kluczyk do samochodu
98

Polska znowu w ogonie Europy. A władze obiecywały rewolucję…

Milion samochodów elektrycznych w Polsce w 2025 roku? Cel jest nierealny i trzeba to napisać już dzisiaj. Od kilku kwartałów zastanawiam się jednak, jaki wynik uda się osiągnąć do połowy przyszłej dekady? Jeśli utrzyma się obecny poziom rozwoju rynku, rezultat będzie naprawdę mizerny, śmiało będzie można mówić o kpinie. A żeby zmiany przyspieszyły, potrzebne jest... działanie. Sam spadek cen aut tego typu sprawy nie załatwi, ważne są infrastruktura oraz zachęty. Obu niestety brakuje.

Polska w ogonie Europy. Znowu. Niestety. Tym razem chodzi o zachęty, które mają skłaniać ludzi do kupowania aut ekologicznych, głównie elektrycznych. Nasz kraj po prostu… ich nie ma. Ministrowie czy podlegli im urzędnicy sporo mówią o elektryfikacji motoryzacji, o szansach i możliwych zyskach, lecz na obietnicach i planach się kończy. Chociaż nie – mamy jeszcze laureatów konkursu na wygląd polskiego auta elektrycznego.

samochody elektryczne od polskich projektantów

Pisałem o nim w ubiegłym tygodniu, udało się wybrać kilka projektów, które przy pomyślnych wiatrach mogą wejść do masowej produkcji. Można już usłyszeć, że rodzima motoryzacja rozkręci się w wyniku elektrycznej rewolucji, że czas zmian jest szansą dla tych nacji, które słabo wypadają w motoryzacji spalinowej. Z tej szansy doskonale zdają sobie sprawę np. Chińczycy, którzy postanowili uczynić z elektryfikacji koło zamachowe dla sektora moto – na poważnie podchodzą już do tematu eliminowania samochodów spalinowych ze swoich ulic. Wkrótce należy się po nich spodziewać realnych działań. Polska zapewne będzie snuć piękne wizje.

Trafiłem ostatnio na mapkę przedstawiającą działania państw w kierunku promowania elektryków. Zdecydowana większość europejskich państw (konkretnie UE) zachęca do kupowania aut ekologicznych i robi to w wymierny sposób, nie tylko przez słowa. Polska znajduje się niestety wśród kilku krajów, które takich zachęt nie stosują. Czy to ma znaczenie? Dla rozwoju nowego segmentu ma. Często pisze i mówi się o tym, że Norwegia szybko staje się przykładem dla innych, że ludzie masowo kupują tam elektryki. Jednym z wytłumaczeń jest oczywiście majętność społeczeństwa: po prostu stać ich na takie samochody, na drogie Tesle. Ale swoje robią też zachęty, których jest naprawdę wiele: od podatków, przez przepisy, po bonusy w parkowaniu.

Tą drogą idą też inni, media informują dzisiaj, że Francja zamierza promować elektryki, zachęci ludzi do przesiadania się ze starszych aut z silnikami benzynowymi i dieslami do nowszych, bardziej zielonych pojazdów. Ten proces ma być ujęty w przyszłorocznym budżecie. Ponoć chodzi o pozbycie się kilku milionów samochodów – nie od razu, ale i tak może to być zauważalne. Zastanawiam się przy tym, co stanie się z tymi starszymi pojazdami? Pojadą na Wschód? Jeśli tak, pewnie nie zatrzymają się za Odrą… Nie jest też tak, że na owe zachęty pozwoliły sobie jedynie kraje bogate z tzw. starej Unii – stosują je także kraje z Europy Środowej, w tym kierunku poszły nawet Rumunia i Bułgaria.

Nie ma zachęt, nie ma też infrastruktury – ta ma być rozbudowywana, ale to wciąż plan. Trudno sobie wyobrazić, co miałoby przekonać Polaków do kupowania elektryków, skoro na tych dwóch polach jest mizeria. Jeśli nawet powstanie polski elektryk, to może nie zaistnieć szerzej, bo nie będzie na niego chętnych. A czy producent takich pojazdów będzie mógł myśleć o zagranicznej ekspansji, jeśli nie zaistnieje na rodzimym rynku? Skąd ma na to wziąć pieniądze? Ostatecznie może zatem stanąć na tym, że samochody elektryczne też będziemy importować. Albo trafią do nas te stare diesle z Francji.

Za problem zabrano się od nieodpowiedniej strony, działania są niepełne lub pozbawione sensu. Tak rewolucji elektrycznej na drogach nie da się przeprowadzić.

  • indy

    O ile na zachęty typu bus lane (czasowo), parkingi, czy bezpłatne ładowanie jestem w stanie się zgodzić, to już obniżanie podatków czy dopłaty to już trochę śliska sprawa. Nowe samochody (nieważne czy elektryki, czy tradycyjne) kupują raczej ludzie zamożni. I teraz z jakiej paki cała reszta społeczeństwa ma dopłacać, by wybrani mogli sobie nabyć samochód taniej?

    • Czy na Zachodzie też jest tak, że nowy samochód kupuje osoba zamożna? I w gruncie rzeczy wszyscy korzystają na tej zmianie m.in. za sprawą poprawy jakości powietrza.

