Z racji przeprowadzki do nowego mieszkania przez ostatnie miesiące miałem “przyjemność” przejrzeć pewnie z setkę sklepów internetowych i kilka setek różnego rodzaju produktów, materiałów itp. Przyznam, że praca jaką wykonałem wraz z żonką była dość siermiężna i często prowokowała mnie do używania niecenzuralnych wyrażeń – nie wypowiadałem ich oczywiście głośno. Zadziwiające jest natomiast to jak duża jest różnica między prawdziwym biznesem (nawet tym malutkim), który wspiera się sprzedażą w internecie i wszystkim wirtualnymi sprzedawcami, którzy o swojej profesji czerpią wiedzę od innych teoretyków z branży internetowej.
Podczas poszukiwań różnego rodzaju sprzętu, firm, zleceniodawców stworzyłem sobie kilka zasad i warunków selekcji sklepów i usługodawców, które moim zdaniem świetnie się sprawdzają. Oto moja lista rzeczy, które zniechęcają czy wręcz powodują natychmiastową rezygnację z usług czy produktów sklepu czy też firmy, która korzysta z wsparcia stroną czy sklepem internetowym. Mam nadzieję, że krytyczne uwagi przeciętnego klienta przydadzą się komuś i może wpłyną na tych którzy uważają, że najważniejszy jest dobrze funkcjonujący sklep internetowy, użyteczność, system płatności oraz bogata oferta.
Nie kupię jeśli:
1) Sklep internetowy jako formę komunikacji z sprzedawcą oferuje formularz kontaktowy
2) Ktoś nie miał czasu czy też nie chciało mu się dokładnie opisać sprzedawanego produktu
3) Sprzedawca nie zna produktów, które sprzedaje.
4) Określa wąskie ramy czasowe na kontakt telefoniczny (np: od 10 do 15)
5) Nie odbiera w czasie godzin pracy telefonu który wskazał jako numer kontaktowy (nagminne)
6) Produkt jaki oferuje przez porównywarki cen nie znajduje się na liście produktów w sklepie
7) Termin dostawy jest dłuższy niż tydzień (nie chodzi oczywiście o produkty robione na zamówienie) – sorry ale do hurtowni to
mogę sobie sam pojechać
8) Nie odpowiada na email z zapytaniem o cenę w czasie krótszym niż dwa dni
9) Nie podaje cen w swojej ofercie w internecie (choć przy niektórych produktach jest to zrozumiałe, ale nie o takie chodzi)
10) Umawianie się na kontakt telefoniczny o określonej godzinie i nie dzwonienie.
Jeśli wydaje wam się, że powyższa lista to banały to oczywiście macie racje. Szkoda tylko, że nadal jest bardzo dużo firm i sklepów które cechują się wyżej opisanymi zachowaniami czy też praktykami.







Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

Niepoważne traktowanie klienta to strzał we własną stopę – nie jestem w stanie pojąć jak takie firmy utrzymują się na rynku!
Bardzo dobre zestawienie – sam stosuję podobne praktyki. Jeżeli nie ma “szybkiego” kontaktu z firmą/sklepem – to nie ma o czym rozmawiać (czytaj – zamawiać). Ale jak to w życiu – są różni klienci i sprzedawcy to wiedzą…
Nic tylko rejestrować domenę niekupie.pl katalogować niepoważnych sprzedawców.
Czy w ad1 masz na myśli tylko formularz, czy formularz w ogóle :>?
Do tej listy należy dodać wg mnie:
- brak zdjęć produktów
- brak opisanych przynajmniej w tekście/opisie możliwych opcji produktów, materiał, kolor etc
[...] opublikowanym dzisiaj poście “Nie kupię” na AntyWebie Grzegorz Marczak podał dziesięć punktów, które jego zdaniem dyskwalifikują sklep [...]
true,. true… Myślałem, że jestem w nielicznym gronie podchodzących do sprawy w ten sposób. Ze sklepami jest prosto – znajdę inny. Niemniej sam mam dylematy, jak np. fliziarz, z którym się umówiłem na jakieś prace mówi, że nie teraz, że za tydzień, itp. A później okazuje się, że wcale nie przyjdzie, albo strasznie kombinuje. Czy warto wtedy poszukać innego = opóźnienie wykończenia domu o 2-3 miesiące, czy zapłacić 50% więcej za dostępnego “od ręki”. Łatwo się mówi, gorzej jak dotyka to Twoja rodzinę. Zresztą podobnie jest z łapówkami dla lekarzy – niby wszyscy mówią, że są beee, ale jak ktoś z rodziny ma zawał, lub inną ciężką operację, to wtedy zmienia się opinia na ten temat.
