tankowanie samochodu
62

Eksperymenty z zasilaniem elektrycznym są fajne, ale nie ma sensu obrażać się na ropę naftową

Norwegia za kilka dekad ma być wolna od paliw kopalnych - cały kraj będzie zasilany "zieloną" energią elektryczną. Taki jest plan, o tym donosiły niedawno media. I w przypadku tego kraju taki scenariusz wydaje się możliwy: już teraz wielką rolę odgrywają w nim hydroelektrownie, lawinowo rośnie liczba aut elektrycznych na drogach. W innych państwach pojawią się pewnie grupy ludzi bijących brawo i żałujących, że u nich jest inaczej, że wciąż dominują ropa i węgiel. Paskudne czarne złoto. Prawda jest jednak taka, że chyba nie ma sensu obrażać się na te źródła energii.

Ropa naftowa jest dzisiaj na cenzurowanym. Wskazują na to ceny, stosunek niektórych polityków do tego paliwa, ale też coraz bardziej radykalne podejście części odbiorców. Nakręca się moda na zielone rozwiązania, doszło do tego, że kolejne miasta mówią głośno, iż zakażą dieslom poruszania się po ulicach, a członkowie rządów (np. we Francji) deklarują, iż w roku X samochody z silnikami spalinowymi przestaną być sprzedawane w ich krajach. Podobnie jest z węglem, a nawet z energią atomową – Szwajcarzy zaczynają się od niej odwracać. Ludzie chcą OZE, dachów solarnych, akumulatorów w domu, elektrycznych samochodów. Na razie to margines, lecz sytuacja będzie się zmieniać.

Poruszam temat z uwagi na projekt realizowany za naszą zachodnią granicą. Niemcy chcą testować rozwiązanie o nazwie eHighway. Chodzi o autostradę z zasilaniem elektrycznym dla pojazdów, głównie ciężarówek. Przed rokiem pisałem o takim pomyśle w wykonaniu firmy Scania:

Szwedzi wyszli z założenia, że przyczepa z akumulatorami sensu nie ma, ale energię elektryczną można dostarczać jadącym pojazdom. Przecież to nie jest nic nowego – przykładami wspomniany trolejbus czy tramwaj. Lokalne władze w porozumieniu z firmami Siemens i Scania przystosowują autostradę do poruszania się po niej ciężarówek zasilanych energią elektryczną. Powstał już odcinek testowy o długości około 2 km, będzie testowany przez kilka kwartałów, by uzyskać odpowiedź, jak sprawdza się to w praktyce, jakie są koszty, wady i zalety rozwiązania.[źródło]

Teraz wspomniany Siemens będzie realizował podobny pomysł na swoim podwórku, w okolicach Frankfurtu powstanie 10-kilometrowy odcinek autostrady, na którym ciężarówki będą zasilane energią dostarczaną bezpośrednio z sieci przesyłowej. Skorzystają z tego hybrydy: jeśli wyjadą poza wspomnianą sieć, uruchomi się zasilanie spalinowe. Instalacja testowa ma wykazać, czy to się opłaca, jakie są wady i zalety. Brzmi ciekawie, prawda? Jeśli dłużej się nad tym zastanowić, można dojść do winsoku, że plan trzyma się kupy. Ale pojawiają się także wątpliwości: to oznacza rozbudowę infrastruktury, słupy trakcyjne mogą w przyszłości utrudnić przewóz większych ładunków, awaria sieci oznacza paraliż sporego odcinka autostrady. No i rośnie konsumpcja energii elektrycznej, a ta może nadal pochodzić ze spalania paliw kopalnych. To zdecydowanie nie jest pomysł pozbawiony wad.

