Sony WF-1000X 2 sztuki
26

Zabójca AirPods i Gear IconX? Testowałem słuchawki Sony WF-1000X

Miałem już okazję spędzić kilka godzin z nowymi słuchawkami Sony WF-1000X i powiem tak - jeśli szukacie kompaktowego rozwiązania z redukcją dźwięków otoczenia - to naprawdę ciekawy produkt, którym warto się zainteresować.

Co w pudełku z Sony WF-1000X?

Sony WF-1000X zawartość pudełka

Nieduże, zgrabne pudełko kryje w sobie dwie słuchawki Sony WF-1000X, stację dokującą (etui), przewód do ładowania i naprawdę imponującą ilość gumek. To miło, każde ucho jest inne i fajnie, że dzięki takiemu zestawowi można dopasować słuchawki do swojego. W moim przypadku dobrze sprawdza się standardowy zestaw, który był już założony, ale nie omieszkam pokombinować.

słuchawki od Sony - WF-1000X

Słuchawki występują w dwóch kolorach – trochę nijakim czarnym i dość eleganckim złotym. Do koloru słuchawek dopasowany jest też kolor stacji dokującej, która służy do ładowania urządzenia. Podłącza się do niej ładowarkę, etui magazynuje energię i później przekazuje ją do słuchawek. Oznacza to, że w podróży wrzucicie po prostu słuchawki do pudełka, a czerwone lampki zasygnalizują, że sprzęt jest ładowany. Słuchawki na jednym ładowaniu wytrzymają 3 godziny, pudełko naładuje je dwa razy – oznacza to więc, że na całym zestawie posłuchacie muzyki przez około 9 godzin. Do pełnego naładowania słuchawek potrzeba 2 godzin, po kwadransie posłuchacie na nich muzyki przez niecałą godzinę.

Słuchawki Sony WF-1000X spakowane w pudełku

Sprzęt wykonany jest naprawdę elegancko, wszystko fajnie spasowano, bardzo podoba mi się złota połyskując farba – ciekawe jak z jej trwałością. Słuchawki trochę wystają z uszu – nie wygląda to jednak ani źle, ani zabawnie.

Jak grają słuchawki od Sony?

Dobrze, ale nie rewelacyjnie. Nie są to najlepiej grające słuchawki Sony. Nie zrozumcie mnie jednak źle – ciężko się tu do czegoś tak naprawdę przyczepić, po prostu nie ma efektu „wow”, który byłby miłym dodatkiem do sprawnie działającego systemu redukcji hałasu. Bas warto trochę podbić w jakimś equalizerze, wysokie tony natomiast zredukować – talerze w perkusji będą w przeciwnym wypadku trochę szeleścić. Nie napotkałem natomiast na problemy z połączeniem czy desynchronizacją zestawu. Wszystko działa jak trzeba i słuchawki wydają się być godnymi zaufania. Do tego przyjemnie leżą w uszach i z nich nie wypadają. 6,8 grama (waga jednej słuchawki) to mało i po chwili zapomniałem, że mam je „założone”.

Wspomniałem, że Sony WF-1000X posiadają system redukcji hałasu – system działa bazując na dwóch mikrofonach. Jeden rejestruje dźwięki otoczenia, drugi natomiast bada charakterystykę kanału słuchowego – mając takie dane słuchawki dopasowują dźwięk do zastanych warunków. Ambient sound pozwoli natomiast dojść do nas dźwiękom ludzkich rozmów, przy jednoczesnym tłumieniu hałasu. Przydatne szczególnie na lotniskach czy dworcach, gdzie warto nie przegapić ogłoszeń. W aplikacji uruchomicie również tryb auto, który sam sprawdzi jaką czynność wykonujecie (na przykład chód) i dostosuje ustawienia automatycznie.

Słuchawki Sony WF-1000X - ustawienia na smartfonie

Podłączenie słuchawek jest oczywiście banalnie proste – można skorzystać z NFC lub ustawić sprzęt w tryb parowania BT i odnaleźć go na telefonie czy komputerze. Warto oczywiście pobrać specjalną aplikację od Sony, która po pierwsze pokaże stan naładowania sprzętu – po drugie (i ważniejsze) pozwoli sterować tłumieniem hałasu. Można to również zrobić z poziomu samego urządzenia wciskając przycisk mieszczący się na lewej słuchawce.

Słuchawki Sony WF-1000X - wygląd pudełeczka
Słuchawki Sony WF-1000X - wejście micro usb

Czy warto kupić słuchawki Sony WF-1000X ?

Z jakimi sprzętami będą konkurować słuchawki Sony WF-1000X? Obstawiam przede wszystkim Samsung Gear Icon X i AirPods od Apple. Niestety małe, bardzo fajne słuchawki Sony nie będą mieć łatwego startu ze względu na cenę. 199 dolarów (przy prostym przeliczeniu około 710 zł). Niestety również 220 euro, czyli około 930 zł – jak więc widzicie w Europie będzid drożej. Tak czy inaczej to sporo jak za tak małe słuchawki, z drugiej strony redukcja szumu w takich „pchełkach” to świetna sprawa i rozumiem cenę. Musi ją jednak zrozumieć również klient, który będzie chciał wydać na to urządzenie swoje pieniądze. Ja wracam do, jak zwykle w przypadku słuchawek, przyjemnych testów. Recenzja Sony WF-1000X pojawi się na Antyweb za jakiś czas. Póki co jednak wrażenia jak najbardziej na plus, ale największym testem będzie podróż samolotem i spacery po głośnych warszawskich ulicach.