iphone i macbook zdjęcie
57

Siedem aktualnych grzechów głównych Apple

Apple jest firmą, która od lat wywołuje skrajne emocje. Zazwyczaj, wśród moich znajomych były osoby, które albo ją kochały, albo nienawidziły, nie było stanów pośrednich. Mam jednak wrażenie, że właśnie się to nieco zmienia. Od pewnego czasu nawet najwięksi fani coraz częściej kręcą nosem na niektóre grzechy tej firmy (w tym ja), a najwięksi krytycy nagle złagodzili swój ton, gdy zupełnie nieoczekiwanie zaczęli używać Macbooka zamiast starego laptopa. Świat staje na głowie.

Autorem materiału jest Grzegorz Gikiewicz

Jabłkowe urządzenia na tyle spowszechniały w naszej świadomości, że podział na hejterów, bądź fanbojów po prostu powoli się zaciera. Coraz częściej patrzymy na produkt przez pryzmat jego użyteczności, wyglądu czy ceny – a nie marki. I wiecie co? Ja się z tego powodu bardzo cieszę, gdyż bardzo nie lubię technologicznego szufladkowania. Uważam, że najważniejszy jest zawsze świadomy dobór sprzętu do wymagań użytkownika, a nie opieranie się na stereotypach. Spójrzmy zatem krytycznym okiem na aktualnie największe grzechy Apple. Firmy, która niczym dobry diler, skutecznie uzależniła mnie od swoich produktów.

Brak przełomowych innowacji

Od konferencji do konferencji, co roku wyczekuję przełomowego produktu na miarę pierwszego iPhona czy iPada. Niestety, od lat bez powodzenia. Ostatnią największą nowością w komputerach Apple był Touch Bar, który jak się okazuje, jest średnio wygodnym zamiennikiem klasycznych klawiszy. Nawet konstrukcja najnowszych laptopów Apple nie robi już takiego wrażenia jak niegdyś pierwszy Macbook Air.

Prawie rok temu, dowiedzieliśmy się o podwójnym aparacie w najnowszym iPhonie, czyli rozwiązaniu, które kopiuje w tej chwili coraz więcej innych producentów. Oczywiście Apple jak ma to w swoim zwyczaju, również skopiowało technologię, która była już obecna na rynku, ale zrobiła to lepiej i po swojemu. Tylko czy można nazwać to przełomową innowacyjnością? Zdecydowanie nie – jest to tylko ewolucja a nie rewolucja.

Warto wspomnieć, że ten punkt już niedługo ma szansę się wreszcie zdezaktualizować. Jeżeli plotki okażą się prawdą, to być może już w rocznicowym modelu iPhona dostaniemy długo wyczekiwaną innowację, czyli Touch ID wbudowany w ekran. Pytanie, czy aby na pewno Apple uda się do tego czasu wdrożyć tę technologię? Niestety, równie dobrze może się okazać, że dopiero w kolejnym modelu z „S” w nazwie pojawi się ta nowość, a teraz dostaniemy jedynie prowizoryczne rozwiązanie z Home button na boku urządzenia.

Coraz wyższe ceny sprzedawanych urządzeń

Niestety, z roku na rok kwoty rosną. Apple zdaje sobie sprawę z dużego popytu na swoje produkty i może dzięki temu podnosić sukcesywnie ceny. iPhone przy ostatniej premierze podrożał o ok. 150-200 zł. A jak zmusić klientów do jeszcze większych wydatków? Wystarczy wprowadzić swoją największa nowość (czyli podwójny aparat) – tylko w największym i zarazem najdroższym sprzedawanym modelu, czyli w wersji 7 Plus. Mało? No to dajmy jeszcze nowy cool kolor, który będzie sprzedawany tylko w droższej wersji ze 128GB pamięcią na dane.

To niestety nie koniec. Przy każdej premierze nowej wersji iPada, cena wzrastała zazwyczaj o ok. 100 – 200 zł. Tak było aż do wersji Air 2. A wiecie jak najłatwiej marketingowo uzasadnić wzrost ceny o ok 1000 zł? Wystarczy wprowadzić na rynek nowy model iPada i nazwać go Pro. Następnie trzeba już tylko powiedzieć, że jest to zupełnie nowa linia produktowa, a nie następca i nikt nie zauważy znacznej podwyżki. Po pewnym czasie, należy dla malkontentów wprowadzić nieco odświeżony model z konstrukcją, z 2 generacji wstecz, bez nazwy Pro, w cenie nawet nieco niższej niż poprzednio i dzięki temu zabiegowi wszyscy będą szczęśliwi (o dziwo serio ja jestem).