Powraca zatem myśl, że lepsze będą akumulatory. Tyle, że te pozostawiają dzisiaj wiele do życzenia. Mowa zarówno o ich pojemności, jak i czasie ładowania. O ile w osobówkach można to jeszcze jakoś przeboleć, o tyle w transporcie ładunków sprawa jest poważna. Pisałem jakiś czas temu o pojazdach autonomicznych T-Pod, elektrycznych ciężarówkach ze Skandynawii. Ta maszyna w sprzyjających warunkach przejedzie na jednym ładowaniu 200 km. Dobre przy przewożeniu towarów na krótkich dystansach, ale nie w transporcie na odległość kilku tysięcy kilometrów. Akumulatory pewnie długo nie będą w stanie dać takich wyników, może sytuację poprawią systemy szybkiego ładowania. Ciężko sobie przy tym wyobrazić system zaproponowany przez Siemensa w skali całego kontynentu. A już tym bardziej bezprzewodowe ładowanie pojazdów. To fajnie brzmi, ale jest trudne we wdrożeniu, bardzo drogie i niekoniecznie wydajne.

ropa naftowa wydobywanie

Wniosek jest taki, że ta przeklęta (zdaniem niektórych) ropa naftowa to wciąż świetne paliwo, doskonałe źródło energii. Tankowanie trwa krótko, a na jednym baku można pokonać znaczne odległości. Za sprawą nowych źródeł i technologii wydobycia wciąż mamy do niego dostęp, ceny nie rosną. Tak może być jeszcze przez długie dekady. I pewnie będzie. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że w końcu paliwo się skończy, bo takie są prawa natury – alternatywy musimy szukać. Dobrze, że firmy i rządy eksperymentują z wodorem, elektrycznym zasilaniem, hybrydami. Prawda jest jednak taka, że ropa naftowa wciąż stanowi świetne rozwiązanie i nie ma sensu się na nią obrażać – zapewniła nam postęp, który trudno przecenić i nadal zasila funkcjonowanie ludzkości.

  • pmallek

    Całkowicie pominięty został aspekt polityczny ropy.

    • Masz na myśli jakiś konkretny wątek?

    • pmallek

      Manipulowanie cenami, rozgrywki między państwami, wojny. Artykuł porusza bardziej „bezpośrednie” czynniki. Lata lecą, technologia idzie do przodu a cały czas kraje, które mają dostęp do surowców tak dużo na tym zyskują i ustawiają w pewnym stopniu światowe gospodarki (lub są obszarami wojen…).

    • Tak, to bardzo istotne, ale wiesz, że na to trzeba poświęcić kilka książek, a nie jeden wpis – bardzo złożona sprawa

  • Krzysiek Sadowski

    Epoka kamienia łupanego nie skończyła się bo skończył się kamień… Epoka węglowodorów też nie skończy się z powodu braku tego surowca. Z pewnością nie zastąpią jej baterie… To tylko bajer. Należy zdać sobie sprawę że problem ropy i gazu to nie sprawa aut osobowych lecz transportu morskiego i lotnictwa które podczas jednego kursu spalają tony paliwa. Póki nie znajdzie się relatywnie tanie paliwo łatwe w tankowaniu można zapomnieć o odejściu od paliw kopalnych a to potrwa długie dekady.

    • Mustachian

      Energię odnawialną można wykorzystywać do produkcji wodoru, który to będzie źródłem energii dla silników elektrycznych w transporcie morskim i lotnictwie.

    • A prace nad tym już trwają i to w kilku krajach

    • Krzysiek Sadowski

      Wszystko to czas i kasa… Czas od wynalezienia i popularyzacji rozwiązań, wymiana „taboru”, budowa infrastruktury… Mnóstwo czasu i kasy – dekady.

    • Rincewind

      Ale wodór nie jest łatwym paliwem. Jest cholernie wymagający jeśli chodzi o przechowywanie i transport.

    • Mustachian

      Auta na wodór już są, podobnie jak stacje tankowania wodoru, więc cześć problemów zostało już rozwiązanych.

    • Rincewind

      Są. I są z nimi problemy z powodu wodoru właśnie. Owszem, przy obecnej skali te problemy nie są aż tak zauważalne, ale zamień ropę na wodór i zaczynają się poważne problemy.

    • regoat

      Wodór jest dobry jako paliwo dla przemysłu . Samochody mogą być elektryki . I tak w większość jeździmy na krótkie dystanse

    • Rincewind

      Nie jest dobry. Ma duże wymagania co do zbiorników a wyciek prowadzi do katastrof.

  • Marcin M

    Całkowicie został pominięty aspekt wpływu na środowisko, co jest głównym powodem odwracania się od paliw kopalnych.

