Jeden z czytelników, Pan Marek Latuszek, podesłał do redakcji Antyweb ciekawy film dostępny na TED pod tym adresem, z prośbą o poruszenie ważnego tematu. Problem faktycznie nie jest błahy i dotyczy wszystkich internautów. Wszyscy bowiem traktujemy Internet jako niezależne źródło informacji. Spodziewamy się, że wszyscy mamy takie same prawa i otrzymujemy takie same wyniki wyszukiwania. Ale czy faktycznie? Okazuje się, że nie. Na co dzień nie zwracamy na to uwagi, bo samemu ciężko to po prostu sprawdzić.

Wszystkiemu winna jest personalizacja sieci. Kontekstowe reklamy są skuteczniejsze i mniej denerwują. Jeśli szukamy noclegu w Ustce, Google będzie nam reklamował takie właśnie noclegi, ewentualnie inne noclegi nad morzem, a nie noclegi w Zakopanem, czy krem przeciwgrzybiczny do stóp. Problem polega na tym, że nie mamy kontroli nad tym dopasowywaniem sieci pod nasze rzekome potrzeby. Wszystko dzieje się poza naszą wiedzą i kontrolą, a personalizacja posunięta jest dalej, niż moglibyśmy przypuszczać. Nie mamy pewności, czy informacje wyświetlają się, ponieważ są najbliżej naszego zapytania do wyszukiwarki, czy są wynikiem zaawansowanego algorytmu dopasowującego treści do naszych upodobań obserwowanych od lat. Już dziś można śmiało powiedzieć, że zdecydowanie przeważa to drugie, czyli algorytm i dopasowywanie treści do odbiorcy.

W wspomnianym na początku przemówieniu umieszczonym na TED, przytoczony jest cytat Zukerberga, który uwidoczniony jest na powyższym zrzucie ekranu. Jest to relatywizm nie do uniknięcia na co dzień, nikt nie jest w stanie zamartwiać się problemami całego świata, jesteśmy zainteresowani głównie sobą i swoim otoczeniem. Jest to też dobry sposób na biznes, dostarczyć ludziom takich informacji, które ich najbardziej interesują, bo są im bliskie. Problem zaczyna się wówczas, kiedy teoretycznie obiektywne media, takie jak wyszukiwarka Google, podają nam tylko i wyłącznie spersonalizowane wyniki. Taki eksperyment został wykonany przez autora przemówienia, który polecił swoim znajomym wyszukać tą samą frazę w Google i przesłać mu zrzuty ekranu z pierwszej wyświetlonej strony. Okazały się one dramatycznie różne.

Wylogowanie się z usług Google, jak się okazuje, nie załatwia sprawy. Google bierze pod uwagę ponad 50 różnych czynników, takich jak lokalizacja bazująca na adresie IP, przeglądarka oraz system jakiego używamy, język itd. W efekcie nie ma czegoś, co można nazwać obiektywnym wynikiem wyszukania danej frazy, każdy dostaje spreparowane specjalnie pod siebie informacje. Dochodzi do tego, że jedna osoba wyszukująca „Egipt” dostaje informacje o panującym tam kryzysie, a druga jedynie opisy wakacyjnych kurortów, tak jakby zupełnie nic się w Egipcie nie działo.

Sytuacja przypomina cenzurę w mediach, tylko tym razem cenzorem jest automatyczny algorytm, który ma na względzie jedynie maksymalną efektywność w generowaniu zysków, która nie ma nic wspólnego z obiektywną informacją. Jeśli firmy potrafią upadać, ponieważ spadły z trzeciej pozycji w wyszukiwarce, na ósmą, lub gorzej, na drugą stronę wyników, nie trudno sobie wyobrazić jak ogromny wpływ mają wspomniane algorytmy jeśli chodzi o kształtowanie obrazu sytuacji na świecie. Jasne jest, że jak ktoś szuka informacji o kryzysie w Egipcie, to ją znajdzie. Pytanie czemu jedna osoba szukająca po prostu informacji o danym kraju dowie się o sytuacji politycznej Państwa, a druga nie? Czy to jest etyczne podejście do dostarczania informacji?

