6

Tak się zastanawiam – naprawdę musimy wymyślać na nowo lodówki czy listwy zasilające?

Crowdfunding aż kipi od projektów produktów, które są nową, w założeniu lepszą, wersją starych rozwiązań. Ale to nie dotyczy jedynie finansowania społecznościowego - wielkie korporacje przecież podobnie działają, proponują nam nie tylko zupełnie nowe technologie, sprzęty czy usługi, ale też odświeżone (czasem mniej, czasem bardziej) pomysły. I nie ma co ukrywać - czasem ta zmiana jest naprawdę ciekawa, okazuje się przydatna. Warto się jednak zastanowić, czy rzeczywiście wszystko musi być dostosowane do nowych czasów...

Pisałem wczoraj o lodówce Coolest Cooler. Turystyczny sprzęt, wokół którego nakręca się coraz większa afera. Nie będę ponownie poruszał tego tematu, zainteresowanych odsyłam do starszego wpisu. Teraz interesuje mnie głównie to, czy ten sprzęt jest nam naprawdę potrzebny. Albo inaczej: czy reklamując go, producent może nam wmówić, że stare lodówki turystyczne, te, które po prostu chłodzą, są zabytkiem techniki i powinniśmy się ich pozbyć z naszych garaży, piwnic czy strychów. Bo nadszedł czas zupełnie nowych produktów. Takich, które bardziej pasują do XXI wieku.

Coolest Cooler ma sporo funkcji, nie brakuje elektroniki, zwykła lodówka nie naładuje smartfonu i nie posiada głośnika. Ale czy to oznacza, że nie spełnia swoje podstawowej funkcji? Spełnia. Może nawet lepiej, bo została pomyślana przede wszystkim jako lodówka, a nie sprzęt do tańca i różańca. Blendera nie ma, ale gdy wyjmie się z niej napój, to czuć, że został solidnie schłodzony. W głowy wbija się nam jednak, że to za mało, że trzeba więcej, a przede wszystkim nowocześniej. Stare jest złe, a nawet jeśli jest dobre, to przegrywa z czymś, co jest lepsze. Wedle twórców. Im się nie dziwię – chcą zarobić, więc przyjmują taką narrację. Nie oznacza to jednak, że powinniśmy to bezrefleksyjnie przyjmować.

Lodówka nie jest jedynym przykładem. W tym tygodniu przywołałem też świeży projekt z Kickstartera – modułową listwę zasilającą. Nie ukrywam, że chętnie bym się tym pobawił, przetestowałbym, czy taki produkt w jakiś sposób ułatwia mi życie, sprawdza się np. w podróży. Może i ma to sens, nie będę wytykał palcem ani twórców ani klientów. Jednocześnie jednak nie napiszę, że pojawienie się tego produktu sprawia, że stare listwy, proste produkty, których używamy od lat, stają się czymś nieużywalnym. One nadal mogą świetnie spełniać swoją rolę. Nowy produkt sprawia wrażenie fajnego gadżetu, ale nie wnosi rewolucji – stare listwy mogą, a nawet powinny, spokojnie leżeć na podłodze.

Ktoś mógłby na tej podstawie wysnuć wniosek, że jestem przeciw postępowi. Po co się rozwijać, skoro sprawdzają się stare pomysły: furmanki jeździły, telefony tarczowe dzwoniły, telegraf działał, a drewniane okręty pływały. Ludzie byli zadowoleni i z czarno-białych telewizorów i z maszyn do pisania. Jeśli nie będziemy się rozwijać, szukać nowych rozwiązań, ulepszać produktów, to staniemy w miejscu. Gdyby zrobili to nasi przodkowie, dzisiaj siedzielibyśmy na drzewach albo w jaskiniach. Nie ma zatem co kręcić nosem i narzekać na fakt, że komuś się chce i próbuje zmieniać rzeczywistość…

Zgadzam się, rozwój jest potrzebny i mile widziany. Nie chodzi mi jednak o to, by go hamować, nie próbuję nikogo przekonać, że stare jest lepsze. Chcę raczej powiedzieć, że nowe nie musi być lepsze. A przynajmniej my nie powinnyśmy dać sobie tego wmówić. Zwykły bidon świetnie sprawdzi się podczas jazdy rowerem, metalowa łyżka bez procesora i Bluetootha pozwoli nam zjeść zupę, a wełniana czapka bez głośnika czy GPS ogrzeje głowę. Te produkty przez dekady czy nawet stulecia świetnie się sprawdzały i będą to robić nadal. Nawet, jeśli ktoś napisze/powie, że to przeżytek i rozwiązanie dobre dla poprzedniej epoki.

