12

Niemcy nie zamierzają odpuszczać: budują własne gigafactory

Czego potrzebuje świat, by ruszyć z energetyczną rewolucją? Odpowiedzi będzie przynajmniej kilka, ale wśród nich z pewnością znajdzie się wątek przechowywania energii - potrzebne są nam akumulatory, dzięki którym jeździć będą auta, domy zyskają zabezpieczenie, a prąd wytwarzany przez OZE zostanie gdzieś ulokowany w chwili, gdy jest go nadmiar. Na razie produkcja baterii wygląda dość mizernie w kontekście rosnących potrzeb, lecz to ma się szybko zmieniać. W Europie działać chcą Niemcy, którzy zapowiadają gigafactory.

Niemcy posiadają bardzo silną gospodarkę, ale utrzymanie takiej pozycji wymaga ciągłego rozwoju, inwestowania, tworzenia. Dobrym przykładem branża motoryzacyjna: obecnie jest w tym kraju bardzo silna, działa w nim kilka wielkich koncernów, sektor przynosi grube miliardy euro zysków, lecz nie byłoby to możliwe bez nieustannej ewolucji. A niebawem może i rewolucji, bo coraz mocniejszy staje się trend przechodzenia z paliw kopalnych na energię elektryczną. W samochodowym świecie rządzi na tym polu Tesla, ale Niemcy nie zamierzają tego tak zostawiać: kolejne firmy zapowiadają elektryczne auta, duże inwestycje, zawierają sojusze. Trzeba jednak pamiętać, że w nowym biznesie poradzą sobie tylko wtedy, gdy będą mieli dostęp do akumulatorów.

Elon Musk rozwiązał to w prosty sposób: zbudował Gigafactory. Do zakończenia prac czasu jeszcze sporo, ale obiekt i tak daje firmie niezależność i sporą przewagę konkurencyjną. Nie dziwi, że Tesla planuje tworzenia kolejnych zakładów tego typu, wśród lokalizacji wymienia się też Europę. Kto wie: może Gigafactory z wyższym numerem stanie w Polsce? Warto przypomnieć, że jeden z liderów tego sektora, firma LG, stawia u nas fabrykę akumulatorów litowo-jonowych, po uruchomieniu ma ją opuszczać sto tysięcy baterii rocznie.

Najświeższe doniesienia wskazują na to, że niebawem poznamy miejsce, w którym stanie gigafactory tworzone przez Terra E Holding GmbH. To niemieckie konsorcjum tworzone przez kilkanaście firm oraz instytutów badawczych, wspierane przez rząd naszych zachodnich sąsiadów. Pod miejsce budowy wybrane zostanie miejsce z listy kilku znajdujących się w Niemczech, ale też w państwach ościennych. Budowa miałaby ruszyć już w 2019 roku, prawdopodobnie pochłonie kilka miliardów euro – gigafactory Tesli okazało się drogą inwestycją. Ich zdolności produkcyjne wydają się podobne, to około 34 GWh. Tyle, że w przypadku niemieckiej inwestycji mowa o ostatecznym rezultacie – Amerykanie chcą trzykrotnie rozwinąć potencjał gigafactory w Nevadzie.

Budowa zainicjowana przez naszych sąsiadów trochę potrwa, fabryka ma wystartować dopiero pod koniec przyszłej dekady. Dość odległy termin, jeśli weźmie się pod uwagę tempo narzucone chociażby przez Teslę. Nie ulega też wątpliwości, że ta jedna fabryka może Niemcom nie wystarczyć. Zwłaszcza, że ma się ona skupiać na produkcji akumulatorów z przeznaczeniem stacjonarnym, a nie motoryzacyjnym. Nie przypuszczam jednak, by Niemcy pozostali w tyle i zadowolili się tym jednym obiektem: po nim będą się pewnie pojawiać kolejne. Warto przy tym dodać, że część mediów odbiera ów zakład jako „rywala” dla gigafactory Tesli – to błąd. Na razie problem jest z podażą, nie z popytem i dla wszystkich znajdzie się miejsce. Firma Elona Muska sama nie zapewni światu odpowiedniej liczby akumulatorów. LG, Samsung czy Panasonic też tego nie załatwią – tu potrzebni są nowi gracze i duże pieniądze na start. Niemcy mają kasę, mają wiedzę oraz możliwości. Czas brać się do pracy.