    • Krzysiek Sadowski

      Szczerze powiedziawszy to Ja żadnego odwrotu nie widzę… Jedynie poszukiwanie alternatyw skąd inąd dość nieudolne jak narazie.

    • Problem polega na tym, że rozwiązania „zielone” też wpływają na środowisko negatywnie

    • Marcin M

      Wszsystko wpływa na środowisko, ale z pewnością produkcja energii z farm słonecznych i wiatrowych wpływa zdecydowanie mniej negatywnie niż z paliw kopalnych.

    • Zgoda. Tylko nie nazywajmy jej nieszkodliwą, bo wszystko ma swoje plusy i minusy.

    • Rincewind

      Tyle, że te farmy trzeba wyprodukować

    • Krzysiek Sadowski

      Otóż to… Gdzieś wyczytałem wczoraj że wyprodukowanie baterii do auta elektrycznego emituje tyle co2 co 8 lat jazdy autem spalinowym… To oczywiście jakieś tam szacunki ale należy jeszcze pamiętać o tym że hybryda dodatkowo spala paliwo… To służy tylko konsumentowi zmniejszając zapotrzebowanie auta na paliwo a nie ma nic wspólnego z środowiskiem a zapotrzebowanie na ropę i produkty pochodne rok w rok rośnie. Dodatkowo należy pamiętać że ropa to nie tylko paliwo lecz oleje, smary, asfalt itd itd…

    • Tomek Niewinnian

      ropa to także ubrania, meble, leki, sprzęt IT i wiele innych

    • Daniel Stawicki

      I wlaśnie dlatego ropa nie zaginie i pitolenie że uniezależnimy się od ropy prechodząc na samochody elektryczne to mżonka. Doskonale wiedzą to także szejkowie i dlatego nie przejmują się rewolucją w samochodach gdyż nic im ona nie zaszkodzi.

    • regoat

      Jesteś w błędzie . Szejkowie inwestują w technologię na potęgę . Przygotowują się bo planują długofalowo .

    • Mustachian

      „wyprodukowanie baterii do auta elektrycznego emituje tyle co2 co 8 lat jazdy autem spalinowym”

      Wyprodukowanie auta z silnikiem spalinowym też powoduje emisję CO2.

    • Krzysiek Sadowski

      Jasne że powoduje… Tyle że w przypadku hybrydy która jest podwójnym złem w tym wypadku dochodzi jeszcze utylizacja baterii. Trzeba się jeszcze zastanowić nad samą emisją co2 która wg mnie jest raczej tematem o tyle śmiesznym że jak „dupnie” byle wulkan to robi więcej szkód pod kątem wspomnianej emisji. W spalaniu paliw kopalnych bardziej obawiam się sadzy i wszelkich innych z tym związanych syfów niż obtrąbionego CO2 służącego do bicia kasy na sprzedaży praw do jego emisji…

    • Daniel Stawicki

      Wybuch gigantycznego wulkanu produkuje znacznie mniej CO2 niż ludzie.

    • Krzysiek Sadowski

      Skoro tak to powiedz jaki % emisji należy do gospodarki UE która zrobiła z CO2 lokalny biznes. Gdzie są w tym wszystkim Chiny, USA, Rosja, Brazylia, Indie i inne potęgi/wschodzące potęgi gospodarcze… Nie twierdzę że emisja CO2 jest dobra. Zmierzam do tego że świat nie kręci się wokół emisji a raczej ma ją w głębokim poważaniu podobnie jak ochronę środowiska – to tylko kolejny sposób na biznes.

    • mondry

      Chiny aktualnie 50% energii uzyskuja ze źródeł odnawialnych. Do 2030 mają zamiar produkować 1/4 światowego zapotrzebowania na energię.

    • tomasz

      Ale w tym aspekcie auta elektryczne to najgorsze rozwiązanie. na litrze ON 1.9 tdi przejedzie spoko 15-20km. Ten sam litr ON zamieniony na prąd, „przelany” do akumulatora samochodu elektrycznego, pozwoli uzyskać 5- 7km. Auta elektryczne mogą ekologiczne nie są w produkcji, mogą ekologicznie jeździć JEDYNIE wtedy, gdy „pobietają” zieloną energię

    • mondry

      Ale już teraz spora część produkowanej energii w cywilizowanych krajach jest ‚zielona’.
      Niemcy 40%, szwecja, uk 50, norwegia 100, wlochy ponad 20. Chiny 50%!!! Przyrost logarytmiczny.
      Nawet jakby samochody jezdzily tylko na prąd z elektrowni zwyklych i tak jest to oplacalne, bo silniki spalinowe maja bardzo niska sprawnosc w porownaniu do elektrowni. Elektrownia nie martwi sie o wage, o rozmiar modułu ktory np. zwiekszy efektywnosc o 3%. Potrzeba 50m2 pomiesczenie i urzadzenie ważące 30 ton? Budujemy!

