Sennheiser HD800S + Sennheiser HDVD800 recenzja test
93

Test flagowego zestawu Sennheiser HD 800S+HDVD 800. Czy warto wydać blisko 14 000 zł na dźwięk ze słuchawek?

14 000 zł to dla przeciętnego mieszkańca Polski niebagatelna kwota, nawet jak za przedmiot pierwszej potrzeby. A co dopiero za słuchawki i wzmacniacz słuchawkowy. Aż samo nasuwa się pytanie: "Jak to musi grać, że tyle kosztuje?" No właśnie - jak?

Praca w redakcji Antyweb ma wiele plusów. Począwszy od poznania wielu ciekawych osób i robienia tego, co się lubi, po możliwość testowania wyjątkowych urządzeń w normalnych, ludzkich warunkach. Bez proszenia sprzedawcy, dziwnych spojrzeń, ponaglania itp. Po prostu w spokoju i skupieniu. Gdyż tylko tak można naprawdę ocenić walory użytkowe obiektu naszych zainteresowań.

Stąd też moja entuzjastyczna reakcja na maila od naczelnego: „Marcin, właśnie jedzie do Ciebie zestaw Sennheiser HD800S plus Sennheiser HDVD800. Myślę, że wiesz co to za sprzęt. Baw się dobrze :)” Takie informacje to ja lubię! Na samą myśl o porównaniu ich z własnym zestawem zacząłem przebierać nogami.

Sennheiser HD 800S+HDVD 800

Na pierwszy ogień poszły słuchawki

Słuchawki Sennheiser HD800S to jeden z flagowych modeli niemieckiego producenta. Są jeszcze kultowe Orpheusy (czy też ich następcy HE 1), ale one są produkowane w ograniczonej ilości i na dodatek kosztują takie astronomiczne pieniądze, że aż ciężko je rozpatrywać w kategorii normalnych produktów. A na takie HD800S generalnie stać większość ludzi. Jeśli postawią sobie ich zakup za życiowy priorytet i przyzwyczają się do smaku chleba z solą :)

Budowa słuchawek Sennheiser HD800S

Jakie więc było moje pierwsze wrażenie przy wyjmowaniu ich z kartonu? Solidne i doskonale wykonane słuchawki. W głównej mierze odpowiadają za to muszle z elementami ze stali nierdzewnej oraz elastyczną membraną przypominającą aluminium ale nie pozostawiającą śladów po odkształceniu palcem. Oczywiście pałąk też jest stalowy, ale to muszle przyciągają najwięcej uwagi, gdzie możemy zerknąć na przetwornik przez perforowaną, stalową siatkę. Jak się już pewnie domyślacie – słuchawki są konstrukcji otwartej.

Budowa słuchawek Sennheiser HD 800S+HDVD 800

Ok, ale po co ten plastik? Czemu tylko grill, a nie cała obudowa muszli też nie jest ze stali nierdzewnej? Zapewne producent nie chciał zwiększać dodatkowo wagi, skoro i tak by to nie wpłynęło pozytywnie na właściwości soniczne. A tak, mamy przynajmniej odporność na zadrapania lakieru i zawsze pokojową temperaturę w dotyku. Poza tym, zastosowany plastik jest wysokiej klasy i raczej nie wierzę, by ktoś go uszkodził przy normalnym użytkowaniu.

Pady nausznic są ręcznie wykonane z mikrofibry i niesłychanie wielkie oraz przyjemne w kontakcie. Muszą przekazać dźwięk z ogromnych, 56-milimetrowych przetworników, więc one też muszą być adekwatnie duże. Wobec tego raczej nie ma szans, by dla kogoś okazały się zbyt małe lub niekomfortowe. Ja byłem bardzo zadowolony z ich komfortu i mogłem dzięki nim używać słuchawek bez ograniczeń. Jedynym ich minusem wydaje się być szybkie zbieranie wszystkich drobinek i pyłków z otoczenia, co po pewnym czasie może nie wyglądać już tak estetycznie jak tuż po kupnie.

Wyposażenie słuchawek Sennheiser HD800S

W zestawie, oprócz słuchawek dostajemy dwa grube przewody w oplocie. Jeden „symetryczny” (z dwiema żyłami ekranu i dwiema żyłami sygnału) z wtykiem XLR-4, a drugi „niesymetryczny” (czyli najczęściej spotykany, z żyłą ekranu i jedną żyłą sygnałową) z wtykiem Jack 6,3 mm. Przy testach używane było połączenie przewodem symetrycznym.

Wyposażenie słuchawek Sennheiser HD 800S+HDVD 800

Tutaj mała notka ode mnie na przyszłość:

Jeśli tylko macie możliwość podłączenia słuchawek kablem symetrycznym, to zawsze to będzie dobry pomysł. W najlepszej sytuacji uzyskacie czystszy dźwięk z mniejszą ilością zniekształceń, a w najgorszej taki sam jak przy zwykłym przewodzie. Sporo bowiem zależy od tego, czy wzmacniacz poprawnie wykorzystuje potencjał złącza tego typu.

Jako ciekawostkę dodam, że przewód z wtykiem mini-jack też może być symetryczny, jeśli tylko ma dodatkową „negatywną” żyłę a wtyk ma cztery styki zamiast klasycznych trzech.

Kolejnym dodatkiem od producenta jest pendrive z dokumentacją dotyczącą słuchawek oraz indywidualnym pomiarem charakterystyki przenoszenia danego egzemplarza słuchawek z potwierdzeniem w postaci podpisu testującego pracownika.

W przypadku testowanej pary wyglądało to tak:

Certyfikat Sennheiser HD 800S+HDVD 800

Budowa wzmacniacza słuchawkowego/DAC Sennheiser HDVD 800

Srebrna i prostokątna obudowa wygląda klasycznie. Zupełnie jakby została zaprojektowana w ubiegłym wieku, albo producent chciał nam powiedzieć wprost, że on nie musi dostosowywać się do rynku. To rynek musi się dostosować do niego. Zważywszy na jego pozycję na rynku słuchawkowym – ma sporo racji. Jedynym odstępstwem od klasycznego wizerunku, jest ciemna szybka z podświetlanym na fioletowo wnętrzem wzmacniacza.

Wzmacniacz słuchawkowy Sennheiser HD 800S+HDVD 800

Jak widać na załączonym zdjęciu, na froncie mamy dostępne cztery gniazda (2x Jack 6.3 mm oraz 2x XLR-4), podświetlany włącznik, selektor źródła oraz potencjometr. Potencjometr działa z dużym – choć płynnym oporem, więc bez problemu można dobrać idealną głośność pod dany utwór, a ryzyko omsknięcia się ręki i przypadkowego ogłuszenia się jest niemal zerowe. Wszystkie pokrętła i przyciski są wykonane z anodowanego aluminium.

Tył urządzenia jest naprawdę bogato wyposażony. Dzięki wbudowanemu przetwornikowi Burr Brown PCM1792, posiada praktycznie wszystko, czego tylko dusza może zapragnąć. Są zbalansowane gniazda wejścia i wyjścia typu XLR-3 (po parze), jest para RCA, USB typu B, optyczne, koaksjalne oraz cyfrowe AES/EBU typu XLR-3. Jest nawet manualne pokrętło regulacji wzmocnienia.

Wyposażenie wzmacniacza słuchawkowego Sennheiser HDVD 800

Tu będzie krótko. Jest płyta ze sterownikami oraz dokumentacją techniczną. Nic więcej. Nawet przewodu zasilającego nie ma, a to już jest lekka przesada, że za blisko 8000 zł nie mamy w zestawie nawet wyposażenia koniecznego do uruchomienia urządzenia. Rozumiem, że audiofile celujący w high-end mają swoje ulubione przewody wszelkiej maści i znaczna część z nich pewnie i tak by wymieniła przewód na swój wybór, ale mimo wszystko czuję niesmak.

