41

Umieranie jest głupie. A nieśmiertelność jest lepsza?

Przed przeczytaniem tego tekstu musicie jedno wiedzieć. Ani się nie żalę, ani nie chwalę - odeszła bliska mi osoba. Toteż, mocniej i poważniej niż zwykle zacząłem myśleć nad przemijaniem i jego sensem - również w technologicznym znaczeniu tego procesu. Wszyscy zgodzimy się z tym, że umierania - jako końca naszego istnienia większość z nas chce uniknąć. Czy jednak idąca za tym nieśmiertelność to dla nas los lepszy, niż naturalnie ustalony cykl?

Standardowy model życia człowieka zakłada jego spłodzenie, narodzenie się, krótki „samouczek” w formie dzieciństwa, założenie rodziny, przekazanie genów dalej i po okresie „produkcyjnym” – śmierć. Ten ostatni przystanek jest dla nas czymś nieodgadnionym – nieuchronnym, ale nieznanym. Na co dzień oddalamy myśl o tym, że możemy za chwilę umrzeć. Żyjemy przecież tak, jakbyśmy mieli nie umrzeć nigdy – mamy plany na „za tydzień”, a nazajutrz może nas trzepnąć autobus.

Dla ludzi natomiast największymi problemami są choroby i starzenie się. Te pierwsze to coś, z czym medycyna walczy dzielnie, ale na niektóre schorzenia nie ma rady. Zlikwidowanie wszystkich ludzkich przypadłości wydaje się być dla nas tak odległe, jak wycieczka na koniec Wszechświata. I słusznie, bo jednostek chorobowych, które mogą nas zabić jest naprawdę bardzo dużo. A zabójcze może być w pewnych warunkach nawet przeziębienie. Zupełnie inaczej jest ze starzeniem się, które dzięki poszerzaniu wiedzy naukowców o ludzkim genomie zaczyna mieć dla nas sens z punktu widzenia pracy całego mechanizmu.

Nieśmiertelność? Niewykluczone, że nasza cywilizacja „dożyje” takiej chwili. Ale czy na pewno chcemy tego stanu?

Nieśmiertelność nie bez powodu budzi kontrowersje wśród duchownych teistycznych religii. Bo to najczęściej Bóg jest dawcą i swego rodzaju zarządcą ludzkiego życia. On je daje i odbiera, a zabawa człowieka w absolut jest czymś niepożądanym. Jako słudzy bóstwa powinniśmy poddać się jego woli – czyli również cyklowi życia oraz umierania.

nieśmiertelność, umieranie

Ale nawet ci, którym jest z Bogiem / Bogami nie po drodze (czyli również mnie) stawiają pytania na temat znaczenia nieśmiertelności dla człowieka. Z darwinistycznego punktu widzenia jest wręcz szkodliwa, bo przecież organizm nie może się rozwijać na mocy przekazywania dalej dobrych genów i wprowadzania doń zmian (przy założeniu, że wraz z nieśmiertelnością bezzasadne staje się dalsze rozmnażanie, albo robienie tego w kontrolowany ściśle sposób). Teoria naukowa to jedno – co innego może dziać się z psychiką. Co byście powiedzieli na to, że ktoś uczyni Was nieśmiertelnym? Zgodzilibyście się, czy nie?

Jesteś nieśmiertelny. Jak teraz będzie wyglądać Twoje życie?

Wiesz, że o ile nie trzepnie Cię wspomniany wyżej autobus, to będziesz żyć wiecznie. Życie po życiu przestaje mieć dla Ciebie powoli znaczenie, bo szalki przeważają na stronę tego doczesnego. Możesz planować na kilkadziesiąt lat do przodu bez większego ryzyka, że stanie się coś, przez co Twoje plany trafi szlag. Obserwujesz mijające rządy, wyciągasz wnioski. Jesteś świadkiem przemian społecznych, być może wojen, upadania i powstawania państw, opracowywania nowych wynalazków. Masz przekrojowe spojrzenie na to, jak świat wyglądał kiedyś, a jak wygląda tu i teraz. Możesz gdybać o tym, co będzie za X lat bez obawy o to, że tego nie doczekasz.

Jednocześnie możesz mieć poczucie zmęczenia tym, że widziałeś już zbyt dużo. Ile wspomnień jest w stanie pomieścić ludzka pamięć? Może to, że się starzejemy, chorujemy i ostatecznie umieramy stanowi dla nas swego rodzaju regulator, dzięki któremu to, co wypracowaliśmy w trakcie trwania naszej cywilizacji jeszcze trzyma się kupy?

