ma.gnolia.com było to serwis działający podobnie do delicious (bookmarking) czyli mogliśmy w nim gromadzić i zarządzać naszymi ulubionymi linkami. Nie wiem jak wyglądała popularność tego serwisu ale z pewnością była to jedna z stron, która kojarzona była z trendem web 2.0 (serwis istniał chyba od 4 lat).
To co przytrafiło się magnoli to chyba największy koszmar każdego administratora. Na początku padła baza danych a potem okazało się, że backup-u nie ma (to znaczy system backupowy był ale działał niepoprawnie). Autor serwisu wraz z firmą specjalizującą się w odzyskiwaniu danych starał się wydobyć z uszkodzonej bazy dane użytkowników – niestety 17 lutego ogłosił iż dane ostatecznie przepadły.
Jaka infrastruktura stała za Ma.gnolia.com? Z tego co zrozumiałem był to pół amatorski hosting zbudowany w oparciu o dwa serwery Mac OS X oraz cztery komputerach Mac mini. Niestety jak przyznaje twórca nigdy nie przetestował on czy jego rozwiązanie do backupu danych działa i jest w stanie w razie problemów odzyskać z niego informacje.
Polecam obejrzeć wywiad z twórcą ma.gnolia.com – opowiada on o tym co się stało i o całej sytuacji związanej z utratą danych. Uważam, że warto posłuchać dobrych rad i sprawdzić czy nasz serwis internetowy na pewno ma sprawnie działający backup (warto przeprowadzić test odtworzenia z backupu) – nawet jeśli zapewnia nas o tym nasza firma hostingowa.
Citizen Garden Episode 11: Whither Ma.gnolia? from Larry Halff on Vimeo.
Moim zdaniem twórca ma.gnolia.com mimo tego iż zawiódł swoich użytkowników to jednak z całej sytuacji wyszedł z twarzą. Przede wszystkim na bieżąco informował o sytuacji z serwisem i postępach w pracy. Przygotował specjalny zestaw narzędzi które pomagały częściowo odzyskać dane z serwisu (z web cacha, RSS-ów, FriendFeeda i innych miejsc). Na koniec kiedy wiadomo już było, że się nie uda uratować danych również nie zwlekał z przekazaniem tej informacji i nie zaprzeczał, że wszystko co się stało było jego winą (szczególnie rozwiązanie IT jaki utrzymywał dla swojego serwisu).






Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

Czasem tak bywa. W serwisie który kiedyś współtworzyłem padła baza danych forum dyskusyjnego (z winy firmy hostingowej). Forum było bardzo aktywne przed awarią lecz po przywróceniu tylko części bazy nigdy nie odzyskało swojej pierwotnej formy.
@Paweł “FrostBite” Iwaniuk
Ja miałem inny przypadek również z forum, hostowane było w Niemczech, pewnego dnia do firmy weszła niemiecka policja i zabezpieczyła wszystkie serwery i dyski. Przerwa trwała kilka dni – nie pamięta dokładnie teraz o co chodziło (albo donos, albo jakieś inne nielegalne działania jakie ktoś z użytkowników hostingu uprawiał). Całe szczęście sprawa szybko się wyjaśniła inaczej było by pewnie po forum (chociaż miałem swój lokalny backup to jednak polegałem głównie na backupie firmy hostingowej)
Fatalnie – nie miałem tam konta (na szczęście…), ale nazwa zawsze mi się podobała. Z tego, co zrozumiałem, to Larry myśli jednak o kontynuacji działalności serwisu. Mądry Larry po szkodzie?
Niestety tak jak, jak się zaczyna w garażu i myśli, że przez cały okres będzie się żyło i prowadzilo firmę w sposób “garażowy”. Wystarczy przeczytać dowolne best practices na temat zarządzania serwerami, jednym z ważniejszych etapów jest sprawdzenie, czy da się odzyskać dane z kopii zapasowej.
Na pocieszenie dodam, że działa w Polsce bank, który kiedyś przez tydzień próbował odzyskać z uszkodzonych kopii księgę główną banku. No ale im się udało, inaczej musieliby się zwijać ;)
Interesująca jest uwaga o tym, że magnolia robiła wrażenie czegoś znacznie większego niż była – a była jednoosobową firemką.
Nazwa była znana, gdy upadek się też stanie znany, ludzie zaczną się zastanawiać na ile ich łebdwazerowe dane są bezpieczne, a hostujące je firmy poważne…
@Marcin Kasperski:
I czego się również dowiedzieliśmy, to fakt iż to wszystko “działało” na sprzęcie w amatorskiej(domowej?) serwerowni. 500GB danych. To nie było profesjonalne.
