Product Graveyard infografika
19

Cmentarzysko usług i aplikacji. Pamiętacie jeszcze te produkty?

Współczesny cyfrowy świat jest niezwykle szybki. Co rusz na rynku pojawiają się nowe aplikacje — jedne giną w mgnieniu oka, innym udaje się wygryźć starych graczy. A gdzie trafiają ci, których nie ma już wśród nas? Na cmentarzysko usług i aplikacji...

Kiedyś było lepiej…

Wszyscy lubimy sobie czasem usiąść i powspominać usługi, których teraz już nie ma — albo mają tak marginalne znaczenie, że właściwie nikt z nich już nie korzysta. To codzienność wielu starych wyjadaczy, których pierwszą aplikacją uruchamianą po odpaleniu komputera było Gadu-Gadu. Teraz nawet jeśli usługa działa, to sam nie bardzo miałbym z kim tam poGGadać, bo sporo z mojej listy kontaktów się wykruszyło — z mojego życia i… życia komunikatora. Wybrali Hangouts, Messengera, Telegram i spółkę. Są także te, do których zawsze wracam z sentymentem, chociaż mogę je podejrzeć wyłącznie w WebArchives — wśród nich m.in. polski serwis mikroblogowy Blip. Całkiem przypadkiem trafiłem jednak na stronę, która spisuje aplikacje i usługi, które zniknęły już z rynku — i przeglądając jej zasoby ogarnęła mnie duża nostalgia!

Cmentarzysko nieczynnych usług i wymarłych aplikacji

Product Graveyard to niepozornie wyglądający serwis, którego ambicją jest stworzenie pełnej bazy danych opartej na programach i usługach, które stały się już pieśnią przeszłości. Niestety — tylko najpopularniejsze z nich mogą liczyć na naprawdę dobry memoriał, w ramach którego poczytamy coś więcej na temat produktu. W tym ładnie wyszczególnione zasługi, za które będziemy o nim pamiętać; co nieco o przyczynach niepowodzenia; jak długo był dostępny czy w jakiej formie mogliśmy z niego skorzystać. One też poszczycić się mogą specjalną zakładką z alternatywami z których możemy wciąż skorzystać.

product graveyard zawartość

Główna część cmentarzyska podzielona została na kilka kategorii, które pozwolą łatwiej przeszukać tamtejszą bazę danych. I z sentymentem przeklikiwałem się przez dobrych kilkadziesiąt minut czytając o takich produktach jak Picasa, Pixate, Google Reader, RefME, Windows Live Messenger. Lync, Motiv czy Grooveshark. To kawał historii — a przede wszystkim są to platformy, z których sam aktywnie korzystałem przez wiele lat. Jasne — to nie jest tak, że zniknęły z rynku i zostawiły nas z niczym. Większość doczekała się dużo lepszych, sprawniej działających i bardziej rozbudowanych alternatyw. Ale jak już wspominałem — kiedyś było lepiej, więc pozwoliłem sobie na odrobinę zadumy.

To fajne i, co ważniejsze, potrzebne miejsce!

Niedziałające już usługi najczęściej kończą wyłącznie jako pakiet wspomnień w pamięci ich twórców i użytkowników, ci więksi szczęściarze mogą jeszcze liczyć na trochę wpisów wspominkowych tu i ówdzie. Ale tak na dobrą sprawę — na tym koniec. Dlatego Product Graveyard wydaje mi się świetnym pomysłem o dużych ambicjach. Stworzenie takiej kompleksowej bazy danych wymagać będzie ogromnego nakładu pracy, na szczęście administrację wesprzeć mogą także odwiedzający cmentarz goście. Wystarczy podesłać autopsję za pomocą udostępnionego tam formularza, a twórcy po zweryfikowaniu naszego raportu — dodadzą go do tamtejszej bazy danych. W niej wszystkie wpisy na cmentarzysku posegregowane są alfabetycznie, chociaż niemal wszystkie mogą liczyć tylko na jedno- dwuzdaniowe podsumowanie informacji o produkcie. Mam jednak nadzieję, że z czasem wszystkie zgromadzone tam usługi będą mogły liczyć na solidny memoriał i staną się potężną bazą informacji dla wszystkich!

  • zakius

    „Większość doczekała się dużo lepszych, sprawniej działających i bardziej rozbudowanych alternatyw” których nikt nie używa, bo wybrali te gorsze

    • Kamil

      Na przykład?

    • zakius

      komunikatory przede wszystkim

    • mleczaj wełnianka

      po GG i ms messengerze jakos nikt nie płacze :D

    • zakius

      miał chociaż klienta desktopowego
      i działał na każdym tosterze
      i nie miał cenzury
      a messenger?
      no właśnie…

    • mleczaj wełnianka

      mi tam Skype ciągle działa jak dziłał 10 lat temu (czyli średnio :),
      jak kto potrzebuje więcej to może korzystać z lynca.
      Niektórzy chwalą sobie what’s up (ma wersje desktopową) choć osobiście nie znam.

    • zakius

      niea wersji desktopowej, nie ma nawet webowej
      to tylko klient proxy

    • mleczaj wełnianka

      no i co to za różnica w praktyce ?

    • zakius

      taka, że przy każdej aktualizacji czy nagłej awarii telefonu po prostu przestaje działać, możesz też utracić część historii, bo nie da się ustawić kopii zapasowej częściej niż „daily”

    • regoat

      wow, utracic czesc historii, to juz grozi wojną atomowa

    • Kamil

      Ja tam trochę tęsknię za GG. Kojarzy mi się z beztroskimi czasami :)

    • BigBen

      Co do gg szkoda że podupadło, cześć ich funkcjonalności nadal nie jest dostępna w innych komunikatorach
      np. brak możliwości przeszukiwania historii w skype, widzę też że messanager też nie potrafi wyszukiwać w wiadomościach jeżeli szukamy po fragmencie tekstu, czy odbieranie telefonu z poziomu gadu gadu gdy mieliśmy sieć GaduAir lub smsów i odpowiadanie z poziomu komunikatora, więc jest pole do tego żeby te aplikacje potrafiły robić to co stare 10 lat temu

  • gghghghghgh

    O, to Yik Yak padł?
    http://antyweb.pl/zainwestowali-60-milionow-dolarow-zarobili-3-miliardy-dlatego-znowu-inwestuja-w-komunikator/
    „Gdyby nie wcześniejsze doświadczenia Sequoia z podobnym inwestycjami można by powiedzieć, że rośnie kolejna bańka.”

    HA HA HA

  • gom1
    • Kamil

      Fajne! :)

  • Piotr Rywciu

    emojili?

  • Adi

    Sam Google ma pokaźne cmentarzysko: http://www.wordstream.com/images/google-graveyard.png

    • Kamil

      Ano, to prawda :)

  • Adi

    To jest właśnie ogrmony minus usług SaaS – tworzą zamknięte ogrody, które dziś kwitną, a jutro znikają. Tylko open source daje ci gwarancję wolności i ciągłego trwania.