6

Tak wygląda potęga streamów z gier. Hulu, Netflix, HBO i reszta się chowają

Granie w gry cieszy się niesłabnącą popularnością. Jednak na wyżyny wzbija się streaming z ogrywania różnorakich, w tym sieciowych tytułów, gdzie zainteresowani są w stanie przesiedzieć nawet kilka godzin patrząc na to, jak ktoś tłucze wirtualnych przeciwników. Okazuje się, że tego typu aktywność jest popularniejsza, niż Netflix, Hulu, HBO i reszta stawki... razem wzięte.

Informacje pozyskane przez SuperData umiejscawiają streaming z gier daleko przed wynikami najpopularniejszych obecnie serwisów VOD w sieci. Ilość widzów interesujących się tego typu treściami na całym świecie to około 665 milionów – i cały czas rośnie. Warto natomiast spojrzeć na to, ilu subskrybentów posiadają platformy z wideo na żądanie. Netflix może pochwalić się około 100 milionami regularnie płacących klientów. Hulu – 12 milionami. Warto zauważyć, że sam PewDiePie dociera cały czas do około 54 milionów subskrybentów w serwisie YouTube.

Wbrew pozorom nie są to szczególnie szokujące dane. Netflix na przykład nie jest dostępny na kluczowych dla esportu rynkach, cały czas jest nieobecny m. in. w Chinach, gdzie internetowe rozgrywki są niezwykle popularne, a co za tym idzie, przyciągają uwagę osób lubujących się w oglądaniu tego typu treści. Co ciekawe, spory procent odbiorców streamów z gier to… kobiety. Według Superdata to aż 46 procent. Zapewne wielu z Was wydawało się, że ten odsetek będzie liczył sobie znacznie mniej.

Tylko w lutym na świecie obejrzano 100 milionów godzin rozgrywek w League of Legends, natomiast CS: GO wygenerował 40 milionów godzin na Twitchu. Co ciekawe, ta platforma streamingowa odpowiada „jedynie” za 16 procent ogółu widzów, ale zgarnia już 37 procent zysków z tego rynku, co stawia ją w miejscu lidera.

To zaś oznacza, że rysuje się ciekawa perspektywa dla tego typu treści w przyszłości

Esport i streaming z nim powiązany to już teraz bardzo perspektywiczne rynki. SuperData przewiduje natomiast, że tylko w tym roku zyski z tego rynku będą wynosić około 4,6 miliarda dolarów. W ciągu najbliżsych kilku lat, ma on sukcesywnie rosnąć – nie tylko pod względem ilości widzów, ale również pieniędzy, które będą w nim obecne.

  • Ymnytor

    Dziwny trend. Ciekawi mnie statystyka ile % tego to przechodzenie singleplayera, bo o ile multi jestem jeszcze w stanie zrozumieć, że ludzie z dużą ilością wolnego czasu oglądają jak ktoś gra, żeby nauczyć się czegoś i poprawić technikę, to oglądania singleplayer’a nie rozumiem. Filmy, seriale mają ciekawsze opowieści z lepszą pracą kamery, jaką kiedykolwiek może nam pokazać gra. W grach jest fajne to, że samemu można sterować historią i bohaterem. Gdy ktoś gra za ciebie to naturalnie takie podejście powinno naturalnie przegrywać z treściami produkowanymi z podejściem, że odbiorca nie może sterować tym co jest mu pokazywane.
    Nie wiem ile musiałbym mieć czasu, aby oglądać jak ktoś gra w grę.

  • Streamer

    jaasne Twicz-streamerki to XXI wieczna odmiana prostytucji w wersji Light. Wystarczy zobaczyć „growe” streamy Kaceytron, czy Pink Sparkles (btw. PSarkles jest Polką) zwykłe szczucie cycem. Nic więcej. Taki mamy świat w XXI wieku – oglądajcie i płaczcie.
    https://youtu.be/0WGcuz-GU0w

  • Bartek Pastuszka

    Śpieszę tłumaczyć autorowi dlaczego – otóż serwisy streamujące rozgrywkę są darmowe natomiast serwisy steamujące seriale są płatne.

    W następnym odcinku pieprzenia bez sensu : SZOKUJĄCE dane! Więcej osób na świecie chodzi niż korzysta z usług samochodów rowerów i koni… RAZEM WZIĘTYCH!

    • Artur Marciniak

      widocznie dla autora nie jest to takie oczywiste :D

    • PaPs

      Właśnie to miałem napisać. Gdyby serwisy streamujące esport były płatne, to podejrzewam spadek oglądających/oglądalności o 99%.