[...] antyweb.pl/nie-kupie wzbudza zainteresowanie! Pokaż reakcje /* */ inne strony z tej witryny + obserwuj co pisze [...]
ja dodałbym dość często spotykaną ułomność tj. zaniżanie ceny produktu dla porównywarek, czyli cena w porównywarce jest atrakcyjna ale na stronie sklepu okazuje się że nawet jeśli chcesz odebrać towar osobiście i tak płacisz np. 15zł, mimo iż sam się fatygowałeś po odbiór (sick!), przerabiałem podobną procedurę równo rok temu… ma sa kra
Do tej listy dodałbym fakt (niby oczywisty), że lubię wiedzieć z kim handluję – fajnie, gdy na stronie kontaktowej / ‘o firmie’ sklepu znajdę adres firmy, nip, regon, e-mail, telefon. Zresztą co do formularzy kontaktowych racja – niekiedy nie wiadomo, czy działają, czy nie – dopóki nie kontaktuję się z dużym podmiotem w stylu allegro (gdzie z naturalnych przyczyn do dyspozycji użytkowników jest wyłącznie formularz kontaktowy) – wolę napisać maila, niż pisać przez formularz.
Bredzisz kolego. Formularz kontaktowy jest po to, żeby ukryć adres email przed robotami zbierającymi te adresy ze stron internetowych celem późniejszego ich zalewania spamem. Takie ukrycie adresu email wbrew przekonaniu bezmyślnych ignorantów jest właśnie na korzyść klientów, bo obsługa ma lepszy dostęp do właściwych maili i więcej czasu na ich obsługę gdy nie musi się przebijać przez tony spamu. Dodatkowo dochodzi problem przypadkowego usunięcia maila od klienta gdy dziesiątkami kasuje się spam. Także przestańcie wietrzyć we wszystkim nieuczciwość czy lenistwo obsługi sklepu, bo ich właściciele na prawdę wyłażą ze skóry żeby zdobyć i utrzymać klientów.
jest słabo, co tu kryć. wiekszosc tych sklepow i tak w koncu znajdziesz na bartyckiej.
@Paweł Lipiec:
dobre ;P mozesz mi wiec wskazac jedneo operatora gsm ktory powaznie traktuje swojego klienta? a jakos kazdy sie trzyma … bo przyjda nowi bo kazdego skusi nowa nizsza cena promocyjna, po cichu nawet stary klient przyjdzie choc glosno psioczy
wszystkie te punkty sa normalna reakcja klienta ktory chcialby byc w cywilizowanym kraju, ale kochani nie jestescie – chyba nikt z was nie powie mi ze zatrudni osobe do swojego sklepu netowe ktory nie jest komputronikiem tylko do odbierania non stop telefonow, jak zyje nie przypominam sobie zeby maly podmiot gospodarczy oddzwonil do mnie zwlaszcza ze chcialbym kupic drobnice za 30pln, podobno sprzedaz netowa to u nas 2% jako zyw nigdy nie przeznaczylbym zasobow ludzkich do oblsugi tak nierentownego biznesu, ba w zyciu nie zalozybym strony www zeby mnie dzieci neostrady szkalowaly jaki to ze mnie dupk ze nie siedze pod telefonem od 6 rano do 2 w nocy i nie czekam aby robic za darmowe faq, klientow awanturujacych sie i bez krawata nie chce mi sie nawet obslugiwac bo to ten rodzaj ludzi ktorzy potem zasypia mnie pytaniami a na koncu wyzwa od wszystkiego co sie rusza choc marża jaka jest na ich zakupie nie wynosi 800% a 10
“Nic tylko rejestrować domenę niekupie.pl katalogować niepoważnych sprzedawców.”
kolejny pomysl na strone przeznaczona do szkalowania ludzi ala znany lekarz
dobrze zaloz taka strone ale pamietaj ze Twoje zycie jakie do dzis prowadzilem MUSI BYC UCZCIWE, a wiec w szkole miales same piatki, na studiach sie uczyles, dostales stypendium, w pracy pracujesz bite 8h i nigdy nie masz w niej wlaczonego gg czy kulek, kazdy telefon odebrales a kazda sprawe rozwiazales.
Cześć, masz bardzo dużo racji w tym co piszesz, ale nie zgadzam się z porównaniem sklepu internetowego do operatora GSM. Nie ten kaliber, sklepów jest tysiące a operatorzy GSM to oligopol. Ostatnio toczę boje z dwoma: Plusem i Orange. Z Plusem już wygrałem co chciałem ale Orange jeszcze się stawia. Szczujcie ich inspekcją handlową zwłaszcza personalnie. To działa natychmiastowo, bo IH dopwala takie kary że szok a jak już przyjdzie na kontrolę, to na bank coś znajdzie bo zapisy małym druczkiem podpadają pod utrudnianie zapoznania się z treścią umowy, a w ogóle regulaminy tych sieci ROJĄ SIĘ od zapisów sprzecznych z prawem, tylko że nasz ciemnogród nawet nie czyta tych umów, nie mówiąc już o rozumieniu ich, a o wyłapaniu pogwałceń praw klienta to zapomnieć. I właśnie dlatego operatorzy GSM mają się świetnie mimo że traktują swoich klientów jak…wiecie co.
rzeczywiście lista z oczywistymi punktami. Niestety nagminnie powielanymi przez wiele firm…
@;)
ja ci serdecznie współczuje takich przeżyć – widać, że życie ciężko cię potraktowało i nie powinieneś robić w handlu. Poza tym nikt nie mówi o czuwaniu od drugiej rano przy telefonie czy znoszeniu epitetów od klientów. Po prostu o swój biznes trzeba dbać. To jest naprawdę proste i jeśli tego nie rozumiesz to dobrze, że nie prowadzisz sklepu w necie.