Zamykanie się w ekosystemie własnych technologii

Jakiś czas temu nastąpiła popularyzacja technologii NFC i ustandaryzowanych płatności zbliżeniowych w telefonach różnych producentów. Oczywiście Apple jak to Apple, zawsze kocha robić wszystko po swojemu i postanowiło tę technologię wprowadzić na swój własny sposób, czyli zamykając ją we własnym ekosystemie. Niestety Apple Pay jest nadal niedostępne w wielu krajach (w tym w Polsce), gdyż do działania wymaga podpisanej umowy pomiędzy bankiem a Apple.

Kolejnym klasycznym i wciąż od lat niezmiennym przykładem stosowania własnych zamkniętych rozwiązań jest np. port Lightning. W czasach sprzed USB-C port ten był genialnym rozwiązaniem (mała i obustronna końcówka), dzisiaj jest już tylko następnym niepotrzebnym standardem.

Jakby było tego mało, plotka o bezprzewodowym ładowaniu w przyszłych iPhonach, zamiast cieszyć, wzbudza we mnie obawy. Super, że taka opcja ma się pojawić, oby tylko ostatecznie nie okazało się, że w tym przypadku również zignorują istniejące standardy i wprowadzą tę technologię po swojemu.

 iphone dodatkowe urządzenia

Zbyt duża ilość oferowanych produktów

Czy kojarzycie może co było jednym z największych problemów firmy przed powrotem Jobsa? Podpowiem: za duża oferta produktowa. Apple robiło wtedy zbyt wiele różnych urządzeń, które po prostu nie miały większego sensu. Gdy Jobs tylko wrócił, zamknął zbędne i nierentowne projekty oraz ograniczył produkcję.

Mam wrażenie, że historia w tej chwili zatacza koło, bo tak dużej ilości swoich produktów Apple nie miało już od lat. Niestety nic nie zapowiada tego, iż w najbliższej przyszłości coś się zmieni. Aktualnie iPhonów mamy aż pięć modeli i wszystko wskazuje na to, że już niedługo może być ich nawet sześć: 7, 7 Plus, 7S, 7S Plus, SE oraz po prostu iPhone (rocznicowy).

Z iPadami niestety również nie jest lepiej. Aktualnie oficjalnie są sprzedawane 4 modele (zwykły iPad, Pro, Pro 12,9 i mini 7,9). Nie pomaga również fakt, że w wielu sklepach jest nadal sprzedawanych równolegle nawet 8 modeli.

Komputery Apple z roku na rok też powiększają swoją rodzinę produktową. Tutaj zliczanie jest już nieco utrudnione poprzez mnogość wersji danego urządzenia, dlatego policzyłem tylko główne konfiguracje. W tej chwili naliczyłem ich aż 12!

To może Apple Watch ma prostą i ograniczoną ilość modeli? Nic z tego, w tej chwili są dostępne 4 modele zegarka, a wielu sklepach równolegle do nich sprzedawane są jeszcze modele pierwszej generacji. Istny galimatias produktowy.

Brak odświeżenia istniejącej oferty przez długie lata

Tutaj sprawa jest prosta, wiele osób już od dłuższego czasu czeka na nowego Maca mini, Maca Pro czy chociaż Apple TV z obsługą 4K. Apple ma bardzo dziwny cykl wydawniczy i latami potrafi nie odświeżać danego produktu. Idealnym przykładem jest ostatni Mac mini który wyszedł w 2014r. i do dzisiaj kosztuje tyle co w dniu premiery!

Coraz gorsza jakość sprzedawanych urządzeń

Oczywistym faktem jest, że wszystkie urządzenia się psują, niezależnie od producenta. Jednak według utartej opinii, to właśnie Apple od zawsze słynęło z dobrej jakości produktów i przywiązania do detali. Niestety, z żalem muszę to stwierdzić, ale coraz częściej słyszę, że jakieś urządzenie od firmy z Cupertino ma fabryczną wadę.

