17

Test Ravcore Dynamite 7.1 – te słuchawki dosłownie poczujesz na swojej głowie

Na osiągnięcie maksymalnych odczuć podczas rozgrywki i jednoczesne odłączenie się od tego, co nas otacza, jest tylko jedno rozwiązanie - dobre słuchawki. Te od firmy Ravcore pozwolą nam właśnie na to, ale o ich obecności na głowie szybko przypomnimy sobie my i inne osoby dookoła. I to ich zaleta!

Z dobrymi słuchawkami jest tak, że nie zdajemy sobie sprawy z potrzeby ich posiadania, dopóki nie sprawdzimy, jak wiele zmieniają. Byłem kompletnie nie przekonany do tego typu sprzętu – wydawał mi się zbędny, nie robiący większej różnicy. Jak bardzo się myliłem! Tym bardziej ze sporą chęcią spędziłem kilka dłuższych wieczorów z Ravcore Dynamite na głowie.

Komfort użytkowania

Słuchawki te są największymi pośród tych, z których korzystałem na co dzień. Obawiałem się więc dwie rzeczy. Po pierwsze, ich wagi i nie odpowiedniego wyważenia, co przełoży się na dyskomfort po kilkudziesięciu, a może nawet po kilkunastu minutach gry. Po drugie, że będą niewygodne, ze względu na rozmiar, który może stanowić najważniejszą zaletę, ale i najpoważniejszą wadę akcesorium. Jak się okazało, moje obawy były kompletnie bezpodstawne.

Ravcore Dynamite straszą nas swym wyglądem tylko przez chwilę. Nauszniki wydają się wręcz gigantyczne, ale wykończone są niezwykle miłym w dotyku i miękkim materiałem. To, oprócz dużego komfortu, zapobiega poceniu się, ponieważ przez cały czas zapewniony jest przepływ powietrza. Czy wystarczająco skutecznie? Dopiero po rozpoczęciu 3 godziny rozgrywki stało się to minimalnym problemem.

Za stabilność słuchawek odpowiada dwuelementowy pałąk, na który składają się przylegający do głowy pasek wypełniony gąbką i siateczkowym materiałem na wierzchu oraz metalowy łuk, dzięki którym regulujemy rozpiętość nauszników. W żądanej pozycji zabezpieczymy je za pomocą wkrętaka, co daje pewność, że przy nawet najbardziej nerwowej partii słuchawki nagle się nie poluzują i spadną nam z głowy.

Mikrofon i złącze USB

W lewej muszli znajdziemy mikrofon na zsuwanym, niezwykle giętkim ramieniu. To spore udogodnienie, ponieważ z łatwością ustawimy jego pozycję, choć odnoszę wrażenie, że samo ramię jest zbyt krótkie – dodatkowe 3 cm załatwiłyby sprawę.

Mierzący 2,2 m oplatany przewód zakończony jest wtyczką USB. Mówimy więc o w pełni cyfrowym dźwięku, którego cechami zarządzamy w dedykowanej desktopowej aplikacji. PEfektem takiej decyzji Ravcore jest jednak brak kompatybilności z wieloma kartami dźwiękowymi oraz urządzeniami mobilnymi.

Brzmienie

Producent chwali się, że słuchawki oferują dźwięk przestrzenny 7.1 i tak w istocie jest. Mówimy tu o impedancji 32 OHM, paśmie przenoszenia: 16 HZ – 20 KHZ, i współczynnik sygnału/szumu (SNR) wynoszącym >800B. We wspomnianym programie możemy dokładnie rozmieścić kierunek z jakiego dobiegać do nas będzie każdy z kanałów. Bez problemu je także wyciszymy. Dźwięk wydobywający się ze słuchawek określiłbym jako ciepły (co to znaczy?). Przeważają tony niskie i średnie, ale na całe szczęście te wysokie są również dobrze i wyraźnie słyszalne. Ravcore Dynamite doskonale więc wpisują się w moje preferencje, lecz zdaję sobie sprawę, że nie każdemu będzie to odpowiadało. Wtedy należy sięgnąć po equalizer, który pozwoli na ustawienie każdego szczegółu według własnych upodobań.

Podświetlenie, pilot, wibracje

Ravcore Dynamite posiada jeszcze 3 bardzo istotne cechy. Mocne, czerwone podświetlenie LED może zniechęcić niektórych graczy, dlatego mam dobrą wiadomość – jest ono opcjonalne i będziemy nim wygodnie sterować z poziomu pilota umieszczonego na kablu w oplocie. Pilot został odpowiednio umiejscowiony i oprócz przycisku odpowiedzialnego za podświetlenie, na jego powierzchni są też te pozwalające na zmianę poziomu głośności, wyciszenie mikrofonu oraz samych słuchawek, a także zarządzanie poziomem wibracji.