Być może niektóre portale mogą opierać się na tak dalece posuniętej personalizacji, ale z pewnością nie powinny tego robić serwisy mające dostarczać informacji milionom internautów. Nie bez wyraźnej informacji na ten temat, bez możliwości wyboru, czy decydujemy się na dostosowywanie wyników do naszego profilu, czy nie. Okazuje się, że bardzo wiele portali tak postępuje. Facebook wyświetla na naszej ścianie tylko te informacje od znajomych, które pasują do tego czym się interesujemy, bazując na tym jaki linki otwieramy, a resztę, nie pytając nas o to, ukrywa przed naszym wzrokiem. Dotyczy to również serwisów informacyjnych, jak Yahoo News, Huffington Post i wielu innych.

Na koniec dochodzi problem dojrzewania i zmieniających się poglądów. Algorytmy obserwują nas od dawna, notują każdą głupotę jakiej szukamy w internecie i wyciągają wnioski. Zmieniamy się przez całe życie, natomiast wciąż dostajemy informacje bazującą na przeszłości w internecie, kiedy interesowały nas inne rzeczy.

Warto o tym wszystkim pamiętać i nie dać się omamić, że wszyscy widzimy internet w ten sam sposób. Zachęcam do obejrzenia przemówienia na TED w całości. Trwa niecałe 10 minut.

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000868282725 Adam Dorobis

    Sporo w tym racji, szczególnie jeśli chodzi o serwisy wiadomości, ale nie demonizowałbym problemu. Problem zacząłby się wtedy, gdybym zadając pytanie w google o kryzys w Grecji wciąż otrzymywał same linki do ofert turystycznych… To na szczęście jeszcze nie jest faktem :)

    • Jan Rybczyński

      Ale między innymi na tym polega wyszukiwanie informacji, że nie zawsze wiemy czego szukamy. Na tym polega siła internetu. Znając dokładny termin, którego szukamy, możemy użyć encyklopedii, a tak po nitce do kłębka, zaczynamy szukać jakiegoś ogólnego pojęcia i trafiamy w nowe rejony.

      Tylko ktoś za nas decyduje jakie to rejony i to jest nie w porządku.

      Ja bardzo często zaczyna poszukiwanie informacji od jakiegoś ogólnego zapytania i drążę dalej na bazie tego co się pojawia.

      Jest jeszcze jedna kwestia, ale o tym w odpowiedzi do komenatarz poniżej.

  • Tymek Borowski

    Sprawa znana, niemniej plus za rozpowszechnianie :) Personalizacja ma swoje zalety, tak że nie postrzegałbym jej defaultowo jako zagrożenia (zanim zroumiałem jak działa, dziwiłem się że na cudzym komputerze ciężej mi znaleźć to, czego szukam ;), ale przydałoby się proste rozwiązanie typu 1-klikowego przełączania między spersonalizowanymi a „zobiektywizowanymi” wynikami wyszukiwania.

    • Jan Rybczyński

      „ale przydałoby się proste rozwiązanie typu 1-klikowego przełączania między spersonalizowanymi a “zobiektywizowanymi” wynikami wyszukiwania.”

      O to właśnie chodzi. O wybór i informacje, że coś takiego istnieje.

  • http://www.facebook.com/pgkrzywy Piotr Grabiec

    Bardzo dobry tekst, niewielu znajomych ma świadomość tego. Nawet spotkałem się z rozmowami ‘Nie pamiętam tej strony ale wyskakuje w Google na trzecim miejscu gdy wpiszesz to-i-to’.

  • ebba

    Wg mnie nie ma nic złego w tym, że wyniki wyszukiwania są personalizowane. Wystarczy po prostu uświadomić odbiorców. Informacje we wszystkich mediach są jakoś tam „moderowane” – poetyka wiadomości w tv, kolejność i dobór informacji – wszystko układane tak, żeby lepiej się „sprzedawało”. Fajnie jest zobaczyć wyniki wyszukiwania Google na różnych komputerach, równie fajnie obejrzeć serwisy z wiadomościami na różnych kanałach. Trudno znaleźć czysto obiektywne przekazy…

    • Jan Rybczyński

      Ale internet to nie TV, czy radio. Różni się w samej koncepcji, zamiast biernie konsumować podawane treści, samemu wyszukujemy treści, które nas interesuję. Ktoś teraz dobiera nam taką możliwość i nie daje szansy tego wyłączyć, ba, nawet o tym nie informuje. W mojej ocenie nie ma tu żadnego pozytywu, jest cała masa negatywów.