Oto kilka przypadków z ostatnich lat z mojego otoczenia: iPhone 4S, przycisk home się zacinał – wymieniony na nowy. iPhone 5C, ekran ruszał się i stukał pod naciskiem – wymieniony na nowy. iPhone 6, wada fabryczna baterii – wymieniony na nowy. iPhone 7, zażółcenie ekranu – wymieniony na nowy. iMac, kurzył się pod matrycą – akcja serwisowa. Macbook Air, złuszczał się lakier – zignorowanie usterki przez właściciela, itd… .

Może kogoś zaskoczę i zniszczę mu idealistyczny obraz, ale mitem jest to że produkty Apple się nie psują. Psują się zapewne tak samo często jak wszystkie inne urządzenia, jednak aby nieco osłodzić ten punkt dodam, że Apple ma świetną obsługę serwisową. Może jestem jednym z niewielu, ale naprawdę tak uważam.

No dobra, zdradzę Wam mały sekret, warto zgłaszać każdą usterkę przez oficjalną infolinię Apple, wtedy to oni kierują Was bezpośrednio do autoryzowanego serwisu i są w stanie nadzorować cały proces reklamacyjny (uzyskujecie numer zgłoszenia itp.). Być może to właśnie dzięki temu jeszcze nigdy nie spotkała mnie niemiła sytuacja serwisowa.

Przerost własnych ambicji

Pamiętacie komputer Lisa, konsolę Pippin, tablet Newton, bądź usługę MobileMe? Wszystko miało być rewolucją a ostatecznie okazywało się być wielką klapą. Apple stara się zawsze zrobić coś inaczej niż inni i mam wrażenie, że czasami podchodzą do tego zbyt nonszalancko. Świetnym historycznym przykładem rozbuchanych ambicji i wiary w swoją nieomylność był już wspomniany przeze mnie, najdroższy komputer w dziejach firmy, czyli Apple Lisa. Urządzenie genialne jak na tamte czasy, ale o wiele za drogie (prawie 10 000 $). Oczywiście jego sprzedaż okazała się być katastrofalnie niska, a część komputerów po latach wyładowała na złomowisku Logan w stanie Utah.

Czyżby firma nie uczyła się na swoich błędach? Całkiem niedawno, kolejnym nieporozumieniem produktowym okazał się być również koszmarnie drogi – złoty Apple Watch Edition. Nawet rewolucyjny Mac Pro już w dniu premiery był uznawany za zbyt drogi komputer jak na swoje możliwości i również jego sprzedaż nie okazała się być sukcesem. Czy to już chciwość, czy zbyt duża ambicja?

Obawiam się, że najnowszy iPhone w dniu swojej premiery może również wpisać się w podobny trend i albo nie zaspokoi ogromnych oczekiwań klientów, albo po prostu będzie zbyt drogi.

Ja, jako niepoprawny entuzjasta nowoczesnych technologii, uzależniony od ekosystemu Apple z niecierpliwością wyczekuję najbliższej konferencji i naiwnie czekam na to, iż Apple wreszcie obieca poprawę w swoich grzesznych występkach (naiwniak).

  • Rincewind

    Część z nich to brednie. Np to o ilości produktów… Właśnie o to chodzi żeby sprzedawać jak najwięcej produktów! Gdyby jakimś cudem sprzedaż iPhone się załamała to już po Apple. Ale jeśli będą stawiać i na inne produkty to iPhone będzie jednym z wielu produktów przynoszących zyski i nawet załamanie na tym polu nie będzie aż tak potężnym ciosem.

    • GregoryMc

      Chodzi raczej o zbyt dużą ilość wariacji konkretnego produktu. To nigdy nie pomaga w wyborze przeciętnemu klientowi. Np. taki LG czy Samsung są mistrzami w ilości modeli które praktycznie niczym się nie różnią między sobą tylko cyferką w nazwie. Najbardziej to widać na przykładzie telewizorów.

      A w Apple kiedyś był tylko jeden iPad i jeden iPhone i dzięki temu odnieśli sukces, teraz rozmieniają się na drobne.

