    • YY

      że Uber jest nielegalny, ale z innego powodu niż podatki :)

    • doogopis

      Nie no gdzie. Za darmo sie ludzi wozi. Nic z tego nie biorą. To jeszcze czytałem że ich apka szpieguje nawet po skasowaniu

    • Morski Morświn

      Czy da się uberem przejechać dookoła świata?

      NIE! BO ZIEMIA JEST PŁASKA HAHAHA

    • hans

      Podatki placa pracownicy ubera – czyli jednak sa.

  • Dlaczego są banowane? Proste – ich konkurencja (taksówkarze i hotelarze) są dużą siłą polityczną.

    • Taksówkarze dużą siłą polityczną?

    • Vir

      A nie? Jest ich tysiące jak nie więcej. Są głośni, potrafią wywołać upierdliwe protesty i mają związki i inne organizacje. Takiej siły przebicia (politycznej) nie ma Uber.

    • YY

      raczej dla tego że naruszają prawo i stosują nieuczciwą konkurencję

    • Prawo można zmienić, a nieuczciwość zdefiniować dowolnie. Te usługi mają klientów co oznacza, że ludzie tego chcą. Ale ponieważ taksówkarze i hotelarze są zjednoczeni i mają duże parcie na polityków nikt prawa nie zmieni na korzyść klientów.

    • Alot

      Aaaaaaa to dlatego na bazarze jest tyle lewych paneli do odtwarzaczy. A obok zawsze stoi pan, który ma czekolady za 1/3 ceny sklepowej. I ludzie tego chcą.

      To musi być, i na pewno jest, legalne, prawda?

    • Przecież prawo jest ustanawiane i to co jest legalne w jednym kraju jest nielegalne w drugim, to kwestia prawa, które można zmienić jeżeli tylko będzie odpowiedni nacisk polityczny. Niestety ten nacisk działa tylko w jedną stronę, obronę starych miejsc pracy, bo te nowe są „nieuczciwe”.

    • Alot

      A co jeśli rzeczywiście są nieuczciwe?

      Jestem przekonany, że nabywca taniej czekolady z bazarku nie myśli o tym, że kupując lewe kogoś okradł. Bo przecież o tylko kupił taniej.

      A złodziej powiedział tak: Kradnę, bo ludzie chcą kupić ode mnie taniej niż jest w sklepie. Gdyby nie chcieli taniej, musiałbym iść do normalnej roboty.

    • kiepski przykład, paserstwo jest nielegalne praktycznie wszędzie

    • Alot

      A świadczenie usług komercyjnych bez wpisu do eweidencji?
      A zarobkowe wożenie ludzi bez licencji?
      Też są nielegalne niemal wszędzie.

      Wiesz, że medalion w NY może kosztować nawet milion dolców i rokrocznie jest aukcja?
      Czemu miasto miałoby zezwalać jednym na jeżdżenie bez medalionu, gdy od innych bierze ciężkie pieniądze?

    • YY

      Jak bym sprzedawał kradzione ajfony po stówie to też klienci by woleli kupować u mnie i narzekaliby że Apple nie potrafi zaoferować konkurencyjnych cen:)

    • Igor

      Dlaczego zakładasz, że kradzież jest/byłaby dozwolona? Dlaczego ludzie utożsamiają wolność z bandą debili latającą z bronią po świecie?

    • YY

      kradzież jest łamaniem prawa, podobnie jak przewóz osób bez licencji

    • Igor

      Co do kradzieży się zgadzam. Ale brak licencji to jakiś bezsens. Sam zdecyduje z kim wolę pojechać.

      Jak uchwalą prawo zakazujące komentowania artykułów na portalach internetowych, to nie będzie z tym problemu? W końcu prawo trzeba przestrzegać.

    • YY

      Problem w tym, że wszyscy wybiorą gorszą, ale tańszą usługę i w efekcie zepsuje się rynek…

    • Igor

      Tak samo jak wszyscy chodzą po ulicach i strzelają do siebie. I tak samo jak nie sprzedają się IPhone’y, mimo że na tynku jest myPhone za 100PLN. No i wszyscy jeżdżą 10 letnimi Focusami, bo szkoda kasy na Ferrari czy Volvo.

    • Cezary Sucharek

      Co ty za propagandę siejesz!? ;-) Nikt nie stosuje nieuczciwej konkurencji. A tym bardziej nie narusza prawa. Naruszają się posady leśnych taksówkowych dziadków i hotelarzy przyzwyczajonych do zdzierania kasy z turystów.

    • hans

      Jakie konkretnie prawo narusza wynajem za posrednictwem Airbnb?

    • Alot

      Airbnb nie narusza prawa, ale ma negatywny wpływ na ceny najmu długoterminowego.

    • hans

      Ale za to pozytywny na ceny najmu krotkoterminowego. Niech rynek zdecyduje. Nie decyduj za wlascicieli mieszkan jak powinni i za ile je wynajmowac.

    • Alot

      Mieszkań jest za mało a jeśli nastąpi masowy odpływ ludzi uboższych, to okaże się za chwilę, że nie ma Cię kto wozić tramwajem, zamknięta zostanie pralnia na rogu i piekarnia za rogiem.
      Droższe towary trzeba będzie wozić z dalszych odległości, co będzie węcej kosztowało, więc realnie zapłacisz znacznie więcej za swoje życie i w pewnym momencie okaże się, że Ciebie także nie stać na mieszkanie w mieście.

    • Dima Noizinfected

      zatrudnią imigrantów, po niższych cenach, albo Ty pójdziesz po podwyżke (co powinienes robic minimum raz na 2 lata). Zaoszczedzisz na jednym, rynek wyreguluje drugie. Po prostu boisz sie zmian w modelach biznesowych i globalizacji. Kiedyś były drogie gry, dziś często darmowe ale z mikropłatnościami. Kiedyś były kasety, płyty, dziś abonamenty i streamingi. Świat się zmienia. Niektóre zawody będą znikać, na ich miejsce powstaną nowe. Świat nigdy nie zatrzymał się w miejscu. Tacy sami jak Ty protestowali przeciwko motoryzacji i silnikom – bo potrafili jedynie hodować konie i biznes uciekał im spod rąk.

    • Alot

      Ach… a imigrant za tę niską cenę będzie mieszkał gdzie?

    • Dima Noizinfected

      pod mostem. Jakże by inaczej… damn widze że nigdy sie nie przeprowadzałeś, normalne że kołujesz sobie zdalnie mieszkanie przez neta i przeliczasz środki na start…

      A wraz z cenami nieruchomości rosną i płace.

    • Alot

      Aaaaa. czyli teraz Berlin boryka się z problemem wysokich cen najmu długoterminowego, ale oczywiście to nie dotyczy imigrantów, bo oni dołożą do interesu z oszczędności, byle tylko mieszkać i pracować, jak to ładnie ująłeś, po niższych cenach?
      A potem automagicznie podniosą się ich płace i już będzie ich stać na najem.

    • Dima Noizinfected

      Life is brutal, jakby przeprowadzki były takie tanie już bym dawno gdzieś na Jamajke wydupił albo do Nowej Zelandii…

    • hans

      Zle kombinujesz. Rynek sobie poradzi. Skoro w danym miejscu nastepuje taki exodus turystow na doby to plynie szeroki strumien kapitalu. Bo oni poza wynajmem mieszkania wynajmuja samochody, chodza do knajpy, kupuja bilety na autobus czy do kina. Tym samym poziom zycia rosnie i tramwajowy moze niedlugo tez bedzie wynajmowal (wlasne), a ludzi wozil z wiekszym usmiechem niz dzis kiedy stac go ledwo na wynajem od kogos (nie z airbnb oczywiscie). Bo tramwajowemu trzeba bedzie zaplacic tyle, zeby w miescie mogl mieszkac i obslugiwac przyjezdnych.
      Innymi slowy, miasta oblegane przez turystow wygrywaja, w przeciwienstwie do zapomnianych dziur, z ktorych ludzie uciekaja wlasnie do tych obleganych miejsc mimo, ze w tej dziurze mieszkanie mozna wynajac za 30% tego drugiego miejsca.

    • Alot

      Rynek rozumiany jako gra między podmiotami zawsze, ale ludzie uczestniczący w tym rynku niekoniecznie.

    • hans

      Rynek stanowia jego uczestnicy.

    • Alot

      I proponujesz rozwiązanie, które znaczącą część graczy wytnie z gry.
      A że rynek to naczynia połączone…

    • hans

      Przeczytaj jeszcze raz dokladnie co napisalem. W tej grze szanse maja wszyscy jej uczestnicy.

  • Cezary Sucharek

    Uber i Airbnb są dla gospodarki socjalistycznego państwa jak nowotwór, który należy jak najszybciej wyciąć i zapomnieć o sprawie. Państwo socjalistyczne to państwo opiekuńcze. Musi się zajmować opieką nad patologią, bezrobotnymi, kalekami czy górnikami. A taka opieka spoko kosztuje. Do tego musi napaść kasą całe rzesze nieudaczników w urzędach i pracowników budżetówki. I tutaj przechodzimy do meritum. Państwu zależy aby usługi dla ludności były jak najdroższe gdyż im wyższa cena usługi tym większy podatek ląduje w budżecie. A im więcej zabierzemy w podatkach tym więcej urzędników będzie można zatrudnić. Stąd turysta nie będzie płacił tysiąc euro za wynajęcie mieszkania w Paryżu tylko ma zapłacić dziesięć tysięcy za hotel. Ma być skrojony przez taksówkarza po zwiedzeniu taksówką całego miasta a nie bujać się Uberem czy Blablacarem za grosze. Socjalizm kosztuje.

    • YY

      Uber i Airbnb to przekręty i kreatywne naginanie przepisów pod przykrywką nowoczesności, taki sam syf jak bitcoin, kolejny symbol wolności w dobie internetu:)

    • Cezary Sucharek

      Czy właściciel mieszkania, który wynajmuje mieszkanie turyście za pośrednictwem Airbnb nie płaci podatków od uzyskanego dochodu do właściwego urzędu podatkowego? Czy kierowca Ubera, który przewozi pasażerów nie płaci odpowiedniego podatku od dochodu, który osiągnął wożąc ludzi!? To jest normalna działalność gospodarcza a nie żadne przekręty. Przekrętem jest to, że państwo ładuje się do gospodarki i każe zwykłym taksówkarzom robić tyle zbędnych formalności, które tylko podrażają cenę usługi.

    • YY

      Przekrętem jest to, że kierowca Ubera nie zdaje egzaminu z topografii, a mieszkania w Airbnb nie spełniają norm hotelowych.

    • Arkadiusz Szechlicki

      egzamin z topografii to kolejny przeżytek z czasów słusznie minionych
      na co to komu w dobie google maps?

    • hans

      Dokladnie. Zwlaszcza w czasach google maps z wlaczonym ostrzeganiem o korkach. Tego nawet na egzaminach z topografii nie ma ;D

    • YY

      Na to żebyś miał coś w głowie, a nie był debilem i nieukiem który korzysta tylko z Google:)

    • Kamienna Gęba

      Jeden rolnik, który zaorze światłowód jak to było niedawno na wschodzie Lubelszczyzny i jesteś w dupie, bo nie ma internetu.

    • Cezary Sucharek

      Ale mieszkanie wynajmowane za pośrednictwem Airbnb to w dalszym ciągu mieszkanie a nie hotel ;-) Więc dlaczego wynajmowane mieszkanie ma spełniać jakieś mityczne hotelowe normy!? ;-) Gwarantuję ci, że dobra nawigacja będzie lepsza niż najstarszy warszawski taksówkarz. W dzisiejszych czasach egzamin z topografii to typowy socjalistyczny pogrobowiec biurokracji, który służy tylko urzędnikom za argument do istnienia ich miejsc pracy.

    • Darth Artorius

      Zawsze wolę mieszkania w zwiedzanych miastach niż hotele. Jest taniej (choć nie zawsze) i mam za to zwykle 2 pokoje z aneksem kuchennym, łazienką, toaletą. Do tego ręczniki, pościel, garnki, czajnik i wszystko co potrzeba do życia. Mieszkam jak w domu, jedzenie robię sam i czuję sie z tym dobrze. Właściciel z reguły pomaga w razie potrzeby.
      Pokoje hotelowe zwykle są ciaśniejsze…

    • Vir

      Panie, ostatnio brałem taryfę w Wawie i kierowca pytał „a gdzie to jest”, a końcówkę trasy go prowadziłem „tu na rondzie w lewo” bo mu się appka taksówkowa na Androidzie zawiesiła. Więc jaki egzamin, z jakiej topografii? Chyba w stylu „wskaż Pałac Kultury na obrazku”?

    • hans

      No skorzystales z uslugi i uznales, ze nie spelnia Twoich oczekiwan. Nastepnym razem zaplacisz x2 za kierowce, ktory zna wszystkie ulice w miescie. Nie kazdy jednak tak zrobi. Niech zdecyduje rynek.