Ja bym powiedział “w czasie krótszym niż 2h”. To w koncu sklep internetowy, i ma być wygodniej – 2h nie czekałbyś w fizycznym sklepie, prawda?
Ty sie dobrze czujesz ? W hipermarketach się nie pisze maili. Jest to forma kontaktu z natury obliczona na czas odpowiedzi około doby i jest to przyzwoity czas który mnie osobiście zadowala. Jak ci się śpieszy z uzyskaniem odpowiedzi to zadzwoń do sklepu i będziesz miał odpowiedź od razu. Myślisz że właściciel sklepu nie ma nic do roboty tylko siedzieć przed kompem i czekać na maile ? A gdzie wyjazdy po towar, wstawianie towaru na sklep, chodzenie na pocztę ?
Osobę specjalnie wyznaczoną do kontaktu z klientem i TYLKO do tego mają duże sklepy, bo małym się to po prostu nie opłaca. Pojęcia nie masz człowieczku mały, ile kosztuje pracownik. Handel w internecie jest już obarczony taką konkurencją że marże spadają do pojedynczych procentów, więc koszty się tnie na maksa. Chcesz żeby było tanio to się z tym pogódź, a jak chcesz mega obsługi to idź do galerii handlowej gdzie przepłacisz pięć razy za tą natychmiastową odpowiedź na pytania.
Wszystkie kryteria mają sens poza powyższym.
Przecież sklepy nie mają kompletnie wpływu na czas wyświetlania produktów w porównywarkach. Nawet jeśli jakiś sklep coś wycofa z oferty i nie wysyła tych informacji do porównywarek to nie znaczy, że porównywarki od razu zareagują.
@ Michał Mech
Zgadzam się. Porównywarki aktualizują swoje oferty (przy dobrych wiatrach) raz na dobę – nie możesz Grzesiek zrażać się do e-sklepu dlatego, że np. Ceneo jest przed aktualizacją.
@gm
-kazdy robi w handlu bo codziennie sie sprzedajemy w ten czy inny sposob
-nikt nie mowi o czuwaniu do drugiej w nocy … och Grzegorzu albo nigdy nie miales nic swojego albo ja nie wiem, w tej sekundzie wspolczuje wszytskim “opiekunom klienta sieci gsm” czy jak to sie nazywa bo taki klient potrafi o 24 zadzownic i zapytac a juz Ci samotni bez zycia to kompletnie nie znaja umiaru
o kazdy biznes trzeba dbac to zrozumiale ale :
zycie to nie tylko biznes i trzeba wciaz balansowac by nie osiwiec w miesiac,
bardzo lubisz ludzi zwiazanych z netem wiec przytocze pewnego Timothego ktory nasprzedawal sie swojej ksiazki w USA …. codziennie siedzial do pozna pod telefonem az oddal to do outsourcingu indyjskiego, skupil sie na waznych klientach a nie staral sie zadowolic kazdego
pl to dziwny kraj gdzie kazdy chce wszytsko za darmo a na koniec jeszcze blotem rzuci
na cale szczescie zawsze jest wybor a jest on wlasnie dzieki temu ze jestesmy tylko ludzmi i nie obrobimy sie z 40mln polakow chcachych akurat u nas kupic bo mamy o 2zl taniej niz ktos nizej w ceneo
gdyby nie bylo roznorodnosci to …. odzyslam do serwisow nikona i canona, chlopaki nie moga sie obrobic ale wystarczy ze jest sie niszowym olympusem i juz mozna spokojnie kazdego klienta obsluzyc i nie dostac nerwicy
pozdrawiam
@Grzegorz Marczak
SAm wykańczałem dom i wiem jakim problemem są sklepy internetowe. Jeżeli chodzi o zakup wyposażenia piekranik, lodówka, telewizor, nie ma problemu i wyszystko idzie gładko. Gorzej gdy chcemy kupić oryginalne lampy elementy wykończenia … oferujących jest niewielu np. 1 lub 2 sklepy … obsługa fatalna i co wtedy ?
Sam mam ściągać towar z włoch czy niemiec ? W sumie jest spora nisza i biznes raczej nie trudny. Magazynu zazwyczaj 0, stan w zapasie niewielki. Towar jest zamawiany w krajach Unijnych u nas przepakowanie i rozesłany do odbiorców finalnych.
Sam zastanawiam się nad odpaleniem takiego sklepu.
@;):
Jest bardzo dużo emocji w tym co piszesz, trochę też nie rozumiem Twojego wyznacznika uczciwości mierzonego piątkami w szkole czy stypendium na studiach.
Fora czy portale z wymianą opinii o usługach/usługodawcach funkcjonowały/funkcjonują i jakoś nikt z ich powodu życia nie traci.
pozdrawiam
@Michał Czuba:
To czy mail działa też nie jest takie pewne. Sam fakt, że nie dostaniesz zwrotu nie znaczy, że Twoja wiadomość dotarła do adresata. Po drodze mogła zostać uznana za spam a odbiorca mógł nie sprawdzić co tam leży sobie w folderze spam.
