14

Moduły smart home, które pozwolą zabezpieczyć dom na wakacje

Jeszcze niedawno w przypadku wyjazdów nie byliśmy w stanie obyć się bez pomocy rodziny, przyjaciół czy sąsiadów. Później, stopniowo, powoli nadchodziły udoskonalenia. A po latach, kiedy mamy dostęp do sieci, rozkwitły na tyle, że często będziemy w stanie poradzić sobie bez niczyjej pomocy. Rozwiązania smart home chętnie nam pomogą... gdziekolwiek byśmy nie byli!

Smart home — bezpieczny dom

Jeżeli wyjeżdżając z domu na dłużej niż kilka godzin baliście się co zastaniecie po powrocie, to spokojnie — nie jesteście jedyni. I nie ważne czy mówimy o domu wolnostojącym, bliźniaku czy mieszkaniu w bloku. Na każde z nich czeka wiele potencjalnych zagrożeń. Od włamania, przez zalanie, na pożarze kończąc. Obecnie, niestety, technologia nie oferuje jeszcze zastępstwa dla straży pożarnej, która w mgnieniu oka ugasi pożar, albo wypompuje wodę gdy ktoś nas zaleje, ale jest w stanie powiadomić nas w kilka sekund, kiedy wykryje że coś niedobrego dzieje się u nas w domu.

Kilka gadżetów, więcej spokoju

W ostatnich kilku dniach miałem przyjemność testować cały pakiet smart rozwiązań dla domu, które sprawdziły się w swojej roli — a przy okazji nie zabijały wygórowaną ceną. Nie było wśród nich żarówek zmieniających kolor, ani dedykowanych wejść dla domowych pupili które chcą pogrzać się w blasku wiosennego słońca. Były zaś inteligentne komponenty, którymi mogłem sterować z drugiego końca świata tak długo, jak miałem dostęp do sieci, no i, rzecz jasna, nie było żadnych problemów z dostępem do prądu / internetu ze strony pozostawionych w domu narzędzi. A oprócz nich znalazło się także miejsce dla intrygująco wyglądającego detektor środowiska A1 marki Broadlink, który gdziekolwiek bym nie był pozwalał mi kontrolować nasłonecznienie, jakość powietrza, hałas, temperaturę, a nawet wilgotność we własnym domu!


Złodzieju, strzeż się!

Lwia część gadżetów z zestawu, w mojej opinii, ma spore szanse odstraszyć włamywaczy. Myślę że filmu Kevin Sam w Domu nikomu przedstawiać nie trzeba. Pamiętacie jak młody McCallister chciał pokazać włamywaczom, że nikt nie wyjechał na wakacje i wszyscy zostali w domu? Pozapalał światła i puścił w ruch figurki — przy okazji doskonale się przy tym bawiąc. Nie, nie mamy tutaj żadnych figurek, ale zapalenie światła nie będzie stanowiło najmniejszego problemu. Wszystko to dzięki włącznikom światła, które nie tylko efektownie wyglądają, ale też dają spore możliwości sterowania i dostosowania do własnego widzimisię. Te miałem w trzech wariantach — z jednym, dwoma, albo trzema przełącznikami, które całą dobę mienią się na niebiesko, abyśmy nawet w ciemności mogli je łatwo odnaleźć na ścianie.

Ale jeżeli z jakiś powodów nie chcecie zapalać głównego światła, to może wolelibyście skorzystać z lampki nocnej… albo po prostu włączyć oświetlenie i dodatkowe akcesoria w domowym akwarium, to tutaj z pomocą przyjdzie nam zdalnie sterowane gniazdko. Ba, nie musimy się nawet przejmować każdorazowym ich włączaniem i wyłączaniem — można ustalić sztywne reguły, które będą powtarzane każdego dnia. Albo ustalić czas po którym mają się włączyć / wyłączyć wskazane przez nas gniazdka.

W takich sytuacjach przydatny może okazać się też detektor ruchu, który działa w oparciu o wykrywaną temperaturę. W razie jakichkolwiek zmian i nieprawidłowości przy uzbrojonym czujniku, w kilka chwil dostaniemy powiadomienie na telefon. Domyślnie bramka sterująca zacznie bić na alarm głośny — jednak w aplikacji możemy go ściszyć, albo kompletnie wyciszyć.

Na kataklizm — zestaw smart home!

