Obecnie tempo ewolucji urządzeń mobilnych znacznie spadło. Różnice z generacji na generację są coraz mniejsze, ale pod żadnym warunkiem nie oznacza to, że brakuje ciekawych nowości. Powoli zbliża się koniec 2017, więc czas wybrać dziesięć najlepszych premier tego roku. Który producent zasłużył na szczególne wyróżnienie?

Apple iPhone X

Zdecydowanie nie można pominąć w takim artykule topowego modelu prosto z Cupertino. Co czyni go tak interesującym? Po pierwsze wyświetlacz, który stanowi ogromny progres względem poprzednika i po raz pierwszy zastosowano panel OLED zamiast IPS. Po drugie prawie wyeliminowano ramki wokół niego. Z przodu telefonu ujrzymy prawie tylko i wyłącznie powierzchnię dotykową, a najwyżej zlokalizowano „wysepkę” z czujnikami oraz kamerką i ma ona potencjał stać się równie charakterystycznym elementem, co nieobecny tu już przycisk Home.

To jednak nie koniec. Nie wolno tu zapomnieć o Face ID, czyli skanerowi naszej twarzy, zastępującemu czytnik linii papilarnych. To rozwiązanie okazało się być na tyle udane, że wiele firm już pracuje nad podobnym. Całokształtu dopełnia wydajny układ Apple A11 z dodatkowym procesorem dla sieci neuronowej. Warto tu także wspomnieć o podwójnym aparacie z tyłu, wodoodporności, wsparciu dla bezprzewodowego ładowania oraz horrendalnej cenie.

BlackBerry KeyOne

Co w tym wszystkim robi „jeżynka”? Niektórzy mogą poważnie się zdziwić jej obecnością, w końcu na rynku jest tyle lepszych modeli, więc po co sobie zaprzątać nim głowę? Przede wszystkim stanowi on część nowego rozdziału firmy. Teraz na ich licencji nowe BlackBerry są tworzone przez TCL, czyli koncern dysponujący już Alcatelem w swoim portfolio. W dodatku to nieliczny przedstawiciel urządzeń z fizyczną klawiaturą.

Za sprawą obecności QWERTY to naprawdę godny zainteresowania model, mimo że nie należy do najtańszych. Pochwalić można go za długi czas pracy, dobrej jakości ekran, choć o nietypowych proporcjach 3:2, oraz niezwykle udane aparaty 12 i 8 Mpix. W jego przypadku nie należy także zapomnieć o oprogramowaniu – aplikacje BlackBerry znacznie uprzyjemniają używanie telefonu, pomagając z np. Agregacją wszystkich powiadomień.

Google Pixel 2

Nie mogło w takim gronie zabraknąć jednego z bardziej wyczekiwanych flagowców 2017 roku. Co czyni go na tyle godnym opisania? Przede wszystkim stanowi on doskonały dowód na to, że Google umie działać nie tylko w obrębie software’u, ale również hardware’u, w którym to też staje się coraz lepszy. Nie da się nie zauważyć jeszcze jednej sprawy. Mianowicie Pixele są skierowane do wielbicieli sprzętu z czystym Androidem z szybkimi aktualizacjami oraz długim wsparciem i stanowią kontynuatorów wielkiej tradycji Nexusów.

Starczy już tej nostalgicznej opowieści i zajmijmy się tym, co takiego sobą prezentuje. Za błyskawiczne działanie odpowiada Snapdragon 835 wsparty 4 GB RAM, co powoduje, że próżno tu szukać jakichkolwiek spowolnień. Jednak coś innego bardziej przemawia za ich wyborem. Mam tu na myśli aparat główny, który wykonuje znakomitej jakości zdjęcia, a od Androida 8.1 Oreo może on dodatkowo wykorzystywać Pixel Viusal Core, przyspieszający dodatkowo cały proces wykonywania oraz zapisu fotografii. Niestety to wszystko nie obyło się bez wpadek. Liczba wiadomości na temat problemów z mikrofonem, wyświetlaczem w XL i temu podobne wiadomości, zdecydowanie niszczą wizerunek idealnego telefonu z Androidem.

Huawei Mate 10 Pro

Chińska firma ma wielkie ambicje. Warto tu wspomnieć, że jak na razie udaje im się spełniać wszystkie własne plany sprzedażowe i tylko przez pierwsze dziewięć miesięcy tego roku dostarczyli do klientów 100 milionów smartfonów. W tym wszystkim seria Mate odgrywa niezwykle ważną rolę. Stanowi on pokaz możliwości całego koncernu i pozwala budować Huawei wizerunek producenta, który stoi na równi z Apple czy Samsungiem.

