18

Recenzja Razer Diamondback. To jedna z najładniejszych myszy dla graczy (graczek?) na rynku

Firmę Razer kojarzy każdy gracz czy fan nowinek. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę, że jednym z produktów, który przyniósł jej tak dużą popularność, była mysz Diamondback. Teraz na rynek trafia jej uwspółcześniona wersja.

Niejednokrotnie już mówiłem, że korzystam na co dzień z myszy gamingowych. Ze względu na swoje gabaryty, wytrzymałość, jakość wykonania i liczbę przycisków są one dla mnie po prostu najlepszym wyborem. Oczywiście po godzinach przydają się też w FPS-ach, tego nie ukrywam. Minione tygodnie moją myszą numer jeden była Razer Diamondback. Gryzoń dość niepozorny, za którym stoi niemal cała historia Razera. Sama firma bez ogródek nazywa ją powrotem legendy. Jest to bowiem odświeżona wersja modelu, który debiutował na rynku, gdy o marce Razer słyszało stosunkowo niewiele osób i przyczynił się do zmiany tego stanu rzeczy.

Wygląd, wykonanie i ergonomia

Pod względem wizualnym nowy model Diamondback nieszczególnie przypomina swojego poprzednika. Producent odświeżył design, zastosował kolorowe podświetlenie Chroma oraz naturalnie mocno podkręcił parametry gryzonia (co idzie też w parze z nowoczesnym sensorem). Konstrukcję wykonano z matowego tworzywa sztucznego, które można było spotkać już niejednokrotnie w myszkach tego producenta. Myszka nie jest duża, za to ma mocno wydłużony kształt, co ją wyróżnia na tle innych modeli – na ogół zauważalnie krótszych. Charakterystyczne jest tutaj również to, że dół myszy jest mocno zwężony względem wierzchu. Diamondback jest symetryczna, a więc nadaje się do używania przez osoby zarówno prawo- jak i leworęczne. Doskonale leży ona w dłoni (szczególnie dużej) i nawet po wielogodzinnej rozgrywce nie czuć zmęczenia.

Na wierzchu ładnie wkomponowano dwa duże przyciski, między które wciśnięto podświetlaną rolkę pokrytą gumą z wypustkami (tradycyjnie pełni ona też rolę dodatkowego przycisku). Ta działa w miarę sprawnie i ma dość duży opór, co bardzo lubię w myszach. Niestety hałaśliwie chybocze się na boki, co trąci tandetą. Tradycyjnie, nie zabrakło tutaj też charakterystycznego logo Razera – również podświetlanego. Przy krawędziach mamy po dwa dodatkowe przyciski, które możemy dowolnie skonfigurować. Boczne ścianki w miejscach na palce opatrzono natomiast prążkowanymi gumowymi wstawkami o wgłębionym profilu, które poprawiają chwyt.

Szczególnie wyjątkowe jest tutaj podświetlenie obudowy, które ma postać linii umieszczonej w miejscu złączenia wierzchniej części z bokami i ciągnącej się od jednej krawędzi, przez cały tył, po drugą. Doskonale widać to na fotografiach. Podświetlenie może przyjmować jeden z 16,8 mln kolorów. W aplikacji do zarządzania myszą znajdziemy też schematy, według których ma ono działać. I to sprawia, że mysz jest wyjątkowa, bo efekty są niesamowite. Mysz może „oddychać” kolorami, a także symulować efekty dynamicznej tęczy. Jest też opcja minimalistyczna – stałe podświetlenie lub podświetlenie na klik. W każdym z tych przypadków Diamondback prezentuje się rewelacyjnie. Ośmielę się nawet napisać, że pod względem designu jest to jedna z najlepszych myszy dla graczek (oskarżcie mnie o seksizm i bazowanie na krzywdzących stereotypach). Choć prawdę mówiąc, sam lubię na niej zawiesić oko.

Na spodzie mamy trzy duże ślizgacze, które spisują się przyzwoicie. Sensor laserowy 5G w centralnej części również został otoczony pierścieniem, który pełni rolę czwartego (aczkolwiek dużo mniejszego) ślizgacza. Z tej perspektywy doskonale widać też wyjście oplecionego przewodu, który ma długość 2,1 metra. Spód to również miejsce, w którym umieszczono szczegółowe informacje techniczne oraz certyfikaty.

Jeżeli wyłączymy podświetlenie, Diamondback będzie prezentował się dość zwyczajnie – zgrabnie, ciągle przyjemnie dla oka, lecz już nie tak imponująco. Jak na standardy gamingowe design wydaje się stosunkowo minimalistyczny, co bynajmniej nie jest oskarżeniem z mojej strony. Wręcz przeciwnie. A to wszystko idzie w parze z solidnym, nie licząc rolki, wykonaniem. Poszczególne elementy konstrukcji są bardzo dobrze spasowane – nie ma mowy o skrzypieniu , uginaniu się czy poluzowaniach. Niestety mysz jest dość lekka, co może w niektórych przypadkach przeszkadzać. Nie mamy niestety żadnej możliwości jej dociążenia.

