7

Zegarek przewidujący kłótnię z drugą połówką? Sprzęt godny pokojowej Nagrody Nobla

Urządzenia z gatunku wearable świata na razie nie zawojowały - kilka lat temu wieszczono im wielką przyszłość, miał powstać rynek większy od smartfonowego, a stanęło na "przybudówce". Możliwe, że to jeszcze się zmieni, po falstarcie przyjdzie czas na kolejne otwarcie i szukanie dla tych produktów sensownych pomysłów. Przykładem rozwiązanie przewidujące kłótnie. To może być gadżet pożądany nie tylko przez pary, ale też pracowników i rodziny zasiadające do świątecznego stołu...

Sprzęt ubieralny rozwija się w przeróżnych kierunkach, czytałem i pisałem zarówno o projektach, które robiły duże wrażenie, jak i rozwiązaniach bardzo śmiesznych albo idiotycznych – zdecydowanie jest to sfera, która dopiero krzepnie. Mimo wielu niepowodzeń i rozczarować wciąż dostrzegam w tym spory potencjał, wierzę, że segment wearable będzie nie tylko duży, ale też sensowny. Obok rozwiązań z działali sportowej, będzie przybywać np. projektów medycznych, które mogą uratować niejedno życie. Pracownicy Uniwersytetu Południowej Kalifornii chcą natomiast zadbać o stosunki międzyludzkie i ograniczyć kłótnie w naszym świecie.

Zespół ze wspomnianej uczelni zakasał rękawy i opracował rozwiązanie, które przewiduje wybuch konfliktu. W jaki sposób? Wykorzystano uczenie maszynowe, informacje dostarczane przez organizm (pocenie się, praca serca, temperatura ciała) i dane dostarczane przez uczestników eksperymentu. Ci ostatni zostali wyposażeni w specjalne czujniki, były też zbierane informacje w formie audio, z których można było wywnioskować, czy doszło do kłótni. Do tego ankiety wypełniane przez uczestników. Dużo danych, może z tego wyjść interesująca układanka.

Test nie odbywał się w laboratorium, pracowano na danych z codziennego życia – to plus. Nie mieliśmy tu prowokowanych kłótni, lecz konflikty do których dochodzi spontanicznie. Po jakimś czasie rozwiązanie opracowane przez naukowców było ponoć w stanie przewidzieć kłótnię z naprawdę dużym prawdopodobieństwem (86%). Wyobraźmy sobie teraz, że ten pomysł faktycznie trafia do opasek/zegarków noszonych na rękach i ostrzega, gdy zbliża się draka – dzięki temu para może się rozejść, by ochłonąć. Albo spuścić z tonu, uspokoić się i podejść do drażliwej sprawy inaczej. Przypomina mi się Raport mniejszości.

Jeżeli sprzęt ubieralny zadziała w taki sposób (a wierzę, że jest to możliwe), szykuje się niezła funkcja. W rozwiązaniu komercyjnym twórcy chcieliby przewidywać kłótnie z pięciominutowym wyprzedzeniem – wystarczy. I zdecydowanie nie będzie to produkt tylko dla par: już widzę takie zegarki w niektórych firmach czy urzędach. Gdyby pracownicy zobaczyli, że dioda w zegarku szefa niebezpiecznie miga, mogliby się ewakuować albo szybko załagodzić sprawę. Po latach pewnie i bez sygnałów świetlnych wiedzą, kiedy zejść z drogi przełożonemu. Ale ten mógłby pomóc nowicjuszom nosząc odpowiedni sprzęt ubieralny. Inspektorzy pracy powinni takie rozdawać pracodawcom.

Widzę w tym także niezły gadżet dla rodzin zasiadających do świątecznego stołu. Przy tym ostatnio chyba łatwiej o kłótnie, nie brakuje rysunków satyrycznych wyśmiewających problem (bardzo poważny), więc może warto temu zaradzić elektroniką? Ale nie ciszą i patrzeniem w smartfony, lecz gadżetem ostrzegającym: dość polityki, bo zaraz będzie konflikt i wielka draka. Jeśli sprzęt byłby tani, gospodarze mogliby go wręczać już w drzwiach. Gdyby komuś zapaliła się dioda, byłby wysyłany na balkon czy do korytarza, by ochłonął. I święta uratowane.

Piszę to oczywiście z przymrużeniem oka, ale przyznam, że jestem ciekaw, jak zareagowałbym na informację od urządzenia, że zaraz „wybuchnę”. Albo, że zaraz w furię wpadnie mój rozmówca? Z wyrazu twarzy czy tonu głosu to nie wynika, a tymczasem w człowieku zaczyna się gotować. Co robić w takiej sytuacji? Podejrzewam, że niektórych tylko by to nakręcało. Sprzęt ubieralny zapobiegłby jednym kłótniom i wywołał inne. Czekam na komercjalizację – może być ciekawie.

  • borysses

    Czego to juz nie wymysla by gromadzic dane…

    • Żeby mieć dane wyjściowe, potrzebne są dane wejściowe.

    • A to może być dopiero początek…

  • Chyba bardziej sensowne byłoby użycie par (albo grup) takich zegarków – wtedy można by się pokusić o wykrywanie u partnera niepożądanych objawów (albo choćby niektórych z nich) nawet kilka-kilkanaście godzin wcześniej, co by drugiemu partnerowi mogło pozwolić nie tylko na ewakuację, ale też na podjęcie długofalowych działań łagodzących typu przeplanowanie rano całego dnia. Myślę, że to by mogło, przy dobrej realizacji, uratować wiele związków, a nawet bardzo zauważalnie przyczynić się do spadku ilości rozwodów.

    • i biznes, i ratowanie świata…

    • Mateusz Cichocki

      Pół żartem pół serio to przydałoby sie aby dioda zapalała sie gdy kobieta ma ochote na seks, wtedy nie wyrabialiby z podażą.

      Ja mam takie odczucie że to trochę żałosny wynalazek. Nie sam w sobie ale to że ludzie potrzebowali by go aby razem funkcjonować, być ze sobą. Dla mnie związek to wspieranie się, wspólne życie, a nie wojna damsko-męska.

  • Wolałabym zegarek, który znajdzie mi drugą połówkę. Z kłótniami poradzę sobie sama.