Bo wyobraźcie sobie ciągłe przystosowywanie się do nowych norm, reguł. W jednym stuleciu przyzwyczajaliśmy się do nowych sposobów przemieszczania się na odległość za pomocą samochodów. Potem były samoloty. Dwie wojny, bomba atomowa i BUM, jesteśmy na Księżycu. Komunikujemy się na odległość na tyle sprawnie, że nasza obecność na drugim końcu globu przestaje mieć aż takie znaczenie. Co będzie następne? Każdy skok cywilizacyjny oznacza zaprowadzenie nowych reguł. Jak bardzo elastyczni jesteśmy, żeby móc się do nich przystosować? Czy „nieśmiertelni”, którzy kiedyś się pojawią będą ludźmi szczęśliwymi, czy też zagubionymi w świecie, który o ile nic się nie zepsuje – nigdy się dla nich nie skończy?

Wyobraźcie sobie takiego człowieka – ale z perspektywy człowieka śmiertelnego. Pan życia. Może nauczyć się tak wielu rzeczy, bo czas go nie ogranicza. Może osiągnąć wszystko i cieszyć się tym po wieki, bo biologia mu nie przeszkadza. Czy jest szczęśliwy? Czy potrafi dopasować się do cały czas zmieniających się realiów? A może moje gdybanie na temat uciążliwości ciągłego dostosowania się jest obarczone błędem z powodu pominięcia takiego czynnika, jak zwykłe starzenie? Może stajemy się mniej elastyczni dlatego, że w pewnym wieku brakuje nam tej werwy, energii, dzięki której chłoniemy wszystkie nowinki?

I ostatecznie, może nieśmiertelność nie jest czymś, czego powinniśmy szukać na siłę? Może będzie ona możliwa, ale posłuży nam do zupełnie innych celów – sprawnego leczenia większości chorób, podnoszenia ogólnego komfortu życia na świecie? Bo mimo tego, że ten wpis rodzi się trochę z żalu po stracie bliskiego mi człowieka, w dalszym ciągu staram się patrzeć trzeźwo na ten temat. Nie rozumiemy tak wielu rzeczy na tym świecie i śmiemy sądzić, że naruszenie naturalnego cyklu: „życie i śmierć” to coś, czego nam trzeba?

  • Bękart Mroku

    A co z pamięcią? Ile pomieści nasz mózg? Jakim wolumenem wspomnień będzie w stanie zarządzać? Człowiek jest sumą przeżyć. Jeśli jakieś ulegną zatarciu w pamięci to się zmieniamy. Czy po 1000 latach nie odhumanizujemy się ? Bo nie będziemy pamiętać korzeni? Można by się ratować wszczepami pamięciowymi. Ale jak one będą działać ? Całość dostępna czy wybrane zestawy? Zestawy na różne okazje.
    Dodatkowo problem ilości ludzi. Kłania się „Future” na przykład.
    Bez emigracji w kosmos i rozwoju technologii wspomagania pamięci może to raczej zaszkodzić.
    A może inny model? Po śmierci przenieść świadomość do VR? Taki matrix dla zmarłych.

    • W literaturze fantasy problem ilości rozwiązuje się płodnością. Np. u Sapkowskiego elfy są długowieczne, ale ludzie bardziej płodni ;-)
      Ludzie mają dzieci z paru powodów. W przeszłości było nim ubezpieczenie. Nie było państwowych ubezpieczeń, a więc im więcej było dzieci tym większa pewność, że będziesz miał opiekę na starość. Innym powodem jest dziedzictwo – człowiek umiera, ale chciałby, żeby ktoś kontynuował jego życie. Dzieci są dla rodziców często obiektem, poprzez który mogą „osiągnąć” własne cele. Jeżeli człowiek żyłby wiecznie, albo chociaż bardzo długo nie musiałby się o to martwić.

    • Bękart Mroku

      Elfy są długowieczne z założenia, od początku nie jest to cecha nabyta. Inaczej zachowa się człowiek. My mamy instynkt rozmnażania się. Szczególnie kobiety. Jak to wyeliminujesz? To nie zawsze tyko kwestia chcę nie chcę, to często kwestia muszę.

