75

Każdy producent marzy o takiej reklamie: kierowca dziękuje Tesli, bo ta uratowała mu życie

Firmy wydają czasem olbrzymie pieniądze na promocję, do produkcji reklam zatrudniają bardzo znanych artystów czy gwiazdy kina, najlepsze agencje, speców, którzy na reklamie zjedli zęby. I czasem bywa tak, że przynosi to niewielkie efekty. Bo ludzie są tym po prostu zmęczeni. Szybciej trafi do nich prawdziwa historia szarego człowieka, który zachwala dany produkt. Taki "bonus" otrzymała niedawno Tesla. Ale wcześniej musiała na to zasłużyć - firma stworzyła samochód, dzięki któremu kierowca wyszedł cało z groźnego wypadku.

Tesla tworzy samochody, które przez część odbiorców uznawane są już nie tyle za rozwinięte auta, co za… komputery na kółkach. Jedni to doceniają, inni niekoniecznie. Niedawno przysłuchiwałem się rozmowie dwóch panów, którzy byli zgodni: elektryk to „lipa”. I nie ma znaczenia, kto wyprodukował ten pojazd. Prawdziwy samochód z wyższej półki ma być głośny, z daleka rozpoznawalny i łatwy w tankowaniu. Jeśli nie ryczy, nie rzuca się w oczy, nie strzela płomieniami i nie pasuje do serii Szybcy i wściekli, to mamy do czynienia z odkurzaczem. Osób tak podchodzących do tematu pewnie jest więcej. Ale rzesze kierowców dałyby wiele chociaż za możliwość krótkiej przejażdżki elektrykiem od Elona Muska.

Ludzi zainteresowanych pojazdami tej firmy będzie pewnie przybywać, a przyczyni się do tego chociażby historia pewnego Amerykanina. Opisał ją w mediach społecznościowych, przesłał do Tesla Motors Club, zaadresował do Elona Muska i pracowników firmy. Temat podłapały media, bo sporo w tej historii emocji (pozytywnych), pomieszanych z niebezpieczeństwem. A wszystko zakończone happy endem i podziękowaniami. Podziękowaniami do kwadratu. Takie opowieści lubią nie tylko obywatele USA.

Wspomniany Amerykanin wypożyczył Model X na swój ślub. W wieczór poprzedzający imprezę opuszczał parking tym pojazdem i… miał pecha: policja prowadziła pościg za autem, którym uciekały dwie osoby. Tesla stanęła im na drodze, ale nie skręcali, nie hamowali – nastąpiło zderzenie, kierowca uciekający przed policją uderzył w lewy bok Modelu X przy prędkości ponad 100 km/h. W wielu przypadkach oznaczałoby to pewnie śmierć człowieka przebywającego w uderzonym aucie. A przynajmniej poważne uszkodzenia ciała. Tymczasem Amerykanin wyszedł z pojazdu o własnych siłach (wcześniej musiał uwolnić się z poduszek powietrznych). Gdy udzielono mu pomocy, okazało się, że ma kilka siniaków i zadrapania. Żadnego poważnego uszczerbku na zdrowiu.

I'll try to make this short. On 5/5 the night before my wedding to my amazing wife @nancy_deee . I was involved in a hit and run accident. I was leaving our family rehearsal dinner at a local mall in San Jose. I rented a #teslamodelx for as our wedding vehicle. Nancy and I had separate cars because we were parting ways from there. She was going to the hotel to be with her bridesmaids and I was going to wrap up loose ends with a couple of groomsmen @alexnguyen.45 and dalton. We heard and saw sirens from the mall security but really didn't think was up, it stopped and it was quiet. As I was pulling out of the parking stall and onto the mall loop street, I began to make my left turn to get on to the road. Just as I'm completing my turn a stolen silver car that was running away from police and helicopters going at least 65mph, plows directly into my driver side door and immediately send me 20-30 ft away from my original spot. All airbags deploy and I'm seeing nothing but smoke in the cabin. At this point, I try to open the door by hand, but it's stuck, and my right hand is swollen like a pillow. I try again by kicking my way out and am able to free myself. I get out and I see the drivers book it, and quickly followed by cops. Soon after an amazing mother and daughter who saw the whole thing happen came to help me and woke me up. Randomly friends who just happened to be in the lot saw me laying on the ground and assisted me up from my daze. Eventually they catch 1 of the 2 runners and I'm left with a busted wedding car sore hand, ankle, and ego. I thought to myself, why this night. The night before my very own wedding, and how am I alive right now. I get driven to the ER and was quickly seen by the nurses and checked out to be ultimately, unharmed. I just want to thank @elonmusk @teslamotors @tesla_modelx #tesla #teslamodelx #elonmusk for building an amazing life saving machine. The @sjpdofficial and @sanjosefirefighters said I am so lucky to be alive being hit at that speed. My God the one and only #jesus #john316 could make that happen. I am standing and married today because #jesuschrist allowed me to be in a #tesla. I am now on my quest to find a model x.

