32

Program lojalnościowy Moja Biedronka przyciągnął kilka milionów Polaków. Pomogły… pluszaki

Baza zawierająca dane kilku milionów Polaków to cenna rzecz - zwłaszcza w handlu. Taki zbiór informacji może być warty grube miliony złotych - szczególnie dzisiaj, w cyfrowych czasach, gdy do tej rzeszy klientów sklep jest w stanie dotrzeć na różne sposoby o każdej porze dnia i nocy. I pomyśleć, że rozwój owej bazy w znacznym stopniu nakręciło "rozdawanie" pluszaków...

Moja Biedronka, czyli program lojalnościowy Biedronki, to podobno hit i wielki sukces sklepu. Akcja wystartowała w sierpniu ubiegło roku, a aktywnych kont jest dzisiaj 5 milionów:

Przy założeniu, że w Polsce jest ok. 13 mln gospodarstw domowych można oszacować, iż z programu Biedronki korzysta prawie 40 proc. rodzin. 5 mln aktywnych kont może oznaczać nawet kilkanaście milionów klientów, którzy mają kartę Moja Biedronka w portfelu. Jest to możliwe dzięki temu, że do każdej głównej karty dołączane były dwie mniejsze, obsługiwane przez ten sam numer konta.[źródło]

Kilkanaście milionów Polaków korzystających z jednego programu lojalnościowego to wynik wręcz oszałamiający. Ale już 5 mln robi wrażenie. Masa ludzi podała swoje dane, w jakiś sposób związała się ze sklepem, ten ostatni potrzebował zaledwie pół roku, by to osiągnąć. Wypada pogratulować Biedronce. Programy lojalnościowe podobno zaczęły już tracić na znaczeniu, Polacy się znudzili, a tu strzał w dziesiątkę. Na razie sklep podobno nie spamuje, nie zalewa klientów ofertami, promocjami, bonusami, gratisami, informacjami o loteriach czy konkursach. Ale to może się jeszcze zmienić. Jest baza, będzie czas na jej monetyzację.

W tym wszystkim moją uwagę przyciąga jedna informacja:

Program Moja Biedronka od początku napędzały Świeżaki. Dzięki karcie można było szybciej uzbierać punkty wymienialne na maskotki. Zainteresowanie było tak duże, że pluszaków zabrakło, co wywołało mały skandal. Dzięki karcie można też kupić wybrane produkty po niższych cenach a ostatnio Biedronka daje szansę na wygranie rodzinnej wycieczki.[źródło]

Ludzie oddawali dane, bo chcieli zdobyć maskotki. Pojawia się pytanie, jaki byłby wynik programu Moja Biedronka, gdyby nie Świeżaki? Ta kwestia zastanawia mnie, ponieważ w tym przypadku wybór byłby bardziej świadomy, zakładam, że więcej osób przemyślałoby sprawę podawania danych, nie czuliby przy tym wewnętrznej presji „bo muszę zdobyć maskotki”. Chciałoby się napisać: Polacy – naród wybrany i uzależniony od maskotek…

Owe pluszaki „rozdawane” przez sklepy (pojawia się cudzysłów, ponieważ klient na dobrą sprawę za nie płaci – przecież musi zostawić w klepie pieniądze, by załapać się na nagrodę) potrafią zamącić w głowach Polaków. Do dzisiaj pamiętam tekst, w którym opisywałem reakcje klientów Tesco rozżalonych, a czasem wręcz rozwścieczonych tym, że w sklepie zabrakło maskotek Angry Birds. To też była nagroda dla oddanych klientów. Co się wtedy działo, jakie ataki słowne można było wychwycić na profilu facebookowym sklepu. Ludzie jeździli od jednego hipermarketu do drugiego (a czasem nawet szóstego), by zdobyć pluszaka, który w Sieci był pewnie do kupienia za 2 dyszki. Jestem przy tym ciekawe, czy plastikowe figurki rozdawane ostatnio przez Lidla też cieszyły się takim wzięciem? Mam sporą kolekcję, a nuż stanę się krezusem dzięki tej pogoni za zabawkami z sieci handlowych…

Żarty żartami, ale sprawa jest dość poważna. Równie dziwna, co cebulactwo w Lidlu, o którym swego czasu pisał Grzegorz. Wtedy klienci zwracali opakowania po skonsumowanych produktach (niektórzy ponoć przepakowywali całe zakupy do bagażnika samochodu), teraz bez zastanowienia oddają wielkiej firmie swoje dane. Powtórzę: chodzi mi głównie o ludzi, którzy zrobili to bezmyślnie, by zdobyć Świeżaka. Przecież to jest jakieś kuriozum. W takiej rzeczywistości chyba nie ma sensu unoszenie wysoko brwi, gdy mowa o kolejnych ludziach walczących o iPada bez folii albo „darmowe zakupy” w sklepie z elektroniką…

Jeszcze raz gratulacje dla dyskontu – jestem ciekaw, do jakiej liczby może dobić Moja Biedronka?

