204

Groźne przejścia dla pieszych, nic nie można zrobić?

Wracałem niedawno późnym wieczorem do domu. Miałem do przejścia ostatnią osiedlową uliczkę. Ruch bardzo mały, jest przejście dla pieszych i nagle przed nosem śmiga mi taksówka. Panu się spieszyło, więc docisnął gazu abym przypadkiem nie wszedł przed nim na pasy - wtedy musiałby ustąpić mi pierwszeństwa.

To tylko przykład, jak traktowane jest w naszym pięknym kraju przejście dla pieszych. Pamiętam moją wizytę w Szwecji, gdzie osoba która właśnie zmierza w kierunku przejścia dla pieszych (kilka metrów) już ma pierwszeństwo względem samochodów i wszyscy grzecznie czekają aż dojdzie i przejdzie przez ulicę. To jest trochę szokujące jak się to ogląda – szczególnie mając nawyki z Polski, gdzie często aby przejść przez ulice trzeba mieć oczy dookoła głowy.

Patologia jaką jest wyścig pomiędzy pieszym a samochodem – kto szybciej będzie na pasach (pieszy ma pierwszeństwo będąc już na pasach) – jest niestety masowa. Znacie zapewne wszyscy tę sytuację, w której nie ma nawet szans postawić nogi na pasach, bo szybko jadący ciąg samochodów nie daje nam najmniejszych szans. Tak samo jak rozterki czy wchodzić na pasy widząc nadjeżdżający samochód, czy ryzykować, bo przecież na pasach mamy pierwszeństwo, czy poczekać. Dochodzi więc często to makabrycznych scen, kiedy jeden kierowca postanawia przyhamować i przepuścić pieszego, ale jadący za nim czy co gorsze pasem obok nie zwalniają. Kiedy widzę materiały wideo z takimi sytuacjami mam ciarki.

To, co się dzieje to moim zdaniem efekty obowiązujących przepisów oraz kultury drogowej. W Polsce mamy stale bardzo wysoki poziom wypadków na przejściach dla pieszych. Ponad 3500 potrąceń i kilkuset zabitych osób rocznie. Żyjąc w XXI wieku, gdzie technologie otaczają nas zewsząd, mając drony i wirtualną rzeczywistości, początki AI – mamy problem z tak wydawałoby się banalnym problemem jak bezpieczeństwo pieszego na pasach.

W 2015 roku próbowano w sejmie przegłosować ustawę dającą pieszemu pierwszeństwo jeszcze przed przejściem dla pieszych, ale się nie udało.

Zastanawiam się, co można w tej sytuacji zrobić? Jak technologia może pomóc?

Na pewno rozwiązaniem gwarantującym sukces są tutaj autonomiczne samochody. Nigdy nie złamią przepisów i będą stosować maksymalną ostrożność przy poruszaniu się po mieście. Pieszy będzie też miał dla nich zawsze pierwszeństwo niezależnie od przepisów.

W nowoczesnych samochodach mamy też systemy zapewniające większe bezpieczeństwo pieszego, mówię tutaj o hamowaniu w momencie wykrycia człowieka na drodze czy omijaniu nagle pojawiającej się przeszkody. Trzeba będzie jednak jeszcze długo czekać aż stara generacja samochodów bez tych systemów całkowicie zniknie z ulic.

Zastanawia mnie jednak czy nie ma dziś żadnego rozwiązania, które byłoby w stanie, niezależnie od technologii w samochodzie, chronić pieszego na przejściu dla pieszych? Jak chcemy w ogóle myśleć o takich pojęciach jak Smart City, kiedy nie jesteśmy w stanie zapewnić bezpieczeństwa mieszkańcom miasta, w takich wydaje się prozaicznych rzeczach jak przechodzenie przez ulicę.

Biorąc pod uwagę kulturę niektórych kierowców mam wrażenie, że jedynym skutecznym rozwiązaniem byłyby wyskakujące stalowe słupy odgradzające pieszego od kierowców. I mówię to jako kierowca, który codziennie obserwuje, co się dzieje na stołecznych drogach. Oczywiście w niektórych przypadkach winni są piesi, którzy nie zachowują ostrożności albo wbiegają na jezdnię. Temu żadna technologia nie zaradzi. Natomiast przejście dla pieszych powinno być zawsze bezpieczne. Niezależnie od tego czy są światła czy ich nie ma.

Niestety w Polsce mamy nawet problem z dobrym oświetleniem przejść dla pieszych – nie mówiąc o tym, że ludzie nie noszą odblaskowych elementów, które pozwolą ich w nocy zauważyć kierowcy samochodu.

Macie jakieś pomysły na bezpieczne przejście dla pieszych?

  • Meretycz

    Mandaty naliczane od procenta dochodów to byłaby świetna szkoła dobrego wychowania.

    • Też tak myślę

    • IdontgiveaF

      To jest piękna utopia, ale nie w kraju, w którym mandaty (i kontrole) mają w dużej części formę parapodatku od użytkownia samochodu.
      Jeśli ustawiłbyś taki przepis to policjanci w nosie mieliby niebezpieczne zachowania kierowców w 15 letnich trupach a skupialiby się na wyłapywaniu drogich fur w takich miejscach, w których o nie najłatwiej. Czyli taki przepis byłby kontrproduktywny.

    • Kwarc

      Tak jest bodaj we Finlandii i ładnie to działa, ale tak jak powiedziałeś, u nas mandaty mają funkcję fiskalną, nie wychowawczą, więc bawienie się w przeliczniki nie przejdzie, bo nagle hajs, by się nie zgadzał.

    • mall

      Wypadałoby więc podnieść mandaty kilkukrotnie i ich funkcja zmieniłaby się zdecydowanie na wychowawczą: większość kierowców to ignoranci i ci zaczęliby oszczędzać na mandatach dzięki mniej ryzykownej jeździe (a o to chodzi). Wpływy z mandatów mogłyby wówczas spaść ze względu na mniejszą skalę wykroczeń tracąc funkcję fiskalną.
      Pomijając już, że argument o funkcji fiskalnej prowadzący do konkluzji, że mandaty są złe, jest po prostu bardzo słaby.

    • Kwarc

      Baju, baju, będziesz w raju… ogólnie to kolega zdaje się pisać w temacie, o którym nie ma zielonego pojęcia.
      „większość kierowców to ignoranci i ci zaczęliby oszczędzać na mandatach (…)”
      Większość kierowców? Zajechało cyklistą, zgadłem? W każdym razie czy większość kierowców to ignoranci? Wydaje mi się, że nie, przynajmniej jeśli ich odsetek estymować pogłowiem mandatów, acz nie wiem… może Ty masz jakieś statystyki w tej sprawie? Niemniej może skupmy się na mandatach. Czy większość z nich wynika z ignorancji? Nie powiedziałbym. Z doświadczenia wiem, że bardzo duża ich część pochodzi z „zasadzek” policyjnych. Wiesz… wybierają najgłupsze miejsce w całej gminie, kitrają się za krzakiem i trzepią. U mnie umiłowali sobie przejścia dla pieszych przy rynku, gdzie na chama naciągają sytuację pod mandat. Ktoś stał przy zebrze? O panie kierowco, trzeba było się zatrzymać, bo było widać chęci przejścia. W skrajnych sytuacjach, kiedy dzienną normę nie wyrabiają, potrafią wejść Ci pod koła, by mieć za co dać mandat.
      „(…) dzięki mniej ryzykownej jeździe (a o to chodzi).”
      Żeby tak było, najpierw trzeba oczyścić prawo drogowe i infrastrukturę z absurdów. No, bo jak damy 2k za przekroczenie prędkości zamiast 500zł to nic się nie zmieni, dopóki będą sytuacje, w których z lewej pole, z prawej pole, a znak mówi, że teren zabudowany.
      „Wpływy z mandatów mogłyby wówczas spaść ze względu na mniejszą skalę wykroczeń tracąc funkcję fiskalną.”
      Ale to nie jest kwestia regulacji mandatowych, to kwestia podejścia… tego pykniemy na stówkę, tego na dwie i budżet gminy zasilony.
      „Pomijając już, że argument o funkcji fiskalnej prowadzący do konkluzji, że mandaty są złe, jest po prostu bardzo słaby.”
      Słabe, kiepskie, fajne… kryteria na poziomie przedszkola. Słabe to jest to, że mandaty nie spełniają swojej roli wychowawczo-prewencyjnej, bo zostały wypaczone na maszynkę do reperowania finansów.

    • O ile masz racje ze w polskim prawie drogowym i infrastrukturze jest sporo absurdow to faktem jest ze polacy jezdza agresywnie i zamiast sobie pomagac na drogach to walcza o miejsce na drodze.

    • Kwarc

      Polacy, to po pierwsze ;) Czy jeździmy agresywnie i walczymy o miejsce? Zależy jak zdefiniować, ale chyba wszyscy możemy się zgodzić, że idealnie nie jest* i dużym winę tutaj ponosi system mandatowy. Zamiast uderzać w przewinienia, które są realnym problemem na drogach, policja odstawia partyzantkę.
      *Ciekawym problemem są tzw. szeryfowie, którzy blokują lewy pas, bo przecież po to są dwa pasy, by jechać jednym :P

    • Codziennie jezdze w UK i przyznaje ze sporej ilosci kierowcow tutaj przydaly by sie dodatkowe lekcje, a jesli chodzi o jazde na autostradzie to pewnie wiekszosci ale kultura jazdy jest nieporwnywalna.

    • Kwarc

      Czyli gdzie jest lepiej? Bo tak napisałeś, że nie wiem…

    • Mysle ze w Angli.

    • Cannibal

      Jest takie stare przysłowie „nie ma kary to niema końca miary” a 200zł przy zarobkach 5,7 czy 10 tys. to żadna kara ale 20% to już kara. Zgadzam się że argument o funkcji fiskalnej to żaden argument, to tak jakby powiedzieć że wprowadzenie mandatów zmusza do łamania przepisów. A jeśli się uparcie tego trzymać to tak jest to podatek ale tylko dla łamiących prawo. I trzeba też powiedzieć że większość polaków to chamy a na drodze szczególnie to się objawia bo mają poczucie bezkarności które daje samochód ograniczając bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem.

    • Marcin Laskowski

      Rozliczać policję z ilości wypadków, jak nie potrafią zadbać o bezpieczeństwo na własnym terenie to wprowadzić jakąś odpowiedzialność. Jest oczywistym że wysokość mandatu ma znaczenie bo rodacy za granica w krajach z wysoką karą jakoś przestrzegają przepisy.

    • Kwarc

      „Jest oczywistym że wysokość mandatu ma znaczenie bo rodacy za granica w krajach z wysoką karą jakoś przestrzegają przepisy.”
      Tylko, że wysokość mandatów trzeba porównywać z pensją, a nie przeliczać na polskie. To raz, a dwa masz jakieś statystyki? Nie? Tak też myślałem… Po trzecie, nawet jeśli miałbyś to pokazywanie danych w formie przekrojowej mija się z celem, bo porównujemy jabłka z pomarańczami. Byłoby trzeba sprawdzić jak w danym kraju prezentowała się liczba mandatów przed i po zwiększeniu taryfikatora, a poza tym jaki miało to wpływ na bezpieczeństwo na drodze. Dopiero wtedy możemy sformułować jakieś wnioski.

    • Cannibal

      Parapodatek to opłata za śmieci czy abonament a mandaty to sprawiedliwość na łamiących przepisy. A co za różnica ile lat ma samochód jak i tak płacisz od zarobków. Statystycznie jest więcej ludzi zarabiających mniej niż bogaczy więc dlaczego państwo miałoby rezygnować z dochodu statystycznie łatwiejszego.

    • IdontgiveaF

      Serio muszę to tłumaczyć? Jeśli mandaty są dochodem państwa (nawet w budżecie są ujęte…) to w przypadku, gdy policjant ma do wyboru czy złapać tego 15 letniego trupa jadącego 40+ km/h czy Mercedesa klasy S przekraczającego o 30 km/h, wybierze tego drugiego, bo proporcjonalnie do zarobków suma mandatu byłaby znacząco wyższa. Nie mówię, że każdy policjant, ale byłoby takich sporo.

      Gdyby kasa szła np. na cele charytatywne, wtedy nie byłoby nacisków przełożonych na efekt fiskalny kontroli, bo nikt w całym łańcuszku rząd-minister-komendant główny-komendant wojewódzki-komendant powiatowy-policjant nie miałby w tym bezpośredniego interesu, najważniejsza by była skuteczność prewencyjna. W takim przypadku jestem jak najbardziej za mandatami proporcjonalnymi do dochodu.

    • Borsuk

      Problemem jest nie WYSOKOŚĆ kary, a jej nieuchronność. W Polsce w zasadzie wszystko uchodzi na sucho, wpadają najczęściej „jelenie” bo akurat się zagapili i mieli pecha. Większość jednak jeździ zadziwiająco dobrze wziąwszy pod uwagę gigantyczny ruch jaki panuje na niektórych drogach.