Wrażenia z odsłuchów

Eva Cassidy – Wade In The Water: Bez problemu słychać pierwszy i drugi plan. Świetna rozdzielczość – nic się nie zlewa. Bas jest obecny, ale nigdy nie dominujący. Głos Evy jest cudownie gładki, z idealnym tembrem. Bez śladów nosowości i ostrości.Trąbka brzmi dokładnie tak jak powinna, z należytą barwą i czasem wybrzmienia. Można słuchać i słuchać.

Chris de Burgh – The Lady In Red: Głos Chrisa jest delikatnie za instrumentami. Nie brakuje mu masy, brzmi bardzo naturalnie, ale jest go trochę za mało w stosunku do reszty muzyków. W zasadzie mógłbym skończyć opis na stwierdzeniu, że wszystko jest takie, jakie powinno być, gdyby.. nie brakowało mi trochę niskiego basu oraz większego wolumenu głosu wokalisty.

Dan Owen – Witching Hour: Jedno z moich niedawnych odkryć. Słowo-klucz w tym utworze, to „rozdzielczość” i z tym recenzowany duet radzi sobie znakomicie. Słyszymy każdy instrument z osobna, bez problemu możemy wyłowić każdy z nich, nawet w najbardziej zagęszczonych momentach. Ponownie nie mam większych zastrzeżeń co do barwy jakiegokolwiek elementu utworu, ale nie obraziłbym się za więcej niskich składowych basu oraz większego udziału wokalu w całości brzmienia. Wtedy refren by brzmiał dynamiczniej, mocniej, bardziej rockowo. Tak jak powinien.

Ryuichi Sakamoto – Merry Christmas Mr.Lawrence: Bez najmniejszych zastrzeżeń. Zarówno wiolonczela, skrzypce jak i fortepian są oddane niemal wzorowo. Mikrodynamika wiolonczeli, ulotność skrzypiec i dosadność fortepianu – wszystko na piątkę. Jeszcze tylko minimalnie więcej masy fortepianu i byłaby perfekcja.

Podsumowanie

Jak można było się po kwocie zakupu spodziewać, zestaw gra naprawdę świetnie, choć niestety nie jest w pełni uniwersalny. Rzeczywiście gra neutralnie, tak jak można zobaczyć na wykresie dołączonym do słuchawek. Nie słychać żadnych skłonności do jasnego ani ciemnego grania. Fantastycznie radzi sobie z muzyką klasyczną, bluesem lub z brzmieniami opierającymi się na wokalu. Słychać wtedy wspaniałe bogactwo wybrzmień, naturalną barwę instrumentów, dobrą głębię.

Niestety gorzej z mocnym graniem rocka, skocznym popem lub elektroniką. Przy tak dynamicznej muzyce wychodzą braki najniższego basu oraz mocy głosu wokalisty. Prawdę mówiąc spodziewałem się też szerszej sceny dźwiękowej za te pieniądze. Dla usprawiedliwienia dodam, że miałem okazję słyszeć bardziej detaliczne – i szerzej grające – słuchawki, ale zdarzało się, że część muzyki była na nich po prostu nieakceptowalna. Z drugiej strony w słuchawkach lepiej grających cięższe rytmy, brakowało mi przeważnie przejrzystości oraz cichych detali w tle. Tutaj za to mamy złoty środek w postaci gładkości i przyjemności z muzyki niezależnie od utworu. Ewidentnie czuć, że producent chciał stworzyć zestaw dający przede wszystkim przyjemność i relaks z odsłuchów, zamiast chirurgicznej analizy każdej nuty, czy też miażdżenia naszych bębenków mocnym basem.

Więc w końcu jak to jest? Warto sprzedać samochód i nerkę, czy nie?

Jeśli rzeczywiście taki zakup niósł by za sobą jakieś wyrzeczenia, to… nie. Można złożyć podobnie (choć oczywiście nie tak samo) grający zestaw za kilkukrotnie mniejszą kwotę i być podobnie zadowolonym. Lecz jeśli to dla was nie jest specjalny problem, to raczej nie będziecie zawiedzeni.

Tak jak zwykle w przypadku high-end audio: tutaj płacimy nie tylko za dźwięk, ale też za trwałość i perfekcyjne wykonanie oraz przynależność do wąskiego grona audiofilskiej elity. A za przynależność do jakiegokolwiek elitarnego grona ludzie są w stanie zapłacić każde pieniądze :)

 

Ceny:

Słuchawki Sennheiser HD 800S: 6499 zł

Wzmacniacz słuchawkowy/DAC Sennheiser HDVD 800: 7549 zł

  • Piotr

    Taką płaską charakterystykę i niesłyszalne zniekształcenia mają też słuchawki za 500 zł, zresztą tej samej firmy. Wszystko wyżej to wyciąganie kasy ze snobów na zasadzie „mam droższe słuchawki od Ciebie, więc moje na pewno grają lepiej”. To nie jest żaden rocket science i nie uzasadnia to tej ceny. Po prostu marketingowcy wymyślili, że jeśli znacznie podniosą cenę dobrych słuchawek, to ludzie będą myśleli, że one są jeszcze lepsze. A już wzmacniacz kosztujący 8000 zł to już totalny bezsens, bo elektrycznie kostka scalona za $5 ma tak samo dobre parametry (i zresztą nieraz okazywało się, że po rozegraniu audiofilska konstrukcja za grube tysiące miała w środku chińskie scalaki za $5 albo mniej), a wcześniej wszyscy na pokazie zachwycali się dzwiękiem.

    • JA PIOTR

      Po przeczytaniu Twojego komentarza, „choroba” na taki zestaw jest we mnie jakby mniejsza.

    • Samsung

      Zalecam udać się do audiologa aby zbadać słuch. Kolega wie co to dobry liniowy dźwięk, co to powietrze, głębia, szerokość grania. Jak czytam takie farmazony to nóż się otwiera sam w kieszeni. Niech kolega idzie na AVS do Warszawy i oceni dźwięk z takiego zestawu a potem posłucha swoich pseudo słuchawek za 500zł.

    • iksde

      Beyerdynamic DT880 pro. Wprawdzie 2x tyle co napisał kolega, ale grają bardziej liniowo niż HD800S za dużo więcej.

    • Filip Skirtun

      Trollu, sprzęt studyjny jest punktem wyjścia do masterowania, a nie drogie zabawki składane przez chińskie dzieci za $10.

    • Samsung

      Posłuchaj, nie musisz kupować tych słuchawek, nikt ciebie do tego nie zmusza.

    • Filip Skirtun

      od tego mamy badania, żeby ominąć parę efektów placebo, które z miejsca przekonują nas o wyższości sprzętu droższego, bo tak nam zakodowano kulturowo. w podwójnie ślepych testach tych różnic nie ma.

      ale stare dobre ‚posłuchaj, zobaczysz’ nadal żyje, jak widzę.

    • Samsung

      Jeżeli nie słyszysz równic, to tylko współczuć. Bo one są i to ogromne, ale i tak nie zmuszają do zakupu czegokolwiek. Można się przemieszczać po mieście komunikacją miejską, ale też można jeździć np. Mercedesem. Niby to samo bo z punktu a do punktu b się dostaniesz. Co do ślepych testów- przy słuchawkach za 1000zł. i za 10k różnice nie są małe, ale wręcz kolosalne- w teście nigdy się nie nie przy takich różnicach w sprzęcie. Na koniec- napisz mi na czym słuchasz w domu muzyki- sprzęt, kolumny okablowanie.