    • samo się eliminuje, ludzie mają coraz mniej dzieci – być może powodem jest to, że dłużej żyją

    • Bękart Mroku

      Żyją w lepszych warunkach, przeżywalność potomstwa jest większa, to i mniej trzeba. Ale nawet 1 dziecko na parę przy braku umieralności po jakimś czasie zacznie uwierać.

    • „Ale nawet 1 dziecko na parę przy braku umieralności po jakimś czasie zacznie uwierać”
      Tutaj też nie widzę problemu. W tej chwili nie ma sensu latanie nawet do najbliższych gwiazd. Ogranicza nas czas życia. Ale gdybyśmy mieli żyć wiecznie, to spędzenie paru tysięcy lat w rakiecie nie byłoby problemem. Ja bym po prostu wysyłał nadwyżkę do badania kosmosu ;-)

    • Bękart Mroku

      A jak sądzisz jak tysiącletnia podróż odbije się na psychice nieśmiertelnych istot? Ja nie wiem. Ale mam przeczucie, że nie koniecznie korzystnie. Poza tym przy obecnych prędkościach nawet nieśmiertelnym nie bardzo jest sens lecieć.
      Pytanie ile człowieka zostanie w takim nieśmiertelnym osobniku po 2-3 tysiącach lat życia.

    • ammarmar

      Polecam powieść „FUTU.RE” Głuchowskiego. Tak właśnie jest przedstawiony świat, gdzie znaleziono szczepionkę na starzenie się i opisane jest, jak z problemem przeludnienia poradziły sobie (bądź nie poradziły) różne kraje.

      Np. w Europie zastosowano biurokrację – prawo do nieśmiertelności miał każdy obywatel, ale o ile nie dostałeś pozwolenia na dziecko (bo np. ktoś zginął w wypadku i miejsce się „zwolniło”), kosztem posiadania dziecka było to, że jedno z rodziców musiało zrezygnować z nieśmiertelności, przyjmując antidotum. Kto nie chciał się podporządkować, był ścigany jak przestępca.

      W Stanach Zjednoczonych zastosowano kapitalizm – liczba nieśmiertelnych była ściśle określona a „przepustki” do nieśmiertelności (np. po ludziach zmarłych tragicznie) kupowało się na aukcjach. Często kilka pokoleń zbierało pieniądze, by ktoś z rodziny dostał szczepionkę i stał się nieśmiertelny. I tak potem np. do najbliższej jego rodziny należała jego prapraprababka, gdyż wszyscy pomiędzy dawno umarli.

      W Rosji natomiast… to już w książce :)

    • Bękart Mroku

      Bardzo fajnie to jest opisane dlatego wspomniałem o tej książce w pierwszym poście, fakt w tytuł wkradł mi się błąd.
      Inną drogę dla nieśmiertelnej ludzkości opisuje Marcin Przybyłek w serii „Gamedec”. I szczerze mówiąc wolę wizję Przybyłka. W takim świecie mógłbym żyć.

  • Laghnarr

    Wątpię, żeby ludzkość tak długo przetrwała. Prędzej zmiecie nas jakiś kataklizm.
    Inwestujemy pieniądze w rzeczy nieistotne jeśli chodzi o przetrwanie naszego gatunku.

    Nie potrafimy się dogadać, dzielimy się pomiędzy sobą z wielu (często błahych) powodów takich jak religia czy odmienność rasowa / wygląd, narodowość, itp.

    • Konrad Murawski

      „Wątpię, żeby ludzkość tak długo przetrwała. Nie potrafimy się dogadać, dzielimy się pomiędzy sobą z wielu (często błahych) powodów takich jak religia…”
      Gdyby to miało być powodem zniszczenia ludzi to już dawno by nas tutaj nie było.
      Religia jest błahym powodem dla niewierzących.

    • ammarmar

      Religia była powodem zagłady wielu kultur. Kto wie, może kiedyś okaże się np., ludzkość wyginie od jakiejś choroby, bo geny odpowiedzialne za naturalną odporność na nią zginęły wraz z jakimś plemieniem Indian w Meksyku wymordowanym przez konkwistadorów?

    • Konrad Murawski

      Stalin i Hitler są chyba rekordzistami – ich też do tego skłoniła religia???

      Zanim do Meksyku przybyli konkwistadorzy tamtejsze plemiona wybijali Aztekowie. W zasadzie zmiana Azteków na Hiszpanów była zmianą na lepsze. Gdy ktoś cię morduje wyrywając serce chętnie zmienisz takiego na kogoś kto każe ci ciężko pracować, ale nie wyrywa organów na żywca.