Możliwości i oprogramowanie

W myszy Razer Diamondback zastosowanie znalazł sensor laserowy Avago ADNS-9800, który był już wcześniej stosowany w innych gryzoniach tej marki. Maksymalna rozdzielczość czujnika do 16 000 DPI. Jak łatwo się domyślić, na tym polu nie można zarzucić modelowi Diamondback absolutnie nic. Ruchy dłonią są odczytywane precyzyjnie, czas reakcji nie budzi najmniejszych zastrzeżeń. Zresztą nie mogło być inaczej – w końcu mówimy o myszy dla graczy wyprodukowanej przez firmę będącą liderem w tym segmencie.

Do obsługi myszy potrzebujemy dedykowanego oprogramowania Synapse, które pozwala wycisnąć z myszy więcej. Z poziomu aplikacji dostosujemy naszego gryzonia do indywidualnych preferencji. Na głównym ekranie możemy mapować przyciski. Możliwości jest sporo, bo możemy im przypisywać makra, polecenia systemu Windows lub konkretne aplikacje. Na ekranie „performance” znajdziemy dwa suwaki służące do dostosowywania czułości (również osobno dla osi X oraz Y) i akceleracji oraz pole wyboru częstotliwości próbkowania. Warto dodać, że Synapse pozwala na skonfigurowanie do pięciu różnych poziomów czułości, między którymi będziemy się przełączali np. za pomocą bocznych przycisków.

W sekcji dotyczącej podświetlenia możemy określić efekty oraz jasność. Stąd przeniesiemy się również do zaawansowanego konfiguratora Chroma, który pozwala nam w bardzo szczegółowy sposób określić kolory dla poszczególnych obszarów. Wystarczy spojrzeć na zrzuty ekranu – możliwości na tym polu są ogromne. Wybieramy inny kolor dla rolki, inny dla logo Razera, a obramowanie dzielimy na kilkanaście sekcji i dostosowujemy długość przerwy, kierunek, prędkość, poziomy itd. Imponujące. Ostatnia sekcja to panel kalibracji myszy.

Synapse daje nam również dostęp do kreatora makr, sekcję konfiguracji aplikacji zgodnych z podświetleniem Chroma (to ważne, bo gry mogą wykorzystywać podświetlenie myszy do przekazywania nam pewnych informacji, jak np. poziom życia, natomiast w programie graficznym kolor podświetlenia może odzwierciedlać kolor pędzla itp.), a także sekcję ze statystykami. Co szczególnie fajne, wszystkie nasze ustawienia możemy przechowywać w chmurze i pobierać na dowolnym innym komputerze, do którego podłączymy mysz Razera.

Mycha dla (nie)graczy?

Razer Diamondback to mysz wyjątkowej urody, na którą składa się fenomenalny system podświetlenia. A to nie wszystko, bo idzie on w parze z ogromnymi (ośmielę się napisać, że wręcz nieograniczonymi) możliwościami personalizacji. Poza tym jest to po prosty solidny gryzoń dla graczy o przyzwoitych, rzekłbym typowych dla Razera parametrach oraz jakości wykonania. Jeżeli już wcześniej mieliśmy do czynienia z produktami tej marki, nie zostaniemy zaskoczeni, ale też nie rozczarujemy się w tej kwestii. Walorów oprogramowania Synapse podkreślać chyba nie muszę. To solidny soft, który w moim przypadku zawsze działał przyzwoicie. Trzeba jednak zaznaczyć, że oferuje przede wszystkim to, co niezbędne. Analogiczne programy Roccata czy SteelSeries oferują znacznie więcej możliwości konfiguracji i dostosowania parametrów myszy.

Diamondback to jedna z najładniejszych myszy gamingowych, jakie jeździły po mojej podkładce. Jest przy tym zgrabna, poręczna i ergonomiczna. Jeżeli nie przeraża Was perspektywa wydania blisko 400 złotych na gryzonia, a szukacie czegoś wyjątkowego (np. dla Waszej piękniejszej połowy, którą kręcą gry komputerowe), będzie to zdecydowanie sprzęt godny uwagi.

  • Marek Karnecki
    • lol :)

    • Krzysztof

      muszę się zgodzić, wygląda właśnie jak po wiejskim tuningu, jeszcze tylko neonów brakuje na powyższym zdjęciu dla lepszego odwzorowania

      Polecam sensei raw w wersji rubberized – prosta elegancka(białe iluminacje jak ktoś chce można włączyć)

  • Snowsky

    Produkty Razera są może i dobre, ale zdecydowanie nie są warte swojej ceny…

    • bobok

      Popieram. Mam pada od Razera – jest dobry i ogólnie jestem zadowolony, ale mimo wszystko nadal twierdzę, że kosztował przynajmniej 1/3 za dużo w stosunku do tego jak jest wykonany i co sobą oferuje.