    • Feniks06

      Maciej ale artykuł mówi o zachodzie czy o Polsce?;)

    • O Polsce i Zachodzie ;)

    • Feniks06

      Czułem że tak odpowiesz :D Jednak na polskim poletku jednak głównymi klientami salonów nie są ludzie którzy nie są zamożni

    • Aż spojrzałem na listę najpopularniejszych aut sprzedawanych w Polsce. Nie wiem, czy kupują je ludzie zamożni…

    • Feniks06

      Ok, weźmy taka Skode Fabie… Cena około 41 tys za najuboższa wersje 1.0 60 KM. Najtańszy elektryczny Nissan Leaf… 120 tys. Byłbym daleki od stwierdzenia że Ci którzy kupują Fabie mogliby sobie pozwolić na Nissana. :)

    • Przecież właśnie o to chodzi ;) By wspierać sprzedaż elektryków czy hybryd. Ceny odstraszają, ale po pierwsze, one będą spadać, a po drugie z odpowiednim pakietem bonusów droższy elektryk może ludzi przekonywać do siebie. I nie twierdzę, że to z automatu musi oznaczać dopłacanie do nich przez państwo.

    • Feniks06

      Wspierać… Tak. Dopłaty… Nie. Jeśli Państwo chce wspierać to niech zbudują sieć Państwowych stacji ładowania. Z czasem ładowanie i tak będzie płatne. Niech zainwestuja w zamian za udziały w firmy które będą działać w sektorze produkcji. Tak żeby inwestycja pozwoliła również na zarobek. Niech zwolnia z czasem z opłat na miejskich parkingach albo ustawowo na przykład niech wprowadza miejsca uprzywilejowane na parkingach jak teraz dla niepełnosprawnych albo rodzin z dziećmi. Albo zwolnienie z opłat w muzeach miejskich itp instytucjach. Tak jak mowisz… z czasem elektryki będą taniec. Ale wtedy dopłaty do nowego samochodu nie będą potrzebne bo jak elektryk będzie za 40 tys to już sporo osób sobie na niego pozwoli.

    • Anonim

      Dokładnie. Dopłata to błąd, o czym świadczy 500+.

    • mall

      A właściwie to dlaczego nie dopłaty? Auta spalinowe przez dziesiątki lat zasilane benzyną ołowiową truły środowisko i nas a mimo to producenci paliw/silników/aut nie ponosili z tego tytułu żadnych konsekwencji (także wtedy, gdy było wiadomo, że benzyna ołowiowa truje). Brało się to z tego, że państwo de facto zwalniało te biznesy z prawnej odpowiedzialności za szkody społeczne (zniszczenie środowiska, choroby zawodowe, schorzenia wywołane zatruciem środowiska- za wszytko płaciło państwo.) Klasyczny przykład prywatyzacji zysków i upubliczniania strat.
      I teraz, gdy jest możliwość totalnej zmiany tej sytuacji nagle pojawia się moralny argument dopłat do nowego, który z jakiegoś powodu idealnie wpasowuje się w interesy tych, którzy truli ze wsparciem państwa przez lata. Więc, skoro już wprowadzamy moralność do argumentów to bez żadnych wyrzutów sumienia należy poprzeć dopłaty dla nowej technologii bo te pomogą bardzo szybko ją rozkręcić do masowej skali zapewniając ogromne spadki w kosztach produkcji (jak ma to miejsce w przypadku paneli fotowoltaicznych).

      ps.: pomijam już w ogóle kwestię argumentu o globalnym ociepleniu, do którego producenci paliw/silników/aut znacznie się przyczynili.

    • Feniks06

      Dlaczego nie dopłaty? Ceny nowych pełnoprawnych samochodów elektrycznych to wydatek ponad 100 tys zł. Kogo stać na ten wydatek? Ludzi raczej zamożnych. Czy jest zasadne by dofinansowywać zamożnych do tego, żeby mogli jeździć samochodami luksusowymi? Bo w takich kategoriach obecnie traktuje samochody elektryczne. Ci biedniejsi będą dalej jeździć samochodami spalinowymi bo co mają innego zrobić? Zakładam, że jeśli kogoś stać na wydatek 100 tys zł na nowy samochód to będzie go też stać na wydatek 120 tys zł. Więc jaki sens ma dopłata do zakupu? Jestem przeciwny również dopłatom dla firm produkujących samochody elektryczne bo nie podoba mi się też myśl o tym, że ze środków publicznych będą finansowane prywatne korporacje samochodowe, które na biedę i tak nie mogą narzekać. To przeczy też niejako idei wolnego rynku. No bo jest podaż produktu, którego cena jest na tyle wysoka, że nie znajduje tylu chętnych nabywców ilu by sobie koncerny życzyły. Czy jeśli Kowalski będzie miał budkę z kebabem i będzie sprzedawał ultra zdrowego/ekologicznego kebaba za 60 zł, którego mało kto w tej cenie będzie chciał kupić to czy zasadne jest by w trosce o zdrowie obywateli państwo dofinansowywało jego interes?

      Zgadzam się z tym, że powinno się wspierać rozwój tego sektora ale może niekoniecznie za pomocą instrumentu jakim są dopłaty. Niech państwo będzie inwestorem tych interesów ale w zamian za udziały w firmach związanych z tym sektorem. Niech pieniądze zainwestowane mają szansę na zwrot w postaci zysków. Będzie to forma inwestycji a nie bezzwrotnej zapomogi. Czemu państwo by miało nie wybudować sieci ładowarek w Polsce z której to potem będzie mogło czerpać zyski albo sprzedać z zyskiem. Niech państwo popularyzuje korzystanie z samochodów elektrycznych innymi metodami…

      Tak na szybko do głowy przychodzi mi… darmowe parkingi w centrach miast, przynajmniej na terenach należących do gmin. Darmowy bądź zrabatowany dostęp do należących do państwa muzeów, galerii, aquaparków itp. Miejsca uprzywilejowane na parkingach w centrach handlowych itp na wzór miejsc dla niepełnosprawnych czy rodzin z dziećmi. Możliwość korzystania z buspasów przez jakiś czas.