      Przy czym kiedy mowimy o 40% w niemczech czy 50% w uk, to oznacza ze ilosc energii mozliwej do wyprodukowania. Ale w ciepłe miesiące już się zdażają dni kiedy cała produkowana energia jest zielona i elektrownie gazowe/weglowe są wyłączone. A nawet atomowe już się przygasza.

      Każdy kraj który nie będzie podążał w tym kierunku skazuje się na zacofanie. A to dlatego że energia wodna, sloneczna, wiatrowa jest darmowa! Oczywiście że trzeba wybudować elektrownie (ale zwykłe też trzeba było a teraz trzeba ja utrzymywać). Ale potem nie muszą wydawać kasy na gaz, węgiel ropę…

      http://www.telegraph.co.uk/business/2017/06/07/uk-sets-new-renewable-energy-record-wind-solar-surge/

  • „Ropa naftowa jest dzisiaj na cenzurowanym. Wskazują na to ceny, stosunek niektórych polityków do tego paliwa”
    za ceny odpowiadają politycy ;-)

    • Krzysiek Sadowski

      Dzisiejsze ceny ropy są wynikiem nadpodaży surowca na rynku a sprawa jest baaaardzo złożona… Można być jedynie pewnym że w perspektywie lat ceny ropy ponownie skoczą do poziomu 80-90$.

    • W zależności od kraju podatek w paliwie to nawet 50% jego ceny, w Polsce będzie niedługo dodatkowe 20 groszy za litr. Trudno zrzucać całą winę za cenę na OPEC ;-)

    • Krzysiek Sadowski

      Akurat OPEC jest odpowiedzialny za spadek cen do poziomu dzisiejszych 50$ przez swoją arogancję i bardzo by chciał powrotu do poziomu cen z 2014 lecz jak narazie to pobożne życzenia a co do cen paliw w kraju i wspomnianych 20 gr / ltr nie wypowiadam się bo wkraczamy na grząski grunt ;)

    • Krzysiek Sadowski

      Zbędne mi są linki do wiki… Jestem z branży naftowej co sprawia że orientuję się w sytuacji na rynku… Znam koszty, ceny i mechanizmy które je kształtują. Podatki są jedną z przyczyn dla których świat ropą „stoi” bo niezależnie czy się jej poszukuje, wydobywa czy sprzedaje jest to darmowa danina na rzecz rządu w każdym kraju. Temat rzeka więc już na wstępie napisałem że sytuacja jest bardzo skomplikowana ;-)

    • Ciekawe, czy rządzący zdają sobie sprawę z tego, że zmuszając ludzi do przejścia na „zielone” samochody usuwają sobie duże źródło dochodów z podatków paliwowych.

    • Krzysiek Sadowski

      Niekoniecznie musi być to prawdą. Jeżeli przez to popyt na paliwo nie maleje a rozwój „zielonych” technologii powoduje przyrost miejsc pracy, rozwój gospodarki czy też wykorzystanie mody do dominacji na rozwijającym się rynku to nie. Dobrym przykładem jest tutaj Norwegia która po przez mądrą politykę gospodarowania surowcem w krótkim czasie stała się bardzo bogatym krajem który może sobie na bardzo dużo pozwolić. Zamiast budować pałace ze złota i marmuru jak arabstwo postanowiła uzależnić i uwięzić inwestorów na swoim rynku a zarobione pieniądze mądrze inwestuje w innych gałęziach gospodarki.