      Jak bym chciał konsumować informacje jak przez TV nie siadałbym do komputera, a TV nie ogląda już od bardzo wielu lat.

  • marian2

    niektóre firmy mają jeszcze ciekawsze sposoby na zarabianie…
    poczytajcie sobie: http://www.kominek.tv/2011/07/mbank-szpieguje-kominka/

    • Jan Rybczyński

      To też problem, ale zupełnie innego kalibru. Mbank dzwoniąc do Kominka przyznał się, że obserwuje, poza tym obserwuje internautów, którzy wchodzą na jego stronę i oglądają jego własne produkty. Może to nie jest zbyt fajne, ale nie jest też jakoś bardzo naganne moralnie. Jak wchodzę do sklepu i oglądam towary na półkach często sprzedawca pyta mnie, czy może w czymś pomóc, mimo, że chciałem sobie tylko popatrzeć.

      Problem w artykule jest poważny głównie dlatego, że:
      a) Mało kto zdaje sobie z tego sprawę
      b) Formy nie informują o tym co robią i nie ma prostego sposobu, żeby samemu się zorientować
      c) Nie mamy wyboru, żeby powiedzieć, nie dziękuję za personalizację, nawet jeżeli wiemy, że ona istnieje.

  • Jan Rybczyński

    Piotr Grabiec: Nawet spotkałem się z rozmowami ‘Nie pamiętam tej strony ale wyskakuje w Google na trzecim miejscu gdy wpiszesz to-i-to’.

    No własnie, każdy na pewno ma jakieś strony, których nie ma w zakładkach, nie pamięta adresu, ale zawsze wchodzi wpisując część nazwy serwisu, czy produktu w Google, bo wie, że wyskoczy w pierwszych kilku wynikach. Sam tak robię. Tym czasem okazuje się, że jest to mocno względna metoda i daje niejednoznaczne wyniki. Zwłaszcza gdy inni szukają tego samego.

    Sama personalizacja sieci jest niejako nie do uniknięcia, ale konkretne serwisy powinny mieć opcję całkowitej jej wyłączenia, inaczej problem urośnie do gigantycznych rozmiarów.

    PS.
    Dzięki za dobre słowo :-)

  • http://25fps.pl 25fps

    Świetny tekst i bardzo ważny problem, ale myślę że większość ludzi oczekuje takiego „ułatwienia” w formie personalizacji. Większość użytkowników internetu nie zwraca uwagi na takie problemy i woli otrzymywać akurat to co go interesuje ciesząc się z mądrości tego czy innego gógla, który jest w stanie pokazać to czego akurat użytkownik potrzebuje.
    Niestety daje to bardzo wielkie możliwości manipulacji… i tym sposobem lądujemy w sytuacji w której cała legenda wolnej informacji daje w łeb.

    • Jan Rybczyński

      Wiele ludzi tego oczekuje, ale myślę, że również ludzie nie lubią być przymuszani do czegoś bez możliwości wyboru i gdyby byli świadomi tego, że nikt ich nie pytał, czy chcą personalizacje czy nie, nie byliby zadowoleni.

      Poza tym można problem rozwiązać na podobny sposób co reklamy w Google, wyniki wyszukiwania spersonalizowanego wyróżnione i w osobnej grupie, niż wyniki obiektywne i każdy wybiera co mu pasuje najlepiej.

  • http://www.leku.pl Dawid Deja

    Nie bardzo rozumiem o co tyle zamieszania.

    Koncepcja „bańki filtrów” jest co prawda zastanawiająca, ale argumenty podawane przez osobę występującą są dosyć mgliste.

