telegram
31

Fora? Maile? Torrenty? To wszystko można mieć w jednym komunikatorze, miejscu wolnym od cenzury

Telegram jest komunikatorem, który nie cieszy się w Polsce wybitną popularnością. Owszem, jest grupa ludzi która z niego na co dzień korzysta, jednak do Messengera czy nawet WhatsApp nie bardzo ma co startować. Warto jednak spojrzeć na niego w szerszej perspektywie, bo okazuje się, że są kraje w których zastąpił on... niemal całą resztę internetu. Fora internetowe, pocztę e-mail, a nawet serwisy z pirackimi filmami. I jest to na tyle silne zjawisko, że pierwsze kraje blokują dostęp do usługi, a kolejne — chciałyby pójść w ich ślady.

A nielegalne filmy ściągają z… komunikatora

Jestem jednym z użytkowników, którzy korzystają z Telegramu na co dzień. Do komunikacji z przyjaciółmi jest jak znalazł: multiplatformowy, szybki, bezproblemowy, jak głosi wieść — także bezpieczny. Opcja dostosowania skórek, dostęp do setek rozmaitych paczek z naklejkami to fajne bonusy, z których wielu ma pewnie sporą uciechę. Jako jeden z tych, którzy w ogóle nie sięgają po Messenger — to najwygodniejsza opcja do grupowych rozmów. Telegram jest dla mnie wyłącznie komunikatorem, ale jak się okazuje — to także idealne miejsce, by dzielić się pirackimi treściami. Platforma pozwala na umieszczanie plików ważących nawet 1,5 GB — a na otwartych grupach kwitnie wymiana. Po przeczytaniu wpisu na Android Police z niedowierzaniem sprawdziłem w wyszukiwarce proste frazy. Efekt?

To naprawdę tak działa — i nie trzeba się specjalnie naszukać, a prawdopodobnie wtajemniczeni znają dużo lepiej zaopatrzone miejsca. 

Dla niektórych Telegram jest jedynym wolnym internetem, jaki znają

Jeżeli trafiliście kiedyś do kraju w których nie działają usługi z których korzystacie na co dzień, a poza tym nie ładuje wam się połowa stron z których korzystacie, to wyobraźcie sobie, że dla niektórych to codzienność. Jasne, mają alternatywy — jednak to już nie to samo, bo przecież tam nie porozmawiają ze znajomymi, których… chociażby poznali podczas wakacji. W Iranie od 2009 roku dostęp do większości zagranicznych usług i platform jest właściwie niemożliwa — i to właśnie Telegram jest dla nich Facebookiem, Messengerem, platformą blogową, Tinderem, forum internetowym, a nawet Netflixem. Teraz rząd chciałby go zablokować — co tłumaczy planami firmy na wprowadzenie własnej kryptowaluty. To mocno naciągane, bowiem twórcy popularnego komunikatora od razu zapowiedzieli, że nie trafi on do wszystkich — w tym m.in. Iranu. Jest on po prostu nie w smak tamtejszym politykom, bo dla wielu tamtejszych mieszkańców to właśnie Telegram stał się synonimem wolnego internetu, a ten w ich oczach miałby stanowić zagrożenie w najbliższych wyborach — czytamy w NY Times. Pod koniec miesiąca w Iranie miałby wystartować alternatywny komunikator — oczywiście taki, nad którym władze będą miały dużo większą kontrolę.

Telegram staje się coraz bardziej niewygodny

Iran nie jest pierwszym krajem, który blokuje dostęp do Telegramu. Kilka dni temu zrobiło się głośno o tym, że z komunikatora już wkrótce nie skorzystamy w Rosji. Więcej o powodach tej decyzji pisał już Bartek na łamach AntyApps:

Co zadecydowało o wprowadzeniu tak drastycznego ograniczenia w dostępie do komunikatora na terenie Rosji? Serwis konsekwentnie odmawiał udostępniania zaszyfrowanych danych o które występowały władze kraju. Co ciekawe, Telegram nie zgadzał się na przekazywanie informacji przechowywanych na swoich serwerach nawet po przegraniu kilku spraw sądowych.

Jak widać — bezpieczeństwo i brak dostępu do zaszyfrowanych rozmów staje się dla władz… po prostu niewygodne. Czy inne państwa pójdą w ich ślady? Nie jest to wcale wykluczone. Przyznam, że aż do teraz sam byłem nieświadomym jaka moc drzemie w tej platformie — i jak ważną stała się w niektórych częściach świata. Nie zmienia to jednak faktu, że dla mnie wciąż pozostaje jednym z najlepszych komunikatorów z jakich kiedykolwiek korzystałem — i mam nadzieję, że w tej kwestii akurat nic się już nie zmieni.

Źródło: Android PoliceNY Times, AntyApps