O tym że lubię stare gry wspominałem na łamach AntyWeb już wielokrotnie. Regularnie też staram się wracać do kultowych starych czasopism ich poświęconym, których wówczas na polskim rynku wydawniczym nie brakowało. To twory, które dla nas są kultowe -- ale umówmy się, że w XXI wieku dzieci w szkole podstawowej potrafiłyby złożyć lepsze treści, głównie pod kątem wizualnym. Ale nie tylko -- bo to w jaki sposób pisane są pierwsze numery Top Secret czy Secret Service nigdy nie powinno było się zdarzyć. Jednak się zdarzyło, jest do czego wracać — no i sam robię to z przyjemnością. Korzystając z wolnego popołudnia postanowiłem przejrzeć kilka numerów archiwalnej prasy. Ta sentymentalna podróż skończyła się po kilku godzinach, a elementem który szczególnie zwrócił moją uwagą były reklamy.

Nigdy wcześniej specjalnie nie przykuwały one mojej uwagi. Były integralną częścią czasopisma, no… ale to tyle. Wczoraj jednak zrobiłem sobie solidną rundę po kultowych Secret Service’ach oraz Gamblerach (których skany dostępne są online za darmo, na platformie Archive.org). Oba starałem się przejrzeć dość przekrojowo — dlatego zacząłem w roku 1993, gdy oba wystartowały, a skończyłem w 1998. Przewracając wirtualne kartki non-stop zapisywałem co ciekawsze reklamy i nie mogłem wyjść z podziwu, jak bardzo ewoluowały z każdym rokiem.

Początki to na dobrą sprawę pionowe bannery, które reklamowały jedną grę. Im dalej w las, tym robi się ciekawiej: dochodzą kolejne bannery (czasami reklamujące nawet gry, które dopiero powstają), większe reklamy, no a kiedy magazyny przybierają na sile — nagle mniejsze i większe sklepy (zarówno stacjonarne, jak i wysyłkowe) wstawiają w tamtejszych reklamach coraz to solidniejsze oferty. Zachęcają do zamawiania gier drogą wysyłkową, ale też zapraszają do sklepów. Najpierw pozycji na listach jest kilka — później robi się ich kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt. A im dalej w las tym jest jeszcze ciekawie, bo z czasem zaczyna przybywać więcej reklamodawców, którzy chcieliby by o nich usłyszano. Miejscami są to po prostu reklamy biznesów, czasami przedstawienie oferty, a zdarza się też, że wydawcy skupiają się tylko na jednej grze czy (w przypadku dystrybutorów) konsoli. Coraz większe i bardziej dopracowane reklamy stają się standardem, a kiedy docieram do 1998 roku nie dziwi mnie już widok całej stron czy nawet rozkładówki będącej reklamą. Sklepy, wydawcy, dystrybutorzy, a nawet sami twórcy — wszyscy robią co tylko w ich mocy, by przykuć uwagę czytelnika, który może być potencjalnym klientem. Śmiesznie też wyglądają te „katalogowe” reklamy które w identycznej szacie graficznej trafiały do kilku magazynów jednocześnie — chociaż to już bliżej 1998 roku.

Przyglądanie się tym reklamom to fajny powrót do minionych czasów i… niezła lekcja historii. Polskie reklamy w popularnych magazynach o grach nie szokowały, nie próbowały żadnych specjalnych sztuczek i nie obrażały konkurencji — jak miało to miejsce w amerykańskim PR tamtych lat. Każdy próbował uszczknąć trochę z tego tortu i wielu się udało — choć o firmach takich jak Mirage czy MediaSoft większość już zapomniała, to w końcu CD Projekt czy Techland wciąż są na rynku i radzą sobie… lepiej niż kiedykolwiek! No chyba, że po prostu w tych kilkudziesięciu numerach na takowe nie trafiłem. Ale jestem przekonany, że któregoś wolnego popołudnia przewertuję pod tym kątem jeszcze inne gazety, bo powiem wam, że to czysta przyjemność!

Na koniec ogłoszenie, które trafiło do ostatniego numeru Secret Service w formie reklamy. Jak wiemy — akurat TA gra nigdy nie powstała (o czym więcej w świetnym filmie Biały Wilk: Historia komputerowego Wiedźmina autorstwa Arhn.eu) ;-)