    • Lard Vader

      Gdyby za potrącenie można było w prosty sposób uzyskać w sądzie zadośćuczynienie za poniesioną stratę (poza tym, co można zwyczajowo z OC), to problem by się w dużej mierze rozwiązał.
      Nikt nie ma większego interesu w ściganiu sprawców, jak poszkodowany.
      Owszem, z części skóry się nie zedrze, ale z reszty i owszem.

    • mall

      Był jakiś czas temu taki przypadek, gdy sąd uznał, że starsza kobieta z poważnymi problemami z chodzeniem „wtargnęła na jezdnię” i uznał ją za winną wypadku. Oczywiście zginęła. Zabita- nie ma szans na zadośćuczynienie. Rodzina- również bowiem sąd uznał jej 100% winę. Rzeczywistość była zgoła inna.
      Przez powyższy przykład ma pokazać, że w tym przypadku regulowanie zjawiska poprzez działanie PO FAKCIE jest nieporozumieniem bo nie załatwia problemu (zabici i tak będą) a dodatkowo go prawdopodobnie pogorszy (lepiej zabić pieszego niż go zranić- zabity nie zezna w sądzie przeciwko kierowcy!). Masa krajów UE znacząco poprawiła ten problem i metody są znane (hint: nękanie kierowców różnymi sposobami) i jest to sprawdzona i skuteczna metoda. Co stoi na przeszkodzie do jej zastosowania w Polsce (nie licząc oporu kierowców, oczywiście)? No co?

    • Lard Vader

      Niestety tak jest często ze śmiertelnymi ofiarami wypadków: przykleja się im winę, bo w końcu życia im się nie wróci a ważna persona miałaby życie zmarnowane, wicie… rozumicie…

    • Member Berries

      Zwłaszcza dla pieszych, za wbieganie na jezdnię. A dla rodziców, jak dziecko wbiegnie!

    • mg

      od wartości auta. janusze biznesu co roku mają straty…

    • pantadeus

      Ja to bym nawet zaryzykował, że procent powinien rosnąć wraz z dochodami, jak podatki. Może się mylę, ale prawie zawsze jak widzę awanturę, stłuczkę, potrącenie itp to od BMW w górę. Jakby klasa średnia nie miała problemów z jazdą :)

    • jansava

      Dupa. Wiekszość januszy biznesu na dzialanosci wybudowanych za miastem i jezdzacych nowymi mazdami z leasingu ma dochód równy 0 a jeszcze dostaja 500+ a zona na zasiłku. Dosteles kiedys rachunek od malarza, blacharza, mechanika, hydraulika? ;-)

    • Bartek

      Głupie jest takie uogólnianie. Sprawdź najpierw jaki procent PKB w Polsce generują Ci Janusze. Gdyby było tak jak mówisz kasa z nich byłaby marna, a jest ogromna.

  • Konrad Uroda-Darłak

    „Dochodzi więc często to makabrycznych scen, kiedy jeden kierowca postanawia przyhamować i przepuścić pieszego, ale jadący za nim czy co gorsze pasem obok nie zwalniają.” O tak, pamiętam to. Na przejściu przepuszcza mnie radiowóz – no to grzecznie sobie przechodzę. Problem w tym, że kierowca jadący pasem obok nie pomyślał tak samo i o mało mnie nie zdmuchło z tego przejścia :P Tyle dobrego, iż Policja była na miejscu, więc jegomość daleko nie zajechał.

    • TadzikMen

      mojego kumpla tak kierowca załatwił ;/

    • Konrad Uroda-Darłak

      Ehh…

    • A sytuacje w stylu jadący po prawej radiowóz, który nieznacznie zwalnia (nie zatrzymuje się), gdy jesteś na jego wysokości i przed przejściem dla pieszych… „Wyprzedzanie przed przejściem”

    • IdontgiveaF

      Tylko osoba która ma ciągoty do wyprzednia na pasach (tzn. olewająca instytucję przejścia dla pieszych), może się na coś takiego „złapać”.

    • Nie, wystarczy jechać dosłownie obok radiowozu. Nawet nie zdążysz zareagować.

      Żeby nie było: https://www.youtube.com/watch?v=swRr2dCvDXI&feature=youtu.be

    • Lard Vader

      Tak niestety bywa i na to rada jest jedna: zrobić to samo z wyprzedzeniem i kamerką na pokładzie. ;-)

    • mall

      Auto jadące lewym pasem powinno było znajdować się na prawym pasie. Na tym polegała nie całkiem prawidłowa jazda kierowcy.

    • To policja powinna zareagować od razu, a nie naciągać na kolejne wykroczenie.

    • mall

      Owszem. Co pokazuje, że w PL przyznaje się za mało mandatów za nieprawidłową jazdę :D

    • IdontgiveaF

      No i ten filmik potwierdza dokładnie to co napisałem – trzeba mieć ciągoty do wyprzedzania na pasach, żeby się dać na to złapać. Kierowca z filmiku zrobił to co do niego należało, kontrokował co robi kierowca na drugim pasie i odpowiednio reagował.
      Czy policja jest od tego, żeby prowokować ludzi do popełniania wykroczeń to osobna kwestia, nadal jednak nie zmienia to faktu, że kierowca prawidłowo zachowujący się w okolicach przejść dla pieszych złapać się nie da.

    • Konrad Uroda-Darłak

      Ale jak to się ma do tego, co napisałem? :P

    • Edek

      Czyli jak już wchodzisz na pasy to masz mieć wywalone na to, że coś może Cię jednak z tych pasów zdmuchnąć? Niech każdy uczestnik ruchu zacznie stosować zasadę ograniczonego zaufania, to może będzie na drogach to inaczej wyglądało. I nie to, że bronię kierowców, którzy nie ustępują pierwszeństwa pieszym, ale jak się taki już trafi, to co takiemu pieszemu zostanie? Ładny nagrobek?

    • Konrad Uroda-Darłak

      Wydaje mi się, że jednak żyję – także zasada ograniczonego zaufania jednak zdała egzamin :P Zawsze się mimo wszystko wychylam zza takiego auta zanim wyjdę.

    • Lard Vader

      Mylisz zasady. To, czego wymagasz, to zasada braku zaufania. Zresztą ganiona przez sądy.

    • pantadeus

      To też jest prawda. Wielu ludziom zdaje się, że jak wejdą na pasy to już są nietykalni i nawet się nie rozejrzą (co nota bene jest chyba obowiązkiem pieszego). Owszem, z definicji wina będzie po stronie kierującego, tylko, że on dostanie w najgorszym razie wyrok, a pieszy dębową trumnę. Pierwszeństwo to jedno, a rozsądek to drugie.

    • Marcin Laskowski

      Ja stosuje zasadę zero zaufania to kierowcy. Jak przez pole minowe idę, patrze czy każdy się zatrzymał, wyprzedzanie na 3 na pasach nadal jest popularne.

  • To proste. Na zachodzie się udało. Trzeba poprawić infrastrukturę dla pieszych i uspokajać kierowców. Budować dla nich zwężenia, wysepki, wyniesienia, ewentualnie progi zwalniające. Więcej stref uspokojonego ruchu. Bezwzględny zakaz parkowania na chodnikach by piesi nie pojawiali się na jezdni zza zaparkowanych aut. Do tego egzekwować ograniczenia prędkości.
    Problem jest taki, że społeczeństwo miało by problem z zaakceptowaniem takich zmian, bo u nas wyborcy to kierowcy, którzy łamią przepisy, przezes TVP to notoryczny pirat drogowy, a na pieszych nikt nie patrzy lub chce ich wysłać w tunel podziemny, niewygodną kładkę lub 500 metrów dalej do przejścia ze światłami itp, itd.

    • Feniks06

      Proponuję jeszcze zakazać posiadania samochodu to problem się definitywnie rozwiąże. Co tam ze z jednego końca miasta na drugi jedzie się godzine. Wincyj wysepek, Wincyj zwężen, wincyj ograniczeń prędkości. Najlepiej w samochody zamontować ogranicznik do 20 km/h

    • Lard Vader

      Musi wymrzeć ta część rodaków, która uważa, że „moja racja mojsza”. Niestety kolejne pokolenie dołożyło do pieca, a już się robiło normalnie.

    • mall

      Owszem: więcej wysepek, więcej zwężeń, więcej ograniczeń prędkości, a w miastach więcej stref bez ruchu aut osobowych i ograniczeń do 20 km/g. Dorzuciłbym jeszcze z 5x wyższe mandaty i problem się szybko rozwiąże. I nie trzeba zakazywać. Popatrz! W Niemczech mają więcej aut na 1 mieszkańca niż w Polsce, a mimo to nie rozjeżdżają swoich pieszych obywateli na taką skalę jak Polacy!

    • Tom

      Bo pieszych też mają bardziej rozgarniętych i uważających? Drzazgę w oku kierowcy to widzisz, a belki u pieszego nie?

    • Piesi wszędzie są tacy sami. Po prostu idą i chcą przejść przez jezdnię bo nie da się nad nią przelecieć.
      Piesi to nie kamikadze. Na prawdę myślicie, że pieszy marzy o tym by staranować i zgnieść swoją masą każdy samochód?

    • Darthnorbe

      Tak, debili nie brakuje.
      Darwin się z was śmieje

    • mall

      To auta i ich masa są bezpośrednią przyczyną powstania obrażeń prowadzących do śmierci. Głupota pieszych jest przyczyną pośrednią i jej wyeliminowanie jest trudne. Natomiast względnie łatwo da się ograniczyć prędkość aut i uspokoić ruch.

    • Feniks06

      Czemu 5x wyższe mandaty? Niech będą 10x wyższe. Albo 15x wyższe. To dopiero będzie fenomenalny skutek. Albo niech po mandacie automatycznie komornik zajmuje Ci samochód i sprzedaje go na aukcji komorniczej. To ich nauczy rozsądku.

      Czemu ograniczenie do 20km/h? Ograniczmy do 10km/h i zakażmy wyprzedzania rowerzystów i pieszych. Bo rozumiem, że tak to przecież działa, tak? W taki sposób się zwiększa bezpieczeństwo.

      Miasta w ogóle wyłączmy z ruchu samochodowego. Niech ludzi parkują przed rogatkami i dymają do pracy komunikacją miejską. Robią po 8 godzin dziennie to kolejne 3 na dojazdy w tą i z powrotem to żaden problem. A najlepiej niech chodzą pieszo. Będą zdrowsi.

      Nie wiem jaka jest przyczyna statystyk w Niemczech a w Polsce ale w większości wypadków z udziałem pieszych wina leży po obu stronach. A i jakby kładek więcej w Niemczech widuje. Kierowcy popełniają wykroczenia a piesi nie zachowują wystarczającej ostrożności. Sorry, że tak wyśmiewam twoje postulaty ale samochodów przybywa a zamiast zwiększać przepustowość ulic to wszędzie się ładuje kolejne zwężenia, wysepki, progi zwalniające.

    • Darthnorbe

      Dokładnie ale matoł zobaczył uwaga pirat na tvn i psa który szczeka że przyczyną wypadków jest prędkość.
      Ta jak by była prędkość to niemcy dawno by wyginęli.

    • mall

      W przypadku gdy kierowca zabije pieszego i nie ma ubezpieczenia to akurat zabór auta przez komornika jest prawdopodobny. Nie wiem co cię szokuje w ogóle?

      Fajnie, że każdy argument przekształcasz do granic absurdu. Idąc tym tropem powinieneś zaproponować likwidację przejść i zdanie się na rozsądek bo „w końcu zadziała”. Ale nie kupuję tej metody. W takich krajach jak Francja, Niemcy czy Szwecja znaleźli rozwiązania i są one stosowane. Tak się składa, że ograniczanie i spowalnianie ruchu w centrach miast i karanie kierowców są częścią rozwiązania i to jest coś, co nie podlega dyskusji.

    • Darthnorbe

      „Ale nie kupuję tej metody. W takich krajach jak Francja, Niemcy czy Szwecja znaleźli rozwiązania i są one stosowane.’
      tak i nazywa się ono mózg.

    • mall

      Fajny argument. Obracając go w absurd: mózgi myszy chronią pieszych we Francji!

      Następnym razem, proszę, postaraj się bardziej.

    • Darthnorbe

      jak bardziej mam przekonać niewolnika i lemminga do myślenia?
      wiesz zmądrzejesz kiedyś ale czy to nie będzie za późno.

    • mall

      Na początek proponuję konstruować sensowne argumenty zamiast rzucać hasłami w stylu „50 km/h na autobahnie” albo „nazywa się ono mózg”.

    • Darthnorbe

      ZACZNIJ MYŚLEC JAK NIE ROZUMIESZ.

    • mall

      Wybacz, ale nie da się zrozumieć co miałeś na myśli pisząc zdawkowo „50 km/h na autobahnie” i nie rozwijając tej myśli ani odrobinę.

    • Darthnorbe

      NIE DA SIĘ. TYPOWY LEWAK. NIE DA SIĘ OBNIŻYĆ PODATKÓW, NIE DA SIĘ NIE WPUSZCZAĆ IMIGRANWÓW. NIE. NIE DA SIĘ I UJ BO TAK POWIEDZIELI W TV

    • mall

      No i najwyraźniej w niektórych przypadkach nie da się formułować argumentów. EOT.

