82

Przepychanki i prężenie muskułów polskich telekomów, a ja mam spokój od tego od roku

Śledzę od wczoraj poczynania polskich operatorów i nie mogę wyjść z podziwu, że to naprawdę ma miejsce. Wszystko zaczęło się od nowej oferty Play na kartę. Za 25 zł dali no limit na rozmowy, SMS-y i 6 GB transferu danych.

I się zaczęło, ktoś dał więcej, ktoś dał mniej, a to ktoś się obraził, że został pominięty w którejś z kolei tabelce porównawczej, to zrobił swoją. Istny cyrk.

Powiecie dobrze, skorzystamy na tym wszyscy, jak tak dalej będą się licytować zejdą do „dyszki”. A niech zejdą, ja nie skorzystam. Nie skorzystają też klienci, którym zależy tylko na jednym, aby dostali pakiet odpowiadający w pełni ich potrzebom, za optymalną i akceptowalną dla nich cenę, dzięki czemu będą mieli spokój na wiele miesięcy/lat. Oni nie chcą, co chwilę wertować ofert i czekać na tego typu przepychanki, by też, co chwilę zmieniać operatora.

Spytacie jaka jest więc ta oferta optymalna? Otóż taka, która pozwala na brak zmartwień. Czyli nie musicie, co chwile sprawdzać ile minut/SMS-ów/MMS-ów Wam zostało do wykorzystania w ramach abonamentu/kwoty doładowania czy ile GB pozostało na koncie. Nie trzeba znać i pamiętać żadnych kodów do wklepywania, doładowywań, kiedy się kończy ważnosć i innych cudów. Nie płacić za coś, z czego się nie korzysta i co najważniejsze nie martwić się o uwiązanie umowami długoterminowymi.

Jest taka oferta? Jest i jest nią Nju mobile, nie boję się przy tym o posądzenie o wpis sponsorowany, bo sam z niej korzystam od blisko roku i ręczę za słowa, które piszę tu do Was. To jest właśnie wzór, z którego powinni wszyscy operatorzy korzystać i prześcigać się w przebijaniu takiej opcji.

Przez kilkanaście wcześniejszych lat byłem abonentem Orange (tak, to ten właściciel submarki nju) i w ciągu roku miałem o wiele więcej problemów, które musiałem wyjaśniać, wydzwaniać czy pisać reklamację niż w nju, a nie sorry – w nju nie miałem żadnych problemów przez cały okrągły rok.

Co więcej, po pół roku zwiększyli mi pakiet danych dwukrotnie, za chwilę zwiększą dwa i pół raza, a za rok potroją i będę miał 30 GB. Komu potrzeba więcej w smartfonie – jednym słowem, brak zmartwień o wykorzystanie pakietu, nawet przy korzystaniu, z któregoś ze streamingów muzycznych.

Ostatnia rzecz, konstrukcja oferty. Tak jak wspomniałem, nie korzystasz – nie płacisz, nic, 0 zł. Możesz wyjechać za granicę, korzystać z lokalnych kart, wracasz i nic nie płacisz. W nju można też ofertę rozbić na części pierwsze. Co to oznacza? Dzwonisz na komórki, na stacjonarne nie, płacisz tylko za komórki. Podobnie na odwrót. Podobnie z wiadomościami. Możesz też wziąć dziewczynie/żonie/kochance dodatkowy numer za 9 zł i ona to samo będzie miała, podzielicie się tylko GB i w zależności od trwałości waszej relacji, po dwóch latach będziecie mieli pełny no limit i 15 GB na głowę.

Przydałoby się jeszcze powiedzieć, za ile ta bajeczna oferta? Pełen no limit i maksymalna paczka danych, które można dostać za staż to koszt 66 zł na dwa numery, czyli 33 zł za jeden numer.

Przebijcie to bez kombinacji, zmian operatorów, przenosin, co chwila i wertowania promocji, co miesiąc. Raz w miesiącu mam tylko kontakt z operatorem przy przelewie – kilka sekund. Spokój, nic się nie dzieje, wszystko działa.

Foto closeup women using smartphone at sunset via Shutterstock.