Natomiast formularz ma tę zaletę, że:
- odbiorca dba o to aby wiadomość wysyłane tą drogą dochodziły do niego,
- ryzyko potraktowania danej wiadomości z formularza jako spam jest mniejsze,
- chroni sprzedawcę przed spamem,
@Bartek – dla mnie brak numeru telefonicznego do kontaktu z sklepem jest co najmniej dziwny, a jak już widzę formularz to w 90% rezygnuję. z wysłania pytania.
4) Określa wąskie ramy czasowe na kontakt telefoniczny (np: od 10 do 15)
Tego punktu nie rozumiem. Prowadzę małą działalność usługową, głównie wysyłkową i zamierzam właśnie takie ramy wprowadzić. Na maile odpowiadam tego samego dnia, ale z tymi telefonami nie wyrabiam. Wiadomo, że ja to nie to samo co duży sklep internetowy, ale martwi mnie fakt że konsument źle nie na to patrzy. Wydaje mi się, że lepiej określić takie ramy i mieć pewność, że druga strona odbierze, niż dzwonić o przeróżnych porach i nie trafiać.
Witam,
jako osoba obsługująca sklep internetowy zgadzam się z Tobą z wyjątkiem pkt. 4.
Niestety ale są sklepy, są branże, w których sprzedaż internetowa jest tylko dodatkiem do działalności standardowej i zatrudnianie dodatkowych osób aby odebrał telefon np. 3x po 18 w tygodniu jest po prostu zupełnie nie opłacalne.
Czy też nie robisz codziennych zakupów np. w najbliższym sklepiku bo jest otwarty tylko do 19?
Również pkt. 7 zależy od branży. Widać, że z zarządzaniem zapasami, logistyką oraz płynnością finansową chyba nie miałeś wiele do czynienia. Prowadzą sklep, gdzie asortyment dochodzi do 5 tyś. pozycji, gdzie cześć z nich kosztuje np. 1000 zł., gabaryty to 1x1x1m i towar jest importowany. Wiesz jak duża powierzchnia musiałaby być aby to wszystko składować i jak dużo pieniędzy wtedy leży na półkach?
W ogóle z tonu wpisu wydaje mi się, że chciałbyś aby każdy powstający sklep internetowy od razu miał olbrzymie zaplecze logistyczne, personalne itp. Dobrze wiesz, że jest to nierealne i nie tak się buduje biznesy zarówno internetowe jak i zwykłe.
@Grzegorz Marczak:
Masz rację, numer telefonu jakoś tam uwiarygadnia sprzedawcę. Tyle, że bywa i tak, że klienci dzwonią o różnych dziwnych porach (do mnie ostatnio dzwonił gość który coś tam ode mnie kupił na Allegro i uznał, że 6 rano to idealna pora na pogawędkę…).
Zastanawia mnie natomiast Twoje awersja do formularza… :) Może to rozwiniesz?
“Jest bardzo dużo emocji w tym co piszesz, trochę też nie rozumiem Twojego wyznacznika uczciwości mierzonego piątkami w szkole czy stypendium na studiach.”
bardzo proste piatkowy uczen zawsze wszytsko wie umie nadaza i zadowala nauczyciela tak jak idealny handlowiec a ja chcialem powiedziec ze czlowiek to tylko czlowiek tak jak czasem dostanie w szkole 2 to nie znaczy ze jest gorszy
Fora czy portale z wymianą opinii o usługach/usługodawcach funkcjonowały/funkcjonują i jakoś nikt z ich powodu życia nie traci.
pozdrawiam”
niech i tak bedzie, ale w obecnych czasach gdy agencje PR nauczyly sie juz podstaw dobrego kreowania na takich portalach ich wartosc jest dla mnie nikla, pozatym wracamy do idei ze tylko 2% rynku jest w sieci a wiec mozesz sie nie dowiedziec o super panu józku ktory przepcha ci rure w lazience albo pan zdzich spec od kafelek nie umie internetu i nie chce umiec, lub tez zenek od naprawy tv pomysli cholera przyjdzie jakis gosc ze zlym dniem zeszkaluje mi opinie na sieci wole miec swoje grono klientow realnych i swoj rewir niz liczyc siec ktora jest dokladnie taka jak pisze LEM mowiac o idiotach
zgadzam sie tez z Rafalem, to ze ktos handluje nie znaczy ze ma do 22 siedziec z BT w uszach, zycie jest JEDNO i nalezy szanowac innych i ich czas do odpoczynku, postawa roszczeniowa szczegolnie do ludzi ktorzy nie tylko sa posrednikami w handlu ale tez musza produkowac/tworzyc jest niemilym akcentem dnia pracy
pozdrawiam
@robert:
Mam dość dobre rozeznanie co to znaczy logistyka a szczególnie płynność finansowa. I nie mówię o zamawianiu kuchni czy materiałów za 5 tysięcy PLN, lecz o towarze za kilkaset złotych. Jeśli ktoś nie ma pieniędzy i prowadzi jedynie sprzedaż na zasadzie zamawiania w hurtowni pod zamówienie klienta to jest to zniechęcając – i tyle.