    • Darthnorbe

      Jak nie możesz to leć do Brukseli po zasiłek dla uchodźców

    • Feniks06

      „W przypadku gdy kierowca zabije pieszego i nie ma ubezpieczenia to 
      akurat zabór auta przez komornika jest prawdopodobny. Nie wiem co cię
      szokuje w ogóle?”

      A jeśli babcia by stała na głowie to mogłaby być skarbonką. O czym my teraz rozmawiamy? Rozmawialiśmy wydawało mi się o wykroczeniach a Ty o jakiejś abstrakcyjnej sytuacji z zabiciem pieszego, brakiem ubezpieczenia i Bóg wie jeszcze czego.

      „Fajnie, że każdy argument przekształcasz do granic absurdu.”

      Bo te argumenty są absurdalne. Dlaczego ograniczenie prędkości do 20 km/h miałoby być ok ale już do 10 km/h to już sprowadzanie do absurdu? Dlaczego 5 x wyższe mandaty miałyby być super rozwiązaniem a 10x wyższe to znowu sprowadzanie do absurdu? Dlaczego akurat 5x wyższe a nie 4x albo 6x wyższe?

      Nie mieszkam w małym mieście i uważam, że jeśli ktoś nie problemów ze wzrokiem czy innych zdrowotnych to spokojnie można bez wariacji jeździć 50-60 km/h po mieście. Owszem… można nawalić ograniczeń do 20 km/h ale wtedy na cholerę samochód jak ja szybciej na rowerze pojadę. To co Ty postulujesz to jest wylewanie dziecka razem z kąpielą. Niech przejścia będą dobrze oświetlone, niech kierowcy będą karani za wyprzedzanie na pasach, niech piesi zachowają odpowiednią ostrożność przekraczając jezdnie, niech piesi będą karani za poruszanie się w miejscach nieoświetlonych bez kamizelek odblaskowych albo innych elementów, które pozwolą go wyłowić z ciemności gdy pomyka w czarnych spodniach, kurtce i kapturze. Ja wiem, że jak się posypały pieniądze z UE to każda największa pipidówa zaczynała ładować kasę w barierki dla pieszych (kij, że wioska ma 50 mieszkańców i pieszego tam widać 3 razy w ciągu dnia), wysepki, progi zwalniające i inne bzdety. Szczytem absurdu jest już droga z Olkusza do Krakowa gdzie praktycznie na całym tym odcinku jest jedno miejsce gdzie można wyprzedzać. Były 3 pasy to cały środkowy pas zamknęli i nadźgali wysepek co 100 metrów. Brawo My.

      Jezdnia jest przede wszystkim dla pojazdów czy się to komuś podoba czy nie. W miejscach gdzie jest spory ruch wystarczy zamontować sygnalizację świetlną, wybudować kładkę albo przejście podziemne.

    • mall

      Wysokość mandatów przez wiele lat w Polsce pozostawała na niezbyt dotkliwym poziomie mimo wzrostu tak średniego jak i minimalnego wynagrodzenia. Nie działała też odstraszająco dla osób bogatych. Nie widzę sensu w argumentacji „że 5x lub 10x jest arbitralne”, bo to oczywistość. Najwyraźniej mandatów rozdaje się w Polsce za mało i są one za małe skoro nadal polscy kierowcy jeżdżą agresywnie i niebezpiecznie.

      Fajnie, że w końcu dostrzegasz problem jakim jest brak infrastruktury minimalizującej skutki działań kierowców. Ciekawe, że dalej widzisz go częściowo. WYMUSZENIE spowolnienia ruchu aut w miastach jest tu kluczowe, a nie karanie pieszych. Wyższa prędkość w miastach- owszem, ale na wybranych ulicach, a nie wszędzie. I nie, montaż sygnalizacji świetlnej to zdecydowanie za mało na co nietrudno znaleźć przykłady.

      ps.: obecne przepisy zmuszające pieszych do poruszania się w kamizelkach są totalnym nieporozumieniem: kierowca, który potrąci pieszego poza terenem zabudowanym powinien we własnym interesie zabrać pieszemu kamizelkę. To jest chore!

    • Feniks06

      „Nie działała też odstraszająco dla osób bogatych.”

      Nawet podwyższone nie będą odstraszające dla bogatych. Biednego natomiast wpędzą w długi. Musiałby być system proporcjonalny.

      „WYMUSZENIE spowolnienia ruchu aut w miastach jest tu kluczowe, a nie karanie pieszych.”

      Ale to jest właśnie wylanie dziecka razem z kąpielą. Zamiast egzekwować to by piesi byli widoczni na nieoświetlonych drogach, zamiast karać ich za przebieganie w miejscach niedozwolonych przez jezdnię, za przechodzenie na czerwonym równocześnie karząc kierowców za wykroczenia popełniane z ich strony Ty proponujesz zwolnić ruch samochodowy do ślimaczego tempa by przypadkiem żaden pieszy wchodzący nieodpowiedzialnie na jezdnię nie ucierpiał. Jako kierowca staram się zachowywać odpowiednią czujność i rozsądek a wolno nie jeżdżę. Jako pieszy jednak też zwracam uwagę na to by nie stać przy samym krawężniku ani nie wyskakiwać nikomu przed maskę. A gdy widzę wariata na drodze, który najprawdopodobniej nie zwolni jak wyjdę na jezdnię to po prostu na nią nie wychodzę. W starciu auto vs pieszy wiadomo, że nie mam wielkich szans. Co mi po tym, że to będzie jego wina a ja będę miał rację skoro w najlepszym wypadku życie spędzę na wózku. Nie widzę jednak powodu by teraz ograniczać jeszcze bardziej prędkość. Litości… próbowałem kiedyś jechać 50 km/h cały odcinek od domu do pracy. W połowie drogi myślałem, że mnie już krew zaleje od tego guzdrania. Nie wspomnę o innych kierowcach dla których byłem zawalidrogą.

      Tak swoją drogą… skoro teraz jest ograniczenie do 50km/h a jak zauważacie samochody często przekraczają prędkość to dalsze ograniczanie prędkości nie ma najmniejszego sensu. Wystarczyłoby, żeby nie przekraczali obecnego ograniczenia.

    • mall

      W miastach jest miejsce zarówno na drogi komunikacyjne z ruchem 90 km/g ale i na takie z ruchem spowolnionym choćby i do 30km/g. Do wyeliminowania rozjeżdżania pieszych trzeba zrobić cały system, a jego częścią jest infrastruktura w ogólności (o której wspominasz- to jest ta część dla dróg z szybkim i dużym ruchem), infrastruktura spowalniająca w innych miejscach (o niej często wspominam) i wreszcie wymuszenie innego podejścia kierowców. I tak, kierowców. Bo to kierowcy ponoszą odpowiedzialność na zasadzie ryzyka niezależnie od winy wg Kodeksu Cywilnego (art. 436).

      Miło, że rozpatrujesz sytuację z punktu widzenia osoby młodej i zdrowej. Zapominasz o osobach starych, dzieciach, osobach z problemami z poruszaniem się- oni wszyscy wymagają znacznie lepszych zachowań kierowców aby móc spokojnie i bezpiecznie przejść przez jezdnię.

      Ograniczenie jest de facto mniejsze: za przekroczenie prędkości o mniej niż 10km/g nie wymierza się kary. Faktyczne limity prędkości są zatem w Polsce wyższe.

    • Darthnorbe

      I nie mają ograniczeń prędkości.
      hmm więc to nie prędkość zabija.

    • Kamil

      To piesi chodzą po autostradach?

    • Darthnorbe

      Auta jeżdżą po autostradach a nie po miastach.
      Czujesz różnicę?
      Jak chcę przejechać z Nowego Sącza do Gdańska to mam 300km autostrady i 700km przez miasta.
      Powiedz mi jaka jest większa szansa walnięcia w przechodnia, na tych 300km autostradzie jadąc z prędkością 150km/h czy na drodze krajowej jadąc 70km/h??

    • Kamil

      Czyli chodzi o infrastrukturę, a nie o to, że „to nie prędkość zabija”. W miastach to często właśnie prędkość zabija. Na autostradach 100% zgoda, że nie. Też bym wolał, żeby wszystkie miasta wojewódzkie (przynajmniej te) były połączone autostradami lub drogami ekspresowymi. Bądźmy jednak realistami, tych się w rok nie zbuduje, a ludzie giną w międzyczasie.

    • Darthnorbe

      „Czyli chodzi o infrastrukturę, a nie o to, że „to nie prędkość zabija””
      to nie prędkość zabija.
      Już pisałem, cały zachód europy statystycznie jeździ 2x szybciej od polaka a wypadków jest mniej. dziwne.
      więc jakim cudem debile chcecie wlepiać mandaty dla tych co szybko jeżdzą jak prędkość nie jest przyczyną wypadków? Co lewaki?

    • Kamil

      W miastach też jeżdżą 2x szybciej? Pokaż może te statystyki pokazujące, że zachód jeździ 2x szybciej niż my. Jak ktoś nie może wyhamować przed światłami, bo zamiast 50km/h jedzie 100km/h, to też nie prędkość zabije przechodnia? Prędkość i głupa, połączone.

    • Darthnorbe

      „W miastach też jeżdżą 2x szybciej”
      a nie?
      jeżdzą cały czas.

      „Pokaż może te statystyki pokazujące, że zachód jeździ 2x szybciej niż my. ”
      proste, zobacz ile mają autostrad a ile my i już wiesz że mają ich 5x więcej więc nawet szybciej jeżdzą ale to za trudne dla takiego niewolnika jak ty.
      prędkość nie zabija, jak tak to już dawno powinniśmy wszyscy nie żyć bo lecimy z prędkością paru kilometrów na sekundę

    • mall

      Oczywiście, że nie prędkość zabija. W karcie zgonu lekarz wpisze raczej konkretne przyczyny medyczne, które doprowadziły do zgonu a nie „nadmierna prędkość”. Tyle, że skala obrażeń potrąconego pieszego jest ściśle powiązana z prędkością pojazdu mechanicznego, który w pieszego uderzył. Dlatego już dawno ograniczono prędkość w miastach do 40km/g (bo ta prędkość zabija rzadziej niż 50km/g) a w Szwecji dążą do eliminacji śmierci na drogach w ogólności.

    • Darthnorbe

      no tak a jak ty żyjesz skoro lecisz parę km/s ?

    • mall

      Dziękuję za merytoryczną krytykę argumentacji.

    • Darthnorbe

      pytam się jakim cudem żyjesz jak prędkość zabija a lecisz 30km/s?
      Jakim cudem się pytam?
      Co myśleć nie potrafisz bez tv lewaku?

    • mall

      Auć! Zabolało! Nie mam TV!

      Powinieneś doliczyć jeszcze prędkość z jaką rozszerza się wszechświat skoro już argumentujesz na poziomie.

    • Darthnorbe

      mm i jakim cudem żyjemy jak prędkość zabija? Jak? jak to możliwe??

    • mall

      Nie ma ograniczeń prędkości? Niezłe brednie :)

    • Darthnorbe

      Byłeś gdzieś poza sosnowcem?

    • mall

      Na trasie Dortmund-Essen jest całkiem sporo ograniczeń ruchu na ten przykład. W Alzacji w miastach zapomnij o 50km/g: co rusz wysepka, rondo lub zwężenie. Daj więc sobie spokój z bredniami, OK?

    • Darthnorbe

      50km/h na autobahnie.
      Wiesz co to jest w ogóle czy droga krajowa to dla ciebie autostrada?

    • mall

      Proszę o pełne zdanie bo sformułowanie „50km/h na autobahnie” jest cokolwiek niezrozumiałe. Co chcesz przez to powiedzieć?

    • Darthnorbe

      twierdzisz że niemcy jeżdzą 50km/h znaczy że poza sosnowcem nie widziałeś świata.

    • pantadeus

      To jest stereotyp, z tymi bezpiecznymi niemieckimi drogami. Pewnie statystycznie zdarza się to tam rzadziej niż w Polsce, ale to kwestia poszanowania dla przepisów w ogóle, a nie kwestii przepisów drogowych.

    • mall

      To nie stereotyp. Przykładowo w UK jest niemal dokładnie 2x mniej wypadków śmiertelnych niż w Polsce. Mimo większej ilości aut, mieszkańców, długości dróg i porównywalnej gęstości dróg. Infrastruktura jest inna, system karania jest inny.

      I nawet jeżeli zgodzić się z Twoim argumentem, że to kwestia poszanowania przepisów, to rozwiązaniem jest wprowadzenie systemu kar dotkliwych i nieuchronnych. Co w odniesieniu do rozmontowanego systemu karania w Polsce będzie de facto zwiększeniem jego opresyjności. I dokładnie to postuluję.

    • pantadeus

      Toteż ja się nie odnosiłem do UK tylko do Niemiec, po których zdarza mi się czasem jeździć i nie umiem z ręką na sercu powiedzieć czy jest tam mniej wariatów, więcej czy tyle samo. Natomiast na pewno są.