    • Vir

      Chyba mnie nie zrozumiałeś :) Wisi mi egzamin z topografii, ja mogę kierowcy nawet mój telefon użyczyć żeby miał nawigację na czas przejazdu :)

      Taryfę biorę po to żebym sam nie musiał prowadzić jak nie mogę (wóda) lub mi się nie chce (zmęczenie), a nie żeby mi facet nazwy ulic recytował :)

    • YY

      hah, ja bym wysiadł albo nie zapłacił :) serio

    • Vir

      Dlaczego? Mi to tam zwisa jak, byle mnie dowiózł na miejsce w rozsądnym czasie. Nie wymagam znajomości miasta, od tego są GPSy dzisiaj :)

    • YY

      od Ubera bym nie wymagał:)

    • Fiskus

      Rany boskie ☠️ Przekrętem jest to, ze jest jakis obowiązek zdawania egzaminu z topokurwalogi miasta!! Albo spełnienia standardu. Nie rozumiesz podstawowego problemu. Regulacje są nakładane dla kasy, która z nich płynie. Pomyśl, przecież jeżeli chcesz wejść biznes wożenia kogoś po mieście, juz pomijam fakt czym, to jeżeli tego miasta nie znasz to najzwyczajniej w świecie nie zarobisz na tym. Dlaczego skoro na codzień mieszkam w mieszkaniu nie mogę sobie w mieszkaniu zamieszkać jak jadę do miasta X bo co? Bo są regulacje? Skoro mam prawo jazdy, auto które ma badania techniczne to mogę jechać nim i wieść żonę i dzieci, ale jak jadę z kimś obcym, to mam mieć na to licencje i znać topologię miasta? Przecież to są obsurdy! Doborem przykładem jest popularna w USA wyprzedaż garażowa albo lemoniadowe akcje dzieciaków. Tam to jest legalne, nawet możesz karta zapłacić wiesz dlaczego? Bo to nie zagraża nikomu jak i niczemu. Państwo skupia się na zarabianiu kasy a nie szukaniu jak ta kasę zajechać ludziom. Proponuje w Polsce urządzić wyprzedaż garażowa albo posadź dzieciaki z lemoniada po 2pln za kubek przed domem. Fiskus cię wyczyści do zera karami właśnie….

    • YY

      – Masz zdawać egzamin z topografii miasta, bo nie chcę żeby woził mnie nieuk, który polega tylko na Google! Strasznie denerwują mnie ludzie, którzy uważają, że w dobie internetu wiedza własna jest niepotrzebna. Takie poglądy zrobią z nas naród debili, który ma do roboty dwie lewe ręce…

      – I tak, w szkole, jako humanista masz psi obowiązek znać całki i trygonometrię, choć nie przyda ci się to w życiu. A wiesz dlaczego? Bo jesteśmy zaawansowaną cywilizacją i u nas to wiedza powszechna. To cię odróżnia od Indian z rezerwatów:)

      – A dlaczego państwo ma to regulować przepisami, a nie wolny rynek? Bo na wolnym rynku głosuje klient, a klient zwykle wybierze to co tańsze, niezależnie od jakości. Z resztą spójrz na rynek smartfonów. Galaxy S8 jest super, ale najlepiej sprzedaje się Galaxy Trend, bo jest za zeta do abo dawany. Nie godzę się, żeby większość złożona z idiotów decydowała o moim życiu.

      – A jeśli zatrujesz się taką lemoniadą i umrzesz, bo dzieciaki czegoś tam dodały? (w końcu to dzieci, mają prawo nie wiedzieć) To co wtedy?

    • Igor

      „Nie godzę się, żeby większość złożona z idiotów decydowała o moim życiu.”.

      Ale na zdecydowaną mniejszość w rządzie się godzisz? Bo człowiek, który gada głupoty na mównicy bardzo dobrze wie co potrzebujesz w życiu.

      Uczyć się czegoś, żeby tego ani razu nie użyć w życiu. Wyższy poziom abstrakcji. Prawdę mówiąc wszystko tutaj da się jakoś wypunktować, ale chyba i tak się nie dogadamy (w sensie ludzie będący za wolnością i Ci będący za przymusem ze strony czyjejkolwiek).

    • YY

      Nie mamy szansy się dogadać, bo ja nie czepiam się konkretnie Ubera, czy Airbnb, ale całej idei nowoczesnego, wolnego rynku

    • Igor

      A ja czepiam się idei tego, że jestem okradany przez państwo, zmuszany do korzystania z niektórych usług (np. służby zdrowia, pieniądza czy ZUSu). I o ile mi nie przeszkadza, że jak część osób sobie chce tak funkcjonować, to proszę bardzo, o tyle moja chęć do olania tego gównianego systemu jest strasznie krytykowana. Bo „zabezpieczenie społeczne”, bo „równość”, bo inne dyrdymały.

    • YY

      Ja popieram państwo opiekuńcze/wtrącające się, bo uważam że większość społeczeństwa zginęłaby marnie pozostawiona samemu sobie

    • Igor

      To dlaczego by tego nie uniemożliwić? Jeżeli sensem czyjegoś życia jest umrzeć przed telewizorem z ‚nicnierobienia’, to jego wybór.

      Poza tym nie mówię, że dobrym byłoby pstryknięcie palcami i nagle jest wolność. Chodzi o to, żeby ludzi edukować w tym kierunku i nazywać to co teraz jest po imieniu – kradzieżą ze strony państwa i patologią. A w końcu, mam nadzieję, kolejne pokolenia będą żyły w normalnym świecie, gdzie każdy będzie miał szacunek do drugiej osoby (chociaż w takim zakresie, żeby zapracować na własne przeżycie).

    • Fiskus

      Założenie, że ten, który zdał egzamin z topologii miasta, lub zna trygonometrię nie jest debilem lub nieukiem jest błędne. To wynika nawet z logiki. Naród debili nie jest tworem samoistnym. Debilem albo się rodzisz albo się nim stajesz, nie przychodzi mi do głowy inny proces. Jeżeli urodziłeś się debilem to kolorujesz drwala i to ci wystarcza. Natomiast jeżeli nie urodziłeś się debilem ale się nim stałeś to oznacza, że na twojej drodze życia pojawił się ktoś lub coś, co spowodowało, że kolorowanie drwala Ci wystarcza, to znaczy, że ktoś tworzy naród debili – mam nadzieje, że to rozumiesz. Abstrahując od tematu, jeździłem taxi, takim prowadzonym przez tego, który zdał egzamin chyba tysiące razy, w Polsce, w Europie, w stanach i Azji, w zasadzie tylko nie w Afryce i w większości przypadków to są debile – posługuje się tym stwierdzeniem nawiazując do Twojego posta. Uberem jeździłem w tym roku na Chorwacji – same debile, w Polsce – większość to debile. Zaryzykuje, że branża debili… tylko wiesz co? Kogo to interesuje? Problem jak debil ma Ci naprawić serce. Po tym przydlugawym wstępie powiem Ci tyle, ze klient wybierze to co mu pasuje lub to na co go stać. Problem to to, że państwo chce mi tego zabronić. Jeżeli zatruje się lemoniada to jeżeli przeżyje i będzie mnie na to stać to zapłaci za to rodzic tego dziecka. Tak Apropo to proces wyglada tak, mama robi lemoniadę dzieciaki sprzedają i maja kasę na mikropłatności w grach 😉 Ale jeżeli zatruje mnie smog w państwie, w którym administracja dba o to żebym nie mógł jechać uberem to wiesz co mogę? Nic nie mogę…

    • hans

      Dlaczego mieszkanie z Airbnb ma spelniac normy hotelowe, skoro nie jest hotelem?

    • YY

      skoro nie jest hotelem, to czemu spełnia dokładnie tę samą funkcję?

    • hans

      Nie spelnia.

    • Pjotr

      Przeszkadza to Tobie, czy urzędnikom?

      Jeśli przeszkadza Tobie, to dopłać do luksusowej usługi taxi lub hotelu.

    • YY

      przeszkadzają mi nierówne standardy, że jedni muszą a drudzy nie

    • Bękart Mroku

      A co w dobie nawigacji daje egzamin z topografi? Nauczysz się każdej ulicy w Warszawie?
      Hostele też nie spełniają norm hotelowych, agroturystyka też. Nie każdy potrzebuje 5* hotelu. Ważne aby był wybór.

    • YY

      Ja serio wywaliłbym z Polski ludzi, którzy uważają, że w dobie wyszukiwarki Google wiedza własna jest niepotrzebna…

    • Bękart Mroku

      :D
      Czasy się zmieniły, teraz liczy się umiejętność znalezienia i wykorzystania wiedzy a nie jej zapamiętanie.
      Wiedzy jest taki ogrom, że nie da się wszystkiego zapamiętać.
      Prosty przykład lekarz. Myślisz, że pamięta wszystkie leki i dawkowanie? On ma wiedzieć jak działa jakaś substancja czynna a lek i dawkowanie sobie znajdzie w atlasie leków. I nie jest to nic złego. Ja wiem, że Ty to byś kazał wszystkim książki na pamięć kuć ;-) Tylko po co.
      Wiem wiem, internetu może zabraknąć, ale jak to nastąpi to będziemy się martwić. Obecnie wszystko wskazuje, że będzie go więcej.

    • YY

      Była kiedyś taka bajka to cywilizacji, za którą wszystko robiły roboty, a jak się popsuły, to zdechli z głodu, bo nawet gotować nie umieli :)
      Może ci się wydaje, że to abstrakcja, ale nas czeka to samo…

    • Bękart Mroku

      Bajka 😁 nie byłbym takim czarnowidzem. Technologia dobrze zaprojektowana nie padnie naraz cała.

    • YY

      No to mamy się czym martwić, bo nasza nie jest dobrze zaprojektowana

    • Bękart Mroku

      Też nie tak tragicznie. Chyba najważniejsza dziś technologia, internet jest dość odporny jako całość.

    • YY

      dopóki komputery nie przestaną się zawieszać, dobrego słowa o technologii nie powiem :)

    • Bękart Mroku

      ;-) To że jeden się zawiesi to nie problem jak masz klaster. Ale też, dawno już mi się żaden nie zawiesił, więc idziemy w dobrym kierunku. Ale błędy w oprogramowaniu zawsze będą kwestia jak się przed nimi zabezpieczamy.

    • YY

      A to nie po to tworzymy sztuczną inteligencję, żeby systemy operacyjne same naprawiały bugi i szukały rozwiązań w Google?

    • Bękart Mroku

      Może kiedyś a może nigdy.

    • Igor

      Nie ma co demonizować technologii. Mimo wszystkich błędów i niedoróbek żyjemy bardzo wygodnie dzięki komputerom.

    • the

      Podobnie jak norm hotelowych nie spełniają wszelkiej maści hotele, zajazdy, schroniska itp. W dobie GPS-ów nie widzę powodu dla którego osoba zajmująca się przewozem osób miałaby zdawać egzaminy z topografii. Dzięki nawigacji unikamy przewiezienia nas dookoła i często znany jest koszt przejazdu jeszcze przed zamówieniem usługi.

    • YY

      W dobie internetu wyrosło nam pokolenie debili, którzy myślą że wszystko znajdą w Google :)

    • Igor

      Nie to co pokolenie debili, którzy myślą, że wszystko znajdą w książkach, no nie? Dziwny sposób na odreagowywanie frustracji. Wyszukiwarki to jedno z narzędzi i warto umieć się tym posługiwać. Nie ma co generalizować.

    • YY

      ja tam wolę wiedzę własną…

    • Igor

      Też lubię się uczyć i wiedzieć coraz więcej. Ale nie rozumiem, dlaczego ktoś ma się siłą uczyć np. mechaniki kwantowej, jeżeli chciałby w życiu robić coś innego?

    • YY

      zauważ że mechanika kwantowa jest w programie liceum :)

    • Igor

      Pewnie tylko ogólny wstęp. Ale nadal – jeżeli ktoś chce np. hodować owce, to dlaczego jest założenie, że musi znać trygonometrię, ortografię etc? Lub inaczej – dlaczego to ma być przymusowe? Niech każdy decyduje co i kiedy chce w życiu robić.

    • YY

      to może w ogóle zróbmy dobrowolną edukację?

    • Igor

      Oczywiście, bardzo dobry pomysł. Odpadną koszty całej oświaty dla ogółu, a uczyć się będą osoby zainteresowane. A w końcu i tak rynek wymusi pewien poziom, do którego warto będzie się dostosować, coby za bardzo w tyle nie zostać.

    • YY

      aha, czyli zmieniasz społeczeństwo w bandę nieuków i narkomanów?

    • Bękart Mroku

      A to ktoś komuś zabroni się uczyć czy każe ćpać ?