    • „przyrost miejsc pracy”
      nie dyskutujemy tutaj podatków z produkcji czy sprzedaży, te prawdopodobnie jak piszesz się nie zmienią, dyskutujemy podatek w paliwie, który może nawet być połową tego co płacisz, gdy przesiądziesz się na samochód elektryczny nie zapłacisz tego podatku, a więc państwo straci

      „Dobrym przykładem jest tutaj Norwegia która po przez mądrą politykę”
      Przecież właśnie Norwegia ma problem z zielonymi samochodami, zwolnili z podatku drogowego zielonych kierowców i teraz za mało dostają do kasy na drogi.

      a tak przy okazji połączenie „mądry” i „polityka” brzmi jak oksymoron ;-)

    • Krzysiek Sadowski

      Wszystko się zgadza tylko jaki % jest aut czysto elektrycznych na drogach? Może raczej promil… Państwa w których się dopłaca do takich rozwiązań to wspomniana Norwegia której rząd zbił na ropie i mądrej polityce (nie mylić z mądrymi politykami ;)) taki majątek że jest w stanie zapewnić swoim obywatelom wysokie zwroty z inwestycji w „zielone” takie jak zwroty i bonifikaty z posiadania elektrycznych aut na bardzo długie lata. Odbija to sobie za to w wysokich podatkach. U nas bida to łupią na ukrytych opłatach paliwowych. Inna sprawa jest taka że dziś w czasach taniej ropy zarabiają rafinerie bo tania ropa = wysoka marża rafineryjna a kontekście ostatniego zamieszania wokół planowanej podwyżki – przejęcie obciążenia nową opłatą paliwową na siebie zadeklarowały Orlen i Lotos jako spółki SP. Być może to prawda lecz co będzie za 2-3 może 4 lata gdy cena surowca znów poszybuje? Przeniosą stare zobowiązania na klienta. Wyrok z odroczeniem wykonania ;)

    • „Wszystko się zgadza tylko jaki % jest aut czysto elektrycznych na drogach?”
      u mnie w UK mały, w Polsce pewnie jeszcze mniejszy, ale np. w Norwegii 14%

    • Przemysław Rumik

      @peterbilberry:disqus Cena ropy to jedno, cena paliwa to drugie. OPEC odpowiada za cenę ropy. Ale dzięki temu, że w Europie cena ropy stanowi niewielką część ceny paliwa to nawet 2 czy 3 krotny wzrost cen ropy powoduje zmiany ceny w Europie o 1/4, może 1/3. Dzięki czemu gospodarki krajów UE nie są tak bardzo czułe na zmiany cen ropy.
      Taki był zresztą cel wprowadzania akcyzy na paliwa i podobnych. Do lat 70 cała Europa miała tak jak w USA, jak cena ropy rosła o X, to cena paliwa na stacji też rosła o X. Po kryzysie paliwowym EWG postanowiła działać i zabezpieczyć się na przyszłość, jednocześnie sprawiając, że Europa będzie mniej ropy zużywać. To wtedy podjęto decyzje o tym by cena paliwa w Europie była zależna głównie od podatków. Dzięki temu teraz w Europie zużycie paliwa jest o połowę mniejsze niż w USA czy Korei Południowej.

    • ten komentarz chyba nie do mnie, mnie nie obchodzi cena ropy czy benzyny, ale procent podatku w tej cenie

    • Przemysław Rumik

      @peterbilberry:disqus do Ciebie, ten podatek tam jest celowo tak wysoki by zmiana cen ropy nie wpływała znacząco na cenę paliwa. W sensie gdy wprowadzano te podatki w EWG to robiono to z 2 powodów, po to by nie dostać po łbie jak ceny ropy znów podskoczą tak jak w czasach kryzysu energetycznego i po to by przez cenę promować oszczędzanie energii (znów by zmniejszyć dźwignię producentów ropy na gospodarki krajów Europy).
      Twój komentarz sugeruje, że politycy są tu winni bo chcą kasę, a tu jest inaczej, wysokie ceny paliw są wynikiem bardzo przemyślanej decyzji sprzed blisko 40 lat.

    • Chyba w każdym kraju jest dziura budżetowa, pokaż mi polityka, który nie chciałby rozwiązać tego problemu. A jak możesz go rozwiązać zmniejszając wpływy do budżetu?