    • Filip Skirtun

      Proszę o jakiekolwiek sensowne badania, które wykazują, że kable mogą wpływać na sygnał słyszalny, bez żadnego marketingowego mambo-dżambo i atmosfery hi-endu, o którą (poprzez poprawę samopoczucia) dbają na rozmaitych spęd—- targach, oczywiście. Te rzeczy muszą być wykazywalne, żeby pokrywały się z nauką.

      Słucham na sprzęcie budżetowym, bo im dalej w las tym więcej bredni idzie się naczytać, a żadnych dowodów naukowych za tym nie ma. KRK KNS-8400 zestawione z budżetową kartą PCI, ale w zasadzie jakie to ma znaczenie? A, no i kilka zestawów głośnikowych nieznanego pochodzenia, bo w zasadzie i tak są to zestawy pod odsłuch całościowy, nie detaliczny.

      Pytanie: wszyscy inżynierowie audio to cyniczne mendy, skoro mało kto tam się bawi w jakieś skoki z interkonektami? Przecież dzieje się to na wczesnym etapie nagrywania, gdzie każdy detal źle przeniesiony kablem z mikrofonu może rujnować nagranie!

      Swoją drogą: skoro umiesz rozróżniać kable, to leć po milion dolarów z instytutu Randiego, który przeciez za to oferuje nagrody. Tylu jest słyszących, a nikt się nie porywa? Wolne żarty.

    • Samsung

      Nauką powsadzasz. A jak mi udowodnisz naukowo naskórkowość dźwięku, głębokość sceny, naturalność brzmienia, separację instrumentów, umiejscowienie instrumentów? Tego nie da się narysować w schematach, to się słyszy. Dużo by tłumaczyć, ale po co skoro i tak Ci to zbędne, słuchasz muzyki na poziomie Hi FI. Zadałem Ci pytanie o sprzęt, kolumny i okablowanie.

    • Filip Skirtun

      A ja na to pytanie odpowiedziałem, wystarczy tylko przeczytać. Ogółem rzecz biorąc całe zestawy <300zł z tego co akurat w domu się odłożyło na boku.

      "Naskórkowość dźwięku" – co? Jest efekt naskórkowości na kablach, ale on nie gra roli w paśmie akustycznym.

      Głębokość sceny jest zależna nawet od dziennego samopoczucia, naturalność brzmienia jest kryterium arbitralnym (totalnie idiotycznym, na dodatek, bo nagranie jest nagraniem i oczekiwanie od niego naturalności – a nie neutralności względem działań artysty – jest głupie), separacja i umiejscowienie może i nie jest rysowalne. To jest jednak omijanie tematu – skoro nauka opiera się w dużej mierze na metodach porównawczych, to podwójnie ślepe próby są właściwym, pożądanym narzędziem w kwestiach odczuwalnych, nieopisywalnych – a tam zawodzą amatorzy sprzętu za ~10-20k$ i droższego.

    • Samsung

      Większość osób nie znających się na sprzęcie i dźwięku w taki sposób odpowiada. Jestem do tego przyzwyczajony. Jeżeli nie słyszą osoby różnic w dźwięku w sprzęcie za np. 5k, a za 100-500k, no to nie mam więcej pytań. Co do odczuwania- jak znasz na tyle dobrze /jesteś osłuchany/ jak grają skrzypce, fortepian, kontrabas, gitara, to wiesz co brakuje w sprzęcie aby zagrać. Za 10-20k zielonych nic nie gra, tyle nawet kolumny dobrze grające nie kosztują. Radzę udać się na AVS w Warszawie na posłuchanie kilku zestawów co gra, jednym z nich był zestaw Halcro, Burmester i Audio Art Technology, okablowanie Nordost Odin. Co do szerokości i głębokości sceny- nie jest zależna od żadnego samopoczucia, albo ona jest albo nie. Można ją regulować poprzez dobór okablowania. To samo tyczy się detaliczności, łagodności grania. Czym lepszy sprzęt i kolumny tym grają łagodniej. Chyba dalsza polemika nie ma sensu, bo ja jestem na innym poziomie z e słuchaniem muzyki niż Ty. Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt. Tak na marginesie- ja z kumplem to wystawiałem na targach i w wielu magazynach został opisany ten zestaw jako jeden z najlepiej brzmiących. :) Mimo wszystkiego udanych Świąt.

    • Filip Skirtun

      „ja jestem na innym poziomie z e słuchaniem muzyki niż Ty”

      Ktoś tu jest strasznie zadufany i siedzi we własnej głowie. Dobre sobie! :D
      Dobrze więc, tylko konkretnie: czego nie ma sprzęt studyjny, żeby grał?

      Szerokość i głębokość sceny – jako zjawiska psychoakustyczne, a więc zależne od głowy w dużej mierze – są warunkowane sprzętem, jasne, zapewne w dużej mierze zależne od istnienia zakłóceń w stylu THD+N oraz dokładności fazowej i czasowej, ale i tak są zależne od psychiki, samopoczucia, nawet osobistego kształtu ucha i osobistych preferencji, tak więc jest to raczej suma sprzętu i słuchacza. Pytanie tylko dlaczego w ślepych testach się tego nie potrafi wykazać. A, właśnie, kabel jest urządzeniem pasywnym, bardzo głupim, więc ciężko, żeby miał jakiś zasadniczy wpływ na dźwięk – o ile oczywiście nie mamy do czynienia z kablami audiofilskimi, które obcinają dźwięk tak, żeby było „przyjemniej”, bo audiofil nie chce precyzyjnie, chce ‚ciepło, miękko, naturalnie’, które to terminy akurat dopasowuje się do sprzętu za $20k, który się aktualnie recenzuje. Pfuj, pseudonauka i kłamstwa! Trzeba naprawdę się postarać, żeby zrobić kiepski (z punktu elektrycznego – a tylko ten jest punktem mającym zastosowanie!) kabel do sygnałów audio. Niestetym trzeba zapomnieć o cenie przewodu i całej powiązanej ezoteryce, żeby to zrozumieć. No i jak potem to sprzedawac innym?

      Panie, jak pan coś sprzedajesz (jako wystawca), to wypadałoby się tym pochwalić od początku, bo nie mam żadnych rzeczowych powodów, żeby wierzyć człowiekowi wg którego pro-audio jest niewystarczające, a nie potrafi przedstawić na to dowodów :) To nie ja tutaj próbuję udawać znawcę, ale anonimowy Ty, który na dodatek twierdzisz, że firmy sprzedające sprzęt powyżej $100k dolarów dysponują jakąś lepszą technologią, podczas gdy jednocześnie wpycha się klientom m.in. gramofony z napędem paskowym, które są obiektywnie, technologicznie, gorsze od sprzętu direct drive.

      „Czym lepszy sprzęt i kolumny tym grają łagodniej. ” – ale z was miękkie cizie.

    • Samsung
    • Filip Skirtun

      „Puszczony następnie klasyk Dire Straits Sultans of Swing z odtwarzacza ukazał nieunikniony odstęp pomiędzy cyfrą a analogiem, mimo iż wg zapewnień gospodarza także płyta CD była źródłowo nagrana w czystym analogu.”

      To ja już poczytałem, bo na czytanie takich bzdur nie mogę sobie pozwolić. 16/44.1 wstawione w obieg analogu jest niewykrywalne, jak wykazano swego czasu w badaniach, także autor sobie fruwa gdzieś daleko, uuuuuu.

