8

Tam nie kupisz sprośnego e-booka przed godziną 22 – ktoś oszalał?

Pisząc ten tekst jestem nieco poruszony sprawą. Nie chodzi już o sam zakaz – państwa mogą zasadniczo zakazać wszystkiego i to mnie raczej nie dziwi. Na pierwszy rzut oka widać, że ta regulacja jest tak idiotyczna, aż się wierzyć nie chce. Ale tu nie o to chodzi. Erotyczne e-booki podciągnięto pod prawo, które skonstruowano… ponad 10 lat temu. A już dekada w świecie nowych […]

Pisząc ten tekst jestem nieco poruszony sprawą. Nie chodzi już o sam zakaz – państwa mogą zasadniczo zakazać wszystkiego i to mnie raczej nie dziwi. Na pierwszy rzut oka widać, że ta regulacja jest tak idiotyczna, aż się wierzyć nie chce. Ale tu nie o to chodzi. Erotyczne e-booki podciągnięto pod prawo, które skonstruowano… ponad 10 lat temu. A już dekada w świecie nowych technologii to szmat czasu.

W Niemczech, za sprawą działania Jugendschutzbehörde (niemiecka instytucja chroniąca dzieci – w szerokim tego słowa znaczeniu) zakazano sprzedaży „niegrzecznych” elektronicznych książek przed godziną 22 na terenie całego kraju. Wszyscy sprzedawcy e-booków muszą się do nowego prawa dostosować – jeśli tego nie zrobią, czeka ich kara nawet do pół miliona euro. Zatem, erotycznego e-booka zakupimy tylko od godziny 22 do 6 rano.

1145735_88559864

Prawo to nie jest w Niemczech całkowicie nowe – jak wspomniałem, zostało one skonstruowane ponad 10 lat temu (2002) i dotyczy one różnych dziedzin życia publicznego. Nie pisano go wtedy z uwzględnieniem Internetu, szerokiego dostępu do płatnych treści, łatwych elektronicznych zakupów. Pod to prawo bez żadnych korekt postanowiono podciągnąć e-booki w Internecie. To może się sprawdzić w kinach, gdzie po tej godzinie można puszczać mniej grzeczne filmy, czy w telewizji. Ale w Internecie? Serio? To się przecież nie sprawdzi. Poza tym – to prawo nie działa obecnie w przypadku stron pornograficznych – te mimo wprowadzonego zakazu dalej działają w „zakazanych godzinach”. Regulacja jest zatem dziurawa i zamiast pomagać w utrzymaniu zdrowych umysłów u dzieci – szkodzi właścicielom sklepów z e-bookami. No, chyba, że prawo w Niemczech pójdzie o kilka kroków dalej i przez 16 godzin na dobę, sprośne stronki ociekające seksem będą nas informować: „Niestety, ale wróć tutaj po 22-giej”. Takie regulowanie Internetu jest nie tylko głupie, ale i niebezpieczne.

To pokazuje tylko, jak bardzo można „popłynąć” gdy starymi przepisami chce się obwarować ciągle zmieniający się Internet. To także wyzwanie dla prawodawców, którzy szybko muszą reagować na to, co dzieje się w nowych technologiach, bo za kilka lat całkiem niezły przepis może stać się najzwyczajniej w świecie… nieaktualny.

Grafika: 1, 2

  • Michał „2M1R” Różański

    Tylko czekać aż jakiś Polski polityk to podłapie… Stawiam na posłankę Kempę bo jest zaprawiona w bojach z tym liberalnym, zboczonym internetem ;)

    • Sprenger941

      I z ideologią gender. Nie zapominaj proszę ja ciebie o ideologii gender.

  • t00l

    Ach, ten niemiecki ordnung xD

  • Adam

    Inny przykład – internetowy sklep Cejrowskiego w niedzielę i święta jest nieczynny. Ale on tak postanowił z własnej woli, a nie przez narzucone z góry przepisy.

  • miauczynski

    Jak u nas strona GIIF może działać od 8:30 do 15:30, to czemu u sąsiadów ma nie być zakazu sprzedaży e-booków między 22 a 6 ;)
    https://i.imgur.com/MDCieW4.jpg

    • Marek Smoliński‮

      Było na AW. Boni już dostał po ryju, więc ma odpuszczone.

  • Regnard

    No dobra, a co jeśli serwer jest, jak mawiał klasyk, „w Hąkkągu Wysoka Izbo”? :P

  • Maciej Słojewski

    Proszę o przykład „sprośnego e-booka” bo nie wiem o czym jest ten artykuł.