Samsung Galaxy S9+
105

Recenzja Samsung Galaxy S9+. Najprawdopodobniej najlepszy smartfon na rynku

Kto powiedział, że z każdą kolejną generacją potrzebna jest rewolucja? W przypadku Galaxy S6 i S7 Samsung zachował znany już wygląd, znacząco ulepszając swój flagowy model. Dopiero S8 i S8+ zupełnie zmieniły oblicze serii S. W przypadku S9 i S9+ znów nie ma rewolucji, jest za to bardzo znacząca ewolucja i poprawianie prawie idealnego smartfona.

Myślę, że ponad tydzień spędzony z nowym Samsungiem Galaxy S9+ to odpowiedni czas by znaleźć zarówno mocne, jak i słabe punkty smartfona. Przez ostatnie dni nowy flagowiec koreańskiego producenta był moim głównym urządzeniem i mówiąc szczerze…spakowanie go do pudełka, odesłanie i powrót do S7 Edge będzie bardzo bolesny. Ale po kolei.Samsung Galaxy S9+

Design i wygląd Samsung Galaxy S9+

Gdybyście wzięli do ręki Samsung Galaxy S8+ oraz S9+ i zakryli tył smartfonów nikt by nie poznał, który telefon jest który. Tegoroczny model ma krawędzie węższe jedynie o 1,2 milimetra, czego nie zauważycie bez bezpośredniego porównania. Mamy więc powtórkę z przeskoku S6-S7, gdzie urządzenia były do siebie bliźniaczo podobne. Wiem, że wygląd nie jest najważniejszym elementem smartfona, ale rozumiem, że niektóre osoby mogą kręcić nosem widząc praktycznie identyczną bryłę.

Inaczej jest z tyłu, model S9+ podobnie jak Note 8 otrzymał dwa aparaty, tym razem jednak zdecydowano się umieścić je pionowo. Narzekaliście na czytnik linii papilarnych? Na szczęście w S9 i S9+ zmienił on swoje miejsce i jest teraz bezpośrednio pod obiektywami. Wciąż nie jest idealnie, wciąż dotykałem palcem aparatów, ale na pewno jest lepiej niż wcześniej.

Kup Samsung Galaxy S9+ już za 3849 PLN w Empik.com!

Samsung Galaxy S9+
Samsung Galaxy S9+
Samsung Galaxy S9+
Samsung Galaxy S9+
Samsung Galaxy S9+
Samsung Galaxy S9+
Samsung Galaxy S9+
Samsung Galaxy S9+
Samsung Galaxy S9+
Samsung Galaxy S9+

Różnice w konstrukcji telefonu względem modelu S8 czuć jednak gdy urządzenie jest w dłoni. Modele S8 i S8+ były obłe, przednia tafla praktycznie zlewała się z tylną i mówiąc szczerze – bardzo mi się to podobało, choć oczywiście smartfony były przez to śliskie i niepewnie leżały w dłoni. S9 i S9+ „drapią”, bardzo wyraźnie czuć boki/krawędzie, dla wielu osób może to być nieprzyjemne – natomiast na pewno poprawia chwyt, dzięki czemu istnieje mniejsza szansa, że smartfon wypadnie na podłogę.

Na prawej krawędzi umieszczono przycisk power, na lewej przycisk głośności, pod nim przycisk asystenta Bixby. Na górze tacka dla kartę SIM i kartę microSD (lub dwie karty SIM, mamy tu bowiem hybrydowy DualSim nazwany Duos), na dole natomiast port ładowania USB typu C oraz złącze słuchawkowe jack 3,5 mm. Tak Samsung nawet w tegorocznym flagowcu nie rezygnuje z klasycznego, kablowego podłączenia audio. I za to dla Koreańczyków wielki plus. Cały czas nie widzę powodu, by pozbywać się tego leciwego, ale wygodnego rozwiązania. Nawet ze złączem słuchawkowym smartfon jest smukły i zgrabny.

Byłem wielkim fanem kształtu i bryły serii S8, jestem ogromnym fanem kształtu i bryły serii S9. Konstrukcja nie robi już takiego wrażenia jak rok temu, wciąż jednak wygląda schludnie, elegancko i nowocześnie. Wszystko jest tu wręcz idealnie spasowane, smartfon wciąż sprawia wrażenie bardzo przemyślanego, a ekran Infinity Display wciąż robi kapitalne wrażenie.

