Samsung The Frame
25

Z bólem oddawałem go kurierowi. Poznaj telewizor Samsung The Frame

O Samsungu The Frame pierwszy raz usłyszeliśmy kilka miesięcy temu. Wyglądał intrygująco, choć nie do końca wiedzieliśmy czy traktować go jako obraz, telewizor czy... co to. Powiem tak: po tygodniu spędzonym ze sprzętem nadal do końca nie jestem przekonany jak go do końca sklasyfikować. Jedno jest pewne: będę za nim tęsknił!

Pierwsze wrażenie? Gdzie ta nowoczesność?!

Pierwsze wrażenie po odpakowaniu urządzenia z kartonu było dość… dziwne. Miałem wcześniej już do czynienia z nowymi modelami telewizorów Samsunga (ot, chociażby kilka tygodni z Samsung Q8C). To cienkie, nowoczesne konstrukcje. The Frame na ich tle wypada naprawdę grubo — i przywodził mi na myśl raczej toporne, starsze, modele. Nie miałem możliwości zamontowania go na specjalnym uchwycie dołączonym do zestawu — zamiast tego skorzystałem ze zręcznie wykonanych nóżek i… choć nie montowałem żadnych dodatkowych, ozdobnych, ram — całość — mimo początkowego szoku — prezentowała się naprawdę z klasą i niezwykle estetycznie. A po chwili nadszedł czas na uruchomienie telewizora i… o jeju jeju, wystarczyło mi dosłownie kilka tygodni, a już zdążyłem się stęsknić za Tizenem i One Connectem.

Samsung The Frame: raz telewizor, raz cyfrowe dzieło sztuki

Dla tych z was którzy spotykają się z modelem po raz pierwszy — kilka słów wprowadzenia. Samsung The Frame to telewizor, który ma imitować obraz. Wszystko to dzięki specjalnemu trybowi sztuki. W ramach niego zamieniamy telewizor na… wysokiej jakości cyfrową ramkę do zdjęć. Albo obrazów — jak kto woli. Grafiki w ramach tegoż możemy dobierać samodzielnie, albo postawić na specjalnie przygotowaną usługę, w ramach której za trochę ponad 20 złotych miesięcznie możemy korzystać z ogromnych, specjalnie przygotowanych, kolekcji najrozmaitszych dzieł. Warto też dodać, że możemy dostosować naświetlenie i barwy do naszego pomieszczania. Co więcej, sami dobieramy passe partout i temperaturę barw tak, aby jak najlepiej komponował się w naszym wnętrzu. Część akcji możemy wykonać bezpośrednio z poziomu pilota — do innych przyda się mobilna aplikacja Smart View dostępna na urządzenia z systemami Android oraz iOS.

Standardowo korzystając na pilocie z przycisku Power wyłączamy urządzenie. Tutaj: przełączamy go w tryb sztuki. Czy to oznacza że będzie on działał non-stop? Nie, w zależności od ustawień — kilka godzin po tym jak wbudowany czujnik ruchu nie wyczuje niczyjej obecności w pomieszczeniu, to automatycznie się wygasi. I wróci do udawania kunsztownego obrazu dopiero po tym, jak ktoś pojawi się w pokoju. Brzmi to może dość niedorzeczne — i po pierwszych kilku wejściach do pokoju kiedy automatycznie uruchamia się telewizor faktycznie można się przestraszyć. W praktyce jest jednak intrygującym rozwiązaniem, które… wydaje mi się, że może spokojnie przypaść do gustu nie tylko największym gadżeciarzom, ale dzięki niespotykanej dotychczas formie (ramie?) telewizora — także tradycjonalistom.

Samsung The Frame w praktyce

Ostatnich kilka dni upłynęło mi głównie przed nietypowym telewizorem firmy Samsung w wariancie 55″. Myślę, że wszyscy pasjonaci tematu już od dawna wiedzą czego się po nim spodziewać, ale dla tych, którzy jakimś cudem spotykają się z nim po raz pierwszy — garść skondensowanych technikaliów:

  • Wymiary: 55″ (68 x 121 cm), 65″ (80 x 142 cm)
  • Jakość obrazu: 4K Ultra HD Certified TV, HDR, Active Crystal Color
  • PQI: 2100
  • Smart: Smart Hub, Smart View, Jeden pilot Smart Control
  • Dźwięk: 40 W / 2.2-kanałowe
  • Nowe funkcje: Art Mode (Tryb Sztuka), Samsung Collection, My Collection, Sensor jasności, Sensor ruchu
  • Kolor: grafitowa czerń
  • Zawartość pudełka: One Connect Box z kablem optycznym (5 metrów), stojak, wieszak ścienny no-gap
  • Opcjonalne wyposażenie dodatkowe: wymienne ramy w trzech kolorach (orzech, beżowe drewno, biel), stojak studio, zestaw z kablem optycznym.