    • YY

      ja zakładam złą wolę ludzi

    • Bękart Mroku

      Ale to takich system wyeliminuje ;-)
      Patologia rodzi patologię. A jak nie będziemy jej wspierać wymrze.
      Każdy chwast da się wytępić, kwestia odpowiednich środków i konsekwencji.
      Ja nie rozumiem tego na siłę uszczęśliwiania ludzi czy dbania o nich jeśli sami nie dbają o siebie. Nie chcą dbać o siebie to nie. Ich problem nie mój. A jak wyciągną rękę po cudze to odrąbać tą rękę. A jak znowu to drugą a jeśli nogą coś komuś zabierze to i nogę.
      A co do narkotyków jeśli byłyby dostępne legalnie i pod kontrolą to dużo mnie problemów by było z ich użytkownikami. Dużo mniej zgonów spowodowanych lipnym towarem. Lekarze by wiedzieli jak leczyć bo to są znane substancje i znane sposoby postępowania. A nie jak przy dopalaczach. Rynek nie znosi próżni. I można ją zapełnić pod kontrolą lub nie.
      Weźmy na przykład taką trawkę. Ogólnie nikomu nie szkodzi. Ludzie po niej nie są agresywni. A nie legalna. A wódka? Legalna a u ilu włącza agresora? Ile problemów jest z ludźmi pijącymi a ile z tymi co zajarali? Oczywiście mówimy o czystej nie wzbogacanej trawie.
      Masz przykład głupiego przeregulowania rynku który jest w sumie szkodliwy społecznie ale ma duże poparcie społeczne.

    • YY

      A ja myślę, że w efekcie musielibyśmy ściągać imigrantów, bo wszyscy by chodzili naćpani i nikt by nie chciał pracować :)

    • Igor

      A za co miałby ktoś ćpać, skoro nie pracuje i nie ma państwa zapewniającego kradzione pieniądze (tzw. socjal)? Chociażby dlatego ludzie by się nie zaćpali na śmierć, bo za coś te narkotyki by musieli kupić.

      Poza tym proponuję poczytać o przykładzie Portugalii.

    • YY

      Jeśli za granicą się udało… to u nas się nie uda, bo Polak to szuja, albo debil. Przykro mi, tak źle uważam o własnym narodzie.

    • Igor

      Ok, jak najbardziej masz prawo. Tylko dopóki opinia jest opinią lub próbą polemiki to jest ok. Ale jak staje się narzuconą innym własną ideologią (czy może przekonaniami), to już nie jest ok. Mimo wszystko jestem raczej większym optymistą i wierzę w inteligencję ludzi ;) Ale żeby to się stało, to każdy musi zadbać o siebie, najbliższych i ogólnie ‚wziąć sprawy w swoje ręce’. A niestety teraz mamy taką sytuację, że wszechobecne nakazy, zakazy, regulacje etc. zwalniają z myślenia, odpowiedzialności i czegokolwiek.

    • YY

      Nie zwalniają z myślenia, wręcz przeciwnie… zachęcają do kombinowania jak je ominąć. U nas poszanowanie prawa nie istnieje. Od dziecka ci wpajają, że rząd chce źle, prawo chroni przestępców, a najlepiej robił wały i nieuczciwie się dorobić.
      Może jakbyśmy szanowali istniejące zakazy i nakazy, zamiast co rusz je omijać, to rząd nie nakładałby nowych?

    • Igor

      Ale dlaczego uważasz, że to co jest teraz jest ok? Dlaczego pewna grupa ludzi, która akurat siedzi u władzy, ma nakładać swoje poglądy na społeczeństwo, w formie prawa? A skoro duża liczba osób kombinuje by ominąć przepisy, to znaczy że są one wbrew tym ludziom.

    • YY

      Niemiec jak widzi ograniczenie do 30 km/h to zwalnia, Polak zapieprza stówą i przeklina na jakiegoś debila, który tu ten znak bez sensu postawił.
      Czujesz różnicę?

    • Igor

      I ten znak coś zmienia? Bo nie rozumiem sensu tego argumentu w tym miejscu. Kto będzie chciał złamać przepis to i tak to zrobi – widziałem również Niemców, którzy nie przejmują się ograniczeniami prędkości (a brak świateł mijania w dzień jest notoryczny i obcokrajowców).

    • Bękart Mroku

      Tak mówisz? Jakoś pracuję, wiem gdzie mogę kupić narkotyki, mam za co i nie latam wiecznie zaćpany.
      Co więcej alkohol jest legalny i też jakoś 100% społeczeństwa nie lata nawalone codziennie.
      Wszystko jest dla ludzi. Tylko trzeba mądrze używać.
      Nie legalizacja narkotyków a rozdawnictwo kasy za nic powoduje brak chęci do pracy.

    • YY

      Legalizacja ułatwi dostęp młodzieży i wtedy już od gimnazjum ludzie będą się przyzwyczajać do ćpania:) Potem wyrośnie na upośledzone pokolenie.

    • Igor

      Proponowałem już wcześniej zapoznać się z przykładem Portugalii. Poza tym kto chce to i tak zdobędzie towar – nawet w dobie przepisów i akcji skierowanych przeciw narkotykom. Myślę, że tutaj dużą rolę grają rodzice, którzy powinni swoje dzieci wychowywać, a nie tylko karmić ;)

    • YY

      Ja uważam, że mamy inną mentalność niż Portugalczycy i u nas to nie przejdzie.

    • Igor

      Czyli Twoje słowa to pewnik, według którego ma być ułożone społeczeństwo?

    • YY

      nie moje tylko Kaczyńskiego :D

    • Igor

      Przykro mi, że autorytetem jest dla Ciebie taki ‚człowiek’. Ew. próbujesz zasłaniać swoje poglądy inną osobą, co też jest słabe. Ale myślę że nie ma co ciągnąć tego tematu, bo mamy odmienne zdania i raczej siebie nie przekonamy nawzajem ;)

    • YY

      stoimy na przeciwnych biegunach

    • Igor

      Zgadza się. Z tym że różnica jest taka, że osoby będące za wolnością nie narzucają innym swojej woli poprzez tworzenie prawa ;)

    • Bękart Mroku

      I tu jest problem. Bo do tworzenia prawa wtedy biorą się ludzie mali i słabi którzy szacunek muszą wymusić siłą. I ustalają jakieś ograniczenia i zakazy bo oni wiedzą co jest lepsze dla ludzi. Oni uważają, że obywatel ma się bać czegoś użyć a nie użyć tego mądrze. Nóż do mięsa to bardzo niebezpieczna broń ale użyty mądrze ile smacznych rzeczy pomoże wyczarować ;-) I tak jest ze wszystkim. Nie zakazywać a uczyć jak mądrze użyć i jak myśleć samodzielnie. Ale słaba władza nie chce myślącego obywatela bo ten się będzie buntował i chciał coś więcej niż 500+.

    • Bękart Mroku

      Kurde no jak Ci to powiedzieć. Za moich czasów nie było gimnazjum :( Ale też byliśmy młodzi. Każdy wiedział gdzie można zdobyć towar. Każdy znał co najmniej kogoś kto zna kogoś kto handluje. Alkohol wtedy jeszcze się kupowało bez większego problemu bez dowodu. Na nie jednej imprezie zapiłem, na niejednej zaćpałem. Ale imprezy były tylko w piątki i soboty. W tygodniu szło się do szkoły. Jakoś nie kojarzę aby któryś z moich znajomych z tamtych czasów był albo alkoholikiem albo narkomanem. Czasem się spotkamy i wypijemy ale umiemy się zachować. Teraz to już nawet pić się nie chce, bo kac na drugi dzień, nie ta wątroba :(
      Zobacz miałem dostęp a nie zaćpałem się. Upośledzony też nie jestem, umiem sam zadbać o siebie. Kto wie, czy nie dzięki temu co za młodu przeżyłem.
      Nie legalność skutkuje tym, że rynek kontrolują grupy przestępcze i z tego żyją. Towar jest nie pewny. Powstają nowe szajsy o wiele groźniejsze niż naturalne narkotyki. Ogólnie syf. A zobacz na przykład antybiotyki. Dostępne w aptece. Czy jakaś mafia tym handluje? (zaraz powiesz, że mafia farmaceutyczna :P) Czy są ogólnie jakieś problemy z jakością? Jakość jest pod nadzorem. Czy są jakieś dziwne ceny na antybiotyki?
      Kto zechce i tak znajdzie towar ale nie wiadomo jaki. A komu szkodzi, że ktoś po pracy sobie zajdzie do apteki kupi działkę koksu i zabawi się w domu? Sam czy ze znajomymi. Tak jak chodzimy na piwko. Ludzie i tak to robią i jak będzie legalna nie sądzę, że więcej będą to robić.

    • YY

      strach przed złapaniem i karą to dobry powód, żeby jednak ostrożnie podchodzić do dragów, jak to zniknie, to może się to zmienić

    • Bękart Mroku

      Strach. Sądzisz, że to dobry kierunek? Obywatel powinien być częścią państwa czy bać się go? Oczywiście kary powinny być, ale za przewinienia. To, że ktoś chce się odurzyć to jego sprawa i nic nikomu do tego.

    • Igor

      Ok, masz prawo tak zakładać. Ale nie masz prawa im zabraniać robić ze swoim życiem tego, co uważają za stosowne. Oczywiście dopóki nie stosują przemocy wobec innych, jak i wobec własności innych osób.

    • YY

      to nie ja zabraniam, państwo to robi, ja tylko się z tym zgadzam :)

    • Igor

      Czyli de facto zabraniasz, bo popierasz aparat przemocy. Trochę dziecinne myślenie, że ja jestem OK, w końcu to nie ja wykonuję ‚rozkazy’ ;)

    • YY

      to byłoby prawdą, gdyby głosował w wyborach, albo pracował w aparacie państwowym :) ja się tylko biernie przyglądam

    • Igor

      I popierasz te działania. Co nas raczej nie przybliża do wolności tylko do jeszcze większej kontroli. A zapewne problem będzie wtedy, kiedy ktoś przy władzy wprowadzi prawo, które naruszy Twoje poglądy. I wtedy skończy się dobry rząd ;) Np. zabawy w klubach to nie rozrywka dla mnie. Więc gdybym był przy władzy to mógłbym ich zakazać. I wtedy mógłbyś być niezadowolony – i słusznie. Ale to jest taka sama sytuacja, jak np. teraz z narkotykami, zakazami handlu w niedzielę czy innymi przepisami.

    • YY

      Z zakazem handlu tak, z narkotykami nie, bo narkotyki jednak szkodzą…

    • Igor

      Ok, też uważam że szkodzą. I dzieci będę wychowywał w duchu tego, że szkodzą. Ale nie mogę zabronić nikomu dostępu do substancji. Legalne byłyby chociaż lepszej jakości – jak by ktoś się załatwił, to chociaż wiadomo jak leczyć. Poza tym skoro ktoś ma wolę się dobić, to co ja mam do tego?

    • YY

      Ja uważam że społeczeństwo jest zbyt nieodpowiedzialne. To tak jakby rozdać broń przedszkolakom.

    • Igor

      Czyli jak ja będę uważał, że np. ludzie nie znają się na komputerach, to mam prawo wprowadzić i egzekwować zakaz sprzedaży komputerów (ew. licencjonowanie)? Bo przecież technologia też może duże szkody wyrządzić.

    • YY

      Nie masz prawa, bo nie rządzisz

    • Igor

      Czyli jakkolwiek głupie prawo jest dla Ciebie uzasadnione, jeżeli wprowadzi je osoba będąca przy władzy? To można wyczytać z Twojej wypowiedzi.

    • YY

      to idź ćpać na komisariat i powiedz im, że to twoje prawo jako wolnego człowieka
      zobaczymy co się stanie

    • Igor

      Odnośnie czego był to komentarz, bo nie rozumiem przesłania? Akurat sam nie popieram tego i nie mam zamiaru konsumować narkotyków, ale to nie jest powód żebym zabraniał innym.

    • YY

      odnośnie tego, że możesz chcieć wolności, ale wobec rzeczywistości to tylko pusty slogan

    • Igor

      Tylko że my tę rzeczywistość kreujemy, więc mam nadzieję że przyszłe pokolenia tej wolności dożyją. Może kiedyś pustym sloganem będą próby nakładania ograniczeń ;)

    • YY

      Dopiero wtedy jak staniemy się odpowiedzialni

    • Igor

      Myślę, że człowiek nie jest bogiem, żeby bawić się w decydowanie o innych. Proponowałbym spokojniejsze podejście ;)

    • YY

      ależ ja się nie czepiam co robią sobie za morzem, ale w moim własnym społeczeństwie decyzje innych mogą mieć wymierny wpływ na mnie:)

    • Igor

      Co ma do tego morze, to nie wiem. Póki co to decyzje osób, które chcą decydować o wszystkim mają wpływ na mnie. Czyli martwi Cię to, że inni mogą decydować o sobie w sposób który wpłynie na Ciebie i jednocześnie sam popierasz decydowanie o życiu innych? To trochę sprzeczne, nie sądzisz?

