spacex
116

Ten test zaskoczył nawet SpaceX: rakieta, która miała być zniszczona, przetrwała próbę

Wyniki tego testu zaskoczyły nawet SpaceX: spodziewano się, że rakieta rozbije się o powierzchnię wody i niewiele z niej zostanie, a tymczasem pojazd prezentuje się całkiem nieźle. W przestrzeni kosmicznej raczej się już nie znajdzie, ale konstruktorzy mogą być z siebie dumni: stworzyli coś naprawdę trwałego...

SpaceX zaliczył kolejny lot: rakieta Falcon 9 wyniosła w przestrzeń kosmiczną luksemburskiego satelitę telekomunikacyjnego – jest powód do zadowolenia, ale firma ma już za sobą sporo udanych startów, więc to staje się normą. Podobnie byłoby pewnie z udanym lądowaniem, odzyskaniem pierwszego członu rakiety. Tyle, że tym razem sprawy miały się potoczyć inaczej, korporacja chciała przetestować lądowanie przy dużej sile ciągu silnika. Aby uniknąć zniszczenia barki-lądowiska, postanowiono… wylądować na wodzie. Efekt?

Rakieta nie uległa zniszczeniu – na zdjęciach prezentuje się całkiem nieźle. I to zaskoczyło nawet ludzi ze SpaceX. Firma spróbuje odzyskać wrak, jeśli to się uda, pewnie pojawią się cenne dane, dowiedzą się np., które elementy są najmniej trwałe przy takim zderzeniu. Albo po prostu zrozumieją to lepiej. Nie oznacza to jednak, że i ten sprzęt ponownie pojawi się w przestrzeni kosmicznej – ryzyko byłoby zbyt duże, nawet po gruntownym remoncie. Na muzeum też nie ma co liczyć – pewnie zarezerwowane jest dla nielicznych jednostek. To po prostu kolejna ciekawostka, a nie sprawdzian na miarę przełomu.

Korporacja Muska sprawdza Falcon 9 na nowe sposoby, ale celem na najbliższe dni jest wielki sprawdzian Falcon Heavy – jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, olbrzym SpaceX wystartuje już w przyszłym tygodniu. Tym razem głośny gracz z kosmicznego rynku będzie chciał odzyskać wszystkie trzy rakiety. Bez udziwnień…