Xcom 2 recenzja (7)
2

Nie dziwi mnie, że XCOM 2 ciągle jest w czołówce rankingów Steama. To świetna gra!

Prosto, prościej, jeszcze prościej, interaktywny film - tak w skrócie można opisać to, co dzieje się w segmencie gier AAA w ostatnich latach. XCOM 2 zerwał z tą regułą i, jak widać, opłaciło się.

Od premiery XCOM 2 minęło już trochę czasu. Mimo to gra ciągle sprzedaje się bardzo dobrze – przynajmniej na to wskazują statystyki Steama. W ostatnim tygodniu XCOM 2 był trzecią najpopularniejszą wśród klientów produkcją. Szczerze? Ani trochę mnie to nie dziwi, bo od miesiąca nie mogę się od niego oderwać. Mógłbym teraz zacząć tłumaczyć się, że dlatego nie było u nas wyczerpującej recenzji… Mógłbym.

XCOM 2 został bardzo ciekawie skonstruowany od strony fabularnej. Oto bowiem okazuje się, że wydarzenia z pierwszej części, gdzie toczyliśmy zażarte boje, odpierając inwazję obcych, były… symulacją. Najeźdźcy przygotowali niecny plan, dzięki któremu poznali od podszewki sposoby walki i strategii ludzi. To wystarczyło, aby przeprowadzić skuteczny szturm i podbić naszą planetę. I tu pojawiamy się my, aby wziąć sprawy w swoje ręce i poprowadzić ziemską partyzantkę ku wyzwoleniu. Nie jest łatwo, bo zaczynamy z właściwie niczym – garstką ochotników, którzy mają więcej zapału niż wiedzy i umiejętności. Od samego początku widać, że to nie będzie łatwa walka.

I tu już widać dwa kluczowe elementy XCOM 2, które tak bardzo mi się podobają. Pierwszy to otwartość na nowych graczy – nie musimy grać w jedynkę, bo została ona niemal kompletnie zbagatelizowana. Jej rolę ograniczono do symulacji, a więc na dobrą sprawę nie ma żadnego ciągu fabularnego i każdy, kto nie grał w poprzednią odsłonę odnajdzie się tutaj bez trudu. To prosty trik, który zaprawionych w bojach strategów i fanów jedynki może trochę rozjuszyć, ale służy wyższemu celowi – przyciągnięciu do gry nowych. Ale tutaj pojawia się ściana, bo XCOM 2 nie jest grą dla żółtodziobów. To wymagająca produkcja, która wyciśnie z nas ostatnie soki. Dlatego jeżeli nie przepadamy za wyzwaniami i lubimy, kiedy gry „przechodzą się same” szybko wymiękniemy – nawet na najniższym poziomie trudności.

Formuła rozgrywki nie uległa zmianie. Akcja rozgrywa się na dwóch płaszczyznach. Pierwszy, ekonomiczny sprowadza się do zarządzania naszym statkiem kosmicznym (bazą). Latamy nim po całej planecie, nawiązujemy relacje z lokalnymi grupami ruchu oporu oraz przypuszczamy atak na skupiska i bazy obcych. W przeciwieństwie do jedynki to my mamy inicjatywę, a więc stosujemy dywersję, wysadzamy, kradniemy dane, atakujemy z zaskoczenia lub zakradamy się po cichu. Mamy też znacznie większe możliwości rozwoju. Pojawiły się nowe rodzaje ekwipunku, specjalistyczna amunicja, a także bardzo satysfakcjonujący system ulepszania uzbrojenia. To wszystko sprzyja skuteczniejszemu prowadzeniu walki o wolność.

A do tego będziemy potrzebowali drużyny. Ta składa się z 4-6 żołnierzy – każdy jest unikatową osobistością, a więc awansuje na wyższe poziomy i rozwija się po każdym starciu. Zakładając oczywiście, że przeżyje. A to proste nie jest, bo w XCOM 2 pojawili się nowi, śmiercionośni przeciwnicy. Nawet szeregowi są w stanie skutecznie nam się naprzykrzać, a to zaledwie mięso armatnie. Im dalej w las, tym każdy nieprzyjaciel staje się bardziej niebezpieczny – na tyle, by nas załatwić jednym skutecznym atakiem.