Huawei Mate 10 Pro ma w sobie komplet nowoczesnych rozwiązań. Na pochwałę zasługuje układ Kirin 970 – oferuje bardzo wysoką wydajność, a do tego został wyposażony w specjalny koprocesor dla sieci neuronowej. Dzięki niemu wszystkie aplikacje wykorzystujące uczenie maszynowe będą mogły działać zdecydowanie sprawniej. W jego przypadku nie wolno pominąć również podwójnych aparatów z tyłu, pojemnego akumulatora 4000 mAh, dual SIM czy też 6-calowego ekranu Full HD+ z niewielkimi ramkami wokół niego.

LG V30

Koreańczycy nie mają łatwej sytuacji. Przede wszystkim od lat przegrywają z rywalem z własnego kraju, Samsungiem, który w większości kategorii zdecydowanie wygrywa i nic nie zapowiada zmiany tego trendu. Co najgorsze, dział mobilny wciąż przynosi straty. Gdyby nie inne, wyjątkowo rentowne części firmy, wiadomo, jakby się to skończyło. Mimo wszystko LG walczy do końca. W tym roku G6 okazała się być porażką na każdym polu, aczkolwiek teraz po obniżkach cen do rozsądnego poziomu stała się w końcu godna polecenia. Patrząc jednak na historię tej linii, szkoda, że tak skończyła. W zamian na rynku pojawiła się inna linia, V, która ma skupiać w sobie po prostu najlepsze urządzenia LG, mogące konkurować z każdym.

Każdy LG V miał w sobie coś wyjątkowego. Szczerze mówiąc, są to jedne z lepszych telefonów na rynku od samego początku, a cechą łączącą je wszystkie jest militarny certyfikat odporności. Najnowszy przedstawiciel tej rodziny jeszcze bardziej podniósł poprzeczkę. Nie tylko oferuje Snapdragona 835 z 4 GB RAM, ale również poprawiony podwójny aparat względem G6, a jego sztandarowym elementem pozostaje 32-bitowy przetwornik DAC, który to też przekłada się na nadzwyczajną jakość dźwięku. Jedynie 6-calowy wyświetlacz P-OLED mógłby być minimalnie lepszy.

OnePlus 5T

„Zabójca flagowców” to termin obecny na rynku urządzeń mobilnych już od 2013 roku, kiedy to ujrzeliśmy po raz pierwszy OnePlus One. W swoim czasie było to coś niezwykłego. Świetna specyfikacja, CyanogenMod na pokładzie, a to wszystko w atrakcyjnej cenie, choć równocześnie smartfon dało się kupić wyłącznie posiadając odpowiednie zaproszenie. Dosyć zabawne podejście producenta. Pomijając poirytowanie niektórych osób takim stanem rzeczy, pozwoliło zwiększyć to rozpoznawalność firmy, co na początku bywa niezwykle pomocne. Teraz w sprzedaży mamy już model 5T. Lata upływają, ale Chińczycy wciąż pozostają wierni swojemu hasłu z początku.

Najnowszy model OnePlus wypada niezwykle korzystnie na tle wszystkich konkurentów. W dodatku jest to ostatni telefon firmy z „T” w nazwie, a przynajmniej tak mówili przedstawiciele producenta. Ten rywal Xiaomi został wyposażony w 6-calowy ekran Optic AMOLED, w końcu o proporcjach 2:1 (18:9), Snapdragona 835, aż 8 GB RAM, a całością zarządza autorski Oxygen OS, który bazuje naturalnie na Androidzie. Do tego oferuje podwójny aparat z tyłu 16 + 20 Mpix oraz technologię szybkiego ładowania Dash Charge.

Samsung Galaxy Note 8

Fani smartfonów z rysikiem w Europie nie mieli łatwego życia. Najpierw Galaxy Note 5 nie był u nas oficjalnie dostępny, Note 7 został wycofany ze sprzedaży wskutek problemów z baterią, więc wielbicieli takich urządzeń musieli poczekać aż trzy lata na następcę swoich Note 4. Mimo wszystko warto było. Najnowszy „notatnik” okazał się być sprzętem kompletnym, choć naturalnie dałoby się wskazać w nim kilka elementów do poprawy.

Samsung Galaxy Note 7 został wyposażony w obustronnie zakrzywiony ekran Super AMOLED o proporcjach 18,5:9, zajmujący prawie cały przód urządzenia. Ponadto oferuje Exynosa 8895 lub Snapdragona 835, 6 GB RAM, 64 GB pamięci wbudowanej oraz jeszcze lepsze aparaty – w końcu z tyłu pojawił się podwójny. Oczywiście nie zabrakło w nim równie jeszcze bardziej poprawionego rysika S-Pen. Wizerunek flagowego modelu uzupełniają: dual SIM, wodoodporność, pełne wyposażenie telekomunikacyjne oraz akumulator 3300 mAh z szybkim k bezprzewodowym ładowaniem, a także skaner tęczówki oka. Szkoda tylko, że czytnik linii papilarnych został umieszczony z tyłu, w mało ergonomicznym miejscu. Podobnie jak w przypadku iPhone X, także tutaj należy ponarzekać na absurdalnie wysoką cenę.

