Loic Le Meur to człowiek, który stworzył i z sukcesem prowadzi seesmic.com czyli klienta (webowego, mobilnego i desktopowego) dla serwisów takich jak Facebook czy Twitter. Loic (znany również z prowadzenia świetnych konferencji LeWeb) na swoim blogu umieścił ostatnio ciekawy wpis z jego opinią i spostrzeżeniami na temat zarabiania na mobilnych aplikacjach (chodzi głównie o programy na iPhona i Androida).
Gorąco wszystkim polecam zapoznanie się jego przemyśleniami, które umieścił na blogu również w formie video postu (wklejka poniżej). Jest to niezły prysznic na rozpalone głowy tych, którzy myślą że wystarczy nam kilkadziesiąt tysięcy pobrań aplikacji aby zacząć na niej zarabiać. Loic zwraca przede wszystkim uwagę na to, że liczba pobrań ma się nijak do aktywnego użytkownika na którym tak naprawdę zarabia się pieniądze – posłuchacie zresztą sami:






Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

Z tej samej dziedziny zachecam do spojrzenia w moja prezentacje z przedwakacyjnego 3campa, gdzie podzielilem sie tez pewnymi liczbami i porownalem potencjalne zyski z aplikacji darmowych i platnych
Filmik chyba akurat kuleje, ale prezentacja jest dostepna na http://www.3camp.pl/index.php/2010/07/21/film-natywnie-czy-webowo-ktoredy-do-zyskow-na-iphone/
Czyli mówiąc krótko – żeby zarobić trzeba się narobić…. I kolejny mit o wielkich pieniądzach przy niewielkiej ilości pracy – upada :)
Damn, składanie długopisów nie, klikanie w reklamy nie, pisanie aplikacji mobilnych nie i jak tu żyć. Echh ta Platforma….
Tak samo jest z blogami, wszelakimi startupami (bez i z dotacją ;) ), zwykłym fizycznym biznesem. Zasada 80/20, tutaj nawet 90/10, czy też 99/1… czyli 99% zarobków dla 1% uczestników. Zatem nic specjalnie odkrywczego, choć czasami warto to uświadomić ludziom.
Taki “reality wake up” ze strony Loic’a jest OK, ale… nie ma się co zniechęcać i warto starać załapać do tego 1%. Poza tym, nawet te kilkaset dolarów przychodu miesięcznie z jednej aplikacji, przy kilku ciekawych appsach, choć nie hitach, wystarczy, aby skupić się na nowych projektach i nie martwić o utrzymanie.
no tak. ten jego wpis na blogu tak naprawde mozna podsumowac krotko : zasada pareto sie klania. 80% obrotu z appstore przypada na 20% aplikacji. oczywiscie baaardzo upraszczam bo nei wiem jak naprawde sie ksztaltuje. ale ameryki nie odkrył. co roku an akademie sztuk pieknych trafia masa studentów marzacych o karierze wielkiego artysty. ilu z nich osiaga w zyciu sukces artystyczny, a ilu finansowy ? w usa mowia, ze najpiekniejsze ciała z calej ameryki jada do californi zeby zrobic kariere w hollywood. ilu z tych setek tysiecy ludzi ma prace w zawodzie aktora ? pamietacie castingi w idolu ? ilu ludzi startowalo , a ilu sie wybilo ? a tutaj francik pisze o tym , ze w dobie globalnej sieci kazdy developer moze cos skrobnac i probowac sprzedac aplikacje przez appstore – miliony wszelkiej masci programistow z calego swiata – napisz aplikacje, wrzuc w siec i …. miej nadzieje, ze ktos to kupi i zarobisz pieniadze. wydaje sie proste i jest w istocie, tylko, ze nie oznacza autoamtycznie wielkiej kasy. istnieje w ecommerce pojecie “dlugiego ogona” – polecam ksiazke chrisa andersona “dlugi ogon”, imho pisze de facto o tym samym tylko z innej perspektywy.
