35

Tytuł gry roku PC, 7 rekordów Guinnessa – PlayerUnknown’s Battlegrounds zasłużenie miażdży konkurencję

PlayerUnknown’s Battlegrounds to dla mnie największe zaskoczenie 2017 roku. Niedopracowana gra we wczesnym dostępie porwała miliony graczy i zarobiła stertę pieniędzy. A teraz zdobywa statuetki i bije rekordy Guinnessa. Zasłużenie? Tak, choć mam wiele zastrzeżeń.

Od jakiegoś czasu nadrabiam zaległości na PC, ale kupiłem też tytuł, przez który wszystko inne zeszły na dalszy plan. Praktycznie każdy późny wieczór spędzam ze znajomymi w PlayerUnknown’s Battlegrounds. Uruchamiamy Discorda i żegnamy się grubo po północy mimo tego, że każdy z nas musi rano wstać. Oni mają już przegrane po 300-500 godzin, ja ledwo 30 – natomiast o ile wcześniej nie rozumiałem fenomenu tej gry, to po jej zakupie nie potrafię się od niej oderwać.

PlayerUnknown’s Battlegrounds - zdjęcie 1

Grają miliony

We wrześniu mówiło się o 13 milionach sprzedanych egzemplarzy PlayerUnknown’s Battlegrounds. W październiku o prawie 2 milionach jednocześnie zalogowanych fanów tej produkcji. Tak, PUBG już dawno pobił rekord DOTA 2 jeśli chodzi o ilość jednocześnie grających osób. To fenomen i największe zaskoczenie tego roku.

Za PlayerUnknown’s Battlegrounds odpowiedzialne jest założone w 2007 roku koreańskie studio Bluehole, które niektórzy z Was mogą kojarzyć z MMO TERA – dla mnie jednak to ekipa nieznana, tym bardziej zaskakuje sukces PUBG. Dodam również, że to nieskończona gra we wczesnym dostępie – i powiedzmy sobie szczerze, to czuć. Najwyraźniej kluczem do sukcesu było odpowiednie skonstruowanie trybu battle royale – czyli każdy na każdego, aż do śmierci. Oczywiście nie oni wymyślili tę formułę, jednak o to właśnie oni i ich produkcja porwała miliony. Około 100 graczy skacze jednocześnie z samolotu na wielką opuszczoną mapę, po okolicznych domach szuka sprzętu i idzie w bój. Strefa na mapie cały czas się zmniejsza, aż ostatecznie garstka osób, które przetrwały leży w trawie i czeka na błąd przeciwnika lub przeciwnej drużyny. To tyle jeśli chodzi o streszczenie zasad PUBG.

PlayerUnknown’s Battlegrounds - zdjęcie 2

Daleko do AAA

Podczas gdy gry z wielomilionowymi budżetami na produkcję i marketing starają się przynajmniej dopracować wszystkie detale, PUBG wciąż jest dziurawy, trochę drewniany i zdecydowanie niedopracowany. Tytuł ma już na karku pół roku i Bluehole Studio cały czas stara się go dopracować, działając na żywym organizmie z milionami graczy. Może dlatego pierwsze godziny z PUBG są taką męką – postacie nie potrafią się wspinać (choć grałem już w testowy kod, w którym jest to wreszcie możliwe), model jazdy pojazdów jest niedopracowany, gra potrafi klatkować, a grafika pozostawia wiele do życzenia.

PlayerUnknown’s Battlegrounds - zdjęcie 3

Gra roku

Prestiżowe nagrody Golden Joystick Awards 2017, PUBG zdobywa tytuł najlepszej gry multiplayer i najlepszej gry PC. Ale jak to? Nieskończona produkcja z tyloma niedociągnięciami? To jest coś, czego jeszcze w branży gier nie było. Ale to nie wszystko, PlayerUnknown’s Battlegrounds wyciągnęło też rękę po kilka rekordów Guinnessa – grze udało się ich zdobyć aż 7.

– Gra, która we Wczesnym Dostępie najszybciej zdobyła milion sprzedanych kopii,
– Gra, która we Wczesny Dostępie najszybciej zarobiła 100 milionów dolarów,
– Gra, która najbardziej angażowała graczy we Wczesnym dostępie,
– Gra nie od Valve, która najbardziej angażowała graczy we Wczesnym dostępie
– Pierwsza gra, nie od Valve, która była najczęściej grana na Steamie,
– Pierwsza gra, która osiągnęła 2 miliony graczy (podwojenie poprzedniego rekordu 1.3 milionów Doty),
– Najaktywniejsza gra pod względem ilości graczy na Steamie.

