tesla model 3 szary i czerwony
19

Tesla nie dowiozła – na razie ma problemy z Modelem 3

Starcie Thomasa Edisona i Nikoli Tesli to jeden z najciekawszych wątków historii wielkich wynalazców. Część osób stwierdzi, że najciekawszy i przy tym tragiczny, bo ucierpiał na tym jeden z największych umysłów ostatnich stuleci. Dlatego można się spodziewać zainteresowania ponownym wyścigiem tych dwóch nazwisk - tym razem w motoryzacyjnym biznesie wykorzystującym ich marki. O emocje zadbają Ford i korporacja Elona Muska. Ta ostatnia wcześniej będzie jednak musiała przekonać rynek, że produkcja jej "samochodu dla mas" przebiega bez większych problemów i początkowa zadyszka szybko zniknie.

Tesla zaprezentowała wyniki produkcji i dostarczania aut w trzecim kwartale 2017 roku. W ciągu trzech miesięcy firma dostarczyła 26150 samochodów, z czego 14065 przypadło na Model S, 11865 na Model X, a 220 na Model 3. Dwa droższe auta zanotowały wzrost wyniku względem rezultatów z analogicznego okresu 2016 roku i to może być powód do zadowolenia dla samego producenta, klientów i akcjonariuszy firmy. Zwłaszcza, że w tym roku w końcu ma być złamana granica 100 tysięcy dostarczonych samochodów (S i X) – o około 30% więcej, niż w roku poprzednim. Do starych koncernów nadal dużo brakuje, ale zaczynamy mówić o liczbach, obok których nie można przejść obojętnie. Zwłaszcza, gdy przywoła się ceny tych samochodów.

Logo Tesla

Sposobem na mocne „podbicie” sprzedaży ma być Tesla Model 3 – auto tańsze od innych pojazdów z oferty tego producenta. Przypomnę, że w kolejce po ten pojazd ustawiło się kilkaset tysięcy osób. Z jego pomocą producent może wyraźnie poprawić wyniki. Problem polega jednak na tym, że firma nie przeskoczy ograniczeń produkcyjnych, co widać już po ostatnich miesiącach: w trzecim kwartale wyprodukowano 260 sztuk „Trójki”. Tymczasem w planie była produkcja na poziomie 1500 aut w omawianym okresie. Korporacja tego nie ukrywa i mówi o „wąskim gardle produkcyjnym”. Jednocześnie zapewnia, iż wie, co trzeba zmienić, by poprawić wydajność.

Duży kłopot i zaskoczenie? Nieszczególnie. Zdziwieni mogą być ci, którzy nie interesowali się wcześniej funkcjonowaniem tej firmy i zapowiedziami Elona Muska. Te ostatnie zawsze były optymistyczne i ambitne, lecz rzeczywistość je weryfikowała. Sam byłbym zdziwiony, gdyby Tesla wywiązała się z planów. Dlatego na giełdzie nie doszło do wielkiego wstrząsu, oczekiwania wobec produkcji w czwartym kwartale też są pewnie ostrożne, niewiele osób zakłada, że Tesla zdoła im sprostać i będzie produkować kilka tysięcy samochodów (nadal mowa o Model 3) tygodniowo pod koniec bieżącego roku – to się nie uda. Rynek bierze już poprawkę na buńczuczne zapowiedzi szefa młodej korporacji.

Tesla musi poprawić wydajność produkcyjną dla Modelu 3.

Wróćmy do starcia Tesli i Edisona. Tym razem w wieku XXI i na rynku motoryzacyjnym. Otóż Ford tworzy u siebie komórkę o nazwie Team Edison – skupi się ona właśnie na elektrykach. Zakres działania tego oddziału ma być szeroki: to tworzenie strategii rozwoju w tym sektorze, wykorzystywanie dostępnych zasobów, porządkowanie prac innych zespołów skoncentrowanych na technologiach i autach elektrycznych. Ma to być motor napędowy i ośrodek decyzyjny potężnego koncernu, gdy mowa o nowej generacji aut.

Ciekawe jest to, że panowie FordEdison doskonale się znali współpracowali – także na polu tworzenia aut elektrycznych. Finalnie z tego projektu niewiele wyszło, ale gdyby historia potoczyła się inaczej, elektryki mogły opanować ulice już sto lat temu. Można zatem stwierdzić, że to powrót do korzeni. Dla niektórych będzie to też ponowne starcie Edison-Tesla. Zmagania wynalazców wygrał ten pierwszy, nierzadko stosując ciosy poniżej pasa. Pytanie, jak teraz poradzi sobie firma nosząca nazwisko serbskiego inżyniera: pokaże ekipie Edisona ulokowanej w Fordzie, że jest niekwestionowanym liderem na tym rynku?