    • mongol13

      Produkty Razera… to przede wszystkim pójście w bajer i sprzedaż produktów na podstawie znaczka. Co prawda miałem kupować coś z ich oferty do domowego użytku, ale potem nadziałem się w pracy sytuację, gdzie klient kupił u nas jedno takie Razerowe cudo i po 1 miesiącu niezbyt intensywnego użytkowania trzeba było wysyłać na gwarancję, bo kompletnie rozjechała się rolka- przestała reagować na przewijanie, boki rolki tak jakby odpadły, nawet nie potrafię tego do końca opisać, a Razer zanim ją na gwarancję przyjął, to 2 razy stwierdził, że to wina klienta, bo… używał jej niezgodnie z przeznaczeniem. Taa, w tyłek sobie ją pewnie wsadzał, bo gdzieżby to mogła być wada sprzętu. Co ciekawe Logitech po wysłaniu na gwarancję m705 takiego problemu nie tylko nie robił, ale i wysłał wiadomość z przeprosinami. Czyli widać można.

      Swojej ceny to to zdecydowanie nie jest warte. Przepraszam jeśli kogoś tym urażę, ale to mycha jak mycha- z tą różnicą, że świeci się jak bożonarodzeniowa choinka, ale nic wspaniałego, bo by ją wyróżniało na tle konkurencji, czy nawet swoich poprzedniczek nie ma. Taki gryzoń po wieśtuningu wyposzczony na zasadzie „weźmy poprzedni model, zmieńmy układ przycisków i linię i gotowe”.

  • EmilN

    Ten śmieszny opis nazywacie recenzją? Śmiech na sali ludzie nie kompromitujcie się Bełkot i frazesy.

  • TheBlur

    Po prostu „graczy”. Nie ma odmiany żeńskiej.

    • tesr

      grycanki ??? hehehe…..

  • naSdjo

    Posiadam poprzedni model i jeżeli chodzi o precyzję działania i ergonomię jest bardzo dobrze. Ale niestety po ok 3 latach coś dziwnego stało się z tą jakby gumową powłoką.

  • Mikon

    Ja rozumiem, że u was to na profesjonalną reckę nie ma co liczyć, ale robić testowanemu produktowi zdjęcia telefonem to trochę słabo.

  • MaxDamage

    Jestem ślepy, czy w tym opisie zabrakło linka do recenzji tej myszki?

  • Jacek Stępień

    Tak tylko jeszcze dodam. Laserowy sensor ADNS-9800 nie nadaje się do gier typu FPS, ze względu na wahającą się niepożądaną akceleracje rzędu kilku procent. P.S. Bardzo słaba recenzja:(

  • Łukasz Polowczyk

    To est antysens? Dlaczego nie podpisaliście?

  • mysz

    Żalosne ze takie paratechnologiczne blogi jak AW i SW powoli zabijają portale sprzętowe pokroju pcl i benchmark. Ten tekst to żenua i pośmiewisko. Wstyd!!!

  • Standardem w myszach dla graczy jest zbyt ciężko pracujący przycisk rolki, jej chybotanie i umiejscowienie zbyt daleko z tyłu. Razer jest wierny tej szkole. Do tego dorzuca zbyt ostre krawędzie.

  • Tomasz

    Autor zapomniał jeszcze dodać przy jakim kolorze podświetlenia najbardziej wzrasta mu „skill” w FPSach :DDD 4 stówy za mysz? Już wolałbym kupić Sensei lub Zowie FK a jeszcze sporo by w kieszeni zostało, choćby na dobrą podkładkę (Goliathus od Razera daje radę). Recenzja w zasadzie niewiele mówi, bardziej nadawałaby się na reklamę. Nie ma w niej nawe słowa o tym jak sprawuje się na różnych podkładkach, w różnych grach i na różnych ustawieniach. Mam pierwszego Diamondbacka ale przestałem go używać kilka lat temu po tym jak antypoślizgowa powłoka na jednym z klawiszy się wytarła (co daje uczucie jakby na klawiszu był brud, nieco irytujące) i jeden z mikrostyków czasem nie kontaktował. Kształt tej myszki pasował idealnie do mojej dłoni choć nie powiem aby się nie pociła (poza przyciskami, reszta miała gładką powierzchnię). Przezroczysta guma wokół, po kilku latach pożółkła (czego można się było spodziewać).

  • Ja rzem jest miszcz sfiata

    ale o co chodzi ? Jak kulson zyc mając taką straszną mysz? Może lepiej szczura jakiegos za dupsko złapac i zaprząc do roboty? Tyle pytań cisnie sie na paszczę i zero odpowiedzi……..