5

Tak nagrywane seriale i filmy to wciąż rzadkość. A szkoda

Klasyczne seriale oglądają się najlepiej, ale to nie zniechęca twórców do sięgnięcia po dosłownie nowoczesne metody kręcenia. Zamiast tradycyjnej perspektywy, niektórzy proponują coś zupełnie innego - śledzenie zawartości ekranu laptopa czy smartfona, czyli obszarów, gdzie w obecnych czasach dzieje się bardzo, bardzo dużo.

Krótkometrażowy „NOAH” z MacBooka i iPhone’a

Po raz pierwszy z tego typu produkcją spotkałem się już kilka lat temu. Natrafiłem na nią prawdopodobnie na Facebooku, ale nie dam sobie uciąć ręki. Przed chwilą spędziłem kilka dobrych minut, by ją ponownie odnaleźć, choć byłem pewien, że zapisałem ją sobie gdzieś na później. Gdy już dotarłem do tytułu, „NOAH”, kolejne kilkanaście minut minęło bardzo szybko – obejrzałem go ponownie. „NOAH” to film krótkometrażowy zrealizowany tylko i wyłącznie z użyciem narzędzia przechwytywania obrazy z ekranu komputera i smartfona. Nawet jeśli kogoś nie zainteresuje sama fabuła, której osią jest rozstanie dwójki nastolatków, to trzeba przyznać, że całość jest zrobiona po prostu świetnie. W 2013 roku „NOAH” zdobył nagrodę za najlepszy kanadyjski film krótkometrażowy na TIFF ( Toronto International Film Festival), co mnie kompletnie nie dziwi. Przedstawienie tego, jak bardzo zmieniły się realia kontaktów międzyludzkich nie mogło być bardziej dobitne.

„Unfriended”, czyli po polsku „Cybernatural?(?)

Drugim w kolejności był film pełnometrażowy „Unfriended”, który do Polski dotarł pod tytułem… „Cybernatural”. Pozostawię to bez komentarza, jak chyba i samą produkcję, ponieważ pomimo hucznych zapowiedzi nie można uznać jej za udaną. Sama idea pozostaje niezmieniona – wszystko dzieje się na ekranach komputerów. W ten sposób oglądamy archiwalne nagrania oraz prowadzone przez grupę osób rozmowy poprzez Skype’a. Błędy techniczne, które wcale nie są błędami, znikający rozmówcy oraz inne dziwne sytuacje miały wzbudzić lęk u widzów – bądźmy szczerzy, to nie do końca wyszło. Już sam zwiastun zdradził zbyt wiele, więc jeśli w ogóle macie ochotę dać mu szansę, to możecie od razu przejść do filmu i po kilku minutach zdecydujecie, czy chcecie kontynuować seans. „Unfriended” pokazał, że taki sposób realizacji filmu może nie sprawdzić się przy pełnometrażowej produkcji, jeśli nie twórcy nie przyłożą się odpowiednio do swojej pracy.

Serial „SEEN” – gdy wiadomość jest odczytana, ale nie ma odpowiedzi

Na sam koniec pozostawiłem produkcję, na którą natknąłem się właśnie dzisiaj. Nie jest to ani film, który dostał się na festiwal, ani produkcja pełnometrażowa. To serial, który promowany jest przez jedną z marek napojów i który promuje właśnie tę markę. Po pobraniu aplikacji WOAH na smartfon z iOS-em lub Androidem możemy obejrzeć kilkuminutowy (3-5) odcinek, a nowe pojawiają się w każdy czwartek. Do tej pory ukazały się dwa odcinki „SEEN” – tytuł nie jest przypadkowy, gdyż odnosi się do statusu wiadomości, którą odczytał odbiorca. Głównie chodzi tu o Messengera (od Facebooka), ale nazwa żadnej z usług nie pada, a interfejs aplikacji tylko w pewnym stopniu nawiązuje do pierwowzoru. Serial jest dostępny po polsku i jest zwykłym love story.

Będzie tego więcej?

Wszyscy doskonale zdają sobie sprawę z tego, jak wiele czasu (młodzi) ludzie spędzają wpatrzeni w ekranu smartfonów i jak wiele elementów codziennego życia przeniesiono do cyberprzestrzeni (jak ja nie lubię tego słowa). Sposób dystrybucji, realizacja i format serialu zmuszają do oglądania na smartfonie. Czy takich produkcji będzie przybywać? Nie byłbym tym faktem wcale zdziwiony, bo przecież Snapchat i Facebook podejmowali już próbę przygotowywania treści specjalnie dla użytkowników smartfonów. Szczególnie pierwszy z wymienionych serwisów kładł nacisk na odpowiednie dostosowanie wideo do pionowej orientacji, w której najczęściej znajduje się trzymany smartfon przez użytkowników Snapchata. Ta historia nie zakończyła się zbyt dobrze, o komunikatorze zrobiło się cicho, a o kolejnych inwestycjach i wspólnych projektach z gigantami pokroju CNN czy National Geographic już nie słyszymy.

Oglądanie Netflixa, Prime Video, HBO Go czy Showmaxa na ekranie smartfona już dziś raczej nie dziwi. Jeśli ktoś ma na to ochotę, to nic nie stoi na przeszkodzie. Ale z chęcią ujrzałbym więcej produkcji tworzonych właśnie z myślą o przenośnych urządzeniach. Zrobiło to HBO przygotowując serię „Mozaika” („Moisac”), której akcję śledzimy w aplikacji. Co więcej, to w naszych rękach leży przyszłość bohaterów, bo to my podejmujemy decyzje o tym, jakie decyzje podejmują i w którym kierunku pchniemy wydarzenia. Niestety, aplikacja działa tylko na terenie USA (choć dla niektórych nie będzie to wielką przeszkodą).