  • Pluto

    Jak Ford pokaże coś dla mas i zacznie sprzedawać w dziesiątkach tysięcy sztuk, to będzie można mówić o jakiejś konkurencji, na razie to puste pisanie. Produkcja Modelu 3 odbywa się na razie „ręcznie”, jeszcze nie została uruchomiona docelowa linia produkcyjna, wiec na razie też za bardzo nie ma co porównywać z produkcją S i X.

    • Nie porównuję z produkcją S i X – przypominam po prostu, że Tesla jak zwykle przesadziła z prognozami. Co do Forda – tak, to na razie zapowiedź prac. Zobaczymy co i kiedy z tego wyjdzie.

    • Pluto

      S i X też miały trudne początki. X’a wypuścili i pozwolili na zbyt dużą swobodę w konfiguracji, co odbiło się negatywnie na produkcji, dlatego przy trójce tego nie ma. Jak było z eSką nie pamiętam. Wyjdą na prostą i będą trzaskać ich dziesiątki tysięcy miesięcznie ;)

    • Pewnie będą. Ale nie w takim tempie, jak wcześniej zapowiedziano. Oni po prostu są zbyt dużymi optymistami ;)

    • Pluto

      Gdyby nie byli takimi optymistami, to by nie stworzyli takiej potęgi w ciągu kilku lat wyprzedzając całą branżę motoryzacyjną w tym co robią i ustalając nowe trendy.

    • Andrzej

      tak ze wszystkim ;) ja już się na Marsa pakuje ;)

    • Daniel Markiewicz

      tesla miała prognozy 2020, ale że zamówienia wyszły jak wyszły więc spróbowano przyspieszyć od początku mówiąc że porywają się z motyką na słońce. no ale to prawda, na ten kwartał postanowiono 1500, wyszło niecałe 300. zycie, coś zakładać trzeba, tylko Ci co wysoko stawiają poprzeczke do czegoś dochodzą,,,, albo bankrutują :)

    • Krzysztof

      Z drugiej strony, chcieli wyprodukować 100 aut w sierpniu i mniej więcej tyle wyprodukowali. Więc nie są dalej niż miesiąc do tyłu z produkcją :)

    • Daniel Markiewicz

      dokładnie tak, po prostu na wrzesień mieli mieć już produkcje 200-300 samochodów tygodniowo, widac że coś im staneło na jakiś czas i tyle, odblokuje się to nadrobią. S i X mają produkcje koło 1000szt każdego tygodniowo więc dadzą rade. GM Bolt po roku dochodzi do 3 tys miesięcznie

    • Qba

      Ford już ma Focusa EV

    • Pluto

      Aha… no i? I mało kto o nim wie. Słabo wychodzą spalinowce przerabiane na elektryki. Elektryk powinien być od początku elektrykiem, jak np. Tesla, Leaf, i3. Do tego wniosku doszedł VW, który ma eGolfa, ale szykuje następce – IQ a kolejny Golf ma być ostatnim.

  • tryhp3

    „Można zatem stwierdzić, że to powrót do korzeni.” Elektryki były już w XIX i maja podobne ograniczenia względem „normalnych” samochodów do dzisiaj…

    • Pytanie czy miałyby takie ograniczenia, gdyby na dekady nie zarzucono ich rozwoju?

    • tryhp3

      Miały by. Np. szybkie ładowanie, jest pożądane w wielu urządzeniach, czy rozmiar akumulatorów itd… Poza tym ich rozwój nie był zarzucony, cały czas były produkowane, tylko na mniejszą skalę (nawet i w Polsce). Obecnie dzięki dotacjom czy regulacjom państwowym jakoś to się rozwija. Ale to jest bańka, która np. w Hong Kongu już pękła (po zaprzestaniu dotacji, sprzedaż elektryków spadła do zera).

    • Daniel Markiewicz

      nie, ogłoszono koniec dotacji więc przed końcem wszyscy co chcieli kupili samochody, w następnym nie kupił nikt bo już miał, potem wróciło do normy

    • tryhp3

      Jakieś dane sprzedaży Tesli w HK?

    • Pluto

      Wtedy nie był to ich czas. Obecnie te ograniczenia są o niebo łatwiejsze do pokonania. Od akumulatorów po sprawność silników bezszczotkowych i możliwość ich sterowania.

    • Krzysztof

      Na początku XX wieku można było kupić „meleksa” z szarpiącym rozruchem oporowym, akumulatorem kwasowo-ołowiowym ładującym się kilka godzin, z koniecznością przełączania styczników i z ryzykiem przegrzania silnika w każdej chwili.

      Obecnie mamy zaawansowaną elektronikę, baterie li-ion, szybkie ładowarki i silniki bezszczotkowe z automatycznym i niemal bezstratnym rozruchem, dzięki czemu auto elektryczne jest zwyczajnie wygodniejsze (i szybsze) od spalinowego. Dodatkowo, coraz powszechniejsze robią się na całym świecie panele fotowoltaiczne, farmy wiatrowe i magazyny energii, dzięki czemu można takim autem jeździć nie emitując gazów cieplarnianych i innych zanieczyszczeń.