      Na marginesie: takie smęty (pokroju Diany Krall i podobnych gniotów), jak zwykle kojarzą się z tym środowiskiem, albo choćby tutaj Dire Straits, skutecznie zniechęcają mnie od zabawy w jakiekolwiek targi. Zacznijcie w ogóle poznawać muzykę, zamiast brandzlować się nad wydanymi pieniędzmi.

    • Samsung

      W F1 gra toczy się o setne sekundy. A o co się toczy bitwa w dźwięku.

    • Filip Skirtun

      W audio niestety jedynie o pieniądze oszukanych klientów.

    • Samsung

      Nie czuję się oszukany. Wydaję świadomie pieniądze i wiem za co płacę. Nikt mnie nie zmuszał do zakupu czegokolwiek. Natomiast człowiek się przyzwyczaja szybko do dobrego, jak posłuchasz przez parę tygodni czegoś co gra, nie chcesz wracać już do tego na czym słuchałeś wcześniej. Bo to po prostu fałszuje przekaz, nie słyszysz połowy rzeczy nagranych na płycie. Taka jest prawda.

    • Filip Skirtun

      Jasne, że człowiek się szybko przyzwyczaja, ale dokładny obraz dźwiękowy będzie oddawany przez sprzęt, który mierzalnie go nie zniekształca, jest to chyba oczywista sprawa dla kogoś, kto nie jest zupełnie na bakier z doświadczalną naturą nauki.

    • Samsung

      Wytłumacz mi jedną rzecz, wzmacniacze, mają te same parametry techniczne, a odmienne brzmienie. Te same charakterystyki a mimo wszystko inaczej grają. Kiedyś ziemia była płaska i nauka o tym mówiła. Wiec zakończy temat nauki i skupmy się na odczuciach ze słuchania. Każdy ma inny słuch, możesz nie dostrzegać różnic w brzmieniu sprzętu bo po prostu masz słaby słuch, lub jesteś nie osłuchany. Jest masa elementów które musimy zgrać aby system grał jednakowo dla wszystkich elementów. Jest to bardzo trudne i wymaga wielu lat praktyki i testów z doborem elementów toru audio.

    • Filip Skirtun

      Hola hola, norma hi-fi zakłada pewne parametry, które często są źle zmierzone przez producenta bądź błędnie podane, ewentualnie nie prowadzi się badań o wystarczającej wnikliwości.

      Wnikliwość badań i stan naszej obecnej wiedzy, a zjawisko „płaskiej ziemi udowadnianej naukowo”… Już w trzecim wieku p.n.e. ustalono, że ziemia jest sferyczna (teraz wiemy, że raczej geoidalna, ale to detal), także o co chodzi? Możemy mieć obecnie zbyt mało wnikliwe pomiary… Tylko jak na nieszczęście, to te ‚zbyt mało wnikliwie badane, a różnie grające’ wzmacniacze przestają grać, gdy tylko słuchacz nie wie, czego akurat słucha. Śmieszna sprawa, prawda?

    • Samsung

      Wzmacniacz nie gra, ale kto to może stwierdzić? Przecież nie Ty skoro nie masz niczego żeby to zweryfikować. Musisz mieć wzorzec grania, tak samo jak w fotografii, kalibracja monitora do wzorca. Co czy gra to ja mogę ocenić w dużym prawdopodobieństwem, ponieważ masz sprzęt aby móc to zweryfikować. Jeżeli grono z całego świata kiedyś oceniło system Halcro jako absolutne brzmienie referencyjne, to z dużym prawdopodobieństwem można się na tym wzorować. Dobra kończę bo szkoda czasu mojego. Zapraszam na odsłuch, przyszły rok AVS w Warszawie, można sobie wyrobić zdanie co jest dobrym brzmieniem, a co referencyjnym.

    • Filip Skirtun

      Jeżeli mamy dwa zestawy, które mają identyczne pomiary (np. w null teście jak u Boba Carvera), to jesteśmy w stanie stwierdzić, że żaden z nich nie gra. Skoro musimy mieć wzorzec grania, to nie ma absolutnego grania lepszego albo gorszego, więc sens ‚referenta’ odpada, bo nie ma osób kompetentnych do stwierdzenia co jest referencyjne, a co nie jest.

    • Filip Skirtun

      Swoją drogą: https://en.wikipedia.org/wiki/Bob_Carver#Amplifier_modeling

      Polecam poczytać o tym panu :)

    • Samsung

      Jeszcze jedna rzecz. Osoby które nigdy nas nie widziały, nie znały sprzętu i kolumn, nigdy nie miały okazji testować tego opisują ten dźwięk jako bardzo dobry, wręcz taki który może być uznany za referencyjny. Skąd takie opinie skoro to nie gra. Przecież to nie ma sensu co piszesz.

    • Filip Skirtun

      Przepraszam bardzo, ale jakim punktem wyjścia do rozmowy jest „panie, przychodzą ludzie z ulicy i mówią ‚no tak, to jest referent!'” ?!
      Zarzucasz mi brak obeznania, a jednocześnie powołujesz się ludzi o nieznanej mi historii, poziomie uszczerbku (bądź nadwyżki) słuchu i wiedzy jako rzekomy autorytet? Audio pełne jest dziwnych placebo, innych zjawisk, o których wystarczy trochę poczytać – jako przykład wystarczy samo zjawisko preferencji sygnału minimalnie głośniejszego.

    • Samsung
    • Filip Skirtun

      Z kolei w odpowiedzi na rzekomą „agresję słowną” (skierowaną na dodatek do osoby zupełnie anonimowej) dostaję zarzuty bycia zwykłym zazdrośnikiem (bo cię nie stać to na pewno się nie da i tylko dlatego tak mówisz) i linka do wideo.

      Czemu służy nagrywanie relacji z AVS, korzystając z kamery, która niestety, jak słychać, nie ma zbyt ciekawej charakterystyki przenoszenia i się do tego celu najzwyczajniej w świecie nie nadaje? Dyletanctwo technololgicznie, po raz kolejny.

      Dzięki jakiemukolwiek zainteresowaniu dźwiękiem jestem w stanie polemizować z tymi górnolotnymi stwierdzeniami (nie mającymi żadnej sensownej podstawy naukowej!), a nie uznawać, że wiesz o czym piszesz, bo na tle naukowym (tak samo zresztą, jak u fascynatów monobloków i podobnych dyrdymałów, albo zwolenników wymieniania op-ampów) jest tu zupełne zero. Pozdrawiam i wesołych świąt, bo mi się odechciało dyrdolić, skoro poleciało słynne „ciebie po prostu nie stać”. To jest dopiero poziom!

    • Samsung

      Jak by się Pan interesował trochę sprzętem, dźwiękiem to by można było prowadzić jakąś konstruktywną dyskusję. A tak tylko agresja słowna i udowadnianie, że coś czego nie mam, lub jest poza zasięgiem to nie gra.

    • akki

      sprawdz po ile dolkow chodza scalaki ktore sa w srodku, dostaniesz szoku, ale ameby tak maja…

    • Filip Skirtun

      sprzęt BB chodzi za większe pieniądze, ale co z tego, skoro w świetle inżynieryjnym i tak jest już przesadzony jak na warunki sprzętu do reprodukcji dźwięku.

    • Marcin Matysik

      Oj.. Słuchawki Sennheisera za 500zł nie są jakieś specjalnie wybitne pod żadnym względem. A to i tak eufemizm. Nie słyszałem żadnych Sennheiserów poniżej HD600, które by grały przyzwoicie. Do tego charakterystyka przenoszenia, to jedno, a decay time, rozdzielczość, dynamika, scena itp, to są aspekty, których nie widać na takim wykresie.
      Nie mówię, że warto wydać górę pieniędzy na HD800S, ale mówienie, że grają jak słuchawki za 500zł, to gruba przesada ;)

      A same scalaki nie grają. Grają całe topologie układu, ze stopniami wzmocnienia itd.. Niejednokrotnie słabe elementy dobrane w genialny sposób potrafiły zadziwić.