Telefon jest dostępny w czterech kolorach – czarnym, srebrnym, niebieskim i fioletowym. Wielka szkoda, że do testów dostałem mocno nijaką czerń, natomiast pamiętajcie, że kolor widoczny będzie z tyłu, przedni panel zawsze jest w całości czarny by potęgować wrażenie bezramkowości wygaszonego wyświetlacza. Wielka szkoda, bo wspomniany fiolet wygląda przepięknie.
Samsung Galaxy S9+ Jak z odpornością na codzienne użytkowanie? Po tygodniu w kieszeni, zarówno szklane plecki jak i ekran są praktycznie idealne. Natomiast podczas kręcenia materiału zobaczyłem, że coś złego dzieje się z plastikiem między aparatami a czytnikiem linii papilarnych. Przy braku rys na szkle obiektywów plastikowa przestrzeń jest bardzo mocno porysowana, widać wręcz mały odprysk farby. Przy całej świetnie wykonanej konstrukcji jestem tym bardzo rozczarowany. Powtórzę więc to samo, co w recenzji poprzedniego modelu – warto pomyśleć o jakiejś ochronie. To szklana konstrukcja, upadek oznacza koszty, a rysy pojawią się dość szybko.

Aparaty Samsung Galaxy S9+

Skoro Samsung w modelach S9 i S9+ stawia przede wszystkim na aparaty, przejdźmy od razu do nich. S9+ jest w tym temacie bogatszy niż S9, wyposażono go w aż dwa oczka. Drugi, czyli teleobiektywjest podobny do tego z Note 8, ma 12 Mpix i światło 2,4. Jest w porządku, jeśli chcecie zrobić dobrej jakości zbliżenie. Sam praktycznie w ogóle z niego nie korzystam, dwa aparaty to dla mnie trochę przerost formy. Oprócz zooma przyda się również do zdjęć portretowych.

Zachwyca natomiast główny aparat o matrycy 12 Mpix, który posiada…zmienną przysłonę. W dobrych warunkach oświetleniowych dostajemy w zupełności wystarczające F/2.4, w słabym świetle automat przejdzie na F/1.5 i to jest rekord jeśli chodzi o jasność w smartfonach. Tak wygląda ten sam kadr widziany na dwa sposoby.


W trybie automatycznym oprogramowanie samo zdecyduje o przysłonie, w trybie manualnym można zrobić to ręcznie. Aparatowi w automacie zdarza się czasem trochę nienaturalnie podbijać jasność, natomiast wystarczy kilka sekund i przesunięcie paska ekspozycji w dół by osiągnąć lepszy efekt.

Sprawdź ofertę Empik.com na Samsunga Galaxy S9+!

Aparat jest kapitalny, zdjęcia nocne potrafią zachwycić – już przy pierwszym wrażenie było ogromne. Jestem bardzo ciekawy jak nową przysłonę wykorzystają profesjonaliści, którzy okiełznają sprzęt i odpowiednio dobiorą parametry do zastanej sceny. Amatorom, takim jak ja, pozostaje automat, który radzi sobie naprawdę dobrze.

Samsung Galaxy S9+

Nie miałem jeszcze w dłoniach tak dobrego smartfonowego aparatu.

Jest też trochę nowości w temacie wideo. Zastosowano nowy kodek do nagrywania wideo w 4K. H.265 pozwoli zmniejszyć objętość nagrań o połowę. Kolejna nowością w aparacie S9 i S9+ jest tryb super slow motion znany z serii Xperia od Sony. Dostajemy tu aż 960 klatek, ale podobnie jak w Xperia XZ1 tylko rozdzielczość HD czyli 720p. Efekt jest jednak naprawdę dobry (obejrzyjcie wideo z początku recenzji), szczególnie że funkcjonuje tu bardzo dobrze działający tryb auto, który zbada ruch i włączy zwolnione tempo w odpowiednim momencie. W krótkich testach się nie mylił, choć można to oczywiście robić również ręcznie. Szkoda tylko braku fullHD, ciekawe czy Samsung podobnie jak Sony zmieni coś w tym temacie przy kolejnym urządzeniu.Samsung Galaxy S9+

Przedni aparat z matrycą 8 Mpix i światłem F/1.7 dostał selfie focus, podobnie jak tegoroczny A8 zrobi wiec selfiaki z rozmytym tłem. Co najważniejsze, robi to dobrze, prawidłowo odcinając twarz od tła. Oczywiście nie zawsze i trochę jednak zależy od warunków, ale finalny efekt jest niezły.

