34

Za cofanie licznika w aucie będzie można trafić do więzienia nawet na 5 lat

Niemiec płakał, jak sprzedawał - to zdanie słyszał pewnie każdy. Może kiedyś było wymawiane na serio, z czasem stało się żartem, który podsumowuje nieprawidłowości na rynku aut używanych. A ten w Polsce jest naprawdę duży, każdego roku z Zachodu trafia do naszego kraju mnóstwo samochodów. Niejednokrotnie po wypadkach, bardzo często z "przekręconym" licznikiem. Ten ostatni proceder chce ukrócić Ministerstwo Sprawiedliwości. Osoby oszukujące klientów w taki sposób mogą trafić do więzienia nawet na pięć lat.

Ministerstwo Sprawiedliwości zamierza rozprawić się z samochodowymi oszustami. Chodzi o proceder cofania liczników, za który dzisiaj nie pociąga się do odpowiedzialności. Nie ma za to kar, a jeśli coś nie jest zabronione… Szef resortu na konferencji prasowej poświęconej planowanym zmianom w prawie mówił wprost o kiepskim stanie aut sprzedawanych Polakom:

Mamy do czynienia z plagą cofania liczników samochodów, które są wprowadzane na polski rynek, sprzedawane naszym obywatelom. Tego rodzaju zjawisko powoduje straty ludzi, którzy sądzą, że kupują samochód ze znacznie niższym przebiegiem. A w rzeczywistości niejednokrotnie kupują złom

Wtórował mu wiceminister Patryk Jaki, który ma nadzorować prace nad projektem zmian w Kodeksie karnym i Prawie o ruchu drogowym.

Wydajemy wojnę osobom, które masowo oszukują polskie rodziny i sprawiają, że tyle osób ginie na polskich drogach

Brzmi ciekawie, ale… jak zamierzają to osiągnąć? Zapowiedziano, że po zmianie przepisów, za cofanie licznika będzie grozić kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Ma to dotyczyć zarówno osoby wykonującej tę czynność, jak i człowieka, który zlecił oszustwo. Warto też wspomnieć o zapisie, na który powinni uważać uczciwi kierowcy:

Taka sama kara – od 3 miesięcy do 5 lat więzienia – będzie grozić także wtedy, gdy właściciel samochodu nie zgłosi w stacji kontroli pojazdów faktu wymiany całego licznika na nowy (np. z powodu autentycznej lub rzekomej awarii).

Stacje kontroli pojazdów będą przekazywać informacje o wymianie licznika i jego przebiegu do Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców, dodatkowe dane mają spływać od wielu służb:

Projekt przewiduje ponadto, że przy każdej kontroli Policja, Straż Graniczna, Inspekcja Transportu Drogowego, Żandarmeria Wojskowa i służby celne będą miały obowiązek spisywania aktualnego stanu licznika kontrolowanego samochodu. Dane trafią do centralnej ewidencji pojazdów.

Kierowcy muszą zatem szykować się na rozszerzoną kontrolę. Jeśli system będzie działał sprawnie, wykrywanie oszustów może się stać łatwiejsze.

Pomysł nie jest zły. Ba, Polska w tym przypadku idzie śladem państw zachodnich, na co zwraca uwagę Ministerstwo Sprawiedliwości. Zastanawiam się jednak, jak bardzo potencjalna kara więzienia wpłynie na oszustów? Przecież jakoś trzeba będzie im to udowodnić. W nowszych autach jest to pewnie łatwiejsze, ale w starszych modelach sprawa staje się zagmatwana. Oby nie stanęło na tym, że powstanie kolejny martwy przepis. Mechanicy może nie będą już otwarcie mówić o przekręcaniu licznika, ale problem nie zniknie. Proceder może być stosowany poza granicami Polski, do nas będą trafiać auta z przekręconymi licznikami – jak resort poradzi sobie z tą „luką”?

Kolejną kwestią jest rzekoma poprawa bezpieczeństwa na polskich drogach i zmniejszenie liczby wypadków śmiertelnych, które nierzadko są spowodowane kiepskim stanem technicznym auta. Czy walka z oszustami poprawi sytuację? Polacy nie staną się nagle bogatsi i nie będą kupować lepszych samochodów. Mogą zaoszczędzić kilka tysięcy złotych, gdy poznają faktyczny stan licznika, lecz diametralnie rynku to nie zmieni. Spora część klientów pewnie zdaje sobie sprawę z tego, że licznik był przekręcany, lecz przymyka na to oko. Czego oczy nie widzą…

  • Marcin Czajka

    Wszystko fajnie pięknie, tylko przydałaby się strona typu historia pojazdu, która agregowałaby informacje ze wszystkich krajów UE + CH na temat przebiegów, historii wypadkowej i dostępnych zdjęć pojazdu a sprzedający miał obowiązek w ogłoszeniu podawać numer VIN i dotychczasowy numer rejestracyjny.

