tesla logo
11

Ale jazda: Tesla najdroższym amerykańskim producentem samochodów

Szaleństwo - tak można w w wielkim skrócie podsumować obecną kapitalizację samochodowej firmy Elona Muska. Najpierw Tesla znalazła się na drugim miejscu w gronie koncernów motoryzacyjnych o największej wartości (na amerykańskim rynku), potem objęła pozycję lidera. Mowa o producencie, który nie zarabia i rocznie dostarcza klientom kilkadziesiąt tysięcy aut. Pobił starych wyjadaczy, którzy sprzedają miliony pojazdów.

Tesla kilka dni temu poinformowała, ile samochodów dostarczyła klientom w pierwszym kwartale 2017 roku. Udało się osiągnąć nowy rekord, przekroczono granicę 25 tysięcy sztuk. To zachęciło inwestorów, kurs papierów wartościowych firmy znowu rósł. W efekcie media mogły nas poinformować, że Tesla to drugi najdroższy producent aut w USA – firmie udało się wyprzedzić pod względem kapitalizacji Forda, korporację starszą o jeden wiek. Ale nie tylko o lata tu chodzi: Ford w ubiegłym roku sprzedał ponad 6 mln samochodów. Tesli nie udało się przekroczyć progu stu tysięcy pojazdów.

Prześcignięcie Forda było pewną niespodzianką, chociaż o tym mówiono już w chwili, gdy pojawiły się informacje o kupieniu 5% akcji Tesli przez Tencent. Na tym jednak historia się nie skończyła – wczoraj dowiedzieliśmy się, iż Tesla wyprzedziła obecnego lidera amerykańskiego rynku, koncern General Motors. I gdy Tesla dostarczyła w jednym kwartale 25 tysięcy aut, GM dobił do granicy 550 tysięcy samochodów. Ktoś powie oczywiście: ale liczba sprzedanych pojazdów, nie jest istotna, ważne, ile się na tym zarabia – przykładem Porsche, które kosi rocznie miliardy euro, a odstaje od czołówki producentów na polu ilościowym. To prawda. Sęk w tym, że Tesla nie zarabia…

Jeszcze wczoraj trafiałem na sprostowania, wyliczenia, że firmie Elona Muska jednak nie udało się wskoczyć na pozycję lidera. Napiszę, że to mało istotne: jeśli nie udało się tego zrobić wczoraj, możliwe, że uda się za tydzień. Ważne jest to, że Tesla, Ford i GM walczą już obok siebie, reprezentują tę samą kategorię wagową. Przynajmniej na polu kapitalizacji.

Bo Tesla to nie tylko samochody

Korporacja rozwijana przez ekscentrycznego miliardera stała się pupilem inwestorów zasłużenie – na takie opinie trafiam od dawna, ostatnio ich przybywa. Bo ona zmienia świat, sprzedaje przyszłość, nie jest typową firmą motoryzacyjną. Przecież z nazwy usunięto człon Motors! Przejęła SolarCity, tworzy solarne dachówki, buduje akumulatory dla domów, firm i całych regionów, w tym celu stworzyła nawet wielką fabrykę do produkcji akumulatorów. Jej pojazdy to komputery na kółkach, są zapowiedzią tego, co będzie się działo w motoryzacji za kilka dekad. Który producent samochodów potrafi coś takiego? Który zmienia naszą rzeczywistość?

Argumenty tego typu do mnie trafiają, nie zamierzam z nimi dyskutować: Tesla faktycznie zmienia biznes, nie tylko motoryzacyjny. Ale spytam o skalę tych zmian: czy obecna może nas oszałamiać? Nie. I tego zdania jest sam Elon Musk, który wyraźnie mówi, że kapitalizacja jego firmy nie ma nic wspólnego z teraźniejszością czy przeszłością – ona opiera się o przyszłość. Sęk w tym, że tę trudno przewidzieć…

Pół miliona, milion, reszta się zwija

Plany amerykańskiej firmy są bardzo ambitne, w przyszłym roku sprzedaż ma sięgnąć pułapu 500 tysięcy sztuk, nakręcać to będzie m.in. wprowadzenie na rynek nowego auta, „budżetowego” Modelu 3. Pod koniec dekady taśmy produkcyjne ma już opuszczać milion aut rocznie. Nadal mniej, niż u największych producentów w branży, ale pomyślmy o kolejnych dekadach: przecież szybko doczekają się oni wielkiego zagrożenia. Nie może zatem dziwić, że inwestorzy zachowują się właśnie tak.