    • Marcin Matysik

      A tak swoją drogą – które słuchawki Sennheiser do 500zł mają tak płaską charakterystykę?

    • stefan

      Zaloze sie ze to gowno nie gra lepiej od Beatsow.

      Sluchawki dla sIdiotow i wyznawcow kosciola Audiovoodoo.

  • JA PIOTR

    https://uploads.disquscdn.com/images/e256158fcfa2b405b31f505f86c8a270ae2dd5f8df29ea8d0263820b6a6b9075.jpg
    Chorowalem na taki zestaw. I nadal troche choruje, chociaz teraz zamienilbym HDVD 800 na HDV 820. Ale jak to mowia, jak sie nie ma co sie lubi… Okolo dwa tygodnie temu w stacjonarnym mp3store kupilem HD630VB. Do tego chlopak polecil mi FiiO E10K Olympus2. Musze przyznac, ze zakup uwazam za bardzo udany. Sluchawki maja niezly bajer przy prawej sluchawce w postaci pokretla do regulowania basow. Jedyny maly minus to to, ze kabel jest zamontowany na stale.

  • max2be

    Artykuł dla obłąkańców.

    • Marcin Matysik

      Czemu?

    • keraj

      bo nikt normalny nie wydaje tyle na słuchawki, które grają tak samo jak te za 500 zł.

    • Marcin Matysik

      Więc rozumiem, że komentarz odnosi się do recenzowanego sprzętu, a nie samej recenzji? :)

    • Samsung

      Bo kolegi nie stać, lub nie słyszy różnic w brzmieniu, lub zwyczajna zazdrość. )

    • akki

      w wieku 15 lat sluch ulega znacznemu pogorszeniu, co jest uwarunkowane genetycznie, zapewne ktos kto kupuje takie sluchawki nie ma 15 lat tak wiecsztuka dla sztuki, kazdy rok przebywania w duzym miescie dodatkowo pogarsza sluch, w wieku 30 lat slyszysz jakies 60-70% tego co slyszales w wieku 15 lat, a juz zupelnie rozwalaja mnie audiofilskie dziadki po piecdziesiatce ktore wiekszosc dzwiekow juz nie sa w stanie wylapac….

    • akki

      dodatkowo kazda nocka w klubie i piszczenie/syczenie w uszach to kolejne czestotliwosci ktorych sie juz bezpowrotnie nie slyszy…

    • Marcin Matysik

      Czy można prosić o źródło tych wiadomości?

    • stefan

      Wszystkie niepochlebne komentarze usuniete. Przypadek?

    • Marcin Matysik

      Nazywanie ludzi idiotami, recenzowanych urządzeń g..nem, to nie jest niepochlebny komentarz, tylko hejt. To było ostrzeżenie.

    • Filip Skirtun

      Przed czym go ostrzegasz, przed banem? Komuś tu brakuje panowania nad własnym życiem, że musi robić takie jazdy z usuwaniem komentarzy.

  • keraj

    ile !? tyle piniędzy za sluchawki i wzmacniacz? No chyba ich pogjęło!

    • Samsung

      Skoro nie słyszysz podstawowych różnic w słuchawkach za 500zł i za 4-6k to dla Ciebie zbyteczne te komentarze i recenzje. A tak na marginesie różnicę są kolosalne, wręcz słuchawek za 500zł nie da si ę słuchać.

    • Mi Wi

      tu myślę, że trochę przesadzasz, że się nie da słuchać – kwestia indywidualnych potrzeb i słuchu / wrażliwości na dźwięk. Piszesz trochę tak, jakbyś sam słuchał na czymś mocno trzeszczącym i przy okazji kiedyś posłuchał muzyki z dobrego źródła na dobrym sprzęcie… może tak nie jest – ale taki jest wydźwięk Twojej wypowiedzi…
      Różnice w odsłuchu oczywiście są – ale nie dla każdego ma to takie znaczenie (niezależnie od zasobności portfela) albo wręcz coś w niższej cenie po prostu jemu brzmi lepiej – a chyba to jest najważniejsze, by wydając jakąkolwiek kwotę na sprzęt, mieć pewność, że będzie nam sprawiał przyjemność.
      co do sprzętu do 1.000zł – posłuchaj modeli Audio Technica MSR7x i wróćmy do tematu – jestem bardzo ciekaw Twojego zdania na ich temat – tylko koniecznie podepnij do sensownego źródła…

    • Samsung

      Posiadam słuchawki ATH-SR9 Audio-Technica. Pojechałem 2 tygodnie temu do salonu Top Hi Fi we Wrocławiu, gdzie sprzedawca bez podawania cen słuchawek przyniósł mi 8 sztuk. Położył na stole i zacząłem odsłuchy. Słuchawki za 500-800zł. od razu poszły w odstawkę. Różnice w dźwięku po prostu są kosmiczne.Dopiero SR9 grały w miarę przyzwoicie, tak żeby nie męczyły podczas wielogodzinnego słuchania. Czyste przejrzyste granie, duża dynamika, przestrzeń, separacja instrumentów i powietrze. Tego czego brakuje właśnie słuchawkom za kilkaset złotych. Na AVS w tym roku słuchałem słuchawek za grube pieniądze i to jest dopiero granie, niestety na chwilę obecną poza zasięgiem niestety- ale na pewno w przyszłości taki wyżej opisany system kupię- bo warto dla tych emocji i tego brzmienia kupić i słuchać.

    • Mi Wi

      Czyli wszystko sprowadza się do osobistych preferencji. SR9 słuchałem i powiem Ci, że „nie brzmiały” mi lepiej o tych 1200zł lepiej niż używane przeze mnie MSR7.
      Podczas odsłuch w Top HiFi w Warszawie dałem sprzedawcy jasne wytyczne – słuchawki zamknięte, do słuchania z DAC’a, w miarę mobilne, wygodne… cena – do 2,5-3k. spędziłem dobre 2-3h słuchając ulubionych kawałków i najlepiej grały mi właśnie MSR7 – dokładając do tego aspekt cenowy, kompletnie nie widziałem sensu dokładania drugiego tyle tylko po to, żeby mieć wyższy model, który przecież musi brzmieć lepiej.
      A przy okazji, do czego podpinasz swoje SR9?

    • Samsung

      Halcro.

    • Vincent

      MSR7 posiadam i też uważam, że w swojej cenie nie mają konkurencji. Kolejny zakup to HD650. :-)

    • Filip Skirtun

      A teraz wykaż w >50% wypadków, że umiesz przy ślepej próbie stwierdzić który to model.

    • Samsung

      Nie który to model, ale co gra a co nie. A to wielka różnica. Ale jak pytasz czy odróżnię słuchawki za 500-1000zł. od tych za 6-10k to ze 100% skutecznością i bez większych problemów.