  • Iboy

    Wymień jeden program lojalnościowy , gdzie nie musisz popaść swoich danych. Jedni kupują taniej paliwo , inni maskotki. Ta histeria w tekście jest zdecydowanie na wyrost i bez sensu. A Biedronce należy pogratulować. Oby akcje marketingowe przełożyły się na pensje pracowników.

    • W każdym musisz ;) Nie chodzi o podawanie danych, lecz o to, że ludzi łowi się na pluszaki…

    • Arrczi

      Fajne były te pluszaki i rzeczywiście zabrakło.
      Odnośnie samej Biedronki, wcześniej był Polomarket i kiepski wybór towarów. Teraz jest wszystko, a w kolejce trzeba stać jak za komuny 😂
      Ps. W zdobyciu klientów pomogło również wprowadzenie płatności kartą.

    • Alot

      Nie, nie były fajne.
      Nie umiem szyć a stawiam dolary przeciw orzechom, że uszyłbym ładniejsze.

    • GamerPL

      Nie rozumiem bolu du*y o to, że ludzie sie daja złowić. Przeciez to niw twój problem, nie twoje dane itd. Masz konto na fb? Oddajesz 10 razy tyle co oni:)

    • Obserwator_911

      Stacje paliw łowią ludzi niemal bezwartościowymi punktami – aby otrzymać za nie cokolwiek bardziej wartościowego niż hotdoga czy gadżet za 20 zł, trzeba naprawdę sporo jeździć. PS. Ja nadal czekam na jednego pluszaka.

    • mav

      Dużo wcześniej Żabka robiła dokładnie to samo. Za zebrane na karcie lojalnościowej punkty można było dostać pluszaki z Looney Toones albo noże…

    • kofeina

      Costa nie ma moich danych, a ja korzystam z ich programu lojalnościowego.

  • pawbuk6

    „Taki zbiór informacji może być warty grube miliony złotych – szczególnie dzisiaj, w cyfrowych czasach, gdy do tej rzeszy klientów sklep jest w stanie dotrzeć na różne sposoby o każdej porze dnia i nocy.”

    No właśnie niestety o każdej porze dnia i nocy – dlatego jak się budzę, to mam na poczcie przynajmniej kilkanaście reklam… Jeszcze rozumiem amerykańskie firmy funkcjonujące w innej strefie czasowej, ale polskie?!

  • mój nick

    Bez przesady. Jestem w tym programie jako zosia samosia z dupejowa wielkiego, bo nikt nie sprawdzał danych przy rejestracji. Ale właśnie, ale ich chyba nie tyle dane osobowe interesują (z tymi zawsze problem) co nawyki zakupowe (a tu już nie okłamiesz). Swoją drogą ciekawy program. Dużo osób przystąpiło nie dla maskotki, ale obniżek cen, a te swego czasu były atrakcyjne. A świeżaka też mam:-)

    • Ale ile osób na Świeżaka się nie załapało i lamentowało…

    • mój nick

      Chyba przeliczyli się z sukcesem, skoro część maskotek zamiast w grudniu rozdali dopiero w lutym, a dziecku trudno wytłumaczyć, że z takim trudem zbierane naklejki może sobie w buty wsadzić bo kontener z Chin będzie dopiero za kwartał.

      Myślę, że akcja nie wpłynęła na obroty sieci w długim okresie czasu (pewna fluktuacja pewnie dała się zanotować), ale pozyskali ogromne ilości danych do analiz (np. piękny przekrój wydatków świątecznych i koszyka zakupów).

      Jak jestem ogólnie mało przychylny ekspansji tej i nie tylko sieci na rynku, tak jakoś mocno nie demonizuję „oddawania danych” tego typu. Nawet jak tylko pasztet kupuję to się tego jakoś mocno nie wstydzę. A jeśli te dane, np. przysłużą się do obniżki ceny, czy mniejszego marnowania żywności, to tylko dobrze.

  • IdontgiveaF

    Jak wynika z regulaminu programu Biedronki, przy rejestracji każdy uczestnik musi podać swoje dane osobowe. Niezbędne jest podanie co prawda tylko imienia i numeru telefonu komórkowego, ale jeszcze do niedawna formularz rejestracyjny zawierał dodatkowe pola: nazwisko i adres zamieszkania (miejscowość, kod, ulica, numer domu i/lub numer lokalu). Po naszej interwencji Biedronka zdecydowała się jednak usunąć te pola z formularza.

    http://biznes.onet.pl/wiadomosci/handel/karta-moja-biedronka-a-dane-osobowe-czy-warto/4bdcen

    Ale skoro wystarczy imię i numer z nieaktywowanego startera leżącego w szufladzie, czemu nie skorzystać, jeśli już ktoś tam robi zakupy.