    • fsloki

      Tylko każda ta decyzja jest poparta wzrostem sprzedaży u nich. Widocznie gusta klientów się zmieniły, musieli się dostosować – zrobili to, wzrost sprzedaży. Ja gdzieś tam się z Tobą zgadzam, ale mam wrażenie że trzeba spojrzeć na fakty – a fakty to cyferki, które ciągle rosną.

    • GregoryMc

      Masz rację, sprzedaż mają piękną, ale pytanie czy historia w niedalekiej przyszłości nie zatoczy koła. Każda hossa się kiedyś musi skończyć.

    • fsloki

      Też mam takie wrażenie że może się tak stać – ale niewielu zauważa że Apple pokazało na ostatniej konferencji „nowe” nogi na których się podeprze, ich nowe VR Api i ML Api robią wrażenie – nikt na rynku nie udostępnił tak dobrych rozwiązań jak Apple w tych dziedzinach. Uważam że trzeba to zauważyć mówiąc o innowacji – może już nie sprzętowa innowacja jest tym co napędzi rynek ale softwarowa.
      Jest to też podobna decyzja jaką zrobił Microsoft – który już nie zarabia najwięcej na systemach operacyjnych.

    • damianglu

      Sprzedaż mają piękną i długo tak zostanie. Natomiast technologicznie zostali prześcignięci dawno przez konkurencję z Androidem. Pytanie, i data końca hossy to kiedy ludzie zdadzą sobie z tego sprawę?

    • Szymon Stolarek

      Teoretycznie urządzenia z androidem prześcigają te z iOS o lata świetlne. W praktyce przewaga to zazwyczaj parametry sprzętu. Dopóki jednak każdy producent będzie tworzyć własne wersje androida, i to po kilkaset różny wersji dla osobnych modeli, Android pozostanie na podobnym, jeśli nie niższym, poziomie user experience. Przykład – iPhone 6 kumpla działa płynniej niż SGS5 koleżanki na stock romie. Używają podobnych zestawów aplikacji – spotify, messenger, instagram, facebook, snapchat, przeglądarka (domyślna). W rzeczywistości, Android swoją potęgę zawdzięcza nie samemu systemowi, ale wpychaniu go na każdy możliwy sprzęt, często na siłę. Dlatego IMO jedyna nadzieja dla użytkowników systemu od Google to custom romy, testowane i na bieżąco poprawiane przez miłośników.

    • Pod jakim względem urządzenia z Androidem prześcigają te od Apple?

    • Szymon Stolarek

      Pod względem specyfikacji technicznej. Z tym, że same bebechy ich nie uratują :)

    • Nie do końca masz racje. Roczny iPhone 7 bije w rankingach najnowszego Galaxy S. A nie ma 8 rdzeni i 6 GB RAM

    • Szymon Stolarek

      Czytaj, proszę, ze zrozumieniem. O tym właśnie mówię – tele z androidem może mają lepsze bebechy, ale to ich nie ratuje, bo iOS jest lepiej zoptymalizowany. Od początku o tym gadam.

    • No tak. Tu zgadzam się z Tobą w 100%

    • Rincewind

      Wybór to zaleta, nie wada. Co złego jest w tym, że ktoś kto nie lubi dużych telefonów może kupić iPhone SE?

    • „Duży wybór to zaleta, nie wada” – powiedział John Sculley tuż przed zwolnieniem z funkcji CEO :)

      Według mnie sukcesem jest idealne wyważenie ilości dostępnych równolegle produktów. Niestety aktualny trend jest raczej mocno zwyżkowy. Najbardziej to widać po ofercie komputerów Apple.
      Ale fakt iPhone SE to świetny „mały” telefon.

    • Rincewind

      Który by nie istniał, gdybyś Ty decydował. Do tego spójrz na Samsunga. Jakoś mają duży wybór i sobie świetnie radzą.

    • damianglu

      To chyba nie o to chodziło, iPhone się jeszcze trzyma ale niektórzy klienci już się denerwują na myśl że będzie 7s, 7s Plus i 8. Co wybrać? Czy czekać na 8? Po za tym. Zobacz ile jest wariacji MacBooków? Jak do bani jest ofera iMaców? Zobacz że zaraz będzie kilka iPhone do wyboru.