Sony Xperia XZ Premium

Japończycy starają się wyjść na prostą i ostatnio nawet im to się udało. Ciekawsza oferta smartfonów pozwoliła ponownie zwrócić na siebie uwagę szerokiego grona, choć, niestety, na poważniejsze zmiany w wyglądzie przyjdzie nam poczekać do przyszłego roku. Jednak najlepiej widać to na przykładzie flagowca z prawdziwego zdarzenia.

Xperia XZ Premium prezentuje się wybitnie na wielu płaszczyznach. Ekran ma przekątną 5,5 cala oraz rozdzielczości aż Ultra HD, Snapdragona 835 z 4 GB RAM oraz aparat główny 19 Mpix z możliwością nagrywania filmów w zwolnionym tempie w 960 klatkach na sekundę, co pozwala uzyskiwać fenomenalne rezultaty. W połączeniu z błyszczącą obudową otrzymujemy świetną i wyjątkową propozycję z najwyższej półki.

Xiaomi Mi A1

Seria Android One został początkowo stworzona z myślą o tanich smartfonach, które będą tworzone zgodnie z wytycznymi Google, a przy tym będą cechować się niską ceną. Niestety, taki pomysł okazał się być chybiony. Producentów chętnych do współpracy nie było wielu, statystyki sprzedaży jasno pokazywały, że niewiele osób chce je kupować. Z tego powodu Amerykanie musieli przemyśleć swoją strategię. Z myślą o najtańszych telefonach stworzono odchudzone oprogramowanie Android Go, a linia Android One miała się już składać ze średniopółkowych propozycji i wybrano do programu znacznie większe firmy. W ten sposób udało się stworzyć w pewnymi sensie tańsze Pixele z zapewnionymi aktualizacjami przez najbliższy czas.

Jedną z pierwszych nowości został właśnie Xiaomi Mi A1. Miałem okazję go testować i rzeczywiście to niezwykle porządny model, mimo że brakuje w nim elementu charakterystycznego, wręcz nierozerwalnie związanego z tym chińskim producentem, czyli oprogramowania MIUI. Jednak w tym przypadku czysty Android to poważna zaleta. W dodatku pokazuje on siłę Chińczyków, którzy odgrywają już kluczową rolę na rynku. W cenie niewiele ponad 1000 złotych można nabyć model z naprawdę dobrą specyfikacją. Snapdragon 625 z 4 GB RAM to wystarczająco wydajny na co dzień diet, 64 GB pamięci wbudowanej wystarczą na przechwytywanie zdjęć, filmów, muzyki czy aplikacji, ekran Full HD IPS zapewni odpowiednie doznania wizualne, a jakość dźwięku wypada zdecydowanie ponadprzeciętnie. Gdyby tego było mało, pojawił się w nim także niezły podwójny aparat.

ZTE Axon M

Czasami sztuką dla sztuki jest bycie pierwszym. W świecie technologii to szczególnie ważne, ponieważ potem można się szczycić tym, że inni nas naśladują, my ustanowiliśmy pewnego rodzaju wzorzec. Czasami chodzi również o to, aby prześcignąć odwiecznego konkurenta. W 2013 Samsung zaprezentował Galaxy Round, żeby być o krok przed LG, którego niedługo potem pokazało G Flex. To właśnie te dwa produkty przetarły drogę zakrzywionym wyświetlaczom. W tym roku natomiast ZTE pokazało światu własny pomysł na składany smartfon, skrywający w sobie… Dwa wyświetlacze.

Właśnie te ekrany wyróżniają go na tle innych. Takie rozwiązanie pozwala znacznie zwiększyć funkcjonalność sprzętu i być może wskazuje kierunek, w jaki podąża niektórzy producenci. Szkoda tylko, że takie coś wygląda dosyć przeciętnie. Kosztuje ponad 700 dolarów, a oferuje Snapdragona 821, 4/64 GB, a każdy ekran ma przekątną 5,2 cala i rozdzielczość Full HD. Za zasilanie odpowiada bateria 3180 mAh. Na razie należy traktować go przede wszystkim jako badanie rynku oraz urządzenie jeszcze nie do końca dopracowane pod każdym względem.

Pasjonujące premiery

W styczniu nie spodziewałem się nawet, ile ciekawych nowości zostanie zaprezentowanych. Mimo że wymiana telefonu co dwa lata przestaje już być rzeczywiście konieczna, to producencie znajdują jeszcze sposoby na uczynienie ze swoich urządzeń prawdziwie godnych uwagi modeli.

Jakie urządzenia podbiły Twoje serce w 2017?