  • Jakub

    Akurat niekwestionowanym liderem samochodów elektrycznych jest koncern Renault-NISSAN :)

    • Teraz udało im się chyba nawet wskoczyć na pierwsze miejsce w ogólnej sprzedaży aut. Ale nie tylko o rozmiar produkcji mi chodziło. To też kwestia marketingu, innowacyjności, osiągów pojazdów.

    • Daniel Markiewicz

      ale gdyby to pomnożyć przez pojemność baterii to nie wiem czy zostałby na pierwszym miejscu :)

  • Spock

    Tesla – jedna firma budowa rozpoczęta w 2015. Masowa produkcja rozpoczęta w tym roku u już produkuje 34GWh rocznie a za dwa lata będzie produkować 85GWh baterii rocznie (35GWh celle, 50 gotowe battery packi). Niemcy – kilkanaście firm, budowa potrwa 10 lat i będzie miała wydajność o połowę mniejszą. I będzie 2-3 razy droższa. Biurokracja vs kapitalizm ? :) Jeszcze pewnie będą strajki Zielonch w trakcie budowy :) Z kino i chcą konkurować ?

    • Bo gdzie kucharek sześć… Gdyby za to zabrał się jeden gracz, np. Daimler, i naprawdę zależałoby mu na czasie, pewnie szybko by się uwinął. Nie chcesz chyba powiedzieć, że Niemcy z kapitalizmem mają na bakier ;)

  • rybak17

    Chyba nie ewolucja a kartele, zmowy cenowe i wykorzystywanie pozycji w UE.

  • Konrad Murawski

    Niemcy dużo włożyli w „zieloną” energię, przez co cena prądu wzrosła. Niestety wadą energii z odnawialnych źródeł jest właśnie jej niepewność. Tak więc akumulatory tej energii to następny logiczny krok. Pytanie tylko jak bardzo jest to „zielone”? Wytwarzanie np. wielkich turbin wiatrowych czy baterii słonecznych samo w sobie ekologiczne nie jest. Podobnie ze składowaniem złomu po np. elektrowniach wiatrowych. A teraz ma do tego jeszcze dojść wytwarzanie gigantycznych akumulatorów. Kolejne pytanie: kto za to zapłaci?

    • Dawno takich durnot nie czytałem.

    • marcinsud

      Złom przyjedzie do polski tak jak to teraz ma miejsce. Co do magazynowania wystarczy elektrownia szczytowo-pompowa niedaleko farmy wiatrowej, ale to też ukształtowanie terenu musi sprzyjać. Budowanie akumulatorów buforowych (takich bazujących na przemianach chemicznych) dla farm wiatrowych to jakiś poroniony pomysł.

  • kim

    Rzadki minerał jest niezbędnym komponentem smartfonów, komputerów i całej współczesnej elektroniki. Z kobaltu wydobywanego w Kongo korzystają firmy takie jak Apple, Microsoft czy Vodafone – donosi Amnesty International.
    Kobaltu używa się do produkcji baterii litowych, używanych w większości nowoczesnych urządzeń elektronicznych. Jak wynika ze śledztwa prowadzonego przez Amnesty International, w kongijskich kopalniach zaopatruje się aż 16 światowych marek. Pracownicy – dzieci i dorośli – dostają wynagrodzenie w wysokości 1 dolara dziennie, pracują w warunkach zagrażających zdrowiu i życiu, są regularnie bici i zastraszani.
    Ponad połowa światowych złóż kobaltu znajduje się w Kongo; jedna piąta krajowego wydobycia pochodzi zaś z niewielkich, prywatnych kopalni, działających często nielegalnie i bardzo słabo kontrolowanych przez państwo. Według danych UNICEF z 2012 roku, w sumie w całym kraju pracowało 40 tys. dzieci, wiele z nich właśnie w kopalniach kobaltu.

    Krwawe zasoby.

    • marcinsud

      Ważne, że w nowym modelu będzie aparat inaczej zamontowany i nowy kolor obudowy.

      Między innymi dlatego używam urządzeń tak długo jak się da i nie zmieniam co premierę na nowszy model.