      Jakie znaczenie ma powód wprowadzenia takich wysokich podatków dla współczesnych polityków, którzy jak np. w Polsce chcą jeszcze zwiększyć ten podatek. I może powiesz mi, że PiS chcąc dodać kolejne 20 groszy podatku na litrze też kieruje się powodami sprzed 40 lat?

    • Przemysław Rumik

      @peterbilberry:disqus nie w każdym. USA pod koniec rządów Billa Clintona miały nadwyżkę budżetową, Rosja chyba nie ma długów.

      W Polsce mamy ciekawą sytuację z jednej strony chcieli podnieść cenę paliw (bo kasy potrzebują, 500+ to 23 mld PLNów rocznie na które nie ma kasy, wcześniejsze emerytury też kupę kasy potrzebują i o tym wiedzą, a jednak chcą kupić wyborców) co prowadziłoby do zmniejszenia zużycia, z drugiej strony wprowadzili opłatę węglową czy jak to się zowie na dotowanie górnictwa w sytuacji gdy ceny węgla na świecie spadają. Blokują też OZE. Ale to akurat wynik tego, że obecny rząd działa od kryzysu do kryzysu, często te kryzysy wywołując. Tam nie ma planu innego niż „dowalić poprzednikom” i „zrobić żeby Prezes mnie dobrze zapamiętał”.

    • Po Clintonie był Obama, który narobił więcej długów niż wszyscy poprzedni prezydenci razem wzięci ;-)
      Poza tym co to znaczy nadwyżka budżetowa gdy jesteś winny miliardy?
      Ja nie wiem po co ty mi to wszystko piszesz? Ja się z tobą zgadzam w kwestii przeszłości, ale interesuje mnie współczesność i próbuję przewidzieć jak na państwo mogłoby wpłynąć to, że większość ludzi przesiadłaby się z samochodów na paliwo na samochody elektryczne, co wiązałoby się prawdopodobnie z mniejszymi dochodami dla państwa. Oczywiście taki scenariusz trzeba rozważać osobno dla każdego państwa, więc skupmy się na Polsce. Rządzący PiS nie potrafi skleić budżetu i na pewno by się nie ucieszył, gdyby odeszły podatki z paliwa. Oczywiście taka zmiana nie nastąpi z dnia na dzień, ale tego dotyczą moje komentarze. Nie dotyczą powodów wprowadzenia tych podatków oraz np. tego dlaczego w USA są tak małe podatki w paliwie, a w Europie takie wysokie. Interesuje mnie wpływ zmiany samochodów na dochody państwa. Czy np. przyjdą większe podatki na prąd itd. Nie pisz mi więc o innych rzeczach, w który się zgadzamy, ale napisz jak ty widzisz taką zmianę. Np. co by zrobił PiS gdyby jutro 50% kierowców przesiadło się na samochody elektryczne?

    • Przemysław Rumik

      @peterbilberry:disqus po Clintonie był Bush. Fakt doprowadził gospodarkę USA do problemów. Rozpętał 2 wielkie wojny, a do tego miał pecha bo pod koniec Clintona przegłosowano ustawy zdejmujące kagańce bankom i zabraniające im łączenia działalności inwestycyjnej z grą na giełdzie. Ten kaganiec założono po Wielkim Kryzysie, pod koniec lat 90 zdjęto i po 10 latach walnęło w 2008 roku. Doprowadzając do Jeszcze Większego Kryzysu ;-)

      Opodatkowaliby prąd. Albo wrócili do podatku drogowego. Jeszcze w latach 90 był podatek drogowy, który później „wliczono w cenę paliwa”. Można by do niego wrócić w takiej sytuacji jak ta którą opisujesz.
      Można by tez było via-toll czy jak to się zowie rozszerzyć na większą liczbę dróg.
      Nie wiem czy mamy w Polsce jakiś płatny most, w USA to norma. Np. jadąc Golden Gate w San Francisco gdy jedziesz w kierunku SF płacisz, gdy jedziesz w drugą nie płacisz i to działa na wszystkich mostach w okolicy. U nas takich opłat nie ma, to pewnie by je wprowadzili.
      Chociaż mogliby też robić uniki i przez jakiś czas ciągnąć fundusze strukturalne nie przekazując im do GDDKiA co chyba teraz też robią.