@Bartek Danowski:
Głównie wynika ona z moich doświadczeń . Chociażby w ostatnim tygodniu trafiłem na 3 formularze w których wysłanie wiadomości skończyło się błędem serwera, kolejna sprawa to czas otrzymywania odpowiedzi lub zupełny brak odpowiedzi, na końcu dodam, że chciałbym uzyskać odpowiedz na moje pytanie ASAP.(tak jak jest to w sklepie fizycznym, wchodzę i pytam).
ja nienawidze niemilych, smutnych, uprzedzonych do klienta i traktujacych mnie, klienta jak wroga – podstarzalych dziadow po 40-stce. nasz kraj az pelen takich ludzi…
albo jak ktos podaje adres firmowy zalozony na domenie typu .interia to juz wogule zenujące. – ” bo jemu sie nie chce inwestowac w ten internet “.
@Grzegorz Marczak:
Błąd formularza to wina sprzedawcy, podobnie jak poczta błędnie rozpoznawana jako spam (powinien kontrolować swój spam i dobrać ustawienia filtrów). Więc jak dla mnie między obiema metodami można postawić znak równości – każda ma swoje wady i zalety.
Czas odpowiedzi, wiadomo i świadczy o poziomie sklepu. Sam oczekuje odpowiedzi do 2 dni maks. Po tym czasie dany e-sklep dla mnie przestaje istnieć.
Jednak moim zdaniem zaprzeczyłeś sobie ostatnim stwierdzeniem… Chcesz odpowiedzi ASAP jak w normalnym sklepie a jednocześnie krytykujesz wyznaczone godziny odbierania telefonu w e-sklepie ;). Przecież normalny fizyczny sklep za rogiem też ma godziny pracy i nie możesz tam iść np. o 2 w nocy zadać swojego pytania… Więc raczej nie czepiałbym się o to, że ktoś prowadzący e-sklep wyznacza jakieś godziny urzędowania. Moim zdaniem lepiej, że podaje kiedy można dzwonić niż zmusza nas do zabawy w zgadywanki i rozmowy z pocztą głosową.
Poza tym reszta stwierdzeń słuszna i warta stosowania ;)
Sam prowadzę sklepy internetowe i bywam klientami takich i niestety, ale w tym kanale sprzedaży nie ma zmiłuj – sprzedawca powinien być dostępny przez 24 godziny i nieważne czy świątek piątek czy niedziela choć niekoniecznie akurat pod telefonem i niekoniecznie CIĄGLE. Smutne jest także to, że dla absolutnej większości kupujących w sieci (99,999% ?) liczy się TYLKO I WYŁĄCZNIE cena. Będzie DOSŁOWNIE o grosz taniej u kogoś to u niego kupią choćby sprzedawca był kompletnie niewiarygodny i nieterminowy, więc trudno się dziwić sprzedającym, że zaczynają olewać jakość obsługi.
Co do sposobu kontaktów to dziwię się tym co dają tylko formularz.
U mnie zamiast telefonów doskonale sprawdzają się komunikatory – gg, skype, a nawet czat przez www. Pozwalają na zagajenie rozmowy w każdej chwili i jej bezpośrednie prowadzenie w momencie gdy odpowiada to obu stronom.
Formularz i email to frustrujące klientów i odhumanizowane formy kontaktu i nie powinny być w zasadzie stosowane poza jakimiś szczególnymi problemami. Szczególnie powala mnie niewybaczalna maniera gdy pod odpowiedzią podpisuje się “sklep” , “zespół” itd. a nie osoba podająca co najmniej swoje imię.
Z moich obserwacji wynika, że w tej chwili większość sklepów to zwykłe wydmuszki bazujące na pośrednictwie w sprzedaży, a w zasadzie na obsłudze klienta i zarabiające ledwie na pensję dla tego kto go prowadzi. Trudno od takich wymagać inwestycji w stany magazynowe itd.
Tylko niewielka ilość sklepów to koło napędowe dla tradycyjnej sieci sklepów – jak np. http://www.proline.pl , http://www.empik.com – gdzie sklep internetowy jest nie tylko dodatkowym kanałem sprzedaży, nie tylko pozwala odebrać towar osobiście – gdy już jest przygotowany – ale także jest witryną naganiającą klientów do zwykłych sklepów, “stacjonarnych” oddziałów.
Zaś nisze… jak sama nazwa wskazuje to są nisze. Pewnie zwykle zbyt małe by zarobić nawet na 1 zmianową obsługę, a jak się prowadzi swoje życie i chce jednocześnie sprzedawać to jest jak jest i nic się nie zmieni.