Czy przestanę pisać o nowych bidonach, listwach i lodówkach? Nie – AW to miejsce, w którym takie rzeczy powinny się pojawiać. Warto wiedzieć, co w trawie piszczy, w jakim kierunku zmierza jakaś branża, co ludzie wymyślili. Ale to nie oznacza, że zawsze będę z entuzjazmem podchodził do tych pomysłów. Zresztą, jestem pewien, że będziecie ów entuzjazm temperować…;)

  • Marek MJX.

    Z jednej strony mamy postęp w postaci „więcej, szybciej, wydajniej, ekologiczniej itd.” – GHz procesory, megapikselowe matryce itp. Z drugiej lodówki z blenderem… Ciężko to drugie uznać za postęp, to bardziej uwypuklenie fundamentalnego problemu kapitalizmu.

    Od czasów powszechnego wprowadzenia do domu zestawu: lodówka, pralka, zmywarka i kuchenka mikrofalowa (czyli od lat 50”-70′) żaden inny „wyznalazek” nie uwolnił nam tyle wolnego czasu, ba, kolejne wynalazki wręcz wymagają od nas coraz więcej uwagi.

    Im człowiek starszy tym bardziej rozumie dziadków którzy prawie całe życie przeżyli w niedomiarze a nie nadmiarze i dziś, gdy pokazuje im się jakąś fajną nowinkę techniczną („patrz dziadku, mogę wyłączyć listwę przez telefon!”) zwykle odpowiadają „fajne, ale powiedz mi Jasiu, do czego ci to właściwie potrzebne?” ;)

  • nie wszystkie wynalazki mają sens, ale gdyby nie wymyślano na nowo istniejących rzeczy nie byłoby np. iPoda, bo przecież istniały walkmany i nie było sensu wymyślać tego na nowo…

    • DarkMan011

      Ipod był mniejszy i pojemniejszy, tp tak jakbyś starego CRT’ka wymienił na nowy telewizor LED, mniejszy, z większą powierzchnią wyświetlania obrazu, dostosowany do dzisiejszych realiów, dostęp do internetu.

    • mkp

      Akurat powierzchnia wyświetlania w CRT-ku jest większa od tej w LCD/LED, ze względu na to jaki mają format. Przy CRT w formacie 4:3 (rozdz. 1280x960px), a LCD/LED w formacie 16:9 (rozdz. 1280x720px), masz stratę bodaj 3 cali w pionie (-240px) na niekorzyść LCD/LED. Ogółem w dzisiejszych produktach LCD/LED obraz jest „niższy” od ekwiwalentu CRT, ale za to mamy panoramę… z pustkami po bokach na „znacznej” ilości stron internetowych (nie widziałem wszystkich, więc nie mogę założyć, że każda nie jest panoramiczna). ;)

  • Sebastian Piotrowski

    To jest odwieczny problem w ekonomii nadmiaru i niedomiaru. Cały model gospodarczy musi się zmienić i nadejść „prawdziwy komunizm ekonomiczny”…. Tak wiem jak to brzmi. Ale nie chodzi mi o to co było. Podstawowym problemem jest alokacja zasobów. W pierwszym świecie są tysiące sklepów z milionami nie potrzebnych lodówek, telewizorów, pralek etc. Wszędzie są ludzie biedni, głodni, chorzy. 8% ludności świata posiada majątek równy 92% . Ile kosztowałaby wymiana starych energożernych urządzeń na bardziej ekologiczne? Ile kosztowało by wyprodukowanie i dostarczenie chorym potrzebnych lekarstw (przypadek leku na AIDS, którego cena wzrosła 5000% po decyzji 1 człowieka)….? Ile kosztowało by dostarczenie wszystkim zestawu pralka-lodówka-zmywarka? Itp itd. Z jednej strony koszt produkcji, dostawy. Z drugiej spadek zapotrzebowania na energię i zasoby (recykling sprzętu). Nowy model urządzeń byłby dostępny dopiero po znaczących zmianach technologicznych a nie po dodaniu kostkarki do lodu, innego koloru czy innego „marketingowego badziewia” jak ładowarka smartfona i głośnik….

    • jscst

      (…)8% ludności świata posiada majątek równy 92% .(…)

      Chyba ktoś myli prawa majątkowe z prawdziwym majątkiem.