Post udostępniony przez John (@illestjtt)

Teraz kierowca opisuje zdarzenie i bardzo dziękuje firmie: bo stworzyła maszynę, która uratowała mu życie. Może trochę przesadza w tych peanach, ale z drugiej strony pewnie wie najlepiej, jak silne było uderzenie i jakie mogły być jego skutki. Tymczasem on następnego dnia bez większych problemów wziął zaplanowany wcześniej ślub. Prawda, że świetna reklama? Tesla mogłaby wydać grube miliony dolarów, by zachwalać swoje systemy bezpieczeństwa, zwracać uwagę na troskę o kierowców i pasażerów, informować o wynikach testów, ale to mogłoby trafić w próżnię. Słowa wdzięcznego kierowcy to coś znacznie lepszego.

Możliwe, że ktoś przypomni śmiertelny wypadek z udziałem Tesli, stwierdzi, że samochód nie jest w 100% bezpieczny. Ale wypada wówczas dodać, że tamten kierowca nie zastosował się do zaleceń producenta dotyczących Autopilota. Trzeba też mieć na uwadze, że nie ma samochodów gwarantujących 100-procentowe bezpieczeństwo. Ale pojazdy Elona Muska na tym polu radzą sobie bardzo dobrze (przewidują niektóre zdarzenia i na nie reagują), są wysoko oceniane przez specjalistów. Dzięki temu kierowca uderzonego Modelu X przeżył, a teraz dziękuje w Sieci i zapowiada, że kupi auto kalifornijskiego producenta. Gdyby nie zdjęcia z wypadku, podejrzewałbym, że ta historia brzmi zbyt pięknie i jest ustawiona…

  • PiK IAndyI

    Przypomnij mi prosze, co to sa „peany” ?

  • Daniel Markiewicz

    dla czytających electrec to takie historie widujemy średnio co 2 tyg prawda?

    • ej, on był dzień przed ślubem – to szczególna historia ;)

    • Daniel Markiewicz

      a gdzie historia w której autonomiczny Leaf zahamował przed jeżozwierzem?:)

    • tego nie znam, ale już brzmi dobrze ;)

    • Daniel Markiewicz

      a przepraszam, dwa błędy, to byl Chevy Bolt i zachamował przed szopem: https://electrek.co/2017/04/19/watch-gm-self-driving-chevy-bolt-ev-prototype-racoon-video/

    • indy

      Gdyby jeszcze szop wystosował takie podziękowania ;-)

    • Daniel Markiewicz

      no właśnie te kilka artykułów które wtedy obiegły mój świat nie było w stylu jaki to fajny autonomiczny samochód tylko że nie rozjechał szopa więc coś w tym jest

    • indy

      Ale finalnie to człowiek może wydać kasę na samochód, a nie szop, więc przekaz z tego wpisu jest mocniejszy. No chyba, że istnieją ludzie, którzy stwierdzą: „w moim następnym samochodzie nie zginie żaden szop” ;-)

    • Daniel Markiewicz

      no wiesz, dla jednego 2,38 do setki ma znaczenie a dla drugiego że samochód nie tylko wykryje przechodnia ale coś tak małego jak szop w środku nocy, i dostosuje prędkość do niespodziewanej sytuacji na drodze. poza tym skoro taki link spowodował lawine: http://www.rmf.fm/magazyn/news,8963,kierowca-wytrabiony-za-spowodowanie-korku-morda-kur-jeze-ida.html to szop też może

    • indy

      Fajna historia. Wciąż jednak twierdzę, że ludzi którzy zdecydują się zapłacić 2x tyle za samochód, który być może ocali im życie jest więcej niż tych, którzy zdecydują się na taki wydatek by chronić jeże ;-)

    • Tomasz Niechaj

      Ale wiesz, że robią to też inne auta, prawda? Wiele innych aut.