    • Przydałaby się. Ale zakładam, że pojawiłyby się wówczas głosy, że zła UE znowu inwigiluje i prześladuje obywateli…

    • Marcin Czajka

      Walić na te głosy. Takich baranów to należy w szopach i pniach drzew chować.

    • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

      Póki co mamy to https://historiapojazdu.gov.pl/
      Słyszałem o jakiejś integracji systemów w ramach ue ale zobaczymy co z tego wyjdzie

    • Marcin Czajka

      To co mamy to wiem, ale w przypadku samochodów niezarejestrowanych niczego nie zmienia. Poza tym w Polsce też oszukują na zarejestrowanych. Robisz 50k km rocznie? Przed każdym przeglądem cofasz o 30k km i po pięciu latach masz 100k km zamiast realnych 250.

    • Robert Lewandowski

      Jak cofniesz jak taka usługa będzie nielegalna?

    • Marcin Czajka

      Ja piszę o tym co jest dzisiaj. A szara strefa zawsze będzie istniała. Po prostu znikną szyldy typu „Naprawa liczników” i usługa będzie tzw. „spod lady”. Panie tu jest kiosk ruchu, ja tu mięso mam. :)

    • jak

      No chyba że w międzyczasie licznik spisze np. policja

    • LinekPark

      Na razie to cepik nawala i rejestrowanie aut i przeglądy są bardzo utrudnione…

  • Camis ✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

    W końcu…

  • p3x!

    Każda kontrola policji i spisanie licznika, każda wizyta w serwisie spisanie licznika, każdy przegląd licznik. Krótka piłka – miałeś 200 tyś km i nagle zrobiło Ci się 100? Płacisz – 10zł za każdy cofnięty km. Cwaniaków pełno i trzeba ich krótko trzymać. Jeżeli na Twoim aucie nagle cofnięty został licznik to samo się to nie stało – jesteś winny. A szukanie usprawiedliwienia dla takich ludzi to jakaś obłuda

    • Ale ja ich nie usprawiedliwiam. Raczej dziwię się ludziom, którzy wierzą, że starszy rocznik ma na liczniku np. 75 tysięcy km ;)

    • Marcin Czajka

      Polacy uwielbiają zaklinać rzeczywistość i wierzyć, że jest taka jakiej oczekują.

    • LinekPark

      Racja, ale są takie auta. Niektórzy mają auta fabrycznie nowe z foliami na siedzeniach. Protopy znajdowane w szopach też miliona raczej nie nakręciły. ;)

    • Marcin Czajka

      Diesle? Nie ma takich.

    • LinekPark

      Diesli nie bardzo, ale aut z PRL trochę takich jest, na swiecie nie tylko auta z tej epoki potrafią mieć mało przebiegu. Są stare, legendarnie niezawodne Mesie, co mają 200-300 tys km tylko przebiegu.

    • Marcin Czajka

      I wiesz co je łączy? Wysoka cena odkupu, albo zaleganie w szopach przez co ciężko je znaleźć. Nie są to samochody, typu idę do komisu, mam 20k w kieszeni i znajduję popularne wśród Polaków auto z niskim realnym przebiegiem. To old- i youngtimery.

    • LinekPark

      Wiem, nie przeczę wałkom handlarzy ani razu, znam proceder i go nie pochwalam. Po prostu są takie auta, ale wszystko ma swą cenę.

    • Marcin Czajka

      No właśnie o cenę chodzi a handlarz sprzedaje samochody dla zysku i na aucie z niskim przebiegiem realnym, za które właściciel chce dużo pieniędzy na typowym Kowalskim w komisie nie zarobi. Takie auta są na giełdy klasyków a nie na szrot plac.

    • LinekPark

      Ale nie każdy komis to szrot. Choć jest ich mniejszość, tych porządnych.
      A jak typowy Miras ma dokumentację na niski przebieg i niską cenę, to znowu nie ma auta, a rzeźbę ze szpachli.

