opera browser opera logo opera
26

Chińczycy nowym właścicielem Opery? Na stole leży 1,2 mld dolarów

Chińczycy chcą Operę. Norweska firma otrzymała oficjalną propozycję przejęcia. Na stole znalazło się 1,2 mld dolarów.

Ofertę złożyło chińskie konsorcjum, w którego skład wchodzą m.in. takie firmy jak Kunlun czy Qihoo 360. Przy wsparciu funduszy inwestycyjnych Golden Brick and Yonglian zaproponowały one Operze 10,4 mld koron norweskich, co w przeliczeniu daje 1,2 mld dolarów. To aż o 53 proc. więcej niż dotąd wyceniano całą spółkę. Trudno się zatem dziwić, że rada nadzorcza sugeruje akcjonariuszom, by ofertę przyjęli.

Lars Boilesen, CEO Opery tłumaczy, że propozycja jest bardzo rozsądna, a pozyskane w ten sposób środki pozwoliłyby na szybszą ekspansję, rozwój dotychczasowych produktów, a także realizację planów w przyszłości. Żadna decyzja jeszcze nie zapadła, ale chyba trudno spodziewać się innego scenariusza, bo Opera nie jest dziś gigantem. Nigdy nie była, choć w swojej historii „miała momenty”.

Projekt narodził się w strukturach norweskiej firmy telekomunikacyjnej Telenor. W 1994 roku Jon S. von Tetzchner i Geir Ivarsøy rozpoczęli prace nad przeglądarką stron WWW. Ostatecznie Telenor nie skorzystał z tego rozwiązania, więc twórcy w 1995 roku uniezależnili się jako Opera Software. W 1997 wyszła Opera 2 – pierwsza ogólnodostępna wersja programu. Twórcy zaczynali od produktu dystrybuowanego na zasadach adware. Pierwsze wersje Opery cechowały się dużym, bijącym po oczach bannerem wtopionym w interfejs. Z czasem z niego zrezygnowano, przestawiając się na inne modele finansowania. Sama Opera Software przez lata angażowała się w rozwój technologii webowych. Firma jest też członkiem konsorcjum W3C.

 

W 2010 roku Opera zatrudniała blisko 750 osób i był to wówczas jeden z najlepszych okresów w jej historii. Norwegowie nigdy nie zdobyli większej popularności na desktopach, gdzie ich udziały nigdy nie przekroczyły 5 proc. Pomysłem na sukces stał się rynek mobilny. Pierwsze wydania Opery na Symbiana, a później ich odpowiedniki na Androida były bezkonkurencyjne dzięki unikatowym wówczas algorytmom kompresującym dane. Szczególnie furorę robiła Opera Mini, która była projektowana pod kątem low-endowych urządzeń. W czasach, gdy pakiety internetowe były na wagę złota, rozwiązanie to trafiało na bardzo podatny grunt.

Opera jednak nie wykorzystała swojej szansy. Trudno powiedzieć, czy w ogóle mogła, bo wraz z Androidem przyszły konkurencyjne przeglądarki. Przede wszystkim mowa tutaj oczywiście o natywnej, wbudowanej w system, a także Chrome. Ten ostatni już na dobre zajął fotel lidera na desktopach i nic się w tej kwestii nie zmieni jeszcze długo. A jeśli o tym segmencie mówimy, w lipcu 2013 roku zadebiutowała pierwsza wersja Opery oparta na tym samym silniku co Chrome (Blink). Twórcy wywrócili program właściwie do góry nogami, zrezygnowali z większości dodatków i wodotrysków (z których de facto ten program słynął. Opera na Presto miała przecież klienta e-mail, czytnik RSS, obsługę widżetów i wiele, wiele innych). Nie przełożyło się to jednak na jakiś szalony wzrost popularności.

Opera ma ciągle kilka asów w rękawie. Firma ciągle jest kojarzona ze świetnie działającymi i skutecznymi algorytmami do kompresji danych przesyłanych przez sieć. Nie dziwi zatem debiut takich rozwiązań, jak Opera Max. Wydana stosunkowo niedawno aplikacja potrafi kompresować cały ruch sieciowy na naszym urządzeniu z Androidem. Efekty mają być wymierne. W przypadku Netfliksa oszczędność danych sięga nawet 60 proc. W tym miesiącu twórcy zaimplementowali obsługę SPDY SSL, co w przypadku szyfrowanych stron ma przynieść nawet 23-procentowy wzrost szybkości działania. Sęk w tym, że już wcześniej rozwiązanie to zaimplementowano w mobilnym Chrome. Trudno się oprzeć wrażeniu, że Opera straciła na innowacyjności i wigorze.