    • Chaos Deterministyczny

      Trzy błędy, bo „zachamował”.

    • Daniel Markiewicz

      2 posty wyżej poprawiłem, tu już moja nabyta dysleksja nie zauważyła, ale prawda

  • jj

    Trochę śmierdzi fejkiem, popatrzcie na srebrny samochód który ma tylko wgnieciony zderzak i pogiętą maskę przy prędkości 100 km/h ?

    • Tesla ratuje życie wszystkim ;)

    • jj

      Żeby było śmieszniej tu jest crash test tesli przy bocznym uderzeniu z prędkością 50 km/h :D https://www.youtube.com/watch?v=7uhhYKJWEBw

    • Ale to Model S. Historia dotyczy X

    • Daniel Markiewicz

      S i X to bardzo podobne auta, tylko nie wiem co crashtest ma udowadniać, że jest tak dobrze czy tak źle. :) o wypadku nie wiemy wiele, wiemy ile jechał samochód, nie wiemy jak uderzył, pod jakim kątem, czy hamował. Był to pościg policyjny więc raczej 50km/h to nie było

    • Tomasz Niechaj

      Elementarny brak znajomości tematu, niestety znowu w Twoim wykonaniu. Tesla Model S ma zupełnie inną konstrukcję drzwi względem modelu X, a więc i zachowanie tych dwóch aut podczas uderzenia bocznego będzie i w rzeczywistości jest kompletnie inne.

    • Krzysztof Tukiendorf

      „(…)Elementarny brak znajomości tematu, niestety znowu w Twoim wykonaniu. Tesla Model S ma zupełnie inną konstrukcję drzwi względem modelu X, a więc i zachowanie tych dwóch aut podczas uderzenia bocznego będzie i w rzeczywistości jest kompletnie inne.(…)” – patrząc na uszkodzenia drugiego auta mam mieszane uczucia co do prędkości. Widziałem już samochód po zderzeniu przy prędkości 100 km/h (rzeczoznawcza tak określił) który przed zderzeniem hamował na odcinku około 10 metrów… z komory silnika nic nie zostało. Wnętrze auta kompletnie zdemolowane. Do wyciągnięcia poszkodowanego kierowcy wymagana byłą specjalna jednostka straży pożarnej z odpowiednim sprzętem do rozkleszczania karoserii.

    • Matt

      ludzie tu nie było żadnego uderzenia bocznego, na drzwiach nie ma nawet rysy. Jak bardzo trzeba być ślepym, żeby stwierdzić coś takiego.

    • liko2k

      S i X to podobne auta?? 😂 S to limuzyna X zaś to czołg :P

    • Daniel Markiewicz

      ta sama podloga. ta sama dlugosc i szerokosc. x jest wyzszy. ma inne drzwi tylne i klamki. slupki takie same. w tych samych miejscach. dach inny tylko ze wzgledu na drzwi. obydwa samochody aluminium ze wzmocniona stalą mniej wiecej w ten sam sposob. waga podobna. x minimalnie ciezszy ze wzgledu na drzwi i wysokosc

    • indy

      Pewnie 100 km/h miał w czasie pościgu, a przed uderzeniem hamował.

  • KierowcaZenek

    Ojej wszystkie hipstery z radości aż wylały swoją kawusię ze Starbunia!

    PS. Gdyby jechał 100 km/h i walnął centralnie tak jak na zdjęciu toby obydwa auta wyglądały gorzej (nie byłoby CAŁEGO PRZODU a koła byłyby zmasakrowane a ten koleś NIE przeżyłby. Ten wpis to bujda na resorach. Fizyki nie oszuka nawet oczadziały hipsterski miłośnik Elona Muska.

    Wyjdzcie trochę ze swojej bańki bo to zaczyna być żałosne…

    • Krzysiek

      buu – hejter ;-)

    • Lun

      Napisane w sposób trochę trollowaty, ale stety-niestety zgodnie z prawdą. Uderzenie przy prędkości 100 km/h w jakąkolwiek barierę skończyło by się śmiercią tych, jadących z tą zawrotną prędkością. A tu dowiadujemy się że jednego złapali a drugi uciekł. Dodatkowo jeśli uderzony został w w przedział pasażerski kierowcy (a na zdjęciu nawet drzwi kierowcy wyglądają w miarę normalnie), zginąłby na miejscu (nawet w bańce z poduszek powietrznych) ponieważ strefa zgniotu kończyłaby się pewnie … w okolicach drzwi od strony pasażera :). Pamiętajmy że mówimy o masie ponad tony (pewnie około 1,3t) rozpędzonej do 100 km/h :).