Poza zestawem kontrolerów, obwarowałem też mieszkanie pakietem czujników. Te, kolejno, wykrywały ruch, nagłe zmiany temperatur i wilgotności, dym oraz zalanie. Kilka sekund dzieliło mnie od wiadomości na telefonie, kiedy coś poszło nie tak. Całe szczęście obyło się bez niebezpiecznych przygód, ale sprawdzałem działanie urządzeń na własnych warunkach. I faktycznie, od kiedy czujnik skąpał się w resztce dymu po zgaszonej świeczce czy odrobinie wody, do otrzymania powiadomienia w telefonie nie upłynęło więcej niż kilkanaście sekund. Konstrukcje poszczególnych modułów są przemyślane, a w pudełkach znajdziemy cały zestaw akcesoriów do ich montażu i obsługi. Będą śrubki, będą klucze, ale będą też w standardzie naklejone dwustronne taśmy, które pomogą nam łatwo przyczepić je gdzie tylko zechcemy.

Słów kilka na temat samych urządzeń





Do dyspozycji miałem produkty z katalogu ZigBee (czujniki, jedno z gniazdek oraz bramka WiFi która była odpowiedzialna za operowanie wielu z nich) oraz BroadLink (gniazdko, włączniki świateł, detektor środowiska A1 oraz uniwersalny pilot WiFi). To osobne systemy, które potrzebowały dedykowanych im, odrębnych, aplikacji mobilnych (dostępnych za darmo na Androida oraz iOS). Ich konfiguracja nie byłą trudną i trwała w sumie kilka minut. Chociaż w jednym przypadku mój telefon płatał figla i udało się ją sfinalizować dopiero za pomocą kolejnego smartfona. Nie byłem w stanie zlokalizować problemu, ale w drugim urządzeniu wystarczyło tylko wskazać moduł(y); podać hasło do sieci WiFi oraz — ewentualnie — wcisnąć przycisk na ich obudowie. Szczegóły synchronizacji każdego z nich dostępne są w instrukcjach, które znajdziemy w pudełkach. Jeżeli nie chcielibyście korzystać z telefonu, to po konfiguracji wiele modułów możecie aktywować i dezaktywować za pośrednictwem niewielkich rozmiarów pilota. Pozwoli on za pośrednictwem jednego przycisku zarządzać czujnikami.

Żadne z urządzeń nie odstrasza wyglądem — to raczej proste, klasyczne wzory zamknięte w jasnych obudowach. Wyraźnie na tle całości wyróżniają się tylko uniwersalny pilot WiFi i detektor środowiska A1 od urządzeń BroadLink (czarny trójkąt widoczny na zdjęciach) oraz wyłączniki świateł. Na nie składają się cienkie, szklane, konstrukcje, które prezentują się niezwykle efektownie!

Jeszcze słowo wyjaśnienia w o zasilaniu tychże gadżetów. No bo właśnie, jeżeli nie są to elementy bezpośrednio wpinane do prądu, albo zasilane kablem — mają wymienne baterie, które co jakiś czas będziemy musieli dokupić.

Warto także pamiętać, że do sterowania modułami niezbędne nam będą bramki. Jedynymi z powyższego zestawu elementami które nie potrzebują ich do działania, są gniazdka oraz detektor środowiska A1 Broadlinka— te łączą się bezpośrednio z aplikacją bez potrzeby korzystania z pośredników.

Z tymi rozwiązaniami poczujemy się znacznie spokojniejsi

Jeżeli zatem przed wakacyjnymi wyjazdami wstrzymuje was obawa o bezpieczeństwo własnego m, to jak widzicie — obecnie można przebierać w rozwiązaniach, które pozwolą spać spokojnie. Bo macie sporą kontrolę nad tym, co dzieje się (nawet) kilka tysięcy kilometrów dalej. A gdyby coś było nie w porządku — to dowiecie się o tym w kilka sekund. Najfajniejsze w tych rozwiązaniach jest to, że ich konfiguracja naprawdę nie jest trudna, a cena poszczególnych modułów nie odstrasza dużą ilością zer. Zresztą nikt nie każe nam kupować od razu całego zestawu. Przecież pakiet można dowolnie rozbudowywać wraz ze wzrostem potrzeb i naszymi możliwościami!

Artykuł powstał we współpracy ze Smarthome24.pl