na 100 developerow ktorzy marza o 1M$ zarobionym na appstorze, na wieksza kase szanse ma 20, z tych 20 jeden albo dwoch zgarnie wiekszosc stawki… :) z nich sie rekrutuja bille gatesy. nastepnych pieciu zgarnie kase ktora pozwoli na inne inwestycje, nastepnych pieciu musi sie zadowolic mercem, pozostałych 8 zalicza jednorazowy strzał dajacy im roczny przychod. reszta jak ma szczescie to dostanei zwrot kosztow stworzenia aplikacji. nie widze w tym nic odkrywczego, a nic wiecej nie wyczytalem z tego wpisu Loica. jak sie zastanowic to nastepuje dokladnie to samo zjawisko co w ecommerce i calym necie ktory od kilku lat jest wysypem startupów – jest tego tyle, ze nie sposob sledzic co sie pojawia. czasami dobre pomysly moga umierac bo nie sa promowane, a uzytkownicy w natloku informacji nie sa w stanie ich nawet znalezc (no chyba , ze ktos jak ja czyta http://jacek50.blox.pl – rewelacja, zastrzegam ze nie reklamuje swojego bloga). nie widze roznicy miedzy produktem typu serwis w sieci, a aplikacja na appstorze – podlegaja tym samym prawom sprzedaży bo psychologia zachowań konsumenta jest taka sama. i wracajac do zasadniczej sprawy – na 100 sieciowych startupów ile ma sukces ? zainteresowanym polecam tez lekture na temat cyklu życia(rozwoju) branży/rynku (nie produktu). dynamika cyklów necie była ogromna w porównaniu do tradycyjnej gospodarki, ale dynamika zmian jesli chodzi o szeroko pojety rynek mobilnych systemów/aplikacji etc naprawde przyprawia o zawrot glowy.
Tautologia. Nic nowego Loic nie odkrył – szkoda, że jego wiedza zaczyna sie i konczy na czytaniu informacji o AppStore bo to jak czytac Megapanel i twierdzic, ze sie wie wszystko o modelu biznesowym kazdego z wymienionych tam serwisow. A reklama w aplikacjach? A sprzedawnie leadów do innych aplikacji i usług? A mikropłatności w grach? Ech…
Artur, przeciez on poruszyl w tym wideo temat reklamy w appsach.
chcesz zarobić ? Nie ma nic za darmo! aby zarobić w sieci musisz miec nie tylko wiedzę i czas ale ogromną ilość determinacji i wytrwałość
Sekunduje temu, co powiedzial Artur.
Czlowiek ograniczyl sie do narzekania na zarabianie na reklamach. A gdzie pre-installe, in-app purchases, brandowanie itp itd?
I kluczowe dla mnie pytanie – kto o zdrowych zmyslach pisze apke z nadzieja zarobienia na niej duzej kasy w modelu freemium? To sie w 99% nie sprawdza, mysle, ze lepiej tak ustawic apke, zeby ludzie chcieli za nia placic, nawet 1000 userow po $0.99 sztuka miesiecznie jest lepszych niz 100,000 za darmo.
Pzdr
Prawie każdy sektor w okresie początkowym zachowuje się podobnie, zarabiają tylko niektórzy i to niewiele; ale jak to podkreśla autor przyszły rok będzie ciekawy, zgadam się z nim w 100%. Żeby zarobić w przyszłym roku trzeba nie zarabiać dziś i szukać dobrego modelu i swego miejsca. Oczywiście nie wszyscy znajdą. Jest to dobry okres wchodzenia do takich sektorów….
Jak szybko będziue to sektor lukratywny? Le Meur sugeruje, że w przyszły rok będzie dużo lepszy, ale pewnie jeszcze dłużej trzeba będzie poczekać na prawdziwe zyski…. Interesujące pytanie brzmi: kiedy w polskojęzycznych mobilnych appach (skierowanych do polskiego użytkownika) będzie to atrakcyjny sektor w którym się nieźle zarabia? Może podzielicie się swoimi przemyśleniami?
@Artur Kurasiński: Dla mnie Le Meur bardzo rzeczowo podsumował obency stan sektora, oczywiście oparł się na danych wtórnych, ale czy to coś mu umniejsza? Nie znalazłem ani jednej tautologii w jego wypowiedzi, może za mało uważnie słuchałem….
[...] wiadomości z tego serwisu Follow us on Twitter 68 śledzących RSS Feed 318 czytelników Obalanie mitów o zarabianiu na mobilnych aplikacjach 1 głosuj! Loic Le Meur to człowiek, który stworzył i z sukcesem prowadzi seesmic.com [...]