    Porównanie wyników wyszukiwania na podstawie jednego słowa kluczowego jest absurdem. Wszyscy doskonale wiedzą, że wpisywane frazy z dnia na dzień stają się coraz bardziej sprecyzowane (3-4 członowe a może i więcej), a świadomość internautów jest coraz większa.

    Autor wystąpienia nie wspomina w swojej wypowiedzi ani słowem o prostej ludzkiej umiejętności oceny tego co jest spamem a co informacją wartościową.

    Poza tym gdybym miał mieszkać w USA w stanie Florida to w moim najlepszym interesie jest otrzymać spersonalizowane informacje na temat lotów do Egiptu ze stanu Florida a nie ze stanu California…

    Przytaczam przykład USA bo Polska niestety w chwili obecnej nie jest najlepszym przykładem;)

    Pozdrawiam.

    • Jan Rybczyński

      To chyba zbyt optymistyczne przekonania co do statystycznego użytkownika internetu, gdyby ludzie tak świetnie radzili sobie z wyszukiwaniem i ocena informacji, manipulacja przez media, która od zawsze była stosowana w taki lub inny sposób, nie byłaby możliwa.

      Z internetu nie korzystają tylko studenci i ludzie biznesu, ale też dzieci, coraz częściej emeryci, osoby nieobeznane z technologią. Takie osoby też posiadają wspomniane przez Ciebie umiejętności?

    • Tomasz

      „Poza tym gdybym miał mieszkać w USA w stanie Florida to w moim najlepszym interesie jest otrzymać spersonalizowane informacje na temat lotów do Egiptu ze stanu Florida a nie ze stanu California…”

      Okej, tylko obojętnie w jakim stanie w USA byś mieszkał ważniejsze dla Ciebie będzie czy po wpisaniu „Egypt” lub „Holidays in Egypt” na pierwszych stronach pojawią się informacje o zamieszkach i strajkach, czy też zostaną one odfiltrowane przez algorytmy. Co więcej w Polsce łatwiej by było się dowiedzieć o tych informacjach z innych mediów, natomiast w USA prawdopodobnie są one mniej ważne a tym samym trudniej do nich dotrzeć.

      Odwróćmy sytuację: jeśli chciałbyś polecieć z Polski na przykład do Florydy na weekend i chcesz tam sobie zarezerwować hotel na jedną noc, to wpisujesz najczęściej „Floryda”, „Floryda hotele”, „Floryda lotnisko” i po wyskakujących stronach szukasz jakiegoś transportu i miejsca noclegu. A czy przy okazji wpisujesz w wyszukiwarkę „Floryda zamieszki” albo „Floryda huragany” albo nawet „Floryda epidemia”? Nie, ponieważ nie ma sensu brać pod uwagę tych wszystkich zagrożeń gdy prawdopodobieństwo ich wystąpienia jest znikome. Owszem, ktoś bardziej zapobiegliwy może wpisać „Floryda informacje” albo „Floryda wiadomości”, jednak wtedy już trzeba byś świadomym, że szuka się jakiegoś zagrożenia.

      Podsumowując, dla kogoś kto mieszka w Europie i wyszukuje praktyczne informacje o Florydzie, wyświetlą się inne informacje niż dla kogoś, kto tam mieszka. Ma to swoje plusy, jednak z drugiej strony ktoś, kto nie wie czego szukać (w podanym przykładzie zagrożeń) prawdopodobnie tego nie znajdzie jeśli dane algorytmy ograniczą jego informacje tylko dla ofert turystycznych. Tak dzieje się z każdą informacją, która jest dla nas automatycznie przefiltrowana i wybrana z całej masy innych, mniej lub bardziej ważnych wiadomości.

      Jestem za tym, aby przywrócić opcję pełnego wyłączenia personalizacji w wyszukiwarkach, serwisach społecznościowych i innych witrynach internetowych. Pamiętajmy, że prawo do wyboru jest jednym z naszych podstawowych praw – również w Internecie.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000868282725 Adam Dorobis

    To, skoro jest tak źle i wszyscy są tak zaskoczeni, może jest obiektywna alternatywa? Jakiś startup… :)

    • http://krzysiekzn.tk Krzysiek

      Podobno wyszukiwarka ixQuick nie zbiera żadnych informacji.