  • kofeina

    Pluszaki to przecież nie jedyna rzecz, która przyciągała. „- Masz kartę? – Proszę, oto róża dla pana.”

    Ale za sukcesem tych kart nie stoją świeżaki, a popularność sklepów Biedronka.

  • Krzysztof Skotnicki

    Ja do dziś czekam na pluszaka – miał być do końca lutego – ale sklep milczy – dzieci smutne :(

    • mój nick

      A „zapisywałeś się” w sklepie? Bo była taka akcja gdzieś po tej lawinie hejtu, że trzeba było w sklepie pojawić się z kompletną kartą, podać telefon i wybrać pluszaka. Potem długo była cisza a w lutym był sms, że jest do odbioru.

    • Arrczi

      Wczoraj widziałem pluszaki przy kasie.

    • Józek

      Dzieci płaczą, bo od miesiąca czekają na pluszaka z Biedry. Nie bądź cebulak, lepiej idź do sklepu zabawkowego i kup im, albo kup na Allegro.

    • Krzysztof Skotnicki

      heh :) Józek spokojnie dzieciom niczego nie brakuje :) nie chodzi o pluszaka tylko o zasady – dajesz im wymagany zestaw a nie dostajesz nagrody…
      Zapisani byliśmy w sklepie i było info że do końca lutego będzie do odbioru – jednak cisza…

    • GLOCK

      „nie chodzi o pluszaka tylko o zasady – dajesz im wymagany zestaw a nie dostajesz nagrody…”

      zasady?? a na karcie nie ma przypadkiem informacji: promocja trwa do odwołania lub wyczerpania zapasów??

    • Krzysztof Skotnicki

      tak zasady – jest informacja że pluszaki dostanie każdy kto zebrał naklejki – tyle że trzeba poczekać – była informacja że do końca lutego. Naklejki dzieci sobie zbierały naklejały – w pewnym stopniu pewnie były zaangażowane w akcje – że czeka nagroda :) mi temat przypomniał antyweb – dzieci pewnie zapomniały jeszcze szybciej o tym

    • Krzepki Harry

      O zasady chodzi Tobie, a nie dzieciom – dzieci chcą pluszaka i chodzą smutne. Nie bądź zgred i kup go normalnie, nie kompromituj się jak te blondynki zapisujące się do kolejek.
      Z Aliexpress nawet już by do dzieciaków przypłynęły…

    • Krzysztof Skotnicki

      ale one mają już kilka wersji tych pluszaków – liczyły na coś tam jeszcze… co zostało „zamówione” w sklepie – pluszaki z ali? hehe niezły pomysł :)

    • Ja zgłaszałem w kasie i po trzech tygodniach przyszedł sms, że pluszak jest do odbioru. Potem pojawiły się na półkach.

    • PiotrKrzysztoff

      Prosze zadzwonic na infolinie i dopytać. Niektorzy jeszcze odbieraja swiezaki.

  • Józek

    Nie ogarniam tego szału za chińskimi pluszakami wartych kilka zł. Polska to jednak kraj cebuli i gruli.

    • PiotrKrzysztoff

      Nie chidzi o wartosc pluszaka, Dzieciom sie podobały, wiec dorosli zbierali

  • GLOCK

    „Programy lojalnościowe podobno zaczęły już tracić na znaczeniu, Polacy się znudzili, a tu strzał w dziesiątkę.”

    tracą na znaczeniu bo z wiekszości programów lojalnościowych nie wynika zupełnie nic. ot człowiek ma kolejna kartę w portfelu która nic nie daje. niby jak wydam w tym sklepie 1000000000pln to dostanę pudełko zapałek gratis-program lojalonściowy po polsku.

    biedronka zrobila to dobrze bo uderzyla w najlepszego klienta – dziecko. nie jedna firma już zrozumiała ze dzieci są olbrzymim motorem zakupowym .

    poza tym z każdego programu możesz sie wycofac i zarządac usuniecia twoich danych.

    • fd

      dokładnie, możesz tylko zarządac usuniecia twoich danych :-) a potem i tak dzwonią z innych firm

  • Alot

    Polskie sieci handlowe rozumieją lojalność jednostronnie – gdy klient przywiązuje się do ich sklepu.

  • Kaim

    Dla mnie najbardziej żenujące są dążenia Biedronki do tego, by te śmieszne karty mieli wszyscy klienci. Programy lojalnościowe kojarzyły mi się zawsze z czymś elitarnym, z zasady nie dla wszystkich, tymczasem ostatnio Biedronka te karty wręcz wciska, organizuje ich rejestrację w sklepie itd. Poza tym ludzie mają już dość tych próśb o kartę kiedy żadnych profitów jej wyciąganie nie daje.
    Zaczęło się od pluszaków i na nich się skończyło. Program lojalnościowy to stanowczo za duże słowo. Kompletnie niezrozumiała akcja.