    • YY

      chodzi o to, że działania ludzi którzy są bliżej mnie mogą mieć na mnie większy wpływ niż tych którzy są dalej :)

    • Igor

      To rozumiem. Tylko nie rozumiem dlaczego chcesz budować ‚wpływ na siebie’ poprzez ograniczanie innych. Równie dobrze ktoś może Ciebie ograniczać, bo tak mu będzie wygodniej i bezpieczniej i wtedy pewnie nie będziesz zadowolony ;)

    • YY

      ale z reguły czyjaś wolność ogranicza pozostałych

    • Igor

      Jak wolność może kogo ograniczać, skoro z założenia wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego. Wolność to nie bycie zwierzakiem i robienie czego nam się podoba. To też odpowiedzialność i myślenie (najlepiej nie tylko o sobie ;)).

    • Bękart Mroku

      To powiedz jak ogranicza wolność innych to czy mogę legalnie zapalić skręta czy nie? Jak ogranicza wolność innych to że chcę płacić podatek taki sam jak inni? Kwotowo.

    • YY

      hmmm… jeśli naćpany popełnisz błąd, który przyniesie mi stratę…

    • Bękart Mroku

      A jeśli trzeźwy popełnię taki błąd? Lub idiota go popełni? Zmęczony? Błędów nie popełnia ten co nic nie robi.
      Tylko że stan umysłu nie powinien być okolicznością łagodzącą. Nie umiesz się zabawić nie baw się. Ale to wymaga pewnego poziomu odpowiedzialności.

    • Igor

      Zgadzam się z Bękartem. Z Twojego toku rozumowania, to nie byłoby cywilizacji. Nie zapominaj też, że należałoby zakazać jazdy samochodem, lotów samolotami i w zasadzie każdej ludzkiej czynności. Zresztą teraz ludzie są nieobliczalni głównie po dopalaczach, a nie jakiś twardych narkotykach.

    • YY

      to ciekawe czemu narkotyki są zakazane w przeważającej większości krajów uznawanych za cywilizowane?

    • Igor

      To dlaczego w tych cywilizowanych krajach nadal jest multum problemów z narkotykami? Dlaczego ludzie stosują coraz gorsze substytuty (jakieś mieszane narkotyki, dopolacze etc.)? Dlaczego na próbę egzekwowania tych zakazów idą ogromne pieniądze i czas policjantów i innych służb? Dlaczego dzięki takim zakazom tworzą się grupy przestępcze?

      No i dlaczego w tych cywilizowanych krajach możliwe jest np. kupno alkoholu i nikotyny, skoro to również substancje odurzające?

    • YY

      pytaj rządów :)

    • Igor

      Ok, widzę nie ma sensu ciągnąć dyskusji, bo po raz kolejny zasłaniasz się stanowiskiem rządu ;) Mam tylko nadzieję, że kiedyś ‚góra’ nie ograniczy praw, które dotkną Ciebie ;)

    • YY

      Bo ja serio jestem zdziadziały i uważam, że marihuanen jest nikomu nie potrzebne i lepiej byście się wzięli za sport lub robotę:)

    • Igor

      Tak się składa, że ‚biorę się’ za robotę i sport. I też uważam, że używki to nie jest dobra rzecz – sam nie mam zamiaru próbować, jak i będę przekonywał innych żeby tego nie robili. Ale nie mam prawa zabraniać komuś robić tego, na co ma ochotę (oczywiście jeżeli nie narusza to czyjejkolwiek wolności).

    • YY

      ja tam wyznaję zasadę, że podobnie jak rodzice w trosce zabraniają czegoś dzieciom, tak i państwo powinno obywatelom

    • Bękart Mroku

      Toś pojechał.

    • Igor

      Kolejny raz powtarzam – kiedyś to tatusiowe państwo zabroni czego, co uważasz za wolność. I zobaczymy czy wtedy będzie dobry tatuś. Zresztą państwo to ludzie. Chcesz, żeby za Ciebie decydował jakiś człowiek z nadmiarem ambicji lub niezrównoważona posłanka, która nie ma pojęciu o życiu? To pogratulować podejścia ;)

    • YY

      Nie, chciałbym żeby obywatele wreszcie nauczyli się od czego jest wolność i demokracja i zaczęli głosować na normalnych ludzi… bo jak mają ciągle wybierać idiotów, to lepiej niech ich dyktator złapie za pysk

    • Igor

      Co to znaczy normalnych ludzi? A dlaczego założenie, że ktoś ma rządzić innymi? Poza tym władza deprawuje, więc ludzie trzymający stery zawsze będą zepsuci. A dyktatora to nie będę komentował, bo wystarczy popatrzeć jak takie przypadki się kończą.

    • YY

      kończą się zawsze źle dla pewnej grupy osób, ale czasami z korzyścią dla państwa

    • Igor

      Czyli dla kogo? Dla innej grupy ludzi. To już pisałem wcześniej – nazywa się to pasożytnictwem. Państwo to nie jest jakiś mityczny stwór. To grupa ludzi, która jest często trzymana razem siłą w imię zasad i jakiegoś mitycznego ‚wyższego dobra’. Tak jakby ludzie nie byli w stanie poradzić sobie na własną rękę.

      Poza tym dlaczego założenie, że zawsze musi być ktoś poszkodowany w imię ‚dobra wspólnego’? Dlaczego każdy nie może realizować swojego pomysłu na życie z poszanowaniem pomysłów innych osób?

    • YY

      Bo to utopia niemożliwa do zrealizowania? Bo trzeba zakładać złą wolę człowieka?

    • Bękart Mroku

      Smutny musi być Twój świat skoro wszędzie widzisz zła wolę i uważasz, że ludzi trzeba kontrolować na każdym kroku. Ludzie są z natury dobrzy a złych powinien system eliminować.

    • YY

      Lenin zakładał, że wszyscy są dobrzy i będą wspólnie pracować na lepsze jutro. Co z tego wyszło, wszyscy wiemy:)

    • Igor

      Po raz kolejny odwołujesz się do zbrodniczego systemu, który NAKAZYWAŁ ludziom pewne zachowania według widzimisię rządzących. I się dziwić dlaczego to nie wypaliło. A część patologii, które dzieją się w obecnym świecie też jest efektem nakazywania, zakazywania, narzucania pewnych zachowań siłą dla społeczeństw.

    • YY

      te nakazy i zakazy nie biorą się znikąd… i powstały w momencie, gdy powstało pierwsze prawo i religia

    • Bękart Mroku

      Wyszło bo była realizowana jego wizja a nie każdy swoją. Bo nie było wolności. A za inne poglądy conajmniej łagry. Sytem dla idiotów nie ludzi którzy chcą coś zrobić.

    • YY

      to pokaż mi kraj, gdzie działa taki system, jaki powinien być według ciebie

    • Igor

      Jak ma działać, skoro ludzie mają w każdym rejonie świata jakieś zakazy, nakazy i podobne rzeczy? Nawet Liberland, który próbuje realizować podobne, jak tutaj opisane, cele, nie może się dostać na niczyj kawałek lądu, bo istniejące państwa tego zabraniają.

    • YY

      a moim zdaniem nie działa, bo zakazy to lepszy wybór

    • Igor

      Rozumiem, że z ACTA też nie miałeś problemów? ;) Jak również z cenzurowaniem internetu i podobnymi zagrywkami?

      A nie, bo to przecież uderza w wolność za bardzo ;) Ale jak chcą dosrać czymś co mnie nie dotyczy, to jest ok.

    • YY

      Nie. Mam problem tylko z tym, co godzi w moje personalne przekonania, które uważam za najlepsze, bo są moje. Podobnie jak ty uważasz swoje za najlepsze:)

    • Igor

      No właśnie tu się różnimy, bo nie uważam siebie za ideał, a swoich poglądów za najlepsze. Uważam jedynie, że każdy ma prawo decydować o sobie i robić (w takim zakresie jak pisałem już wcześniej) co mu się podoba.

      A widzisz, jednak zakazywanie fajne, ale dopóki zakazujemy innym ;)

    • Bękart Mroku

      A to musi gdzieś działać ? Nie można stworzyć coś nowego? Innowacyjnego? A czemu kraj ? Po co kraje? Może cała planeta ? W końcu wszyscy jesteśmy ludźmi.

    • YY

      aaaaa… skoro ty z takich, to nie mamy chyba o czym gadać.

      Ja uważam, że podział na „my” i „oni”, rywalizacja i zawiść są wbudowane w naszą naturę – ergo jesteśmy źli i to pozwoliło nam przetrwać

    • Bękart Mroku

      Żeby żyć potrzebujesz wroga? Bez wroga nie stworzysz nic? Dla samej radości tworzenia a nie żeby być lepszym od kogoś?

    • YY

      Nie potrzebuję, ale dostałem ich w prezencie od życia :)

    • Igor

      A może nie wzięli się znikąd? Może to Twoje czyny doprowadziły do tego? Poza tym zamiast ‚hodować’ te podziały, to chyba lepiej je wygasić. Lub po prostu z takimi ludźmi się nie zadawać – niech każdy żyje po swojemu.

    • YY

      chyba zacznę od nie zadawania się z tobą

    • Igor

      Jeżeli tylko chcesz ;)

    • Bękart Mroku

      Chociaż coś w tym jest. Polacy potrafią działać zgodnie jak mają wroga z zewnątrz inaczej żrą się między sobą zamiast budować. Pewnie z innymi nacjami jest podobnie. Niestety ogół chyba jest głupi i zły :(

    • Igor

      Nawet nie tyle system, w sensie jakiegoś aparatu państwowego, co po prostu ludzie sami wyeliminują złe jednostki. I to niekoniecznie strzelając komuś w łeb lub zrzucając do przepaści – chociażby ostracyzmem, próbą przekonywania czy namawiania.

    • Bękart Mroku

      Na część to podziała a co z tymi upartymi? 😁 Niestety nie wszyscy są wystarczająco inteligentni 😔

    • Igor

      I tak będą musieli być na tyle inteligentni, żeby chociaż znaleźć pracę i zarobić na swoje utrzymanie. Bo będąc ‚głupim’, nastawionym negatywnie do świata, robiąc sobie wrogów za długo się nie pożyje na wolnym rynku. Gdy nie będzie ‚darmowej’ służby zdrowia, zapomóg socjalnych (‚za darmo’ od rządu) czy podobnych rzeczy, to człowiek chcąc przeżyć będzie musiał wykazać chociaż minimum chęci i pomysłowości.

      I do krytyków – nie, nie znaczy to że jestem kimś bez serca, kto biednych by najchętniej rozstrzelał. Po prostu każdy musiałby się zatroszczyć o własny los, społeczne więzy zostałyby odbudowane (bo ciężko sobie radzić w pojedynkę) i ogólnie świat byłby piękniejszy (bo bez rządów nawet nie byłoby o co wojować na taką skalę, jak obecnie) ;)

    • Bękart Mroku

      Niestety rzucą się na Ciebie i zjedzą :(

    • Igor

      Oj myślę że w dłuższej perspektywie to nie zadziała. No bo cofnęlibyśmy się do epoki kamienia łupanego – nie miałby kto robić, inwestować, ‚rozwijać’ cywilizacji, a pozostałoby jedynie przejadanie i życie tu i teraz. Więc w interesie wszystkich byłoby minimum zarobienie na swój żywot ;)

    • Bękart Mroku

      Zakładasz co najmniej szczątkową inteligencję u tej części społeczeństwa ;-) Wiem wiem i rozumiem ten nasz optymizm.

    • Igor

      Nie uważam się za kogoś mądrzejszego od innych. Po prostu każdy z nas w jakimś stopniu chciałby przeżyć. Raczej wątpię, żeby ktoś usiadł w kącie i przestał żyć tak ‚for fun’ (pomijając zaburzenia i choroby psychiczne). Tak to już natura stworzyła zwierzęta, rośliny i resztę materii ożywionej, że osobniki raczej chcą przeżyć niż nie chcą ;)

    • Bękart Mroku

      Tylko, że jeden chce przeżyć pracując a drugi zabierając temu pierwszemu. I tu jest problem.

    • Bękart Mroku

      Mądry dyktator, niepożądający władzy, rozumiejący, że tylko minimum można narzucać…. nie ma takich 😉

    • Bękart Mroku

      Ja osobiście wolałbym aby ludzie odurzali się marihuaną niż alkoholem. Jakoś po marihuanie nie widziałem nikogo agresywnego a po alkoholu całą masę agresywnych ludzi.
      Nikomu nic do tego czym kto się odurza byleby później nie rozrabiał ot cała tajemnica.

    • YY

      marihuana powoduje zobojętnienie, lenistwo, demotywację i zwiększa ryzyko depresji… i te efekty utrzymują się dłużej niż kac po wódzie:)

    • doogopis

      U niektórych to powoduje! U innych przeciwnie! Ja jak nie zajaram to mi sie robić nie chce,zajaram to od razu mi chęci wracają! https://uploads.disquscdn.com/images/808de33bb94e1ea2791fa8fffb572e4bbf5a47f87c0f37eb711ca201324a4d67.jpg

    • YY

      Tobie zawsze plusa

    • Bękart Mroku

      A alkohol pobudza do działania. Ludzie atakują innych, robią demolki, mordują. Fakt dużo lepsze.
      Jakoś takich objawów po marihuanie nie zauważyłem ale widać ja inny jestem.

