2

Pierwszy microchip trafi na sprzedaż. Jeżeli macie wolne 600 tysięcy dolarów…

Świat sztuki i media żyły jakiś czas temu doniesieniami na temat obrazu Salvartor Mundi - jedyny obraz Leonarda Da Vinci znajdujący się w rękach osoby prywatnej trafi niebawem na sprzedaż. To wielkie wydarzenie na rynku aukcyjnym, kolekcjonerzy będą walczyć o dzieło mistrza. Aby jednak wejść do gry, należy przygotować znaczną sumę - mowa o minimum 100 mln dolarów. Znacznie mniej trzeba będzie zapłacić za kawałek historii IT - na początku listopada na aukcji pojawi się pierwszy microchip. Układ niebawem skończy 60 lat i dla wielu osób ma pewnie większe znaczenie, niż obraz renesansowego artysty.

Microchip jest dzisiaj czymś powszechnym. Układy scalone znajdziemy w bardzo wielu urządzeniach, a ich wpływ na nasze życie ciągle rośnie. To oczywiście nakręca popyt, z czego ciszą się firmy produkujące komponenty tego typu. Najlepszym przykładem Samsung, który w tym roku osiąga fenomenalne wyniki kwartalne, a zapewniają to m.in. podzespoły. Dzisiaj te układy znajdziemy już nie tylko w komputerach, telefonach, telewizorach czy konsolach, ale też samochodach, AGD, a nawet w ubraniach. Gdy microchip powstawał, jego twórcy nie mogli przypuszczać, że tak się potoczy historia ich wynalazku.

Niebawem na aukcji w Dallas wystawiony zostanie prototyp układu scalonego datowany na rok 1958. W przyszłym roku obchodzona będzie okrągła rocznica stworzenia tego komponentu. Stał za tym m.in. Jack Kilby, który w roku 2000 za swoje osiągnięcia został uhonorowany Nagrodą Nobla w dziedzinie fizyki. Podkreślał wówczas, że przełomu nie dokonał sam – pomagał mu m.in. Tom Yeargan. Obaj panowie już nie żyją, ale córka tego ostatniego chce spieniężyć wspomniany prototyp: na szklanej płytce umieszczono przewody z miedzi i złota, biegną one do fragmentu germanu. Wszystko zamknięte w plastikowym pudełku z podpisem. Bardzo niepozorny artefakt. A jednak zapoczątkował rewolucję technologiczną.

Kilby i Yeargan pracowali nad projektem latem 1958 roku m.in. dlatego, że ten pierwszy… był zbyt krótko zatrudniony w Texas Instruments i nie miał prawa do urlopu. Wówczas pewnie na to narzekał, ale po latach, gdy nastąpił boom w sektorze IT, mógł już inaczej spojrzeć na sprawę. Oprócz wspomnianej płytki, właścicielka sprzedaje dokumenty, w których ojciec opisywał proces powstania układu scalonego. Kilka lat temu ów towar trafił na aukcję, ale nie uzyskano wówczas kwoty wyznaczonej przez sprzedającą. Tym razem ją obniżono. Według specjalistów, microchip powinien zostać sprzedany za ponad pół miliona dolarów. Czy to dużo?

Gdy porównamy to z kwotami, jakie kolekcjonerzy wydają na perły malarstwa czy rzeźby, trudno mówić o drożyźnie – inna skala wielkości. Można jednak założyć, że ten rynek będzie rósł i nie skończy się na rekordowych aukcjach związanych ze sprzedażą sprzętu Apple. Pojawią się w końcu ludzie, którzy będą skłonni słono zapłacić za kamienie milowe IT. Zresztą, 600 tysięcy dolarów za tę płytkę i tak jest poza zasięgiem zdecydowanej większości populacji.

Wspomniany we wstępie Salvator Mundi wywołuje olbrzymie emocje m.in. dlatego, że to jedyny obraz Leonardo znajdujący się w prywatnych rękach – z układem z 1958 roku jest podobnie: to najstarszy microchip, który można kupić – reszta trafiła do muzeów i różnego typu instytucji. To ważny powód, by kolekcjonerzy sięgnęli do kieszeni. Ciekawe, jak szeroko otworzą portfele?

  • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

    Zwrócili mi za te boeingi to mogę i chip kupić. W sumie sprzedając chińczyków z kontenerów z amazona wyszedłem n aplus