Samsung Galaxy S9+
Samsung Galaxy S9+
Samsung Galaxy S9+
Samsung Galaxy S9+
Samsung Galaxy S9+
Samsung Galaxy S9+
Samsung Galaxy S9+
Samsung Galaxy S9+
Samsung Galaxy S9+
Samsung Galaxy S9+
Samsung Galaxy S9+
Samsung Galaxy S9+
Samsung Galaxy S9+
Samsung Galaxy S9+
Samsung Galaxy S9+
Samsung Galaxy S9+
Samsung Galaxy S9+
Samsung Galaxy S9+
Samsung Galaxy S9+

Są też animowane awatary – zabawne, urocze, choć o idealnym odczytaniu twarzy czy późniejszym śledzeniu jej ruchów nie ma mowy. Apple zrobiło to jednak trochę lepiej. Utworzone w ten sposób wirtualne postacie z automatu dostają predefiniowane animacje, które można wklejać na przykład do wiadomości w Messengerze. Ja raczej tego używać nie będę i odbieram tę funkcję jako odpowiedź na pomysł Apple.

Ekran i dźwięk w Samsung Galaxy S9+

Infinity Display Super AMOLED Mobile HDR Premium o proporcjach 18:5:9 prezentuje się fenomenalnie, podobnie jak oglądanie na nim zdjęć zrobionych S9 i S9+. Standardowy model otrzymał przekątną ekranu 5,8 cala, S9+ jest trochę większy i ma 6,2 cala. Chciałbym się do czegoś w tym ekranie przyczepić, ale nie potafię. Nie potrafiłem się też oderwać od oglądania na nim Netflix, głównie w materiałach z HDR-em. Kapitalne kąty widzenie, odwzorowanie i nasycenie kolorów. Powrót do mojego Super AMOLEDa w S7Edge będzie bolesny, choć to przecież też świetny ekran. Skoro o wyświetlaczu mowa, bardzo fajnym bajerem jest podświetlanie krawędzi po otrzymaniu powiadomienia, polecam sprawdzić.

Samsung Galaxy S9+

Nowa generacji serii S9 otrzymała głośniki stereo i trzeba przyznać, że grają naprawdę dobrze jak na smartfon. Ale magia dzieje się po podłączeniu dobrych słuchawek i uruchomieniu systemu Dolby Atmos. I nie ma znaczenia, czy słuchacie muzyki, czy oglądacie film. Tylko naprawdę sprawdźcie tę funkcję na czymś innym niż dołączone do zestawu przeciętne słuchawki AKG. Tu ponownie mam wrażenie, że znany brand to jedynie chwyt marketingowy by zachęcić do kupienia urządzenia. Nie zrozumcie mnie źle, te słuchawki grają przyzwoicie, ale możliwości smartfona słychać dopiero po podłączeniu lepszego sprzętu.

Dolby Atmos naprawdę robi robotę – natomiat trzeba pamiętać by ręcznie przestawiać tryby. Automat potrafił się gubić zmieniając dźwięk w słuchanej przeze mnie muzyce. Raz było głośniej, raz ciszej – raz scena szła do przodu, raz była cofana co w zasadzie eliminowało komfortowe słuchanie. Co ciekawe, po przestawieniu na muzykę, wszystko grało super. Wydaje mi się, że to rzecz do poprawienia aktualizacją, ale zobaczymy.

Wydajność Samsung S9+

Samsunga Galaxy S9+ napędza ośmiordzeniowy Exynos 9810, który wspiera układ graficzny Mali G72 MP18. Większy model otrzymał 6 GB pamięci RAM oraz kilka wersji pojemności (64GB, 128GB, 256GB), którą i tak rozbudujemy kartami SDHC o pojemności do 400GB.