  • http://www.leku.pl Dawid Deja

    Takie osoby też posiadają wspomniane przez Ciebie umiejętności?

    No właśnie nie bardzo rozumiem skąd się bierze tyle pesymizmu i braku zrozumienia. Dlaczego pewna grupa osób obeznanych z technologią uważa, że emeryci i osoby nie obeznane z technologią stanowią wrażliwą grupę tych, którym będzie się „wciskało” wyniki wyszukiwania.

    A przecież mówimy tu o wyszukiwarkach?

    Jak trudno jest zapoznać się z podstawową zasadą działania wyszukiwarki?

    Czy logika doboru słów podczas wyszukiwania tak bardzo różni się między tymi którzy są obeznani z technologią a „emerytami” ?

    Mało tego, można się nawet w pewnych aspektach pokusić o stwierdzenie, że obeznanie z technologią samo z siebie nakłada na nasz sposób myślenia i wyszukiwania pewne „filtry”. A ci nie obeznani są od tego w jakiś sposób niezależni a na dodatek bardziej ostrożni, bo to raczej Ci obeznani z technologią są skłonni ponosić większe ryzyko związane ze zdobywaniem informacji.

    Na koniec zgadzam się, że personalizacja wyników wyszukiwania jest zjawiskiem, na które trzeba mieć ciągłe baczenie bo istotnie jeżeli będziemy na to obojętni może się obrócić to przeciwko nam.

    Ale w chwili obecnej nie jestem w stanie stwierdzić aby zjawisko to stwarzało większe zagrożenie niż przynosiło korzyści (oczywiście mogą mówić tylko za siebie).

    Pozdrawiam.

    • Jan Rybczyński

      Bierze się stąd, że na co dzień obserwuje ludzi manipulowanych przez inne media i sam nie jestem od tej manipulacji całkowicie wolny, tak samo jak nie ma ludzi całkowicie odpornych na reklamy, włączając to samych twórców.

      Poza tym w artykule jest mowa nie tylko o wyszukiwarkach, ale również o portal informacyjnych, które prezentują takie informacje, które najlepiej do Ciebie pasują.

      Nie jestem całkiem przeciwny personalizacji, jestem za możliwością wyboru i odróżnieniem wyników, których ważność została ustalona na bazie naszego profilu.

  • ebba

    @Jan – różne media, różne sposoby manipulacji :). Poza tym trudno jednak od komercyjnej firmy (jaką jest Google) wymagać zaniechania personalizacji na rzecz absolutnego obiektywizmu, jeśli to pierwsze widocznie badziej im się opłaca.
    Zawsze byłam i będę zwolenniczką edukacji medialnej, bo chyba największym problemem jest to, że ludzie nie wiedzą, że są manipulowani (niezależnie od tego czy wyszukują info w Google czy oglądają Fakty w tv). Jeśli komuś nie odpowiada personalizacjaa Google to niech usuwa ciasteczka, używa proxy, tora czy tam scroogle.
    Ech temat rzeka :)

    • Jan Rybczyński

      Edukacja medialna to punkt wyjścia i jest jak najbardziej konieczna. Ale to nie znaczy, że nie można próbować wywierać nacisku poprzez poruszanie pewnych kwestii. Skoro reklamy, które również pozwalają zarabiać, mogą być nieprzeszkadzające, może czas pomyśleć dodatkowych możliwościach obiektywnego wyszukiwania.

  • http://www.facebook.com/tomasz.gregorczyk Tomasz Gregorczyk

    ale przecież chyba taka jest idea personalizacji?

    jeśli chce wiedzieć o egipcie więcej to bardziej personalizuje wyszukanie i na hasło „sytuacja polityczna w egipcie” już nie zobaczę ofert last minutes z agencji.

    natomiast szukając wczasów chyba wiem gdzie się pcham :)

    • Jan Rybczyński

      Zakładasz, że zawsze wiesz czego szukasz. Czy aby na pewno to jedyna funkcja wyszukiwania informacji.