Co mnie szczególnie cieszy, to że gra się nie zmieniła. Owszem, dodano to i owo, ale ogólna mechanika, zasady oraz oś rozgrywki pozostały niezmienione. Starcia nabrały nieco więcej filmowości i stały się na tyle widowiskowe, na ile pozwala turowy charakter tej produkcji (mam wręcz wrażenie, ze twórcy wyciągnęli pod tym względem mas z gatunku). Reszta to jednak stary dobry XCOM. Czy to źle, czy dobrze? Z jednej strony można zarzucać autorom, że poszli na łatwiznę i byli zbyt zachowawczy. Z drugiej pojawia się pytanie – czy należy zmieniać coś, co było dobre?

No przydałoby się trochę. Bo o ile pierwsze, trzecie, piąte starcie ciągle cieszy, bawi i zaskakuje, to przy każdym kolejnym zaczyna się wkradać coraz większa monotonia. Przynajmniej w moim przypadku tak było. Zresztą nie pierwszy raz, bo z jedynką miałem podobnie. Tutaj dochodziła dodatkowo frustracja, gdy coś nie wychodziło – a nie wychodziło często. Ogólnie jednak doskwierającej z czasem, powiedzmy to otwarcie, nudy nie udało się całkowicie wyeliminować. Ale na to też jest sposób – odstawić XCOM-a na dwa tygodnie. Po tym czasie będziemy aż rwali się do spuszczenia łomotu kilku kosmitom.

Gra jest ładniejsza, co widać na każdym kroku. Od pierwszego XCOM trochę czasu już minęło, więc należało zadbać o dostosowanie produkcji do roku 2016. Efekty są dość przeciętne – a przy tym nie idzie to w parze ze zwalającymi z nóg wymaganiami sprzętowymi. Modele postaci są dość proste, sporo tekstur rozczarowuje. Lepiej wypada udźwiękowienie, które już w pierwszej części robiło fantastyczne wrażenie. Tutaj jest jeszcze lepiej – voice acting, odgłosy wystrzałów i wybuchów oraz nadająca klimatu oraz dynamiki muzyka sprawiają, że gra przyciąga do ekranu jeszcze skuteczniej.

A nie zapominajmy też o modach. Twórcy oddali społeczności do dyspozycji narzędzia i pełną swobodę. Już teraz w Steam Workshop znajdziemy całą masę dodatków i modyfikacji. Chcecie poprowadzić do boju drużynę szturmowców? Nie ma sprawy. A może szukacie czegoś bardziej zwariowanego? Też się znajdzie. Co najważniejsze, tych modów stale przybywa, więc gra będzie żyła jeszcze długo po tym, jak deweloperzy o niej zapomną – a przynajmniej mam taką nadzieję.

XCOM 2 wciąga fanów strategii takich jak ja i to mogę napisać na pewno. Czy wciągnie też kogoś, kto dopiero co oderwał się od nowego Call of Duty? Tutaj mam wątpliwości. Turówki to specyficzny gatunek, który stawia przed graczem większe wymagania. Nie jest też zbyt widowiskowy (w porównaniu z shoterami i im podobnymi, bo jak na turówkę XCOM 2 pod tym względem przyjemnie zaskakuje). To może odstraszać. Jak jednak pokazują wyniki sprzedaży, osób, które doceniają tego typu produkcje jest coraz więcej. A to może przełożyć się na częstsze pojawianie się ich na rynku. Jestem za!

  • Feniks06

    Xcom 2… wiem, że wiele osób – w tym sporo tzw. wyjadaczy pierwszych części z lat ’90 do których sam się zaliczam – narzeka. Że prosto, że komercha, że ułatwienia. Ciężko mi się z tym zgodzić. Podoba mi się nowy kierunek serii i to co zostało zmienione względem poprzednika sprzed kilku lat. Sprzętu jest więcej, przeciwników też z fajnie uzupełniającymi się perkami. Poziom trudności też podskoczył. Raz już grę przeszedłem na normalu. Teraz gram na najniższym tyle, że w ironmanie. O ile na początku było bardzo łatwo o tyle gdy na jednej z misji popełniłem błąd, który kosztował mnie 5 członków składu to przestało być kolorowo. Jak dla mnie 10/10 :)

    • Michał Złotek

      Jest absolutnie świetny. Wychowałem się na Enemy Unknnown i uważam, że nadal pozostaje jedną z najlepszych, innowacyjnych produkcji pomimo 20 lat. Xcom 2 wciągnął mnie na tyle, że gram już 3 tydzień i kompletnie odstawiłem inne produkcje na półkę :) Co zdarza się rzadko, bo większość aktualnych produkcji jest wtórna i nudna.