Smartfon działa pod kontrolą Androida 8.0 Oreo i nakładki Samsung Experience w wersji 9.0. Z najciekawszych udogodnień warto wspomnieć o możliwości odpowiadania na przykład na wiadomości bezpośrednio z małego okna powiadomienia wyświetlającego się w górnej części ekranu. Superwygodna sprawa, o ile oczywiście się nie zagapicie i zdążycie w nie kliknąć. I tak, spieszę z odpowiedzią na pytanie, które pewnie za chwilę padnie – jest dioda powiadomień.

O wydajności takiego zestawu trudno powiedzieć coś złego i przez prawie dwa tygodnie sprzęt nie zawiódł mnie ani razu. Wszystko działa ultrapłynnie niezależnie od tego czy uruchamiane jest pierwszy raz czy aplikacja siedzi w pamięci. Zero zwisów, zero przycięć – ale trzeba pamiętać że to Android i za kilka miesięcy, szczególnie bez odświeżenia nie będzie już tak kolorowo.

A benchmarki? Wystarczy włączyc Antutu i spojrzeć na wynik. Mówi sam za siebie. Porównajcie wynik z konkurencją i wszystko będzie jasne. Samsung Galaxy S9+ to bestia, czy jak wolicie – rakieta.

Przy takiej wydajności nie ma szans by jakakolwiek gra ze sklepu Google działała źle i jestem to w stanie potwierdzić. Wielka szkoda, że nie pojawił się jeszcze Asphalt 9, byłby idealnym benchmarkiem dla nowej bestii od Samsunga.Antutu Samsung Galaxy S9+

Temat asystenta Bixby na razie pomijam i za jakiś czas przygotuję osobny materiał. Bardzo zaciekawiło mnie liczenie przez asystenta kalorii na podstawie zdjęcia posiłku/produktu – natomiast do mojego testowego smartfona ta funkcja wciąż nie dotarła.

Bateria w modelu S9+ ma 3500 mAh i nawet przy dużym obciążeniu pracą czy multimediami wytrzymywała do późnych godzin wieczornych. Myślę, że 1,5 dnia nawet bez jej oszczędzania jest jak najbardziej w zasięgu, szczególnie kiedy jest nowa. Telefon naładujemy szybko dzięki QuickCharge, również bezprzewodowo.

Czy warto kupić Samsung Galaxy S9+?

Samsung Galaxy S9+ to bez wątpienia najlepszy telefon Samsunga, ale koreańska firma przyzwyczaiła nas już do tego, że sama przesuwa poprzeczkę, którą postawiła sobie rok wcześniej. Czy jest lepiej niż w Note 8? Mnie w modelu premium urzekł rysik i to właśnie on byłby najciekawszą cechą ubiegłorocznego telefonu. Jeśli jednak miałbym wybrać między S8+, a S9+ wskazałbym na nowy model. Musicie jednak zastanowić się, czy za te nowości warto dopłacić, w końcu to dwa świetne telefony. Jeśli jednak stawiacie przede wszystkim na aparat, przysłona F/1,5 robi różnicę, zdjęcia wychodzą lepsze – czy najlepsze na rynku? Niektóre profesjonalne, ważne dla branży testy mówią że tak.

Samsung Galaxy S9+ to świetny telefon, w którym udało się poprawić czytnik linii papilarnych i system rozpoznawania twarzy oraz oczu. Wciąż nie działa on idealnie, ale na pewno lepiej niż w poprzedniej generacji. Dostajemy lepszy wyświetlacz, głośniki stereo, super slow-motion, system Dolby Atmos. Niby to tylko ewolucja względem S8, ale moim zdaniem znacząca i na pewno usprawiedliwiająca wypuszczenie kolejnej odsłony flagowego modelu.

Za S9 zapłacimy 3599 złotych, S9+ to natomiast wydatek 3999 złotych. Standardowy model jest więc droższy o 100 zł niż S8, przy Plusie udało się na szczęście zachować tę samą cenę.

ps. pod tym linkiem znajdziecie oryginalne, niezmniejszone zdjęcia z artykułu.

Samsung Galaxy S9+ w Empik.com za 3849 PLN. Sprawdź!