Zakładając, że Opera Software trafi w ręce Chińczyków (a nie wątpię, że tak się stanie), jaka przyszłość ją czeka? Chciałbym zobaczyć więcej odwagi w działaniu norweskiej firmy – może nie tyle na desktopie, bo tu już karty zostały rozdane, ale głównie na mobile. Rozwiązania Google’a na Androidzie mają tę przewagę, że są preinstalowane na smartfonach i tabletach, więc skuteczne rywalizowanie z nimi jest właściwie nierealne. Opera na przestrzeni lat jednak niejednokrotnie udowadniała, że potrafi przyjemnie zaskakiwać.

  • Apocalypse

    Nie ma znaczenia kto ją przejmie. Od czasu zmiany silnika przeglądarka się prawie nie rozwija. Zapomnieli dla której grupy docelowej był ich produkt. Jak ktoś chciał prostotę to wybierał co innego. Teraz 20 wersji od zmiany silnika nadal nie można zmienić porządku ikon rozszerzeń na pasku i nie pyta się czy zapisać plik czy otworzyć. No cóż… Vivaldi is our hope – znowu tym rozwój idzie jak krew z nosa niestety :-(. Wolałbym dla nich zastrzyk gotówki :-).

    • Artur Łukasz

      No tak przedstawianie ikonek to killer feature.

      Opera ostatnio dużo nadrobiła względem starej opery, brakuje tylko rzeczy których używa garstka power userów.

    • https://www.comandeer.pl/ Comandeer

      Czyli brakuje tego, co czyniło Operę Operą… ona zawsze była mocno geekowa. Nie na darmo (prawie) całe środowisko polskiego webmasteringu wywodzi się właśnie ze społeczności Opery.

    • luc

      Eh, od 3ch lat wciąż to samo marudzenie… że wam się nie znudzi…

    • Apocalypse

      Pomarudzić zawsze można. Prawda jest taka, że dla power userów nie ma teraz przeglądarki… A Stara Opera była…

    • http://recenzator.pl/ Tomasz Popielarczyk

      Zgadzam się. Z wersji na wersję Opera zyskuje

    • http://przemekzawadzki.tumblr.com/ Przemek Zawadzki

      Co z tego, skoro straciła starych i wiernych użytkowników? Jak zmienisz przeglądarkę/klienta poczty na innego, to raczej już na długo. Nawet jeśli nowa Opera zaczyna „odrabiać” to każdy, kto przesiadł się na inne rozwiązanie szybko do niej wracać nie będzie. Kwestia przyzwyczajenia i organizacji pracy.

    • Apocalypse

      To był Killer feature bo można było przestawiać co się chciało. Użyłem tylko skrótu myślowego. Dla mnie nie nadrobiła nic względem starej Opery. Wygląda tylko jak inny Chrome. Gartka power userów? W samej Polsce było ich 10% za najlepszych lat. Zresztą co ja tam wiem…

    • Artur Łukasz

      sam używałem opery, pewnie od 2006 roku.
      jak zmienili silnik to przez dobre 10 miesięcy jechałem na lisku, teraz wróciłem na operę i nie ma tragedii.

  • Kajo

    Też mi się wydaję, że to już nie ma znaczenia. Stara Opera to projekt, który zamknięto kilkanaście miesięcy temu i obecne przymiarki były do przewidzenia. Może nawet lepiej, Vivaldi trochę urośnie. Szkoda tylko pracowników z Wrocławia ;)

    • http://recenzator.pl/ Tomasz Popielarczyk

      W sumie nie jest jasne, co się z nimi by stało w razie takiego scenariusza

    • Apocalypse

      Widać co się stało ze starymi z Oslo. Pracują w Vivialdim :-). Ale zostali normalnie wyrzuceni… Tylko Jon ich łaskawie przyjął pod swoje skrzydła. Nad Wrocławiem nie będę płakał… Głusi wydają się być na prośby użytkowników…

    • Kajo

      Bez przesady, o pracownikach pisałem nieco ironicznie, bo wiadomo, że w przeważającej części są to specjaliści, a tacy bez problemu zmieniają pracodawce.

    • Slawek Sochaj

      Pracownicy wrocławscy mają i będą się mieć dobrze. Nie na darmo zmieniliśmy właśnie biuro na większe.