      I to nie jest hejt na teslę, bo można mnie uznać za fanboja tego auta, natomiast cała sytuacja jest mocno przesadzona. Być może nie jest to marketing, ale w swoich relacjach ten człowiek trochę popłynął (być może sprawiła to cała otoczka związana ze ślubem i faktem że rzeczywiście mogło mu się coś podczas wypadku stać).

    • Krzysiek

      Mój komentarz to żart :-P Spójrz na emotkę na końcu ;-)

    • gw

      Przód to może odpaść gdy znajduje się w nim silnik.
      Tu lekkie auto przywaliło swoimi strefami zgniotu w ponad 2 tony masy. Idealnie w sztywną baterię. To plus poduszki boczne i pewnie szereg innych czynników złożyło się na mniejsze przeciążenia i uszczerbek na zdrowiu kierowcy Tesli.

      Ciekaw jestem czy X zarejestrował prędkość tego drugiego i czy poduszki wypuścił przed fizycznym kontaktem i czy w ogóle może tak zrobić? Jak ktoś wie to niech da znać.

    • indy

      Ja nie wiem, czy w ogóle jest taka potrzeba. Poduszki pompują się dość szybko (gdzieś dawno czytałem, że dopiero powyżej 140 km/h w mur nie zdążą). Dodatkowo mają wentyle amortyzujące uderzenie, więc odpalenie ich zbyt wcześnie zmniejszałoby skuteczność. Fakt, że przy bocznym uderzeniu mogłoby mieć to sens.

    • Tomasz Niechaj

      Sprzeczność w jednym twierdzeniu: „Tu lekkie auto przywaliło swoimi strefami zgniotu w ponad 2 tony masy. Idealnie w sztywną baterię. To plus poduszki boczne i pewnie szereg innych czynników złożyło się na mniejsze przeciążenia i uszczerbek na zdrowiu kierowcy Tesli.” Jeśli coś jest sztywne, to podczas zderzenia powoduje WIĘKSZE przeciążenia. Tak jest właśnie ze smartami, z których co prawda da się wyjść podczas grubego wypadku, ale przeciążenia są znacznie większe niż w autach normalnej wielkości, gdzie strefa zgniotu wydłuża czas nagłego hamowania.

    • gw

      Nie widzę tu sprzeczności. W przypadku uderzenia bocznego normalnego auta ciało przesuwa się (względnie) w stronę uderzającego samochodu ORAZ barierka tego samochodu przesuwa się (względem reszty jego elementów) w stronę kierowcy. Przez ułamek sekundy te prędkości sumują się. Płyta podłogowa wygina się i często łamie. Potem widzimy takie zdjęcia z autami „owinętymi” wokół drzew.
      Nie wiadomo jeszcze jak jest z Teslami w takich skrajnych sytuacjach (ale podejrzewam, że będą podłogą miażdżyć kabinę) i nie jestem fachowcem ale sądzę, że w tym konkretnym przypadku to właśnie bateria przejęła cały ciężar drugiego auta i równomiernie rozłożyła go na wszystkie inne elementy ze swoim kierowcą włącznie. I w tym wypadku zadziałało to na plus.
      I pamiętajmy o wadze X’a (prawie 2,5 tony) bo to chyba miało największe znaczenie.

    • Tomasz Niechaj

      Dalej nie rozumiesz. Jeśli masz strefę zgniotu, działa ona jak spowalniacz. Czyli czas zatrzymania się z powiedzmy 50 do 0 trwa np. 3-5 razy dłużej niż gdyby tej strefy nie było (np. podłużnica, która się nie deformuje). Oznacza to nie mniej, nie więcej jak 3-5 razy większe przeciążenie dla ciała podczas tak drastycznego przyspieszenia/opóźnienia. Po to buduje się właśnie auta w taki sposób, że masz klatkę bezpieczeństwa otaczającą kabinę, która ma się możliwie nie deformować, ale cała reszta auta ma się miąć tak bardzo jak to tylko możliwe. Uderzenie boczne z punktu widzenia dynamiki przyspieszenia/opóźnienia jest najgorsze właśnie, bo tam strefy zgniotu praktycznie nie istnieją. Dlatego właśnie wysoka sztywność nadwozia RÓWNA SIĘ wysokim przeciążeniom.