    • Nie rozumiem, czy swoim komentarzem chcesz zaprzeczyć, że Obama narobił więcej długów niż poprzedni prezydenci? Nigdy nie twierdziłem, że Bush czy to stary czy młody był dobrym prezydentem. Nie zmienia to jednak faktu, że Obama zdaje się być najgorszym.

      „Opodatkowaliby prąd. Albo wrócili do podatku drogowego”
      tak by pewnie zrobili

    • Przemysław Rumik

      @peterbilberry:disqus nope. Obama dostał gospodarkę w szczycie największego kryzysu gospodarczego, z dużym bezrobociem i 2 wojnami które codziennie wyciągały mld USD z budżetu.
      Skończył ze stabilną gospodarką i niskim bezrobociem. Teraz Donald Trump ma dzięki temu najniższe bezrobocie w historii.
      Bush był lepszy dostał gospodarkę która nie licząc problemów z .com’ami była dość dobra i doprowadził do kryzysu.
      Trudno winić lekarza który ucina komuś nogę za to, że wcześniejszy lekarz dopuścił do tego, że w nogę wdała się gangrena.
      Teraz w Polsce po PO-PSL mamy w miarę dobrą gospodarkę, nie jest może najsprawiedliwsza, ale działa, PiS jedzie na tym, ale generuje bardzo duże obciążenia dla budżetu, które na razie go nie zabijają bo jest ekstra kasa, a to z PKO, a to ze sprzedaży częstotliwości. Oni są w roli Busha Jr.

    • Weszliśmy na dość głęboki temat. Trudno mi w krótkim poście ustosunkować się do wszystkiego. Wspomnę więc tylko o tym bezrobociu, które podobno Obama obniżył. To jest typowe kłamstwo statystyczne. Zobacz dokładnie jak chwalcy Obamy doszli do tych liczb, a potem posłuchaj drugiej strony, która twierdzi coś wręcz przeciwnego.
      Wzrost bezrobocia za Obamy to jeden z powodów, dla których Trump wygrał wybory.

    • Krzysiek Sadowski

      Akurat ostatnio ceny węgla mają się względnie dobrze bo wcześniejszych głębokich dołkach.

  • j0hn

    Tiry na tory i po kłopocie. Lokalnie mogą rozwozić auta dostawcze, a duże odległości nich pokonują koleją elektryczną. Mniej wypadków i mniej spalin. Są tylko plusy takiego rozwiązania.

  • regoat

    Całkowicie wróćmy do węgla , nie !a co się obrażać na węgiel . Węgiel wszędzie węgiel . Myślisz przez pryzmat dzisiejszych czasów . Za 40 lat rynek elektryków i infrastruktura będzie na innym poziomie , ale żeby taka była cała technologia w tym związana musi być rozwijana czyli powolne odchodzenie od ropy

  • Jannaj

    Podstawowy problem z ropą – choć jest świetnym surowcem energetycznym – jest taki, że jej eksploatacja wiąże się z emisją gazów cieplarnianych, a kwestia ograniczenia tych emisji jest niezwykle paląca. Nie da się tego osiągnąć bez rezygnacji z paliw kopalnych!

    Obecnie testowane i wdrażane rozwiązania są póki co niewydajne i niewystarczające – zgoda. Ale za wygodę korzystania z ropy płacimy bardzo wysoką cenę.

  • superbubson .

    Są już autostrady z trakcją, przystosowane bardzo dobrze do przewożenia dużych ładunków. Nazywają się tory kolejowe.

  • Bartłomiej

    Bo benzyna to świetne paliwo, idealny samochód to hybryda plug in, w której silnik pracuje na wysokich obrotach wszędzie poza miastem, ładując akumulatory, aby były zdolne do przejechania 50km.
    Benzyna nie dyfunduje przez ścianki zbiornika, benzyna nie jest tak niebezpieczna jak wodór, jest trzymana pod ciśnieniem atmosferycznym, w razie wypadku jedynym problemem pozostaje jej zapalenie.