PlayerUnknown’s Battlegrounds - zdjęcie 4

Nie umiem się oderwać

PlayerUnknown’s Battlegrounds wciąga jak bagno. I mówię to z perspektywy osoby, dla której tak zwane „kampienie” nigdy nie było frajdą. Ba, ja nawet w skradankach starałem się narobić jak najwięcej rabanu. Tymczasem w PUBG leżę w trawie lub kucam w krzakach, kryję się po domach, nie zaczynam walki nawet gdy widzę przeciwnika. Planuję, czekam, jestem cierpliwy. Mimo tego, że często ginę po 10 minutach zbierania broni, hełmów i kamizelek, co teoretycznie oznaczałoby zmarnowany czas – bo przecież nic nie ugrałem. Tymczasem włączam kolejny mecz, potem kolejny. Gra za grą, starcie za starciem. Dlaczego? Może dla tych kilku minut na końcu, kiedy ręka drży na myszce, a emocje sięgają zenitu. Żadna gra sieciowa nie wywoływała we mnie jeszcze tylu emocji i obstawiam, że to właśnie jest klucz do sukcesu PUBG. Wszystko inne, czyli dopracowany kod i oprawa graficzna schodzą na dalszy plan.

Grają miliony, producenci zarobili miliony na swojej nieskończonej grze. Śmiejąc się niejako w twarz wielkim firmom, które marzą o takich wynikach i takim zainteresowaniu graczy.

W tytule przeczytaliście „zasłużenie” i zdaję sobie sprawę, że nie każdy musi się z tym zgadzać. Są osoby (w tym na przykład Grzesiek Marczak), które zaczęły, grały, starały się zrozumieć i odpuściły. Nie dziwię się jednak, że ten fenomen został nagrodzony, a sam nie do końca potrafię wyjaśnić dlaczego spędzam w tej produkcji tak dużo czasu, choć przecież na rynku jest cała masa bardziej dopracowanych i dopieszczonych gier. Najwyraźniej PlayerUnknown’s Battlegrounds ma to coś, czego brakuje konkurencji. I właśnie „to coś” stawia PUBGA na podium – czy się z tym zgadzacie, czy nie.

  • Łukasz Jankowski

    Nie rozumiem fenomenu tej gry.

    • No właśnie to jest też bardzo ciekawe zjawisko. Z jednej strony masa osób, które pisze dokładnie to, co Ty – z drugiej ogromna popularność.

    • Krzysztof

      Jeśli grywasz w FPSy to PUBG może sie spodobać, tylko trzeba zagrać, najlepiej z kimś, żeby to poczuć

    • zakius

      właśnie granie w FPSy (i TPSy również) jest najbardziej niezrozumiałe

    • Krzysztof

      Co kto lubi. FPSy sa bardzo popularne

    • Tech-Floyd :)

      Wybacz, nie wszyscy grają w platformówki z tak 90tych…

    • F of X

      a co jest zrozumiałe?

    • Artur Marciniak

      dla niego wszystko

  • Bozz

    Obejrzałem kilka rozgrywek PUBG w wykonaniu Rocka na YT. Jestem autentycznie zaskoczony sukcesem tej gry. Przez pierwsze 10-20 minut meczy nic się nie dzieje, spadasz, lądujesz, biegniesz, eksplorujesz, nagle giniesz. No ale co kto lubi :)

    • Ogau

      I tak w kółko, aż trafia się TA gierka. Zostajesz 1 na 1, zabijasz i cieszysz się jak dziecko. Co prawda miałem tak w h1z1, ale to chyba bez znaczenia ;)

    • Albo 4 na 4 na malutkim fragmencie mapy. Meeeeen, emocje!

    • Realq

      Oglądając czyjąś gre nie czujesz tego napięcia. Jesteś zamknięty z setką wrogich graczy, czas cię goni, zginąć można zanim zdążysz mrugnąć, a w przeciwieństwie do wielu innych gier multi masz tu tylko jedno życie. Dlatego ginąć nie chcesz.
      No i wygrana daje też nieporównywalnie więcej satysfakcji bo nie jest to tradycyjne 5v5 tylko tak jakby 1v99 i jest się czym chwalić w przeciwieństwie do kolejnej wygranej w overwatchu

    • zakius

      jeśli chodzi o shootery to single lepiej się ogląda, bo mogą mieć nawet niezłą fabułę, ale mechanika je zabija
      ale pvp? nie ma sensu

    • F of X

      Oglądasz piłkę nożną?

    • Carl Johnson

      Pewnie nie, bo nie ma fabuły XD

    • Dokładnie, oglądanie PUBG nie ma sensu, emocje są tylko podczas samodzielnej gry.

    • aeroplan

      To nie jest klasyczny multi shooter, gdzie jest ciągły młyn i giniesz co kilka sekund, więc jeżeli ktoś preferuje szybką nawalankę, PUBG zdecydowanie nie jest dla niego.

      To właśnie lootowanie, skradanie się, taktyka (zwłaszcza jak się gra w teamie) na bardzo dużej mapie sprawia, że ta gra tak wciąga. Wystarczy powiedzieć, że grając solo można wygrać daną rozgrywkę nie zabijając żadnego gracza :) Z drugiej strony, jeżeli ktoś szuka akcji również ją znajdzie. Dla każdego coś miłego. A satysfakcja z wygranej jest tu nieporównywalnie większa niż w jakiejkolwiek innej multi-strzelance, głównie przez ilość graczy na mapie i poziom trudności.

    • Pubga się źle ogląda, też próbowałem i zanim znajomi namówili mnie na zakup nie byłem w stanie o tej grze powiedzieć dobrego słowa. A potem wsiąkłem.