Czyli — krótko mówiąc — najwyższa jakość obrazu i bardzo satysfakcjonująca jakość dźwięku. Samo podłączanie telewizora w pojedynkę może i jest dość uciążliwe, ale… na pewno nie jest niemożliwe. Sam skorzystałem z dołączonych do zestawu nóżek — niestety, nie miałem możliwości przekonania się na własnej skórze jak sprawdza się wieszak no-gap. Montaż stojaka był dziecinnie prosty, podobnie jak podłączanie kabli starannie ukrytych pod zaślepkami.

Samsung The Frame to kolejny telewizor firmy, w którym firma postawiła na znany i lubiany dodatek — czyli akcesorium One Connect Box. Tutaj również od telewizora — poza zasilaniem — wychodzi jeden niewielki kabelek do estetycznej, czarnej, skrzynki. A tam czeka na nas już cały zestaw portów, do których możemy podłączać kolejne akcesoria — od USB, przez cały pakiet HDMI, LAN, na złączach audio kończąc. To sprawdzone i wygodne rozwiązanie — i jak mogliście przeczytać wyżej, standardowo w zestawie znalazł się pięciometrowy kabel.

Nowy telewizor, to i nowy pilot. Trochę fikuśny, na pierwszy rzut oka — dość futurystyczny — ale przy bliższym kontakcie okazuje się być naprawdę przyjemny w obyciu. Po raz kolejny Samsung udowadnia, że nie trzeba serwować całego cyferblatu i dziesiątek niepotrzebnych nikomu na co dzień funkcji. Zamiast tego można skupić się na podstawach. Pozostałe opcje można łatwo zintegrować z systemem — i tak właśnie rozwiązali to w swoim Tizenie.

To kolejne urządzenie firmy, na którym ich autorski system działa bez zarzutów. Po krótkiej chwili nieobecności przywitałem go jak starego kumpla i muszę przyznać, że zdążyłem się już stęsknić. Bardzo lubię prostotę rozwiązań które oferuje właśnie ten system w telewizorach. Do tego dochodzi jeszcze kwestia naprawdę sprawnie działających najpopularniejszych aplikacji oraz menu, w którym naprawdę trudno jest się pogubić.

Samsung the Frame: coś innego i intrygującego

Mijający właśnie rok był bardzo mocnym dla wszystkich miłośników wysokiej jakości telewizorów. Na rynku pojawiło się wiele świetnych, godnych uwagi, urządzeń — i to właściwie w każdym segmencie cenowym. Każdy mógł ma szansę znaleźć dla siebie coś dobrego, a The Frame jest tego idealnym przykładem. Sprzęt na pewno wyróżnia się na tle bogatej konkurencji — i to w bardzo pozytywnym tego słowa znaczeniu. Przede wszystkim Koreańczycy nie bali się zaproponować nam czegoś nowego i innego od tego, co znamy z rozwiązań konkurencji. Oferta subskrypcji z grafikami to w mojej opinii delikatna przesada, bo przy dłuższym abonamencie robi się z tego naprawdę okrągła sumka. Mimo wszystko udało im się opracować sprzęt, który w bardzo ciekawy sposób podchodzi do tematu „elektronicznego obrazu” w domowym zaciszu. Cieszy też integracja z aplikacją Smart View, z którą wiele akcji staje się po prostu dużo wygodniejszych — o dziecinnie prostej integracji z biblioteką zdjęć w naszym urządzeniu nawet nie wspomnę. Sprzęt, jak na dzisiejsze standardy, jest dość pokaźnych rozmiarów, ale nic tutaj nie dzieje się bez przyczyny. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, ze będę miał jeszcze szansę wkrótce gościć ten sprzęt odrobinę dłużej — może tym razem z przeznaczonymi mu ramami i wiszącej formie?

Jedno jest pewne — rynek potrzebuje czasem takich niebanalnych rozwiązań, szczególnie, jeżeli będą opracowane równie dobrze, co Samsung The Frame! Brawa za odwagę i naprawdę ciekawe wykonanie.