    • YY

      Hmmm… ja po alkoholu to co najwyżej wymiotuję…

    • Bękart Mroku

      A są tacy co nie tylko

    • YY

      wiem, takim bym zakazał się rozmnażać

    • Bękart Mroku

      I znowu zakazy :( Lubisz narzucać innym swoją wolę.

    • YY

      Bo mi się za dużo rzeczy nie podoba na świecie, a inni ludzie przede wszystkim :)

      BTW jak żul usiądzie koło ciebie w autobusie i ty każesz mu spadać bo ci śmierdzi, to już naruszasz jego wolność, czy jeszcze nie?

    • Igor

      Zawsze możesz wstać zmienić miejsce, bo wątpię, żeby posłuchał ;) Poza tym można się zastanowić skąd bierze pieniądze na utrzymanie swojego stanu? Bo gdyby pracował, to utrzymywałby jakiś minimalny poziom życia, dzięki któremu mógłby przeżyć.

      Co do innych ludzi – życzę Ci, aby ktoś Tobie kiedyś nie powiedział, że jesteś denerwujący i należy cię ustawić do pionu według widzimisię tej osoby ;) Bo mniej-więcej w takim tonie się wypowiadasz.

    • YY

      Ja byłem pierwszy, więc ja ustalam zasady :P

    • Bękart Mroku

      Socjopata z Cibie :P
      Trudne pytanie ;-) Ja bym je odwrócił. Czy żul narusza Twoją wolność. I tu raczej jest odpowiedź jasna. Ale może ktoś lubi taki zapach. Ale czy narusza wolność ktoś kto przesadził z perfumami? W sumie niby zapach ale w nadmiarze morze przeszkadzać lub możesz nie lubić.

    • YY

      Jeśli moją wolność narusza każdy kto mnie wkurza… to również ty bo wkurzają mnie twoje poglądy… ale to już chyba zaszło za daleko :P

    • Bękart Mroku

      Potrzebujesz własnej planety.
      Masz dwa wyjścia albo wyemigrować na inną albo oczyścić obecną ;-)

    • YY

      oj tam, system oczyści planetę:) ja tylko poczekam, bo wszystko idzie w dobrą stronę dyktatury

    • Bękart Mroku

      Obyś nie był jedną z ofiar tej dyktatury. Dyktatorzy bywają kapryśni i zmienni.

    • Igor

      Mam nadzieję, że to sarkazm?

    • Igor

      Przepraszam, ale to Ty robisz z ludzi kretynów. Zakładasz, że jak będzie wybór, to ludzie wybiorą tani syf. Jak będzie dostęp do narkotyków, to się wszyscy zaćpają. Jak nie będzie przymusowej edukacji, to nikt nie będzie się uczył. Jak służba zdrowia nie będzie publiczna, to ulice będą wielką umieralnią.

      Wiadomo, że strony takie jak Khan Academy, Coursera, Skill Share powstają hobbystycznie, a nie dlatego że jest popyt na edukację. Że prywatna opieka zdrowotna (która coś tam chyba istnieje) powstaje z przyczyn altruistycznych, a nie przez to, że ludzie są skłonni płacić większe pieniądze za dobrej jakości usługę.

      Właśnie wydaje mi się, że mam dużą wiarę w sens edukacji i inteligencję ludzi, którzy byliby chociaż na tyle ogarnięci, żeby zadbać o siebie i o ludzi na których im zależy.

    • YY

      Tak, zakładam głupotę, nieodpowiedzialność i złą wolę ludzi. Komuniści kiedyś założyli, że wszyscy będą zgodnie pracować dla wspólnego dobra, wszyscy wiemy, co z tego wyszło :)

    • Igor

      Tylko że komuniści siłą narzucili takie rozwiązanie i siłą egzekwowali przestrzeganie tego. Po za tym co to znaczy to ‚wspólne dobro”? To był tylko zwrot używany w celu zagrabienia wszelkich dóbr i podział pomiędzy ludzi będących przy władzy. No i utrzymanie ludu pod kontrolą, bo w końcu ktoś musi na pasożytów pracować.

    • the

      Jak ktoś jest debilem to i z wyszukiwarką sobie nie poradzi. W internecie nie ma wszystkiego, ale prawie wszystko i głupotą byłoby nie skorzystać z wiedzy i technologii. No, chyba że kogoś ona przerasta.

    • YY

      hah, ja sam poczułem się zagubiony kiedy zauważyłem, że w moim nowym mieście Google maps nie pokazuje informacji o przystankach MZK i rozkładzie jazdy…

    • YY

      głupotą jest uważanie, że te wszystkie formalności są zbędne

    • Cezary Sucharek

      No takie mądre zdanie mógł wypowiedzieć tylko jakiś wieloletni urzędnik wielbiący socjalizm i biurokrację ;-)

    • YY

      Ludzie codziennie udowadniają, że są za głupi na wolność i jeszcze nie dorośli do demokracji

    • Igor

      Ok. Ja, Pan Internetu, będę decydował kto i kiedy jest gotów do robienia co chce. Jakiś rodzaj mamy dla całego gatunku. Co wam do tego co kto robi? Dopóki nie narusza mojej wolności, to i niech sobie rękę odetnie – jego wola, jego sprawa.

      Co to za jakiś chory pogląd, że niektórzy mają prawo decydować o tym co inni mogą robić/myśleć.

    • YY

      bo twoja wolność się kończy tam, gdzie zaczyna się moja… a uwierz mi, to dużo bliżej niż ci się wydaje

    • Igor

      W drugą stronę też to działa. Nie widzę w tym problemu.

    • YY

      pamiętaj, że twoje decyzje i działania mają nie tylko natychmiastowy i bezpośredni wpływ na innych, ale także ten pośredni, stopniowy…

    • Igor

      Ok. Czyli ja nie wiem co moje kroki mogą przynieść w przyszłości, ale zakładasz że państwo będzie wiedziało? A przecież państwo (w domyśle prawodawca), to ludzie będący u władzy. I oni mają wiedzieć co moje kroki przyniosą w przyszłości? Nie.

    • YY

      Nie, uważam że czasem można komuś zaszkodzić i zwyczajnie o tym nie wiedzieć, bo nikt nie przewidzi wszystkich skutków

    • Igor

      Oczywiście. Tylko dlaczego zakładać, że jakaś instytucja będzie bardziej trafna w przewidywaniach?

    • YY

      chodzi raczej o to, że twórca Airbnb nie przewidział że zepsuje rynek ;]

    • Igor

      Tylko w jaki sposób zepsuł rynek? Niestety to regulacje prawne, licencjonowanie i tym podobne rzeczy tak skrzywiły rynek, że wydaje się to być normalnością. A jak ktoś proponuje inną ofertę zaburzającą istniejący ład, to uznaje się to za jakiś wyskok.

      Gdy korzystałem z Airbnb, to nie miałem wrażenia że coś jest zepsutego. Ktoś ma mieszkanie, chce je wynająć. Ja chciałbym pojechać gdzieś na wakacje, nie płacąc ogromnych kwot za hotel (i bajery, których nie potrzebuję). Mieszkańcy pewnie też zadowoleni, że turyści przyjeżdżają i wydają pieniądze.

    • Cezary Sucharek

      Widzę, że zależy ci strasznie na wygraniu nagrody Debil Roku 2017 ;-)

    • hans

      Na czym konkretnie polega przekret Airbnb?

  • Sławomir Lech

    Amazon próbował ominąć wydawnictwa i każdy może wydać swoją książkę. Omijanie pośredników jest zawsze dobrym pomysłem. To co ja widzę przydała by się aplikacja dla rolników by mogli bezpośrednio sprzedawać swojej produkty klientom, ale jak wiemy Unia Europejska zabrania takich praktyk wspierając kartel supermarketów, na czym tracą klienci jak i rolnicy.

  • Vir

    W obu przypadkach ten sam problem: grupa ludzi, którzy ułożyli sobie życie w określonej rzeczywistości wpada w histerię bo jest świadkiem przemian w tej rzeczywistości. A są zbyt mało elastyczni lub leniwi żeby z tych zmian także skorzystać lub przynajmniej swoje interesy przerobić aby mogły współistnieć. Co więc robią? Krzyczą „ma być wszystkim tak jak było dotychczas, mimo że pojawiły się lepsze alternatywy”.

    I tutaj rozwiązaniem nie jest zakazanie idei przyświecającej Uberowi, Airbnb itd. tylko odpowiednie wsparcie dla osób które te usługi stawiają w niesympatycznej sytuacji (szczególnie pracowników, właściciele sobie poradzą). W przeciwnym wypadku albo po początkowym zakazie Uber czy Airbnb powróci ale w wersji hegemonicznej albo też stanie się to co w Polsce – poziom wrzenia osób wykluczonych ze społeczeństwa doprowadzi do absurdu w jakim od dwóch lat żyjemy.

  • YY

    Bo obydwa serwisy to przykład zysku jednej grupy osób kosztem drugiej i to takie gdzie dąży się do całkowitego wyeliminowania konkurencji… niestety zbyt dużo ludzi obrywa rykoszetem i społeczności się buntują:)

    No i oba to przykłady kreatywnego omijania przepisów:)

    Uber oferuje niższe ceny dzięki dumpingowi i omijaniu przepisów, stosuje więc nieuczciwą konkurencję wobec taksówkarzy. Szkoda, że uczciwie nie są w stanie oferować niższych cen i że klient i tak ma to gdzieś, bo ważne że taniej… no ale sądy stanęły na wysokości zadania:) Uber projektowany jako taxi-killer radzi sobie coraz gorzej…

    Airbnb ułatwił wynajem, ale przy okazji rozwalił rynek nieruchomości… i zrobił nieuczciwą konkurencję hotelom… ergo ucierpiały nie jedna, a dwie grupy ludzi: hotelarze i poszukujący mieszkań na dłużej, wobec benefitu tylko jednej: turystów

    • Benefitu turystów i… właścicieli lokali.

    • YY

      racja, czyli dwie tracą, dwie zyskują

      co nie zmienia faktu, że w obu przypadkach zyskują ci, którzy nie muszą przestrzegać restrykcyjnych norm, czyli jest to zarabianie na omijaniu przepisów

    • Cezary Sucharek

      Coś się uparł na omijanie przepisów ;-) Przecież właściciel mieszkania wynajmuje je na zasadach obowiązujących na danym terenie dokładnie tak samo jakby je wynajął każdemu. Różnica polega na tym, że turysta jest w stanie zapłacić więcej bo dla niego to okazja. jaka w tym wina właściciela mieszkania!?

    • YY

      hah, żadna :) z tym że tych turystów odbiera się hotelarzom, którzy muszą spełniać restrykcyjne normy… nie do końca uczciwa konkurencja

    • Cezary Sucharek

      Czyli mówiąc krótko, uważasz, że turyści są od krojenia z kasy i dlatego powinni spać w drogich hotelach a nie w tanich mieszkaniach? Tylko dlatego, że turyści to gorszy sort a hotelarze to tacy mili ludzie. Dzięki temu właściciel mieszkania nie będzie mógł sobie kupić nowego telewizora ale … za to właściciel hotelu będzie mógł kupić kolejne Ferrari ;-) No bo właściciel hotelu zarobi krocie na krojeniu turystów a właściciel mieszkanie chuja zarobi na wynajmie ;-)

    • hans

      Dokladnie o to chyba koledze od norma chodzi. W miastach powinny istniec tylko 4* i 5* hotele, bo one spelniaja najwiecej „norm” ;)

    • Bękart Mroku

      Turysta to zły bogacz bo go stać na podróżowanie więc należy dokonać redystrybucji dóbr od złego do dobrego bo biednego :P

    • hans

      Skoro mozna zyc bez restrykcyjnych norm i obie strony sa zdowolone, to moze te normy sa niepotrzebne i bez sensu? Albo moze ilosc osob, ktora sobie ceni owe normy jest duza mniejsza niz myslelismy? Niech rynek to rozsadzi, nie Ty ;)

    • YY

      Jeśli zostawimy wszystko samemu sobie (tzn. niech rynek rozsądzi) to prędzej czy później zrobi się burdel i spadnie ogólna jakość produktów i usług… bo klient zawsze wybierze tańszy syf

    • hans

      Serio? Zawsze wybierasz tanszy syf? Nie sadze.

    • Cezary Sucharek

      Ogromnie mnie ciekawi odpowiedź na pytanie dlaczego zyski hotelarzy czy zyski poszukujących mieszkań na dłużej są ważniejsze niż zyski turystów czy właścicieli mieszkań Airbnb? Ostatecznie ktoś kto wynajmuje mieszkanie przez Airbnb bierze od turysty żywą gotóweczkę i płaci odpowiedni podatek do właściwego urzędu skarbowego dokładnie tak samo jak właściciel hotelu.

    • YY

      Ważniejszy jest zysk tych, którzy przestrzegają prawa (normy hotelarskie i przewozowe) zamiast je po cwaniacku omijać.