  • Grzegorz Okaz

    Trochę szkoda, że wyprzedawane są nasz europejskie softowe dobra, ale z drugiej strony jak Volvo przejmowali chińczycy to też był ból, a w sumie teraz idzie to całkiem nieźle. Jeśli sprowadzi się to tylko do inwestycji i czerpania ewentualnych zysków to może Opera nie wyjść na tym najgorzej. Grunt żeby nowy właściciel nie próbował wprowadzić jakiejś swojej nowej filozofii w sam produkt.

    • http://recenzator.pl/ Tomasz Popielarczyk

      Właśnie, też czuję, że mogą wyjść na dobre dzięki dodatkowym funduszom i właścicielowi nastawionemu na dynamiczny wzrost.

    • Adam

      Nie wróżę nic dobrego użytkownikom chińskiej Opery – przy korzystaniu z Opera Turbo/Offroad/Max/Mini, ich dane z pewnością będą monitorowane przez Chińczyków. :( Szkoda, że pominąłeś ten aspekt.

    • Slawek Sochaj

      Dzisiaj serwery Opery odpowiadające za kompresję znajdują się w wielu różnych krajach (także w Europie) i z pewnością nie zamierzamy ich przenosić do Chin.

    • Adam

      Nie mówię o przenosinach serwerów, ale o prawdopodobnym ukrytym łączu do Chin. Żadne państwo nie odpuściłoby takiego smakowitego tortu, jakim są dane milionów użytkowników. Patrz, co robi USA dzięki PRISM. Chiny są lepsze? Nie wierzę.

    • Slawek Sochaj

      Opera pozostaje norweską firmą, działającą w ramach prawa prywatności EU/EEA. Nasi właściciele mogą się zmienić, ale nie zmienią się zobowiązania prawne. Wszystkie dane będą dalej traktowane tak samo, zgodnie z norweskim prawem.

  • FrostyPL

    Uwielbiałem Operę za czasów Presto. Była to dla mnie przeglądarka prawie doskonała – wtyczki, poczta, nowatorskie rozwiązania, które później kopiowała konkurencja. W pewnym momencie jej rozwój jednak mocno zwolnił, co odbiło się na działaniu, a raczej niedziałaniu, wielu stron. Zbawieniem miała być wersja na Blinku, z której niestety wyleciało wszystko, co kochałem w starej Operze. No ale wciąż używałem, dopóki nie zauważyłem, że Chrome daje to samo, a nawet więcej (wtyczki, natywna synchronizacja z Androidem). W tym momencie powiedziałem Czerwonej Przeglądarce „papa”, choć wciąż śledzę jej rozwój z ogromnym sentymentem i żałuję, że kilku wygodnych rozwiązań brakuje w moim obecnym okienku na internet.

    • Adam

      Żartujesz? Chrome to muł w porównaniu do Opery. Mimo że obie są na tym samym silniku i obie wspierają rozszerzenia, to Opera jest znacznie szybsza, szczególnie przy 2GB RAM.

    • FrostyPL

      Nie żartuję. Ja tam po przesiadce różnicy nie odczułem. No, ale mam 8GB RAMu – może dlatego.

    • Neliel

      Opera wstępnie skonfigurowana nie zabierze Ci więcej niż 400-500MB RAM.

    • FrostyPL

      Specjalnie sprawdziłem, jak to jest z tym RAMem i wszędzie, gdzie nie ma flasha (a domyślnie jest on już blokowany), Chrome ma mniejsze zużycie pamięci niż Opera. Tutaj jeden z testów: http://www.topattack.com/list/best-internet-browsers-review/4

    • http://przemekzawadzki.tumblr.com/ Przemek Zawadzki

      No tak. Zmiana silnika na Chrome i skazanie Opery z klientem pocztowym na wymarcie to był błąd. Zwłaszcza, że w Operze na silniku Chrome totalnie olali użytkowników korzystających z synchronizacji zakładek i haseł. Wtedy właśnie przeniosłem się na przeglądarkę od Google, choć pocztę nadal trzymałem w starej Operze. Niedawno przeniosłem pocztę do Opera Mail, a Opera wyparowała z mojego komputera. Szkoda, że Opera Mail również zostało porzucone. A mógł to być dobry klient poczty. Pewnie z Opera Mail też ucieknę. Tak to właśnie traci się użytkowników na 2 frontach na których, moim zdaniem, było się liderem. Krótko mówiąc: zmiana silnika przeglądarki i ubicie klienta pocztowego w przeglądarce to była wg. mnie najgłupiej przeprowadzona operacja w historii Opery.