    • Tomasz

      Mój Boże… Nie da się słuchać? Pewnie się nie da…
      Powiem Ci coś. Długo siedziałem od drugiej strony – od strony produkcji – nie będę Ci pisał o sobie, ale o tych niedouczonych Claptonach, Jacksonach czy innych kompletnie głuchych „gwiazdorkach”.
      Otóż wszyscy producenci, inżynierowie dźwięku, artyści i muzycy używają najczęściej chamskich AKG K240 Studio (300 zł) czy wersji 271 – – ciut droższej (ja np. ale ja głuchy jestem). Co niektórzy wola np. słuchawki Beyerdynamic DT 150 za te 600-700 zł. I naprawdę – bez różnicy, czy ten muzyk gra za kotleta, czy za 1 czy za 10 milionów dolarów – większość z nich po prostu kupują to, na czym słyszą swoją muzykę taka jaka jest.
      Dlatego też zadziwiające jest wszelkie audio za miliony skoro większość dobrych odsłuchów w studio nie kosztuje tysiąca dolarów. Zadziwiające są mega super wzmacniacze, kiedy jeden z lepszych studyjnych preampów kosztuje 200$
      Kiedy Michael Jackson w studiu np. zamiast najdroższego majka używał najczęściej dynamicznego Shura – podobnie jak Axl Rose i wielu innych w cenie ok 100$.
      Chyba największym dziadem jest w ogóle ten grajek z Queen co np. gitare se sam poskładał. Łączny koszt materiałów zużytych w czasie budowy gitary wyniósł 8 funtów.
      No ale potem nie da się tego słuchać na sprzęcie za mniej niż kilkadziesiąt tys. Wszystko jasne ;) Pozdrawiam ;P

    • Samsung

      Opisuję to co słyszę. Dla mnie mało jest płyt poprawnie nagranych zrealizowanych. Odnośnikiem dla mnie w kwestii jakości jest MBL. To dla mnie gra. Dźwięk nie kierunkowy, z odpowiednią sceną, detalami- granie kierunkowe z drewnianych kolumn to porażka. Wiec widzisz sam jak wąsko się patrzę na brzmienie systemów. Przykładam ogromną wagę do brzmienia i czepiam się wszystkiego.

    • Tomasz

      Zobacz na tego… Co on tam wie o muzyce, scenie, brzmieniu czy słuchawkach. Zwłaszcza, ze te na uszach kosztują 80$ to od razu widać, że powinien się wziąć za robotę na budowie a nie przyśpiewki uskuteczniać. Cena to podstawa. Pełna racja. Dobrego wieczoru i wesołych świąt! https://uploads.disquscdn.com/images/218e201b9609b72823de27fe37e0c69ab1157db3884a4705824434542136155d.jpg

    • Samsung

      W przyszłym roku też będzie AVS w Warszawie. Zapraszam do pokoju Audio Art Technology- proszę posłuchać systemu który naprawdę gra. :) Za niewielkie pieniądze w stosunku do konkurencji oddaje wszystko co w muzyce jest ważne. Wesołych Świąt. Pozdawiam.

    • stefan

      zajmij się uczciwą pracą a nie wciskaniem kitu ludziom.

    • Samsung

      ZAjmij się wszystkim tylko nie oceną co gra a co nie, bo niestety masz mało wiedzy. Siedzę w audio od ponad 30 lat wiec trochę doświadczenia mam.

    • NG

      MBL…. i wszystko jasne :)

    • NG

      sprzęt studyjny rządzi się własnymi prawami. Znajoma chciała kupić sobie audio do domu. Pojechaliśmy na cały dzień do dużego miasta aby odsłuchać kilka zestawów od pianocrafta z oryginalnymi i lepszymi nieco kolumnami po fajne drogie zestawmy za 30 – 40 tysiaków. Oczywiście te drogie grały fajnie i zrobiły wrażenie. Ale kasy nie było na to co się podobało. Poniżej 10 tyś było po prostu słabo. I wtedy pojechaliśmy posłuchać monitorów studyjnych z jakimś studyjnym pre/DAC i co? I opad szczęki. I za 3 – 4 koła można mieć coś co zamiata salonowe sprzęty za kwoty dwu, 3 krotnie wyższe. Oczywiście tu godzimy się na pewną surowiznę i braki funkcjonalne… Ale jeśli chodzi o jakość dzięku to niestety zestawy audiofilskie są dla….. lubiących przepłacać.

    • Jacek Nawrot

      Tomasz, z Samsungiem się nie kłóć :D TO AUDIOFIL – on wierzy w maści do tranzystorów, wygrzewnice do kabli i OCZYSZCZACZE KWANTOWE :D Szkoda czasu. Naprawdę :)

    • aaa

      I jeszcze w audiofilskie powietrze; np. takie jak tutaj: http://audiovoodoo.org/dopieszczony-zarowno-pod-wzgledem-budowy-jak-i-dzwieku/

  • Dominik Mańkowski

    Kupiłem sobie 40 letni sprzęt audio za 5500zł, gramofon, wzmacniacz i kolumny i polecam takie rozwiązane każdemu.

    • Samsung

      To jest dobre rozwiązanie na dźwięk Hi Fi. Jak chcesz grać na poziomie Hi End to nawet jednego elementu nie kupisz nie wspomnę o kolumnach i przewodach. Ale jak Ci odpowiada taki dźwięk to spoko.

    • Dominik Mańkowski

      Tak tak, jeszcze bym musiał wymienić kable w ścianach

    • Samsung

      Nie musisz wymieniać. Bo i tak Ci to nic nie da. Ale jak większość osób nie masz pojęcia o czym ja piszę. Przewody to podstawowy element systemu audio na poziomie Hi Endu.

  • Mi Wi

    Trochę przegięcie z tym zestawem…
    Jako alternatywę (kilkukrotnie tańszą i bardziej mobilną) proponuję:
    DAC: https://www.tophifi.pl/stereo/przetworniki-c-a/teac-ha-p90-sd.html
    Słuchawki: https://www.tophifi.pl/sluchawki/sluchawki-nauszne/audio-technica-ath-msr7-2880.html

    Powyższy zestaw za 3k wymiata i parametry ma chyba wcale nie gorsze – nawet dla malkontentów, którzy będą za chwilę udowadniać, że słuchawki za 300zł podpięte do telefonu grają podobnie…

    • Samsung

      Poprawne brzmienie, ale zawsze jest to ale. Nie ma w tym zestawie pazura grania, powietrza, detali itd. Cały widź polega na szczegółach, a tych jest sporo w drogich zestawach.

    • Mi Wi

      OK. tą odpowiedzią powiedziałeś wszystko – dobre musi być drogie ;) Szczegóły to nie wszystko – przynajmniej nie dla mnie ;) Owszem, szczegóły są ważne, ale nie samymi detalami muzyka żyje – ważne są jeszcze tło, dynamika i sama barwa na wyjściu. Do tego porównaj proszę jeszcze zawartość techniczną obu DAC’ów – tego z testu i tego TEAC’a, którego podałem jako alternatywę – czy naprawdę tak bardzo się różnią? Czy naprawdę pod każdym względem testowany Sennheiser jest lepszy od TEAC’a? przepraszam – nie dla mnie ;)

    • Samsung

      No jak wcześniej pisałem, diabeł tkwi w szczegółach. Możesz mieć poprawne brzmienie, ale do tego co się nazywa Hi Endem daleka droga. Pomyśl o tym, tu masz sprzęt za 14k i już gra. Ile musisz wydać stacjonarny tak grający system. Same kolumny to wydatek około 100-200k, a reszta toru plus przewody.

    • stefan

      Wiedz ze dyskutujesz z blogerem ktory udaje anonima.

    • Mi Wi

      Nie wiem z kim rozmawiam, ale generalnie średnio pasuje mi taki trochę jego protekcjonalny ton…
      Według mnie, nie jest to temat do takiej napinki, jaką prezentuje „Samsung”.
      Wydaje mi się, że dużo słyszę i słuchając tych zestawów z najwyższej półki słyszę różnicę między nimi a moim zestawem – pytanie jednak, czy różnica jest aż tak kosmiczna, by uzasadniała kolosalnie totalną różnicę w cenie… Moim skromnym zdaniem tego uzasadnienia nie ma.
      Analogicznie ze sprzętem z tej recenzji – pewnie gra fajnie – ale czy o 12k PLN lepiej niż zestaw, który zaproponowałem? Szczerze – nie sądzę.
      Dochodzi do tego jeszcze kwestia osobistych preferencji, które na końcu powinny przechylać szalę i wskazywać przedmiot zakupu.