    • ammarmar

      No pewnie. Kult jednostki :)

    • Tym którzy naprawdę rządzą tym światem mimo wszystko zależy na jego istnieniu. Ja nie upatrywałbym w obecnej sytuacji politycznej szansy na ostateczny koniec cywilizacji. :)

    • Laghnarr

      Chodziło o to, że prędzej w Ziemię uderzy jakieś duże ciało niebieskie, co jest tylko kwestią czasu (który jest przez nas trwoniony).

  • YY

    Nieśmiertelność bez zdrowia, urody i bogactwa jest nic nie warta :)

    • Mateusz

      Niestety to nie prawda. Znam ludzi zdrowych, pięknych i bogatych ale nieszczęśliwych. Szukaj dalej…

    • Patrollej33

      A jak to się ma do tego, co napisał @disqus_Sgd9ucaVRW:disqus ?

    • Mariusx

      Ja nie słyszałem o takich ludziach a wyjątek tylko potwierdza regułę.

    • YY

      A znasz brzydkich, starych i schorowanych, ale szczęśliwych?

  • ammarmar

    E tam nieśmiertelność. Ja poproszę o wieczną młodość :)

  • maniek122112

    Wychodzi na to, że ewolucja w przypadku człowieka dobiegła końca. Teraz sami siebie będziemy zmieniać.

    • Bękart Mroku

      Za wiki „Ewolucja – najogólniej proces zmian zachodzących w czasie” czyli ewolucja będzie trwała inna będzie przyczyna zmian. Czy to lepiej? Jak mądrze to zrobimy to tak. Szybciej. Precyzyjniej. I tak jak potrzebujemy.

    • maniek122112

      Ewolucja jakby miała brodę to by sobie w nią napluła widząc, że doprowadziła człowieka do takiego stanu, w którym ona sama nie ma już nic do gadania ;). A ludzie raczej zrobią to inaczej, bo w przeciwieństwie do ewolucji zależy im nie tylko na gatunku jako całości, ale przede wszystkim na sobie jako jednostkach.

    • Bękart Mroku

      Ludzie są egoistyczni, ale też czasem może by zrobili coś dla ludzkości ;-)
      Naturalna ewolucja raczej by nigdy nie wytworzyła człowieka odpornego na promieniowanie do prac w skażonym radioaktywnie środowisku a laboratoryjnie może kiedyś nam się uda. Tu widzę, przewagę nad naturalną ewolucją. Ludzie od dawna manipulują gatunkami tak aby miały pożądane cechy. Więc czemu nie zacząć z człowiekiem?

  • Jego Mać

    Skoro nieśmiertelność, to też brak rozmnażania, szaleństwa miłości etc – jednym słowem egzystencja wampirów. Nie wiem czy warto.

    • Bękart Mroku

      Nie koniecznie. Patrz wizja Marcina Przybyłka w serii „Gamedec”.

  • Kondiq

    Moim zdaniem, zależy to bardzo od podejścia człowieka. Nie wyobrażam sobie, żeby osoby, które nie chcą zmian, boją się korzystania z coraz to nowszych technologii i zatrzymali się na przykład w czasach, gdy nie było dostępu do internetu, mogły żyć wiecznie. Być może wkrótce rozwinie się VR, stanie się powszechnie używane, a niektórzy wciąż będą się przed tym bronić (sam się trochę łapię na myśleniu „A po co mi to?). Być może wkrótce zacznie się ewolucja człowieka za sprawom wszczepów od Elona Muska. Jeśli by się rozpowszechniły i większość osób stałaby się „nadludźmi”, to czy osoba, która nie chce takich usprawnień, a miałaby żyć wiecznie, potrafiłaby żyć w takim świecie? W świecie, w którym (bardzo teoretyzując) zamiast wyświetlaczy, moglibyśmy przeglądać strony internetowe wewnątrz naszej głowy, być stale podłączonym do internetu bez żadnych urządzeń?

    Nieśmiertelność nie musi też oznaczać braku rozmnażania się. Może na początku, ale to także impuls do kolonizacji pozaziemskiej. Grożące nam przeludnienie mogłoby być impulsem, który spowodowałby zjednoczenie się państw (kogo ja oszukuję, ale jak teoretyzujemy, to teoretyzujemy) w celu zebrania środków na budowę kolonii – najpierw na Księżycu, następnie na Marsie. Ciekawie to wygląda w serialu The Expanse. To taki najbardziej prawdopodobny obraz kosmicznego rozwoju ludzkości (o ile taki w ogóle będzie) – oparty jedynie na kolonizacji naszego Układu Słonecznego, bez nie wiadomo jakich technologii, gdzie podróże trwają jednak sporo czasu (choć wciąż z wykorzystaniem rewolucyjnego silnika).