Warto jednak podkreślić, że mowa o planach. A co będzie, jeśli nagle pojawi się jakiś wielki problem? Czy firma jest już na tyle duża, rozwinięta i odporna, by poradzić sobie z poważnym kłopotem? W tym kontekście myślałem się też o pozycji i sile Elona Muska: czy bez niego firma dałaby sobie radę? Życzę mu oczywiście jak najlepiej, niech zmienia świat przez długie dekady, ale może być różnie: wielki Steve Jobs, do którego często porównywany jest Musk, umarł po latach walki z chorobą. I o ile Jobs zostawił już silną, stabilną korporację, to Musk dyryguje dzisiaj biznesami, które dopiero stają się wielkie. On jest tu postacią kluczową, ma to swoje wielkie plusy, ale nie jest też pozbawione wad.

Nie wydaje mi się, by faktycznie doszło do sytuacji, w której Tesla zdominuje sektor motoryzacyjny czy energetyczny. Firma nie pośle konkurencji do piachu czy na emeryturę, bo ta śpi – ona się raczej przygląda, szacuje, kiedy najlepiej wejść do gry. Póki co nie jest jej potrzebny „garb” w postaci elektrycznych aut, do których trzeba będzie dopłacać. Można zatem mówić o Tesli-liderze, ale jestem ciekaw, czy firma byłaby tym liderem, gdyby wielkie koncerny na poważnie podeszły do sprawy? Nie, reszta się nie zwija z biznesu…

To nie jest wina Tesli

Chcę zaznaczyć, że nie mam zamiaru atakować firmy Muska czy jego samego – podziwiam przedsiębiorcę i ten biznes. To nie ich wina, że rynek tak napompował kapitalizację korporacji – dla nich to po prostu zysk. Problemem jest tu giełda. O ile w ogóle można mówić o problemach w tym kontekście. Bo chociaż mamy przykład Tesli, która nie zarabia, a jest tak wyceniana, to co powiemy o Snapchacie? Albo Uberze, który prędzej czy później też może trafić na rynek i będzie wyceniany pewnie tak, jak Tesla? Ten biznes też nie jest rentowny.

Śmiejąc się z tych wycen, nie ma sensu atakować samych firm – brawa dla nich, że potrafiły się tak „sprzedać”. Nie oznacza to jednak, że te kapitalizacje trzeba brać serio i na ich podstawie budować opinię o biznesie…

  • LooZ

    Porównywanie Snapchata czy Ubera do firmy, która prowadzi faktyczne i „fizyczne”, przemysłowe inwestycje na poziomie miliardów dolarów z własnych przychodów to „lekkie” nieporozumienie.

    Porównywanie Muska i Jobsa to też nieporozumienie. Jobs to był „wariat” nie wierzący w medycynę, który śmiertelną chorobę leczył dietą owocową.

    Musk nie tylko regularnie się bada, ale są przypuszczenia, że używa różnego rodzaju smartdrugs, aby pozostać aktywnym intelektualnie przez większą część doby, więc nie ma też oporów do stosowania najnowszych rozwiązań medycznych w przypadku choroby.

    • A kto porównuje Teslę do Snapchata? Poważnie pytam. Ty nazywasz Jobsa wariatem, inni piszą to samo o Musku. Może się badać. I może się potknąć pod prysznicem…

  • Artur Łukasz

    ciekawe kiedy to pęknie :d

    • jj

      dupa ci wcześniej pęknie z zazdrości.

    • Artur Łukasz

      challange accepted.

    • Elmot

      Sprawdź swoją, czy czasem nie już nie masz pionowej rysy poniżej pleców.

  • Kwarc

    „Chcę zaznaczyć, że nie mam zamiaru atakować firmy Muska czy jego samego – podziwiam przedsiębiorcę i ten biznes. To nie ich wina, że rynek tak napompował kapitalizację korporacji – dla nich to po prostu zysk.”
    Ale to jest „wina” Muska, to on pompuje swoje notowania medialnymi wydmuszkami, bo bądźmy szczerzy, tym jest 3/4 jego pomysłów, takich jak Hyperloop czy dachówki solarne.

  • Andrzej

    Ludzie chcą wierzyć że uczestniczą w czymś wielkim bo czym jest przyszłość? Właśnie czymś wielkim niewiadomym ale prawda jest taka że przyszłość oznacza pogarszającą się sytuację większości społeczeństwa na świecie, przeludniającą się planetę, brak pracy i życie w coraz to większym zanieczyszczeniu.
    Wyrastanie w dzisiejszych czasach powoduje że ludzie od prawdziwych problemów, wolą śpiewkę o wspaniałej przyszłości podlana podróżami międzyplanetarnymi i wszechobecną technologią.

    • Daniel Markiewicz

      nie no lepiej sie położyć i umrzeć, przynajmniej pomożesz z przeludniajacą się planetą

    • Andrzej

      Widzisz takie proste a już coś się realnego uczyni ;-)

  • Robert Lewandowski

    Baterie w ciężarówce ważyłyby 5 ton i ładowały się z gniazdka w tydzień:)
    Nawet jeśli udałoby się stworzyć sieć szybkich ładowarek takie szybkie ładowanie trwałoby min. 10h.