    • gw

      „Dlatego właśnie wysoka sztywność nadwozia RÓWNA SIĘ wysokim przeciążeniom.” to ma sens w przypadku uderzenia czołowego a przecież „Uderzenie boczne z punktu widzenia dynamiki przyspieszenia/opóźnienia jest najgorsze właśnie, bo tam strefy zgniotu praktycznie nie istnieją.” No skoro nie istnieją to dlaczego auto ma się wyginać??
      Jeśli wyobrazisz sobie auto jako 3 punkty: przód, środek, tył i uderzysz bocznie w środek to odginające się podłużnice sprawią że ostatecznie środek będzie wyprzedzał przód i tył. To „wyprzedzenie” zajdzie w momencie największego przeciążenia i to właśnie o tym mówię. Bo wg mnie minimalnie skumuluje się z pozostałymi siłami i dołoży do nich swoją wartość.
      Co nie znaczy, że traktuję to jako efekt zamierzony, projektowany.

    • Lemon Plusk

      Haahahhahaha pancerna bateria dała rzekomo odpór rozpędzonej masie samochodu! A to dobry żarcik!!! Elon Musk rzuca się wam na mózg! Co jeszcze potrafi cudowna Tesla? Wytrzymuje wybuch bomby nuklearnej?

    • gw

      nikt nie pisał o żadnej pancerności – coś Ci się ubajało…

    • Daniel Markiewicz
  • Juras

    Człowieniu, po pierwsze łykasz kit jak pelikan kluski, w sensie, że Tesla nie miała nic z tym wspólnego. Po drugie, codziennie na świecie jest tysiące wypadków, i przeżywa w nich tysiące ludzi i nie ma z tego żadnego halo. Ciekawe czemu? Sam przeżyłem dwa wypadki i korzystając z okazji chciałbym podziękować:

    a) FSO, dzięki temu, że FSO 1500 było pancerne żyję
    b) VW, że dzięki solidności Golfa też żyję.

    • Daniel Markiewicz

      wręcz przeciwnie, pojedyncze negatywne przypadki wypadków z udziałem Tesli są na świecie rozdmuchiwane do niebotycznych proporcji, dlatego ludzie postanowili też nagłaśniać te pozytywne z których ludzie wychodzą cało podczas gdy uważają że powinni nie żyć.

    • Juras

      Jak widać pojedynczy pozytywny przypadek wypadku z udziałem tesli też został rozdmuchany. Resztę już napisałem powyżej.

    • Daniel Markiewicz

      i bardzo dobrze, kto powiedział że wiadomości mają być tylko negatywne

    • indy

      Ja miałem okazję wyjść bez zadrapania z dość poważnego wypadku w kaszlaku ;-)

    • Daniel Markiewicz

      w to akurat nie uwierzę bo kaszlak nadaje się do kasacji nawet po zderzeniu z rowerem, czyli zdarzenie z kategorii cudów większych niż opisana w tym art. historia

    • indy

      Prawdziwa historia. Fakt, że nie miałem dużej prędkości, bo dopiero ruszałem z połowy skrzyżowania, ale jakimś cudem nie zauważyłem dość szybko jadącego w poprzek. Obróciło mnie niemal o 180, przodu i szyby nie było. To co zapadło mi w pamięć, to zachowanie innych kierowców, którzy po prostu mijali, zamiast dać wysiąść czy chociaż zobaczyć co się stało. Drugie, to jakiegoś przechodnia, który jak wysiadłem zakręcony wręczył mi ulotkę zakładu blacharskiego. Trzecie, to że PZU wyceniło samochód na 2800, a naprawa kosztowała 2700, więc go robili ;-)

    • Tomasz Niechaj

      Daniel, serio? Pomijając irracjonalność Twojego przykładu z uderzeniem w rower, mamy Ci uwierzyć bardziej niż człowiekowi, który wyszedł z tego wypadku cało?