@Wiesiek – uwazam, ze jesli taki gosc jak Le Meur bierze sie za ocene kondycji sektora mobile to powinnien wykonac wieksza prace niz przeczytanie raportu a wlasciwiego wnioskow z niego. To co powiedzial w czasie 5 min to streszczajac “w app store tak jak i w innych marketach z aplikacjami mobilnymi duza kase zarabia gora 10% developerow”. To jest wg mnie tautologia bo w wielkim skrocie tak dziala caly rynek.
Tak jak wskazalem – mowienie o wielkosci i zarobkach na tym rynku przez pryzmat sprzedazy samej aplikacji jest tak samo bledne jak stwierdzenia, ze taka Zynga nie zarabia nic na sprzedazy dostepu do Farmville wiec to jest slaby produkt. Jest wiele wiele innych sposobow monetyzowania nawet darmowych aplikacji mobilnych.
Polskie aplikacje – nie ma sensu dopoki rynek smartfonów (w tym iOS i Androida) w Polsce nie osiagnie poziomu co najmniej 1 mln słuchawek a najlepiej 2 mln. Na razie zeby byc #1 w polskim app storze trzeba sprzedawac kilkanascie aplikacji dziennie. To pokazuje, ze odbiorca w polsce nie jest w stanie wyzywic nawet jednego developera.
@Artur Kurasiński: dzięki za uwagi; rzeczywiście przyznać trzeba, że mógł się jednak lepiej przygotować… a z drugiej strony, jak pobieżnie rzuciłem okiem na jego profil, to jest gość który produkcją takich mobilnych appek się zajmuje, a więc jego słowa (dla pewnego modelu zarabiania) trzeba potraktować z zainteresowaniem, mimo, że bazował na publikajach.
Ps. z tą tautologią to się upieram, że zdań tautologicznych nie było za wiele, o ile były w ogóle :) ; a że wartość wypowiedzi słaba w ocenie niektórych to nie dyskutuję, a nawet popieram!
A ja postawię sprawę na głowie – właśnie polski developer aplikacji (dla ustalenia uwagi – aplikacji na iPhone) ma szanse odnieść sukces. Koszty produkcji aplikacji w Polsce są znacznie mniejsze niż w zagranicznych startupach. Aplikacje można najpierw pisać po godzinach a potem zrobić z tego pracę na 1/4 etatu. Liczy się spryt, wytrwałość i bez czasochłonnego lansu w startupowym światku. Nie twierdzę, że każdy zarobi miliony, ale sprytny programista z otwartą głową może znaleźć rewelacyjny sposób na życie i zarobki grubo ponad średnią specjalisty IT. Kodowanie formatek bazodanowych w korporacji vs pisanie gierek na iPhone’a to jak robienie zdjęć szynki do gazetki w markecie vs fotografowanie aktów znanych aktorek. Warto spróbować.
@epablito – gdyby sukces aplikacji byl tylko pochodna jej kosztow wykonania to prym w marketach klasy appstore wiedliby ukraincy i hindusi. z prakttyki wynika jednak, ze Twoja aplikacja jest jedna z kilkutysiecy jakie pojawiaja sie miesiecznie i nie tyle jej “fajnosc” co informacja (PR, marketing) jest wazna. Jesli uda Ci sie wbic na jakiegos znanego bloga w branzy i zaprezentowac swoja aplikacje – masz sukces i kase. Jesli nie – kapie ci pare dolarow miesiecznie.
Muszę się zgodzić, że dla wielu taka opinia może być nieco przygnębiająca, ja jednak uważam, że najważniejszym przesłaniem jest “myśl”. Nie tylko rób aplikacje, ale promuj je z głową, nie rób kolejnej aplikacji w tłumie innych dostępnych w sieci oczekując, że sama z siebie stanie się olbrzymim hitem.
Najpierw warto byłoby stworzyć aplikację o realnej wartości dla usera – odpowiadając sobie na kilka pytań o Jego potrzeby, a potem jak do niego dotrzeć. Wiele aplikacji najwyraźniej nie było obmyślonych do końca, bo brakuje im albo użyteczności, albo pomysłu na promocję.
Tak jak wszędzie, zrobic coś to ta prostsza część a sprzedać – trudniejsza.