    • Marcin Olej

      Mam 6 letni samochód w dieslu,przejechane 42k ;)

  • Rafał Małek

    Przecież to już teraz jest zakazane i grozi za to od 6 miesięcy do 8 lat. Art. 286. KK.
    Bezpośrednio nie jest zakazane cofanie liczników, ale zakazane jest żądanie większej kwoty za samochód poprzez wmawianie kupującemu, że ma mniejszy przebieg niż w rzeczywistości ma.
    Przepisy są, tylko trzeba je stosować.

    Była niedawno głośna sprawa jak kobieta pomyliła się o niecałe 2 złote podczas ważenia w supermarkecie i ją aresztowali pod zarzutem próby oszustwa. Gdyby ukradła, to co najwyżej dostałaby mandat, ale jak źle zważyła, to już inny paragraf, gdzie nie ma minimalnej kwoty.

    • Marcin Czajka

      Po pierwsze musisz udowodnić chęć zwiększenia zysku poprzez cofnięcie auta a po drugie policjanci najczęściej wychodzą z założenia, że zgłoszenie mogą przyjąć tylko od osoby bezpośrednio oszukanej, czyli tej, która auto kupiła a nie tej, która zgłasza po prostu ten fakt znajdując np ogłoszenie z zagranicy z większym przebiegiem.

    • qwerty

      „pomyliła się o niecałe 2 złote podczas ważenia”
      Ja się można przy ważeniu pomylić o ileś złotych? Nawet o ileś gramów nie można się pomylić, co najwyżej można źle zważyć. A z tego co słyszałem to jedną ręką trzymała torebkę, a chyba tą drugą wybierała produkt na wadze, bo nie wiem jak to jest możliwe jedną ręką. Więc dla mnie wygląda to na działanie zamierzone.

  • Elmot

    Piękny byłby ten dzień wprowadzenia kar za cofanie liczników, a jeszcze piękniej prezentowałyby się nowe oferty używanych samochodów na portalach ogłoszeniowych.

    • Marcin Czajka

      Czaisz te liczby? 350, 400, 500 tys km – nie cofany, 3 właścicieli w Niemczech. Niemiec śmiał się jak sprzedawał. ;p

    • Elmot

      Czaj teraz pana X, który szukał 10-cio letniego Golfa z przebiegiem do 200 tysi i mógł przebierać w ofertach i nagle nic, zero, null, czar prysł :)

    • Marcin Czajka

      10 letniego Golfa to można kupić nawet z przebiegiem 100 tys., ale… Ale ten samochód musiał być kupiony w polskim salonie z silnikiem benzynowym, musiałby jeździć nim ktoś taki jak mój kumpel, który na codzień porusza się metrem a samochodem jeździ co najwyżej na zakupy, na prowincję raz w miesiącu i na wakacje 2 razy w roku. Ale takie samochody przeważnie sprzedaje się komuś z rodziny tak jak on to uczynił.
      A realnie taki Golf, którego szuka Kowalski przeważnie jest w dieslu i nie może mieć po 10 latach mniej niż 200 tys. bo nie po to ktoś w salonie dopłacił 8-10 tys względem benzyny, żeby nim miejsce parkingowe pod blokiem zapychać. Kto przy zdrowych zmysłach przepłaci za samochód nie licząc, że mu się to w kosztach paliwa zwróci? Ludzie sami sobie bajki piszą, bo nie znają realiów zakupu nowego auta.
      Dla przykładu moje 19-letnie GTI, które trzymam dla fanu ma 290 tys, ale tylko dlatego, że mam dwa inne samochody. Volvo robi 30 tys rocznie i gdyby dożyło wieku Golfa, to miałoby 570 tys. A 30 tys. to nie jest max co ludzie potrafią rocznie wykręcić, bo znam takich co i 50 tys. potrafią przejechać.

    • Elmot

      Oczywiście, że można kupić fajne, zadbane i kilkunastoletnie auto z przebiegiem 100kkm, czy poniżej, ale to nie jest przedział cenowy który interesuje przeciętnego Kowalskiego, bo ktoś kto sprzedaje taki wóz zna jego realną wartość. Fakt, często idą do rodziny lub znajomych, i jeśli wózek nie sprawiał problemów, to jest to pewniak. Sam kiedyś przejmowałem samochody po starszej siostrze, bo były i zadbane, i z niskim przebiegiem i znałem ich historię. Ba, kilka lat temu znajomy kupił Daihatsu Charade w sedanie z początku lat 90-tych od dziadków naszego wspólnego znajomego. Przebieg wręcz absurdalny, bo były to okolice 20kkm, czyli wychodziło jakieś 1000 km rocznie. Wóz absolutnie zadbany, ostatnie lata spędził w garażu praktycznie nie jeżdżony. I co sie stało? Po przejechaniu kilkunastu kilometrów rozpadły się opony. Ze starości dodam. Tak więc czasem trzeba wykazać się czujnością, nawet przy takich pewniakach ;) Sam teraz rozglądam się za Civicem MK I i tu jest dopiero lipa, bo te roczniki maja licznik do 99 kkm, czyli robisz 100 tysi i masz nówke sztukę :D