    • Matt

      Daniel uważa wszystkie samochody, które nie są elektryczne za pomioty szatana ;]

    • Juras

      No ja w kaszlaku też miałem lekką stłuczkę, ale siedziałem obok. Właściwie przeze mnie kolega wjechał na drzewo :). Na szczęście odbyło się to przy absurdalnie niskiej prędkości, kaszlak też nie ucierpiał :). Z wypadkami to generalnie jest tak, że wszystko zależy od szczęścia, tzn ściślej rzecz ujmując od przypadkowych parametrów. Widziałem wypadki, gdzie po wrakach można by powiedzieć, że nie miał prawa nikt przeżyć, a przeżył i widziałem odwrotne. Prawda jest taka, że jak się nie poszczęści możesz zostać przecięty na pół razem z autem niezależnie od tego jakie to będzie auto.

  • Marcin

    Liczy, że Tesla za cudowną reklamę, w ramach prezentu ślubnego, podaruje mu samochód…

  • doogopis

    Poduszki powietrzne znane są od lat,lata udoskonaleń. Nawet jeśli ten wypadek jest prawdziwy to nie ma co aż tak sie ekscytować. Jakby przypadkiem jeden z bardzu niewielu elektryków cudem ratuje komuś życie. No czy ja wiem? Może tak,może nie.
    https://uploads.disquscdn.com/images/be8eb26c64a3e5bd259591f07c51d8905fc85fcb32ff08ebea2346776f610875.jpg

  • Frydrych Kozłowski

    Fake, widać perfekcyjną grę świateł.
    W którą część Tesli on uderzył.

  • liko2k

    Na zdjęciu żaden samochód nie wygląda, jakby uderzył w przeszkodę z prędkością 100 km. Ktoś historyjkę podkolorował żeby lepiej wyglądała w prasie…

  • Xytras

    Uderzyl ponad 100km/h i nie zbil zadnej z przednich lamp… mialem dzwon przy mniejszej predkosci, prawie nowe auto wygladalo znacznie gorzej…

  • hahaha

    Patrzcie! Lusterko Tesli nienaruszone. Maj God jaki to super samochut jest!!!

  • jamirq!

    w lewy bok Tesli, który jest niemal nietknięty?

  • o kurcze. też chcę jeździć teslą.

  • Kuba
    • Daniel Markiewicz

      O.M.G.

  • Jakub Kurzępa

    zapomniałeś dopisać, ze dziękował tez jedynemu panu Jezusowi Chrystusowi… bez niego pewnie by zginął ;-)

  • Krzysztof Tukiendorf

    Patrzę na te zdjęcia i chyba nikt z was nigdy nie widział samochodu, który zderzył się z innym przy prędkości 100 km/h.

  • Krzysiek

    I am standing and married today because #jesuschrist allowed me to be in a #tesla. I am now on my quest to find a model x.

    It was very nice of you #jesuschrist to allow such a thing.

    :D

  • Matt

    Co za bzdury… Tak, samochód uderzył drugi przy 100km/h i nawet na Tesli nie widać wgniecionej blachy A co ona k**** z tytanu?. Ta prędkość jest wzięta z kosmosu. Nawet jeśli uderzył w drugą stronę i nie widać na fotce, to dalej może połowa z tej prędkości to faktyczna prędkość drugiego pojazdu. Robicie sensacje z niczego. Widać, że drugie auto to samochód z lat 90′-00′, możliwe, że mitsubishi. Uderzenie przy 100km/h samochodem z tamtych lat, skutkowałoby pozbyciem się całego przodu samochodu.

  • Rex

    Odnośnie ustawionej sytuacji…. Można by się czepiać: czemu poduszki wciąż napompowane? Czemu części Tesli wyglądają jak poodkręcane i poukładane bardziej niż pogniecione? Czemu po takim uderzeniu samochody wciąż koło siebie? Czemu na jednym zdjęciu jest drzewo, a na drugim nie? Itd. :)

  • Plecy03

    Trochę rozbitych samochodów w życiu widziałem. Srebrne auto wygląda na Mitsubishi Lancera z początku lat 2000. Po uderzeniu z prędkością 100 km/h w ważącą 2 i pół tony Teslę miałby nawet niezbite lampy? A Tesla miałaby lusterko na swoim miejscu i prawie niewgięte drzwi? Niech każdy wyciągnie swoje wnioski, na moje oko nie było tu więcej niż 50 km/h