    • Marcin Matysik

      Moim zdaniem największa różnica jest w słuchawkach do tysiąca złotych. Potem kolejny odczuwalny próg to 3000 zł, a kolejny.. Nie ma kolejnego. Sky is the limit. Oczywiście im większa cena, tym mniejsze różnice od poprzedniego progu cenowego. Dla mnie najlepszymi słuchawkami w kategorii cena/jakość są polecane przeze mnie w „Prezentowniku” Hifimany HE-400i. Zwłaszcza w tych kwotach, za jakie teraz można je dostać na Allegro. Dla mnie to jest najlepszy mój zakup ostatnich lat, a długo szukałem..

    • Samsung

      Nie jestem blogerem, po prostu wkurza mnie to jak niedoświadczeni ludzie wypisują głupoty typu- :po co wydawać tyle kasy skoro za 500zł. można mieć to samo”- totalna bzdura. Nie można mieć tego samego i tyle. Jeżdżę co roku na Audio Video Show do Warszawy i mam porównane co gra a co nie. Jak się komuś nie chce przetestować to niech nie wypisuje bzdur.

    • Marcin Matysik

      Jakim blogerem? Bo ja tylko IP widzę.

    • Ogzil

      Miło mi się patrzy na te dyskusje i docinki. Całkiem niemal jestem „w temacie zielony”, bo nie naczytałem się przed kupnem słuchawek, tylko zrobiłem sobie wycieczkę po sklepach ze sprzętem. Znałem tylko marki Sennheiser, Beyerdynamics, Koss i AKG.

      Uśmiecham się do postów tego, co piszesz, bo chyba podobnie serdecznie podszedłeś do tematu. W dokładnie tej sieci kupiłem dokładnie te słuchawki – MSR7. Do tego mnie akurat spasował AQ Dragonfly red, całość poniżej lub około 1500. Też, jak to zgrabnie określasz, „wymiata”.
      W tej chwili właśnie w tym zestawie słucham słucham sobie muzyki ze spotify.

      Dość tych osobistych wycieczek, kilka uwag mam – od siebie (lub przywłaszczonych).

      * opinia przywłaszczona: duże są różnice pomiędzy słuchawkami za 100 i 200 zł. Przyjmijmy, że te za 200 zagrają 2X lepiej, niż te za 100. Ale żeby dostać słuchawki, które zagrają 2X lepiej, niż te za 200, to trzeba wydać nie 400, a być może 800. Powyżej kwoty – ja wiem? 2000 zł różnice są minimalne, a za kilkuprocentową poprawę brzmienia trzeba płacić kolejne tysiące, ALE…

      * moja opinia: … ale zależy czego się słucha. Jeśli się słucha sprzętu, to nie ma zmiłuj. Pragnienie posiadania topowych elektrostatów, czy ortodynamików jest nieprzemożne. Z niejaką konsternacją odkryłem to co zamierzam napisać, kiedy dziecko „buchnęło” mi moje MSR7 i zostawiło swoje niemiłosiernie sfatygowane Porta Pro. Z żalem wpiąłem je do SMSL M3. Pierwsze wrażenie? Dramat – brak średnicy, ciemne, zamulone, dźwięki wychodzą jak zza kotary. Zwłaszcza, że przed chwilą miałem na uszach „nasze” ATH. Ale że lubię muzykę, przebolałem chwilową stratę i nie zrezygnowałem ze słuchania muzyki. Po godzinie żal minął, a ja rozkoszowałem się (tak, rozkoszowałem!) brzmieniem tych paleolitycznych, tanich Kossów. I tu wniosek – we wszystkim posłuchasz i odnajdziesz przyjemność słuchania. Uszy chyba mają podobną zdolność do oczu. Pamiętam, jak w latach ’80 oglądałem Blade runnera w czarno-białym telewizorze (chyba neptun). Na 55 calowej plazmie wcale nie zrobił lepszego wrażenia. Taka „akustyczna akomodacja”.

      * opinia ogólnie znana: „jeden lubi chleb ze smalcem, drugi, jak mu skarpetki śmierdzą”. Jeden będzie lubił łomot, mniejsza o szczegóły, inny z kolei będzie chciał usłyszeć każdy detal, jeszcze inny co innego. Czasem pewnie będzie i tak, że na nic słuchawki za 3000, jak te za 500 grają tak, jak ja chcę, jak ja lubię. Podobnie miałem, jak Ty. Założyłem sobie budżet – powiedzmy do 2000+ na słuchawki i jakiś DAC (przy czym, jakby mnie coś specjalnie urzekło, tobym dołożył).
      No to dostałem do słuchania jakieś wysokie modele AT, AudioQuest, Bowersy, Dennony, nie pamiętam co jeszcze, chyba jakieś „tanie” Audeze. Wszystko od 700 do 4000. Tak dla rozpoznania poziomów odniesień. Mało tego, te wyższe były wpięte w „liniową kostkę” Norberta Lehmanna. I co? Dobra… Może bywało ciut lepiej – tu lepiej na górze, tam lepiej w scenie, gdzie indziej lepiej w napowietrzeniu (to akurat dość często względem zamkniętych msr7 – o tym potem), ale ocena ogólna? MSR7. MSR7! No „cham się uprze i mu daj”. Wyszedłem z tymi słuchawkami. I myślałem, że są doskonałe. A guzik. Nic bardziej mylnego. W biurze służy mi zestaw nieprzenośny – DT 880/600 wpięty w chiński klon wspominanego wyżej wyrobu pana Lehmanna ze skrupulatnie dobranym po godzinach testów op-ampem. Różne DAC. Wiadomo, beyery są półotwarte, jest więcej powietrza. Ale to ma mniejsze znaczenie. Czy aby na pewno? Kumpel z biurka obok „testował” obie pary (taka biurowa zabawa dużych chłopców). Nie zostawił suchej nitki na tych audiotechnikach. Twierdzi, że się tego słuchać nie da. Mówi, że się czuje, jakby mu kazano słuchać Metaliki z estradowych głośników w nie za dużej łazience. No tak… Chyba chodzi o szerokość sceny. To dla niego cecha kluczowa. Dla mnie zestaw stacjonarny (beyery+klocki – ok 3k zł) i przenośny (połowę tańszy) brzmią dość podobnie, a dla niego różnice są nie do pominięcia.

      Tu kilka uwag do Samsunga. Czy Ty słyszałeś MSR7? Brakuje w nich „pazura”? „Detali”? Naprawdę? Są mięsiste, jak rzadko które z droższych. A przy tym tak szczegółowe, że aż zanadto. W niektórych utworach słychać wszystkie niedoskonałości towarzyszące wokalizom – szeleszczenie przy wdechu, chlapnięcia śliny w ustach. Wybrzmienia talerzy, dzwoneczki, trójkąty – czasem to jest w tych tanich słuchawkach irytująco dosadne. Wydaje mi się, że delikatne skrzypnięcia stołka pianisty nie były zamierzonym efektem akustycznym podczas nagrań, a w tych monitorach (tak, monitorach) to słychać. Powiedz, o jakich detalach mówisz? Na pewno są na tym łez padole bardziej szczegółowe nauszniki. Nie twierdzę, że nie, ale nie mów proszę, że msr7, to nie są słuchawki detaliczne. Są w bardzo wielu przypadkach znacznie bardziej detaliczne od słuchawek za 3 razy tyle złotych (z osobistego doświadczenia). Jedyne, czego bym się ewentualnie przyczepił, to nieco przesadzona objętość dolnych rejestrów. Jednak i z taką opinią na forach gdzieś się spotkałem, że to są słuchawki basu pozbawione. No i brak napowietrzenia – tak. Tu masz rację. W ogóle mi to nie przeszkadza, no ale jak już pisałem – kwestia gustu, preferencji.

