WD MyCLoud Home logo
15

Test WD My Cloud Home. Alternatywa dla Dropbox i Google Drive na biurku

WD My Cloud Home to odpowiedź na to, że każdego dnia generujemy gigabajty danych. My, nasze smartfony, tablety i komputery - nigdy dotąd nie mieliśmy tak ogromnych możliwości, jeśli chodzi o cyfryzację otaczającego nas świata. Jedni trzymają to wszystko w swoich urządzeniach, inni przenoszą na dyski przenośne i pamięci flash, a jeszcze inni przesyłają do chmury. WD proponuje nam rozwiązanie, które ma być szybsze i przede wszystkim bezpieczniejsze od wszelkich usług przechowywania plików w chmurze.

Przygoda WD w segmencie dysków sieciowych trwa już od kilku lat. Firma ma w swojej ofercie urządzenia My Cloud dedykowane zarówno użytkownikom domowym jak i firmom. My Cloud Home to teoretycznie ta sama kategoria sprzętu. W praktyce jednak adresowana jest do zupełnie innego grona odbiorców – kompletnych laików, którzy nie potrzebują NAS-a ani niczego o tak ogromnych możliwościach. Jest to zatem dysk sieciowy oferujący podstawowe funkcje, co wiąże się z bardzo niskim progiem wejścia i niezwykle intuicyjną obsługą. Zainteresowani? Czytajcie dalej!

WD MyCLoud Home w pudełku

My Cloud Home – obudowa

WD My Cloud Home jest dostępny w wersjach z jednym i dwoma dyskami twardymi. Do mnie przyjechał model z pojedynczym nośnikiem o pojemności 8 TB. Jest to oczywiście model WD Red, a więc jeden z najlepszych serwerowych twardzieli na świecie.

Konstrukcja prezentuje się bardzo elegancko. Składa się ona jakby z dwóch bloków: dolny ma szary kolor i charakerystyczną teksturę, górny jest natomiast gładki, błyszczący i utrzymany w nieskazitelnej bieli. Pomiędzy nimi umieszczono przeźroczystą listwę, pod którą ukryto diody LED informujące o pracy dysku.

WD My Cloud Home przód - obudowa

Otwory wentylacyjne umieszczono na dole i na górze. Co ważne, dysk jest chłodzony pasywnie, a więc jego pracy nie towarzyszy, irytujący często szum wiatraka.

Z tyłu mamy podstawowe złącza: USB 3.0, gigabitowy Ethernet, DC-IN. Nad nimi w oczy rzuca się też maleńki otwór pozwalający na zresetowanie sprzętu (za pomocą igły lub szpilki). Przycisk power? A po co? Sprzęt jest przeznaczony do nieustannej pracy, a więc producent nie przewidział fizycznego guziczka do włączania i wyłączania.

WD My Cloud Home złącza

Podsumowując, jest to bardzo ładne urządzenie, które stylistyką dopasowuje się do innych nowych urządzeń w portfolio WD – m.in. dysków przenośnych. Trzeba przyznać, że efekt jest naprawdę przyjemny dla oka i My Cloud Home może być jednym z ładniejszych gadżetów technologicznych w naszym domu.

Możliwości dysku sieciowego WD

Co potrafi WD My Cloud Home? Jak już wspomniałem, nie jest to w żadnym wypadku NAS, bo nie oferuje nam nawet namiastki możliwości typowego NAS-a. To raczej prosty dysk sieciowy czy też, jak woli producent, chmura domowa. Do konfiguracji sprzętu nie potrzebujemy na dobrą sprawę nawet komputera, bo wszystko zrobimy z poziomu aplikacji mobilnej na iOS lub Androida. I tak właściwie to ona jest tutaj najważniejsza.

WD My Cloud Home logowanie

My CLoud Home app

Klient na smartfony i tablety pozwala nam na automatyczną synchronizację danych – w szczególności wykonywanych zdjęć. Dzięki temu mamy gwarancję, że nawet w przypadku utraty lub uszkodzenia telefonu, zawsze będziemy mieli dostęp do naszych plików.

My CLoud Home ustawienia

Mamy też aplikację na desktopy, która pozwala nam stworzyć na dysku folder, którego zawartość będzie na bieżąco synchronizowana z My Cloud Home. Działa to dokładnie tak samo, jak aplikacje klienckie popularnych usług chmurowych. Dodatkowo klient na desktopy służy do sprawdzania statusu urządzenia, aktualizacji oprogramowania, szybkich kopii zapasowych (również z zewnętrznych nośników podłączanych do portu USB testowanego urządzenia) etc. Jego możliwości są podstawowe – całą resztę znajdziemy w panelu webowym uruchamianym z poziomu przeglądarki www.