    • mall

      Na szybko:
      – sam argument o dopłatach jest o tyle chybiony, że dopłaty są dla kupujących a nie dla firm; faktem jest, że dla bogatszych ale przy obecnej medianie zarobków w Polsce jakiekolwiek nowe auto ze średniego segmentu to zakup dla osób bogatszych; tym samym argument „dopłata trafia do bogatszych” (skądinąd słuszny) mocno traci na sile bo takie auta i tak kupują bogatsi; taki argument można praktycznie zignorować w rozważaniach bo nic nie wnosi;

      – auto elektryczne niekoniecznie jest autem luksusowym, w szczególności jeżeli ten sam model jest o wiele droższy niż analogiczny w wykonaniu z silnikiem spalinowym; ten argument jest bezpodstawny;

      – zarzucasz wspieranie produkcji aut z nową technologią i jednocześnie kompletnie ignorujesz argument o wieloletniej odpowiedzialności za wyrządzone szkody przez dotychczasowe technologie; skoro tak, to dlaczego uważasz, że należy państwo powinno wspierać spalanie ropy a nie powinno wspierać nowej technologii?

    • Feniks06

      Ad1. Dopłaty mogę mieć zarówno formę wsparcia w procesie zakupu jak i różnego rodzaju dopłat do procesu produkcyjnego. Teraz się mówi tylko o dopłatach do zakupu natomiast ja swoją wypowiedź rozciągnąłem również na inny model wsparcia bo jestem przeciwny zarówno jednemu jak i drugiemu. Zgadzam się w 100% również z argumentem, że nowe samochody w Polsce raczej wybierają Ci bogatsi. Ja jedynie nie widzę uzasadnienia by płacić im za to, że wybiorą elektryka zamiast spalinowego.

      Ad. 2 Być może nie znam na rynku samochodów elektrycznych wystarczająco dobrze więc mogę się mylić ale te z którymi ja się spotykałem były droższe w wersjach elektrycznych niż spalinowych. Jak masz jakieś przykłady przeciwnego rozłożenia cen to daj mi proszę jakiś namiar bo to może być ciekawe.

      Ad.3 No i tu się nie zrozumieliśmy. Nie zarzucam wspierania produkcji aut w nowej technologi. Wbrew przeciwnie jestem za. Tylko za pomocą innych instrumentów niż dopłaty. Nie uważam też za właściwe by wspierać spalanie ropy. Nie podobają mi się równie bardzo pomysły „nakłaniania” do zakupu nowych samochodów poprzez zwiększanie opłat akcyzowych za samochody używane bądź inne wymysły dotyczące sztucznego zwiększania cen tychże.

    • mall

      Na AW był jakiś czas temu tekst o aucie w wersji elektrycznej- drogie niczym luksusowe ale jednak z segmentu nie-luksusowego. Sama cena nie czyni auta luksusowym- czyni je jedynie drogim. Myślę, że nie należy tych rzeczy utożsamiać.

      Publiczna inwestycja w infrastrukturę sama z siebie nie wypali jeżeli nie będzie komu jej używać. Co więcej takie publiczne inwestycje będzie można przedstawiać jako inwestycje dla bogatych dziwaków! Ponadto w przypadku małego popytu na auta elektr. nie ma szansy na uzyskanie odpowiedniej skali, która skusi inwestorów prywatnych do inwestycji w infrastrukturę przy hotelach/centrach handlowych. Dlatego system dopłat należy rozpatrywać jako część bodźców wspierających szybki rozwój i wdrażanie nowej technologii. Jeden bodziec wpływa na siłę drugiego.

      Cieszę się, że dochodzimy do jakiegoś porozumienia :)

    • Kuba Gierach

      Jakby był niższy VAT i brak akcyzy (nie jestem pewien czy jeszcze jest na elektryki) to pewnie by były łatwiej dostępne niż aktualnie. Elektryk z założenia to inwestycja – mniej płacisz za jazdę.

    • Feniks06

      Tak, pomysł z obniżeniem VAT mi się podoba. Albo skoro te samochody to nowalijka to może czasowo w ogóle znieść VAT na nie i hybrydy?

    • indy

      Obniżenie VATu czy innych podatków to w zasadzie to samo co dopłata. Budżet będzie o tą sumę biedniejszy i wyrównać to musi cała reszta.

    • Feniks06

      Owszem. Nie ma darmowych obiadów. W sumie to masz rację. Chyba przemawia przeze mnie przekonanie że obecne połączenie podatku VAT, dochodowego i podatku belki nosza znamiona mafijnego haraczu I generalnie mam odruch poparcia każdemu pomysłowi który mówi o obniżce podatków.

    • Daniel Stawicki

      Zniesieniepodatku to nie dopłata. Dopłata to przekazanie pieniedzy z podatków na jakiś cel. Tutaj po prostu państwo mniej zarobi ale nic nie straci.

    • indy

      Jeśli roczne wpływy z podatków masz np 1000 i 100 przeznaczysz na dopłaty, to w budżecie zostanie 900. Jeśli zamiast dopłaty dasz ulgę podatkową w wysokości 100, to też w budżecie będzie 900. Różne nazwy, ale efekt ten sam.

    • Daniel Stawicki

      Po pierwsze kto powiedział ze Państwo zawsze musi mieć 100? Po drugie jeśli jest to ulga to po prostu wpłacasz mniej swoich pieniędzy, jesli dotacja to są to pieniądze innych.

    • Mr_C

      A czy Autor spojrzał na to jak obecnie po utracie przywilejów wygląda sprzedaż Tesli w Norwegii ?

      Poza tym my naprawdę dopiero doganiamy zachód, a nie już na nim jesteśmy.