Sklepy co roku będą fluktuować – powstawać nowe i ginąć już istniejące , i to w setkach, może tysiącach :)
Co do psucia reputacji na forach itp. serwisach – jeżeli jest możliwość odpowiedzi na negatywną opinię to jest OK. Bo często ważniejsza jest ta odpowiedź, jej forma, styl itd. niż sama krytyka. Jeżeli odpowiedź na krytyczną opinię pokazuje jednak skończonego buraka to… cóż więcej dodawać ? :)
pozdrawiam
Arek
Obawiam sie, ze mozemy wrocic do korzeni. Czyli witryna www to zapoznanie sie towarem, odszukanie dystrybutorow i dotarcie bezposrednie i transakcja “twarza w twarz”. Mam dosyc niepokojenia sie o zamowionyi zaplacony towar, zrzucania winy na transport, wciskania kitu, ze towar uzywany nie byl wczesniej nawet ogladany i ewentualne problemy ze zwrotem kasy za zamowiony towar, ktory “akurat skonczyl sie na magazynie”. Przy robieniu zakupow staram sie znalezc fizycznie miejsce, gdzie pozadany towar znajduje sie. I jezeli stan owego towaru jest minimum 2 sztuki wowczas wyruszam z pieniazkami. I mimo ze kosztuje to troszke wiecej to lubie miec swiadomosc, ze towar jest przy mnie wyciagniety z zaplombowanego pudelka a wczesniej nie blakl na witrynie sklepowej dotykany przez setki palcy. Wkurza mnie tez to ze wiekszosc sklepow internetowych nie dziala w pelni online tzn ze nie pokazuja stanu aktualnego magazynu tylko stan co moga miec w ciagu tygodnia. Niestety jestem niecierpliwy i najczesciej posiadanie upragnionej rzeczy musi byc natychmiastowe. Tygodniowe czekanie, wypala uczucie pozadania. Irytuja mnie porownywarki cenowe, ktore lokalizuja towar do set sztuk a wszystko i tak sie skupia do 5 sklepow, w ktorych i tak upragnionej rzeczy aktualnie nie ma. Moze byc w ciagu 24h, ktore praktycznie przeradza sie w 10 dni.
Pieprzcie co chcecie ja popieram Grzegorza. Na co dzień zamawiam wiele rzeczy dla firmy produkcyjnej w której siedzę.
To jak ciężko cokolwiek znaleźć i to jaki jest poziom obśługi to brak słów.
Ja też nie wiem jak to stado buraków w ogóle utrzymuje się na rynku.
A jak nie mogę zadzwonić i spytać tylko jest formularz to powiem: “a pocałujże mnie pan w dupę!” i idę do tego który ma telefon i odpowie na pytania – nawet jeśli tam jest drożej.
W ogóle nie chce mi się dalej pisać. Ja się cieszę, że tak jest. W końcu wejdę w pewne dziedziny e-commerce i pozjadam tych niekompetentnych śmiesznych sprzedawczyków.
Masz rację że sam formularz nie wystarczy, telefon to obowiązek, bo klientowi ma prawo się spieszyć z zakupem i musi się dowiedzieć to co mu potrzebne do podjęcia decyzji o zakupie, zanim z niej ochłonie ;-). Niestety, sektor B2B w tym kraju kuleje bardzo mocno jeśli chodzi o jakość obsługi. A niestety, niedociągnięcia firm w sektorze biznesowym przekładają się na wpadki sklepów detalicznych. Bo skłamali że wysłali, bo kurier nie dojechał, bo przyszło coś innego niż miało, bo w ogóle nie przyszło, bo skrypt źle działa, bo serwery padły, bo cała firma padła…i tak dalej…A biedne sklepy internetowe zamiast skupiać się na walce o klienta muszą użerać się z nierzetelnymi dostawcami półproduktów, materiałów eksploatacyjnych, dostawcami usług, urzędami…choć z tym ostatnim jest już dużo lepiej w Polsce i prawdę mówiąc, bardziej zbiurokratyzowane są w tej chwili duże firmy niż urzędy. Spróbujcie przenieść swoje firmy na nowy adres to zrozumiecie o czym piszę – w urzędach pozałatwiacie w jeden dzień wszystko, a z pocztami/kurierami, telefonią, bankami, i innymi dużymi usługodawcami będziecie się użerać tygodniami.
Sam prowadzę sklep internetowy i jak to mówią – jakbym wiedział na początku co to jest – to w życiu bym w to nie wszedł:-)
Moje poglądy zgadzają się z “;)”.
Niestety Internet – to biznes, z bardzo niskim kosztem wejścia. I każdy może tu wejść:-) Jak otworze stronę internetową i napiszę, że sprzedaję luksusowe samochody tylko trzeba wpłacić 10% zaliczki – to znajdą się tacy co najpierw wpłacą te 10% a potem się zapytają gdzie ten samochód… A ja powiem, że właśnie się skończyły…
Kolega @Profesor – już napisał, żeby otworzyć sklep – ale zapewne jak taki sklep otworzy i zobaczy, że klientów ma 3 miesięcznie, a 5 którzy piszą emaile i opinie, że to sklep do kitu, bo przecież ma 1000 pozycji w sklepie i nic nie można kupić – bo trzeba czekać 2 tygodnie…… “Gorzej gdy chcemy kupić oryginalne lampy elementy wykończenia ” – oryginalne lampy to nie bułki, żeby codziennie sprzedawać po 100 sztuk… wiec naprawdę nie ma się co dziwić, że nie ma 30-tu sklepów w necie z taką ofertą.
Moim zdaniem, polski e-biznes, to tak naprawdę wciąż taki bardzo bardzo mały warzywniak na osiedlu i jeszcze dużo czasu upłynie, kiedy będzie przypominał duży sklep…. i nie wiem czy takie dni nadejdą, jako że e-commerce w Polsce to aż 2% sprzedaży detalicznej, a w USA to 4-5%…. więc ciągle w 90% polski e-commerce będą tworzyły osoby, które w najlepszym przypadku prowadzą DG i czasem – może na Święta kogoś zatrudnią do pomocy… a tak, przy 1 czy 2 zamówieniach na tydzień…. kto się będzie spinał, aby być 24 h dostępny… przecież najpierw musi swoje 8 godzin na etacie odbębnić – bo tam płacą ZUS.
sklep: nie zgodzę się z Tobą, że sprzedaż w internecie (poza serwisami aukcyjnymi) to biznes z niską kwotą wejścia.
