313

Próbowałem, ale nie jestem w stanie zamienić w pracy Maka na Windowsy

To jest nawet bolesne, bo myślałem, że będę w stanie się na te Windowsy bez problemu przesiąść. Podobnie jak było z zamianą iOS na Androida. Niestety w przypadku maszyny do pracy, na której naprawdę sporo piszę i pracuję codziennie - tak łatwo nie było i się poddałem. Jest to dla mnie rozczarowujące - zawsze myślałem, że łatwo przychodzi mi zmiana przyzwyczajeń.

Walczyłem przez tydzień wieczorami w domu pracując na PC. Niestety nie udało mi się wytrwać. Styl pracy, praca poszczególnych aplikacji – nie daję rady. Brakuje mi Makowego Flow i nie potrafię znaleźć własnego stylu na dłużą pracę z systemem Microsoftu. Windowsy mi za bardzo w tym wszystkim przeszkadzają. Wiem, że to jest kwestia przyzwyczajeń, ale to właśnie te przyzwyczajenia powodują, że pracuje się efektywnie. Aktywne narożniki, gesty w obsługiwaniu systemu, szybkie przełączenie między aplikacjami, spotlight, finder to są elementy, od których trudno się odzwyczaić. Mac OS nie zarzuca mnie też niepotrzebnymi komunikatami, nie pyta co chwilę z prośbą o podjęcie kluczowej decyzji „czy na pewno chcę uruchomić dany program”. W Mac OS mam poczucie, że system został tak zbudowany, żebym mógł skupić się na jego funkcjonalności, a nie konfiguracji i optymalizacji.

Nie chce przez to powiedzieć, że Windowsy są gorsze. Są inne – dają dużo więcej możliwości użytkownikowi, ale przy tych wszystkich opcjach i funkcjach, bardzo trudno jest zadbać o spójny i dobrze działający interfejs użytkownika. Microsoft w Windows 10 zrobił i tak gigantyczny postęp w stosunku do tego, co było w XP, Windows 7 i jeszcze poprzednich wersjach. Mimo to zostało jeszcze trochę do zrobienia.

Najśmieszniejsze jest to, że kiedy ktoś się mnie zapyta – jakie są konkretne różnice i czego tak naprawdę mi brakuje, to trudno mi będzie to opisać. Teoretycznie Windows posiada wszystkie możliwości Mac OS. Praktycznie każda aplikacja na Mac OS ma swój zamiennik na Windowsach. Są jednak drobne niuanse, funkcjonalne i związane z interfejsem, suma tych drobnych różnic powoduje, że na Maku pracuję dużo efektywniej. Mniej czasu spędzam przy prostych zadaniach związanych z pracą na komputerze. Uwielbiam Makowy iA Writer, w którym piszę wszystkie swoje teksty. Jeśli muszę zrobić prostą edycję zdjęć mam do tego świetnego i nie drogiego pixelmatora, mam programy, które ułatwiają mi masowe edycje grafiki itp. Na wszystko zapewne znajdzie się odpowiednia aplikacja po stronie Windowsa – nie wiem tylko czy dziś mam czas się ich wszystkich uczyć i poznawać od nowa jak działają.

Przy okazji moich testów Windowsów i powrocie na maka podjąłem też postanowienie o porzuceniu Chrome i przejściu całkowicie na Safari. Google nadal nie jest w stanie sobie poradzić z tym, jak mocno ich przeglądarka obciąża komputer oraz jak szybko zabija baterię w komputerze. Dodatkowo, jako natywna aplikacja jest integralną częścią systemu i są z tego pewne korzyści. Ponownie jednak – przesiadka nie jest łatwa – przyzwyczajenia bardzo trudno się zmienia. Szczególnie kiedy chodzi o narzędzie, z którego korzystam przez 99% czasu podczas pracy.