    • Marcin Czajka

      Wiesz, ileś lat temu sprzedawałem Audi A3 1.8T w automacie, w alcantarach, czarno-szary metalik z realnym przebiegiem rzędu 150k. Auto wyceniłem na 16,3k a gość mi z obsługi stacji paliw, że takie chodzą po 8-9k. To ja mu na to, że jaka wersja, taka cena. On mi gada, że wersją się nie jeździ. To ja mu zripostowałem i powiedziałem – kup sobie w niebieskim kleksie, tapicera w kratę, klima manual, silnik 1.6 i będziesz miał 8-9k. Samochód stał na ogłoszeniu 2 dni. Klient nawet nie negocjował ceny.
      A co do starych samochodów z garażu to ja byłbym bardziej ostrożny i raczej lawetą po niego przyjechał a później pierwsze co to rozrząd i opony.
      Civic MK1? Tanio raczej nie będzie jak trafisz na zadbanego a właściciel będzie mógł udokumentować przebieg. Jak nie będzie dokumentacji to pozostaje ocena organoleptyczna na podstawie zużycia wnętrza, silnika itp.

    • Elmot

      Typ wymienił olej, filtry, aku itp, ale nikt nie pomyślał o oponach, bo wyglądały jak nówki :)
      Hondziny już trochę szukam. Jest lekka lipa, bo pierwsza seria gniła na potęgę (była nawet jakaś akcja serwisowa) więc czujnie trzeba podchodzić do tematu. W PL nie trafiłem na zadbany egzemplarz, co gorsza obydwa które widziałem, nosiły slady przeróbek i ulepszeń lokalnych mechaników :(

    • Grzegorz Krycki

      Chyba Turek

  • Karola Plech

    no i bardzo dobrze, bo to strasznie chamskie i nie fair. Jak się ktoś nie zna to potem kupuje auto serio myśląć że to jakieś cacko z małym przebiegiem. No ja z tego powodu na przykład boję sie kupić używane, pozbierałam i teraz na wyprzedaży zimowe kupiłam Peugeota 208, wydałam na pewno trochę więcej ale i tak się opłacało zwłaszcza że wiem że to pewne auto i nikt mnie nie oszukał

  • Dr M.

    Ja cały problem widzę inaczej. Może najpierw prosto z mostu. Plaga przekręcania liczników to wina kupujących. Ktoś, kto handluje autami nigdy by nie zdecydował się na kręcenie licznika, gdyby nie było na rynku czasami chorych oczekiwań względem przebiegu auta. Ten fetysz na przebieg sprawia, ze są oczekiwania, które dawno rozjechały się z rzeczywistoscia.

    Jak można oczekiwać ze 4letni diesla będzie miał poniżej 100 tys przebiegu. Jak można oczekiwać, że samochód przez większość swego czasu po zakupie przez pierwszego właściciela będzie stał, bo kolejny właściciel nie rozumie, ze samochód żeby zarabiać na siebie powinien jeździć, albo po prostu służyć wcześniejszemu wlascilielowi nabijając km. Tego typu oczekiwania sprawiają właśnie, ze Handlarze próbują je jedynie spełnić.

    W aucie który jeździ psują się części z innej grupy niż w autach, które „stoją”, takie auta tez się zużywają / psują. Możnaby oczywiście rozwodzić się nad osobniczymi przypadłościami każdego z modeli, nie mniej takie właśnie fetysze prowadzą do powstawania wynaturzeń w postaci odmładzania aut, czyli kręcenia licznika.

    Temat jest długi i obszerny, ale najpierw sami konsumenci musieliby zmienić swoje podejście do kupowania aut, a dopiero potem należałoby się zastanowić nad karaniem tych, którzy jedynie próbują sprostać oczekiwaniami tych pierwszych.
    Nie nie jestem handlarzem i nie nie jestem mechanikiem. Jestem konsumentem, kupującym nowe i używane auta.