    • Pawel

      doganiaLIŚMy zachód.
      Teraz doganiamy wschód.
      A tam nie ma pojazdów elektrycznych tylko wynalazki na niskooktanowe paliwa. Doczekamy się i tego.

    • indy

      Przeciętny samochód (nawet na zachodzie) ma średnio 3-4 właścicieli, nim pójdzie na złom. Co oznacza, że na jednego kupującego nówkę z salonu przypada 2-3, którzy kupują używane. Też jestem fanem elektryków, ale nie chciałbym dopłacać za czyjś samochód i też bym czuł się źle, gdyby ktoś odgórnie musiał dopłacać za mój.
      Podam przykład (choć cyferki sobie wymyślę):
      Załóżmy, że ilość flagowych smartfonów w polsce to 10%. Załóżmy, że odstaje to od średniej europejskiej. By to wyrównać wprowadzamy zwolnienia z VATu i dopłaty, dzięki czemu telefon za 4000 zł kosztuje teraz 3000. Obecnie może sobie na niego pozwolić nie 10, a 13% ludzi, a cała operacja kosztowała każdego obywatela 10 zł. Czy to jest ok?

    • Daniel Stawicki

      żeby uzyskac 3000 z 4000 wystarczy zniesc VAT, żadnych dopłat nie trzeba.

    • Feniks06

      Miałem dokładnie to samo napisać. Dopłaty do nowych samochodów to zawsze będzie dofinansowanie ludzi którzy są zamożni. Szczególnie jeśli chodzi o elektryczne samochody. Niech ewentualnie państwo dofinansuje w zamian za udziały fabryki.

    • Mustachian

      W Norwegii nie tyle są dopłaty, co zwolnienia z podatków.

    • mglamowski

      Weź pod uwagę, że ci zamożni dokładają do budżetu znacznie więcej niż ci niezamożni, więc te dopłaty otrzymaliby ze swoich własnych pieniędzy. Oczywiście takie dopłaty to absurd. Lepiej obniżyć podatki. Jeżeli każdego roku dorzucasz do budżetu, np. 50 tys. zł, to nie powinno nikogo boleć to, że w jednym roku dorzucisz tylko połowę tego, bo to i tak będzie więcej niż dorzucają ci niezamożni.

    • indy

      Jest to jakiś argument, ale budżet nie jest z gumy. Która partia wygra wybory: ta co obieca dopłaty lub zniżki w podatkach do elektryków, czy ta która obieca 600+? ;-)

    • Wielkie_Nieba

      Przecież podatki po to są aby gnębić biednych. Osoby zamożne (naprawdę zamożne, nie mam na myśli klasy średniej) mają takie narzędzia do optymalizacji, że płacą jakieś śmieszne kwoty w stosunku do ich dochodów.
      Trochę się zmieniło za czasów PiS, bo teraz dobrze mają bogaci i pasożyty.

    • Juras

      Trafiłeś w sedno.

  • Crashbit

    Sprawa moim zdaniem ma też drugie dno. Samochód elektryczny zużywa energię elektryczną która w naszym kraju pozyskiwania jest z węgla. Szybki rozwój tego rynku w Polsce może niestety prowadzić do braku rezerw energetycznych i konieczność budowy kolejnych bloków w elektrowniach. Ale i tym samym znacznego zwiększenia wydobycia węgla. Efekt będzie bolesny. Ciągle drozejaca (i to znacznie) energia elektryczna. To w wyniku zwiększonego kosztu wytworzenia, ale i zwiększonego obciążenia sieci. A także drozejacy węgiel. Nie wiem czy ktoś tam na górze myśli i nie wspiera zbyt mocno dotacji na ten cel, czy też nikt nie myśli i dlatego jeszcze nie płacimy za „światło” i „ciepło” całego majątku.
    Proponuje przeliczyć co po niektórym ile zuzywali by energii w domu do ładowania samochodu. Pewnie nie jedna osoba z dwukrotnila by rachunek. A to jest dwa razy więcej energii jakiej potrzeba

    • Mateusz Pieszczyk

      Zgadzam się i chciałbym dodać, że według badań, przy produkcji akumulatorów do aut elektrycznych powstaje tyle samo CO² co w ciągu 8 lat jazdy autem spalinowym.

      http://climatechangedispatch.com/study-tesla-car-battery-production-releases-as-much-co2-as-8-years-of-driving-on-gas/amp/

    • Robert

      A ile powstaje CO2 przy produkcji samochodu spalinowego, przy dostarczaniu i przetwarzaniu ropy itp? Ile CO2 produkują tankowce przewożące ropę?

    • LooZ

      To nie są żadne badania. To są projekcje grupy naukowców którzy przyjęli pewne założenia dla średnich baterii na rynku, pomnożyli razy ilość baterii w elektrykach i podali jako dane.

    • Zanieczyszczenia to nie tylko CO2. Mało tego, CO2 to najmniejszy problem, ponieważ dotyczy ewentualnych długofalowych i długoterminowych, globalnych skutków (ocieplanie klimatu). Problem dotyczy smogu, czyli zanieczyszczeń, za które płacimy na co dzień zdrowiem. Tutaj zależność jest bezpośrednia – zachęty i infrastruktura w konkretnym mieście skutkuje poprawą jakości powietrza w tym właśnie mieście.

    • mall

      Zapominasz o możliwości magazynowania energii produkowanej nocą, która obecnie się marnuje. Zapominasz o możliwości generacji energii z OZE. I jestem prawie pewien, że emisja zanieczyszczeń przez elektrownie jest mniejsza niż emisja realizowana przez auta spalające benzynę/ON. Zapominasz też o masowym charakterze trucia przez silniki wysokoprężne pozbawione filtra cząstek stałych.