    • echo

      Ale gadasz bzdury. Jeżdżę w Anglii bardzo wiele km dziennie. Tutaj nie ma przejść bez świateł na drogach z dwoma pasami w jednym kierunku, to jak ktoś może wyprzedzić na przejściu? Przejścia bez świateł są bardzo wąskie. To jest wyspa (roślinność), często drogi nie mają pobocza, na autostradzie czy ekspresówce może stać woda po deszczu. Miasta stoją w korkach.
      I jeszcze jedna uwaga, na poważnie. W tematach jazdy, bezpieczeństwa, bzdur typu 10 mniej, powinno się mieć odwagę podania ile km przejechało się w ostatnim roku. Żeby się nie okazało, że pouczający przejechali <5k

    • Zbyszek

      Pieprzenie kolego. Na zachodzie to norma. W UK kiedyś też mieli ten problem, rozwiązali go skutecznie. Właśnie zwężeniami, ograniczeniami prędkości, pachołkami na jezni, wysepkami itd. Na oznaczonych przejściach dla pieszych, pieszy tylko na nim stanie z zamiarem przejścia – to kierowcy grzecznie się zatrzymują. Zatrzymują się też dla tego, że jak cię namierzy policja masz 6 pkt. karnych i 100 GBP mniej. I wyższe ubezpieczenie, bo punkty karne mają wpływ na jego wysokość. Da się, można normalnie się poruszać, nawet poruszając się w większości (Londyn) z prędkością 50 km/h. Ale do tego trzeba przepisów, świadomości i przede wszystkim KULTURY kierowców.

    • Feniks06

      „Na oznaczonych przejściach dla pieszych, pieszy tylko na nim stanie z zamiarem przejścia – to kierowcy grzecznie się zatrzymują.”

      Nie sądzę jednak żeby wynikało to z tych czy innych przepisów a z kultury. Tego ustawa nie ureguluje.

      Ok… w Londynie rzuca się w oczy to, że w godzinach szczytu na ulicach często są pustki. Ruch odbywa się płynnie, piesi bez problemu przechodzą przez ulice itd. Tylko jak wygląda komunikacja w Londynie a jak w przeciętnym polskim mieście. Metro? Zapomnij? Komunikacja miejska? No cóż… trzeba dysponować sporą ilością czasu.

    • Zbyszek

      Wynika z przepisów. Policja bardzo surowo karze te przewinienie. Rzecz jasna dotyczy to przejść oznaczonych specjalnymi pulsującymi lampami.
      Gdzie ty byłeś w tym Londynie, że w godzinach szczytu były puste ulice? Może jakieś święto było :)
      Ani metro, ani doskonała komunikacja miejska nie rozwiążą problemu rozjeżdżania pieszych na przejściach.
      W Polsce to większy problem, przepisy, kary, infrastruktura, czy nawet edukacja na etapie szkolenia kierowcy. Wszystko to jest do zrobienia, jednego tylko nie da się tak szybko naprawić – chamstwa kierowców. Tutaj dziesiątki lat wybijania inteligencji i klasy średniej oraz lat panowania komuny swoje robi.

    • Feniks06

      Ja byłem np w okolicach Buckingham Pałace. Nie powiem ale mega mnie to zaskoczyło że w godzinach typu 12-15 naprawdę było na drogach niewiele samochodów w porównaniu do takiej na przykład Warszawy. W okolicach Big Bena też ruch był umiarkowany.

      Ja wiem ze komunikacja nie rozwiąże tego problemu ale rozwiąże inny który powstanie gdy ograniczymy ruch samochodowy. Skoro nie samochodem to jakoś przemieszczać się trzeba.

    • Zbyszek

      Pomiędzy 12 a 15 raczej wszędzie jest w miarę spokojnie, godziny szczytu to rano do 9 i po 16 do 19. Czasami jest grubo, zdarzyło mi się nie raz odcinek który pokonuję samochodem w 7-8 minut – tłuc się godzinę, a nawet więcej. Masakra. Najgorzej jest w okolicach godziny 17-18.

  • IdontgiveaF

    Mnie się osobiście marzy, żeby każdy (poza tymi, którym zdrowie/wiek nie pozwala) powyżej ~18-25 lat miał prawo jazdy i przejechał chociaż te 10 000 km za kółkiem, dopiero wtedy człowiek wie na własnej skórze co widać (a bardzo często – czego nie widać…) zza kółka, w jakich sytuacjach szczególnie uważać (jak przejścia na wielopasmówkach) itp.
    Raz, że taka osoba na przejściu jest bardziej czujna, dwa, jak zamierza wejśc na przejście to na nie wchodzi, jak przepuszcza samochód (bo za jednym samochodem kolejny nie jedzie) to stoi metr od przejścia. Osoba która nie wie jak to jest za kółkiem stanie 10 cm od krawężnika i bądź tu mądry, czy wpakuje się zaraz na przejście czy cie przepuszcza.

    • Anonimek

      Gdybym Cie znał to bym Ci nawet litra postawił .

    • Dawid

      To prawda, niejednokrotnie miałem sytuację, kiedy pieszy ubrany w czarna kurtkę, czarne spodnie i czapkę po zmroku wszedł mi na pasy na słabo oświetlonej drodze. Ludzie którzy nie prowadzili nigdy samochodu niestety nie myślą, wchodzą często na pasy nawet się nie rozglądając, albo widząc auto wydaje im się, że przecież droga hamowania zimą 50 – 0 to 1 metr i że ktoś ma sonar który ich wykryje.. Ich naprawdę słabo widać, a światła w mieście muszą świecić nisko i na prawą stronę ;/ Jak żyć?

    • Feniks06

      Ja za to uwielbiam tych co stoją przy pasach. Zatrzymujesz się, puszczasz. Ale on dalej stoi bo jak się okazało nie ma zamiaru przechodzić. Po prostu sobie stoi.

    • chudek

      Dlatego masz dostosować prędkość do warunków na drodze i zbliżając się do przejścia zwolnić i wypatrywać pieszych. Proste i trudne zarazem jak się chce zapierdzielać.

    • Prorok

      Z ciekawości od ilu lat masz prawo jazdy? I ile tysięcy km w przybliżeniu zrobiłeś?

    • Piotr T

      Dla ciekawości: prawie 40 lat posiadania prawa jazdy, przebieg dużo powyżej miliona i obserwuję całą drogę to znaczy jezdnię, pobocza, chodniki a nie tylko nos przed sobą. Można zapierdzielać ale i widzieć wszystko dookoła. Jeśli ktokolwiek ma z tym problem to lepiej niech jeździ jako pasażer.

    • IdontgiveaF

      A wyczytałeś gdzieś w mojej wypowiedzi, żebym zdejmował odpowiedzialność z kierowców? Sam jestem praktycznie równo w 1/3 kierowcą samochodu, 1/3 rowerzystą i w 1/3 pieszym, prawo jazdy zrobiłem stosunkowo późno i z tej perspektywy piszę o pozytywnym wpływie raptem kilkudziesięciu tys. km za kółkiem na moje zachowanie na drodze w każdej z tych 3 ról.

    • chudek

      To sorki, źle zinterpretowałem Twoją wypowiedź. W kwestii bezpieczeństwa pieszych jestem trochę cięty. :)

      (btw jeżeli widzę pieszego 10 cm od krawężnika zawsze zakładam, że chce przejść. Miałem rok temu taką sytuację, że dziewczę stało sobie właśnie przy przejściu i patrzyło w telefon, stwierdziłem, że nie chce przejść. Niestety ze wzrokiem wlepionym w ekran weszła na przejście, zdążyłem jedynie odbić w lewo. Dlatego zawsze jak widzę pieszego wiszącego na krawężniku puszczam go.)

    • Marx

      Kierowców łamiących przepisy należy karać, ale przeginanie w drugą stronę też jest bez sensu. Gdybym miał przepuszczać każdego pieszego zbliżającego się do pasów to bym do pracy nie dojechał. Korona mu z głowy nie spadnie, jak poczeka kilka sekund, a ruch dzięki temu jest płynniejszy. Człowiek, aby zatrzymać się i ruszyć, robi to praktycznie bez problemu. Zatrzymać i rozpędzić auto jest jednak znacznie trudniej.
      Generalnie nie jest źle, często działa masa krytyczna, czyli jeden pieszy chwilę czeka, ale jak się zbierze kilku, to przechodzą bez problemu. Większość ludzi nie ma z tym problemu. Problem stwarzają piraci drogowi (jak się zapieprza stówką po mieście to nie ma szans zareagować nawet jak pieszy wyraźnie sygnalizuje zamiar przejścia) oraz piesi bez wyobraźni (słuchawki na uszach, wgapiony w telefon, nie rozejrzy się tylko wchodzi jakby wciąż był na chodniku).
      Tych pierwszych można namierzać choćby miejskim monitoringiem i karać. W przypadku pieszych niestety zadziała mechanizm Darwina – być może jakaś edukacja lub rozwiązania technologiczne mogłyby to naprawić.

    • Marcin Laskowski

      I każdy kierowca pomyślał kilka sekund, a pieszy stoi już 5 minut.
      I to jest z życia, kierowcy nagminnie nie zatrzymują się.

    • Marx

      nieprawda. Są tacy którzy się nie zatrzymują, bo pędząc stówka nawet pieszego nie zdążą zauważyć, i są tacy co stają. Nie ma reguły.

    • Marcin Laskowski

      Reguła jest: nie stają. Z rzadka pojawi się ktoś kto stanie, ale zwykle trzeba wymusić.

    • IdontgiveaF

      Zależy co rozumiesz przez „wymuszenie”. Ja się zatrzymuję, jeśli pieszy jest na jezdni (przy samym krawężniku) lub ewidentnie na nią wchodzi (robi krok do przodu z krawężnika), natomiast bardzo mile jest przeze mnie (i chyba każdego kierowcę) widziane, gdy pieszy widząc, że za moim tylnym zderzakiem jest pustka lub na tyle duża luka, że kolejny samochód będzie mógł zwolnić bez konieczności zatrzymywana się, poczeka te 3 sekundy kilkadziesiąt cm o krawędzi chodznika i dopiero wkroczy na pasy.
      Rzadko mi się zdarza, że będąc już na krawędzi jezdni albo wchodząc z krawężnika zdecydowanym krokiem kierowca się nie zatrzyma (co oczywiście nie oznacza, że przestaję go obserwować).

      Dlatego pisałem, że fajnie by było gdyby każdy był kiedyś w życiu kierowcą i miał przejechane chociaż te 10.000 km w każdych warunkach pogodowych, a z drugiej strony kierowcy częściej ruszali dupy zza kółka i przejechali się czasem rowerem, komunikacją lub przeszli pieszo, wtedy byłoby większe zrozumienie i współpraca ze strony wszystkich uczestników ruchu. Ahh, marzenia :/

    • Marcin Laskowski

      Wkroczenie na jezdnię. Zazwyczaj staje przy krawężniku i czekam. Dużo samochodów to rupiecie i strach się wejść jak nie wiadomo jaki złom jedzie.

      Zaraz się okaże że będzie hamował dłużej od tramwaju :P

    • mall

      Proponuję rezygnację z jeżdżenia autem, bo auto się strasznie męczy tak ciągle rozpędzając się i zatrzymując. Błagam o trochę powagi w argumentacji :)

    • Marx

      czyli uważasz że zatrzymanie i rozpędzenie auta i człowiek to to samo? Nie widzisz absolutnie żadnej różnicy?

    • Niestety, ale trzeba zacząć myśleć na odwrót. Punktem wyjścia powinien być najsłabszy uczestnik ruchu a jest nim pieszy. Liczba wypadków z udziałem pieszych w Polsce właśnie czarno na białym pokazuje, że mamy tu wieloletnie zaniedbania.
      Pieszym od lat się utrudniało życie a kierowcom w sumie ułatwiało (chodzi o rozwój dróg, nowe połączenia, lepsze auta). Piesi takich nowinek nie mieli. Nie ma dla nich bezkolizyjnych chodników przez całe miasto i bezpiecznych tras pieszych przecinających miasto wzdłuż i wszerz. Dopiero teraz się pomału rusza i stąd takie oburzenie kierowców.
      Potem mamy takie kuriozalne sformułowania jak „wtargnięcie na przejście na pieszych”. Albo myśl chyba zastępcy prezydenta Gliwic, który chciałby by piesi przed przejściem formowali się w grupki bo on nie lubi gdy piesi przechodzą pojedynczo.

    • Darthnorbe

      co? jakei większa liczba dróg? W przeliczeniu na samochód to ilość km dróg maleje cały czas. Więc skończ te lewackie brednie. Piesi jakoś nie giną na zachodzie bo myślą. Proste i logiczne

    • Wow, jaki ciekawy wskaźnik „potwierdzający” ciągłe nękanie kierowców. To może ja w odpowiedzi napiszę, że liczba pieszych zabitych na cmentarzach w stosunku do nowych chodników rośnie mimo wszystko szybciej niż liczba aut/na liczbę dróg.

      A piesi wszędzie są tacy sami. Jedni myślą a drudzy nie myślą. Nigdzie nie ma mody na samobójstwa pieszych pod kołami samochodów.

    • Darthnorbe

      ‚ nękanie kierowców.”
      wow.
      nękanie.
      Jak nękamy ciebie?
      Pod dom podjeżdzam codziennie???