    • Cezary Sucharek

      A czy właściciel mieszkania omija jakieś przepisy dotyczące wynajmu mieszkań!? On oddaje klucze ludziom, którzy zobowiązali się zapłacić umówioną kwotę za wynajem mieszkania dokładnie tak samo jak robią to studenci we Wrocławiu. Jest umowa dwóch stron, które stwierdziły, że warunki umowy im odpowiadają. Jedna strona udostępnia mieszkanie, druga strona płaci za to a następnie właściciel mieszkania idzie do właściwego urzędu skarbowego aby oddać część ciężko zarobionych pieniędzy urzędnikom. Całkiem zwykła działalność.

    • YY

      tylko przypadkiem funkcjonuje identycznie jak hotel :) no i efekt skali, Airbnb to globalny zasięg w przeciwieństwie do tradycyjnych ogłoszeń

    • Cezary Sucharek

      Widziałeś recepcję i boyów hotelowych w mieszkaniach wynajmowanych za pośrednictwem Airbnb!? Jaka skala!? Facet ma jedno mieszkanie to jedno wynajmuje. Jaka skala? A to, że Airbnb ma globalny zasięg to wina właściciela mieszkania!? ;-) Jezusie Nazareński ;-) Czyli rozumujesz w taki sposób – jeśli ktoś dowiedział się od sąsiadki, że w Mediamarkt jest promocja na telewizory to znaczy, że sąsiadka jest winna niszczenia polskich sprzedawców RTV bo stracili na tym, że sąsiad kupił tańszy telewizor w promocji Mediamarkt ;-)

    • YY

      Hah, a potem się okaże że hotel, do którego jeździłem na wakacje, albo splajtował, bo nie wytrzymał konkurencji z Airbnb, albo podniósł ceny (żeby utrzymać się na rynku) tak mocno, że już mnie na niego nie stać… dlatego uważam że psuje to rynek

    • Cezary Sucharek

      Twoja argumentacja świadczy jedynie o tym, że jesteś kretynem ;-)

    • Vir

      Dla hoteli jest chociażby booking.com z globalnym zasięgiem.

  • Morski Morświn

    Nakazać uberowi robić licencje i wpuścić na buspasy. Wtedy będą legalni a złotówom nawet fekalia nie pomogą… sami będą musieli je wypić haha piękne czasy idą, doczekam skomlenia i łaszenia się do klienta bo teraz to mam wrażenie że nasrali na nas. Jeżdzę taxą 2x do roku i mam straszny ubaw jak rzucę większym napiwkiem, latają przy walizce jak mrówka z kijkiem w dupie… tak tak dopiero wtedy na sam koniec :-)

  • steve

    Bo nie są żadnym sharing economy, lecz stają się narzędziem korporacji i bogatych do dymania zwykłych ludzi. W Berlinie większość mieszkan na AirBnb to oferta kilku osob. Tak samo robi sie w Uberze – pojedynczy ludzie kupują mase aut i placa grosze imigrantom za jezdzenie w uberze. Chciwosc, chciwosc, chciwosc, a nie sharing economy.

    • Bękart Mroku

      A czy jakby te kila osób zrobiło swój portal z możliwością wynajmu to by było ok? Czy jednak gorzej bo by nie wpuścili konkurencji na portal i właściciel jednego mieszkania by się nie przebił z ofertą?

    • steve

      a gdyby babcia miała wąsy to by była dziadkiem? Mówimy o zastanej aktualnej sytuacji gdzie to narzędzia u których podstaw leżał słuszny pomysł zostały wynaturzone i są swoją własną karykaturą. Ba, sam uber się do tego przykłada oferując w USA para-kredyt na auta ludziom, którzy nigdy by go nie dostali i spłacają go jeżdżeniem, taka pańszczyzna.

    • Bękart Mroku

      I co złego jest w tym, że ktoś ma 10-20-200 mieszkań i je wynajmuje? Do tej pory robił to lokalnie a AirBnB pozwoliło mu wyjść na szerszy rynek. Gdzie tu wynaturzenie? A co złego jest w tym, że Uber pomaga swoim pracownikom? A jak firma wynajmie pracownikowi mieszkanie bo go ściąga z innego miasta to też źle?

    • steve

      ale to naprawdę trzeba tłumaczyć takie podstawy? serio? może wystarczy poczytać opinię Senatu Berlina na ten temat i nie odkrywać koła na nowo? Partykularny interes jednostki stoi często w sprzeczności z interesem społeczności, zwłaszcza lokalnych, których życie zmienia się gdy dużo mieszkań w okolicy jest wynajętych krótko terminowo. Najemcy długo terminowy zżywają się ze społecznością, dbają o okolicę, płacą podatki, zależy im na lepszej jakości życia swojego i sąsiadów, dbają o ogólny dobrostan. Gdy mieszkania są wynajmowane przez co i rusz inne osoby nie identyfikujące się z miejscem, bądź co gorsza stoją puste poza sezonem to okolica umiera, robi się bałagan i nieporządek, jest pusto, lokalne firmy przestają tam działać, wartość nieruchomości maleje.

    • Bękart Mroku

      To wtedy takie mieszkania się nie wynajmują krótkoterminowo i wraca najem długoterminowy ;-) Miasto żyje zmienia się. To normalne, że jedne miejsca odżywają inne umierają aż ktoś je odkryje na nowo. Albo doprowadzi to do powstania dzielnic na krótkoterminowy wynajem :-) I będą wszyscy zadowoleni. Akurat miasto to trochę za niska instancja aby mówić co właściciel może zrobić ze swoją własnością. Oczywiście w granicach dozwolonego użytku. A jeśli mieszkanie jest wynajmowane do mieszkania to nic nikomu do tego na jak długo. Jeśli miasto chce kontrolować przeznaczenie lokali to niech je wykupi i jako właściciel dysponuje nimi wedle uznania.

    • steve

      Prawo własności jest ograniczane na różny sposób. świniarni w mieście nie zbudujesz koło przedszkola. samochodem nie możesz jeździć po chodnikach. w mieszkaniu nie możesz robić drzwi w ścianach nośnych bez zezwolenia i obliczeń uprawnionego konstruktora. Jest cisza nocna. Takie przykłady można mnożyć. I nie, miatso nie musi nic wykupywać, coś Ci się pomyliło ;) Najwyraźniej Senat Berlina ceni bardziej spokój całych społeczności niż zysk paru jednostek. I dobrze. Całkowity wynajem oczywiście nie jest zabroniony, można wynajmować pokoje, nie można całych mieszkań.

    • Bękart Mroku

      A mówią, że Niemcy to mądry naród. A tu taki socjalizm. Europa schodzi na psy :(

    • steve

      piaskownica dla gimbazy korwinistów jest gdzie indziej. umiarkowany socjalizm i pro społeczne podejście jeszcze nikomu nie zaszkodziły. polecam zapoznać się z Satisfaction With Life Index, dziwnym trafem kraje z pro społecznym podejściem przodują, co za peszek.

    • Bękart Mroku

      Mówisz, że nikomu nie zaszkodziły? Zaszkodziły okradzionym w imię tych idei.

    • steve

      dziwne, ale ludzie zadowoleni, że tam żyją. chyba nienormalni jacyś.

    • Bękart Mroku

      Ciekawe którzy ? Okradani czy beneficjenci socjalizmu? Bo mam wrażenie, że Ci drudzy.

    • steve

      masz jakiś link do badań, czy tylko Własne Przekonanie?

    • Bękart Mroku

      Link do badań nie potrzebny bo jeśli będą nie po Twojej myśli podważysz ich rzetelność a innych nie mam zamiaru przedstawiać ;-)
      Nikt nie lubi być okradany. Więc WP wystarczy w tym wypadku.

    • steve

      Wiesz, zapewne to samo mówili rodzice na początku XXw kiedy to wprowadzono obowiązek szkolny. To, że *parę* jednostek ma z tym problem to nie ma to żadnego głebszego znaczenia.

    • Bękart Mroku

      „To, że *parę* jednostek ma z tym problem to nie ma to żadnego głebszego znaczenia.”
      Najwyżej się je zutylizuje. Ogólnie jestem przeciwnikiem historii ale to już chyba przerabialiśmy.

    • steve

      hohoho sięgamy po demagogię ;) nikt nie mówi o utylizacji, widzę za to kogoś kto zyje w swoim libertarianskim silosie ;)

    • Bękart Mroku

      Może na razie nie, ale za jakiś czas. Zawsze się socjalizm tak kończy. Coś trzeba zrobić z niezadowolonymi. Można zamknąć, można zutylizować. Przecież w komunie musi być jednomyślność i powszechne szczęście. Nigdy nie zrozumiem czemu ktoś chce komuś coś rzucać w imię dobra wyższego. Jest pewne minimum praw wymagane do funkcjonowania społeczności. Ale reszta to wymysły każdej grupy u władzy.

    • steve

      zrób blogaska i tam takie ‚futurystyczne’ brednie publikuj

    • Bękart Mroku

      Podaj adres swojego. Poczytam coś wypłodził.

    • Cezary Sucharek

      Nie istnieje socjalizm umiarkowany. Socjalizm albo jest albo go nie ma. Albo rząd okrada jednych obywateli aby dać skradzione pieniądze innym obywatelom albo nie okrada.

    • steve

      Jezu ilu gimbusow korwinistow nalazlo. Nawet nie zdają sobie sprawy, że pomiędzy totalnym libem, a totalnym socjalizmem jest całe spektrum rozwiązań

    • Cezary Sucharek

      Wyobraź sobie, że to nie żadne gimbusy tylko zwykli ludzie posługujący się logiką, punktujący z ogromną łatwością brednie, które wypisujesz. Jeśli ktoś zabiera moje pieniądze bez mojej akceptacji to znaczy, że mnie okrada a ktoś kto kogoś okrada nazywany jest złodziejem. Niezależnie od światopoglądu.

    • steve

      Neolib suchary prezentujesz, cały czas nie pojmujesz, że zrównoważony rozwój jest wartością samą w sobie. Jeżeli zaś wierzysz w te brednie to czemu nie ma Ciebie w jakimś afrykańskim państwie rządzonym przez rząd który w nic nie ingeruje? Wygodnie się jednak mieszka w UE?

      Znam takich typów jak Ty. Pierwszy problem z bankiem czy operatorem I ogon pod siebie i biegiem do regulatora na skargę

    • Cezary Sucharek

      A co to ma wspólnego z okradaniem obywatela przez socjalistyczne państwo!? Ja mieszkam w Polsce, kiedyś okupowanej przez ZSRR a obecnie pod okupacją UE. Tak jak przeżyłem upadek ZSRR tak doczekam do upadku UE. Już całkiem niedługo. Rok, góra dwa i po UE. Teraz wydaje ci się to niedorzeczne ale dokładnie tak samo było z ZSRR. Wszyscy wierzyli, że będzie wieczny i nagle ukruszyły się gliniane kolanka i po sowietach. Dokładnie tak samo będzie z komunistami z Brukseli.

    • steve

      Wolność to jest teraz, jako obywatel UE mogę bez zbędnych przeszkód prowadzić interesy w całej UE, przemieszczać się i pracować. Moje dziecko może *za*darmo* studiować na różnych uczelniach w UE. Dzięki regulacjom (tak tak, korpo same by nie zrezygnowały) nie ma horrendalnych opłat za roaming. Ty zaś proponujesz powrót do izolacjonizmu, do zamykania się na innych, do tego co było. Taka sierota po PRL, teskniąca za nim.

    • Cezary Sucharek

      Widać, że żadnych interesów nigdy nie prowadziłeś skoro bredzisz, że w Unii interesy prowadzi się bez przeszkód ;-) Za poruszanie się w Europie bez paszportów odpowiada układ z Schengen a nie UE. Norwegia jest w Schengen a nie jest w UE i możesz tam jeździć bez przeszkód. Twoje dziecko może studiować za pieniądze odebrane pod przymusem innym ludziom. Jest zwykłym paserem, który korzysta na kradzieży. Opłaty za roaming są przerzucone na wszystkich abonentów więc kolejny raz komunistyczna UE zmusza obywateli nie korzystających z roamingu do płacenia za roaming ludzi korzystających z niego. W PRL-u był trochę mniejszy socjalizm niż w UE ale jednak na pewno nie tęsknię za nim gdyż jestem zajadłym prawicowcem i antydemokratą. Tęsknię do świata, w którym demokraci siedzą w pierdlu jako element niebezpieczny dla porządku prawnego zdrowego systemu społecznego.

    • steve

      Co Ty człowieku, sieroto po PRL, bredzisz. Jakie zabrane pod przymusem innym. Lecz się. Nikt nic na nikogo nie przerzuca, przedłuzalem ostatnio w firmie 4 abo I jest taniej niż dwa lata temu, I więcej w tej samej cenie. Co Ty za kocopoły prawisz. W niezłej bance informacyjnej żyjesz. Jestes jakimś starym UBekiem który przypadkiem się tu znalazł. Twój czas mija.