    • surreality_show

      Przecież OZE u nas praktycznie ubito ;) o czym więc mowa?

    • mall

      Wcześniej czy później OZE wróci. Ponadto odnosiłem się do ogólnych rozważań a przy nich argument o OZE jest jak najbardziej prawidłowy.

      Bo na razie jest jak piszesz. Niestety ;/

    • Pawel

      Nie wróci.
      Tak jak nie wróci niezależny Trybunał Konstytucyjny.
      Jak ktoś idzie na rympał z łamaniem prawa nie jest na tyle głupi żeby się poddać ocenie wyborców.

    • mall

      No to wróci za 20-30 lat. Ale wróci :D

    • To nawet nie chodzi o magazynowanie – elektryki ładuje się niemal wyłącznie nocą.

  • Mustachian

    „nie ma też infrastruktury – ta ma być rozbudowywana, ale to wciąż plan.”

    Myślę, że to już coś więcej niż plan:
    http://www.orpa.pl/w-pazdzierniku-greenway-odda-uzytku-14-nowych-punktow-ladowania-samochodow-elektrycznych/

    • Tak pisaliśmy o tym niejednokrotnie. Problem polega na tym, że nawet z tymi punktami sieć w Polsce będzie słabo rozwinięta. Na razie w kraju jest kilkaset ładowarek…

  • Myślę, że gdyby faktycznie rodzimi producenci zrzeszeni w jakimś konsorcjum wyprodukowali samochód elektryczny dla „kowalskiego” to i pojawiłyby się ulgi podatkowe ;)

    Z drugiej strony na pewnym etapie rozwoju rynku na pewno zadba o to Komisja Europejska.

  • doogopis

    „Jeśli utrzyma się obecny poziom rozwoju rynku, rezultat będzie naprawdę mizerny, śmiało będzie można mówić o kpinie. ”
    No i co mówiłem! Rewolucja! Elektryków będzie przybywać,ale żeby miały sie stać powszechne w niedalekiej przyszłości to marzenia ściętej głowy. Biznes paliwowy na to nie pozwoli. Nie chodzi o żadne spiski tylko o zysk pewnych ludzi. Oni mają swoje wille z dala od tego całego smogu. Robią takie wałki na handlu pakietami na emisje i co mają pozwolić by zarabiali mniej? Lub wcale?
    A kto wyprowadził fabryki do chin,powodując załamanie na rynku pracy,kto spowodował kryzys?

    Chyba lepiej jak za elektryka zapłacisz jak teraz cene luksusowego samochodu,niż ma być tani i powszechny. Dla tych co na tym zarabiają teraz.Większość ludzi jest tak głupia że z ekologii rozumie tylko słowo ekologia,mają wywalone jak dymią byle taniej,jedzą też syf!
    I czy za zły poziom naszego życia odpowiadają spaliny dizla? Oj chyba nie!
    A w 2030 na marsa polecicie. Troche trzeźwego myślenia,ludzie!

    • Anonim

      „I czy za zły poziom naszego życia odpowiadają spaliny dizla?”
      Oczywiście. Udowodniono, że dzieci mieszkające przy głównych trasach ruchu częściej chorują.

    • raptor72

      Jak położysz się na autostradzie to możesz nawet umrzeć.

    • doogopis

      Dobra,wiadmo że dym szkodzi. Masz racje. Tylko jakoś nie widze że ktoś informuje jak na codzień nas to truje,ile trucizn średnio wdychamy z dymem dizla? No niby coś mówią,konkretów brak jednak. A podobno są bardzo trujące,spaliny dizla. A to ważne,bo codziennie wdychamy.
      Chodziło mi o to że patrząc na dzisiejszy świat,to nie spaliny są pierwszym problemem na drodze do lepszego życia. A są problemem. Zobacz że z zachodu znikły praktycznie wszystkie fabryki,a dymu dalej jest niby dużo. Powinna być duża poprawa.

    • Daniel Stawicki

      I jest gigantyczna poprawa, opwietrze mają czystsze, woda tak samo. Ba nawet w Polsce jest już lepiej, np taka woda z Wisły nadaje się już do picia po przegotowaniu, co jeszcze 20 lat temu było niemożliwe.

    • Pawel

      Kto ci powiedział że dymu jest „niby dużo”.
      We Francji są 3-krotnie niższe stany alarmowe dotyczące smogu niż w Polsce.
      Przekraczane są 2,3 razy w roku.

      W Polsce przekraczane są w dużych miastach kilkadziesiąt razy w roku.
      Więc gdzie ta nibydużość dymu na zachodzie ?

  • Jego Mać

    Obiecanki cacanki a ciemnemu ludowi radość. Dziś słuchałem w TOK FM wywiadu z jakimś wiceministrem który snuł plany na temat tych samochodów elektrycznych. W połowie wyłączyłem bo nie dało się tego ignoranta słuchać – nie miał pojęcia o rynku motoryzacyjnym, o dynamice rozwoju, o trendach wśród konkurencji. Już redaktor prowadzący był stokroć lepiej przygotowany. I ktoś się jeszcze dziwi że wszystko kończy się na szumnych planach rodem z kampanii wyborczej, skoro w rządzie siedzą sami dyletanci?

    • Ogau

      Co rząd ta sama bajka, ale nie ma co się dziwić, jak wymieniamy komuchów na komuchów.

    • Daniel Stawicki

      Po prostu rząd nie powinien tego dotykać. Jedyne co moze robić to finansować badania naukowe.

    • Jego Mać

      Jedyne co w tym zakresie regularnie finansują to uczelnię Rydzyka. Efekty widać jak na dłoni (o ile ktoś ma tyle samozaparcia by oglądać te produkty edukacji RM w mediach państwowych)

  • raptor72

    Czy ktoś sobie zdaje sprawę ile potrzeba miedzi (Cu) żeby podciągnąć te kilowaty mocy do ładowania tych elektryków?