      „A piesi wszędzie są tacy sami. Jedni myślą a drudzy nie myślą. Nigdzie nie ma mody na samobójstwa pieszych pod kołami samochodów.’
      w krajach socjalistycznych jest.
      Bo na zachodzie możesz przejść przez ulicę zawsze, tylko uwarzaj.
      A u nas możesz przejść jak masz zielone. I taki debil potem nie zobaczy czy jedzie auto tylko idzie. I ginie. Darwin rulez

    • Uspokój się.
      Po pierwsze możemy razem dojść do porozumienia.

      Zauważyłeś, że na zachodzie ludzie mogą przechodzić na czerwonym świetle. Brawo! Dlaczego? Bo tam samochody w miastach przestrzegają przepisów drogowych. Mają oni też zasadę (m.in. z artykułu powyżej) o bezwzględnym pierwszeństwie pieszych. Nawet tego co jest przed przejściem. Dzięki temu tam każdy uważa na każdego – i to jest celem tego o czym wg ciebie piszą „lewacy” (to obrażanie innych!)
      U nas niestety jest inaczej – pieszy jest dużo bardziej zagrożony. Z jednej strony przez kierowców przekraczających prędkość (kto przestrzega ograniczenia 30 km/h w mieście w strefach?), a drugiej przez słabą infrastrukturę, czyli np. przejścia bez świateł przez dwupasmowe drogi, azyle bezpieczeństwa, skrzyżowania równorzędne.

      Rozwiązaniem jest przywrócenie równowagi.

    • mall

      Obiektywnie rzecz ujmując w Polsce obowiązuje bezwzględne pierwszeństwo pieszego na przejściu dla pieszych.

    • Darthnorbe

      „Zauważyłeś, że na zachodzie ludzie mogą przechodzić na czerwonym świetle. Brawo! Dlaczego? Bo tam samochody w miastach przestrzegają przepisów drogowych. ”
      Brawo.
      Aaaa,. czekaj czyli tam piesi nie przestrzegają i się ładują na czerwonym i jest super ale u nas kierowcy jadą zamiast 50 to 60 i nagle wszyscy umierają? Wow co za teoria godna kononowicza.

      ‚Dzięki temu tam każdy uważa na każdego – i”
      Dokładnie. Używają mózgu.
      Myślisz że mało świętych krów wpakowało mi sie przed koła metr przed autem i myślą że ja mam się zatrzymać w miejscu? Mało takich debili? Ja wiem że jak ja ich nie jebnę to ktoś inny, debili coraz mniej będzie, selekcja naturalna.

      „to jest celem tego o czym wg ciebie piszą „lewacy” (to obrażanie innych!) ”
      Ja nie piszę takich bredni więc skoro są lewakami to się nazywa ich lewakami po imieniu. Myśleć nie potrafią? Niewolnicy tylko powtarzają z tv że prędkość zabija? To są lewacy i niewolnicy systemu.

      „Z jednej strony przez kierowców przekraczających prędkość (kto przestrzega ograniczenia 30 km/h w mieście w strefach?), ”
      Hmm no tak zagrożenie wielkie, wiesz że jakoś już było potwierdzone tysiąc razy że na zachodzie jeżdzie się 2x szybciej i jest mniej wypadków więc to nie zależy od prękości. rozumiesz to niewolniku?


      Rozwiązaniem jest przywrócenie równowagi.”
      a ty co Jedi?
      Rozwiązaniem jest krajowa sieć autostrad.

    • mall

      Piesi na zachodzie nie giną bo system to znacząco ogranicza. Na system składa się dobra infrastruktura w ogólności, wysokie mandaty oraz infrastruktura zmuszająca kierowców do wolniejszej jazdy w miastach.

    • Darthnorbe

      „Piesi na zachodzie nie giną bo system to znacząco ogranicza. Na system składa się dobra infrastruktura w ogólności, wysokie mandaty oraz infrastruktura zmuszająca kierowców do wolniejszej jazdy w miastach.”
      sure. A nie ma to związku z autostradami? System wymusza? Jak? Ludzie chodzą na czerwonym świetle przez jezdnie i co? A no nic!
      Ale jak to możlwe!!! przecież wszyscy muszą przepisów przestrzegać?
      Nie
      Nie musza. Tylko lewak niewolnik tak mysli.

    • Dupcham

      Znaczy według Ciebie w takim Berlinie czy Paryżu nie ma ruchu samochodowego? Wszyscy śmigają po autostradach, a ci nieziemsko inteligentni, zachodni i zapewne prawicowi piesi przechodzą przez puste ulice? Wyjedź, prawacki lemingu, ze swojego Pcimia, a zobaczysz ruch w miastach. Miliony samochodów. I praktycznie zero ofiar wśród przechodniów. Po prostu na takich wolnościowców jak ty – którym przecież nie można ograniczać prawa do szybkiej jazdy w jego stuletnim rzęchu – stosuje się fizyczne zwalniacze – progi, ronda, przewężenia. I gdy mimo tego freemen jest za szybki na przepuszczenie pieszego – mandat, taki że musi sprzedać swoje przedłużenie mikrego człona.

    • Darthnorbe

      Ruch w miastach zero ofiar bo jeżdżą obwodnica i, w zasadzie to autostrada tylko w mieście niewolniku

    • Marx

      ale te grupki się tworzą w sposób naturalny, to właśnie tak działa. Pisałem o tym.
      Wtargnięcie pieszego na pasy jest jak najbardziej możliwe, wystarczy że wbiegnie, i żaden kierowca nie zdąży zareagować. Nie tylko pieszy robi takie numery, wiele razy spotykałem rowerzystę nagle wjeżdżającego na drogę z chodnika.

      I nie, nie należy wychodzić od najsłabszego, bo dochodzi potem do absurdalnych sytuacji. Trzeba wychodzić z każdej strony, bo ruch to kompromis – nie ma strony ważniejszej i mniej ważnej.
      Jeśli chcemy chronić pieszych – zamknijmy całe miasto dla jakiegokolwiek ruchu: można przecież wpaść pod auto, autobus, tramwaj, metro a nawet rower. Nawet samobójca może ci spaść na głowę. Nigdy nie zabezpieczymy się w 100%. Nie ma takiej opcji.

    • tomasz_kw

      Ja też ostatnio puściłem jedną panią, która stała twarzą do jezdni 15 cm od przejścia, ale ona wtedy pomachała ręką, pokręciła głową i odeszła parę kroków w tył…
      Sam przepis o pierwszeństwie osób zbliżających się do przejścia jest wg chory, bo w znaczącej części kraju chodnik jest bezpośrednio przy drodze i nie sposób ocenić czy ktoś idzie chodnikiem, czy „zbliża się do przejścia”. Już teraz spora część pieszych wchodzi na przejście bez patrzenia czy coś jedzie – tak jakby samochód mógł zatrzymać się w miejscu. Jeśli ktoś zatrzyma się przy krawężniku i patrzy na nadjeżdżające pojazdy, to wiadomo o co mu chodzi i wtedy może mieć pierwszeństwo, jeśli jednak wchodzi na pasy bez patrzenia i bez zatrzymania, to niech mu ziemia lekką będzie.

    • Luigi

      Dlatego powinna również istnieć możliwość ukarania pieszego, który stwarza taką sytuację. W Niemczech jak podchodzisz do przejścia to masz przejść a nie sobie tam stać, właśnie dlatego, że wymuszasz zatrzymanie na kierowcach. Jak będziesz sterczał jak palant i nie przechodził to też możesz dostać mandat. I problem rozwiązany.
      Ani pieszy ani kierowca nie są świętą krową i każdy z nich powinien się zachowywać odpowiedzialnie. Niestety pieszy ma słabszą pozycję, zwłaszcza w niedorozwiniętych krajach (co widać w PL, Rosji albo w Azji pd-wsch. – gdzie nie sposób przejść bezpiecznie przez jednię ponieważ nikt się nigdy nie zatrzyma) i piechotą można się poruszać bez żadnych uprawnień, mogą to robić dzieci oraz ludzie nie w pełni sprawni ruchowo. Dlatego system musi uprzywilejowywać pieszych a nie kierowców.
      Niestety w Polsce, jakiekolwiek rozwiązanie polepszające ogólną sytuację jest zawsze zamachem na warcholską wolność jakiejś grupki krzykaczy. Nie ważne, czy dotyczy to rozwiązań zawodowych, ruchu na drodze czy prawa budowlanego. Ot, taka Bolandia – azjatycki kraj w centrum Europy…

  • User

    W Polsce nie istnieje kultura drogowa. Żadna, w żadnej formie i niestety nieliczni, porządni kierowcy nie mają wpływu na statystykę. Polacy i Polki nie potrafią prowadzić samochodów, nie myślą za kołkiem i przede wszystkim, nie liczą się absolutnie z nikim i z niczym. Jak rozwiaząno ten problem w innych krajach? Makabrycznie wysokimi mandatami i utratą uprawnień do kierowania pojazdami. W Finlandii za wyprzedzanie na przejściu dla pieszych można zarobić dwa lata więzienia.
    Innej metody nie ma. Drogi są często fatalne i kretyńsko zaprojektowane. Przepisy niespójne, pełne luk i braków. Ale za wypadki nie odpowiadają drogi / drzewa / politycy tylko bezmyślność, drogowy egoizm i brak wyobraźni. A nic tak nie wpływa na wyobraźnię jak wizja ogłoszenia upadłości konsumenckiej z powodu mandatu.

    • IdontgiveaF

      Zawsze mogłoby być gorzej, patrz Rosja, Gruzja czy inne kraje b. ZSRR.

    • To że tam wolna amerykanka trwa na dobre to nie znaczy że u nas mają podobne zachowanie tolerować na drogach i prawo przymyka oko na wszystko co widać jak Policja łapie pirata drogowego a sędzia wypuszcza na wolność
      Takie postępowanie sądów i patologii prawa w Polsce tylko sprzyja chamstwu na drogach nadal i jest przyzwolenie na łamanie prawa drogowego

    • Dokładnie mam podobne zdanie jak widzę często nowe trupy na drodze i krzyże a to co wyprawiają pseudo kierowcy to faktycznie nie tylko kasować prawo jazdy bez wyjątków ale dowalić rok ZK i dotkliwą karę finansową bo innej drogi w PL nie ma aby dzicz oswoić i nauczyć nowej mentalności i przestrzegania nakazów jazdy

    • zakius

      kara finansowa musi co najmniej pokryć koszt jego przymusowych wakacji

    • zakius

      weź, im rozum odbiera gdy prowadzą maszynę tak skompilowaną jak wózek sklepowy czy dziecięcy…
      najpierw taki element tłucze wózkiem z własnym dzieckiem w środku ludzi po nogach, a później siada za kierownicą i robi to samo, niestety już znacznie większym i cięższym pojazdem…
      z resztą a ogóle kultura pieszych również nie istnieje, to co dzieje się na chodnikach… rzadko kończy się szpitalem tylko z powodu znacznie mniejszego pędu poruszających się po nim…

    • Luigi

      To wynika z tego, że w Polsce W OGÓLE NIE MA CZEGOŚ takiego jak kultura w kontaktach międzyludzkich. Widać to po zachowaniu ludzi wobec siebie, w komunikacji miejskiej, w miejscach publicznych, w kolejkach. Zawsze jest tylko moje, byle podeptać innych, stłamsić – pewnie wielu w ten sposób leczy swoją frustrację.
      Dużo większa kultura ludzka była jednak w PRLu a teraz zaniknęła. Polacy tak krzywo pojęli demokrację – że muszę zgnoić sąsiada, innego kierowcę, pieszego itp. bo inaczej to będę lewakiem. Tak też różni ludzie wychowują rozwydrzone dzieciaki, różne przysłowiowe Brajanki itp. Co widać również w prymitywnych komentarzach niektórych gimnazjalistów pod tym artykułem.

    • Foldex

      Wystarczy żeby każdy spróbował jazdy samochodem na zachodzie, w tydzień nauczyłem się mieć oczy dookoła głowy ;) Poza tym jeżdżę i zachowuje się tak, jakbym chciał żeby inni się zachowywali. Chyba nikt jako pieszy nie lubi stać podczas śnieżycy 10 minut na pasach, bo nikt się nie zatrzyma…

      Chociaż mimo wszystko komunikacją miejską jest dużo wygodniej i często szybciej.
      W Polsce niestety istnieje mit jakoby komunikacja była dla osób biednych… A tak to mamy kilometrowe korki.

    • Karol Hamann

      Wiesz, u Niemców jest dużo więcej wypadków i kolizji niż w Polsce.

  • Elmot

    Obserwując krakowskie podwórko mogę stwierdzić że powoli idzie ku lepszemu. Nie mówię że mamy tu drugą Szwecję, ale coś zaczyna się dziać, i co ciekawe wydaje mi się że inni kierowcy biorą częściej przykład z tych prawidłowo jeżdżących. Oczywiście cwaniactwo dalej ma się dobrze, ale światełko w tunelu jest.

