17

Policja zaliczyła ogromną wpadkę! 20 tysięcy zł odszkodowania za zabranie prawka!

Ostatnie tygodnie nie są najlepszym czasem dla policji. Najpierw spadły na nią baty z Najwyższej Izby Kontroli, gdzie wytknięto katastrofalny stan floty samochodowej, a teraz zapadł wyrok w dość kontrowersyjnej sprawie.

Chociaż policja ma się czym chwalić (statystyki wypadków spadają), a inne liczby sugerują wysoką skuteczność interwencji, to ostatnie działania nie napawają optymizmem. Najpierw okazało się, że stan policyjnej floty radiowozów jest opłakany, a wyszkolenie funkcjonariuszy stoi na bardzo niskim poziomie. Teraz pojawił się wyrok w dość kontrowersyjnej sprawie – okoliczności są stawiające policję w bardzo złym świetle, a wyrok przestaje zadziwiać.

Policja vs. obywatel: nie trudno o pomyłkę?

Co jakiś czas polskie media obiega historia pomyłki policyjnego oddziału antyterrorystycznego, który „odwiedza” nie ten lokal co powinien siejąc panikę i przestraszenie. Sprawa, w której ostatnio zapadł wyrok jest mniejszego kalibru. Helsińska Fundacja Praw Człowieka, poinformowała iż zapadł wyrok w sprawie kierowcy, któremu bezpodstawnie odebrano prawo jazdy. Okazało się, że utrata uprawnień była tylko prologiem.

W styczniu 2015 roku, jeden z polskich obywateli otrzymał pismo od starosty, w którym zostaje powiadomiony o utracie prawa jazdy. Zabranie uprawnień do prowadzenia pojazdów miała związek z rzekomym prowadzeniem pojazdu pod wpływem alkoholu. Ile miał trwać zakaz? 2 lata. Decyzja zapadła w wyniku wyroku sądu rejonowego, który skazał mężczyznę za kierowanie samochodem „na podwójnym gazie”. Niestety informacja o procesie i wyroku nie dotarła do skazanego, który nie miał w tym momencie żadnych wątpliwości, że doszło do błędu. Bowiem nie mógł on się znajdować we wskazanym miejscu i czasie, bowiem był za granicą.

Po zapoznaniu się z aktami sprawy okazało się, że sprawa dotyczy zupełnie innej osoby. W Polsce został zatrzymany nietrzeźwy kierowca, który nie posiadał przy sobie żadnych dokumentów. Żeby wprowadzić policjantów w błąd, podał zupełnie zmyślone dane – okazało się, że są to dane skazanego mężczyzny. Żaden z funkcjonariuszy nie zweryfikował danych, a sprawa trafiła do sądu który wydał wyrok w sprawie. Nie pomógł nawet fakt, że dane zawarte w bazie Krajowego Systemu Informacji Policji (w tym zdjęcie) znacząco różniły się od tych podanych przez nietrzeźwego kierowcę. Na szczęście poszkodowany złożył apelację, w efekcie czego wyrok uchylono, a mężczyznę uniewinniono.

Policja vs. obywatel: bałagan w bazie danych?

Okazało się jednak, że to nie koniec przygód tego pana z policją. W lutym 2016 roku poszkodowany mężczyzna został zatrzymany przez patrol policji do rutynowej kontroli. Podczas sprawdzania danych pojawiła się informacja, że ów pan… nie posiada uprawnień do prowadzenia pojazdów! Mimo, że wyrok uniewinniający uprawomocnił się cztery miesiące wcześniej, w policyjnej bazie danych nadal figurowała adnotacja o zatrzymanych uprawnieniach. W wyniku kolejnego błędu samochód mężczyzny został odholowany, a jemu samemu założono sprawę w związku z kierowaniem autem bez prawa jazdy. Po zakończeniu dochodzenia i wyjaśnienia wszystkich wątpliwości, mężczyzna pozwał do sądu skarb państwa.

W pozwie zostało wskazane działanie organów państwa, które naruszyły godność i dobre imię obywatela. Sąd podzielił zdanie poszkodowanego i zasądził 20 tysięcy złotych zadośćuczynienia od komendanta policji oraz prokuratury rejonowej.

Błędy w bazie danych policji zdarzały się, zdarzają i będą zdarzać. Jednak koniecznością musi być dopilnowanie, by takich wpadek było jak najmniej i obywatel nie musiał obawiać się interwencji, która spowoduje niespodziewane konsekwencje i utratę dobrego imienia.