  • kopec23

    Drogi autorze podejmując się recenzji takiego zestawu wypadałoby zorganizować sobie jakiś punkt odniesienia, a najlepiej kilka. Nie chodzi tu nawet o to żeby porównywać go do innych sprzętów za takie pieniądze, ale chociaż wybrać coś z szeroko pojętego mid-endu – jak HD600/HD650, AKG z serii K/Q700, Audiotechnica R70x, Beyerdynamic T1, HiFiman, może Oppo PM3, albo bardziej zbliżone cenowo zestawy Staxa czy cokolwiek innego. To samo tyczy się porównania tego combo, bo niestety w tej formie ten test jest do niczego, nie ma punktu zaczepienia, bo niestety konkluzja też nic nie mówi.

    Druga sprawa – przy opisach kabli chciałem przestać czytać, to są jawne kłamstwa i pokazanie braku wiedzy.
    Kabel słuchawkowy symetryczny to 4 przewody dwa sygnałowe i dwa „minusy” – odpowiednio wg oznaczeń L+, L-, R+, R- (nie pamiętam kolejności pinów we wtyczce XLR 4-ro pinowej).
    Kabel standardowy, niesymetryczny to dwa przewody sygnałowe i masa (i standardowy Jack stereo ma 3 piny).

    Dodatkowo podłączenie symetryczne ma jeszcze jedna zaletę nad niesymetrycznym – większa moc

    • Marcin Matysik

      Co do kabla słuchawkowego – zgadza się, rozpędziłem się i pomyliłem słuchawkowy z interkonektem. Niemniej nazywanie pojedynczej pomyłki jawnymi kłamstwami, to mocne przegięcie.

      Punktem odniesienia były posiadane przeze mnie HifiMany HE-400i + Bluesound Node 2 + Yamaha A-S1100/HifiMany HE-400i + LG V10.

  • bobok

    Czy warto? Nie warto. Czy grają lepiej od słuchawek za 500zł? Tak grają. Czy dużo lepiej? Nie.
    Ogólnie sam lubię dobry dźwięk i fajne słuchawki, ale w pewnym momencie zaciera się ta granica i same odczucia z dźwięku to już naprawdę bardziej wmawianie sobie, że jest lepiej, niż faktycznie lepszy dźwięk.
    Nie przeczę, że gra to lepiej niż dobre słuchawki do 1000zł, ale za cholerę nie kalkuluje się to pod względem cena do realnej jakości. Inna sprawa, że już przy tych kwotach, to zaczynają się czary typu audiofilskie kable czy inne wynalazki które powoduję, że dźwięk jest „prawdziwszy”, niż prywatny koncert na żywo:P

    • Samsung

      Widzisz, Ty piszesz o słuchaniu muzyki. A przedstawiony sprzęt do tego jeszcze oferuje prawdziwe brzmienie, nie podbarwione, ale jak najbardziej liniowe. W takich systemach nie ma kompromisów, jeden element może zdecydować o jakości całego brzmienia.

    • Marcin Matysik

      Grają dużo lepiej od słuchawek za 500zł. Gwarantuję. Ale czy grają dużo lepiej od Hifimanów HE-400i, które detalicznie kosztują 2700zł (a na Allegro można je dostać za połowę tej kwoty)? Minimalnie lepiej, ale w niektórych aspektach są dla odmiany minimalnie gorsze od nich.

  • Marian Paździoch syn Józefa

    Wszelkiej maści słuchawki, wzmacniacze czy kable za grube tysiące PLN w to tylko naciąganie bogatych jeleni.

    Żadne studio nagrań, w którym powstają utwory słuchane przez tych pseudo audiofili nie ma ani słuchawek za 14 tysięcy ani cudownych kabli po kilkadziesiąt tysięcy za metr czy niesamowitych poprawiających dźwięk kabli zasilających za 10 tyś zł. Tylko tam pracują fachowcy a nie idioci, którym można wmówić każdą bzdurę byle wyciągnąć od nich więcej kasy.

    Może już czas na specjalne studia nagrań, w których będzie się nagrywać na tych cudownych sprzętach za grubą kasę. Można by sygnować płyty jakimś specjalnym audiofilskim znaczkiem i kasować za nie 10 razy tyle co z zwykłe :)

    • Marian Paździoch syn Józefa
    • stefan

      10/10. Ciekawe że wpis blogera nieoznaczony jako płatna reklama lub akcja partnerska. To wciskanie ludziom kitu jest obrzydliwe.

    • Samsung

      A potrafisz to udowodnić? No ja twierdzę co innego. Jak grasz na poziomie Hi Fi to się zgodzę. Ale na poziomie Hi End to nie masz absolutnie racji. Prosty przykład- jaki masz sprzęt w domu i kolumny, oraz okablowanie?

    • Samsung

      Wytłumaczę Ci dlaczego tam jest tai sprzęt- bo błądzisz. W studiu nagrań nagranie realizowane jest z najwyższą możliwą wiernością, liniowością, bez podbarwień. Jak byś posłuchał tego jak to jest zrealizowane to byś wtedy powiedział czy Ci taki dźwięk pasuje. Jest suchy, techniczny bez emocji. Dopiero w domu poprzez dobór komponentów otrzymujesz dźwięk Tobie pasujący. Na tym polega ta różnica. I uwierz mi to co w studiu jest nagrane – ten materiał nie da się słuchać w normalnych domowych warunkach. Porównując to do wzmacniacza lampowego i jego brzemienia- to jest drugi biegun grania. Więc widzisz, że to co opisałeś mija się z prawdą. Ile jest rodzajów brzmienia- tyle ile osób słuchających, bo można wpływać na wszystko poprzez dobór elementów toru audio.

  • Filip Skirtun

    Brak mocy wokalisty? Polecam słuchać wokalistów, którym tej mocy nie brakuje i to chyba tyle.

  • Filozof HAL

    Odpowiedzią na zawarte w tytule pytanie jest: Prawo nagłówków Betteridge’a.

  • Jacek Nawrot

    Używam HD800 w pracy i w życiu nie dałbym tyle kasy za te słuchawki.
    Dotyczy to zresztą większości sprzętu dla „audiofili”. Warto posłuchać jak z tymi audiodebilizmami rozprawiają się na kanale „Reduktor Szumu” na YT.

  • Kuba Szewa

    Oj tam, jak nie wiadomo o co chodzi to wiadomo o co chodzi :) wiadomo, że płaci sie nie tylko za samą jakość ale i za prestiż marki, materiały i wiele innych niewymiernych składowych. Są osoby które twierdzą, ze ruski szampan smakuje lepiej niż oryginalny czy nawet Martini i co im zrobicie – ich sprawa :) każdy i tak głosuje swoim portfelem który to głos jest istotnie uzależniony od miesięcznych dochodów. Można kupić auto Kia Stinger za 150 tys. które ma parametry jak BMKa za 3x tyle a pewne aspekty lepsze ale jakie to ma znaczenie dla kogoś kto zarabia te pieniądze w kilka miesięcy czy miesiąc? takie, że dla niego cena jest istotna ale być może prestiż i przyzwyczajenie bardziej… przypomina mi się historia PL inżyniera w RFNie który pojechał tam do pracy swoją Ładą 2107 a któremu przełożony powiedział, żeby przesiadł się na rower lub zakupił „normalne” auto :)