    • Driggooziz

      Tylko jaki to jest problem, że na rynku są cały czas dostępne modele zeszłoroczne? Nikt w kontekście Samsunga jakoś nie pisze, że trzeba wybierać między S6, S7 i ich wariantów Edge, S8, Note 7 odnowionym i Note 8? Chyba, że wynika to z nieporadności użytkowników Apple’a – jeżeli firma nagle daje im wybór, a nie po prostu nowy model co rok to się czują jak dzieci we mgle.

    • antyspider

      Wynika to raczej z siły przyzwyczajenia, starzy fani są zniesmaczeni a nowi są zachwyceni bo mają wybór, prawie jak na androidzie który zawsze mieli. Plotki głoszą że juz niedługo apple będzie sprzedawać 7, 7plus, SE 2, 7S, 7S Plus, Pro i Pro 6,5…. to będzie masarka jakaś dla kogoś kto się nie zna i będzie chciał kupić iPhona, a takich osób jest raczej więcej niż geekow technologocznych. A kupując dzisiaj najnowszego najtańszego iMaca, można nieźle wtopić bo
      jest to model totalnie zły. Ktoś kto się nie zna, nie zauważy nawet że 
      są tam tylko 2 rdzenie.
      Mając jeden produkt łatwiej go dopieścić i zadbać o jakość. Mając wiele modeli producent ma więcej problemów. Większe koszty produkcyjne, magazynowe, dłuższy czas optymalizacji systemu itp.. Jedno urządzenie kanibalizuje sprzedaż drugiego.
      Samsung i inni jadą już na taką masówkę że szkoda gadać, chyba liczą na to że klient się nie połapie że ten Galaxy J8 to nie to samo co S8. Co roku nowy model w 10 wariacjach, jeszcze jakby je wspierali przynajmniej przez 2 lata, ale oni mają to zazwyczaj gdzieś. Jobs wróć… Who Needs A Stylus?

    • Rincewind

      Ale z jakiego powodu są zniesmaczeni? Nadal mogą kupić iPhone przecież.

    • Rincewind

      Wybrać ten, który najbardziej im odpowiada. To na prawdę taki problem? Wybrać coś z czterech modeli?

    • Marian Paździoch syn Józefa

      Nadmierna ilość modeli w ofercie to w wbrew pozorom wcale nie jest zaleta. Kiedyś jak chciałem kupić telefon to myślałem o Samsungu ale ilość prawie niczym nie różniących się modeli mnie zniechęciła. Zamiast tracić czas na porównywanie kupiłem Xperię.

      To naprawdę niesamowicie wkurwia gdy masz 5 prawie identycznych modeli. Żeby wybrać sensowny trzeba przebrnąć przez całą specyfikację żeby sprawdzić czym to się tak naprawdę rożni.

      Albo masz dwa identyczne modele o tej samej nazwie gdzie masz rożne procesory graficzne czy inny typ pamięci a możesz to sprawdzić dopiero po symbolu pod baterią. A jak coś przeoczysz to się okazuje, że kupiłeś jakiś mułowaty model z wolną pamięcią i wolniejszymi procesorami zamiast szybszego różniącego się jedną literką w symbolu.

    • stefan

      haha 100% racji, to samo z Xiaomi. Dyskretne roznice w jednej literce i zostajesz ze zlomem :)

    • Rincewind

      No nie bardzo.

    • Rincewind

      No dobra, ale autor narzeka bo będą 4 różne iPhone do wyboru.

    • damianglu

      Nie ja narzekam że mamy 7s i 8 czyli modele które powinny dzielić rok czasu :D

    • Rincewind

      Ależ nie powinny. iPhone 8 to sprzęt na jubileusz. Ma bardzo dużo sensu i mimo, że do miłośników Apple nie należę a wielu idiotów zarzuca mi hejterstwo (siema wodnik!) tak uważam premierę iPhone 8 za coś bardzo ważnego dla tej firmy.

    • damianglu

      Większość tak czy siak nie będzie wiedzieć na który się zdecydować co kolwiek nie będzie je różniło poczujesz uczucie niezdecydowania.