    • Przecież jesteśmy potentatem w wydobyciu miedzi ;)

    • raptor72

      To nie ma nic do rzeczy; ta miedź jest droga a za chwilę będzie jeszcze droższa. Przeciętny samochód klasy ekonomicznej ma moc około 100 kW każdy kto widział na oczy przyłącze elektryczne do maszyny o takiej mocy niech sobie wyobrazi takie przyłącze razy ilość gospodarstw domowych (mniej więcej) to się zrobi gigantyczne przedsięwzięcie. A Jeszce pozostaje kwestia prądu w tych przyłączach.

    • Pawel

      Przecież ta moc (100 kW) jest chwilowa i szczytowa.
      W największych Teslach są akumulatory o pojemności 85kWh.

    • raptor72

      Ale trzeba wziąć pod uwagę tzw. szybkie ładowanie i rozwój akumulatorów. Co z tego że to moc szczytowa? Przyłącze musi to wytrzymać.tak dla jasności; Supercharger Tesli ma daje prąd o mocy 120kW.Jeszcze ciekawy cytat:”Badania pokazały, że stacja zdolna szybko – czyli w ciągu piętnastu minut – doładować w ciągu jednego dnia 200 samochodowych akumulatorów, powinna być wyposażona w bufor magazynujący energię (akumulatory LiFe) o mocy 2,2 MWh”

    • Szybkie ładowanie masz tylko w publicznych ładowarkach, które faktycznie trzeba budować na potężnych przyłączach. Nikt nie mówi o szybkim ładowaniu w domu, bo to nierealne. Z drugiej strony po cholerę Ci w domu szybkie ładowanie w pół godziny? Elektryki ładuje się w nocy, czyli masz 8h przynajmniej do dyspozycji.
      Chyba, że faktycznie zastosujesz bufor – kupujesz akumulator o mocy równej tej w bateriach i jednorazowo można doładować „szybkim” zastrzykiem a bufor będzie ładował się na spokojnie jak Ty jeździsz. Koszt akumulatorów dużych, stacjonarnych jest pewnie o rząd wielkości niższy niż Li-iOn

    • raptor72

      Powiem Ci po co mi potrzebne szybkie ładowanie auta w domu; otóż dla poczucia bezpieczeństwa. Po cholerę mi samochód który jest niezdatny do jazdy w nocy? Przypadki losowe się zdarzają i wolałabym żeby nie nakładały się na nocne długie ładowanie samochodu.

  • Ogau

    A kogo państwo ma zachęcić, jak większości nie stać na Skodę Citigo z salonu… Musimy poczekać, aż będą przyjeżdżać od Niemca, który płakał, jak sprzedawał.
    Jest jakiś plan budowy stacji, o którym czytałem chyba nawet tutaj, a w tekście narzekanie na to, że są plany. Potem o Chinach: „Wkrótce należy się po nich spodziewać realnych działań. Polska zapewne będzie snuć piękne wizje.”. Czyli, że chińskie plany dobre, a polskie złe, bo autor nie lubi pisu?

    • W Polsce często kończy się na wspaniałych wizjach i nie robi różnicy, kto rządzi – to taka narodowa przypadłość. A Chińczycy mówią i robią. Albo po prostu robią.

    • Mustachian

      Skoda Citigo z salonu kosztuje 529 zł miesięcznie (48-rat) z rocznym limitem przebiegu 20 000 km i zerowym wkładem własnym. Potem auto oddajesz jeśli nie chcesz wykupić, czyli to de facto wynajem. Można też wykupić potem na raty. Większość Polaków nie stać?
      http://www.skoda-auto.pl/inne/kalkulator-kredytowy

    • Ogau

      No super. Teraz dolicz opłaty, paliwo itd. Limit też śmieszny, bo średnia poniżej 60km dziennie. Mieszkać pod dużym miastem i dojeżdżać do pracy już się nie da. Nie mówiąc o wyjeździe gdziekolwiek.

    • Daniel Stawicki

      Topolicz z większym limitem. Zresztą to jest tylko jedna z ofert a jest ich całe mnóstwo.

    • Mustachian

      Tak jak napisał Daniel, policz z większym limitem. 40 000 km rocznie i rata wzrośnie do 567 zł m-cznie. Nie wiem o jakich piszesz opłatach, ale paliwo, ubezpieczenie itp masz także w przypadku używanego auta od Niemca.

    • Ogau

      Ale nie masz 600zł opłaty. Serio myślisz, że sebki i karyny, którzy stanowią większość społeczeństwa, może sobie pozwolić na dodatkowe 600zł miesięcznie za hajs z żabki czy innej strefy ekonomicznej?

      „Mediana wynagrodzeń pracowników w 2016 r. wyniosła 2 650 zł brutto miesięcznie. Jest to o 40% mniej niż średnia krajowa. Netto to 1900 złotych, czyli mniej niż 500 Euro na ręke.” I kogo tu zachęcać do kupna czegokolwiek?

    • surreality_show

      Olgau, nic dodać nic ująć. Dopóki zarobkowo będziemy w ogonie Europy, nic się nie zmieni

    • Mustachian

      Nie pisz o „dodatkowych 600 zł m-cznie”, skoro w tej chwili ci ludzie jeżdżą używanymi autami, których za darmo nie dostali. A jeszcze naprawiać je trzeba, bo w 15 letnich autach jest co naprawiać.