My CLoud Home app podłączone urządzenia windows My CLoud Home app aplikacje w Windows 10

Dlaczego mielibyśmy używać do tego celu takiego urządzenia, a nie Dropboksa czy Google Drive? Przede wszystkim ze względu na prywatność i bezpieczeństwo. Druga kwestia to ceny – w przypadku My Cloud Home płacimy tylko za sprzęt i na zawsze cieszymy się dostępną przestrzenią. W chmurach oferowanych przez różne firmy dane nie są tak naprawdę nasze i mogą zniknąć z dnia na dzień. Nie mamy też pewności, kto tak naprawdę ma do nich dostęp.

A jeśli nawet uparcie chcemy używać usług przechowywania plików w chmurze My Cloud może pełnić rolę dodatkowego zabezpieczenia i synchronizować w jednym miejscu wszystkie pliki z Dropboksa, Google Drive’a i OneDrive’a. Taka forma kopii zapasowej z pewnością jest praktycznym rozwiązaniem. Na szczęście możliwości My Cloud Home do tego się nie ograniczają.

My CLoud Home - chmura

Z poziomu interfejsu webowego możemy aktywować kilka wbudowanych w urządzenie aplikacji. Są to wspomniane już synchronizacja z chmurami, IFTTT oraz Plex.

IFTTT to popularna platforma do automatyzacji różnego rodzaju czynności. Nazwa pochodzi od “If this then that”, co oznacza po prostu warunek – jeśli coś się wydarzy, wykonaj następujące czynności. Na co nam to pozwala? Możemy sprawić, że na My Cloud Home będą pobierane wszystkie zdjęcia z naszego Facebooka, Twittera i Instagrama. Albo IFTTT może wysyłać na urządzenie wszystkie nasze załączniki z Gmaila. Możliwości jest naprawdę dużo, a nowych funkcji ciągle przybywa. To fajny sposób na rozszerzenie możliwości tego urządzenia.

WD My Cloud Home interfejs

Plex to natomiast multimedialna platforma, dzięki której przekształcimy My Cloud w multimedialny kombajn. Przechowując na nim kopie zapasowe swoich filmów i seriali z fizycznych nośników, możemy strumieniować je za pośrednictwem standardu DLNA na dowolne urządzenie odtwarzające, jak Smart TV czy konsola. Aplikacje Plex są dostępne praktycznie wszędzie. Pozwalają one przeglądać naszą bibliotekę plików multimedialnych (oraz zdjęć) niczym w rozbudowanym serwisie VOD. A to zaledwie wierzchołek możliwości tej platformy!

Ograniczone możliwości konfiguracji są okupione brakiem dostępu do wielu funkcji. Przykłady? Nie możemy uśpić dysku. Nie możemy wyłączyć lub zredukować jasności białej diody LED. Nie mamy też możliwości ustawienia współdzielenia plików między użytkownikami. Każda osoba musi mieć własną kopię na swoich koncie, co jest trochę bezsensowne. Dużym minusem jest też brak kosza, a więc po usunięciu plików przez pomyłkę, tracimy je właściwie bezpowrotnie. Mógłbym tak wymieniać długo. Naprawdę, mamy do czynienia z bardzo podstawowym sprzętem.

Wydajność WD My Cloud Home

WD My Cloud Home nie jest niestety szybkim urządzeniem. Transfer plików zajmuje tutaj zdecydowanie za dużo czasu, co stanowi dużą wadę. Wąskim gardłem prawdopodobnie są zastosowane tutaj podzespoły. My Cloud Home jest bowiem napędzany przez chip ARM marki Realtek z czterema rdzeniami Cortex-A53 o taktowaniu 1,4 GHz i 1 GB pamięci RAM DDR3L. Jak się okazuje, to za mało, żeby wykręcić solidne transfery. Dowód poniżej

WD My Cloud wydajność

Dla porównania mój kilkuletni QNAP TS-251 z dwoma dyskami WD Red 4 TB (RAID1) notuje 2-3-krotnie lepsze prędkości przy identycznym sposobie podłączenia (tj. kabel Ethernet do routera Fritz!Box 7490 i transmisja pod Windows 10 po sieci 5 GHz). Problem z niskimi transferami frustruje też niektórych użytkowników. Prześledziłem fora dyskusyjne WD i znalazłem tam kilkanaście wątków dotyczących tej kwestii. Kto wie, może producentowi uda się za pomocą aktualizacji software’owej rozwiązać to przynajmniej w jakimś stopniu. Poniżej dorzucam jeszcze wyniki z CrystalDisk Marka, które bardzo dobitnie pokazują problem z małymi plikami.

