Teoretycznie producenci wsłuchują się w głos swoich klientów. Na podstawie ich opinii oraz doświadczeń są w stanie stworzyć lepsze produkty, bardziej dopasowane pod kątem wymagań użytkowników, jednocześnie w mniejszym stopniu narażając się na krytykę. Jednak w praktyce rzadko kiedy korzystają z możliwości zapytania się „ludu”. Czy na rynku są jednak firmy, które regularnie proszą o pomoc społeczność?

Jak spopularyzować moduły?

Najnowszymi przykładem pozostaje Motorola. Amerykański producent, obecnie w rękach Lenovo, wprowadził w 2016 roku autorski pomysł na modułową konstrukcję, która zakładała opcję dodania specjalnego elementu na pleckach urządzeniach. Na dobrą sprawę potencjał tej technologii jest niewyczerpany. Co stanowi ograniczenia? Wyobraźnia oraz potencjalne zainteresowanie danym dodatkiem.

Co ciekawsze, podobny pomysł miało LG. Jednak ich implementacja oraz podejście sprawiły, że G5 wraz z modułami Friends okazał się być sprzedażową porażką, mimo że trudno było mu wytknąć poważne wady. Motorola podeszła do wszystkiego znacznie rozważniej. Przede wszystkim zaoferowali coś bardziej praktycznego, a jednocześnie zadbali o dodawanie ciągle nowych, dając również głos do wypowiedzenia się społeczności.

Wykaż się kreatywnością

Od 2016 firma realizuje konkurs, w ramach którego najlepsze pomysły na moduły zostaną zrealizowane. Początkowo wszystkie koncepcje poddawano do oceny na Indiegogo, gdzie poparcie wiązało się również ze wsparciem finansowym. Dla zwycięzców czeka lot do Stanów Zjednoczonych i spotkanie się z zespołem Moto Mods. Genialna sprawa dla obu stron. Społeczność czuję się wysłuchiwana, na dobra sprawę każdy może spróbować swoich sił, a z drugiej producent może zostać w oczach klientów oraz liczyć na wyjątkowe pomysły niskim kosztem. Ciekawą zagrywka było głosowanie dotyczące wprowadzenia Samsunga Galaxy Note Edge do sprzedaży w Niemczech – Koreańczycy zyskali tym większy rozgłos i zapunktowali u fanów mniej typowych smartfonów.

Czemu jednak rzadko kiedy ktokolwiek interesuje się głosem przeciętnych użytkowników? Cóż, paradoksalnie powodów jest wiele, a większość z nich stanowi poważny argument przeciwko. Po pierwsze niektóre życzenia wiązałyby się ze znacznym zwiększeniem ceny urządzenia – trudno byłoby połączyć, np. Pojemny akumulator ze smukłą obudowę. Garstka osób wolałaby otrzymać po prostu pierwszy z wymienionych elementów, ale kogo interesują grubsze sprzęty, skoro bycie chudym jest w modzie?

Inni wiedzą, czego chcemy

W dodatku pojawia się problem z organizacją odpowiedniej akcji pozwalającej użytkownikom wypowiedzieć się. Nie oszukujmy się zresztą, że pojawiłoby się wiele rozsądnych koncepcji – na pewno sporo idei byłoby dosyć wymagających oraz bezsensowych. Wyłonienie prawdziwych „perełek” stanowiłoby nie lada wyzwanie. Do tego należy wspomnieć, że autorzy odrzuconych prac mogliby poczuć się obrażeni i rozpocząć atak słowny na profilu firmy. W tym wszystkim Motorola poradziła sobie wzorowo.

Jednocześnie wielu klientów zwróci więcej uwagi na reklamy w internecie i sprawność danej maerki w komunikacji na portalach społecznościowych niż możliwość współtworzenia kolejnych modeli. Nie sposób też nie napisać o tym, że wpływ społeczności musi być niewielki. Często specjalne życzenia odnośnie konkretnego modelu wymagałyby gruntowego przeprojektowania, moduły są tu nieporównywalnie przyjaźniejsze. Moim zdaniem głupio byłoby przeprowadzać konkurs, ale z niego nic nie wprowadzić finalnie w życie. Całość doskonale skwituje wypowiedz z rynku gier, choć można ją przełożyć także na rynek technologii użytkowej.

Sądziliśmy, że kierowanie się opiniami naszych fanów ma większe znaczenie niż zaufanie do samych siebie. Potrzeba było lat, byśmy przekonali się, że jeśli ktoś coś napisał na forum albo w sieci, nie oznacza, że taka jest opinia większości. Jeśli nawet tak było, trzeba pomyśleć o własnej wizji i możliwościach. Inaczej przechodzimy do defensywy i ogarniają nas wątpliwości, brakuje nam wiary w siebie i w nasze decyzje, staramy się znajdować kompromisy, a to pociąga za sobą zacieranie wizji i porzucenie pierwotnych idei.

Ryan Schneider, Insomniac Games

Mimo wszystko inżynierowie wiedzą lepiej, co powinni stworzyć.

P.S. Księgowi nieco mniej.

źródło: GamesIndsustry