7

Recenzja Titanfall 2. Zapomnijcie o Call of Duty, wsiadajcie do robota!

Z pierwszym Titanfallem spędziłem kilkadziesiąt godzin i do dziś uważam go za jedną z najbardziej niedocenionych gier w historii. Dwójka okazuje się być jeszcze lepsza. Oby tylko nie podzieliła losu poprzedniczki.

Każdego roku na rynku debiutują nowe odsłony Battlefielda i Call of Duty. Są one niejako symbolami wysokobudżetowych FPS-ów, stanowiąc w tej części branży gier pewien duopol. Co jednak z alternatywami? Tym nie jest łatwo się przebić. Pierwszy Titanfall był świetną futurystyczną strzelaniną multiplayer z kilkoma nowatorskimi rozwiązaniami i soczystym gameplayem. Setting i konwencja na tyle wciągnęły graczy, że ci zaczęli prosić o kampanię fabularną z prawdziwego zdarzenia. I doczekali się – w Titanfall 2. A wraz z nią gra stała się jeszcze lepsza!

Ja i duży robot

Wątek fabularny W Titanfall 2 jest niesamowicie przyjemnym i zapadającym w pamięć doświadczeniem. Owszem nie mamy tutaj opowieści wysokich lotów, bo historii o walce złych korporacji z rebeliantami było już sporo. Nie ona jednak stanowi o jakości kampanii, a główni bohaterowie: pilot Jack Cooper i jego tytan BT-7274. Fabuła w dużym stopniu skupia się na więzi, jaka z czasem tworzy się między człowiekiem i robotem. Jakkolwiek infantylnie i patetycznie by to nie brzmiało, w praktyce okazuje się bardzo smacznym daniem. Niestety bardzo krótkim, bo trwa zaledwie 5-6 godzin.

Tytan? Pilot? Ale o co chodzi? Już wyjaśniam. Otóż Titanfall 2 jest, jak sama nazwa wskazuje, grą o wielkich robotach. Ich piloci to elitarni żołnierze, którzy mają za sobą trudne i wymagające szkolenie. Tylko po jego ukończeniu otrzymują prawo kierowania tytanem. Z czasem między pilotem i jego maszyną powstaje silna więź, która czyni ich jeszcze bardziej skutecznymi w boju.

I tak samo jest w naszym przypadku. BT-7274 to wyjątkowy tytan, bo łączy w sobie wiele różnych klas – w miarę upływu rozgrywki otrzymamy dostęp do dodatkowego wyposażenia oraz modyfikacji, które uczynią rozgrywkę bardziej  barwną. Ta nieco różni się od większości kampanii w FPS-ach. Mamy tutaj więcej skakania i biegania (nasz pilot posiada plecak odrzutowy, więc potrafi biegać po ścianach, wykonywać efektowne wślizgi etc.), a także regularnie toczymy epickie bitwy z innymi tytanami. To przeplatanie gameplayu jako pilot i jako tytan zdecydowanie nie pozwala się nudzić. Ja przyznaję, że bawiłem się znakomicie. Ogółem jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że to wszystko jest w gruncie rzeczy jedynie wprowadzeniem do trybu wieloosobowego. A ten zachwyca!

Multiplayer to jest to!

Pierwszy Titanfall mnie pochłonął niemal bez końca. Gra była dobrze przemyślana i pod wieloma względami innowacyjna, dzięki czemu zabawa w multi nabierała zupełnie nowego wymiaru. W dwójce znajdziemy to wszystko rozbudowane o nowe elementy i pomysły. Samych trybów zabawy jest już mnóstwo. Opróćz klasyków, jak deathmatch czy Capture the Flag znajdziemy również bardziej unikatowe. W jednym walczymy bez tytanów, w innym nie wychodzimy z tytanów wcale, a w jeszcze innym odpieramy fale komputerowych przeciwników. Fantastyczną nowością jest tryb Bounty Hunter, w którym za zabijanie innych graczy oraz komputerowych żołnierzy (to znamienne dla Titanfalla, że oni również biorą udział w zabawie) otrzymujemy pieniądze. Te natomiast musimy zdeponować w banku. Sęk w tym, że bank jest wspólny dla obu drużyn, więc dostanie się do niego bywa ryzykowne. Jeżeli zaś zostaniemy zabici, przeciwnik przejmie 50 proc. naszej premii pieniężnej. Niebanalne i fajnie przemyślane.