    Genialnym pomysłem jest przerzucenie całego transportu na kolej, gdzie technika elektryczna jest rozwijana od przeszło stu lat. Ciężarówki byłyby jedynie pośrednikiem pomiędzy dostawcą/odbiorcą, a koleją. Problemem są koszta, ale jest to i tak o niebo tańsze od elektryfikacji dróg.
    Zyskujemy na tym: spadek emisji zanieczyszczeń, zwiększenie szybkości komunikacji bez rozbudowy infrastruktury drogowej, poprawa bezpieczeństwa na drogach (brak tirów do wyprzedzenia/tirów znacznie przekraczających prędkość), zwolnienie części zasobów ludzkich z beznadziejnej pracy jaką jest wielogodzinna jazda przez kilka dni z rzędu.
    Tylko do czegoś takiego trzeba by prawdziwego wizjonera, wspartego systemem, który potrafi realizować wielkie projekty.

    W wielu miastach Polski wraz z upadkiem komuny posypała się infrastruktura tramwajowa, podobny los spotkał kolej, będącą w opłakanym losie pod koniec zeszłej dekady. Teraz następuje powrót do obu tych środków transportu. Kolej wyjdzie jeszcze na prowadzenie w spedycji…

  • reader

    silniki elektryczne, sa przyszloscia z wielu powodow, ale energia pozyskiwana bedzie z zimnej fuzji a nie jakis smiesznych paneli pv, wiatrakow czy turbin wodnych. tyle w temacie

  • Lebero

    Sprawność silnika spalinowego to 25%, sprawność solara ca. 20%. Najtańsze są wiatraki. Czyli nie będzie problemu z szybkim przyrostem produkcji elektrycznej na potrzeby samochodów elektrycznych. Gdyby odzyskiwać energię z silnika spalinowego to byłoby rozwiązanie. Ale te koszty!!!
    Problemem jest jednak co innego. Po pierwsze aksjomat, że samochód musi być 4 osobowy, po drugie nasze wygodnictwo. Samochód stoi 95% swojego życia i rdzewieje. 80% czasu jazdy jest wykorzystywany przez 1 osobę, 20% czasu jazdy przez 2 lub więcej osób. Wniosek samochód wozi powietrze. Rozsądna komunikacja publiczna, rowery elektryczne i skutery elektryczne są rozwiązaniem korków w miastach. Ale niestety samochód, to jest prestiż i oznaka pozycji społecznej. Jak w XVI w. kareta. Musi być duży pojemny i koniecznie większy niż samochód sąsiada. Inwazja potencjalnych morderców ludzi – SuVów to jest ilustracja trendu i przykład bezmyślności. Żaden SUV nie przeszedł testu zderzeniowego z pieszym! I dobrze. Po co pieszy parias się pęta po drodze, jak jedzie księżniczka SUVem.

    • Bękart Mroku

      „Żaden SUV nie przeszedł testu zderzeniowego z pieszym” – zginął ktoś w suvie? Obrażenia odnieśli pasażerowie? Nie? To przeszedł testy śpiewająco.

  • Tomasz Budzyński

    Problem z ciężarówkami jest taki, że potrzebują ogromnych ilości energii. Stacje szybkiego ładowania nie mają takiej mocy żeby „szybko” naładować jakiekolwiek akumulatory w ciężarówce. Nie mówi o grubości kabli, ale o infrastrukturze. Polska ma problem z tym, że Polacy kupują klimatyzatory i w lato zwiększyło się zużycie energii elektrycznej i sieć jest przeciążona. To co by się stało jak by pojawiło się pół miliona aut elektrycznych, każde (według statystyk) przejeżdża 1500km miesięcznie. Tesla potrzebuje 0.2-0.25kWh/1km, czyli średnio potrzebujemy 300kWh/miesiąc/1 auto. Czyli miesięcznie będzie to 150 GWh i 1.8 TWk rocznie. To ponad 1% całej produkcji energii elektrycznej w Polsce w 2016r. A mówimy o autach osobowych. TIR waży 20 razy tyle i potrzebuje trochę więcej energii. Więc to nagłe szaleństwo może skończyć się BlackOutem.
    Wiem że wyolbrzymiam trochę, ale mało kto mówi jak naładować te wszystkie auta oraz czemu elektryczne TIRy są na razie kiepskim rozwiązaniem.
    A według jakiś wyliczeń, Tesla ładowana w Polsce, z elektrowni węglowych, nie spełniała by norm emisji spalin EURO 5 :P

  • Jakub

    Ja dalej pytam co z biopaliwami… :/