    Prędzej jednak spodziewałbym się stworzenia sztucznej inteligencji, zdolnej rozwijać samą siebie szybciej, niż człowiek byłby w stanie. Osiągnięcie osobliwości technologicznej – momentu, w którym ludzie nie rozumieliby technologii, wymyślanej przez maszyny. Momentu, w którym ludzie nie musieliby nic robić, bo maszyny byłyby w stanie same dostarczać nam wszelkich surowców i dóbr, a ludzie mogliby oddawać się czynnościom, na które by mieli ochotę. Ewentualnie maszyny stwierdziłyby, że nie jesteśmy im potrzebni i wiadomo jakby się to skończyło. Jeśli nie dopuścilibyśmy jednak do buntu maszyn, maszyny takie byłyby w stanie przeżyć w przestrzeni kosmicznej przez nieograniczony czas, z minimalnymi zasobami. Mogłyby kolonizować planety Układu Słonecznego i budować tam bazy dla ludzkości. Ludzie przybywaliby wtedy na gotowe. Mało tego, maszyny takie moglibyśmy wysłać poza nasz Układ Słoneczny. Bycie nieśmiertelnym pozwala myśleć długoterminowo, widzieć ten „Big Picture”. Opłaca nam się wtedy robić projekty, których efektów nie widzielibyśmy za naszego życia.

    Aż przypomniały mi się studia, gdy ze znajomymi spotykaliśmy się przy złocistym trunku i rozważaliśmy różne opcje :)

  • Polecam Futu.re Glukhowskiego, gdzie autor podchodzi do tematu nieśmiertelności. Główny problem? Przeludnienie.

  • Mateusz

    Przede wszystkim współczuję odejścia bliskiej osoby i dzięki za głębokie refleksje. A teraz jeśli pozwolisz, merytorycznie. Pewnie z racji emocji użyłeś wielu uogólnień, które są nieprawdziwe:

    1. Na co dzień oddalamy myśl o tym, że możemy za chwilę umrzeć
    2. Żyjemy przecież tak, jakbyśmy mieli nie umrzeć nigdy
    3. Dla ludzi natomiast największymi problemami są choroby i starzenie się.

    (1) nie każdy oddala myśli że może za chwilę umrzeć
    (2) nie wszyscy żyją tak jakby nie mieli umrzeć
    (3) nie dla wszystkich największym problemem są choroby i starzenie się

    Przestałem wierzyć, że Bóg istnieje. Założyłem, że istnieje i wtedy zaczęły dziać się w moim życiu cuda. Dosłownie. Po 36 latach Jezus uzdrowił mnie z astmy. Teraz nie wierzę ale wiem, że Jezus żyje a Bóg-Stwórca istnieje. Nie wnikając w związku z tym:

    1. Wiem, że umrę ale nie mogę się tego doczekać bo wiem, że Bóg istnieje i czeka mnie Królestwo Niebieskie. Mam pewność, bo sam Bóg dał obietnicę, że to minimalny warunek zbawienia (Rz 10,9-17 “Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz.”)

    2. Żyję tak aby umrzeć szczęśliwy. Tak jak nóż jest do krojenia, woda do picia, człowiek jest stworzony do kochania. Aby był szczęśliwy powinien kochać i w tej sferze się rozwijać i realizować. Kochać na wzór Jezusa. Służyć. Stosuję, nie jest to proste ale potwierdzam. Z roku na rok jestem coraz szczęśliwszym człowiekiem.

    3. Doświadczenie działania żywego, kochającego Boga Ojca tak zmienia świat wartości, że już nie choroby i starzenie się jest największym problemem ale np własne ograniczenia (aby kochać innych bardziej) i wciąż (jeszcze) niewystarczająca umiejętność w odkrywaniu i podążaniu za bożym planem jaki JEST dla mnie gotowy bo Stwórca wszystko ma zaplanowane.