W trybie wieloosobowym mamy do dyspozycji sześć klas tytanów oraz ogrom uzbrojeniad dla nich oraz naszego pilota. Różnią się one szybkością ruchu, grubością pancerza oraz możliwościami. Co istotne, nie ma rozwiązań doskonałych i każde wiąże się z pewnymi słabościami. To wymaga kombinowania na polu bitwy i dwa razy się zastanowimy zanim rzucimy się z okrzykiem na ustach na przeciwnika. Nowe umiejętności rdzenia oraz bronie dla tytanów trzeba jednak ogólnie ocenić bardzo pozytywnie. Szczególnie pysznie wyglądają krótkie scenki, które czasem pojawiają się podczas eliminacji wrogich tytanów. Uczta dla wzroku!

Jako piloci również otrzymujemy kilka nowych atrakcji. Przede wszystkim zmienił się sposób wykonywania „rodeo” na wrogi tytanie. Wcześniej wskakiwaliśmy na robota, zrywaliśmy blachę i pruliśmy ile wlezie z naszego karabinu czy pistoletu w odsłonięte miejsce. Teraz musimy zrobić to kilkukrotnie. Co ciekawe, za pierwszym razem wyciągniemy baterię, którą możemy umieścić w swoim lub innym sojuszniczym tytanie – zapewni mu to dodatkową tarczę. Znowu fajny dodatkowy element rozgrywki. Pojawiła się też linka, która pozwala nam szybko przedostawać się na duże odległości i do trudno dostępnych miejsc.

Twócy obiecują, że będą bezpłatnie wypuszczać nowe mapy i udoskonalać swoją produkcję. To dobrze wróży, bo pierwszy Titanfall nawet długo po premierze miał całkiem liczną, aktywną grupę graczy (na co pewnie mocno wpłynęło udostępnienie gry w ramach EA Access). Jestem przekonany, że dwójka ich usatysfakcjonuje. Rozgrywka wygląda tutaj bowiem bardzo podobnie – musimy być cały czas w ruchu, biegać po ścianach, skakać, wspinać się itd. Ta dynamika nie idzie jednak w parze z chaosem, bo wszystko, co dzieje się na ekranie jest dobrze przemyślane i dopracowane od strony wizualnej. Wszystko to sprawia, że mamy do czynienia z niesamowicie satysfakcjonującą produkcją.

Piękna maszyna

Titanfall 2 nie wyznacza jakiś standardów, jeśli chodzi o warstwę wizualną. Gra jest po prostu ładna. Modele postaci zaprojektowano w sposób właściwy, a tytany swoją majestatycznością oraz naturalnymi ruchami prezentują się niezwykle przekonująco. Wszystko to idzie w parze z bardzo ładnymi efektami eksplozji i wystrzałów. Oprawa nie jest jednak ciężka – czuć tutaj trochę ten arcade’owy klimat, którym trąci kampania. Mnie taka konwencja przekonuje, ale oczywiście trudno być ślepym na pewne niedociągnięcia i braki. Mam tutaj na myśli. m.in. grę świateł, cieniowanie czy niektóre scenerie, które sprawiają wrażenie pustawych. Ogólnie jednak nie jest źle.

Gra otrzymała również polski dubbing, który nie rzuca niestety na kolana. Mam wrażenie, że EA w tym wypadku wszystkie swoje siły skupiło na spolszczeniu Battlefielda 1, gdzie wyszło to naprawdę dobrze. Tutaj efekty są przeciętne. Oczywiście da się grać, ale ci bardziej wrażliwi powinni szybko zmienić język na angielski.

Podsumowanie

Titanfall 2 jest doskonałym dowodem na to, że da się dziś stworzyć niebanalny, nietuzinkowy i oryginalny shoter AAA, który nie będzie sygnowany logo Call of Duty czy Battlefield 1. Gra jest dokładnie taka, jaką mogli sobie wymarzyć fani jedynki. Dostaliśmy świetną kampanię, tak samo dobry multiplayer z masą nowych elementów, a także szereg innych usprawnień. Dla mnie wystarczy, aby spędzić zimę w robocie.

Ocena: 9/10

  • motocyklista.net

    no to mam zagwozdkę Titanfall czy BF1 ;/

    • Dokładnie nad tym samym się zastanawiam :/

    • Games

      Jedna i druga. Wszak Black Friday za pasem :-)))

    • Trl

      Sam wybrałem Titanfall 2 ze względu właśnie na to, że gra może umrzeć przez to w jakim okresie się pojawiła, a taki Battlefield 1 na pewno będzie grywalny przez 1-2 i więcej lat.

    • Hrathen

      Pytanie: czy gra ma u nas oryginalną ścieżkę dźwiękową ( lub możliwość jej wyboru) czy tylko dubbing?

  • Kuba

    Dodatkowo na plus przeawia fakt, ze gra otrzyma wszystkie DLC za friko.
    Szkoda tylko, ze wypuscili ja w tak lipnym okresie, po BF1 a przed IW.

  • BIG.JANUSZ

    Bardzo udana gra, szkoda że wydana bez żadnego medialnego szumu i to jeszcze obok CoDa oraz BF1.