204

Groźne przejścia dla pieszych, nic nie można zrobić?

Wracałem niedawno późnym wieczorem do domu. Miałem do przejścia ostatnią osiedlową uliczkę. Ruch bardzo mały, jest przejście dla pieszych i nagle przed nosem śmiga mi taksówka. Panu się spieszyło, więc docisnął gazu abym przypadkiem nie wszedł przed nim na pasy - wtedy musiałby ustąpić mi pierwszeństwa.

To tylko przykład, jak traktowane jest w naszym pięknym kraju przejście dla pieszych. Pamiętam moją wizytę w Szwecji, gdzie osoba która właśnie zmierza w kierunku przejścia dla pieszych (kilka metrów) już ma pierwszeństwo względem samochodów i wszyscy grzecznie czekają aż dojdzie i przejdzie przez ulicę. To jest trochę szokujące jak się to ogląda – szczególnie mając nawyki z Polski, gdzie często aby przejść przez ulice trzeba mieć oczy dookoła głowy.

Patologia jaką jest wyścig pomiędzy pieszym a samochodem – kto szybciej będzie na pasach (pieszy ma pierwszeństwo będąc już na pasach) – jest niestety masowa. Znacie zapewne wszyscy tę sytuację, w której nie ma nawet szans postawić nogi na pasach, bo szybko jadący ciąg samochodów nie daje nam najmniejszych szans. Tak samo jak rozterki czy wchodzić na pasy widząc nadjeżdżający samochód, czy ryzykować, bo przecież na pasach mamy pierwszeństwo, czy poczekać. Dochodzi więc często to makabrycznych scen, kiedy jeden kierowca postanawia przyhamować i przepuścić pieszego, ale jadący za nim czy co gorsze pasem obok nie zwalniają. Kiedy widzę materiały wideo z takimi sytuacjami mam ciarki.

To, co się dzieje to moim zdaniem efekty obowiązujących przepisów oraz kultury drogowej. W Polsce mamy stale bardzo wysoki poziom wypadków na przejściach dla pieszych. Ponad 3500 potrąceń i kilkuset zabitych osób rocznie. Żyjąc w XXI wieku, gdzie technologie otaczają nas zewsząd, mając drony i wirtualną rzeczywistości, początki AI – mamy problem z tak wydawałoby się banalnym problemem jak bezpieczeństwo pieszego na pasach.

W 2015 roku próbowano w sejmie przegłosować ustawę dającą pieszemu pierwszeństwo jeszcze przed przejściem dla pieszych, ale się nie udało.

Zastanawiam się, co można w tej sytuacji zrobić? Jak technologia może pomóc?

Na pewno rozwiązaniem gwarantującym sukces są tutaj autonomiczne samochody. Nigdy nie złamią przepisów i będą stosować maksymalną ostrożność przy poruszaniu się po mieście. Pieszy będzie też miał dla nich zawsze pierwszeństwo niezależnie od przepisów.

W nowoczesnych samochodach mamy też systemy zapewniające większe bezpieczeństwo pieszego, mówię tutaj o hamowaniu w momencie wykrycia człowieka na drodze czy omijaniu nagle pojawiającej się przeszkody. Trzeba będzie jednak jeszcze długo czekać aż stara generacja samochodów bez tych systemów całkowicie zniknie z ulic.

Zastanawia mnie jednak czy nie ma dziś żadnego rozwiązania, które byłoby w stanie, niezależnie od technologii w samochodzie, chronić pieszego na przejściu dla pieszych? Jak chcemy w ogóle myśleć o takich pojęciach jak Smart City, kiedy nie jesteśmy w stanie zapewnić bezpieczeństwa mieszkańcom miasta, w takich wydaje się prozaicznych rzeczach jak przechodzenie przez ulicę.

Biorąc pod uwagę kulturę niektórych kierowców mam wrażenie, że jedynym skutecznym rozwiązaniem byłyby wyskakujące stalowe słupy odgradzające pieszego od kierowców. I mówię to jako kierowca, który codziennie obserwuje, co się dzieje na stołecznych drogach. Oczywiście w niektórych przypadkach winni są piesi, którzy nie zachowują ostrożności albo wbiegają na jezdnię. Temu żadna technologia nie zaradzi. Natomiast przejście dla pieszych powinno być zawsze bezpieczne. Niezależnie od tego czy są światła czy ich nie ma.

Niestety w Polsce mamy nawet problem z dobrym oświetleniem przejść dla pieszych – nie mówiąc o tym, że ludzie nie noszą odblaskowych elementów, które pozwolą ich w nocy zauważyć kierowcy samochodu.

Macie jakieś pomysły na bezpieczne przejście dla pieszych?