    • Rincewind

      To ta większość ma jakieś problemy ze sobą. Na prawdę nie chciałbym być przed kimś takim w kolejce…

    • damianglu

      Beka z ciebie. Nie potrafisz się przyznać że mam choć w części racje? Przecież ten jubileuszowy iPhone to serio skok na kase, nie widzisz tego?

    • Rincewind

      Chcesz powiedzieć, że korporacja wypuszcza jubileuszowe urządzenie aby zarobić?! Niewiarygodne! Obiecaj, że nie zrobisz sobie krzywdy z powodu szoku to zdradzę Ci wielką tajemnicę: modele nie jubileuszowe również są produkowane dla pieniędzy. Ale nikomu nie mów, dobrze?

    • damianglu

      Najpierw brniesz chamsko w ślepą uliczkę swojego błędu a teraz nie rozumiesz znaczenia zwrotów? Jakbym miał do wydania 5k zł to bym kupił Note 8 nie iPhonea bo strasznie głupi i zaślepienie ludzie są fanboyami tej marki. Pozdro owco, leć wydać kase na 7s i 8 jednocześnie. Żeby było jasne – ja ci nie bronie.

    • Rincewind

      Jakiego błędu? Na razie ty coś chrzanisz ale nie wiadomo co. A i w tym waszym związku idiotów polskich – bo wierzę, że taki istnieje a ty na pewno jesteś członkiem – ustalcie w końcu czy jestem fanbojem Apple czy hejterem. Bo jeden kretyn mówi tak, drugi tak…

    • damianglu

      Jakiego błędu? Krótka dyskusja, polecam cofnąć się do góry i poczytać o czym dyskutujemy a nie spać!

    • Rincewind

      To, że tobie się coś wydaje oznacza, że tobie się coś wydaje a nie to, że masz rację.

    • damianglu

      Widzę odrobinę refleksji na temat naszej dyskusji. Brawo. Możesz spierd*** mam w dupie co będziesz na ten temat myślał. I tak obaj wiemy że mam racje a tobie się po prostu w życiu bardzo nudzi skoro spędzasz nad tym czas. Żegnam!

    • Rincewind

      Kłamiesz. Ja wiem, że bredzisz a nie, że masz rację.

    • damianglu

      Na razie to ty nawet nie wiesz o czym dyskutujesz i tylko wyzywasz mnie od idiotów i kretynów. Udajesz głupiego czy nim jesteś? Serio pytam?

    • Rincewind

      Ty mnie od owiec to ja ciebie od idiotów i kretnów. Wyzwiska za wyzwiska. Do tego twój jedyny argument to „nie, bo nie i już mam rację i każdy to wie, bo nie zniosę tego, że ktoś mi nie przyzna racji i rozwalę sobie w odwecie łeb o parapet”. Ale nie przedstawiłeś ŻADNEGO argumentu.

    • Ja
    • damianglu

      Nie, ja narzekam że mamy 7s i 8 czyli modele które powinny dzielić rok czasu :D czyli totalny galimatias. Nawet jak ten rocznicowy to nie będzie 8 to i tak bezsensu bo nie wiadomo co kupować i ten szok obejmie nawet „technologicznego” i nie powiem o zwykłym Kowalskim.

  • Jeśli zyski rosną rok w rok znaczy firma doskonała (prawidłowo kreuje/adresuje potrzeby rynku). A haters gonna hate ;)

  • Jacek Sanicki

    Badzmy szczerzy – jak nie zrewolucjonizują rynku teraz na rocznice, to juz raczej nigdy.

    • derpr

      A co tu chcesz rewolucjonizować? Nawet jak im się uda wbudować touchid w ekran (ploty mówią że im się nie udało), to może z czysto inyżnierskiego punktu widzenia to będzie rewolucja, ale dla klienta to kosmetyczna zmiana, która w zasadzie nie zmienia sposobu korzystania z telefonu. Nawet jeśli pokażą ładowanie bezprzewodowe na odległość (w co wątpię) to będzie to pierdoła. Telefony osiągnęły stan porównywalny z samochodami – nie istnieje jeszcze technologia, która pozwala na rewolucję w tym obszarze.

  • Im

    Co za bzdura nowy iphone kosztuje co roku tyle samo czyli 649$ plus podatek Ok 50$

    • Nie

      W USA może i tak, ale niestety nie w Polsce.