    • W Lubuskim to masakra jak jadą ciule ale w W-wa już nie jest tak tragicznie z wyjątkiem taksiarzy bo ci na potęgę na chama wszędzie się wpychają i wjeżdżają w pieszych na pasach

  • chudek

    Ja od innej strony. Głównym problemem jesteśmy my kierowcy. Nie mandaty, nie państwo i politycy tylko my sami. Kisimy się w popereleowskim grajdole marnej jazdy wyniesionej z czasów naszych ojców i dziadków, gdy na ulicach co jakiś czas pojawiła się syrenka, a dzieci na zakopiance zjeżdżały na sankach.

    Niestety jeździmy kiepsko jako naród, mamy złe nawyki, notorycznie przekraczamy prędkość, nie szanujemy się na drodze, traktujemy innego użytkownika jako frajera, wroga, którego trzeba pogonić, przegonić ośmieszyć (kto choć raz nie miał wała na zderzaku, niech podniesie rękę). A pieszy? A gdzie on się pcha? Przecież drogi są dla samochodów, niech spieprza na kładkę do tunelu, niech się nie pcha tam gdzie rządzą samochody.

    • Darthnorbe

      ‚notorycznie przekraczamy prędkość”
      hmm i co to niby zmienia?
      Wstawiają znaki 50 wszędzie tam gdzie można jechać 2x tyle.
      A jak jesteś niewolnikiem to wstawią znak 10 i będziesz jeździł 10.
      Spoko tylko nie mów potem że jesteś wolnym człowiekiem.

  • SmackThat

    W rzeczywistości wygląda to następująco:

    Pieszy powinien móc przechodzić przez pasy tylko w określonych przypadkach, takich jak:
    1. Zielone światło dla pieszych, czerwone dla kierowców, brak świateł kolizyjnych oraz większy odstęp czasu między zielonym dla pieszych a czerwonym dla kierowców.
    2. Jeśli samochód zatrzyma się przed pasami i ustąpi nam pierwszeństwa.
    3. Nie ma żadnych pojazdów, droga wolna ;-)

    W innych przypadkach w POLSCE nie powinno istnieć prawo pozwalające pieszemu przekraczać pasy.

    Niestety naród cholernych świń i chamstwa nigdy nie będzie narodem, dobrego wychowania i kultury. Przepisy powinny być jasne, bez możliwości kilkuznacznej ich interpretacji.

    W żadnym wypadku nie można dać pierwszeństwa pieszemu.
    Dlaczego? Po pierwsze pieszy zawsze wychodzi na tym gorzej, po drugie to pieszy włącza się do ruchu.

    Tak wiem, za moment posypią się komentarze polaków buraków obrońców pieszych, ale prawda jest taka, że trzeba zejść na ziemię i zrobić coś realnego i bezpiecznego, wprowadzanie głupich przepisów nic nie da.

    Kierowcy w polsce to chamy racja!!!
    Tylko że piesi także ;-) pakują się na pasy nawet jak jest ślisko i auto porusza się z bardzo niebezpieczną prędkością 50km/h ;-) Uważacie, że jak ktoś bezmyślnie wtargnie na pasy to tak bez problemu wyhamujecie? Chcę to widzieć. Później oskarża się kierowcę mimo tego, że to pieszy wtargnął na pasy. Jaki kraj takie prawo ;-) nie wspominam o wyżchych prędkościach.
    To pieszy włącza się do ruchu i jeśli jest tak bezmyślny i widząc samochód poruszający się bardzo szybko nadal chce wtargnąć na pasy, jego sprawa, ale życie ma jedno.

    Zanim zaczniecie przechodzić przez pasy lepiej obejrzyjcie drogę trzy nawet cztery razy ;-) bo inaczej może to być wasze ostatnie „oglądnięcie” się ;-)

    Ludzie nie szanują innych, a powinni, byłoby naprawdę łatwiej ;-)

    • chudek

      Odleciałeś xD Weź chłopie zdaj dowód i idź do narodów, które mają szlachetniejsze korzenie xD. Nic tu po Tobie z takim brakiem rozumowania. Jesteś taką piątą kolumną.

    • Nie on jeden tak się zachowuje na drodze co widzę każdego dnia

    • Piotr Bielaska

      OK, to ja będę tym pierwszym burakiem, obrońcą pieszych.

      Ktoś już wyżej napisał, że należy dostosować prędkość do warunków na drodze. Skoro jest ślisko to nie jedziemy 50 km/h tylko tyle, żeby zdążyć zahamować przed przejściem. Nie ma tu nic nie jasnego i przepisów nie trzeba zmieniać. Wystarczy je egzekwować, sypać mandatami i przede wszystkim punktami. Nie widzę innego sposobu.

    • Regularnie jak wjeżdżam z DE do Polski to dopiero zaczyna się horror nikt nie jedzie tak jak znaki nakazują , czy kierowcy są ślepi w Polsce czy chamstwo i brawura bierze górę bo nie rozumiem co widzę kilka razy w tygodniu jadąc przez Polskę
      Żeby było ciekawiej to w DE auto na polskich blachach jedzie w miarę przepisowo tylko tu taka szarża ułańska i brak wyobrażni

    • Feniks06

      Panie Nazir jakiś Pan światowy i idealny.

    • A kto ci zabrania być tu i tam aby pracować i zarabiać uczciwie a nie marudzić
      Praca jest i tylko należy tyłek ruszyć z domu a nie siedzieć na garnuszku mamusi i komureczkę za zeta dusić

    • Fanklub Nazir

      Popieram

    • Feniks06

      Chory byś był jakbyś o tej swojej komÓreczce 3 groszy nie wrzucił. Zabrakło tylko info, że masz Samsunga S7 Edge.

    • Człowieku zacznij pracować i zarabiać kasę to będzie cię stać kupić smartfon za 800 euro w UE lub w PL za tyle samo
      Lenie jak ty tylko hejtują co widać w komentarzach , ja w sylwestra pracując ciężko do 5 rano już zarobiłem na nowy sgs8 na wiosnę a ty wolałeś ćpać i pić browar z kolesiami pod chmurką jak inne polaczki wiecznie nie zadowoleni z życia w PL

    • Feniks06

      Hahahaha ale Ty jesteś zabawnym małym człowieczkiem. Zachowujesz się jakbyś miał świat u stóp bo sobie kupiłeś jakiś gadżet za 4 tysiące złotych. Jesteś moim idolem. Musisz być tak strasznie dorobiony, że uzasadnia to Twoje poczucie, że jesteś Panem świata :D 4 tysiące złotych… Ty nie jesteś z Czartoryskich? :D

    • SmackThat

      Nie widzisz innego sposobu ponieważ nie masz wyobraźni. Przepisy trzeba dostosować do społeczeństwa, a społeczeństwo w Polsce jest jakie jest, patrz wyżej. Przepisy muszą być jednoznaczne, tak jak pisałem wcześniej, a sypanie mandatami i straszenie punktami nic nie daje. Jeśli społeczeństwo jest troszkę „ogarnięte” to dałoby się coś z robić z relacjami kierowca – pieszy, ale nie jest, więc przepisy powinny być takie jak napisałem ponieważ to pieszy wychodzi na tym gorzej. Jeśli przepisy będą odwrotne do tego co napisałem wówczas „krowy” będą chodzić zawsze przez pasy, nie oglądając się na nic. TOTALNA KATASTROFA.

    • No właśnie przez lata działano w tę stronę. Motoryzacja się rozwijała, budowano drogi. Już w latach 80. zezwolono na parkowanie na chodniku, jeszcze wcześniej budowano przejścia podziemne i kładki tak by pieszy był jak najbardziej odseparowany od jezdni. Efekt – większe korki bo piesi przesiedli się do aut, bo chodzenie dzień w dzień po schodach wiaduktów i w tunelach obrzydza spacer i wydłuża drogę.
      Na zachodzie już doszli do tego, że najważniejsze jest uspokojenie wszystkich uczestników ruchu. Wszystkich. A dzisiaj prędkość raczej przekraczają kierowcy a nie piesi.

    • Nie wiem co powiedzieć doczytałem do „narodu świń” i zastanawiam się czy kasować za trollowanie

    • SmackThat

      Takie Jest prawda, ja wiem, że ciężko to przełknąć, ale z taką ilością chamstwa jaką spotykam się na codzień nie da się wytrzymać. Ludzie nie rozumieją, że można komuś ustąpić, że można kogoś przepuścić w drzwiach. Idzie ktoś drogą w śnieżycę, co za problem zatrzymać się i zapytać czy nie chce się zebrać. Ludzie nie mają wyobraźni na całym świecie, ale u nas w Polsce w szczególności. Gdybyśmy nie byli położeni w europie, tylko w afryce, ludzie nadal „latali” by tutaj z oszczepami i polowali na zwierzynę. Są jakieś jednostki co rzeczywiście się wyróżniają, ale jest to naprawdę nawet nie 1% co jest przykre. Może słowa są troszkę ostre, ale taka jest prawda.

    • mall

      Tego da się nauczyć jeżeli się chce. Na zachodzie Europy kiedyś też więcej pieszych rozjeżdżano a jednak inaczej to wygląda. Jeżeli się chce, to da się to zrobić.

    • Czas aby tobie anulowano prawo jazdy i nauczyć się zasad że to pieszy ma prawo przejść w wyznaczonym miejscu a ty masz tak jechać aby się wcześniej zatrzymać i obserwować drogę
      ps
      A chamstwo i buraki to w 90% kierowcy w PL i zero znajomości przepisów drogowych co można każdego dnia zaobserwować jadąc autem i co inni wyprawiają jakim są zagrożeniem dla normalnych ludzi na drodze i również pieszych

    • Slevin

      A ja jestem innego zdania, niech pieszy przechodzi na czerwonym jak chce, poza pasami jak chce, w dowolny sposób jaki chce. Przecież człowiek ma rozum, potrafi myśleć. Ale jeśli kolizja będzie z jego winy (przejdzie na czerwonym, nie oznaczonym miejscu) to zapłaci kierowcy za koszta naprawy auta, szpital itd. Nie mam ochoty czekać 2 min na „zielone” jako pieszy kiedy nic nie jedzie… Potrafię się rozejrzeć i oszacować czy przejdę bezpiecznie. To powinien być mój wybór. Ale jak wejdę jak idiota pod auto to moja wina.

  • Od dawna mówię jak jadę że 90% kierowców w Polsce powinna mieć anulowane prawo jazdy i ponowne kursy z przepisów i jazdy a nowe prawko tylko czasowe i za pierwsze lub drugie przewinienie ponownie zakaz prowadzenia pojazdów na co najmniej 5 lat i do tego 10-20 tys. kary aby była bolesna i wstrząsem dla delikwenta.
    ps.
    Dziś mamy w Polsce patologię której bezkarnie uchodzi piracstwo drogowe , notoryczne nachalne wjeżdżanie na pasy na strzałce a nawet nie zatrzymanie się gdy inny kierowca zatrzymuje się aby pieszych wpuścić na przejście.

    • forby

      Ale jak jeździsz po DE (vide rzeszy) to wszystko jest super, tak jak w S7E. Tylko w Polsce, gdzie dominuje zasada czerwonej fali i innych wkurwiających kierowców rzeczy jak korki czy dziurawe drogi, jest źle.

    • Slevin

      A wystarczyło by w cenę kursu na prawo jazdy wliczyć dodatkowe obowiązkowe szkolenia dla kierowców. Pierwsze po 3 miesiącach od zdania egzaminu, kolejne po 6.

  • Borsuk

    Polska, a Szwecja. Kilka zasadniczych różnic począwszy od tych oczywistych. Oczywiste. (1) Różnice w przepisach, pieszy ma pierwszeństwo w okolicach przejścia dla pieszych. (2) Liczba przejść dla pieszych jest mniejsza (można sprawdzić w google maps). (3) Przejścia są często podniesione ponad poziom asfaltu (można sprawdzić w google maps). (4) Ścieszki pieszo-rowerowe często nie krzyżują się kolizyjnie z drogami asfaltowymi. (5) Znacznie mniejsza liczba pojazdów. Różnice mniej oczywiste. (6) Kierowca w Szwecji jeździ zdecydowanie bardziej płynnie, zawdzięcza to adaptacyjnej sygnalizacji, która tak steruje skrzyżowaniem aby nie zmuszać pojazdów do hamowania. (7) Czas świecenia światła żółtego jest adaptacyjny od 4-10 sekund w zależności od prędkości (w Polsce always 3 s). (8) Liczba znaków jest adekwatna do zagrożenia, limity prędkości są urealnione tj. wcześniej są robione badania statystyczne prędkości z jaką kierowcy pokonują dany odcinek. Ustawia się prędkość tak aby 80% kierowców jechało wolniej. (9) Za wypadek zawsze jest współwina, nie ma jednego winnego stłuczki. (10) Odpowiedzialność za bezpieczeństwo bierze Zarządca Drogi (vide VISION ZERO, dużo dokumentów do czytania). W efekcie tego drogi projektuje się tak aby KALKULOWAĆ błędy kierowców. Same znaki nie wystarczają więc zwęża się drogi, rozdziela się je betonowymi barierkami (tam gdzie w PL jest linia ciągła), nie sadzi się drzew na drogach szybkiego ruchu itd… (11) Maksymalizuje się ruch bezkolizyjny aby jazda była jak najbardziej płynna. (12) Piesi bezzwłocznie wchodzą na drogę kiedy tylko zauważą, że pojazd zwolnił (w Polsce mamy ŚWIĘTE KROWY, nie wejdzie dopóki pojazd się nie zatrzyma). Najważniejsza uwaga. W Polsce brakuje Policji. W SE samochody policyjne są dosłownie wszędzie. Mandaty są wysokie ale jeździ się tam o wiele spokojniej bo drogi są normalne, racjonalne, niedziurawe. W Polsce jest dżungla i nie jest to tylko wina kierowców.