    • Cieszę się z racji Twojego nawrócenia i dzięki za ten komentarz. :) Być może rzeczywiście z racji emocji – doprecyzowałeś to, o czym napisałem jak mówisz ogólnikowo. Ja muszę prawdopodobnie poczekać na swoją przemianę choć prawda jest taka, że jej absolutnie nie szukam.

    • Pawel

      Zazdroszczę wiary.
      Tak samo jak zazdroszczę szczęścia dzieciom.
      Nie myślałeś​ w chwilach refleksji że to jednak g.prawda ? Co oferował/oferuje Jezus tym którzy żyli przed jego urodzeniem ?
      Co oferuje tym którzy, wierzą w innego teistycznego Boga lub wierzą w Boga nieosobowego czy w ogóle nie wierzą ?
      Skoro Twój Bóg ma wszystko zaplanowane to gdzie Twoja wolna wola ? Skoro wyleczył Cię z astmy czemu po prostu nie przeżyje za Ciebie życia ? Jesteś jakiegoś rodzaju testem dla niego ?

    • FarQo

      Każdy ma swoją bajkę, jaką chce. Tą bajką może być wszystko: rodzina, religia, nowy smartfon. Niektórym wystarczą bajki wymyślone wcześniej przez innych, inni napiszą własną bajkę. Jeszcze inni stracą bajkę i albo uda im się ją odzyskać , albo skoczą z mostu. Życie nie ma sensu, ale by nadać mu sens piszemy bajki.

    • Mateusz Zarzycki

      Chrześcijanie za bardzo skupiają się na czymś co tak naprawdę jest najmniej istotne. Na samej wierzę. Na Bogu jako skrzynce skarg i zażaleń, na obrzędach, szopkach, cudach i takich tam. A tak naprawdę zapominają o najważniejszym, że chrześcijaństwo to przede wszystkim nauka o miłości i współczuciu. Sam nie jestem chrześcijaninem bo mit mi do tego nie potrzebny ale myślę że to jest ideą nauk Jezusa. Pamiętajcie też o tym że on miał jedynie 3 lata na nauczanie. Pomiędzy 30 a 33 rokiem życia. Ciekawi mnie jakby ta religia wyglądała gdyby miał znacznie więcej czasu i uczniów (przynajmniej część z nich) wywodzących się z ówczesnej elity intelektualnej

  • doogopis

    No gdzie? W takim świecie? To ja myśle jakby tak max 70 lat żyć.
    Śmierć nie jest taka straszna,tak sie o to martwimy za życia,jak sie wykituje to ma sie wyjeb.ne. Nie że nie chciałbym żyć dłużej tylko ten świat jest na tyle popier..ony że wlasciwie po co? Co bede wychowywał 120 dzieciarów,zapiepszac do roboty co rano tak z 500 lat,pojeba.o kogoś?
    Zresztą po śmierci podobno do jakiegoś raju sie idzie,czy gwiazdą sie stajemy. Sie zobaczy!
    Podstawa to czuć sie dobrze ze sobą,nie marnować czasu na próżne rozrywki,być sobą i nikogo nie udawać i sie pożądnie wysr.ć!I tyle!
    https://uploads.disquscdn.com/images/19052fbf9dfec319628ff1bb7149e8872b89310bca922ecc57531823db5cf29a.jpg

    • abc

      „nie marnować czasu na próżne rozrywki”
      I kto to mówi. Buahahhahahaaa.

    • doogopis

      Jakbyś nie wiedział trolu to właśnie dopucowuje swój mały flaterterowki paneli słoneczny klejem epoksydowym,który ładuje poeer banka. I jeszcze se pisze! Można można! Codzienni czytam,majsterkuje itp. Więc mi tu nie pluskaj!

  • Tomasz2D

    I have always been here
    I have always looked out from behind the eyes
    It feels like more than a lifetime
    Feels like more than a lifetime
    Sometimes I get tired of the waiting
    Sometimes I get tired of being in here
    Is this the way it has always been?
    Could it ever have been different?
    Do you ever get tired of the waiting?
    Do you ever get tired of being in there?
    Don’t worry, nobody lives forever,
    Nobody lives forever

  • duoboy

    To, że umieramy to nasze największe szczęście tak naprawdę. Świat, w którym ludzie żyliby wiecznie byłby koszmarny…

  • Liq

    A to nie będzie trochę tak, że niesmiertelni ludzie by się dostosowali? Pewnie tak samo niewyobrażalne dla człowieka sprzed średniowiecza było życie do setki, a teraz to coraz cześciej się zdarza ;)