Przy takim podejściu, jak się łyka standardowy darmowy soft na sklep, nie mający żadnej synchronizacji z księgowością, magazynem i płatnościami oraz nie kupuje się towaru tylko nastawia na pośrednictwo to rzeczywiście możemy tylko mówić o internetowych warzywniakach.
Jak się jednak chce wziąć za to na poważnie to już nie są niskie progi i duże problemy – choćby takie, że brak dobrego oprogramowania, logistyki itp.
pozdrawiam
Arek
Arek masz rację, jak się chce zrobić porządny sklep to kosztuje.
Tylko że Sklep ma rację jednak z niską kwotą wejścia, bo taki wejdzie na darmowym sofcie i braki w profesjonalnej oprawie i obsłudze będzie nadrabiał niską ceną czyli psuciem rynku. To nic że po 3 miesiącach i tak padnie, bo rynek już jest zepsuty, klienci szybciutko się przyzwwyczajają do niskich cen, potem już się nie da ich wyciągnąć do góry spowrotem.
@Grzegorz Marczak
Grzegorz, cena towaru tu nie zawsze ma znaczenie. Oczywiście też nie mam na myśli firm, które tylko pośredniczą.
Ja pisze z pkt. widzenia importera, który musi patrzeć na rotacje towaru, ceny zakupu, marże, ceny transportu międzynarodowego, minimalnych wartości zamówienia, cykli produkcyjnych itp. Nie wszystko jest takie proste jak się wydaje, że powinno być (gdyby to było takie proste to zapewne w Twoim zestawieniu nie byłoby tego punktu).
Dlatego też uważam, że zanim zaczniemy się wkurzać na dostępność towaru lub termin dostawy należy się zastanowić czy kupujemy dobrze sprzedającą się książkę w księgarni, czy towar, który znaleźliśmy tylko w internecie, w jednym czy dwóch sklepach, bo zwykłym sklepom się go nie opłaca trzymać na magazynie bo np. rotacja jest bardzo kiepska.
Dać komuś palec, to będzie chciał całą rękę.
Zamiast Grzesiek się cieszyć, że możesz zaoszczędzić nie ruszając dupci z domu kilka stówek to jeszcze marudzisz. :-)
Niestety to kolejny przykład na to, że sama branża pozwoliła sobie wejść na głowę i teraz będzie pić to piwo.
Doszło do tego, że nawet gdy jest tanio i szybko to ciągle jest za mało dla Klienta.
@Tomek Komercyjny:
Chyba sobie żartujesz? Zaoszczędziłem kilka stów tylko dzięki temu, że miałem anielską cierpliwość w trudnym dotarciu do tych prawdziwych handlarzy. A co do twojej branży – to prawda, że pozwoliła się zagonić porównywarkom cen do konta, nic natomiast nie usprawiedliwia tandety, lenistwa i marnej obsługi klienta. Chcesz to drążyć dalej ? Nie radzę bo utoniesz pod liczbą przykładów:)
A co do klienta – to rozumiem, że w handlu nadal jest najważniejszy? Bo z twoich wypowiedzi widzę, że tak naprawdę to przeszkadza i jest marudny – a powinno być tak jak kiedyś :)
@Grzegorz
Oczywiście, że Klient jest najważniejszy, ale zauważ o co Ty masz pretensje ?
Że ktoś ma formularz ?
Że produktu nie wrzucił w porównywarkę ?
Że sprzedawca nie zna produktów ?
A Ty pamiętasz przynajmniej 30% startupów na pamięć o których pisałeś ? :-)
To nie jest agencja towarzyska, gdzie jakość obsługi w 100% zależy od Ciebie. W tej branży procesy są naprawdę skomplikowane i wcale nie trudno, żeby się gdzieś coś spieprzyło. I na to najczęściej sprzedawca internetowy nie ma wpływu. :-)
Oczywiście zawsze możesz powiedzieć “To zmień branżę” :-)
@Tomek Komercyjny
Przepraszam, od tej pory każdemu leniowi i nierobowi będę współczuł, że taką ciężka pracę sobie wybrał i jeszcze klienci są wymagający.
@Grzegorz Marczak
Lenia i nieroba dopatruję się tylko w pkt.5, 8 i 10.
Reszta to bardziej skomplikowane zagadnienie. :)
@Grzegorz Marczak:
Rozumiem, że w punkcie 1. zabrakło słowa “jedynie”? Bo chyba nie masz nic przeciwko temu, że na stronie znajduje się formularz kontaktowy?
Witam
Jako po części przedstawiciel branży “sprzedaży internetowej” zgadzam się w pełni z wszystkimi punktami, ale odnośnie dwóch chciałbym stanąć w obronie sklepów:
6) Produkt jaki oferuje przez porównywarki cen nie znajduje się na liście produktów w sklepie.