    • Marcin Laskowski

      No święte krowy chcą żyć, zobacz ie ludzi ginie na pasach zabite przez 2 kierowcę co postanowił się nie zatrzymać.

    • Karol Hamann

      (9) Za wypadek zawsze jest współwina, nie ma jednego winnego stłuczki. Przecież to jest głupie.

  • Alejandro

    Rozwiązanie jest proste, ale zbyt proste do wprowadzenia.

    Zamiast na egzaminie na kierowcę sprawdzać czy kandydat umie zawrócić na trzy lub ruszyć z górki, powinno się weryfikować KULTURĘ jazdy.
    Techniki można nauczyć małpę, kultury niekoniecznie.

  • Borsuk

    Na co dzień jeżdżę po Poznaniu. Poziom frustracji jest gigantyczny. Kiedyś naliczyłem, że aby dojechać z domu do pracy muszę się zatrzymać blisko 50 razy na odcinku 6 km. Jeśli do tego dodamy korki to naprawdę nikogo nie powinno dziwić olbrzymia NIECHĘĆ do zatrzymywania się przed przejściem dla pieszych. Nikt tego bierze pod uwagę najważniejszego: psychiki kierowców. Dopóki jazda po polskich miastach będzie przypominała poligon, dopóty kierowcy będą jeździć jak na wojnie. Zapomniałem o najważniejszym. W Szwecji nie spotkałem przejścia dla pieszych bez sygnalizacji przez drogę z dwoma lub więcej pasami. W Polsce to standard i na takich przejściach ginie największa liczba pieszych.

    • mall

      Argument słuszny ale tylko lokalnie. Mieszkam w mieście mającym jakieś 12 tys. mieszkańców + drugie tyle przyjezdnych. Mimo to kierowcy masowo nie wpuszczają na przejścia, jeżdżą szybko (mimo ograniczenia do 40km/g w całym mieście), parkują na każdym kawałku terenu i jeżdżą agresywnie. Nie ma tu odcinków 6km z koniecznością zatrzymania się 50x a mimo to kultury i bezpiecznej jazdy brak.
      Infrastruktura to nie wszystko, niestety. A psychikę należałoby utemperować należytymi karami.

  • Roman Smoliński

    W Canadziemi przed przejściem dla pieszych nad ulica wisi tablica zwolnienij
    Do 30 godz.gdy zaczyna mrugac światło. Po naciśnięciu przez pieszego guzika.światło mruga nad ulicą.
    I to jest bardzo dobre rozwiązanie. Gdyż jest bardzo widoczne z daleka jak mruga.

    • Borsuk

      U nas bardzo popularne są światła typy „all red”. Dopóki nie zwolnisz nie zapali się zielone.

    • Ari

      Dopóki działają dobrze. Zatrzymywanie się, jak nikt nie idzie to bezsens, a miałem takie przypadki. Jadę 50km/h przez jakieś małe miasto na trasie, widzę czerwone światło, więc powoli zwalniam. I dopiero jak się całkowicie zatrzymam, to się robi zielone. Masakra.

  • kofeina

    Kierowcy mają gdzieś pieszych, to fakt. Taksówkarze ze wstępniaka mają gdzieś wszystkich innych.

    Ale chciałbym też zauważyć, że kultura przechodzenia przez jezdnię pieszych bywa różna w różnych rejonach Polski. Pamiętam jak na kilka tygodni zamieszkałem w Warszawie i jak szybko po początkowym zdziwieniu zacząłem przechodzić przez jezdnię tak jak inni piesi w Warszawie. U siebie czekałem aż będzie okazja na przejście, czyli samochód nie bedzie jechał albo będzie wystarczająco daleko. A w Warszawie? „O, pasy, idę!”, niezależnie od tego gdzie są samochody.

    • Borsuk

      Takie wchodzenie na pasy uważam za zaletę. Dlaczego? Bo przed pasami mogę tylko zwolnić, zamiast zatrzymać się. Ekologia.

    • kofeina

      Napisałem o wchodzeniu na pasy niezależnie od tego gdzie jest samochód, czy metr, czy 5, czy 10. Więc masz tutaj nawet ostre hamowanie.
      Chyba, że piszesz z perspektywy pieszego.

  • Borsuk

    No i brawo, mamy rozwiązanie. Aktywny ogranicznik prędkości „Acti-bump” rodem ze Szwecji. http://businessinsider.com.pl/wideo/ograniczenie-predkosci-jak-dzialaja-w-szwecji/l4qtzh8?utm_source=fb&utm_medium=social&utm_campaign=fb_bi

  • Worm Nimda

    „Pamiętam moją wizytę w Szwecji, gdzie osoba która właśnie zmierza w kierunku przejścia dla pieszych (kilka metrów) już ma pierwszeństwo względem samochodów i wszyscy grzecznie czekają aż dojdzie i przejdzie przez ulicę.”

    W Stanach jest dokładnie to samo. Ludzie raczej trzymają się prędkości (no… powiedzmy łamią przepisy dodając ok. 10mph, ale statystyczny kierowca więcej nie przekracza), przepuszczają pieszych, jeżdżą spokojnie – nieagresywnie, nie zajeżdżają. Nie rozumiem skąd w wielu (bo nie we wszystkich) polskich kierowcach ta chęć bycia przed pieszym.

  • Piotr Potulski

    Bo u nas samochody są bogiem. Jest fetysz płynności ruchu i przekonanie, że ograniczenie do 30 przy szkole to zamach na prawa obywatelskie. Wystarczy popatrzeć gdzie się u nas parkuje, żeby wiedzieć, że pieszy w centrum miasta jest intruzem. A z drugiej strony policja łapie głównie za prędkość i za niewłaściwe zachowanie wobec pieszych nie grozi w praktyce nic (chyba, że się tego pieszego trafi na przejściu).

  • Member Berries

    U mnie w mieście jest takie fajne rozwiązanie… światła dla pieszych! i taki przycisk, że wciskasz go, czekasz aż się zapali zielone i przechodzisz. Zero wypadków i nieporozumień!

  • Xxx

    Kultury i pewnych zachowań nie zmienisz tutaj ot tak. Wciaz wiele osob tkwi mentalnie w komuńie i tęskni za wschodem…

  • Slevin

    Chodzę po mieście i poruszam się autem. Jak chodzę to przechodzę przez pasy energicznie w sposób przewidywalny, zatrzymuję się na wysepce aby upewnić się czy mogę kontynuować przechodzenie. Jak ktoś się zatrzyma dziękuję delikatnie skinając głową. Jak jadę autem i skręcam w prawo praktycznie zawsze przepuszczam pieszego, jadę wolno więc to nie problem. Ale jak widzę, że na środku jest wysepka, a ktoś zaczyna przechodzić dopiero przez przeciwny pas to jadę. Jak już się zatrzymam (a robię to często) to przeważnie stoję… i stoję… bo ktoś przechodzi jak ciele, bo ciągnie dziecko za sobą, pisze sms. Przeważnie wtedy też rowerzysta który jest 20m dalej przyśpiesza i pakuje się pod koła bez rozglądania.

    Moim zdaniem wina leży po obu stronach, pieszego nie zbawi poczekanie 2 sekund aby kierowca mógł go zobaczyć i zareagować. A kierowcy nie zbawi zwolnienie przed przejściem aby pieszy szybko i sprawnie przeszedł przez pasy.

  • Tomasz Mrozek

    Wprowadzić obowiązkowe kursy z zasad ruchu drogowego jeszcze na etapie szkoły podstawowej. Tylko i aż tyle. To powinno nauczyć myślenia na drodze również pieszych i może poprawiłoby kulturę jazdy wielu kierowców. Krótki kurs na prawko, z którego wielu często wagaruje chwaląc się przy okazji jacy to cwani, bo oszczędzili parę złotych i trafili na super luzackiego prowadzącego, który nie zmusza ich do wyjechania wszystkich godzin (a który w duchu cieszy się, że trafił na frajera, bo zarobek ten sam, a część idzie do kieszeni).

    Podczas zaawansowanych szkoleń dla motocyklistów na torze każdy prowadzący powie, że to motocyklista powinien uważać na innych, bo najnormalniej w świecie nas nie widać (niektórzy – słusznie zresztą – śmieją się z akcji typu „patrz w lusterka itp.”). To samo radzę zastosować do siebie w formie pieszy/rowerzysta. Nic nie zastąpi myślenia ;)

  • Darthnorbe

    Po co?
    Debile wchodzą na jezdnie jak auto jedzie, działa selekcja naturalna.
    Prawo prawem a życie życiem.
    Masz prawo wejść pod koła, winny będzie kierowca, no ale czy to znaczy że masz metr przed autem wbiegać na ulicę?

    Na zachodzie ludzie przechodzą na czerwonym świetle non-stop. Przy policji.
    Ile jest tam wypadków z pieszymi? Hmm jakoś o dziwo mniej. Dlaczego? Bo ludzie myślą. Wiedzą że znak to tylko znak i nic nie jest bezpieczniejsze od zdrowego rozsądku.

  • Pitagoras

    Zgadzam się z autorem. Bezpieczeństwo pieszych i w ogóle na drogach to poziom III świata.. Jest banalnie i proste rozwiązanie stosowane w cywilizowanych krajach. Ultra surowe mandaty i nieuchronność kary. Przecież tak to działa na Zachodzie. Nawet Polacy po przekroczeniu granicy natychmiast jakoś potrafią jechać zgodnie z przepisami…

    ps. a z tym traktowaniem pieszego w ten sposób jak napisałeś, to jest tak samo w większości normalnych krajów w Europie.

  • Bartek

    Było ostatnio badanie w Polsce. Najwięcej pieszych ginie na przejściach, żebrach bez świateł na drogach dwupasmowych. Jeden kierowca staje i puszcza pieszego, drugi jadący sąsiednim pasem w tym samym kierunku nie zatrzymuje się i potrąca pieszego.

    Rozwiązaniem są światła na każdym przejściu na dwupasmówkach. Tak podobno jest w innych krajach.

    Dodatkowo na przykładzie Słowacji, gdzie wypadki drastycznie spadły: wiecej kontroli policyjnych i to kontroli prędkości. Tam wypadki z roku na rok spadły i nagle kultura jazdy się poprawiła.

    • Darthnorbe

      „Rozwiązaniem są światła na każdym przejściu na dwupasmówkach. Tak podobno jest w innych krajach.”
      jasne.
      już widzę światła na każdym autobahnie.
      Rozwiązanie jest inne. Tam nie ma przejść, są AUTOSTRADY.
      Infrastruktura i tyle.

    • Bartek

      Jeśli gdzieś jest przejście to nie jest to autostrada. W miastach są drogi dwupasmowe i tam raz, że w Polsce często jest 70km/h, a powinno być 50km/h, a dwa, że brakuje świateł.
      PS: możesz krzyczeć ile chcesz i tak już mentalność się zmienia. Miasta są dla ludzi, nie dla samochodów.
      PS 2: jestem kierowcą i pieszym, nie jestem rowerzystą

    • Darthnorbe

      dokładnie. Więc to że giną u nas piesi to wyłącznie wina braku autostrad

    • Twoje uproszczenia bolą. Wyłącznie?
      A miasta? Co z nimi – tam też ludzie giną. Np na dwupasmowych przelotówkach z ograniczeniem 70 km/h lub drogach między dzielnicami (50 km/h).
      W takich miejscach nie da się zbudować autostrad bo to by było rozdzielenie miasta na kilka części. Tam trzeba jakoś przywracać równowagę między pieszymi i kierowcami.

    • Darthnorbe

      „A miasta? Co z nimi – tam też ludzie giną. Np na dwupasmowych przelotówkach z ograniczeniem 70 km/h lub drogach między dzielnicami (50 km/h). ”
      Co ma być?
      Wiesz dlaczego u nas jest taki ruch w miastach?
      A no dlatego że nie ma autostrad to jak przejedziesz przez miasto. przelecisz nad?

      „W takich miejscach nie da się zbudować autostrad bo to by było rozdzielenie miasta na kilka części. ”
      Co ty pierdolisz nie da się obwodnicy zrobić?

    • mall

      Brak autostrad to nieprawda. W chwili obecnej mamy ponad 1600 km autostrad oddanych do ruchu oraz ponad 1500 km dróg ekspresowych.

    • Darthnorbe

      heh fajnie, tylko szkoda jest taka że potrzeba nam około 10000 km autostrad wiec widzisz. 10x mniej autostrad. 10x więcej wypadków.
      Prawda i to taka że boli.