      Czytasz książkę, pada jakieś hasło, wklepujesz w Google i widzisz wyniki. Patrzysz na kilka pierwszych w celu podstawowej orientacji. Myślisz sobie, aha, to o to chodzi i dalej czytasz książkę. I wyrobiłeś sobie zdanie na jakiś temat, bo ktoś postanowił zaprezentować Ci takie a nie inne informacje. Na podstawie twoich przeszłych dokonań w sieci, być może takich, których więcej byś już nie powtórzył.

    • sunrrrise

      @JR

      „I wyrobiłeś sobie zdanie na jakiś temat, bo ktoś postanowił zaprezentować Ci takie a nie inne informacje.”

      Tak, zgadza się. Skąd jednak pewność, że obiektywne informacje (czy może lepiej „nie obciążone”) są lepsze, czyt. bardziej wiarygodne? To przecież jednak wciąż tylko algorytm, a nie zwierciadło prawdy.

      Przy czym nie twierdzę, że nie ma problemu. Uważam też, że możliwość ujrzenia nie obciążonych użytkownikiem wyników byłaby ciekawą funkcją.

    • http://www.facebook.com/tomasz.gregorczyk Tomasz Gregorczyk

      masz rację janie, ale przecież moja historia ukazuje mnie. to czego szukam odzwierciedla to co mnie interesuje, więc nie mow że jeśli będę szukał cos z książki, których notabene niestety nie czytam to znajdę wyniki które mnie nie interesują?

  • Łukasz

    Całkowicie się zgadzam z przedstawionymi tezami – powinno się dać nam opcję, prostego czasowego nawet wyłączenia filtrów.

    Tak było kiedyś w wynikach wyszukiwania Google – informacja, że wyniki zostały spersonalizowane, ale jednym kliknięciem teoretycznie można było zobaczyć suche wyniki. Dlaczego by do tego nie wrócić?

  • h2ols

    informacji [w sensie zblizonym do raw data] szuka sie w deep web! we wszelkich agregatorach i wyszukiwarkach nie unikniemy nigdy mechanizmu znanego z wczesniejszych mediow, tzn. z wladzy preselekcji [redaktora, algorytmu, recenzenta, krytyka...]. nigdy nie mozemy byc pewni czy to co widzimy w wynikach lub na 1 stronie gazety nie jest wyeksponowane za $. a jesli bym mial sie zakladac to wg mnie kryterium $ jest wyzej w hierarchii, niz adekwatnosc wedflug historii odwiedizn, lokalizacje, itp. ;]

  • http://www.facebook.com/jakubsusid Jakub Susid

    Filtrowanie wyników pod kątem ich przydatności dla użytkownika jest koniecznością – zarówno z punktu widzenia dostawcy wyników (Google, FB) jak i poszukiwacza informacji (w końcu zazwyczaj bardziej nas w zainteresuje deszczyk nad domem niż burza nad Pacyfikiem).
    Z podobnym zjawiskiem mamy do czynienie w realu, spotykamy się częściej np. z ludźmi o podobnych poglądach czy stylu życia a następnie korzystamy z ich rekomendacji.

    Wraz z coraz lepszym dopasowaniem wyników prowadzi to nieubłaganie do zamknięcia w bańce informacji „potrzebnych” według uznania algorytmu. Wynik będzie ponadto zawierał nadwyżkę informacji komercyjnych – w interesie twórcy algorytmu oraz w wyniku działań osób trzecich np. SEM. Dominacja Googla w wyszukiwarkach można porównać do dominacji (90% czytelników) jednego koncernu mediowego, który w dodatku pokazuje każdemu trochę inne programy TV i trochę inne strony w gazetach.

    Rozwiązaniem, znanym z reala jest czytanie kilku gazet lub/i oglądanie kilku kanałów TV. Jeszcze kilka lat temu porządny research w sieci wymagał sprawdzenia wyników przynajmniej w google, yahoo, alltheweb, altavista, lycos. W codziennym użytkowaniu będziemy zapewne przez lenistwo skazani na korzystanie z jednej wyszukiwarki (dowolnej, pod warunkiem, że będzie to Google). Przy próbie wyrobienia sobie opinii na jakiś temat trzeba będzie korzystać z narzędzi od kilku rywali, czy niezależnych rozwiązań (które powstają i upadają).