    • Feniks06

      No tak… mimo wszystko jest różnica 300 zł raty miesięcznie przez 3 lata za używany samochód a 600 zł za nowy przez 4 lata po którym czeka Cię kolejny wydatek na wykup. Oczywiście istnieją koszty napraw itd. Tego nie można negować. Ale z drugiej strony dla porównania…

      Skoda Fabia 2018 Active
      Silnik 1.0 75KM
      Klimatyzacja manualna
      brak elektryki w tylnych szybach
      poduszki powietrzne z przodu
      Cena: Od 41590 zł

      Skoda Fabia 2014 Ambition
      Silnik 1.2 105 KM
      To co ten powyżej plus
      Komputer pokładowy
      Światła przeciwmgielne
      Czujnik parkowania z tyłu
      Radio CD/MP3
      Klimatyzacja automatyczna
      Cena: 26900 zł

    • Mustachian

      Pełna zgoda, różnica oczywiście istnieje i nie twierdzę, że nie. Jak kogoś nie stać na nowe auto, nawet na raty, to niech kupi używane. Chciałem tylko pokazać, że za 5xx zł m-cznie można jeździć nowym autem i że część osób powie, że to za dużo, przepalając i przepijając w tym samym czasie podobną kwotę.

    • Feniks06

      A to racja. Różni ludzie, różne priorytety ;)

    • Ogau

      Jak nie pisz, jak ludzie mają auta za 1000-3000 złotych. Jak to się ma do 600 x 48…

    • Sławomir Lech

      Ekolodzy płaczą, że nie mają na nowego elektryka, wiec całą resztą podatników ma się im dokładać, łącznie z tymi, ktorych nie stać na własny pojazd i jeżdżą autobusem. Jeżeli im brakuje niech idą pod kościół z karteczką „zbieram na Teslę” nawet rzucę parę złoty bo to jest uczciwe i dobrowolne, przeciwnie do przymusowych podatków. Podatnikowi nie trzeba patrzeć w oczy gdy się żebra o jego pieniądze wiec każdy się pchać do publicznego koryta.

    • Daniel Stawicki

      Zwolnienie z podatków nie jest zabieraniem pieniędzy innym.

    • Sławomir Lech

      Ulgi są lepsze od dotacji, bo przy programie 500+ musi brać udział więcej urzędników, trzeba kontrolować tego co płaci podatki i tego co otrzymuje, przy ulgach jest mniej do sprawdzania, wiec są tańsze dla podatnika.

      Skoro nikomu się nie zabiera to tez znieśmy podatki na spalinowe łącznie z paliwem, podpisuje się rękami i nogami pod tym pomysłem, Tesla napewno skorzysta, gospodarka skorzysta, emeryci stracą, ale będą jeździć Teslą i mieć świeże powietrze wiec może nam wybaczą.

    • Pawel

      Nie chodzi i polskie „plany” ile o ich wdrażanie w życie.
      Na razie z wdrożeń wynika tyle, że powstała spółka skarbu państwa ElectroMobility Poland obsadzona Misiewiczami.

    • Ogau

      No zaczęło się jak zawsze. Oby nie skończyło się jak zawsze ;)

  • Takie są te elektryczne samochody, bez pomocy państwa nikt tego nie kupi, bo to nieopłacalne, państwo musi dotować obniżając podatki i w inny sposób zachęcać. Ale przecież samochody elektryczne nie są lepsze ani dla środowiska ani dla kieszeni. To taka moda, która nie ma podstaw ani ekonomicznych ani ekologicznych. Znajomy ma elektrycznego nissana, ma problemy dojechania gdy wybieramy się całą grupą gdzieś dalej. „Tankowanie” u niego trwa bardzo długo i wystarcza na krótko. To są dopiero pierwsze prototypy – kiepskie dla użytkownika, drogie. Nie warto być early adopter, to dobre tylko dla geeków, którzy nie mają co robić z pieniędzmi.

    • Juras

      I to chyba jedyna wypowiedź godna odnotowania w tej całej dyskusji. Co do ostatniego twojego zdania, dodałbym z pieniędzmi i to na dodatek nie swoimi. Elon bawi się doskonale za nie swoją kasę do tej pory. Dzień w którym ktoś powie sprawdzam, będzie smutnym dniem dla tych co wyłożyli kasę.

    • Racja co do kompletnej nieopłacalności. Kupno elektryka się po prostu nie opłaca. Oczywiście istnieją scenariusze, które nieco bardziej uzasadniają taką inwestycję (praca wymagająca regularnego pokonywania nie dużych odcinków po niewielkim obszarze, drugi samochód w domu tylko na miasto itp.) ale nadal benzyniak jest tańszy. Nie zgodzę się z tezą o prototypach. Pojazdy elektryczne to bardzo dojrzałe konstrukcje, silnik elektryczny ma już dziesiątki lat, technologia baterii litowych także ponad dekadę. Albo nawalisz baterii zwiększając zasięg i cenę, albo jest tanio i krótko – bez przełomu w składowaniu energii nic tutaj optymalizacje nie dadzą i niczego nie zmienią. Druga sprawa to ekologia. Elektryki są ekologiczne. Po pierwsze dlatego, że rozwiązują największy chyba obecnie problem dużych miast czyli smog – nie smrodzą na ulicach. Po drugie dlatego, że prąd pochodzi albo ze źródeł odnawialnych (w normalnych państwach), albo z energii jądrowej (dla mnie jedna z najbardziej ekologicznych jaka istnieje) albo w końcu z węgla. Spalanie węgla w elektrowni w niczym nie przypomina spalania w piecu, tam jest tyle systemów dopalania spalin i filtrów, że elektrownie poza CO2 nie emitują praktycznie niczego.