    • mall

      Źle liczysz:
      – 10x więcej autostrad niż obecnie daje 15000 km, a nie 10000 km jak piszesz;

      Tyle, że autostrady nie są tu kluczem. W chwili obecnej Polska ma większą sieć autostrad i dróg ekspresowych w przeliczeniu na mieszkańca niż w UK. W UK jest też więcej aut na mieszkańca niż w PL, więc więcej ich jeździ po drogach niż w PL. Mimo to w UK ginie 2x mniej osób w wypadkach niż w Polsce! Argument „więcej autostrad zmniejsza ilość zabitych pieszych” jest po prostu nieprawdziwy.

    • Darthnorbe

      „W chwili obecnej Polska ma większą sieć autostrad i dróg ekspresowych w przeliczeniu na mieszkańca niż w UK.”
      Sure. skąd takie brednie? Tam są autostrady od miasta do miasta u nas? dwie.
      Więc sorry dalej mało. nie liczysz też że polska to kraj tranzytowy ze wschodu na zachód i północ południe? Tego nie liczysz. A no tak bo po co byle było by dobrze dla lewackiej ideologii??

      „Mimo to w UK ginie 2x mniej osób w wypadkach niż w Polsce! Argument „”
      Bo mają więcej autostrad lewacka mendo

    • mall

      Mijasz się z prawdą. Obecnie w Polsce są 3 autostrady: A1, A2 i A4. Być może S3 kiedyś zostanie podniesiona do standardu autostrady.
      Istniejące autostrady są ŚWIETNIE wkomponowane w potrzeby tranzytu właśnie:
      – A4 prowadzi od granicy z Niemcami do granicy z Ukrainą;
      – A2 dociera już za Warszawę zaś odcinki prowadzące do granicy są po wydaniu decyzji środowiskowej lub na etapie przygotowania projektów budowlanych;
      – A1 dociera do Piotrkowa Tryb. a wkrótce będzie ukończony odcinek od Częstochowy do granicy z Czechami; na etapie wydania decyzji środowiskowej jest odcinek Piotrków-Częstochowa;
      – w budowie są różne drogi ekspresowe łączące mniejsze miasta z autostradami; ma to miejsce głównie w okolicach największych ośrodków jak Warszawa (południowa obwodnica!), Łódź (zachodnia część obwodnicy) czy na trasie Poznań-Wrocław.

      Zajrzałbyś choć na http://ssc.siskom.waw.pl/ czasami.

      Polskie autostrady i drogi szybkiego ruchu w odniesieniu do UK i innych. Specjalnie dla Ciebie źródło:
      http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/9107018,autostrad-i-tras-ekspresowych-w-polsce-jest-juz-wiecej-niz-w-anglii,id,t.html

    • mall

      Dane o ilości ofiar są do znalezienia. Proszę oto UK za 2013 rok:
      https://www.gov.uk/government/statistics/reported-road-casualties-great-britain-annual-report-2013
      W przybliżeniu: 1700 osób.
      W 2013 roku w Polsce: ok. 3300 osób (blisko 2x więcej).

      Teraz jest lepiej. W 2015 roku ilość zabitych w Polsce w wypadkach to ponad 2900 osób oraz 1732 osoby w UK. Polski wynik jest o niemal 70% wyższy przy niemal identycznej ilości dróg ekspresowych i autostrad.

      Dla podkreślenia różnicy dodam:
      – w UK w 2015 zginęło 409 pieszych;
      – Polsce w 2015 zabito 915 pieszych (ponad 120% więcej).

      Więc to chyba jednak nie ilość autostrad wpływa na spadek zabijanych pieszych jak sugerujesz.

    • Darthnorbe

      „W przybliżeniu: 1700 osób.
      W 2013 roku w Polsce: ok. 3300 osób (blisko 2x więcej).”
      Czyli tak jak mówiłem, nie dość że lewak to jeszcze chory, podaje mi argumenty.

      Więc ilość autostrad wpływa na ilość ginących pieszych.

    • mall

      Ilość autostrad mogła mieć wpływ wcześniej. Teraz już nie co wynika z tych danych (dla niemal identycznej ilości dróg ekspresowych i autostrad mamy ponad 2x więcej zabitych pieszych).

    • Darthnorbe

      teraz nie bo co? bo tak lewak powie? aha
      autostrad mają więcej i to się nie zmieniło.

  • NarQu

    Żyjemy w kraju gdzie taki problem to żaden problem – są ważniejsze. Osobiście nie mam problemu, żeby poczekać te 10 czy 30 sekund dłużej stojąc na chodniku, niech sobie przejedzie tym samochodem. Poza tym trzeba też na to spojrzeć z innej strony. Jak jadę samochodem też nie przepadam za pieszymi, którzy wchodzą na ulicę, a nawet się nie spojrzą czy coś jedzie, a najgorsi to są rowerzyści jadący przez przejście dla pieszych.

  • Marian Zarypisty

    Problem tkwi głównie w tym że u nas rozwiązania techniczne na drodze powodują brak płynności jazdy, brak fali itp, do tego jakość dróg, co chwile trzeba stawać i ruszać, zwalniać, przyśpieszać, to powoduje frustrację i tym bardziej nie ma się wtedy ochoty po raz kolejny zatrzymać, aby przepuścić pieszego; do tego dochodzi mała ilość dwupasmówek, trzypasmówek, zobaczcie jak to wygląda w innych bardziej cywilizowanych krajach.

  • Michu

    Nie zgodzę się, że tylko „niektórzy piesi” są winni – wina rozkłada się po połowie (jeszcze parę procent za budowę przejść – szczególnie te doświetlone, gdzie światło pada… na przejście, czy kiedy kierowca widzi pieszego, jest już ZA PÓŹNO!) . Najczęstsze grzechy pieszych? NIEZDECYDOWANIE lub wymuszanie pierwszeństwa na przejściu (czyli wtargnięcie na jezdnię). Częsty widok? Matka/babka/ojciec z wózkiem – co idzie pierwsze na jezdnię? WÓZEK! BO KIEROWCA SIĘ ZATRZYMA!!! Spacerki przez przejście, pogaduchy na skraju przejścia (kierowca nie wie – przechodzą, gadają? a korek się wydłuża). Natomiast jako kierowca z niemal 20-letnim stażem powiem krótko: jeśli jesteś pieszym, zawsze puszczaj samochód… Czemu? Bo Samochód to nie koń, w miejscu nie stanie, człowiek jest omylny a technika zawodna i wszystko może niespodziewanie przestać działać. Jako kierowca zawsze zatrzymuję się przed przejściem (paru przygłupów i awaryjne hamowania nauczyły mi nie ufać nikomu na drodze, włącznie z pieszymi), jako pieszy/rowerzysta zawsze puszczam samochód, chyba że kierowca wyraźnie się zatrzyma i 15 razy oglądam się lewo prawo góra dół – bo ja mam jedno życie (to nie Mario…) i jedno zdrowie. Co z tego, że kierowca będzie winien, skoro najcięższą karę poniosę ja?

  • Bartłomiej Krzywania

    Skoro już mówimy własnym doświadczeniem i snujemy statystyki „na oko” używając słowa „w większości” to ja powiem, że mieszkając w Warszawie kilka lat to muszę powiedzieć, że W WIĘKSZOŚCI to kierowcy są mega ostrożni i trzymają sporą rezerwę przed pieszym i rowerzystą. Jeśli już spotykasz tutaj czarnego gościa to należy on/ona do malutkiej mniejszości.

    Mój sposób na wypadki: obserwować ulicę jak się przez nią przechodzi. To jest tak ważne, że nie zdziwiłbym się gdyby liczba wypadków spadła wtedy drastycznie. Bezpieczniej przechodzić uważnie pomimo czerwonego światła/poza zebrą niż bezmyślnie na zielonym po zebrze. Oczywiście na ulicy są też np dzieci.

    Nie psioczmy tak też na, bo myślę, że jesteśmy pod tym względem znaaacznie bliżej Skandynawii niż np. Indii (mieszkałem w Bangalore), gdzie ludzie też jakoś normalnie żyją. Gdyby pieszych stąd przenieść tam i kazać pozostać przy swoich nawykach to pewnie połowa tej populacji byłaby martwa po pierwszym miesiącu. Jednak ludzie wciąż żyją i tych wypadków nie mają znowu tak dużo, jak by się mogło wydawać.

  • itvm.pl

    Oj, korzystacie z naszego zdjęcia. Nieładnie… można było zapytać, albo chociaż podpisać :-) http://itvm.pl/…/ul-szopena-kierowca-golfa-potracil…/

  • Gotowiec

    Grzegorzu to szczyt góry lodowej. Gdybyś kiedyś przypadkiem odwiedził Olsztyn, UWAŻAJ BO MOŻESZ ZGINAĆ !!!!! Jakiś Hanibal Lectern zarzadzający światkami w tym mieście wprowadził ….. Uwaga !!!!! Wyprzedzenie o 2 sekundy dla światła zielonego dla samochodów. Skutek …. Samochód dojeżdża do skrzyżowania na którym stoi pieszy. Auto skręca w prawo, kierowca widzi zielone oraz czerwone dla pieszych którzy stoją obok niego i czekają nadal. Auto rusza mijając sygnalizator dla aut, tracąc z pola widzenie sygnalizator dla pieszych. Samochód skręca w prawni wtedy włącza się światło zielone dla pieszych którzy WCHODZĄ WPROST POD KOŁA !!!! Zgineła tak już jedna osoba. Miasto wydało 100.000 zł na audyt który dowiód kilka lat temu że sygnalizacja jest wadliwie ustawiona. Jakby nie można było bez wydawania 100.000 zł nakazać Hanibalowi Lecterowi by jak to jest np. w Bydgoszczy ustawienie 2 sekund wcześniej zielonego dla pieszych by kierowca widział że pieszy wchodzi i jest na pasach. Urząd Miasta i Hanibal Lecter uważają że AUTO MA PIERWSZEŃSTWO WJAZDU BY PIESZY JE WIDZIAŁ !!!!!
    Będąc w OLSZTYNIE UWAŻAJCIE BO NA ŚWIATŁACH w pobliżu szkół i całym mieście możecie być zaskoczeni.
    Ku przestrodze ….. Ku pamięci kobiety która zgineła od kołami TIRa bo on ruszył widząc dla siebie zielone a dla pieszych czerwone, gdyż skręcił zapaliło się zielone i kobieta wjechała rowerem wprost pod koła !!!!!

  • Konrad

    Uważam, że musi zmienić się mentalność ludzi, a co za tym idzie – kultura. Akurat nie wiem czy mandaty pomogą. Wiele razy zdarza mi się zatrzymywać przed przejściem, a pieszy stoi i się patrzy, nie wiadomo czy chce przejść czy nie. Albo stoi 2 metry od przejścia i właściwie nie wiadomo czy stoi, bo akurat zrobił sobie przerwę w spacerze, czy chce przejść, czy czeka na swojego psa, który załatwia się 50m dalej, a może po prostu chce przepuścić samochód? Mentalność polskiej policji jest taka, że w każdej z tych sytuacji wlepiliby mandat, bo przecież trzeba się zatrzymać :-)

    Grzegorzu, w jakim mieście zdarzyła Ci się ta sytuacja? Zauważyłem, że w Warszawie od jakichś 2 lat poprawiła się kultura jazdy i jest dużo większa niż w wielu innych miastach.

  • iks

    W praktyce w Warszawie pieszy na przejściu ma pierwszeństwo pod warunkiem że kierowca nie musi dotknąć hamulca. Poza Warszawą – nacisnąć hamulec. Warszawskie psy (czyli te najbardziej zdeprawowane) popierają kierowców jeżdżących dwa razy za szybko, trąbiących na pieszych na przejściu, itp. (sprawdzone empirycznie), więc takie są zwyczaje w Warszawie, a w reszcie Polski niewiele lepiej (i z psami, i na drogach).

  • Co Wy z tymi mandatami? Czy naprawdę wszystkim już brakuje rozsądku i wyobraźni? Aby przejścia dla pieszych były bezpieczne powinny być skonstruowane tak, by wyeliminować ewentualny kontakt pieszego z pojazdem, zatem tylko naziemne a jeszcze lepiej przejścia podziemne.
    Zamiast ograniczeń i kar powinno się wprowadzać usprawnienia i logiczne zasady. Nie po to człowiek wynalazł samochód by poruszać się nim wolniej niż na ośle. Drogi mamy zatłoczone a pojazdów przybywa. Wiele postawionych znaków powinno zostać usuniętych, zamiast rozwiązań poprawiających płynność ruchu (jak np. ronda bezkolizyjne, czy sekundniki na skrzyżowaniach) wprowadzane są tylko te, które za zadanie mają ruch spowolnić. Totalna bzdura.

    Jak już tak bardzo chcecie karać, to może zacznijcie od siebie – profilaktycznie. Pieniądz nie zastąpi myślenia, a to jest coraz bardziej deficytowa umiejętność. Wystarczy spojrzeć na parkingi, gdzie problem stanowi zaparkowanie między wyznaczonymi liniami. Czy zachowanie na ulicy: „ja tu jestem najważniejszy i nie waż się mnie wyprzedzić!”…
    Nie wiem czy jakakolwiek edukacja tu ma rację bytu. Pokolenie roszczeniowe, któremu „wszystko się należy” musi wyginąć, by było lepiej.