To właśnie wibracje sprawiają, że trudno zapomnieć o słuchawkach znajdujących się na głowie. Możemy z tej opcji oczywiście zrezygnować, ale naprawdę szkoda jej nie wykorzystać. Wibracje doskonale zgrywają się z niskimi dźwiękami (bas, eksplozje), choć trzeba się do nich przyzwyczaić. Dysponujemy dwoma poziomami siły wibracji, z których najwyższy jest naprawdę, naprawdę odczuwalny, wręcz dla niektórych irytujący, szczególnie po dłuższym okresie.

W cenie około 250 złotych Ravcore Dynamite zapewniają nie tylko dobre brzmienie, ale także komfort użytkowania i kilka dodatków. Pilot jest niezwykle praktyczny, a podświetlenie oraz wibracje są opcjonalnymi bajerami, z których nie omieszkałem skorzystać. Muszę jednak dodać, że w przypadku w pełni plastikowego pilota i plastikowych elementów na nausznikach lepiej być ostrożnym. Czerwone wykończenia wraz z czarnym kolorem i szczotkowanym aluminium tworzą fajną, dobrze wyglądającą kompozycję. Wspomniana kwota pozwoli nam przebierać pomiędzy wieloma modelami słuchawek do grania, ale Ravcore Dynamite mogę szczerze polecić.

  • kofeina

    Mierzący 2,2 m oplatany przewód zakończony jest wtyczką USB. Mówimy więc o w pełni cyfrowym dźwięku, którego cechami zarządzamy w dedykowanej desktopowej aplikacji. PEfektem takiej decyzji Ravcore jest jednak brak kompatybilności z wieloma kartami dźwiękowymi oraz urządzeniami mobilnymi.

    Czy to nie jest przypadkiem jednak tak, że słuchawki USB mają wbudowaną „kartę dźwiękową”, więc ostatnie jest trochę bzdurą?

    • Meretycz

      Niektóre karty z tym współpracują dzięki czemu zera i jedynki są dużo lepszej jakości poprzez podwójną modulację. Z jednej karty wychodzą czasem krzywe i poszarpane.

    • kofeina

      Rozumiem, bo poszarpane jedynki słuchawki mogą pomylić z siódemką, a z zerem jeszcze gorzej, bo może się trafić ósemka, szóstak albo nawet dziewiątka. Dzięki za wyjaśnienie!
      Złote końcówki mi w tym przypadku nie pomogą?

    • Pomogą bo 1 mimo iż pokrzywiona będzie lepiej widoczna jak będzie słota niż srebrna – jak zgubisz na dywania szpilkę srebrną (stalową?) i złotą to którą prędzej znajdziesz? W cyferkach (pokrzywionych czy prostych) jest to analogiczna (analogowe / cyfrowe).

    • kofeina

      A no tak – sytuacja cyfryczna! Dzięki!
      Mam nadzieję, że nie wyszedłem na laika.

    • Nie wiem, ja się nie znaju ^^ Słucham sobie na co dzień przez douszne Sony MDR-EX110 i mi one wystarczają do słuchania ze spotify i pogrania czasem (nie jestem na tyle pro, żeby wysłuchiwać kroków przeciwnika ^^). Wcześniej miałem nauszna, ale pałąk pękł mi na głowie :o

    • kofeina

      O ile jestem wielkim fanem dokanałowych słuchawek, to tak obecnie druga parę nausznych używam. Zakup pierwszych był pomyłką ;)

    • Nauszne mają tą zaletę, że dłużej można słuchać i nie ma potrzeby ciągłego ich czyszczenia (jakbym nie dbał o czystość i jak zdrowy bym nie był trzeba czyścić za każdym razem żeby potem skorupy nie było).

    • Meretycz

      Nie. Ale gumki z łoju nosorożca blokujące zakłócenia powstałe na skutek ruchu płyt tektonicznych dadzą lekką poprawę.

    • kofeina

      Kojarzysz, czy na Ali mają?

      W przyszłym tygodniu mam spotkanie wspólnoty mieszkaniowej i będę próbował namawiać na wymianę instalacji elektrycznej w całym budynku, bo Genesis chyba nie brzmi tak jak powinno. Tylko nie wiem, czy to wystarczy, czy bardziej organizować specjalne przyłącze prosto z elektrowni…
      A jeśli to drugie, to orientujesz się, czy lepiej pod OZE, czy pod węgiel? Czy to zależy?

    • Meretycz

      PRZE odpada, przy prądzie z wiatru bardzo szumi. A na Ali? Oszalałeś? Tam mają takie za 5$. Jak to ma Ci działać niby?! Musisz na to wydać przynajmniej 300 $ a najlepiej to 600-800$

  • YY

    Tylko dlaczego ja wciąż widzę po wyglądzie, że to słuchawki gamingowe…?

    • kofeina

      Bo to są gamingowe?

    • YY

      ale nie każdy gracz ma 13 lat…

    • kofeina

      Widocznie producenci wszelkiego gamingowego sprzętu tak nie uważa ;)

    • Konrad Kozłowski

      Bo takie są ;)

  • Magnum44pl

    „>800B”

    Serio producent tak podaje? Chyba tylko po to, żeby ukryć, że to tylko >80 dB, a to wynik co najwyżej przeciętny.