12

Twitch kończy z epatowaniem piersiami przez pseudostreamerki. Brawo!

W kontekście tego, co się dzieje ostatnio na Youtube, to Twitch działa niemal wzorowo. Ostatnie zmiany w zasadach korzystania z serwisu zabraniają nadmiernego eksponowania ciała i epatowania seksem. Mówiąc wprost, chodzi o modę na skąpo ubrane streamerki.

Moda na „szczucie cycem” na Twitch pojawiła się jakiś czas temu. W tym jednak przypadku „cycem” szczują Panie, a konkretnie mówiąc kobiety, które myślały, że wykorzystując wdzięki swojego ciała staną się popularne. Wylew pań z dużymi dekoltami, udającymi że potrafią grać w gry był na początku śmieszny, ale szybko stał się kuriozalny. W wielu przypadkach panie nawet nie ukrywały, że granie w gry nie do końca ich interesuje.

Świetny ruch Twitch

Jeśli ktoś chce dbać o jakość i ma nad serwisem kontrolę, to powinien o tę jakość dbać. I tak właśnie postrzegam zmianę w „dress code” jaką wprowadził Twitch. Generalnie panie, które pokazywały za dużo specjalnej krzywdy nikomu nie robiły, nie były to mega wulgarne materiały, nie obrażały nikogo (choć pewnie jednoznacznie wpływały na postrzeganie kobiet przez graczy) itp. Mimo to, Twitch zdecydował, że ich platforma jest w głównej mierze dla graczy i o grach. Jeśli ktoś szuka miejsca na sex streamy, to na pewno znajdzie je w sieci.

To nie wszystko – bedą banować. Już czuję ten lament o wolności słowa!

Twitch zaostrza też swoje zasady odnośnie zachowania w serwisie, każdy przejaw negatywnych zachowań związanych z „dyskryminacją, rasizmem, orientacją seksualną, wiekiem, niepełnosprawnością, religią bądź narodowością” może skończyć się karą w postaci blokady konta. Bana będą mogli też dostać steamerzy przekraczający granice dobrego smaku w swoich żartach.

Zanim ktoś jednak zacznie lamentować o źle rozumianej wolności słowa to przypomnę. Twitch to serwis prywatny, który ma zarabiać pieniądze. Stwierdzili, że warto utrzymywać jakość w serwisie bo ona pozwala im na dobrą współpracę z reklamodawcami. I dla mnie, jako użytkownika, jest to bardzo dobre podejście do biznesu i samych graczy. Jeśli więc ktoś uważa, że pogwałceniem wolności słowa jest ban za pokazanie i robienie sobie żartów z samobójców, to jest w internecie serwis, do którego może się udać ze swoją twórczością. Nazywa się Youtube.

Szczerze wierzę, że w natłoku wszelkich form wideo jakość będzie w końcu coraz większym atutem. Owszem, pewnie to brzmi naiwnie patrząc, co jest najpopularniejsze na Youtube. Twitch jest jednak inny, tam trzymanie poziomu i kultury wydaje się być bardziej opłacalne niż krzykliwe wulgarne i szukające tanich emocji treści.