Irytujące bez wątpienia, jednak w 90% przypadków jest to wina porównywarki (odświeżają pliki .xml co 24h a tyle wystarczy żeby jakiś produkt wycofać z oferty) lub skryptu sklepu (nawet platformom popularnym jak SOTE zdarzają się błędy).
7) Termin dostawy jest dłuższy niż tydzień (nie chodzi oczywiście o produkty robione na zamówienie) – sorry ale do hurtowni to mogę sobie sam pojechać
To zależy od specyfiki towaru – nie koniecznie produkty na zamówienie są dostarczane z takim opóźnieniem. Z niektórymi hurtowniami naprawdę ciężko się współpracuje.
9) Nie podaje cen w swojej ofercie w internecie (choć przy niektórych produktach jest to zrozumiałe, ale nie o takie chodzi)
Tutaj także często wina leży po stronie dostawców – jeżeli potrafią zmieniać ceny produktów kilka razy w tygodniu ciągłe uaktualnianie cennika staje się czasami “niemożliwe”
Oczywiście wszystkie powyższe uwagi podaje z własnej perspektywy. Staram się naprawdę przykładać do pracy i obsługiwać klientów tak jak samemu chciałbym zostać obsłużonym. To, że są sklepy które mają pewne rzeczy “gdzieś” (np. odpisywanie na maile) to inna sprawa.
Ups – wyszło “trzech punktów” – nie dwóch ;)
Jeżeli chodzi o poziom zaangażowania w zakupy to normalny sklep wychodzi lepiej – trzeba do niego się wybrać i jeżeli coś pójdzie nie tak w procesie sprzedaży sprzedawca jeżeli chce może jeszcze próbować oferować inne produkty albo naprawiać powstałe problemy. W Internecie sklepów jest masę i na każdym kroku sprzedaży ileś z tych początkowych 100% odwiedzających odpada. Jedni na rejestracji, następni na punktach wymienionych przez Hazana. Myślę że ta lista może być przydatna dla sprzedawców, a przede wszystkim dopracowywanie każdego elementu na stronie tak aby nie zniechęcał.
Nie wywołam zdjęć w Fotojoker.pl… To nie muszą być tylko sklepy internetowe. Przydałaby się także baza partaczących powierzone zadania usługodawców.
Witam,
Prowadzę dwa sklepy internetowe, a raczej jestem ich właścicielem, bo bieżące zamówienia realizuje obecnie 4 pracowników. Mimo, iż mam kilkaset zamówień miesięcznie i staram się, aby wszystko było zorganizowane jak najlepiej (na czym cierpi tez moje życie prywatne, gdyż często po powrocie z biura np po 21.00 jeszcze siedzę przy komputerze po nocach..), nie jest to wszytko takie proste jak by się mogło wydawać.
Można starać się jak najbardziej odnośnie dostępności produktów, ale nie jest wykonalne posiadanie większości produktów na magazynie. Grzegorz pisze, że nie chodzi o progukty za 5 tys. tylko o te za 100-200zł, ale z tym się też nie zgodzę. Pierwszy argument to fakt, iż taki magazyn zaraz przekroczył by kilka milionów złotych (przykładowo średnio 500zł x 5000produktów = 2,5mln), a drugi może bardziej przemawiający to fakt, iż jeśli współpracujesz przykładowo z 20 dostawcami (hurtownia lub główny dystrybutor na Polskę), a większość z nich nie posiada wszystkich produktów z oferty to jak ja jako sklep mam posiadać te produkty? Jeśli wyłączny dystrybutor nie zainwestuje 1mln zł, żeby trzymać wszystkie swoje produkty na magazynie w Polsce to jak ja jako średni sklep internetowy mam zainwestować kilkukrotnie więcej? Poza tym mówimy tutaj o jednej sztuce konkretnego towaru, a logistyka jest bardziej skomplikowana i jeśli posiadał bym na magazynie po jednej sztuce to okazało by się, że 2mln zł leżą sobie na półkach 2 lata (bo nikt tych produktów tak często nie kupuje), a te pozostałe 20% (a może i mniei) produktów by rotowało i zawsze byłyby braki..
Do innych punktów też bym miał uwagi, ale poprzestanę na tej logistyce, bo jest to na prawdę duże wyswanie nie tylko dla małych sklepów, ale dla każdej firmy handlowej.
Dobra obsługa mailowa i telefoniczna to podstawa, tak więc tutaj nie ma o czym mówić i odpowiadać na zapytania w możliwie najkrótszym czasie, a więc w ciągu max kilku godzin, a najlepiej prawie w czasie rzeczywistym. Jeśli mówimy, że oddzwonimy do Klienta to na 100% tak jest, więc tutaj też sprawa jest jasna.
Pozdrawiam,
Anonimowy Sklep Internetowy
Przeciez na sieci nie brakuje serwisów gdzie mozecie chwalic i ganic do woli.
Chocby http://www.reputacja.net
Tylko komu sie chce?
A zwracacie uwagę na SSla? Mnie na przykład wkurza, że ktoś kto wydaje kupę pieniędzy na hostingi, sklepy itp. nie chce wydać paru złotych na to by szyfrować połączenie.