    • Kuba

      Więc jest to wina Apple czy kursu dolara?

    • Plusk

      Jak dolar był dużo słabszy to iPhone nagle nie taniał. Jak kurs tylko trochę podskoczył to od razu nastąpiły podwyżki cen. Teraz jest liczony prawie po kursie 5.2 w stosunku do ceny w dolarach. Czyli trochę wina Apple.

    • derpr

      Mamy chyba inną matematykę, bo wg moich obliczeń wychodzi 4.19. Wciąż w cholerę więcej niż aktualny kurs dolara, ale mniej szokuje niż 5.20. Pamiętaj, że w Polsce do każdej ceny doliczany jest 23% VAT a ceny w USA są podawane bez podatku.

  • zapadazmrok

    Geekiewicz. Fajne nazwisko. :)

  • Dawid Pytel

    W artykule: http://antyweb.pl/nudne-apple-wwdc-2017/ zarzucaliście Apple brak innowacyjności. Mimo, że sporo osób w komentarzach wytłumaczyło Wam na czym polegają innowacje Apple to wciąż powielacie ten nośny argument. W innowacjach nie zawsze liczy się to kto pierwszy coś zrobił, liczy się to jak nową technologię wykorzystał. W tym akurat Apple przoduje. Na przestrzeni ostatnich lat podaliście jako przykład Touch ID i Touch Bar. Więcej rzetelności dziennikarskiej :)

    Podajecie przykład iPad Pro jako nową linię produktową (co ma tłumaczyć wyższą cenę). Ale… tak właśnie jest. iPad Pro to zupełnie inna półka niż iPad. To że wyglądają tak samo nic nie znaczy.

    Nie rozumiem też problemu z tym, że wiele sklepów sprzedaje różne generacje danego urządzenia. Tak się dzieje w wielu branżach i na wielu rynkach. Akurat w przypadku Apple Watcha łatwo wytłumaczyć klientowi różnicę więc nie widzę z tym problemu.

    Marudzenie na Apple jest po prostu modne.

    • Fajnie, że ktoś zwrócił na to uwagę :)

      iPad do konsumpcji treści i gier? Nigdy nie potrzebowałem i jako taki produkt nigdy mnie nie interesował. iPad jako mobilna stacja robocza, na której sobie złożę filmy w 4k bez zająknięcia, czy wywołam kilkadziesiąt RAWów szybciej niż na moim kilkuletnim laptopie? Biorę :)

  • duoboy

    Mówię o tym od lat (!) i nie przynosi mi to przyjemności bo Apple od zawsze blisko leżało mojego serca; po śmierci Jobsa firma patrzy tylko na przychody, a my, użytkownicy nie widzimy niczego co nas rozpala. Apple zwyczajnie się stacza. I tyle… Pocieszeniem jest to, że nic nie jest wieczne.

  • Kiedyś hasłem Apple było „Think different” które zawierało w sobie znaczenia „myśl prościej” i „myśl wydajniej”, teraz została wypracowana marka, doskonały system i coraz dziwaczniejsze pomysły mające grać rolę „innowacji”. Brak instynktu Jobsa jest widoczny praktycznie na każdym poziomie działań Apple. Głosy o upadku Apple są oczywiście oderwane od rzeczywistości, ale nie ma co ukrywać, Apple wszedł na drogę którą kiedyś podążył Microsoft, Sony… błędy kiedyś „zaprocentują”, chyba że zjawi się nowy Jobs, Cook na pewno nim nie jest.

  • YY

    Produktów jest zdecydowanie za dużo, a ceny rosną jak szalone, tutaj zgadzam się w zupełności:) ale coraz gorsza jakość? Dobre sobie. Bo za Jobsa to wszystko było idealne (np: iPhone 4, który gubił zasięg jeśli się go źle trzymało)
    I coście się tak uparli na te innowacje? Nie lepiej mieć dopracowany sprzęt, który działa? Z resztą… Plotka o Apple Watchu i już wszyscy inwestują w werables. AdBlock, który pojawił się w Safari i zaraz potem trafił do telefonów Samsunga. Pogłoski o bezramkowym jubileuszowym iPhonie… i spójrzcie na Galaxy S8:)
    To za Tima Cooka iPhone dostał wreszcie klawiaturę Swype i ekran normalnych rozmiarów, a Mac OS stał się darmowy. Ja tam chyba jednak wolę nowe Apple niż stare.

