251

Niekryty Krytyk nagrał obrzydliwy film o gwałcie. Co się k… z nami dzieje?

Po angielsku wulgaryzmy nie brzmią tak ostro, więc zapytam się grzecznie - What the fuck happened? Ku uciesze internetowej gawiedzi można dziś sugerować, że ten gwałt, co niby był to niekoniecznie musi być gwałt, bo muzycy często “zabawiają” się z fankami w swoich koncertowych busach?

Dla przypomnienia chodzi o polski zespół DECAPITATED, który został oskarżony o porwanie i gwałt. Sprawa przed amerykańskim sądem właśnie trwa, więc tak naprawdę nie wiadomo jeszcze, co się stało i kto ma racje.

Nasz popularny Youtuber postanowił więc wypowiedzieć się w tej sprawie. Wiadomo, że sprawa głośna, więc jeśli pojedzie na ostro, to skoczą mu słupki. Widać, że „to facet”, dla którego słowo “molestowanie” czy “gwałt”, to pokłosie wcześniejszej prowokacji płci przeciwnej i w takim też tonie prowadzi swój wideo felieton.

Gwałt jest zły! Powtarza z nieukrywanym rozbawieniem. Nie gwałćcie ludzi, no chyba, że się bardzo wiercą w wózeczku – dodaje taki żarcik. Gdyby ktoś mnie chciał zgwałcić …zaproponowałbym najpierw abyśmy poszli na kawę – świetnym żarcikiem puentuje dalej. Sala pęka ze śmiechu (ta wirtualna, w formie widowni) i w zamian sypią się lajki. Wreszcie w internecie mamy kozaka, co tej poprawności nie ulega i ze wszystkiego sobie żartuje. Bo można, prawda?

Nie jest to stand-up, czyli forma, w której się wiele wybacza, nie jest on też standuperem – jest takim gnuśnym youtuberem, który może wypowiedzieć się na każdy temat, więc to robi. Nasz bohater ma tezę na temat tego konkretnego gwałtu, o którym jak się przyznaje wie niewiele. Wie niewiele, ale… czytając biografie muzyków rockowych i nie tylko, praktycznie wszędzie opisywany jest seks po koncertach w autokarach muzyków.

Rozumiecie już? Wiadomo więc przecież, że jeśli dwie dziewczyny idą do takiego autobusu, to nie po to aby grać w “makao” tylko po seks, prawda? No, a kto uwierzy, że jeśli kobiety idą na seks to mogą być zgwałcone? Chciałoby się tutaj zacytować rubaszny śmiech Leppera, ale z uwagi na pamięć o zmarłym pominę ten temat.

Między tymi jakże zakamuflowanym insynuacjami, że o gwałcie trudno tutaj na poważnie myśleć, są też wzmianki, które ciągle nasz bohater powtarza, aby nie wyjść na propagatora gwałtu koncertowego.

Na końcu jednak nie wytrzymuje, budzi się w nim ten mały ukryty standuper: A, co do DECAPITATED, panowie panowie gwałt? Przecież wy się nazywacie DECAPITATED, a nie RAPED! Gwałt jest zły!.

Mam nadzieję, że kolega zostanie DECAPITATED od biznesu i z Youtube.