My CLoud Home - prędkość odczytywania i zapisu danych

 

Kultura pracy WD My Cloud Home

WD My Cloud chłodzenie

Dużym plusem WD My Cloud Home jest wysoka kultura pracy wynikająca przede wszystkim z pasywnego chłodzenia. Urządzenie jest bardzo ciche i właściwie jedyny hałas generuje pracujący dysk. I tu pojawia się mały zgrzyt, bo ten jest akurat stosunkowo głośny i potrafi pracować również, gdy nic nie robimy akurat na My Cloud. Na szczęście nie zdarza się to często i przez większość czasu możemy cieszyć się błogą ciszą.

Nie idzie to w parze z podwyższonymi temperaturami. Zastosowany chip ARM generuje bardzo mało ciepła, a to sprawia, że nawet przy streamingu multimediów sprzęt pozostaje co najwyżej ciepły. Duży plus.

Podsumowanie

Jeżeli szukacie prostego urządzenia do przechowywania dużych ilości danych, WD My Cloud Home może być dobrym wyborem. Nie zapewni Wam on możliwości typowych dla NAS-ów. Mamy tutaj zaledwie kilka usług, jak synchronizacja z chmurami, IFTTT czy Plex. Dla niezbyt wymagającego, domowego użytkownika powinno to wystarczyć. Szczególnie, że całość jest banalnie prosta w obsłudze. W większości przypadków możemy ograniczyć się jedynie do aplikacji na smartfona. Obsługa domowego dysku sieciowego chyba nigdy nie była łatwiejsza.

My Cloud Home całość zestawu

Niestety idzie to w parze z pewnymi kompromisami. Przede wszystkim nie jest to szybki sprzęt i transfer dużych ilości danych może mu zająć trochę czasu. Podobnie sprawa się ma z multimediami – filmy 720p są strumieniowane przez Plex płynnie, ale z niektórymi 1080p My Cloud Home miewał już problemy. Warto mieć to na uwadze.

Opisywany model z dyskiem 8 TB jest dostępny w sklepach w cenie 1339 złotych. To dość wygórowana kwota, za którą kupimy używanego NAS-a ze średniej półki (jednak bez dysków). Sami musicie ocenić, jak duże są Wasze potrzeby – być może My Cloud Home je w zupełności zaspokoi i sięganie po bardziej zaawansowane rozwiązania będzie zupełnie bezcelowe.

Ocena: 6/10

  • Daniel

    Co chmura to chmura – Synology lub Qnap – w zależności od preferencji.

  • Wojciech Pluta

    Zamiast kupić tą paść za 1340zł (bo ze względu na tragiczne transfery ten sprzęt nie nada się do niczego, szczególnie do zapełnienia go 8 TB danych) lepiej kupić dajmy na to Synology DS216J + WD RED 4TB i za jakiś czas uzupełnić go o drugi dysk. Mamy solidny, dość szybki i sprawdzony sprzęt.

    • Jak już koniecznie chcemy trzymać dane na pojedynczym dysku, to warto dopłacić jeszcze z 15-20% i kupić dysk klasy Enterprise: WD Gold albo Seagate z serii ES.3.

    • Wojciech Pluta

      Pytanie tylko jak z prawdopodobieństwem padu takiego WD Gold do WD Red vs prawdopodobieństwo, że Ci ukradną NAS z mieszkania, sąsiad Ci sprzęt zaleje albo piorun spali elektronikę w domu. Przyznam szczerze, że nie widziałem jeszcze u nikogo w domu WD Gold :)

    • Ja sobie kupiłem bardzo niedawno WD Gold 12TB do domu, właśnie tam gdzie mam miejsce na 1 dysk – świetny sprzęt.

      Natomiast oczywiście ryzyko padu dysku to tylko jedno z wielu ryzyk – dlatego należy mieć backupy (akurat ja mam własną firmę, która się tym zajmuje, więc pewnie nie będzie zbyt reprezentatywne jak napiszę, jak się profesjonalnie zabezpieczyć – w każdym razie nie należy polegać na żadnym pojedynczym urządzeniu).