  • Driggooziz

    Zasłużenie? Przecież ta gra to jasny sygnał dla twórców, że możesz sprzedawać wiecznie niedokończony produkt i mamić graczy planowanymi rozszerzeniami.

    • DelBoski

      Nie przepadam za wypuszczaniem gier na rynek w wersji alfa/beta w cenie pełnoprawnej gry, ale w tym przypadku twórcy nie zrobili skoku na kasę, tylko regularnie wywiązują się ze wszystkich obietnic. Gra dawała i daje to co obiecuje czyli niesamowitą grywalność i dobrą zabawę ze znajomymi. Może właśnie to będzie sygnał dla twórców takich jak Sony czy Bohemia, że warto jednak poważnie podejść do własnego produktu i gracza bo to może się opłacić w dłuższej perespektywie.

    • Realq

      W tym przypadku nie wygrywa gra tylko formuła

    • No ale jakoś 10 milionom to nie przeszkadza, gra nie była kontynuacją, nie było w stosunku do niej żadnych oczekiwań. I to, co pisze niżej DelBoski – może trwa to długo, ale cały czas pracują nad grą, wywiązują się z obietnic. Nie pocięli tej gry żeby ją potem sprzedawać w kawałkach. No i nie sprzedają jej w kawałkach tylko jako jeden produkt.

    • ez

      Gra jest cały czas ulepszana w przeciwieństwie do innych, zawsze można coś dodać gra nigdy nie będzie kompletna. Przez cały okres rozgrywki od momentu zakupu miałem tylko jeden błąd i 2 razy wyłączyło mi gre po zakonczeniu meczu. Gra działa lepiej niż niejeden tytuł AAA. Takie Diablo III niby skończone ale troszke bardzo kupa bo umarło, niema co robić a deweloperzy oleli graczy.

  • Stille

    Zabawne, bo podobne „hype” jak teraz PUBG, miało H1Z1. Kwestia czasu jak PUBG podzieli jej los, jak wyjdzie nowy „lepszy” klon, oparty na tych samych zasadach.

    • Mateusz Mickiewicz

      Już wyszedł – Fortnite a mało tego free to play.

  • Grzegorz

    Przynajmniej nie trzeba płacić za kamizelkę, kolory t-shirt lub szybsze trampki – każe po dziesiąt eurcentów lub jednyne 1,99 dolara.

  • hinix

    Jeśli to Cię wciąga to spróbuj Escape From Tarkov ;)

  • lanister

    Emocje są kosmiczne, zwłaszcza w końcówce. Ale tak samo kosmicznego trzeba mieć kompa, bo nawet z NASA dzwonią, że zacina :P

  • aeroplan

    PUBG jest klasycznym przykładem, że nie liczy się kto pierwszy wpadnie na dany pomysł (bo twórcy PUBG Ameryki nie odkryli, motyw gry survivalowej jest stary jak świat), ale kto go najlepiej zrealizuje i spopularyzuje. Ponadto po raz kolejny potwierdza się jak wielka siła tkwi w grywalności, która przykrywa wszelkie niedociągnięcia. Grafika jak na dzisiejsze standardy nie powala, bugi mniejsze lub większe wciąż są wszechobecne, a jednak ciągle klikamy Next Match, Next Match… :)

    • Więc twierdzisz że PUBG jest survivalem? Czyli idąc tym tokiem myślenia, CS:GO jest platformówką?

    • aeroplan

      ? Tak się przyjęło mówić na gry typu „last man standing”.

  • Michał Słupski

    Ta gra jest genialna. W końcu gra w której można sie wczuć a nasze posunięcia wymagają myślenia i cierpliwości. Jestem juz zmęczony grami fps w których co 30 sek giniesz i w kolko powtarza sie te same czynności.

  • Rozumiem fenomen tej gry, natomiast nie rozumiem zachwytów tych co rozdają te tytuły „najlepsze”.
    To jest po prostu kolejna gra z gatunku battleground, które nie wnosi niczego nowego, świeżego, innowacyjnego do gatunku.
    Jest to dobra gra, ale bez przesady -.-

  • razorree

    jak tego PUBG porownacie do Arma ? podobne ?

  • Michał Jurecki

    Według mnie największą esencją tej gry jest to że gra jest po prostu niesamowicie satysfakcjonująca, a ostatnie minuty gry to prostu szczyt adrenaliny.
    Ktoś mi powie że „ale h1z1 to to samo”. Szkoda tylko że panowie od h1z1 mieli generalnie totalnie wyjebane na graczy, niektóre bugi były naprawiane po pare miesięcy, wprowadzali zmiany o które nikt nie prosił, już pomijam fakt że gra miała wyjść z early access ponad rok temu :) Pewnie teraz gryzą zęby bo wykres liczby online to równia pochyła w dół – i dobrze im tak. Spędziłem w tej grze sporo bo 600h ale życzę jej żeby zdechła. Mieli szansę ale spierdolili ją po całości

    Nie zapomnijmy o tym że najczęstrze update’y do h1 to były kolejne skrzyneczki i kolejne skinki, na to mieli ZAWSZE czas