    • Cezary Sucharek

      Stefek, nie denerwuj się tak bo te twoje brednie nie dają się już wcale odczytać ;-) Może to dlatego, że w końcu zrozumiałeś skąd się biorą pieniądze, dzięki którym twoje dziecko może studiować. Że rząd musi najpierw okraść bogu ducha winnych ludzi aby dzięki tej kradzieży twoje dziecko stało się paserem i wykorzystało te ukradzione pieniądze na naukę.

    • steve

      Niezły retard jesteś. To działa jak składanie się wśród znajomych na urodzinowy prezent. Sam nie udzwigniesz, ale wspólnie już tak. No i teraz rozciagasz ten koncept na Państwo lub Państwa, ludzie składają się na różne rzeczy, drogi, leczenie, szkolnictwo, itp.

      Myślę, że żyjąc w XIX / pocz XX wieku byłbyś pierwszym dracym ryja, że zakaz zatrudniania dzieci i obowiązek szkolny to naruszanie swobody umów (tak, przedsiebiorcy wtedy podnosili takie argumenty).

      Oraz zastanawiam się u licha co Ty do cholerny robisz w sytym kraju UE zamiast np w Rwandzie czy Rodezji. Przecież powinieneś tam się jak najszybciej udać. Tam panuje model który kochasz. Wiesz jak to się nazywa? Hipokryzja sieroto po PRL.

    • Igor

      Jaki model? Dyktatura grupy na górze i biedne społeczeństwo? To jest wolny rynek? Coś mi się zdaje, że nie do końca.

      Rozumiem, że jak znajomy rzuci pomysł – kupujemy Audi na urodziny, to się zrzucisz? A jak nie będziesz miał ochoty, to siłą znajomi z Ciebie wyciągną, tak? To teraz przełóż to na zrzutkę dla jakiegoś jegomościa co tylko potrafi brzuchem do góry leżeć przed telewizorem. Też chętny na zrzutkę?

    • steve

      Oczywiście, tam jest właśnie miejsce dla Ciebie, do tego właśnie prowadzą rozwiązania proponowane przez podobnych Tobie.

      Nie uprawiaj demagogii, porównanie ze składka na Audi jest nieuorawnione, nie ta skala.

    • Igor

      To jak z tym jest? Raz coś jest dobre, a raz złe? Zrzucam się dla kolegi na Audi to zła skala, a zrzucam się na urzędników to OK? Prawdę mówiąc ciężko dyskutować, kiedy argumenty mogą być dobre/złe w zależności od widizimisię drugiej osoby.

      Nie mówię, że świat powinien się na pstryknięcie palcami zmienić. Ale w dłuższej perspektywie wypadałoby ludzi edukować w kierunku zaorania tego co jest teraz. Bo źle to się skończy.

    • steve

      Efekt skali, znasz takie pojęcie? Bo chyba nie.

    • Igor

      Co ma do tego efekt skali? Bo nie rozumiem. Kradzież na większą skalę jest OK czy jak?

    • steve

      Aha. Nie wiesz. Pójdź na jakąś ekonomię na studia i wróć.

    • Igor

      To jeszcze raz – co ma do tego efekt skali? Zauważ, że nie pytam się o wyjaśnienie, tylko o znaczenie w kontekście, który prezentujesz. No i co mają studia ekonomiczne do obserwacji tego co się dzieje?

    • steve

      Efekt skali, synergia, usługi publiczne kosztują jednostkowo mniej gdy więcej się na nie składa, firmy nie mogą unikać płacenia podatków etc.

      Serio, takie rzeczy trzeba tłumaczyć?

    • Igor

      Dalej moje pytanie – co ma do tego efekt skali? Co z tego, że na jednostkę wypada mniej, skoro nie chcę za coś płacić? Dlaczego mam być okradany i mam płacić za urzędników, niewydolną służbę zdrowia, ZUS który obiecuje złote gruszki na emeryturze.

      Widzę, że wystarczy coś zapisać w prawie i już nie ma problemu, żeby sobie usprawiedliwić taką bezsensowność.

    • steve

      Na grzyba te Twoje pytania skoro nie rozumiesz idei, że społeczeństwa kolektywnie dbają o swój dobrostan.

      Zamiast pierdolic jak potluczony poczytaj o kosztach sensownej opieki zdrowotnej w USA. W poważniejszych przypadkach. Np onkologicznych. Ilu ludzi w USA nie stać na sensowna opiekę. Jak się można wjebac na mine gdy podczas ratowania Twojego życia zajmie się Tobą lekarz spoza Twojej siatki ubezpieczeniowej.

    • Igor

      To ja proponuję dowiedzieć się skąd wzięły się tak wysokie koszty opieki zdrowotnej, szczególnie w USA.

      I prosiłbym nie propagować dziwnej maniery przekładania aktualnego, mocno skrzywionego stanu gospodarki (sterowanej w dużym stopniu przez rządy) na rzeczywistość „wolną”. Jeżeli mielibyśmy wolność, to ceny wielu dóbr i usług byłyby o wiele mniejsze, a zarobki większe (bo państwo nie zabierałoby prawie połowy zarobków). No i może odbudowałyby się więzi społeczne, które teraz zostały wyparte przez „w dupie mam kogoś, bo państwo ma mu pomóc”, „nie pomogę, bo opieka jest od tego” i podobne stanowiska.

      Sam zadbam o swój dobrostan, jak również o dobrostan ludzi na których mi zależy. Chętnie też pomogę komuś, kto próbuje ale nie za bardzo mu wychodzi. Natomiast nie mam ochoty płacić „społeczeństwu”, które woli siedzieć przed telewizorem, jak również współfinansować bezsensownych inwestycji (np. droga przez las, uczęszczana przez maks. 10 osób/miesiąc; koszt – jedyne ~1 milion PLN).

      Kolejny raz powtarzam – szanuję że ktoś ma inny pogląd. Jeżeli chcesz, to żyj sobie w taki sposób. Ale dlaczego ja nie mogę mieć swojego zdania i nie płacić do państwa? Widzę tutaj brak poszanowania.

    • Bękart Mroku

      Nie kolektywnie jest problemem. Tylko czemu są równi i równiejsi? Normalnie składka ubezpieczenia zależy od zakresu ochrony nie dochodu ubezpieczonego.

    • Cezary Sucharek

      Fajnych masz znajomych Stefek skoro składając się na tort urodzinowy wysyłasz do nich policjanta z komornikiem aby pod przymusem odebrać im pieniądze na tort ;-)

    • Kamienna Gęba

      Ja na Twoim miejscu już dawno bym odpuścił. Ci ludzie są beznadziejni. Co prawda sam jestem bardziej na prawo niż Ty, ale Ty piszesz z sensem a oponenci są już na etapie pieprzenia głupot.

    • steve

      ja 15 lat temu byłem w cholerę na prawo (gospodarczo, nie jeżeli chodzi o obyczajność), ale doświadczenie życiowe, praca poza Polską i powrót zrewidowały wiele.

    • steve

      Dokładnie wiem jak to wyglądało przed 2004, ile więcej durnych regulacji było, ograniczen w obrocie gospodarczym.

    • Cezary Sucharek

      Bredzisz. Teraz jest ograniczeń jeszcze więcej. Już nawet nie będę się pastwił nad takimi drobnostkami jak to, że kiedyś mogłeś produkować i sprzedawać produkty wędzone a teraz jest zakaz. Mnóstwo takich ciekawostek zapewniła polskim przedsiębiorcom komunistyczna EU.

    • steve

      te regulacje nie weszły w życie i są przedmiotem konsultacji. bredzisz czytając zapewne nczas i inne pierdy.

    • Cezary Sucharek

      Spróbuj kupić wędzone produkty w sklepie to może zrozumiesz, że bredzisz.

    • Bękart Mroku

      Lubisz być okradany aby ktoś mógł nie pracować? Oddawaj z własnej woli pasożytom. Ale pozwól innym nie chorować ich. Oznaką dorosłości jest obrażanie kogoś o innych poglądach?

    • steve

      Ciężko nie zareagować gdy argumenty nie trafiają.

      Jak ktoś Cię okrada to trzeba złożyć zawiadomienie do prokuratury ;)

      Trochę bardziej na serio: nie kojarzę by zwiększono podatki, wszystko jest jak było. Kto Cię okradł w takim razie i kiedy?

    • Bękart Mroku

      Państwo na rozdawnictwo.
      Państwo powinno być minimalne. Reszta we własnym zakresie. Ale za to minimalny podatek.
      Ludzie wiedzą co robią. A jak nie to ich problem.
      Ale jeśli chcesz komuś pomagać to możesz przecież wyjąc z własnego portfela i dać potrzebującemu. Albo komuś zafundować 500+. I tym sposobem każdy zadowolony. Ja bo nie daję, Ty bo nadal dajesz. Tylko pasożyty ucierpią :P

    • steve

      ale masz prostą wizję świata. ja, mistrz życia vs pasożyty. Tutaj w zasadzie mozna zakonczyc dyskusje, musisz byc bardzo mlody i naiwny.
      Wiesz, że obecnie NASA nie zrealizowałaby żadnego programu lotu na księżyc? Największe sukcesy były gdy w stanach podatki dla *korporacji* były wysokie.

    • Bękart Mroku

      Po co komplikować coś co jest proste? Ktoś kto żyje z cudzej pracy to pasożyt. Piękna socjalistyczna retoryka tego nie zmieni.
      I nie młody już nie jestem, dlatego wiem co mówię. I żaden mistrz życia, po prostu osoba która swoje przeszła raz na górze raz na dole ale zawsze sama zarobiła na siebie. Nigdy nie wziąłem nawet grosza socjalu. Mimo iż zgodnie z przepisami mi przysługiwał, mam swoją godność.
      Ja bym akurat lot na księżyc wiązał z Rosyjską konkurencją a nie podatkami ale co ja tam wiem.

    • steve

      Cytując Adama Smitha :

      „Interes przedsiębiorców (…) jest zawsze pod pewnym względem różny od interesu publicznego, a nawet mu przeciwny (…). Propozycja jakiegoś nowego prawa czy przepisu regulującego handel, która pochodzi od tej klasy, powinna się zawsze spotkać z największą ostrożnością i nie powinna być nigdy przyjęta, zanim nie zostanie wszechstronnie i dokładnie zbadana, nie tylko z największą skrupulatnością, lecz z najbardziej podejrzliwą uwagą. Pochodzi bowiem od klasy, której interes nie jest dokładnie taki sam jak interes publiczny, a która jest zainteresowana tym, by oszukiwać, a nawet ciemiężyć społeczeństwo, i która je w wielu przypadkach oszukiwała, jak i uciskała.”

    • Bękart Mroku

      I? Ale ma rację tutaj. Każda firma dąży do monopolu i ograniczenia konkurencji więc tu powinno się mocno temu przyglądać. Ale nie sądzę aby mu chodziło o ograniczenie wolności gospodarczej.

    • Igor

      Ale jak wprowadzane są przepisy pokroju „500+”, to nie ma problemu? Wtedy nie ma „pochodzenia przepisu od określonej grupy społecznej” i oczywiście jest to zgodne z „interesem publicznym”? Poza tym jak producent np. butów ma ciemiężyć społeczeństwo? Siłą pieniądze wyrwie z rąk i podróbki butów wciśnie na nogi? No ludzie, dajcie spokój. To jakiś absurd – chcę to, tamto i jeszcze coś na dodatek, a później narzekam, że mnie „burżuj” wykorzystuje, monopolizuje rynek i najlepiej „to powinien 50% taniej sprzedawać”.

      Już to wyżej pisałem – szanuję zdanie innych i niech każdy żyje jak ma ochotę. Tylko niech szanuje moje prawo do robienia tego co chcę. Więc dajcie mi spokój z podatkami i inną kradzieżą. Sam sobie zapłacę za te usługi, które będę potrzebował (lub się ubezpieczę od różnych niespodzianek).

    • steve

      ale dlaczego demagogicznie przywołujesz producenta butów?Jest pełno przykładów gdy firmy forsowały regulacje niezgodne ze sprawiedliwością. Tak, ten XIX myśliciel ma rację.

    • Igor

      No ale jak demagogicznie? Dają tylko przykład. Poza tym nie bronię firm. Znowu problemem jest to, że jakaś instytucja ma moc wprowadzania przepisów wbrew woli jednostek.

      Poza tym skoro takie forsowanie przepisów korzystnych dla niektórych jest ‚bee’, to rozumiem, że jesteś także przeciwko pomocy socjalnej finansowanej z przymusu (czyt. przez podatki), jak i np. programu 500+?

    • steve

      To nie ‚jakaś’ instytucja lecz instytucja wybrana głosami obywateli (Senat Berlina) czy polski Parlament (500+). Więc nie jest to widzimisię urzędnika nad którym nie ma demokratycznej kontroli. Może jest ona trochę rozciągnięta w czasie, ale jest. Widocznie uznano, że to społecznie korzystne. Państwo jest pełnoprawnym uczestnikiem rynku (polecam model 5 sił portera) które działa niejako na zlecenie swoich wyborców i ma święte prawo interweniować kiedy uzna to za stosowne. Tak samo inni mogą lobbować u parlamentarzystów.