Aż zacząłem zastanawiać się nad swoimi backup’ami :)
A sama magnolia – no cóż, jej twórca pokazał prawdziwą klasę w tej sytuacji – wielu mogłoby się od niego wiele nauczyć.
Słówko na temat wywiadu – powiem wprost: tego się nie da oglądać :/ Może i jest wartościowy, ale ja nie przebrnąłem ponad piątą minutę.
@Matsky:
Spróbuj coś takiego uruchomić na naszych łączach :)
@SiliconMind:
Racja – facet ma bardzo dziwny styl mówienia który mnie też męczył, nie potrafił jakoś składnie opowiedzieć całej historii. No ale nie każdy twórca serwisów internetowych musi być gwiazdą przed kamerami.
Ja robię backup bloga ręcznie na dwóch dyskach twardych… i nie mam bladego pojęcia jak wygląda backup danych serwera wykupionego na nazwa.pl :/
Przypomina mi się taki chorobliwie nieśmiały geniusz z liceum :)
Co do ma.gnolia to moim zdaniem lepszy serwis niż delicious był. Autor magnoli był fair do tego stopnia , że polecał swoim użytkownikom inny serwis (Diigo, który polecam) i od razu obiecywał oddanie kasy.
Co ciekawe dzięki temu chłopu Ma.gnolia stanie się chyba bardziej sławna po swojej śmierci niż była w trakcie życia.
Hazan – popularność możesz sprawdzić na Alexie
http://www.alexa.com/
No proszę serwis Web 2.0, firma 2.0, jasnym jest że backup też 2.0. Hosting całości oparty na kompuerach Mac. Brawa dla tego Pana. To prawdziwy inwentor i artysta jest. Pewno ma duże grono naśladowców (szkoda tylko w Polsce produkty Apple nie są tak popularne)
@skok22
To bardzo ważny komentarz, podobnie jak inne twoje.
@SiliconMind:
A jaki w tym problem? Ceny hostingu są śmiesznie niskie (no, zależy od POV :-). Więc można mieć świetny hosting za grosze. Zlokalizowany w PL! Gdzie 1GB kosztuje 1pln. Tylko trzeba działać profesjonalnie i świadomie ;-)
No dobra Grzegorz. To miałem zapewne napisać że przy bazie 500GB, która jest jedyną cenna rzeczą takiego serwisu każdy administrator po 3 klasach szkoły powszechnej backup robić powinien na taśmach a samą bazę trzymać na macierzy min. RAID6. T przecież jasne jest. Ten koleś to jest straceniec. Stojąc przy nim na pustyni można być niemal pewnym że cegła spadnie nam na głowę z jasnego nieba.
@skok22
Maki nie sa popularne bo tutaj nikt nie lubi przeplacac, nie kazdy sie nabiera na strategie blekitnego oceanu :-)
Bez przesady, RAID 5 wystarczy. Jak trzeba naprawdę wysokiej dostępności to się stawia serwer zapasowy w innej lokalizacji. No ale do tego trzeba nie tylko rozmiarem firmy, ale i umysłem wyjść z etapu garażowego.
pomyślcie co by było, gdyby NK miało podobny problem w poczatkach swojej działalności. w czasach pełnej garażowości, przed wejściem inwestora. kiedy był jeden tylko system, bez podziału na wersję produkcyjną i testową..
łażą po GL różni “biznesmeni” i szukają studentów, którzy im napisza fotka.pl za 800zł. oczywiście w garażu, system też bedzie chodził i będzie rozwijany w garażu bez żadnych procesów związanych z jego rozwojem i utrzymaniem. ile takich “tykających” startup’ów działa teraz w sieci? ile w Polsce? a może pod pieknymi designami tak wielu polskich serwisów też kryje sie tektura i tasma klejąca?
Współczuję chłopakom. Mam jednak nadzieję, że ten przypadek nauczy garażowych adminów serwisów, że na serwerze nie można oszczędzać.
Nie chodzi tutaj tylko o wielkie portale, ale też firmowe serwisy www. Przecież nie jeden sklep jest postawiony na serwerze po kilkadziesiąt złotych kupionym na allegro. Serwery chodzą gdzieś za oceanem i taki admin nawet nie zastanowi się nawet czy firma hostingowa oferuje backup.