    • „Nie zgodzę się z tezą o prototypach. Pojazdy elektryczne to bardzo dojrzałe konstrukcje, silnik elektryczny ma już dziesiątki lat, technologia baterii litowych także ponad dekadę”
      Silniki spalinowe są sprawdzone praktycznie, elektryczne dopiero zaczynają być. Np. czy silniki elektryczne były sprawdzone w ekstremalnych warunkach, np. na wojnie, na pustyni, na Syberii…
      Weźmy pierwszy przykład na warsztat. Czy istnieje armia na świecie, która zaopatrzyła swoich żołnierzy w samochody elektryczne? Na wojnie chcesz używać technologii, która jest sprawdzona i na której można polegać.
      „energii jądrowej (dla mnie jedna z najbardziej ekologicznych jaka istnieje)”
      Energia jądrowa jest chyba najlepszą alternatywą, warto przypomnieć, że wykorzystywana jest także w ruchomych obiektach jak łodzie podwodne.
      „Spalanie węgla w elektrowni w niczym nie przypomina spalania w piecu, tam jest tyle systemów dopalania spalin i filtrów, że elektrownie poza CO2 nie emitują praktycznie niczego”
      Właśnie z CO2 ludzie mają dziś największy problem ;-)
      Wracając do tematu, chodziło mi o nieekonomiczność. Energię elektryczną trzeba wytworzyć z węgla, potem przesłać, a na koniec naładować na akumulator w samochodzie i potem wykorzystać. Na wszystkich tych etapach masz straty. Ropa naftowa jest idealnym koncentratem energii, który łatwo jest składować i łatwo wykorzystać, gdy istnieje potrzeba. Prąd ma ten problem, że jest trudny do składowania. Mój samochód może stać na parkingu miesiąc, czekając aż wrócę z wakacji i raczej nie stracę wiele paliwa w tym czasie. Ciekawe jak długo może stać naładowany samochód?

    • Silniki elektryczne pracują wszędzie. W każdych warunkach i w milionach urządzeń. Stopień komplikacji silnika elektrycznego to jakieś 5 % spalinowego.

    • i są powszechnie używane przez armie świata ;-)

    • Oczywiście. W jednym czołgu masz jakieś 300 silników elektrycznych.

    • W samochodach spalinowych też są silniki elektryczne, nie zmienia to faktu, że samochód jest napędzany paliwem, a prąd jest tworzony z paliwa. Główne silniki w czołgu, te napędzające są spalinowe.
      Być może w przyszłości to się zmieni, bo przecież czołg właśnie z powodu posiadania paliwa jest mniej bezpieczny. Niemniej baterie to prototypy, na których nie można polegać.

    • To się nigdy nie zmieni. Kluczem w czołgach jest logistyka – w warunkach wojny nie można liczyć na żadną infrastrukturę, poza tą jaką sobie sam jesteś w stanie zapewnić. Puszczenie cysterny z paliwem zawsze będzie skuteczniejsze niż jakakolwiek próba dostarczenia innego rodzaju energii.

    • „Puszczenie cysterny z paliwem zawsze będzie skuteczniejsze niż jakakolwiek próba dostarczenia innego rodzaju energii”
      Czy to nie dowodzi mojej tezy, że na silnikach elektrycznych nie można polegać? Powiedzmy np. że pojechałem na pustynię i tam skończyło mi się paliwo. Zadzwonię do przyjaciela, żeby mi podwiózł pełen kanister. Co ty zrobisz z elektrycznym samochodem z dala od infrastruktury?

      Ropa naftowa jest najlepszą formą skoncentrowanej energii. Łatwo ją przechowywać i używać kiedy potrzeba.

    • Sławomir Lech

      Polecam wam tuńczyka z Pacyfiku po awarii w Fukushimie, możecie się zjadać rano i wieczorem. Smacznego.

  • Samael

    A mi brakuje w tym tekście konkretów. Mam wrażenie, że autor czepia się dla samego czepiania. Brak konkretów… To jaki zachęty stosują Ci Rumuni i Bułgarzy? Z tekstu zrozumiałem, że większość Państw nie posiada żadnych zachęt i ulg a jedynie je planuje… To całkowicie zmienia postać rzeczy bo planować można wiele, a praktyka pokazuje potem często co innego. Mało to wszystko rzetelne i dokładne. Liźnięte po łebkach, aby było… Zgodne to wszystko z tumiwisizmem i wiecznym narzekaniem, że gdzie indziej jest lepiej. Konkrety Panie redaktorze, konkrety, mapka to za mało, bo nie mówi nic. Jak dopłata będzie wynosiła 100 zł do samochodu to też będziemy na tej niebieskiej stronie mapki… A nie będzie znaczyło to nic…

  • Pawel

    Powstała spółka skarbu państwa ElectroMobility Poland ?
    Misiewicze znaleźli w niej pracę ?
    Można przepuścić kasę na kampanie i inne szczytne cele „dobrej zmiany” ?
    To czego do jasnej ch.lery się jeszcze domagacie ?

  • oko

    Tani samochód którym można przejechac na ładowaniu 100km, taki do pracy. A tani tzn. ok.25tys. zł i ustawiam sie w kolejce pod salonem. Nie wierze że takiego autka nie da się wyprodukować.

  • NinJax

    Żadnych przywilejów dla kupujących auta elektryczne.

    Najlepsze co polski rząd mógłby zrobić to zalegalizować instalacje wodorowe działające z silnikami spalinowymi by ludzie je montowali tak samo jak teraz gaz i spopularyzować dystrybucję ciekłego wodoru na stacjach paliw.

    Znacznie większa moc niż benzyna i elektryczność, cichsza praca silnika, niezależność od dostaw ropy, brak konieczności wymiany silników i zero szkodliwości dla środowiska. Efektem spalania wodoru jest para wodna.

  • Krzysztof Kalinowski

    XD