  • derpr

    Innowacji faktycznie brak, ale szczerze? Nie widzę żeby którykolwiek producent pokazywał jakiekolwiek innowacje. Ekrany zawijające się na brzegach i „bezramkowce” to też tylko ewolucja. Cały segment przeżywa stagnację i każdy producent wymyśla jakieś pierdoły, żeby tylko móc się chwalić byciem innowacyjnym. Apple nie jest tu wyjątkiem. Co innego, że oni te duperele typu głośniki stereo czy podwójny aparat chwalą jako cud techniki.

    Co do ceny – koszty produkcji rosną, koszty pracy, dystrybucji rosną, a apfel nie chce żeby jego marża malała. Skoro się sprzedaje jak dziki to sobie pozwalają na podnoszenie cen – trudno winić przedsiębiorcę za to, że chce maksymalizować zyski – o to przecież chodzi w biznesie. Apple nigdy nie konkurował ceną.

    Zamykają się w ekosystemie. Ich urządzenia nie mają natywnego wsparcia DLNA, NFC jest zrobione po ichniemu, pliki można przerzucać między urządzeniami zamkniętym formatem AirDrop itd… Z lightningiem po prostu wtopili – stare złącze iPodowe tragicznie domagało się wymiany, pech chciał że rok po premierze lightninga (który jest rewelacyjny) pojawił się thunderbolt3 i usb 3.0, które sprawiają, że lightning staje się idiotycznym formatem kabla. Problemem są akcesoria – ipod connector „żył” 11 lat a jego śmierć mimo to spotkała się z ogromnym wkurzeniem ludzi, którzy mieli to złącze w swoim sprzęcie Hi-Fi i w samochodach. Gdyby Apple zabił lightning po mniej niż 5 latach ludzie byliby 2x bardziej wkurzeni. I też się boję, że wymyślą swoją „magiczną, rewolucyjną, ekologiczną 40x szybszą” metodę ładowania bezprzewodowego.

    Co do liczby produktów to nie jest tak źle – tak naprawdę są 3 modele telefonu – 6s, 7 i SE (który tak naprawdę jest małym 6s z gorszym touchID), oraz wariant plus dwóch pierwszych. Laptopy są 3 – air, pro i ten bez dopiska, reszta to tylko konfiguracje, które dobiera się wg potrzeb i zasobności portfela. Zegarki są tak naprawdę 2, ale mają sporo permutacji wariantów jeśli chodzi o rozmiar, kolor i materiał. Problemem są nieoficjalne sklepy, które sprzedają równolegle stare modele.

    Zgadzam się z argumentem o braku odświeżania oferty. Nie podoba mi się też to, że zabili AirPorty, to były świetne routery za rozsądne pieniądze.

    Co do psucia – wydaje mi się, że stosunek wadliwych egzemplarzy do dobrych od zawsze był taki sam, ale teraz po prostu więcej osób ma coś od Apple. Jak byłem na studiach to maka miała jedna osoba z 300 osobowej grupy, iPhone’a nie miał nikt, w tej chwili znam tyle osób z urządzeniami Apple’a, że już dawno nie wysłałem „zielonego” smsa.

    Nie umiem się ustosunkować do argumentu o ambicji.

    Moim zdaniem największym grzechem Apple jest ich marketing. Kiedy Jobs pokazywał iphone’a czy ipada i mówił „amazing” to faktycznie było – amazing. Teraz pokazują głośniki stereo w ajfonie i mówią „magic”, 2mm cieńszy laptop jest „revolutionary” itd… Robią z ludzi kretynów. Uwielbiam ich produkty, ale ich marketing obraża moją inteligencję.

  • Nie zgodzę się z Autorem. Nowy iPhone co roku kosztuje dokładnie tyle samo: 649$. Nie zdrożał więc o ani 0,1$. To, że ceny poszły w górę w PL to już wina naszej cudownej polityki, która stawia nas w tak niekorzystnym świetle i sprawia, że inne kursy drożeją (lub zł tanieje).