    • Karawana

      Nie trzeba mieć firmy zajmującej się tą dziedziną. Wiedza na temat zabezpieczania danych, jest powszechna od wielu lat. Jeśli dla kogoś dane są krytyczne, to dwa nośniki (z czego jeden z nich zawsze off-line) w domu + trzecie medium (tasiemki / dyski optyczne), wynoszone poza miejsce pracy / zamieszkania, załatwiają sprawę na 99,99%. Zawsze jest ta możliwość (zbieg okoliczności), że obydwie miejscówki spłoną lub zostaną okradzione jednocześnie. Tak więc dla kompletnych paranoików – j.w. + chmura + jeszcze jedna miejscówka (np. skrytka bankowa) w innej miejscowości, ustrzeże nasze dane np. przed uderzeniem meteorytu, który rozwaliłby całe miasto. ;)

    • krzysiekj

      albo trochę więcej zabawy i HP MicroServer lub analogiczny + FreeNAS

    • Wojciech Pluta

      z tym, że to już wymaga pewnej wiedzy i umiejętności, a tego nie każdemu wystarczy (lub nie każdego bawi takie coś i wolałby odpalić i zapomnieć, że ma)

    • krzysiekj

      tak, dokładnie – „trochę więcej zabawy” może się okazać „sporo roboty”, natomiast możliwości są nieporównywalnie większe (sam fakt wsparcia docker-a na poziomie FreeNASa)

  • Autor raczy zapominać (albo celowo pomijać), że dane z tej zabawki mogą zniknąć o wiele łatwiej, niż z chmury publicznej. Wystarczy pożar, zalanie, włamanie z kradzieżą, upadek z odpowiedniej wysokości (np. po strąceniu przez dziecko lub zwierzę) itd. W ogóle sam pomysł porównywania czegoś takiego z chmurą publiczną wydaje się trochę karkołomny…

    ps. Sam wygląd tej nowej linii urządzeń WD mnie trochę razi. Wygląda to jak przerośnięta paczka tanich fajek. O wiele bardziej podobały mi się obudowy poprzedniej generacji – no ale jasne, to już wyłącznie kwestia gustu.

    • Masz rację, jakiekolwiek fizyczne uszkodzenie wiąże się z ryzykiem utraty danych. Nie pisze o tym, bo to chyba oczywista oczywistość ;)

    • No jeśli na siłę przyrównujesz funkcjonalnie tą zabawkę do chmury, to dla mniej zorientowanych osób nie musi to być oczywiste – może i gdzieś słyszeli o ryzykach, ale mogą zapomnieć wziąć to pod uwagę.

      I wiem co piszę – zajmuję się też odzyskiwaniem danych po infekcjach ransomware i spora część klientów-mikroprzedsiębiorców, jak ich pytam o różne środki zapobiegawcze, to często kojarzą temat, ale nie stosowali, m.in. właśnie z powodu podjarania się jakąś recenzją i zwyczajnego zapomnienia o potencjalnych ryzykach.

      Dlatego uważam, że jak się komuś coś rekomenduje, to powinno się to robić odpowiedzialnie i jasno komunikować potencjalne ryzyka.

  • YoS2i

    Za taką cenę śmieszna wydajność. Domowo dla mniej wymagających to polecam Odroid HC1 Home Cloud One. Można na tym zrobić NAS i Cloud a transfer (NAS) 100MB/s. Cos bardziej wymagającego z pudełka to Qnap lub Synology.

  • Lard Vader

    1. nie kupujcie jako „chmury domowej”: kupcie Qnap/Synology jak Was stać albo dobry przenośny jak macie mniej kasy
    2. ten dysk NIE ZAWSZE musi mieć WD Red (mój* ma ale inne już nie zawsze)
    3. ten dysk MUSI pracować 24/7 a więc MUSISZ podpiąć go pod UPS;
    4. usypianie nie działa: dysk budzi się co kilka – kilkanaście sek – drogie dzieci, co się stanie z dyskiem, który startuje kilkadziesiąt (set?) razy dziennie? :)
    5. pomoc techniczna WD to poziom supermarketowej gazetki
    6. ZAWSZE jak ktoś napisze o problemach opisanych w #4 pojawia się „zadowolony użytkownik”, który pisze, że „jemu usypianie działa” (ale nie to przecież jest problemem)

    *Mówię to jako użytkownik MyCloud v 1, następcy MyBooka, poprzednik MyCloud v 2 na którego bazie zrobiono to coś. :)

  • uslugifoto.com

    Czy jest jakieś darmowe rozwiązanie najlepiej linuxowe (oprogramowanie, usługa) działające na zasadzie Team Viewer*, które będzie przerzucać cały ruch za NAT. Sęk w tym że:
    A. Nie mam dostępu do routera
    B. Zdarza się że Internet dostarczam z innego źródła.
    Reasumując, stoi sobie serwer, który bez względu na konfig routera i źródło Internetu zawsze jest widoczny dla świata.

    *Team Viewer w sensie że raz skonfigurowany dostęp działa bez względu na warunki sieci oraz ustawienia routera (firewalla pomijam).