      W przypadku 500+ efekt jest pozytywny i stanowi udaną presję na wzrost wynagrodzeń na prowincji, nie dziwię się, że Janusze Biznesu krzyczą.

    • Igor

      Ekhm.

      No ok.

      Smutłem.

      Nie wiedziałem, że instytucja „większości”, to pokraka wybrana ~38% głosów ludzi, którzy stanowili z ~20% osób dopuszczonych do głosowania, czyli jakieś ~80% populacji. Myślę że to nie wyjdzie więcej niż połowa chociaż. Poza tym dlaczego coś jest dobre jak się pod tym podpisze państwo, a jest złe jakby ktoś prywatny coś takiego zrobił (chociaż nie zrobi, bo nie ma mocy wpływania na swoich klientów)?

      To proponuję od dzisiaj uchwalić złotówkę rocznie na moją osobę od każdego obywatela. Problem? No nie, przecież to jest prawo -> wprowadzone przez państwo -> musi być dobre. Będzie ok?

    • steve

      I znowu demagogia. Proszę bardzo, rób kampanie w prasie, w telewizji i na youtube. Może uchwalą, że 1pln od każdego dla Ciebie rocznie. Nie? Nie uchwalą? Właśnie tak to działa, absurdalne pomysły mimo wszystko nie przechodzą i jakoś czasami bardziej prosto, a czasami zakosami Państwo idzie do przodu.

    • Igor

      Absurdalne pomysły nie przechodzą? Smutłem po raz drugi. A przywileje? A 500+? A zasiłki, które stają się substytutem pracy zarobkowej? A jakieś absurdalne zakazy (typu zakaz picia piwo na ławce)? A jakieś koncesje czy pozwolenia na wykonywanie zawodów?

      Dlaczego uważasz, że to mityczne państwo zrobi coś lepiej od prywatnych osób? Przecież władze państwowe to też ludzie i śmiem twierdzić, że o wiele bardziej podatni na próby manipulacji, kontroli, łapówkarstwa.

      I po raz kolejny się powtarzam – masz prawo mieć własne zdanie. Tylko dlaczego ja nie mam prawa mieć swojego? Dlaczego ja mam łożyć na 500+, bo ktoś ma taką wizję, a nie mogę np. się wypisać z tej śmiesznej państwowości? Byłoby wesoło, bo ludzie chętni do pracy (i do życia w ogóle) by się wypisali i pasożyty by wyginęły (osoby z własnej woli niechętne do czegokolwiek).

    • Bękart Mroku

      Tyle że głos pasożyta jest wart mało a ma mocy tyle samo co Twój. I ich jest więcej.
      Jakby powiązać wartość głosu wyborczego z kwotą odprowadzonego podatku w ostatnich latach to by może coś zmieniło. W końcu kto opłaca większą składkę ma większe prawo.

    • Bękart Mroku

      „absurdalne pomysły mimo wszystko nie przechodzą”
      ha ha ha. Popatrz 500+

    • Bękart Mroku

      Czyli większość może działać na nie korzyść mniejszości? Silniejszy rządzi? Czyli jeśli będę miał odpowiednią zdolność bojową to wszyscy mają mnie słuchać bo mogę łomot spuścić?
      Wymień mi jeden pozytywny efekt 500+, ładnie proszę.

    • Cezary Sucharek

      W przypadku 500+ efekt jest pozytywny tylko dlatego, że jeszcze szybciej doprowadzi zadłużony rząd do bankructwa.

    • steve

      500+ jest kontrowersyjny, ale per saldo efekt jest na plus, co łatwo sobie wyguglac.

      https://m.money.pl/wiadomosci/artykul/500-biedni-polacy-zwolnienia-ubostwo,174,0,2216878.html

    • Cezary Sucharek

      Ten artykuł mówi tylko o tym, że komunizm w Polsce postępuje dzielnie i okradanie jednych aby ukradzione pieniądze oddać innym jest fajne. Większej filozofii w tym nie ma bo co to za filozofia kiedy ktoś kogo na coś nie stać cieszy się, że ukradł i teraz ma ;-) Każdy paser jest dokładnie w takiej samej sytuacji. Cieszy się, kiedy złodziej przyniesie mu skradzione fanty bo wie, że na nich zarobi.

    • hans

      Adam Smith mial racje. Propozycje regulacji tego jak wlasciciele mieszkan moga nimi dysponowac, wychodzace od wlascicieli hoteli powinny byc ogladane pod wielka lupa z najwyzsza ostroznoscia i „podejzliwa uwaga”.

    • Cezary Sucharek

      Interes publiczny dobry jest jedynie w domu publicznym ;-)

    • Cezary Sucharek

      To w senacie Berlina aż takie banialuki wygadują!? ;-)

    • Alot

      Jeśli Kowalski musi mieć licencję i komercyjną polisę do wożenia ludzi, to uczciwie byłoby, gdyby Nowak też musiał.
      Skoro hotel prowadzi działalność gospodarczą w zakresie najmu pokoi, to pani z AirBNB, która żyje z wynajmu, też powinna założyć firmę i odprowadzać podatki, oraz SPEŁNIAĆ restrykcyjne normy bhp, ppoż etc.

      Nie chodzi o to, żeby komuś dowalić, ale żeby wszyscy mieli te same warunki.

    • Bękart Mroku

      „Nie chodzi o to, żeby komuś dowalić, ale żeby wszyscy mieli te same warunki.”
      W pełni się zgadzam. Więc czemu rolnik może sprzedawać swoje płody bez podatku do chyba 8k rocznie i konieczności rejestrowania sprzedaży, co prowadzi do tego, że całość sprzeda bez podatku.
      Warunki takie same dla wszystkich ale trzeba by zastanowić się nad ich sensownością.
      licencja na przewóz osób bez sensu, znieść dla obu. Wszelkie licencje są złe, ale komercyjna polisa jak najbardziej.
      Wynajem mieszkań jest obłożony podatkiem, założenie firmy by raczej spowodowało zmniejszenie podatku bo pani by sobie koszty generowała. Można by kombinować i na pewno Ci którym to się opłaca kombinują.
      BHP? Jeśli nie zatrudnia pracowników? ppoż wynikają ze skali obiektu a nie faktu wynajmowania go. Inne masz w domku jednorodzinnym inne w bloku.

      Ogólnie chodzi o zarobek państwa, więc może by w końcu zrobić po równo dla wszystkich i podatek kwotowy dla każdego. I nie ważne czy wynajmujesz czy nie każdy tyle samo. I nie trzeba z tym walczyć i kontrolować, liczyć i szukać. O ile prościej i wygodniej.

    • Alot

      Zostań rolnikiem i będziesz miał takie same zasady jak inni rolnicy.

      Chcesz być hotelarzem, musisz poddać się zasadom, które dotyczą hotelarzy.

      Ale przecież rolnikiem nie zostaniesz.
      Bo choć przytoczyłeś jeden przywilej jaki mają, to wiesz, że życie na roli jest przejebane.

    • Bękart Mroku

      Oj bardzo chętnie bym został rolnikiem ale mnie nie stać :( Niestety. Ale to moje marzenie.
      Ale w czym lepszy rolnik od nie wiem szewca czy programisty. Też chcę sprzedawać swoje usługi bez podatku i rejestrowania.
      Są ogólne zasady prowadzenia działalności i jest nią opodatkowanie i rejestrowanie sprzedaży i dotyczy to każdej branży. Czemu któraś ma mieć lżej?

    • Cezary Sucharek

      To niech hotelarz zamieni hotel w blok mieszkalny i zostanie właścicielem mieszkań do wynajęcia skoro tak mu zależy na mitycznych profitach właściciela mieszkania do wynajęcia. I będzie szczęśliwie zarabiał stosując się do praw obowiązujących właścicieli mieszkań a nie hotelarzy.

    • hans

      To niech hotelarz kupi mieszkanie i sprzeda hotel. Bedzie mial te same zasady co reszta z Airbnb. Coz za logika.

    • hans

      Moze skonczmy z tym, ze jak kraby ciagniemy sie wzajemnie w dol. Zniesmy te korporacyjne licencje dla Kowalskiego i Nowaka. Z korzyscia dla portfela klienta.

    • Alot

      To może znieśmy też normy produkcyjne dla odzieży, żywności, elektroniki, samopchodów. Ileż można zaoszczędzić. Ileż będzie korzyści dla portfela klienta.

    • hans

      90% tego o czym piszesz faktycznie mozna zniesc. Lacznie z normami zagiec banannow. Z korzyscia dla portfela (klientow, a nie regulatorow oczywiscie).

    • hans

      Kilka osob posiada wszystkie mieszkania na wynajem w Berlinie? Mocne ;)

    • steve

      No jak ktoś nie umie czytać ze zrozumieniem to faktycznie mocne

    • hans

      „W Berlinie większość mieszkan na AirBnb to oferta kilku osob. ” to chyba nie ja napisalem. Chyba, ze wiekszosc to 51%, ale nawet wtedy to mocna teza ;]

  • racjonalny

    Od wypocin autora tekstu, o wiele ciekawsze (i zabawniejsze) są komentarze, szczególnie jednego sojalisty (pewnie bojówka RAZEM). Gorąco polecam do przeczytania całości, dowiesz się dlaczego uber i airbnb to zło:)

  • Alot

    Ekonomia współdzielenia jest wtedy, gdy Ty jedziesz do punktu A, a ja zabieram się z Tobą przy okazji, oddając Ci część kosztów podróży. KOSZTÓW. Nie zarabiasz na mnie, a jedynie obaj oszczędzamy na wspólnej podróży.
    Jeśli wieziesz mnie do punktu A za pieniądze, z których część jest ZYSKIEM, wtedy mamy do czynienia z przewozem osób. Bez licencji.

    Podobnie jest z najmem mieszkań.
    Jeśli mieszkam z Tobą, dokładając się do czynszu, to jest ekonomia współdzielenia.
    Jeśli udostępniasz mi lokal mieszkalny i zarabiasz na mnie, to zwyczajny najem komercyjny.

    Pora przestać pier….ć że to jest takie trudne do zrozumienia, bo to są podstawy ekonomii, które zna nawet dziecko w gimnazjum.

    • Dima Noizinfected

      Czynsze tanie nie są, jak ktoś wyjeżdża na kilka dni nic dziwnego ze chce w ten sposób sobie zwrócić te koszta.

  • Łukasz

    Utracili lokalsi którzy nie zarabiają a kto był cwany zarabia i nie narzeka.

    • hans

      Lokalsi wlasnie zarabiaja i bogaca sie – na wynajmie.

  • Łukasz

    Do Autora: w biznesie nie ma tak że wszyscy się bogacą. I te usługi to nie przekręt tylko nowy rodzaj biznesu. Kto ma głowę na karku i brak czasu na narzekanie wygrywa.

  • regoat

    Bo działają dobrze i ludzie chcą korzystać, a przy okazji rozwalaja skostniały system

  • akki

    airbnb to jeden wielki smiech, przeciez to czesto gesto wychodzi drozej nic nocleg w 4* hotelu … kompletnie nieoplacalne, skad sie biora idoci bookujacy pokoje szalasy w kosmicznych cenach to nie wiem…

    • Igor

      Zapewne trafisz oferty o wiele korzystniejsze niż w hotelu, jak i te mniej korzystne. Szanuję Twoje zdanie, ale czy mogłoby nie zawierać inwektyw?

  • Michał Woroniecki

    AirBNB to bardzo słaby z punktu widzenia idei, bezpieczeństwa oraz zachowania standardów dla potencjalnego ,,turysty”. Sama zasada działania to tylko bardziej skomplikowana tzn „baza noclegowa” a nawet nie OTA ( booking engine ). AirBb jest modny, jest hipsterski i ma ładną ideę room share ale nic poza tym. Nadal jepiej używać portale bookingowe a najlepiej meta search’e jak http://traviboo.com bo z uwagi na zakończony parytet cenowy mniejsze OTA mają zwykle lepsze ceny niż np booking.com
    Tyle w temacie:)
    Co do ubera to dla mnie zwykły przekręt, jak ktoś zarabia to powinien mieć działalność i płacić podatek, jak ktoś wozi ludzi to powinien być odpowiednio przeszkolony i kontrolowany pod względem bezpieczeństwa.

    • Bękart Mroku

      A jak ktoś pierdzi też powinien być przeszkolony bo w końcu wydziela gazy palne. I oczywiście kontrolowany bo może wyziewy nie spełniają norm.

    • Igor

      I ta przymusowa kontrola i ‚bezpieczeństwo’ tworzy monopole państwowe (lub silnie ogranicza konkurencję), podwyższa cenę usług, a średnio wpływa na bezpieczeństwo. Bo co ma znajomość topografii miasta do mojego bezpieczeństwa? Lub to że hotel ma certyfikat jakości? Jeżeli będę czegoś takiego potrzebował, to sam zdecyduje ;)