  • http://blog-msp.ask-ak.com/ Wojciech Dudziak
    • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

      Pisałem też, jak się z tej bańki wyrwać :)

  • http://michalkosecki.com Michał Kosecki

    Pedantyczny detal – na przyszłość zalecam krótszy tytuł artykułu, bo np. do eksportu na twittera się nie nadaje (trzeba ciąć) ;)

  • Jacek

    W takim wypadku chyba można powiedzieć: Pokaż mi swoje wyniki wyszukiwania, a powiem Ci kim jesteś ;)

  • vvoj

    Spokojnie, bez obaw. Internet jest bogaty w źródła informacji. Interesuje cię internet dodaj kanał RSS AntyWeb i inne. Interesuje Cię polityka dodaj sobie kanały RSS z serwisów najważniejszych partii i tych nie związanych z partiami. Wyszukiwarka powinna być jedynym źródłem informacji, więc bym się nie przejmował jej personalizacją. Ponad to, czyż inne media niż internet nie manipulują informacją? To w internecie można znaleźć więcej niezależnych źródeł.Każdy ma możliwość wypowiedzi, ja też :) Pozdrawiam

    P.S. Jesteś w sklepie internetowym. Wrzuciłeś do koszyka produkt ale nie zakończyłeś zakupu. System reklamowy potrafi wyśledzić Cię w sieci i wyświetlać reklamy przypominające o zakończeniu transakcji. Fajnie co :)

  • neo77

    A czy ktos was zmusza do korzystania z googla?

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000868282725 Adam Dorobis

      Like!

    • http://www.facebook.com/tomasz.gregorczyk Tomasz Gregorczyk

      Google jest jak powietrze:)
      też cię nikt nie zmusza do oddychania:)

  • http://wonderpage.com Jakub

    polecam sprawdzenie przeglądarki DuckDuckGo – http://duckduckgo.com/ , której koncepcja opiera się właśnie na tej przedstawionej przez Eli Praisera.

  • sieciobywatel

    A co zmieniło Google? Przecież tak samo wybierając określone gazety czy kanały tv zamykamy się w bańce.

  • http://www.facebook.com/jakubsusid Jakub Susid

    Google wyszukuje trafnie i za darmo – ma dzięki temu 95% wyszukań – taka przewaga powinna dać do myślenia. Ale to nie dotyczy tylko G. bo FB czy duże sklepy internetowe też już to robią.

    Google nie ma poglądów ma tylko coraz lepszy algorytm – zawsze będzie wyrzucać wyniki coraz bardziej dopasowane do uwzględnionych w algorytmie czynników. Jeżeli będziesz chciał zweryfikować swój sąd na jakiś temat, to możesz mieć problem z dotarciem do informacji, bo wraz z historią swojego profilu, część wyników odsuwasz na koniec listy.

    Wyszukiwarki powstały właśnie dlatego, że surowe informacje przestały być adekwatne dla większości użytkowników. Coraz trafniejsze profilowanie wyników jest koniecznością, bo nie ma opcji, żeby te same wyniki dla wpisanej frazy mogły być wartościowe dla 2 mld ludzi, którzy korzystają z Internetu. Zapytanie „egypt wyrzuca w G. „Około 636,000,000 wyników (0.21 s)”.

  • Googlomaniak

    A co to nowego? Żona ma swojego kompa, a ja swojego w tym samym domu. Jak oboje wrzucimy to samo zapytanie do Googla to zawsze są inne wyniki. Tyle, że my to wiemy już od 5 lat… A antyweb dziś to zauważył. No, pogratulować refleksu…

  • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

    To nie bańki lecz banialuki Parisera !

  • Pingback: Najwyższy czas, aby edukacja stała się cyfrowa

  • Pingback: Jak na przestrzeni ostatnich 15 lat zmieniły się strony www?

  • Pingback: Integracja Google+ z YouTube oraz dwa nowe rozszerzenia dla Chrome